- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
Dronowa parada w Erewaniu. Armenia odrobiła wojenną lekcje FOTO
Armenia w przypadku dronów wyciągnęła wnioski z wojny w Górskim Karabachu, całkowicie odchodząc od taktyki i sprzętu wzorowanych na wcześniejszych rosyjskich rozwiązaniach.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Parada wojskowa, jaka odbyła się w Erywaniu 28 maja 2026 roku w Dzień Założenia Pierwszej Republiki, była okazją do zaprezentowania nowego sprzętu wojskowego, który został wprowadzony na wyposażenie armeńskich sił zbrojnych. Obserwatorzy zwrócili uwagę przede wszystkim na rewolucję dronową, którą przeprowadzono w Armenii od czasu toczonej z Azerbejdżanem wojny w Górskim Karabachu w 2020 roku. Sprawa zasługuje rzeczywiście na podziw, ponieważ Armeńczycy po tej wojnie startowali praktycznie od zera.
Tymczasem sześć lat później, w czasie parady, już mogli zaprezentować aż osiemnaście typów powietrznych systemów bezzałogowych oraz dwa rodzaje mobilnych wyrzutni. Teoretycznie nie powinno być w tym nic dziwnego, jednak pamiętajmy, że mówimy tu o państwie ponad dziesięciokrotnie mniejszym i mającym ponad dziesięciokrotnie mniejszą liczbę ludności niż Polska. Prezentacja systemów dronowych w Erywaniu liczbowo wielokrotnie przewyższała to, co można było zobaczyć w Warszawie, w czasie defilady z okazji Święta Wojska Polskiego 15 sierpnia 2025 roku. Podobnie zresztą jak większa była różnorodność typów bezzałogowcówzaprezentowanych publicznie na paradach w obu stolicach.
Taka liczba systemów bezzałogowych prezentowanych w Erywaniu ma nie tylko pokazać siłę, ale również uspokoić własnych obywateli, że obecnie wojska armeńskie są już odpowiednio przygotowane do wojny dronowej. Znamienne jest przy tym to, że Armeńczycy nie zaprezentowali ani jednego drona pochodzącego z Rosji. Natomiast aż szesnaście typów bezzałogowych statków powietrznych pochodziło od własnych firm, a dwa zostały zakupione w Chinach.
Zobacz też

Parada, propaganda i dezinformacja
Trzeba przy tym pamiętać, że cała erywańska parada była swoistym teatrem propagandowym, w którym prawdopodobnie było dużo dezinformacji. Komentatorzy oraz później dziennikarze mylili więc nazwy dronów, jak również źle opisywali ich przeznaczenie. Dodatkowo część prezentowanych typów systemów bezzałogowych prawdopodobnie nie jest jeszcze na wyposażeniu armeńskich sił zbrojnych. Widać to szczególnie w przypadku systemów proponowanych przez rodzimą firmę Davaro Defence Systems, która pokazała aż siedem swoich dronów: MDS-1, DDS-10K, DDS-1, DDS-3, DDS-3.2, DDS-4 i BIP-10.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Takim okrytym mgłą mało prawdopodobnych danych był dron, który dziennikarze określili jako BIP-10. Opisując go, wskazano bowiem na dwie cechy, które nie pasują do wielkości i konstrukcji tego bezzałogowca. Przede wszystkim określono, że jest to system bezzałogowy przeznaczony do prowadzenia rozpoznania i korygowania ognia artylerii przy wykorzystaniu sygnału wideo. Tymczasem w systemie tym nie było widać głowicy optoelektronicznej, ani nawet miejsca przygotowanego na jej zamontowanie.
Podano również nieprawdopodobnie mały zasięg, nieprzekraczający 12 km, co jest trudne do zrozumienia, gdy się weźmie pod uwagę dużą ilość miejsca w kadłubie na akumulatory. Bardziej prawdopodobne jest to, że BSP-10 przygotowano do atakowania celów lądowych, wyposażając go po prostu w odbiornik satelitarny GPS. Prostotę konstrukcji połączono więc z dużym udźwigiem ładunku wybuchowego, tworząc bombę działającą według zasady „wystartuj i zapomnij”.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Trzeba przy tym również pamiętać, że drony prezentowane w czasie parady w większości nie były na swoich docelowych pojazdach i wyrzutniach. Była to więc typowa, wystawowa przeróbka, czego przykładem jest dron AW5R. W czasie defilady był on przymocowany do postumentu zbudowanego na pikapie. W rzeczywistości może on startować nawet ze zwykłego, cywilnego samochodu kombi, po otwarciu, oczywiście, tylnej klapy. W ten prosty sposób Armeńczycy operacyjnie kamuflują swoje pojazdy startowe dla pojedynczych dronów.
