Siły zbrojne

USA pokazują przyszłość artylerii dalekiego zasięgu [ANALIZA]

Fot. Ana Henderson/U.S. Army)

Z klasycznych bojowych systemów lądowych to artyleria zrobiła w ostatnim czasie największy, postęp stając się ponownie jednym z najważniejszych rodzajów broni na współczesnym i przyszłym polu walki. Zadecydowało o tym kilka czynników. Najważniejsze z nich skokowy wzrost zasięgu prowadzonego ognia, zwiększona precyzja trafienia oraz zastosowanie szeregu typow specjalistycznej amunicji. Dzięki temu można realizować wiele, nawet specyficznych zadań.

Obecnie zdolność do prowadzenia dokładnego ognia na odległość 50-56 km z pomocą haubic samobieżnych już nikogo nie dziwi. A przecież w wielu krajach prowadzone są programy zwiększające te parametry do 65-80 km a z czasem może do ponad 100. Jednym z państw, które odtwarzają swoje zdolności artylerii dalekiego zasięgu są Stany Zjednoczone.

Czytaj też

Nowej generacji 155 mm haubica samobieżna XM1299 ERCA (Extended Range Cannon Artillery) ma być wyposażona w nowe działo XM907/M907 z lufą o długości 58 kalibrów, osadzoną w nowym jarzmie XM208, z zamkiem klinowym oraz ma być w stanie strzelać przy zwiększonym ciśnieniu. Nowa lufa jest cięższa o około 450 kilogramów i dłuższa o 1830 mm od obecnej M284/L39. Zasilaniem jej w amunicję zajmuje się zautomatyzowany system (zapewnia szybkostrzelność do 10 strz./min.) a całość zamontowano na podwoziu M109A7. Zastosowane do tej haubicy nowych rodzajów amunicji ma pozwolić na uzyskanie zasięgów strzelania ponad 70 km dla konwencjonalnych rodzajów amunicji i aż 100-150 km w przypadku nowej generacji amunicji wyposażonej w silnik strumieniowy.

Z kolei pociski PrSM (Precision Strike Missile) stanowią dolną warstwę nowo tworzonych sił rakietowych US Army. Za ich pomocą można prowadzić ogień na odległość ponad 500 km i zastąpią one pociski MGM-140 ATACMS stosowane w wyrzutniach M270 i M142. W przyszłości amerykańską artylerię zasili również pocisk LRHW (Long Range Hypersonic Weapon) składający się z przyśpieszacza rakietowego oraz pojazdu szybującego C-HGB (Common Hypersonic Glide Body). C-HGB będzie zdolny do osiągania prędkości rzędu 17 Macha i zasięgu do 2775 km.

Czytaj też

Testy symulacyjne nowych systemów

Wprowadzenie nowych systemów artylerii wymaga też wypracowania struktur i doktryny użycia. Przykładowo, na początku ERCA trafiać będą do nowo formowanych dywizyjnych batalionów artylerii, podczas gdy w brygadach pozostaną haubice M109A7 o mniejszych możliwościach (aczkolwiek mogą być dalej modernizowane). Prowadzone są też testy związane z użyciem nowych systemów artylerii. W drugiej połowie 2020 roku w ramach ćwiczeń 1. Dywizji Piechoty dokonano oceny nowej koncepcji użycia artylerii i systemów rakietowych zdolnych do wykonywania uderzeń na większe odległości. Oprócz już eksploatowanych systemów, symulowano wykorzystanie wyrzutni M 270 MLRS wyposażonej w nowej generacji pociski oraz 155 mm holowanych haubic M777A2 czy samobieżnych haubic ERCA. W ramach organicznej artylerii dywizji (DIVARTY) stworzono mieszany, symulowany batalion wyposażony w te systemy uzbrojenia oraz dodano wspierające go dowództwo artylerii polowej (Field Artillery Headquarters). Z kolei tylko po jednym batalionie 155 mm haubic Paladin oraz wyrzutni MLRS wykorzystano realnie jako uczestników prowadzonych ćwiczen. Samej symulacji dokonywano z Fort Irwin oraz Fort Riley. Podczas treningu przeprowadzono trzy ćwiczenia dowódczo-sztabowe (Command Post Exercises) oznaczone jako Danger Gauntlet IV. Całe przedsięwzięcie opisano w wydanym pod koniec 2021 roku "Field Artillery Professional Bulletin".

