Siły zbrojne

Bradley „kontra” Rosomak. Jak budować rodzinę pojazdów specjalistycznych?

Fot. US Army.
Fot. US Army.

Bwp M2 Bradley to konstrukcja do której założenia powstały prawie 40 lat temu a przecież nadal jest z powodzeniem wykorzystywana. I chociaż ostatnie zapowiedzi US Army sugerują zakończenie długiego procesu jej modernizacji, to pozostanie ona jeszcze trochę w eksploatacji, a wozy specjalistyczne bazujące na rozwiązaniach zaczerpniętych z tego pojazdu jeszcze długo będą pełnić służbę.

Racjonalizm wykorzystania, ekonomia użytkowania i zapewnienie długookresowego plan dalszego rozwoju to chyba kluczowe słowa opisujące wymagania inżynierów i wojskowych wobec nowych konstrukcji wozów bojowych. Pojęcia te nie są jednak nowe, bo już kilkadziesiąt lat temu realizowano programy oparte o te założenia. Jednym z nich był projekt opracowania i wdrożenia do eksploatacji bwp M2 Bradley a kolejno wielu wozów specjalistycznych opartych na rozwiązaniach zaczerpniętych z tej udanej konstrukcji. Dziś – w momencie gdy w decydującą fazę wszedł program wyboru następcy OMFV – po ponad 36 latach eksploatacji w US Army, nie jest jasne czy M2 doczeka się kolejnej modernizacji, ale wiadomym jest, że ta konstrukcja i wozy na niej bazujące pozostaną jeszcze długi okres w służbie.

Opisując w skrócie historię rozwoju tej konstrukcji i aktualne plany wobec niej, warto też porównać je ze zrealizowanymi w naszym kraju programami dotyczącymi KTO Rosomak. Wyboru tego transportera dokonano dlatego, że proces jego pozyskania i dalszej eksploatacji zakładał opracowanie wielu wariantów specjalistycznych, planowano kolejne jego modernizacje oraz jest on produkowany w Polsce i mamy do niego pełne prawa technologiczne. Ponadto jest to obecnie najnowocześniejszy/najnowszy wóz bojowy naszych Wojsk Lądowych.

Transportery Rosomak służące w WP wciąż nie doczekały się poważnej modernizacji. Fot. 17.WBZ
Transportery Rosomak służące w WP wciąż nie doczekały się poważnej modernizacji. Fot. 17.WBZ

Bojowy wóz piechoty Bradley

Pierwsze bwp M2 trafiły do US Army w 1981 roku. Zaprojektowano je w klasycznym układzie konstrukcyjnym z przedziałami kierowania i napędowym w przedniej,  bojowym w środkowej i desantowym w tylnej części wozu. Kadłub wykonano ze spawanych płyt aluminiowych z dodatkowym laminowanym pancerzem komorowym.  W dwuosobowej wieży zamontowano uzbrojenie w postaci 25 mm łańcuchowej armaty automatycznej M242 oraz sprzężonej z nią 7.62 mm km M240C. Dodatkowo na wieży zamontowano podwójną wyrzutnie ppk BGM-71 TOW (następnie TOW-2) i dwa pakiety po cztery wyrzutnie granatów dymnych M257.

W pierwotnej wersji był to pojazd w pełni pływający, a napęd na wodzie był realizowany przez przewijanie gąsienic (prędkość  do 7.2 km/h). Dla zwiększenia wyporności do górnych krawędzi kadłuba montowane są wówczas dodatkowe ekrany. W czasie opracowywania tego wozu szczególne znaczenie miało obniżenie kosztów jego eksploatacji (m.in. poprzez wprowadzenie efektywnego systemu diagnostycznego jak SET/ICE czy DSESTS) oraz zapewnienie dalszej podatności modernizacyjnej. Dlatego większość podzespołów wykonano w układzie modułowym. Kolejne modernizacje miały na celu polepszenie jego mobilności i przeżywalności na zmieniającym się polu walki. Wersje M2A1 dostarczano od 1986 a M2A2 od 1989 roku.

