Siły zbrojne

Pojazdy bojowe dla ukraińskiej piechoty- Ale jakie? [ANALIZA]

Fot. U. S. Army

Pomoc wojskowa dla Ukrainy od początku rosyjskiej agresji stanowi jeden z głównych obszarów działań państw sojuszniczych NATO oraz sprzymierzonych krajów Unii Europejskiej nie będących członkami sojuszu. Jednocześnie, mimo upływu kolejnych miesięcy konfliktu za naszą wschodnią granicą, nie spada temperatura dyskusji między państwami, w kwestii tego, jakiego rodzaju sprzęt wojskowy może lub powinien być przekazany, a jakich dostaw, mimo nieustających starań dyplomacji ukraińskiej, nie należy absolutnie brać pod uwagę.

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Mamy tutaj do czynienia z przekraczaniem kolejnych „progów", które od początku istnieją wyłącznie w umysłach polityków. Przy czym wysokość owych „progów" nie jest taka sama dla wszystkich państw. Jednak samo ich istnienie sprawia, że pomoc dla Ukrainy chwilami bardziej przypomina zarządzanie konfliktem, niż dążenie do jego szybkiego zakończenia w jedyny akceptowalny sposób, czyli pokonanie Rosji. Gdybyśmy spojrzeli na Ukrainę jak na pacjenta zaatakowanego przez chorobę, to zagraniczna pomoc przypomina kroplówkę podawaną pacjentowi w momencie kiedy jego stan się znacząco pogarsza. Przy czym składniki tej kroplówki są często przypadkowe i gdyby nie wola życia pacjenta, prawdopodobnie choroba już by zwyciężyła. Jednak do pokonania choroby potrzebna jest terapia celowana, a nie kolejna kroplówka. Odchodząc od medycznej analogii - czego zatem potrzebuje Ukraina do odniesienia ostatecznego zwycięstwa, czyli wyparcia Rosji z okupowanych terenów? Pomińmy rozważania czy wyparcie Rosjan z Krymu i zajęcie Ługańska i Doniecka rzeczywiście zakończyłoby wojnę, skupmy się na celach i potrzebach określonych przez samych Ukraińców.

Czytaj też

Czego potrzebują Ukraińcy?

Co do potrzeb ukraińskich sił zbrojnych, to Ukraina do kontynuowania wojny z nadziejami na zwycięstwo potrzebuje wsparcia w niemal w każdym obszarze. Jednak ostatnie dni zdominowała kwestia dostarczenia naszym sąsiadom nowoczesnych transporterów opancerzonych i czołgów. Napisałem nowoczesnych, ponieważ Ukraina już otrzymała pojazdy opancerzone dla piechoty i to w znaczących ilościach. Teoretycznie powinny one, wraz ze sprzętem zdobytym na Rosjanach, zapewnić zdolności nie tylko do uzupełnianie strat, ale i tworzenia nowych brygad. Rzeczywistość jest jednak nieco inna. Przyjrzyjmy się dokładniej pojazdom opancerzonym dla piechoty. W uproszczeniu nowoczesne armie używają dwóch typów- kołowych transporterów opancerzonych oraz gąsienicowych bojowych wozów piechoty. Te kołowe powinny w założeniu występować w jednostkach piechoty o charakterze lekkim bądź średnim. Przykładem takich transporterów jest polski Rosomak, amerykański Stryker, niemiecki Boxer czy też nieco starszy od nich francuski VAB. Z kolei bojowe wozy piechoty o trakcji gąsienicowej z reguły współdziałają bezpośrednio z czołgami w brygadach ciężkich lub pancernych. Właśnie te brygady to zasadniczy składnik natowskiej „pancernej pięści" i są nieodzowne do prowadzenia zarówno działań ofensywnych jak i w aktywnej obronie manewrowej. Do najpopularniejszych należą amerykański Bradley, niemiecki Marder, brytyjski Warrior czy też francuski AMX.