Ale siły zbrojne Armenii zaprezentowały w czasie defilady dwie wyrzutnie bezzałogowych statków powietrznych, wykorzystywane operacyjnie. Najbardziej wyrafinowany technologicznie był pojazd przygotowany do wyrzucenia w powietrze sześciu chińskich dronów kamikaze ASN-301. Każdy z tych dronów jest umieszczony w swoim własnym kontenerze. Na wzór izraelskiej amunicji krążącej Harop, skrzydła poszczególnych bezzałogowców rozkładają się jednak dopiero po starcie. Taka konstrukcja pozwoliła na zmniejszenie szerokości kontenerów startowych, przez co więcej zmieściło się ich na pojeździe.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Nieco inaczej postąpiono w przypadku drugiej, prezentowanej w Erywaniu wyrzutni samochodowej dla dronów „Pczeła-1”. Tam umieszczono bowiem sześć bezzałogowców, jednak bez oddzielnych kontenerów. Wynika to prawdopodobnie z wybranego napędu, który stanowią prawdopodobnie dwa silniki umieszczone w skrzydłach. Nazwa tego bezzałogowca może sugerować, że jest to rozwiązanie opracowane w Rosji jeszcze w latach osiemdziesiątych.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
W rzeczywistości jest to system armeński, napędzany dwoma silnikami i o zupełnie innym sposobie działania. Dezinformacja tkwi jednak w przeznaczeniu armeńskiego drona „Pczeła-1”. Niektórzy komentatorzy wskazują, że jest to system rozpoznawczy o zasięgu 60 km. Inne opisy sugerują jednak, że jest to dron kamikaze, o czym zresztą świadczy chociażby sam system startowy, przystosowany do szybkiego wyrzucenia w powietrze kilku bezzałogowców jednocześnie.
Prezentacja dronów kamikaze i interceptorów
Kolejność prezentacji ustawiła wielkość dronów, według zasady: od najmniejszego do największego. Jako pierwsze pojawiły się niewielkie drony kamikaze MDS-1 (Mosquito-1) firmy Davaro Defence Systems, które konstrukcją i wielkością bardzo przypominają amunicję krążącą Switchblade 300 produkowaną przez amerykańską firmę AeroVironment. W wersji armeńskiej dron ten, ważąc przy starcie 5 kg, ma przenosić ładunek bojowy o wadze do 800 gramów do odległości 40 km.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
MDS-1 startuje z małej wyrzutni tubowej, co ułatwia jego użycie nawet przez pojedynczego żołnierza. Co ciekawe, armeńskie media informują, że jest to system przeciwminowy i jego zadaniem ma być właśnie rozminowywanie na odległość. Na stronie producenta wskazuje się jednak, że jest on przeznaczony do atakowania opancerzonych pojazdów i systemów obrony powietrznej.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Równie małym rozwiązaniem był dron kamikaze „Pczeła-5”, który jest przeznaczony do zwalczania pojazdów opancerzonych oraz umocnionych pozycji nieprzyjaciela w promieniu 50 km.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Firma Davaro Defence Systems zaprezentowała w sumie kilka swoich bezzałogowców, w tym amunicję krążącą DDS-3 (Dragonfly-3), która wizualnie bardzo przypomina izraelskiego drona Harop (ze skrzydłami w układzie delta i śmigłem pchającym). Sami Armeńczycy informują, że ich dron ma zasięg do 200 km, przenosząc ładunek bojowy o wadze do 10 kg. Jest to system o małej skutecznej powierzchni odbicia radarowego (dzięki zastosowanym materiałom kompozytowym) oraz o obniżonej sygnaturze akustycznej. Systemy nawigacji i sterowania mają pozwalać zarówno na działanie autonomiczne, jak i zdalne sterowanie. Dzięki temu DDS-3 nadaje się do zwalczania systemów walki elektronicznej oraz systemów obrony przeciwlotniczej.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Innym dronem tego rodzaju firmy Davaro, prezentowanym w Erywaniu, była amunicja krążąca DDS-3.1 (Dragonfly-3.1) o średnim i krótkim zasięgu (do 120 km i do pułapu 4000 m). Jej ładunek bojowy zawiera zintegrowaną głowicę bojową zaprojektowaną do ataków w stylu kamikaze. Jest to system działający autonomicznie, wykorzystujący podobno „najnowocześniejszy odbiornik GNSS z funkcją przeciwzakłóceniową”. Armeńczycy informują również, że dron ten jest wykonany w technologii stealth i został zaprojektowany specjalnie do działania za liniami przeciwnika, atakując w pierwszej kolejności systemy obrony powietrznej.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Trzecim, najmniejszym reprezentantem tej rodziny w Erywaniu był dron kamikaze DDS-1 (Dragonfly-1) krótkiego zasięgu do 80 km i głowicy bojowej o masie 1,5 kg. Został on zaprojektowany zarówno do misji uderzeniowych, jak i rozpoznawczych. Może on być wykorzystywany do atakowania pojazdów opancerzonych i instalacji radarowych.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Piątym dronem kamikaze firmy Davaro, prezentowanym w Erywaniu, był DDS-4 (Dragonfly-4) zdolny do działania nawet w odległości do 200 km z prędkością 120 km/h, przy czasie działania 160 minut. Według armeńskich mediów jest to bezzałogowy bombowiec zdolny do zrzucania na pozycje przeciwnika wielu ładunków bojowych. Może też realizować misje typowo rozpoznawcze.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Wyspecjalizowanym systemem bezzałogowym do zwalczania stacji radiolokacyjnych był w Erywaniu chiński dron ASN-301. Jest to również system bezzałogowy przypominający izraelskiego Haropa – ze skrzydłami w układzie delta i śmigłem pchającym. Jest to amunicja krążąca zdolna działać z prędkością maksymalną 220 km/h, w odległości do 288 km, przenosząca głowicę bojową o masie do 30 kg. Głowica ta składa się z 7000 odłamków, co zwiększa zniszczenia nawet dużych systemów antenowych stacji radiolokacyjnych.