Oprócz samego bojowego wozu piechoty M2 powstał równolegle bojowy wóz kawalerii M3 a w nieco późniejszym czasie wóz dowodzenia BCV (Bradley Command Vehicle). Ten ostatni opracowano z wykorzystaniem już zmodyfikowanego M2A2, a zasadnicza różnica to dodatkowa antena radiowa i rozbudowane środki łączności. 

Na tym samym, zmodyfikowanym już wozie opracowano bojowy wóz rozpoznawczy M7 BFIST-V (Bradley Fire Support Team-Vehicle). Z kolei ten pojazd zamiast wyrzutni ppk miał opancerzoną skrzynię, w której znajdowały się zestawy przeznaczone do prowadzenia obserwacji i wskazywania celów (przyrząd obserwacyjny AN/TAS-4 i wskaźnik laserowy AN/TVQ-2). Po opracowaniu kolejnych modyfikacji bwp M2 do wersji M2A3 również jego zmodyfikowano do wariantu M7A1 a następnie M7A2 i M7A3. Zakres modyfikacji w głównej mierze ograniczał się do wymiany specjalistycznego oprzyrządowania i systemów wymiany danych na nowszej generacji odpowiedniki lub zupełnie nowe urządzenia. 

image
Fot. US Army/Sgt. Shiloh Capers

Ponadto wprowadzono system zarządzania polem walki FBCB2 zastępujący JBCP. Sama wieża bwp M2 posłużyła również do opracowania pojazdu plot. Blazer, w którym zamontowano dodatkowo osiem rakiet przeciwlotniczych Stinger. 

Wersja M2A4 to w zasadzie starszy M2A3 z zainstalowanymi pakietami modernizacyjnymi ECP1 i ECP2. Dalszej modyfikacji uległy elementy konstrukcji kadłuba, dokonano zmian w układzie zawieszenia, wygospodarowano więcej miejsca wewnątrz i zwiększono ogólny bilans energetyczny. W wieży zmodyfikowano rozwiązania dotyczące systemu kierowania ogniem, łączności i przekazywania danych tak, by bwp jeszcze bardziej zintegrować w sieciocentrycznym obszarze prowadzenia działań. 

Prowadzone są prace nad wariantem M2A5 oraz powstał demonstrator Bradley Next Generation o zwiększonej mobilności i przeżywalności na polu walki, z jednoczesnym obniżeniem kosztów jego eksploatacji. 

M2A5 miałby mieć zupełnie nową wieże i zmodyfikowany kadłub. Założenia są takie by wóz oprócz 3-osobowej załogi, zabierał ośmiu żołnierzy desantu, miał zwiększoną w stosunku do wersji M2A4 przeżywalność na polu walki oraz zaimplementowane w nim były by najnowsze rozwiązania z zakresu zwiększenia świadomości sytuacyjnej załogi i przewożonego desantu czy przekazywania danych między różnymi systemami walki.

W ramach kolejnych modernizacji Bradley otrzymał wzmocnienia zasadniczego pancerza aluminiowego/stalowego poprzez dołożenie dodatkowych warstw płyt wykonanych ze stali wysokiej twardości a także ceramiki balistycznej (w postaci specjalnych modułów). Dodatkowo montuje się panele reaktywne BRAT (Bradley Reactive Armor Tiles). 

Wóz ma ponadto otrzymać ASOP oraz systemem zakłócania BSP. Wersję M2A4 zintegrowano już z Iron Fist. W przyszłości nie wyklucza się montażu innych rozwiązań aktywnej ochrony. US Army szuka też nowych radiolokatorów i elektrooptycznych sensorów do wykrywania zagrożeń oraz systemów kierowania dla rozwiązań typu hard-kill przeznaczonych do obrony tego typu pojazdu.