Czytaj też

Uzupełnianie strat

W ukraińskich siłach zbrojnych w momencie rozpoczęcia rosyjskiej inwazji kołowe transportery opancerzone (BTR) występowały przede wszystkim, choć nie tylko, w brygadach aeromobilnych, górskich oraz gwardii narodowej. W bojowe wozy piechoty (BMP) wyposażono brygady piechoty zmechanizowanej oraz brygady pancerne. Nie zachowano jednak pełnej jednolitości, bowiem wiele brygad formowano lub przeformowywano w czasie trwającego od 2014 roku konfliktu i kierowano do nich pojazdy, które były dostępne. I tak kiedy można jeszcze wyraźnie oddzielić brygady pancerne od pozostałych, tak już podział na brygady ciężkie, średnie czy lekkie jest utrudniony. W bardzo dużym uproszeniu można przyjąć, że ukraińskie brygady zmechanizowane miały charakter ciężkich (czyli najczęściej bojowe wozy piechoty i czołgi) średnie to jednostki aeromobilne oraz piechoty górskiej i morskiej (kołowe transportery opancerzone i czołgi) oraz lekkie czyli gwardia narodowa (głównie kołowe transportery opancerzone).

Czytaj też

Do końca 2022 roku armia ukraińska straciła nie mniej niż połowę z posiadanych przed rosyjską inwazją czołgów i pojazdów bojowych piechoty. Równocześnie jednak zdobyła znaczne ilości sprzętu na armii rosyjskiej oraz otrzymała pomoc zagraniczną w postaci zarówno pojazdów postradzieckich jak i produkcji zachodniej. W przypadku sprzętu pochodzącego jeszcze z zasobów Układu Warszawskiego (choć często zmodernizowanego), było to istotne wzmocnienie pod względem ilościowym a jednocześnie jego przyjęcie nie stanowiło większego problemu dla armii ukraińskiej pod względem użytkowania i umiejętności obsługi technicznej.

Czytaj też

Przekazane pojazdy z rodziny BMP (BWP), BTR i T-72 wraz ze zdobyczą wojenną powinny pozwolić nie tylko na uzupełnienie poniesionych w zeszłym roku strat, ale też wyposażyć kilka brygad korpusu rezerwowego. Jednak wyliczenia czysto matematyczne w tym przypadku mogą się okazać mylące. Otrzymane z zagranicy pojazdy miały z pewnością zróżnicowany stopień sprawności, a zdobyczne nie zawsze nadawały się do naprawy. Niewiadomą pozostaje ile pojazdów zostało mniej lub bardziej poważnie uszkodzonych w walce i co ważniejsze jaki jest ich stopień zużycia, naturalnego w warunkach intensywnej eksploatacji. Ukraiński przemysł posiadał przed wojną znaczne zdolności do naprawy poradzieckiego sprzętu. Jednak konflikt wymusił- po pierwsze - relokację tych zakładów (największe mieściły się w Charkowie) - po drugie- zostały one częściowo zniszczone w wyniku rosyjskich ataków rakietowych na infrastrukturę. Ponadto kompleksowa obsługa pojazdów bazujących na konstrukcji rosyjskiej jest logistycznym koszmarem np. wymiana silnika w czołgu T-72 to kilkadziesiąt roboczogodzin. Dla porównania w czołgu Leopard 2 czy bwp Warrior to mniej niż godzina. Musiało to doprowadzić do przeciążenia ukraińskiego systemu zabezpieczenia technicznego i w chwili obecnej utrzymanie sprawności pojazdów stanowi zapewne jedno z większych wyzwań.

Czytaj też

W tej sytuacji nie może dziwić, że Ukraina od kilku miesięcy zabiega o dostawy zarówno transporterów dla piechoty jak i czołgów. Zdaniem autora wynika to nie tyle z obecnego braku pojazdów bojowych (chociaż z pewnością przydałoby się ich więcej), ale raczej rosnącego upośledzenia sprawności technicznej oraz uzupełnienia przyszłych strat bojowych. Możliwości dostaw sprzętu post radzieckiego wyczerpały się, podobnie jak zapasy części zamiennych. Jedynym długofalowym rozwiązaniem pozostaje więc sprzęt produkcji zachodniej.