Przeprowadzone ćwiczenia wykazały znaczący wpływ systemów ERCA na możliwości ogniowe dywizji oraz efektywność prowadzonego przez nią ognia na różne zasięgi strzelań. Ale trzeba pamiętać, że były to w części symulowane działania i nie wiadomo, jak w realnych warunkach zachowają się obecnie nadal testowane ich prototypy. Również należy zauważyć, że zarówno wobec ERCA, jak i MLRS nie wypracowano dotychczas taktyki ich wykorzystania, więc cały proces dowodzenia oparto na dotychczas wykorzystywanym dla starszych rozwiązań. W trakcie ćwiczeń okazało się, że nie odpowiada to możliwościom jakie dają ERCA czy zmodernizowane MLRS. Kolejnym ułatwieniem było również symulowane zaopatrzenie w amunicję, które na czas ćwiczeń przyjęto jako nieograniczone i nie zakłócone wpływem różnych czynników wynikających ze specyfiki pola walki.

Czytaj też

Wnioski i doświadczenia

Przeprowadzone ćwiczenia symulacyjne wykazały, że na zasięgach strzelania 65 km uzyskano odchyłkę od celu ok. 1 metra. Na skuteczność prowadzonego ognia zarówno ERCA, jak i realnych MLRS, Paladin czy M777A2 miały znaczący wpływ spływające do poszczególnych baterii dane odnośnie rozpoznanych celów, ich dokładnego pozycjonowania czy wprowadzonych poprawek związanych ze środowiskiem prowadzonej walki. Wpływało to też na koordynację prowadzonego ognia i tworzenie tzw. „bariery ogniowej" wobec nowo pojawiających się zagrożeń. Personel DIVARTY zaplanował 3x3 km obszary pozycyjne dla artylerii (Position Areas for Artillery- PAA) obejmujące wszelkie ograniczenia terenowe obszaru prowadzonych działań (po jednym dla każdej z trzech baterii) a dla MLRS obszary operacji (OP AREA).

próby ogniowe haubicy ERCA
Fot. U. S. Army

Co istotne, pewną nowością było prowadzenie tzw. działań wyprzedzających. na podstawie dostarczanych danych z rozpoznania i ich analizy można było wykorzystując przewagę zasięgu wykonywać uderzenie na siły przeciwnika dopiero szykujące się lub wprowadzane do walki. Ponadto dzięki manewrowi i szybkości poszczególne baterie mogły przemieszczać się tuż za Brygadowymi Zespołami Bojowymi (BCT). Ma to szczególne znaczenie wobec dużego nasycenia zarówno sił rosyjskich jak i chińskich różnej kategorii środkami ogniowymi co w pewnym stopniu może rekompensować tę przewagę.

Czytaj też

Według wstępnie opracowanej nowej koncepcji użycia przyszłych systemów artyleryjsko-rakietowych zaplanowano dla nich zadania do wykonania. Systemy rakietowe w pierwszej kolejności powinny zwalczać tzw. cele miękkie oraz stacjonarne, czyli stanowiska dowodzenia i obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Z kolei ERCA ddopowiadały za prowadzenie dynamicznych reakcji ogniowych, w tym zwalczanie broni pancernej przeciwnika. W tym ostatnim przypadku wykorzystywana była amunicja Bonus Mk II. Uzyskane rezultaty pozwoliły na wyciągnięcie wniosków, że z jej użyciem można niszczyć pojedyncze czołgi lub inne wozy bojowe na znacznie większych odległościach niż ma to miejsce obecnie. Czyli tam, gdzie do tej pory przeciwnik czuł się względnie bezpiecznie i dopiero wprowadzał swoje siły do walki. Ponadto należałoby rozszerzyć PAA do obszaru o powierzchni 4x4 km.

Ćwiczenia pokazały również, że napływające z dywizji żądania przeprowadzenia zadań ogniowych znacznie wzrosły. I tak, gdy dotychczasowe systemy artyleryjskie były zdolne do wykonania dziennie do 50 takich zadań, to ERCA może ich już wykonać do 100 (100% wzrost). Podział batalionu ERCA na trzy oddzielne PAA znacznie zmniejszył czas reakcji. Zastosowano zatem zasadę prowadzenie ognia salwami poszczególnych baterii wobec dotychczas stosowanego ognia salwami całego batalionu. Poszczególnym bateriom przydzielano nowe cele, a zasięg ich oddziaływania oraz szybkość manewru pozwalały na szybką realizację zadań ogniowych i eliminowanie wskazywanych celów. W PPA baterie wykonywały od 3 do 4 zadań ogniowych.

Czytaj też

Wysokie zużycie amunicji spowodowało konieczność dokonania zmian w systemie jej dostarczania oraz wydłużenie dziennego, prognozowanego czasu zaopatrzenia do 96 godzin. Jednak żywotność lufy XM907 oceniana jest na 700 strzałów przy maksymalnym ładunku miotającym na największe zasięgi ognia. Ponadto, gdy nagrzeje się ona do temperatury 350 stopni Celsjusza należy przez 24 godziny zaprzestać wykonywania strzelań, czego nie uwzględniono w prowadzonej symulacji.