GVCS (Ground Vehicle Coating System) to również zupełnie nowy, zaawansowany system powłok (kamuflażu), który jednocześnie redukuje ich sygnaturę cieplną i zmniejsza wpływ oddziaływania czynników chemicznych czy biologicznych. Obecnie na wozie można montować zmodyfikowaną wieżę od wariantu M2A4, wieżę CMI 3030 czy ZSSW MCT-30. Nowym uzbrojeniem jest 30 mm armata automatyczna M230LF, która na niektórych pojazdach montowana jest z wyrzutnią pocisków przeciwlotniczych FIM-92 Stinger i radiolokatorem (najprawdopodobniej AESA), dając w zasadzie nowy wariant przeciwlotniczy. Możliwe, że w ramach modernizacji będzie również brany pod uwagę ZSSW ze zmodyfikowaną 30 mm armatą automatyczną Mk-44 XM813 zasilaną amunicją 30mmx173, a opracowaną w ramach programu Future Combat Systems (FCS), głównie dla bojowego wozu piechoty. 

Jednak ostatnie doniesienia mówią o rezygnacji US Army z dalszej głębokiej modernizacji wozów M2/M3. Zaoszczędzone w ten sposób środki można by przeznaczyć na zintensyfikowanie prac nad NGCV (NextGeneration Combat Vehicles), a w szczególności nad Optionally Manned Fighting Vehicle (OMFV) czyli następcą bwp Bradley. Najwcześniej platforma ta może wejść do eksploatacji ok. 2026 roku. Załoga tego wozu liczyłaby dwóch żołnierzy oraz do ośmiu ludzi desantu. Można by nim kierować zdalnie po opuszczeniu wozu, a dodatkowo miała by ona mieć pewne cechy pojazdu autonomicznego. Zdolność do zdalnego i niezakłóconego  kierowania takim  wozem ma wynosić ok. 3000 metrów, podczzas gdy obecnie oferowane rozwiązania osiągają ponad 500 metrów.

Największą obecnie wadą M2/M3 jest  niewielka możliwość dalszych zmian w aranżacji przedziału desantu (jej powiększenia i dostosowania do instalacji nowych systemów, czy po prostu  przewozu większej liczby żołnierzy). Osiągnięto również krytyczne wartości DMC.

Warianty specjalistyczne

Już od początku wprowadzenia do eksploatacji bwp M2 Bradley rozpoczęto programy związane z opracowaniem na jego bazie różnych wersji specjalistycznych. Niektóre z nich miały zastąpić wówczas eksploatowane wozy oparte o gąsienicowy transporter opancerzony M113, ale powstawały i wozy zupełnie nowe, mające dopiero wejść do służby.

Jednymi z mniej znanych rozwiązań bazujących na konstrukcji M2 były rakietowe niszczyciele czołgów. Pierwszy z nich uzbrojono w system LOSAT, czyli ze specjalnym hipersonicznym pociskiem (1600 m/s) z penetratorem ze zubożonego uranu (wykorzystującym energię kinetyczną na podobieństwo amunicji APFSDS). Pomimo pozytywnych rezultatów testów i wniosku o rozpoczęcie produkcji, ostatecznie, głównie ze względu na redukcje budżetowe, program zakończono. 

Druga propozycja polegała na umieszeniu ppk Hellfire i 25 mm armaty automatycznej. Było to system podwójnego przeznaczenia (przeciwpancerno-przeciwlotniczy), ale trafił w ogólno światowy okres redukcji potencjałów militarnych w związku z zakończeniem Zimnej Wojny i upadkiem ZSRR. Były też propozycje zabudowy na podwoziu M2 brytyjskiego rakietowego systemu plot. Rapier.

image
Fot. Spc. Darrick Fritz/US Army via Wikipedia.