MRAPy i M113 nie wystarczą

Ukraina do tej pory otrzymała znaczące ilości gąsienicowych transporterów opancerzonych M113 oraz pojazdów MRAP (Mine Resistant Ambush Protected). Stanowiły one wzmocnienie ilościowe natomiast czy jakościowe? Są to zupełnie odmienne pojazdy ale żaden z nich nie spełnia wymagań, jakie stawia współczesny konflikt pełnoskalowy. M113 jest pojazdem pod każdym względem przestarzałym. Wdrożony do służby ponad 60 lat temu, był wówczas konstrukcję nowotarską, ze względu na zastosowanie nowych stopów aluminium.

Fot. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine/ Facebook

Stanowił jednak kompromis między masą pojazdu , a ochroną balistyczną żołnierzy, ponieważ miał być transportowany również samolotami. Jego przeznaczeniem było transportowanie żołnierzy na pole walki , a nie zapewnienie im ochrony czy wsparcia ogniowego w bezpośrednim starciu. Próba ich użycia w roli bojowego wozu piechoty przez armię południowowietnamską wykazała, że wóz ten nie sprawdza się w takiej roli. Nawet kolejne modyfikacje oraz wersje rozwojowe (np. australiska) pomimo wzmocnienie odporności nie zmieniły jego zasadniczego przeznaczenia. Natomiast zaletą M113 jest przestronność wnętrza, co pozwala używać go jako pojazdy łączności, dowodzenia czy też zabezpieczenia technicznego. Nic dziwnego, że armia ukraińska używa ich w takiej roli. Natomiast w wersje podstawowe wyposażyła przede wszystkim brygady rezerwowe, z których wiele pozostaje wciąż na etapie zgrywania bojowego lub walczy jako jednostki drugiego rzutu.

Fot. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine/ Facebook

Zbliżoną odporność balistyczną zapewniają opancerzone HMMWV (ang. high-mobility multipurpose wheeled vehicle) czyli wielozadaniowe pojazdy kołowe o wysokiej mobilności, zwane potocznie Humvee. Na Ukrainie występują zarówno w wersjach specjalistycznych (medyczne, łączności) jak i bojowych. Używane są głównie przez formacje lekkiej piechoty (np. Legion Cudzoziemski) do działań rozpoznawczych lub rajdowych. Do regularnych działań w obronie czy natarciu mają bardzo ograniczoną przydatność.

Fot. Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine/ Facebook

Z kolei pojazdy o podwyższonej odporności przeciwminowej MRAP są konstrukcjami relatywnie nowoczesnymi, natomiast skonstruowanymi z myślą o innym konflikcie. Korzeni tej klasy pojazdów należy szukać w konfliktach toczących się na południu Afryki (Rodezja, Bush War) a ich największy rozwój nastąpił w Republice Południowej Afryki. Wozy minoodporne siły południowoafrykańskie (SADF - South Africa Defense Forces) wykorzystywały zarówno do działań przeciwpartyzanckich, jak i w roli opancerzonych transporterów piechoty. Pojazdy, które otrzymała Ukraina pojawiły się w NATO w związku z zaangażowaniem w działania stabilizacyjne w Iraku i Afganistanie. Zaprojektowano je z myślą o zapewnieniu żołnierzom przede wszystkim ochrony przed improwizowanymi ładunkami wybuchowymi (ang. IED), minami oraz bezpośrednim ostrzałem z broni strzeleckiej i w ograniczonym zakresie lekkich granatników. Pojazdy zapewniają też zadowalającą świadomość sytuacyjną ze względu na wysoką sylwetkę i opancerzone szyby. Natomiast ich przeznaczeniem było prowadzenie patroli bojowych i ochrona konwojów, a wsparcie ogniowe zapewniać miały podczas operacji przeciwpartyzanckich współdziałając ściśle z lotnictwem i artylerią. To co w takich działaniach było zaletą np. wysoka sylwetka czy elementy przeszkolone w walce z regularną piechotą zmechanizowaną stanowi ich słaby punkt. Ponadto wersje wyposażone w dodatkowe opancerzenie przeciwko granatnikom z głowicami kumulacyjnymi tracą na mobilności. Autor miał okazję przekonać się o tym podczas działań w Afganistanie, gdzie w okresie roztopów pojazdy były w zasadzie „przywiązane" do utwardzonych nawierzchni.