Ciekawym doświadczeniem jest również to, że gdy batalion wyposażony w Palladiny do wykonania kolejnych zadań ogniowych musiał zmienić swoje stanowiska to symulowany ERCA mógł nadal (ze względu na zasięgi strzelania) pozostać na swoich starych miejscach. To skraca czas reakcj,i a jednocześnie chroni baterie przed ogniem kontr-bateryjnym (pozostają one bowiem poza zasięgiem systemów przeciwnika).

Czytaj też

Kolejnym pozytywnym rezultatem było zapewnienie zwiększonego oddziaływania lotnictwu armijnemu dzięki możliwości prowadzenia operacji SEAD na zasięgu ponad 70 km w głąb pozycji przeciwnika. Dawało to większą swobodę operacją prowadzonych z wykorzystaniem śmigłowców różnych typów.

Walka z bronią pancerną

Dość ciekawym epizodem przeprowadzonych ćwiczeń była walka z kontratakiemprzeciwnika wzmocnionym dodatkowo brygadą zmechanizowaną. Jego siły oceniano na ok. 200 czołgów T-90 osłanianych silną obroną przeciwlotniczą. Zapewniała ona skuteczny parasol znacznie ograniczajac użycie lotnictwa.

Czytaj też

Zadaniem personelu DIVARTY było wykonania w ramach pojedynczej misji ogniowej ataku na Taktyczną Brygadową Grupę Bojową. Jak wskazano w "Field Artillery Professional Bulletin, symulowany" ogień batalionów artylerii z wykorzystaniem amunicji Bonus Mk II spowodował zniszczenie prawie 135 czołgów w chwili rozpoczecia ataku a pozostałe już w trakcie tego manewru. Dużym wsparaciem w efektownym niszczeniu pojedynczych pojazdów okazały się radiolokatory artyleryjskie AN/TPQ-Q53 pracujące w tym przypadku na swoich maksymalnych zasięgach wykrywania. Czołgi i inne wozy bojowe okazały się w tym przypadku priorytetem, bowiem prowadzenie ognia kontr-bateryjnego wobec artylerii przeciwnika zaplanowano jako kolejne zadanie ogniowe. ta ostatnia nie zagrażała bezpośrednio własnym systemom artyleryjsko-rakietowym a stacjonarne cele takie jak systemy dowodzenia, opl czy rakietowe były niszczone w tym samym czasie za pomocą wyrzutni MLRS.

Podsumowanie

Należy jednoznacznie stwierdzić, że choć symulowany system artyleryjsko-rakietowy nie był całkowicie realistyczny, jednak otrzymano wystarczająco dużo danych w łańcuchu misji, aby jak najwierniej odtworzyć rzeczywiste czasy pozyskiwania danych, ich analizy i wypracowywania decyzji.

Czytaj też

O samej skuteczności ERCA decydował przede wszystkim możliwy do uzyskania zasięg strzelania na ponad 70 km, duża ilość dostępnej amunicji różnych typów czy zastosowanie zautomatyzowanego systemu jej ładowania (szybkostrzelność 10 strz./min.) co znacznie skracało czas reakcji ogniowej. Jednak intensywny ogień na większe odległości przyspiesza zużycie luf, wobec czego przygotowując założenia taktyczne dla nowych haubic należy uwzględnić możliwość ich szybkiej wymiany lub przestojów ogniowych tym spowodowanych. Ponadto na razie pytaniem bez odpowiedzi pozostaje możliwość prowadzenia ognia bezpośredniego przez nową haubicę i czy na współczesnym polu walki, w ogóle powinno dojść do takiej sytuacji.

Również wobec zasięgów uzyskiwanych dzięki ERCA dotychczas stosowany system wymiany danych okazuje się nieefektywny. Baterie nowych haubic zazwyczaj bowiem znajdowały się o ponad 30 km od stanowisk dowodzenia walczących pododdziałów i oddziałów piechoty. Wymaga to wyposażenia ich oraz baterii artylerii w system łączności bazującej na wyższych częstotliwościach (jednak to rozwiązanie nie działa w czasie rzeczywistym) oraz modyfikacji taktycznej sieci wymiany danych (WIN-T) co z kolei wymaga wprowadzenia nowych satelitów. Są to jednak rozwiązania dużo lepsze niż tworzenie grup sieci z anten OE-254/GRC.

Czytaj też

Niewątpliwie nowa XM1299 ERCA czy zmodyfikowane wyrzutnie M270 i M142 wniosą sporo nowego w taktyce prowadzenia ognia artyleryjskiego na polu walki przyszłości. Szybkość reakcji, zdolność do prowadzenia ognia na znaczne odległości ze zwiększoną efektywnością rażenia czy zastosowanie nowej generacji amunicji. To są główne atuty. Jednak są i zadania do rozwiązania konieczne do uzyskania tych efektów. Ponadto należy wprowadzić zmiany w taktyce użycia artylerii oraz wciąż modyfikować system wymiany danych między poszczególnymi systemami uzbrojenia i wsparcia działań.

Komentarze