Jako wóz typowo przeciwlotniczy US Army eksploatowała M6 Linebacker. To proste i modułowe w zastosowaniu rozwiązanie polegające na zastępowaniu wyrzutni ppk systemem plot Stinger z adaptacją wyposażenia elektronicznego z innego systemu plot Avenger (bazującego na HMMWV). Wóz ten wycofano ze służby w 2008 roku. Ponownie w 2018 rozważano przywrócenie go do zadań, ale już w oparciu o zmodyfikowaną konstrukcję M2A3 i najnowszego M2A4, choć na razie amerykańskie zestawy przeciwlotnicze IM-SHORAD zostaną oparte na KTO Stryker.

Z wykorzystaniem kadłuba M2 opracowano specjalistyczne podwozie M993. Na jego bazie powstał M987 FVSC (Fighting Vehicle System Carrier) czyli specjalistyczny nośnik, wykorzystujący szereg elementów z konstrukcji M2. Najbardziej rozpoznawalnym jego zastosowaniem jest podwozie wyrzutni rakietowej M270/M270A1 MLRS. M987 stał się również bazą do opracowania wozu walki elektronicznej M1070 EFVS (Electronic Fighting Vehicle System), wozu dowodzenia M4 C2V czy ciężkiego nośnika sensorów dalekiego rozpoznania  M5. Ponadto podwozie to testowano jako bazowe dla radiolokatorów VSTAR i służyło do przenoszenia systemu plot Crotale New Generation. 

Na jego bazie opracowano pojazd ATTV (Armored Treatment and Transport Vehicle), występujący w roli mobilnego laboratorium czy wozu ewakuacji medycznej. FAALS (Forward Area Armored Logistics System) to transporter amunicji z wysięgnikiem ułatwiającym jej wyładunek na pojazdy bojowe. Powstał także wóz zabezpieczenia technicznego. Wiele wozów specjalistycznych budowanych w oparciu o kadłub i podzespoły M2 w większość przypadków nie trafiło na swój czas. Upadek ZSRR oraz cięcia w budżecie US Army spowodowały, że powstawały albo prototypy albo niewielkie ich partie. A przecież w większości przypadków były to pojazdy udane, dużo bardziej efektywniejsze niż eksploatowane w zasadzie do dziś ich odpowiedniki bazujące na starym M113.

AMPV i inne zastosowania

Program Armored Multi-Purpose Vehicle narodził się po długim okresie powstawania i upadków w USA różnych koncepcji zastosowania wozów bojowych na polu walki. Niejako był reaktywacją na wcześniej zarzucone plany pozyskania następcy M113 oraz dynamicznie zmieniającą się sytuacją polityczno-militarną na świecie i wynikających z niej głębokich modernizacji w wielu armiach. 

Transporter AMPV. Fot. BAE Systems
Transporter AMPV. Fot. BAE Systems

Dlatego AMPV ma odznaczać się większą mobilnością, odpornością balistyczną i przeciwminową, zapewnianą mocą oraz samymi wymiarami (co przekłada się na komfort pracy załogi i desantu czy uzyskiwane możliwości transportowe). Założeniem tego projektu jest stworzenie całej rodziny nowych wozów w skład której w pierwszej kolejności wejdzie transporter opancerzony, wóz ewakuacji medycznej, wóz dowodzenia, wóz reanimacyjny i samobieżny 120 mm moździerz. 

Sam wybór wariantu zbudowanego w oparciu o zmodyfikowany bwp M2A3 (z systemami elektronicznymi i elektrycznymi z wariantu M2A4) zapewnia, że w skład ABCT (Armored Brigade Combat Team) wejdzie flota zunifikowanych wozów opartych w zasadzie o dwie konstrukcje – bazujące na M1 Abrams i M2 Bradley. W tym drugim przypadku mamy bwp M2A2/A3/A4, wozy kawalerii M3A2/A3/A4, rozpoznawcze M7A3/A4, oraz zmodyfikowaną 155 mm haubicę M109A7/A8 Paladin i opancerzony wóz amunicyjny M992A3. Należy dodać, że elementy podwozia dwóch ostatnich pojazdów również są wspólne.