Swój publiczny debiut w Erywaniu miał armeński dron przechwytujący z napędem odrzutowym DDS-10K (Draco-10K) opracowany przez firmę Davaro Defence Systems. Jest to system specjalnie skonfigurowany do działania w ramach obrony powietrznej, a nie do atakowania celów lądowych. Armeńczycy zastrzegają się jednak, że te zadania mogą być realizowane zamiennie, w zależności od potrzeb.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
W rzeczywistości sama głowica odłamkowo-burząca o wadze do 12 kilogramów jest ewidentnie przygotowana do rażenia celów powietrznych, a nie do niszczenia umocnień lądowych. Sam dron może latać z prędkością do 200 km/h w promieniu do 70 km, zwalczając cele do pułapu 8 kilometrów. Jest to więc rozwiązanie wyraźnie nastawione na zwalczanie takich systemów bezzałogowych jak Bayraktar TB2 (które najczęściej działają na wysokości od 5000 do 7000 metrów) oraz amunicji krążącej dalekiego zasięgu klasy Szachid-136.
Prezentacja dronów rozpoznawczo-bojowych
Najmniejszym, wyspecjalizowanym dronem rozpoznawczym pokazywanym w czasie parady 28 maja 2026 roku był bezzałogowy samolot AW5R produkowany przez armeńską firmę AirWorker. Może on przenosić ładunek o masie do 300 gramów i osiągać prędkość od 65 do 80 kilometrów na godzinę, działając przez ponad 80 minut do wysokości 4000 metrów i w promieniu do 20 km. Jest to typowy dron rozpoznawczy, przekazujący obraz wideo do operatora w czasie rzeczywistym.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Jego bojowym odpowiednikiem jest dron AW21, który nie był prezentowany w czasie parady, jednak jest cały czas oferowany na różnego rodzaju targach uzbrojenia. Ta amunicja krążąca z ładunkiem bojowym o masie do 2 kg może przebywać w powietrzu przez 20 minut, latając z prędkością do 108 km/h.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Ciekawym konstrukcyjnie bezzałogowcem był dron UL-450 o zasięgu do 150 km, który ma być przeznaczony zarówno do patrolowania granic, jak i korygowania ognia artylerii.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
W Erywaniu były również prezentowane dwa rozpoznawcze, bezzałogowe statki powietrzne o konstrukcji „latające skrzydło”: typu SBN1 o oficjalnym zasięgu 10-15 km i UN350 o zasięgu do 40 km. Tak mały promień działania wynika prawdopodobnie z zasięgu systemu łączności. Armeńczycy podkreślają przy tym, że UN350 jest również przygotowany do laserowego podświetlania celów.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Armeński przemysł opracował także dron przystosowany do pionowego startu i lądowania „Sztorm-320”, który ma mieć możliwość działania nawet do odległości 220 km.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
Całą defiladę systemów bezzałogowych zamknął przejazd trzech platform, na których umieszczono największe, bezzałogowe statki powietrzne Armenii typu CH-4B „Łuk”. Są to opracowane w Chinach drony klasy MALE (średniego pułapu i dużej autonomiczności), które w wersji rozpoznawczej mogą przebywać w powietrzu ponad 30 godzin.
Autor. YouTube/Armeńskie ministerstwo obrony
W Erywaniu prezentowano jednak wersję bojową tych bezzałogowców, pod skrzydłami których podwieszono przeciwpancerne pociski kierowane laserowo AR-1 i bomby kierowane FT-5. Z pełnym ładunkiem bojowym autonomiczność dronów CH-4 spada do 14 godzin.





WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!