Czytaj też

W MRAPy można wyposażyć co najwyżej lekkie brygady, nie przeznaczone do bezpośredniej walki ze zgrupowaniami zmechanizowanymi, wspartymi czołgami, a nawet zwykłą piechotą wyposażoną w duże ilości broni przeciwpancernej - szczególnie w terenie zurbanizowanym. Dobitnie przekonała się o tym ukraińska 46. Brygada Desantowo-Szturmowa. Brygadę przezbrojono właśnie w pojazdy MRAP i po zakończeniu szkolenia w Wielkiej Brytanii skierowano do walki w Sołedarze. Brygada poniosła tam ciężkie straty i zmuszona została do wycofania.

Resumując - żaden z wymienionych pojazdów nie spełnia podstawowych wymogów – po pierwsze, nie posiada zdolności skutecznego zwalczania nowoczesnych bądź zmodernizowanych rosyjskich bojowych wozów piechoty o czołgach nawet nie wspominając, po drugie, nie skonstruowano ich z myślą o współdziałaniu z własnymi czołgami. A jak już wspomniano wcześniej e to właśnie taki tandem pozwala na skuteczne działanie. Oczywiście istnieje jeszcze szerokie spektrum współdziałania z innymi rodzajami broni i wojsk jak rozpoznanie, artyleria i lotnictwo.

Czytaj też

Potrzebna nowa jakość

Dlaczego więc Ukraina otrzymała pojazdy nieadekwatne do potrzeb, a stanowiące obciążenie dla i tak pracującej na pełnych obrotach logistyki? Należy powiedzieć otwarcie, że armie NATO pozbyły się albo pojazdów przestarzałych, jak M113 lub już niepotrzebnych w dużych ilościach, jak MRAP czy Humvee. Oczywiście przy skali potrzeb armii ukraińskiej, która rozrosła się do 700 tysięcy nie można tego wsparcia lekceważyć. Lepiej jest przemieszczać się M113 niż cywilną ciężarówką. Jednak pojazdy te w niewystarczającym stopniu wzmocniły zdolności ofensywne armii ukraińskiej.

Sygnałem zmiany jakościowej jest dostarczenie siłom zbrojnym Ukrainy bojowych wozów piechoty Bradley. Zbudowany z myślą o współdziałaniu z czołgami Abrams bojowy wóz piechoty sprawdził się w tej roli doskonale. Wykazał swoją skuteczność podzas walk w Iraku, niszcząc wg niektórych źródeł więcej pojazdów wroga niż Abrams. Jego 25 mm armata pozwala skutecznie zwalczać wszystkie rosyjskie pojazdy opancerzone piechoty, a dwuprowadnicowa wyrzutnia przeciwpancernych pocisków kierowanych TOW stanowi realne zagrożenie dla czołgów wroga. Zaawansowany system obserwacji i kierowania ogniem zapewnia bardzo dobrą świadomość sytuacyjną i daje możliwość prowadzenie skutecznej walki również w nocy. Jest to z pewnością pojazd na jaki czekali Ukraińcy. Jednak dostawa obejmuje zaledwie 50 takich wozów, czyli zbyt mało dla decydującej zmiany sytuacji na polu walki. Armia amerykańska posiada w swoich zasobach ponad 6 tysięcy pojazdów Bradley i można mieć nadzieję, że jest to pierwsza transza, która pozwala na przełamanie kolejnej bariery w dozbrajaniu armii ukraińskiej.