Natomiast w skład nowej rodziny wozów AMPV wejdzie transporter opancerzony M1283, wóz ewakuacji medycznej M1284, wóz reanimacyjny/mobilny szpital M1285, wóz dowodzenia M1286 i samobieżny  120 mm moździerz M1287. Nowy AMPV posiadał będzie identyczną mobilność taktyczną oraz zapewniał będzie taki sam poziom osłonności balistycznej i przeciwminowej jak M2A3. To wszystko przede wszystkim ma zmniejszyć koszty pozyskania, eksploatacji (w tym skomplikowanego i rozbudowanego obecnie łańcucha logistycznego) oraz szkolenia. 

Ponadto podkreśla się, że bardzo krótki był okres badawczo-rozwojowy tego wariantu, który wnosił niecałe 24 miesiące od chwili uruchomienia zamówienia. Daje to znaczące oszczędności czasu oraz obniżenie kosztów prac rozwojowych czy prowadzenia badań i testów. Pierwsza faza produkcji obejmie 289 pojazdów, a docelowo planuje się pozyskać ich 2907 (choć nie wyklucza powstania dodatkowych wariantów specjalistycznych i tym samym zwiększenia zamówienia). Zakłada się wykorzystanie ok. 2000 kadłubów starszych M2 będących w zapasie armii.

Wóz ten może też być już dostępną alternatywą w wypadku niepowodzenia programu NGCV. Dlatego również AMPV może w przyszłości zostać doposażony w ASOP, czy powstać może jego specjalistyczna wersja bezzałogowa. Możliwe jest stworzenie w oparciu o tę konstrukcję systemu plot bardzo krótkiego i krótkiego zasięgu, tak potrzebnego obecnie US Army i Gwardii Narodowej. W ramach programu FIFT (Future Indirect Fire Turret) pozyskany ma być modułowy system wieżowy z 81 i 120 mm moździerzem, który również trafi na AMPV.

Wielozadaniowy pojazd a sprawa polska

Kompleksowe podejście do zagadnienia związanego z modułowym, ekonomicznym i racjonalnym wykorzystaniem platform wojskowych jest też dobrze znane w naszym kraju. Może to nie najlepszy przykład, ale patrząc z perspektywy ówczesnego czasu to już przed II Wojną Światową w oparciu o zmodyfikowane podwozie tankietki rozpoznawczej Carden-Loyd Mk VI opracowano rozpoznawcze wozy bojowe TK-S i TKS, ciągnik C2P czy prototypy samobieżnych armat ppanc. TKD i TKS-D.

W czasach PRL od 1964 roku do eksploatacji weszły transportery opancerzone SKOT. Na przełomie kilkunastu lat opracowano i wdrożono do służby odmiany bojowe SKOT-1A, SKOT-2A i SKOT-2AP. Powstało też 28 zmodernizowanych pojazdów w wersji SKOT-2AM z dwoma wyrzutniami ppk 9M14M Malutka, ale po rozpoczęciu dostaw BWP-1 zaprzestano ich dalszej produkcji. Natomiast jako odmiany specjalistyczne mamy całą paletę pojazdów, takich jak SKOT Art. SKOT WPT, SKOT Inż. propagandowy SKOT GZP i przede wszystkim dowódcze SKOT R-2/R-2A/R-2M/R-3/R-3A/R-3M/R-3Z/R-3AM/R-4/R-6. Można więc było w oparciu o jedną konstrukcję stosunkowo szybko i sprawnie zbudować wiele potrzebnych odmian tego transportera.

Natomiast programowi wprowadzenia do wyposażenia KTO Rosomak, od początku towarzyszyły różne problemy. Z jednej strony kupiono po prostu konstrukcję niesprawdzoną i w zasadzie prototypową. Z drugiej było to w owym czasie najnowsze rozwiązanie, mające duży potencjał modernizacyjny, a warunki kontraktu umożliwiać nam powinny pozyskanie dostępu do unikalnych technologii i rozwiązań. Już pierwsze lata eksploatacji zweryfikowały te argumenty.

