Reklama
  • WIADOMOŚCI

„Rotacyjny” Najwyższy Przywódca Iranu? Nominacja radykałów

Ajatollah Mojtaba Chamenei został następcą ojca. Niemal tydzień po śmierci Alego Chameneiego, to jego obrano nowym Najwyższym Przywódcą Iranu. Chemenei junior to kandydatura radykałów związanych z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej (IRGC).

Irańska gwardia rewolucyjna podczas defilady/Fot. Mohammad Sadegh Heydari/ Wikipedia CC BY 4.0
Irańska gwardia rewolucyjna podczas defilady/Fot. Mohammad Sadegh Heydari/ Wikipedia CC BY 4.0
Reklama

Jako jeden z nielicznych serwisów w Polsce w Defence24.pl już pół roku temu pisaliśmy, że Mojtaba Chamenei jest najbardziej prawdopodobnym sukcesorem władzy po ewentualnej śmierci sędziwego ajatollaha Alego Chameneiego. Wybranie syna Chameneiego na tzw. Supreme Leadera to jednak fatalna wiadomość dla amerykańsko-izraelskiej koalicji bombardującej kraj.

Mojtaba Chamenei to radykał związany z IRGC. Może być politykiem nawet gorszym niż jego poprzednik. Początkowo zagadką było czy w ogóle Iran jest zdolny do wybrania nowego „Rahbara”, ponieważ budynki Zgromadzenia Ekspertów (kolegialnej instytucji, która wybiera przywódcę państwa) legły w gruzach. Ponadto, nieznany był sukcesor, ponieważ spekulowano kto zginął, a kto nie, w pierwszej fali nalotów. Notabene, Mojtaba Chamenei zdaniem mediów miał zginąć w sobotnim uderzeniu na kwaterę swego ojca. Jak widać okazało się to nieprawdą.

Mojtaba Chamenei został wybrany „in pectore”, czyli nie wiemy kiedy naprawdę odbyły się obrady, i od kiedy de facto objął urząd. W niedzielę oficjalnie ogłoszono to w Teheranie, a tłum zwolenników reżimu wiwatował. Zauważmy, że syn Alego Chameneiego mógł przejąć władzę już po śmierci swego ojca, aczkolwiek kierował państwem z ukrycia, a irańskie media sugerowały, że to Ali Laridżani, sekretarz Rady Bezpieczeństwa, przejął stery. Być może chroniono w ten sposób przyszłego „Rahbara”, albo trwała próba sił między poszczególnymi frakcjami w ramach irańskiej władzy.

Rahbar z koszmarów Trumpa

Mojtaba Chamenei jest kandydaturą najgorszą z możliwych – zwłaszcza z perspektywy irańskiej opozycji. W Iranie wprowadzono właśnie rządy dynastyczne, grzebiąc tym samym ostatnie idee islamskiej rewolucji w 1979 roku, której celem było przecież obalenie monarchii Szachinszacha i wprowadzenie rządów „ludu”. Jest to także fatalna kandydatura z perspektywy koalicji amerykańsko-izraelskiej, ponieważ oznacza brak efektywności politycznego aspektu rozpętanej wojny, tak jakby bombardowania nie przyniosły kompletnie żadnych politycznych zmian, a wręcz zakonserwowały reżim. Co gorsze, to wygląda jakby Teheran w tej fazie wojny, pokazując determinację do utrzymania władzy, zyskiwał wizerunkową przewagę w konflikcie zbrojnym. Wybranie syna Chameneiego jest ciosem w wiarygodność amerykańskiego mocarstwa, który ma pokazać, że USA nie ma wpływu na władzę w Iranie.