Czytaj też

Ukraina potrzebuje takich pojazdów dużo, bo ich siła wynika nie tylko z jakości ale i ilości. Skąd można liczyć na ewentualne dostawy? Niemcy wspomnieli o 100 pojazdach Marder, jednak polityka rządu w tej kwestii jest mocno niejednoznaczna. Armia brytyjska dysponuje nieco już przestarzałym bwp Warrior, które planuje wycofać z eksploatacji. Pojazdy te cieszą się doskonałą opinią ze względu na ochronę balistyczną oraz łatwość obsługi bieżącej. Obecnie na wyposażeniu armii brytyjskiej pozostaje mniej niż 1000 takich pojazdów, będą one jednak stopniowe wycofywane na korzyść transporterów kołowych co daje nadzieją na przekazanie ich Ukrainie w większej liczbie. Pomocy można również oczekiwać ze strony Francji dysponującej rodziną pojazdów AMX, w tym AMX 10P (transporter piechoty) oraz AMX 10RC (pojazd wsparcia ogniowego). Ponieważ rząd francuski podjął decyzję o dostarczeniu AMX 10RC nic nie stoi na przeszkodzie, by uzupełnić je o wycofywane lub już wycofane z eksploatacji AMX 10P.

Tylko dostarczenie dużej liczby pojazdów przeznaczonych konstrukcyjnie do współdziałania z czołgami pozwoli Ukrainie na podtrzymanie zdolności do nie tylko skutecznej obrony, ale też na przejście do działań ofensywnych. Bez takiego wsparcia do końca 2023 roku może nastąpić znaczące obniżenie zdolności bojowych armii ukraińskiej nie tylko ze względu na ponoszone straty, ale również techniczne zużycie sprzętu. Szczególne znaczenie mają bojowe wozy piechoty Bradley lub zbliżone do nich możliwościami czyli z nowoczesną wieżą wyposażoną w przeciwpancerne pociski kierowane. Przede wszystkim dlatego, że w chwili obecnej szanse na otrzymanie dużych liczby czołgów zachodniej produkcji są znikome. W przypadku czołgów problemem jest pokonanie nie tylko bariery mentalnej ale i logistycznej. Jest to jednak już temat na inny artykuł.

Komentarze (11)

  1. Prezes Polski

    Będą dostawać kolejno coraz nowsze wzory, w coraz większej ilości. I to jest dobry kierunek. Jest jedno zastrzeżenie: jak będą używać bradlejów, czy pum dotychczasowy poziom strat jest nie do zaakceptowania.

  2. SZAKAL

    Tylko BRADLEY spełnia warunki dobrze opancerzonego i uzbrojonego wozu bojowego piechoty , a do tego USA posiadają ich dużą ilość oraz mogą odstąpić Ukrainie znaczące ilości tego sprzętu. , bez utraty własnych zdolności militarnych. Gdyby USA dostarczyły Ukrainie BRADLEYE na wyposażenie jednej lub dwóch brygad zmechanizowanych , to nie byłby dla nich duży wydatek. Identycznie przedstawia się problem czołgów dla Ukrainy. , bowiem tylko ABRAMSY , będące w posiadaniu USA , mogą w znaczący sposób wzmocnić ukraińską armię. USA mogą dostarczyć 116 M1A1 Ukrainie zamiast Polsce. Bzdurne wymówki o łańcuchach logistycznych oraz innych przeszkodach uniemożliwiających eksploatacje Abramsów przez Ukrainę , nie mogą usprawiedliwiać braku tych dostaw.

  3. patriota39

    W tym piekle jakim jest dzisiaj Ukraina, przy codziennym kilkugodzinnym ostrzale artyleryjskim brak jest odpowiedniego pojazdu. Można tylko mówić i pisać o najlepszym pojeździe do transportu żołnierzy. Jeśli Humvee, to tylko opancerzony np. M1151, M1114. Zbyt delikatne są opancerzone wersje Land Cruiserów, Mercedesów G-BA6, czy Land Roverów. Minimum 8-10 ton. Sprawdzą się Fuchsy, Sisu XA-180/185, czy VAB 6+6. Polscy żołnierze na pole bitwy wjeżdżają Jelczami i Fordami Ranger.

