- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
Następca Reapera: Ma być tani i masowy
Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych dokonały redefinicji wymagań wobec następców dronów MQ-9 Reaper. Maszyna ma być mniej złożonym systemem, ale za to rozwiązaniem tanim i masowym.
Poszukiwania następcy bezzałogowców klasy MALE MQ-9A/B Reaper/SkyGuardian trwają w Stanach Zjednoczonych już od kilku lat. Przyczyniają się do tego wiek tej wdrożonej do służby niemal dwie dekady temu konstrukcji i postęp techniczny, ale także zmiana obecnych priorytetów, wyzwań i potencjalnych przeciwników. O sprawie donosi Aviation Week.
W reakcji na perspektywę konfliktu z dysponującym dużym potencjałem przeciwnikiem (Chiny, Rosja) już w 2020 roku zaczęto formułować całą listę życzeń związaną z nową platformą latającą. Miała być ona zdolna do realizacji znacznie szerszego spektrum zadań niż MQ-9, który prowadzi wyłącznie operacje rozpoznawcze, patrolowe plus misje uderzeniowe. Nowa maszyna miała być trudnowykrywalna w celu zapewnienia jej większej przeżywalności, a nawet zdolna do eskortowania samolotów tankowania powietrznego i innych platform wsparcia na tyłach, odciążając własne myśliwce.
Podejście to zmieniło się jednak teraz, być może w wyniku doświadczeń w Iranie, w którym utracono co najmniej 24 Reapery. MQ-9 wkraczały wprawdzie głęboko w irańską przestrzeń powietrzną i same były odpowiedzialne za dużą część strat irańskich, jednak niemal 10 proc. całej floty tych maszyn zostało w ten sposób utraconych.
Okazało się, że „bogata” platforma stworzona do komfortowego „polowania” na górskich partyzantów nie sprawdza się już tak dobrze nawet w przypadku, gdy przeciwnik posiada jakąkolwiek obronę przeciwlotniczą. Nie wspominając już o globalnym rywalu, takim jak Chiny.
US Air Force już zapowiada odtworzenie poniesionych strat. Jednocześnie jednak rewiduje wymagania. Nowy samolot ma być tani, uniwersalny i łatwy w dostosowaniu do różnego rodzaju zadań dzięki otwartej architekturze. Jego koszt zaś ma być znacznie mniejszy niż koszt MQ-9 (około 20 mln USD). Jego strata ma nie boleć właśnie ze względu na niższe koszty, ale także na posiadanie ogromnych zapasów takich platform.
Spadek cen miałby zostać osiągnięty dzięki nowym metodom produkcyjnym, tzw. digital engineering, które zostały już zastosowane przy programach bombowca B-21 Raider czy samolotu szkolenia zaawansowanego T-7 Red Hawk. Mniejszy koszt pojedynczego statku powietrznego i jego ładunku mógłby wynikać także z uzyskanej przy wielkich zakupach ekonomii skali.
US Air Force może także być skłonne do obniżenia parametrów takich jak długotrwałość w locie (obecnie mówi się o 20 godzinach, podczas gdy MQ-9B może operować przez nawet 40 godzin) i zasięg 1500 km (MQ-9B ma zasięg 11 tys. km). Może to więc oznaczać, że dopuszcza się posiadanie maszyn znacznie od SkyGuardiana mniejszych, a co za tym idzie, tańszych właśnie.
Zobacz też

Jak na razie nie wiadomo, kiedy następca Reapera w ogóle się pojawi i w jakich latach wejdzie do służby. Widać jednak, że samodzielna maszyna utraci wszystkie zadania, które będą mogły wykonywać za nią odrzutowe bezzałogowce programu CCA (Collaborative Combat Aircraft), a ona sama oprze swoją wartość operacyjną na niskim koszcie, liczebności i otwartej architekturze.
Warto dodać, że drony rodziny MQ-9 top systemy wyjątkowo drogie w swojej klasie. Znacznie tańsze od nich są analogiczne systemy izraelskie - Heron i (przede wszystkim Hermes 900. Podobnie jest z systemami tureckimi Anka (klasy MALE) i taktycznymi Bayraktarami TB2 i TB3.




WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156