On sam to enigmatyczna postać. Unikał wywiadów i wystąpień publicznych. Urodził się 8 września 1969 roku. Jest drugim z sześciorga dzieci Alego Chameneiego. Państwowa propaganda twierdzi, że uczestniczył w wojnie iracko-irańskiej (ale z daty urodzenia wynika, że był wtedy nastolatkiem). Uczył się teologii w Teheranie, a następnie studiował w seminarium duchowym Qom. Podobno nie spełnia wymagań na Najwyższego Przywódcę, ponieważ jest zaledwie klerykiem średniej rangi. Jego ojca także w trybie ekspresowym mianowano „ajatollahem”, więc to drugi precedens w rodzinie, że nie spełniając wymagań staje się „Rahbarem”.

Reklama

Skąd wiemy, że Mojtaba Chamenei to radykał, pomimo że stronił od działalności publicznej? Z relacji frakcji reformatorów w Teheranie (póki taka istniała). Mehdi Karroubi, były przewodniczący Medżlisu (irańskiego parlamentu), oskarżył Mojtabę Chameneiego, że ten skorumpował wybory w Iranie za pieniądze IRGC i milicji Basidż. To Mojtaba miał stać za wyborem Mahmuda Ahmadineżada na prezydenta Iranu. Karroubi został osadzony w areszcie domowym. Reelekcja Ahmadineżada spowodowała wielkie protesty w kraju, gdzie skandowano hasła przeciwko Mojtabie Chameneim, który miał aspiracje zastąpić ojca. Co gorsze, już wtedy syn Chameneiego miał wpływ na polityczne wyroki i wsadził do więzienia Mostafę Tajzadiha, wiceszefa irańskiego MSW, który krytykował skręt kraju w stronę dominacji Korpusu w polityce. Miał też szantażować Mir-Hosejna Musawiego, kolejnego reformatorskiego polityka. Mojtaba jest uważany za człowieka IRGC. To wraz z Korpusem rodzina Chameneich oplotła narodową gospodarkę siecią skorumpowanych powiązań – całą mapą spółek żerujących na irańskim budżecie.

"Rotacyjny" Najwyższy Przywódca

Gdy spojrzymy na ultimatum IRGC w Cieśninie Ormuz blokujące przepływ tankowców widzimy, że prowadzenie wojny z USA oraz Izraelem przejął właśnie Korpus. Doktryna, by zaatakować rakietami i dronami praktycznie cały region, także wygląda na decyzję Korpusu. Jesteśmy świadkami umocnienia się politycznych radykałów u władzy w Teheranie, zamiast ich wymiany. Pisząc ten tekst wiem, że Mojtaba Chamenei może stać się „rotacyjnym” Najwyższym Przywódcą. Gdyby zginął, czy kolejny będzie reformatorem chętnym do odwilży relacji z Zachodem?

Jeżeli Mojtaba Chamanei przeżyje, a wojna ucichnie, Iran stanie w obliczu wielkiego kryzysu gospodarczego, który nastał jeszcze przed bombardowaniami. Narodowa waluta – irański rial (w której także płaci się żołd) upadła, cena żywności wzrosła o 70 proc., Iran traci rafinerie i odsalacze wody (w Teheranie jeszcze przed bombardowaniami był kryzys wodny), irański eksport traci na działaniach IRGC w Cieśninie Ormuz. I to traci na strategicznym, bo sojuszniczym, chińskim kierunku. Nawet jeżeli reżim przetrwa, a wojna się skończy, to prawdopodobnie Iran czekają masowe protesty i strajki, a następnie kolejne krwawe pacyfikacje.

Jak dotąd koalicja amerykańsko-izraelska wykonała ponad 4500 uderzeń. To co z pewnością udało się Donaldowi Trumpowi, to częściowa demilitaryzacja Iranu. Amerykanom udało się zniszczyć całą flotę wojskową państwa (43 jednostki) oraz zniszczyć – często muzealne – lotnictwo Iranu (potwierdzona liczba 9 zniszczonych maszyn oraz nieznana w bombardowaniach infrastruktury lotniczej). Mniejszy odwet rakietowy Iranu może świadczyć o tym, że faktycznie udało się zniszczyć 70 proc. irańskich wyrzutni oraz zbombardować państwowe arsenały. Aczkolwiek może to być także celowa pauza operacyjna reżimu.

