Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Rosja bez refleksji. Między propagandą a rzeczywistością

Rosyjska ocena sił zbrojnych Rosji daleko odbiega od tego, co widać na ukraińskiej wojnie. Nadal symbolem dobrych zmian pozostaje dwukrotnie użyta rakieta „Oresznik”.

Autor. mil.ru

W czwartą rocznicę wybuchu pełnoskalowej wojny na Ukrainie rosyjskie media dokonały oceny sposobu transformacji sił zbrojnych od 24 lutego 2022 roku. Uznano bowiem, że tzw. „specjalna operacja wojskowa stała się katalizatorem poważnych zmian w Siłach Zbrojnych Rosji”. Problem polega na tym, że Rosjanie mają ogromne problemy z udowodnieniem, że do takich „poważnych zmian” rzeczywiście doszło.

Nie ma się co dziwić, ponieważ wśród trzech najważniejszych zmian w rosyjskiej armii, za które uznano: utworzenie sił bezzałogowych, nowych okręgów wojskowych oraz nuklearnych dronów podwodnych, tylko wojska dronowe można uznać za coś, co rzeczywiście wprowadza jakąś „świeżość”. Pod warunkiem że będą one rzeczywiście rozwijane tak, jak się oficjalnie planuje.

Reklama

Rosyjskie wojska dronowe – więcej planów niż dokonań

Decyzja o powołaniu wojsk systemów bezzałogowych (WBS) w rosyjskich siłach zbrojnych zapadła w 2025 roku. Rosjanie oszacowali bowiem, że drony wykonują obecnie do 80% misji ogniowych wzdłuż linii kontaktu. Dlatego zakłada się, że proces tworzenia tych wojsk z własnym systemem dowodzenia ma się zakończyć w 2026 roku. Rosyjskie media jednak już teraz podkreślają, że armia rosyjska jest pierwszą na świecie, „która oficjalnie uzyskała status bezzałogowej na tym poziomie”.

Rzeczywistą nowością jest szeroki zakres zadań, jakie Rosjanie chcą postawić przed WBS. Co ważne, stosunkowo duży nacisk kładzie się na bezzałogowe systemy lądowe, które mają służyć do wsparcia logistycznego walczących wojsk, do ewakuacji rannych i sprzętu oraz do tworzenia zdalnie sterowanych, wysuniętych stanowisk ogniowych. Co ważne, filmy, jakie pojawiały się na stronie ministerstwa obrony, potwierdzają, że prace badawcze w tym zakresie są prowadzone na szeroką skalę. Nie ma natomiast dowodów, że pokazywane przez Minoboronę drony lądowe są rzeczywiście produkowane i dostarczane do wojsk w odpowiedniej ilości.

Nie ma też informacji o przyjętej strukturze WBS i autonomii tych wojsk. Rosyjscy dowódcy niższych szczebli woleliby mieć sekcje dronowe nawet na poziomie plutonów. W skostniałej strukturze rosyjskiego dowodzenia jest to jednak bardzo trudne i być może zabezpieczenie systemami bezzałogowymi walczących jednostek będzie miało podobny charakter, jak w przypadku wsparcia artyleryjskiego.

Nowe okręgi wojskowe - sukces etatowy rosyjskiej generalicji

O ile powołanie wojsk systemów bezzałogowych można rzeczywiście uznać za pewien krok do przodu w rosyjskiej armii, to na pewno sukcesem nie można nazwać przeobrażenie dekretem Putina z lutego 2024 roku Zachodniego Okręgu Wojskowego na dwa oddzielne okręgi wojskowe: Moskiewski i Leningradzki. Oficjalnie miała to być „odpowiedź na przystąpienie Finlandii do NATO, które poszerzyło bezpośrednią granicę z blokiem północnoatlantyckim”, jednak jak to rzeczywiście poprawiło sytuację Rosji, nikt nie potrafi tak naprawdę wskazać.

Położenie Okręgów Wojskowych w Rosji przed zmianami wprowadzonymi w 2024 roku
Położenie Okręgów Wojskowych w Rosji przed zmianami wprowadzonymi w 2024 roku
Autor. Defence24.

W efekcie takiej operacji doszło bowiem do ogromnego zamieszania kompetencyjnego, gdyż to, co było wcześniej na obszarze Moskiewskiego Okręgu Wojskowego w dużej części było wykorzystywane do realizacji zadań zleconych obecnie dla Okręgu Leningradzkiego.