Fot. 17 WBZ
Fot. 17 WBZ

Jednakże, całkowitym nieporozumieniem było pozyskanie jedynie wersji bazowej, a nie tak jak inne armie, całej rodziny wozów specjalistycznych. Obecnie dostarczane na świecie nowoczesne transportery są dużo cięższe, zdolne do przewożenia dużo większego ładunku, lepiej opancerzone i nasycone systemami zadaniowymi. Rosomak szybko osiągnął granicę dopuszczalnej masy całkowitej DMC, a lista potrzebnych modyfikacji stale rośnie. Oczywiście, limit DMC to nie tylko cecha samej platformy ale i przyjętego wymogu pływalności.

Po ponad dekadzie zamawia się w zasadzie wciąż ten sam transporter (wprowadzane modyfikacje miały raczej niewielki zakres), dość opornie idzie  stworzenie na jego bazie innych pojazdów. Jedyne typowe wersje specjalistyczne użytkowane w wojsku to wóz ewakuacji medycznej (KTO WEM), wóz do nauki jazdy (Rosomak NJ), 120 mm samobieżny moździerz Rak, wozy dowódcze i KTO WRT.

Prace nad wersjami rozpoznawczymi, inżynieryjną i WPT nadal się przeciągają, a doposażenia wieży Hitfist-30P w ppk Spike raczej w ogóle nie będzie. Ponadto pojazd bazowy wymaga już od dawna pilnej modernizacji. Wreszcie, w przeciwieństwie do np. Amerykanów, park różnego rodzaju pojazdów specjalistycznych w Wojsku Polskim raczej się rozrasta o kolejne konstrukcje zamiast się kurczyć, co niewątpliwe wpłynie na koszty eksploatacji i szkolenia.

Podsumowanie

Odpowiednie konstrukcje współczesnych wozów bojowych pozwalają na osiągnięcie przez nie stawianych wymagań, ale również powodują znaczny wzrost kosztów zarówno ich opracowania, produkcji, a przede wszystkim eksploatacji. Wpływa to na konieczność szukania rozwiązań kompromisowych tak, by finalny produkt jak najbardziej spełniał potrzeby, a jednocześnie jego cena i utrzymanie zachowane były w akceptowalnych ekonomicznie granicach.

Wobec platform lądowych można wyróżnić dwa zasadnicze kierunki zmian, pozwalających na pogodzenie ww. założeń. Podejmowane są kroki zmierzające do podniesienia możliwości już istniejących wozów, poprzez głębokie modernizacje oraz opracowywane są zupełnie nowe pojazdy. Oczywistym jest, że modernizacji można poddać jedynie te platformy, których konstrukcja gwarantuje uzyskanie znacznych korzyści, przy niskich kosztach takiej operacji. W innym wypadku następuje konieczność podjęcia wyboru pomiędzy dalszym utrzymaniem istniejącej floty pojazdów, a zapewnieniem zupełnie nowych zdolności. 

Konstrukcja M2 Bradley przez długie lata pozwalała na zachowanie, poprzez proces modernizacji, wysokiej efektywności tego wozu na polu walki. Każde jego użycie dawało wiele uwag i cennych wniosków, które szybko wprowadzano w życie. To dzięki temu wóz ten pozostaje w eksploatacji do dnia dzisiejszego. Odwrotnie sprawa wygląda w przypadku KTO Rosomak, którego program od początku był źle realizowany, a problemy tylko się nawarstwiały. Dziś stoimy przed długą listą  zmian, ale nie wiadomo, czy zostaną prawidłowo zrealizowane. Do tego dochodzą znaczne koszty modernizacji. W założeniu miało być zupełnie inaczej.

Komentarze