  4. atom

    Piotr G jaką kompanię?, majstrują pluton - 4 szt ,MAJĄ BYĆ (jak wszystko inne - mają być), na przełomie II/III kwartału- żródło ppłk Płatek IU, i wybacz, wojna to super poligin, zgoda, ale na Boga nie dla prototypów, czy partii próbnej, przy nieuniknionej stracie 1 możemy już klecić nastepcę, tak jak było z Gromami w Gruzji, przepotwarzył się w Pioruna, teraz w Pioruna +, Grzmota

  5. rwd

    Pojazdy bojowe dla ukraińskiej piechoty- Ale jakie? Nie ważne jakie, oni biorą wszystko. Przy tak rozbudowanej armii, stratach bojowych i niebojowych i braku własnej produkcji w ukraińskiej armii przyda się każdy sprawny transporter.

  6. Pucin:)

    Potrzeba DUŻO!!! DUŻO!!! DUŻO!!!! gradobicia i to nie ma znaczenia, że to są M113 czy też inne zabytki - DUŻO!!!!! DUŻO!!!!! :)

    1. Nico44

      to ma znaczenie ponieważ trzeba załatwić serwis i części zamienna dla tych pojazdów a duża ilość różnego rodzaju generuje tylko problemy logistyczne Ukrainie potrzebne są czołgi t 72 , t 80 , humvee, m 113 , m577 , btr 60 ( i lokane modernizacje) , m 1117 , vaby, Bushmastery, Iveco LMV, Saxony, BMC Kirpi,, Light Tactical Vehicles, International M1224 MaxxPro czyli pojazdy które Ukrainna ma w dużych ilościach w drugiej kolejności Ukraina powinna dostawać pojazdy które ma kilka sztuk a co do broni to dużo dużo

    2. Kremlin

      Zarówno Ukraińcy jak i Rosjanie kpią z M113. Jest to transporter bez pancerza, bez broni, a okazało się też iż marnie nadaje się do jazdy w terenie. Błoto. M113 nie radzi sobie z błockiem, a co więcej też z mrozem. Jest to tak wielkie utrapienie, że Rosjanie zdobywaj porzucone wozy. Na YT dasz radę znaleźć jeżeli tylko ogarniesz pisownie ukraińską bądź rosyjską. Tak poza tym... do obsługi tego wszystkiego trzeba ludzi, a Ukraina ma problem z rekrutem bo "pewien kraj" przepuścił przez granicę co najmniej pół miliona (500 tysięcy) dezerterów. I to są oficjalne dane Straży Granicznej. Na ulicach i "terenach wyzwolonych" poluje się na rekruta niczym pruscy werbownicy w XVIII wieku.

    3. Laky

      A trol o nicku Kremlin dalej ruską propagandę uprawia😉😂😂Kremlin twoja rosja to jest zaścianek cywilizacji i normalnego świata😉

  7. atom

    xx/ krzysztof33. jakoś po wyczynach kawalera najwyższych odznaczeń obywatela Macierewicza, zaprzysięgłego tłumacza list agentów polskiego wywiadu na rosyjski, jego pomagiera w komisji likwidacyjnej WSI - jak się okazuje po latach ruskiego szpiona jego misiaczka szturmującego pomieszczenia wywiadu NATO bez żadnego trybu, oraz stanu naszych słuzb, gdzie w krajach ościennych juz zatrzymano kilku/kilkunastu takowych - w tym Niemcy nawet w ich wywiadzie u nas 1 i to wątpliwy "Hiszpan", ................ jakoś jestem dziwnie spokojny że puciniątko i jego służby wiedzą o naszym wzmożeniu pomocowym wcześniej niż nawet zbawca ojczyzny z żoliborza, o reszcie menażeri nie wspominając. Wisienka na torcie z wczoraj.3" hiszpanów" . wypuszczonych przez policaj po okazaniu 1 dokumentu i podaniu tel z kosmosu, bo tylko pluskali się koło naftoportu, .gdyby nie awaria łodzi nikt by nie wiedział o ich istnieniu....ot norma