Oczywiście taki podział może być pretekstem do budowania nowych jednostek wojskowych bliżej Finlandii, jednak o ile ludzi w mundurach do tego się jeszcze znajdzie, to sprzętu wojskowego w odpowiedniej ilości i jakości już na pewno nie, ponieważ przemysł rosyjski nie jest obecnie w stanie go dostarczyć w odpowiedniej ilości, nie mając nawet możliwości uzupełniania strat ponoszonych na Ukrainie.

Położenie Okręgów Wojskowych w Rosji po zmianach wprowadzonych w 2024 roku
Położenie Okręgów Wojskowych w Rosji po zmianach wprowadzonych w 2024 roku
Autor. Defence24.

Utworzenie nowych okręgów było więc tak naprawdę kolejnym sposobem na zwiększenie liczby etatów generalskich i rozbudowę spokojnych i bezpiecznych etatowych struktur sztabowych. Nawet we Flocie Północnej, która utraciła status okręgu wojskowego, nie doszło do drastycznych zmian kadrowych, tym bardziej że Rosja uważa obecnie Arktykę za „nową arenę konfrontacji z Zachodem”.

W rzeczywistości cała reforma polegała na odcięciu fragmentu Zachodniego Okręgu Wojskowego i połączeniu go z tym, co wcześniej podlegało Flocie Północnej. W ten sposób pod dowództwo wyspecjalizowane głównie w działaniu na dalekiej północy w rejonach arktycznych, doszło przygotowanie się do operowania również w Finlandii, w Estonii i na Łotwie. Jednostki przygotowane do tego rodzaju operacji pozostały jednak w dużej części w Obwodzie Moskiewskim, co rosyjscy reformatorzy kompletnie zignorowali.

Żadną nowatorską zmianą nie było też bezprawne włączenie do Południowego Okręgu Wojskowego tzw. republik ludowych (donieckiej i ługańskiej) oraz dwóch ukraińskich obwodów zaporoskiego i chersońskiego. Żaden z tych administracyjnych obszarów Ukrainy nie został uznany za rosyjski, poza Rosją i kilkoma karykaturalnymi krajami wasalskimi. Dodatkowo Rosjanie nie opanowali żadnego z nich w całości i jak na razie ponoszą z tego powodu ogromne koszty w ludziach i sprzęcie.

Reklama

Nowe systemy uzbrojenia

Oficjalny przekaz opublikowany w agencji „Izwiestia” ma wszystkich uspokajać, ponieważ: „rosyjskie wojska lądowe i marynarka wojenna przeszły znaczącą transformację: od adaptacji do realnych warunków bojowych, przez rewizję struktury i taktyki, po znaczny wzrost produkcji uzbrojenia i sprzętu wojskowego”. Warto przy tym zwrócić uwagę, że nawet rosyjscy dziennikarze nie mówią już o wprowadzaniu nowych, lepszych systemów uzbrojenia, ale jedynie o produkowaniu w większej ilości tego, co już kiedyś wymyślono, zaznaczając tyle że po odpowiednich modyfikacjach.

Jak na razie Rosjanie chwalą się, że w oparciu o doświadczenia bojowe z wojny na Ukrainie udało im się zmodernizować ponad 190 jednostek sprzętu wojskowego. Przy okazji przyznano się do wad swoich wcześniejszych rozwiązań. No bo jak inaczej można interpretować stwierdzenie, że „systemy obrony powietrznej nauczyły się przechwytywać pociski Storm Shadow i ATACMS”.

Autor. mil.ru

Tymczasem trzeba pamiętać, że pierwsze rakiety manewrujące Storm Shadow trafiły na uzbrojenie brytyjskiego lotnictwa w 2002 roku i zostały po raz pierwszy użyte bojowo w ilości aż 27 sztuk w czasie II wojny w Zatoce Perskiej 21 marca 2003 roku. Z kolei rakiety ATACMS są na uzbrojeniu jeszcze dłużej, bo od stycznia 1991 roku „debiutując” kilka miesięcy później w operacji Pustynna Burza. Rosjanie sprzedawali więc na Bliski Wschód uzbrojenie, wiedząc, że jest ono nieskuteczne w odniesieniu do środków napadu powietrznego potencjalnego przeciwnika.

Trudno też uznać za sukces modernizacyjny wprowadzanie dodatkowego opancerzenia dla pojazdów wojskowych oraz pasywnej i aktywnej ochrony przed dronami dla pojazdów opancerzonych. Tzw. „żółwie”, czyli czołgi okryte dospawanymi płytami pancernymi i girlandami z łańcuchów, pojawiające się na ukraińskim froncie, nie są przecież symbolem przemyślanych zmian, ale bardziej oznaką desperacji. Z kolei zmniejszające się z miesiąca na miesiąc straty w broni pancernej nie wynikają z mniejszej skuteczności strony ukraińskiej, ale po prostu z wyraźnych braków w pojazdach opancerzonych rosyjskich wojskach lądowych.