Jeżeli bombardowania potrwają dalsze tygodnie, jak zapowiedział Trump, to demilitaryzacja Iranu stanie się faktem. Nie przekłada się to wszelako na realizację celów politycznych, a te Trump podniósł na początku operacji. Przypomnę, celem bombardowań miało być złożenie broni przez ludzi reżimu oraz przekazanie władzy „narodowi irańskiemu” (co nie jest precyzyjne, bo Iran to kraj wieloetniczny, ale Trump nie zwraca uwagę na takie szczegóły). Iran zatem traci potencjał do walki w konfliktach zbrojnych, ale nie traci broni lekkiej, której może użyć do dalszej pacyfikacji kraju.

Reklama

USA nie mają w Iranie siły lądowej, która mogłaby pchnąć zmiany polityczne w kraju. Z dnia na dzień Trump zmienił swoje nastawienie do irańskich Kurdów, najpierw zapowiadając, że byłoby „wspaniale”, gdyby wywołali powstanie zbrojnie, a następnie twierdząc, żeby tego nie robili, bo nie chce by „ginęli”. Amerykanie totalnie pokpili sprawę irańskich Kurdów, ponieważ w styczniu zmusili ich rodaków z Rożawy (syryjski Kurdystan) do kapitulacji i rozwiązania Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF), które sami stworzyli. Powtórzę: USA decyzją administracji Trumpa pozbawiła się armii lądowej, która via iracki Kurdystan, mogła zostać przerzucona do Iranu.

SDF nie może już zostać przerzucony na irański front, ponieważ dowódcę tej formacji gen. Mazluma Abdiego zmuszono do podpisania umowy scaleniowej, więc są to oficjalnie syryjskie brygady, więc Iran znalazłby się w stanie wojny z Syrią. W koalicji kurdyjskich partii z Rodżhelatu (wschodniego Kurdystanu), tylko dwie są za powstaniem zbrojnym w Iranie, są to konserwatywny „Khabat”, oraz Partia Wolnego Kurdystanu (PAK). Oddziały kurdyjskich partyzantów gotowych do zbrojnej irredenty szacuje się na od 2500 bojowników do 10 tysięcy. Przypomnę, że w samym IRGC jest 200 tys. gwardzistów.

Kto (nie) walczy w Iranie?

Ponadto, dwie inne frakcje zbrojne w Iranie – Ludowy Front Bojowników (PFF) z Beludżystanu oraz Arabski Ruch Walki o Wyzwolenie Ahwazu (ASMLA), zmniejszyły swoją aktywność bojową zamiast ją teraz wzmagać. Paradoksalnie, antyrządowa działalność partyzancka w Iranie zmniejszyła się wraz z bombardowaniami. Wyczekująca postawa Kurdów, Arabów i Beludżów wynika z faktu, że te grupy etniczne nie wiedzą, ile jeszcze Amerykanie będą zaangażowani w wojnę i jaki będzie polityczny rezultat wojny. Poza tym, robienie rewolucji politycznej w Iranie, w oparciu o mniejszości etniczne byłoby korzystne dla reżimu w Teheranie, bo ta używa argumentu jedności wielkiego państwa, a nie rozbiorów kraju.

Casus Kurdów raczej wskazuje na brak koordynacji działań amerykańskich na Bliskim Wschodzie, a wybór Mojtaby Chameneiego tylko potwierdza, że USA nie mają politycznego przełożenia na Iran. Pentagon świetnie przygotował bitwę powietrzno-morską o Iran, ale służby specjalne USA i amerykańska dyplomacja już tego prawdopodobnie nie skoordynowały.  

Zobacz również

WIDEO: F-35 vs. JAK-130 | Fregata tonie | Kuwejt strąca F-15 - Defence24Week #151
Reklama