  8. Piotr Glownia

    Wojna jest dobrym polem doświadczalnym. W Polsce HSW wyprodukowało całą kompanię Borsuków z wieżami HSSW-30 dla testów poligonowych przeprowadzanych przez WP. Po tych testach można byłoby tą prototypową kompanię Borsuków wylizingować Ukraińcom w celu przetestowania ich w warunkach wojennych. Ukraińcy oczywiście muszą się upewnić, że żaden Borsuk nie trafi w ręce Rosjan. Osobiście ciekawym tego papierowego pancerza i jak długo to zajmie nim z powodu dodatkowego opancerzenia nakładanego przez Ukraińców Borsuk straci tą swoją pływalność. Tydzień? Dwa? Od razu na stacji wyładunkowej na Ukrainie? Jeśli rząd stać na taki wydatek oczywiście. Gdzie najlepiej przetestować broń jak nie na polu bitwy?

  9. atom

    Taka teza, gdybyśmy mieli Rosomaki z ZSSW30, albo Borsuki, to po kolejnych braterskich uściskach prezydenckich, łzawych, "spontanicznych" spotkaniach z wdzięcznymi obywatelami UA, PAD już by je tam dyslokował . Tak na marginesie. czego nasi władcy się boją? wstydzą? ukrywaja przed podatnikami? że nie publikuja danych o dostawach na UA (nie tylko uzbrojenie, idą starlinki, paliwa, kasa, leki, ammo itp) jakos inne wspierające państwa nie maja z tym problemu, nawet taka Łoltwa, Litwa, Czechy, nie mówiąc o "większych" - dokładne listy. A i jeszcze jedno, czy wzorem Czech, Słowacji, Litwy- dostaja kasę na to i się tym chwalą, my cos UA remontujemy?, produkujemy ammo? bo jakoś cicho

    1. Krzysztof33

      Nie musimy i nie powinniśmy ujawniać wielkości dostaw na Ukrainę - Ruscy nie musza wszystkiego wiedzieć. Za sprzęt dostarczony Ukrainie otrzymaliśmy z budżetu UE ok 1,5 mld EUR co stanowi około 5 miliardów złotych - nie jest to mało.

    2. Xx

      Jesli chodzi o info dla roSSyjskiego wywiaduto musisz sie bardziej wysilic a nie tylko czekac co nagotowo zostanie podane na tacy

    3. Kremlin

      1,5mld Euro być może pokryłaby koszt produkcji 72 Krabów, które oddaliśmy Ukrainie. Ale nic więcej (choć posłaliśmy znacznie, znacznie więcej). Panowie zaczęli ukrywać dane przed podatnikami po Twardych. Wszyscy oczekiwali darmowych Abramsów za setki czołgów. 15.07 ogłoszono zakup. To wywołało oburzenie opinii publicznej. 18.07. "sprostowano" i dopowiedziano, że Abramsy będą darmowe... a w styczniu dowiedzieliśmy się, że w sumie stare M1A1 dla polski są jednostkowo droższe niż M1A2 Sep 3.. Dlatego nie mówią ile. Ja tylko czekam aż z prasy ukraińskiej lub zachodniej dowiemy się o Rosomakach na Ukrainie.

  10. GB

    Jedna z wersji Humvee, którą dostała Ukraina może być całkiem przydatna i to w brygadach ciężkich - chodzi mi o wersję z ppk TOW. Może stanowić odwód ppanc. Pytanie ile takich pojazdów otrzymali Ukraińcy.

  11. Prezes Polski

    Powtarzam wam, że ta wojna będzie trwała tak długo, jak zechcą tego USA. A im, znaczy Bidenowi opłaca się to ciągnąć nawet do przyszłego roku. Dlatego dostawy mają taki dziwny charakter. Będą kąpać po troszeczku żeby podtrzymać ukraiński opór i wykrwawiać sowietów, ale jak już przyjdzie czas kończenia, w szybkim tempie dostarczą co trzeba. I uważam, że sowieci nie mają szans na zwycięstwo.