Reklama

Według Rosjan, znaczącą zmianą było wprowadzenie do użytkowania w 2024 roku ciężkiego miotacza ognia TOS-3 „Dragon”. System ten określa się jako „nowy”, jednak w rzeczywistości jest to nadal wieloprowadnicowa wyrzutnia rakiet termobarycznych z tą różnicą, że na podwoziu T-72B3 i posiadająca jedynie rurowe prowadnice dla 15 pocisków. Jest to więc kolejne zmniejszenie zapasu przenoszonej amunicji w tego rodzaju systemach. Wyrzutnia TOS-1A „Sołncepiok” miała ich bowiem 30, a TOS-2 miała ich 16. Takie zmniejszanie jednostki ognia wynika prawdopodobnie po prostu z oszczędności, ponieważ w wyniku ewentualnej utraty takiego zestawu niszczona jest jednocześnie mniejsza ilość amunicji.

Jako ważny „kamień milowy” w rozwoju rosyjskiej armii uznano rozpoczęcie w listopadzie 2024 roku produkcji seryjnej systemu rakietowego „Oresznik”. Według Minoborony do końca ubiegłego roku miano sformować już pierwszą brygadę tych rakiet, której elementy rozmieszczono również na terenie Białorusi. Pomimo jednak tego, że Ukraina nie ma na tego typu uzbrojenie skutecznego środka przeciwdziałania, Rosjanie wykorzystali go jedynie dwukrotnie. Przypuszcza się, że jest to spowodowane trzema czynnikami: ceną, która kilkakrotnie przewyższa koszt rakiety manewrującej, małą celnością, która nie daje gwarancji zniszczenia wskazanego obiektu, oraz niedopracowaniem całego systemu, który np. nie ma prawdopodobnie docelowych głowic konwencjonalnych.

Za sukces uważa się również myśliwiec Su-57 „piątej generacji”, który podobno „uczestniczy w walkach od pierwszego roku operacji specjalnej”. W rzeczywistości Rosjanie nie wysyłają tych samolotów w strefę walk, a nawet nad Morze Czarne. Dodatkowo, ze względu na zagrożenie atakami ukraińskich dronów, duża część tych myśliwców została wycofana na Daleki Wschód.

Jako rozwiązania nowe wskazano także:

  • rakietowy system obrony powietrznej S-500, który wszedł do służby bojowej pod koniec 2025 roku i zgodnie z oficjalnym komunikatem ma „zapewniać ochronę przed wszystkimi celami powietrznymi – samolotami, dronami oraz pociskami manewrującymi i balistycznymi krótkiego zasięgu oraz może przechwytywać cele w bliskiej przestrzeni kosmicznej";
  • „nowe typy wysoce mobilnych samobieżnych dział artyleryjskich: Malwa i Giacynt-K", które miały zostać wyposażone „w nowoczesne systemy nawigacyjne i cyfrowe systemy kierowania ogniem artyleryjskim".
Autor. mil.ru

Nowy sposób prowadzenia operacji wojskowych

Najciekawsza jest interpretacja rosyjskich mediów sposobu prowadzenia walki przez siły zbrojne Rosji. Tutaj uznano bowiem zmiany wynikające ze słabości wojsk rosyjskich za specjalne działania mające te wojska wzmocnić. Podkreślono np., że pozytywną modyfikacją jest zastąpienie „operacji wojskowych” przez działania tzw. „mobilnych grup szturmowych”. Uznano bowiem, że wykorzystanie pojazdów buggy, quadów i motocykli terenowych „pozwoliło żołnierzom szybko przemieszczać się po otwartych przestrzeniach, stając się „niewidzialnymi” dla artylerii wroga”.

Problem polega na tym, że wszędzie tam, gdzie wykorzystywana jest taka taktyka, gwałtownie wzrosły straty osobowe w porównaniu do poziomu strat strony broniącej. Według brytyjskiego ministerstwa obrony ten stosunek w miejscach prowadzenia tego rodzaju operacji ofensywnych może osiągnąć nawet poziom dwudziestu pięciu do jednego. Oczywiście zawsze jakiś pojedynczy procent żołnierzy przemieszczających się pieszo lub bez osłony „pancerza” dotrze w pobliże ukraińskich linii obronnych przez „strefę śmierci”. Jednak nie mogą oni liczyć na jakiekolwiek wsparcie (w tym na ewakuację medyczną), i mogą polegać jedynie na tym, co sami przynieśli na plecach lub zostanie dostarczone dronami.

Reklama

Zobacz również

WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama