Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Dwa roczniki Rosjan wyeliminowane na Ukrainie

Pomimo braku znaczących zdobyczy terytorialnych w 2025 roku, straty osobowe rosyjskiej armii cały czas rosną i być może już w tym roku zmuszą Rosjan do przerwania walk zaczepnych i do przejścia do obrony.

Posłuchaj artykułu
Autor. Ukraińskie Siły Powietrzne

Informacje przekazane przez ukraińskie ministerstwo obrony z okazji czwartej rocznicy pełnoskalowego ataku Rosji na Ukrainę mogą szokować. W czasie czterech lat walk Rosjanie mieli bowiem utracić 1260500 żołnierzy zabitych, rannych i wziętych do niewoli. Utracono w ten sposób tak naprawdę dwa męskie roczniki, ponieważ w 2024 roku w Federacji Rosyjskiej miało się urodzić jedynie 1,22 miliona dzieci (to zresztą najniższy wynik od 1999 roku).

Co ważne, te straty cały czas rosną i to na wyraźną niekorzyść Rosjan. Tylko w 2025 roku mieli oni utracić 418 tysięcy osób personelu wojskowego, co wyraźnie przekracza średnią całego, czteroletniego okresu wojny. Najważniejsze jest jednak to, że taki wzrost nie odnotowała strona ukraińska. Alarmujące dla Kremla powinny być dane przekazane przez brytyjskiego ministra obrony Johna Healeya, że na niektórych odcinkach frontu, gdzie Rosjanie prowadzą działania ofensywne, straty rosyjskie są 25 razy większe od ukraińskich. Jest to więc czterokrotnie więcej od wcześniejszych szacunków, które wskazywały, że ten stosunek wynosi 6 do 1 – oczywiście na korzyść Ukraińców.

Ukraińskie ministerstwo obrony szacuje, że zajęcie każdego kilometra terytorium Ukrainy kosztowało Rosję 156 żołnierzy. Pomimo tego, Rosjanom nie udało się zająć całego Donbasu i co więcej, zaczynają powoli tracić zagarnięte wcześniej terytoria. Dla Rosji alarmującym powinien być również wskaźnik liczby żołnierzy zabitych do rannych. Wcześniej ustalono go na poziomie 4 do 1 (na czterech rannych przypadał jeden zabity).

Obecnie oficjalne statystyki zachodnie wskazują, że w ukraińskiej wojnie zginęło około 300 tysięcy Rosjan. A to oznacza, że ten stosunek jest gorszy, bo 3 do 1. Według ukraińskich danych jest jeszcze gorzej. Obecnie większość wyeliminowanych rosyjskich żołnierzy zliczanych każdego dnia przez siły zbrojne Ukrainy to żołnierze zabici. Co więcej, straty te są najczęściej potwierdzone materiałem filmowym nakręconym dzięki dronom i to często z kilku miejsc.

Jeżeli więc w grudniu 2025 roku Ukraina informowała o 35 tysiącach wyeliminowanych rosyjskich żołnierzy, to można zakładać, że ponad 20 tysięcy z nich poległo, a reszta została bardzo ciężko ranna. Pomimo tych strat i trudnych warunków zimowych, Rosjanie nadal próbują atakować w kilku miejscach frontu, o czym świadczy utrata prawie 30 tysięcy żołnierzy w styczniu 2026 roku.

Jedyny spadek dotyczy liczby utraconego sprzętu. Jednak nie wynika to z osłabienia ukraińskich sił zbrojnych, ale z coraz większych braków jeżeli chodzi o sprzęt bojowy w rosyjskiej armii. Rosjanie wysyłają więc do walki swoich żołnierzy pieszo albo na lekkich pojazdach, co automatycznie zwiększa straty osobowe, jak również ogranicza zdobycze terytorialne (ze względu na trudność w uzupełnianiu zapasów bojowych u walczących pododdziałów).

Autor. Ukraińskie ministerstwo obrony

Pomimo tej teoretycznie ograniczonej działalności rosyjskiego sprzętu wojskowego, ukraińskie ministerstwo obrony i tak informuje o zniszczeniu u przeciwnika od 24 lutego 2025 roku:

  • 65 samolotów i 17 śmigłowców;
  • 1519 czołgów i 2925 pojazdów opancerzonych;
  • 13 884 systemów artyleryjskich;
  • 223 systemy obrony powietrznej;
  • 117 233 bezzałogowych statków powietrznych różnych typów;
  • 1283 rakiet manewrujących.

Może to oznaczać, że wzrastająca produkcja przemysłowa Rosji po przejściu na tryb wojenny, jest w dużej części później wypalana na Ukrainie, a stan liczebny sprzętu w rosyjskiej armii we wszystkich dziedzinach z dnia na dzień się zmniejsza. Jest to szczególnie widoczne w samolotach, czołgach oraz systemach obrony powietrznej. Jedyną dziedziną, w której odnotowano wyraźny wzrost w rosyjskiej armii, są systemy bezzałogowe. Rosjanie nie tylko bowiem wprowadzają drony na coraz większą skalę, ale jeszcze wypracowują nowe taktyki ich użycia.

Najbardziej zatrważający jest jednak raport ukraińskiej Prokuratury Generalnej, w którym zarejestrowano jak na razie ponad 216 000 przypadków „zbrodni agresji” i zbrodni wojennych, popełnionych przez Rosjan w czasie całej wojny. Niestety, lista ta nie jest pełna, ponieważ duża część ukraińskich terenów nie została odzyskana i międzynarodowe komisje nie mają do nich dostępu. Tymczasem już wiadomo, że chociażby w Bachmucie i Mariupolu dochodziło do ludobójstwa i gwałtów, a ciała zamordowanych Ukraińców (w tym dzieci) zostały później ukryte w masowych grobach lub spalone w przewoźnych krematoriach.

Nie wiadomo też dokładnie, ile dzieci porwali Rosjanie, jak również jaki los spotkał dużą grupę ukraińskich jeńców. I jest to jeden z najważniejszych powodów, dla których Putin nie chce zwrócić Ukrainie zagrabionych terytoriów. Jest bowiem bardzo prawdopodobne, że Ukraińcy zastaliby na nich to samo, co znaleźli w odbitej Buczy i Irpieniu, gdzie znajdowano ciała dzieci poniżej dziesiątego roku życia ze śladami gwałtu i tortur.

Zobacz również

WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama