Siły zbrojne

Krym – czarnomorski bastion Rosji [ANALIZA]

Czołg T-72 należący do jednostek Floty Czarnomorskiej. Fot. mil.ru.
Czołg T-72 należący do jednostek Floty Czarnomorskiej. Fot. mil.ru.

Militaryzacja Krymu oraz rosnące zaangażowanie Floty Czarnomorskiej na morzach Czarnym i Śródziemnym, stają się powoli poważnym problemem nie tylko dla samej Ukrainy czy innych państw regionu, ale i całego NATO. Półwysep, podobnie jak Okręg Kaliningradzki, jest traktowany przez Moskwę jako wysunięta baza militarna, mająca zabezpieczać własne interesy na południowo-zachodnim odcinku, w każdej możliwej konfrontacji.

Federacja Rosyjska (FR) w stosunkowo szybkim czasie (nieco ponad 5 lat) zdołała zorganizować, na opanowanym przez siebie Półwyspie Krymskim, silny bastion militarny, mający za zadanie zabezpieczyć jej interesy polityczne w tym regionie świata. Dokonano tego oczywiście z naruszeniem obowiązujących traktatów i umów międzynarodowych.

Minister obrony FR, Sergiej Szojgu, oficjalnie oświadczył, że jednostki wojskowe rozmieszone na Krymie mają za zadanie nie tylko bronić praw Rosji do samego półwyspu czy jej interesów w Krymskim Okręgu Federalnym, ale również zachować zdolność do wykonywania zadań w strefie przybrzeżnej całego Morza Czarnego. To jednak nie wszystko. Bowiem ostatnim kluczowym elementem jest trwały powrót rosyjskiej floty na Morze Śródziemne. Zaś nowe i zmodernizowane bazy właśnie na wspomnianym Krymie mają ten zamiar znacznie ułatwić.

Obecne dokonania Moskwy na Krymie, choć często poruszane w różnych artykułach i opracowaniach analitycznych (jak np. tych przygotowanych podczas Forum Współpracy OBWE), tak naprawdę nigdy nie przyczyniły się do szerszego wskazania narastającego problemu. Co najistotniejsze, na adekwatnym do skali możliwych do zaistnienia zagrożeń poziomie.

Rosjanie przecież idą dalej i przygotowują się do rozmieszczenia na Krymie instalacji z bronią atomową. Ten krok stanowiłby naruszenie artykułu 5 umowy zawartej z Ukrainą. Moskwa zobowiązała się bowiem w nim, że okręty Floty Czarnomorskiej, stacjonujące w tym kraju, nie będą przenosić rakiet z głowicami nuklearnymi. Dziś jednak Rosjanie traktują Krym jako integralną część swego państwa, co nie znaczy, że rozmieszenie na nim broni jądrowej w poważnym stopniu nie narusza równowagi sił nie tylko w tym rejonie, ale już w dużo większym wymiarze.

image
Wyrzutnie rakiet Bastion Floty Czarnomorskiej. Fot. mil.ru.

Zmilitaryzowany półwysep

Mający ponad 27 000 km2 powierzchni Półwysep Krymski, położony jest pomiędzy częścią północną Morza Czarnego a częścią zachodnią Morza Azowskiego. Ze stałym lądem łączy go jedynie wąski Przesmyk Perekopski. Oficjalnie, zgodnie z prawem miedzynarodowym, należy on do Ukrainy. Jednak, w 2014 roku Rada Najwyższa Republiki Autonomicznej Krymu - w koordynacji z rosyjską operacją wojskową, ogłosiła deklarację niepodległości, a następnie po przeprowadzonym referendum quasi-republika została anektowana przez FR, już w postaci Krymskiego Okręgu Federalnego.

Na dzień dzisiejszy, nie są znane dokładne dane, co do ilości rosyjskich żołnierzy stacjonujących na Krymie. Szacuje się je na od 30 do 32 tysięcy (w tym ok. 12 tys w Wojskach Lądowych). Jest to więcej, oczywiście dużo więcej, niż było ich przed 2014 rokiem, kiedy na półwyspie bazy miała Flota Czarnomorska. Co więcej, z danych analitycznych wynika, iż po 2025 roku ilość Rosjan stacjonujących tam wzrośnie nawet 1,5 raza. Samych nowych jednostek jest ok. stu. Ich skład i dobór był tak zaplanowany, aby stanowiły one samowystarczalny komponent militarny, zdolny do efektywnego reagowania na różnego rodzaju zagrożenia. Co więcej, Rosjanie od Ukraińców przejęli 193 obiekty o charakterze militarnym, które dziś są modernizowane i przygotowane do pełnienia zupełnie nowych ról.

W lutym 2017 roku utworzono na półwyspie 22 Korpus Armijny, stanowiący rdzeń sił lądowych na tym obszarze. Według władz w Kijowie, rosyjscy wojskowi na półwyspie mają do dyspozycji ponad 500 różnego rodzaju wozów opancerzonych, 31-40 czołgów, do 160 systemów artyleryjskich oraz 54 śmigłowce bojowe i wsparcia. Do tego dochodzą samoloty należące do Wojenno Kosmicznych Sił (WKS) - ponad 70 maszyn (do 122 razem z maszynami floty) czy też 52 okręty bojowe Floty Czarnomorskiej, w której służy ok. 25 000 marynarzy.

Ponadto wsparciem dla wskazanych już rosyjskich sił jest 684 innych systemów uzbrojenia i zabezpieczenia działań, a w razie ewentualnego konfliktu oprócz sił z terytorium FR można liczyć na Flotyllę Kaspijską, dysponująca 28 okrętami. Z najnowszych danych wynika, że 7 Dywizja Powietrzno-desantowa z Noworosyjska formuje właśnie batalion spadochroniarzy przeznaczony dla Krymu.

Jednak nie potencjał Wojsk Lądowych świadczy o militarnej sile Rosjan na Krymie, a przede wszystkim możliwości komponentu morskiego, powietrznego, wspierających pododdziałów wojsk specjalnych czy też sił rakietowych. Wszystko to pozwala na prowadzenie połączonych operacji militarnych na obszarze mórz Azowskiego i Czarnego, ich stref przybrzeżnych czy też lądu od strony Ukrainy. I w zasadzie mowa tu o obszarze wyznaczonym, aż do Morza Śródziemnego.

Fot. mil.ru
Istotnym elementem potencjału Rosji na Krymie jest lotnictwo taktyczne. Fot. mil.ru

Krymska wizja A2/AD

Z drugiej strony, w ramach rozwijanej strefy kontrolowanego dostępu do własnych wód przybrzeżnych, określanego na zachodzie jako A2/AD (Anti-Access Area Denial), Krym staje się doskonałym wysuniętym bastionem obronnym południowych obszarów FR. Modernizowane i nowo budowane instalacje militarne pozwalają bowiem na strefowe utrzymywanie każdego przeciwnika na znacznym dystansie oraz efektywne oddziaływanie na jego siły na zróżnicowanych kierunkach.

Same możliwości armii rosyjskiej w znacznym stopniu determinuje rozbudowany system przeciwlotniczy i przeciwrakietowy, jaki obecnie istnieje i jest stale rozwijany na półwyspie. Obecnie w jego składzie znajdują się różne zestawy, stanowiące dość szczelny parasol ochronny. Tworzą go kompleksy dalekiego zasięgu S-400 Triumf 40R6-1 (dwu-dywizjonowy 18 pułk rakietowy/formowany jest kolejny dwu-dywizjonowy pułk) oraz zestawy średniego zasięgu 9K40 BUK-M2 czy krótkiego zasięgu 9K331M TOR-M2, 96K6 Pancyr-S i 9K35M Strieła-10M3. Chroniona za ich pomocą przestrzeń powietrzna obejmuje od 300 do 400 km wokół samego półwyspu.

W skład zestawu S-400 wchodzą wyrzutnie 5P85T2, kabiny dowodzenia 55K6, radiolokatory obserwacji okrężnej 96Ł6/96Ł-1 oraz kierowania ogniem 92N6. Wyposażono go w rakiety 48N6D o zasięgu 150-250 km z półaktywnym radiolokacyjnym naprowadzaniem.

image
Zestaw S-400 rozmieszczony na Krymie. Fot. mil.ru.

Przypomnijmy również, że Buk-M2 jest wyposażony w pociski 9M317 o zdolności rażenia celów w odległości od 3 do 42 km i na wysokości od 0.016 do 25 km. Dywizjon takiego kompleksu składa się z punktu dowodzenia 9S510, stacji wykrywania i wskazywania celów 9S18M1-3 Kupoł-M3 i trzech baterii ogniowych (każda z dwiema wyrzutniami 9A317, punktem dowodzenia 9S510, radiolokatorem 9S36-1 /9S117/ oraz dwoma pojazdami transportowo-startowymi 9A316). Może on równocześnie zwalczać do 24 celów. 

Z kolei Tor-M2 wyposażono w pociski 9M338K z kombinowanym naprowadzaniem, zdolne do rażenia celów powietrznych w maksymalnej odległości 16 km i wysokości 10 km. Z zestawem współpracuje punk dowodzenia 9S737MK Ranżir-Mk. A Pancyra-S wyposażono w dwie dwulufowe 30 mm armaty automatyczne 2A38  i 12 pocisków 57E6/57E6-E(95Ja6) o zasięgu 1-15/18 km i pułapie od 0.005 do 10/15 km naprowadzanych radiokomendowo.

Na Krymie funkcjonuje też przywrócona do działania w 2015 roku stacja 5N86M Dniepr-M stanowiąca element naziemnego radiolokacyjnego systemu wczesnego ostrzegania FR.

Z kolei, typowo ofensywnym systemem jest wprowadzony z końcem 2018 roku kompleks rakietowy 3K55 (K-300P) Bastion-P, z pociskami przeciwokrętowymi 3K60 (P-800 Oniks). Jego stanowiska umieszczono w pobliżu Cieśniny Kerczeńskiej i nowo powstałego mostu prowadzącego z Rosji na Krym (notabene, którego konstrukcja narusza postanowienia międzynarodowego prawa morskiego – poważnie bowiem ogranicza ruch morski na Morzu Azowskim).

Umieszczono je ok. 10 km od brzegu. Sam most był niedawno „świadkiem” przechwycenia przez rosyjskie okręty ukraińskiego holownika Jany Kapu i dwóch małych okrętów artyleryjskich (Nikopol i Berdiańsk) podążających do portu w Mariupolu. Zajęte siłą okręty zwrócono potem stronie ukraińskiej, ale w stanie wymagającym natychmiastowego remontu ich zdewastowanego przez Rosjan wyposażenia. Incydenty na Morzu Azowskim są praktycznie regularne, począwszy od wiosny 2018 roku, bowiem Moskwa traktuje ten akwen jak własne przysłowiowe „podwórko”.

W skład pojedynczej baterii systemu Bastion wchodzą cztery samobieżne wyrzutnie, każda z dwoma pociskami o zasięgu od 350 do ponad 450 km i prędkości naddźwiękowej (2.5 Mach), cztery maszyny transportowo-załadowcze, jeden-dwa pojazdy dowodzenia i kontroli oraz pojazd wsparcia bojowego. Taka bateria jest w stanie chronić wybrzeże o długości 600 km, przy czym pozycje poszczególnych wyrzutni mogą znajdować się w odległości do 200 km od jego linii. Inny system rozmieszony na Krymie to 3K 60 Bał-E z rakietami Ch-35/35E o zasięgu od 130 do ok. 300 km.

Zdaniem ekspertów i analityków Moskwa w każdej chwili jest w stanie przerzucić na Krym zestawy taktyczno-operacyjnych rakiet 9K720 Iskander-M. Taki kompleks rakietowy jest na stanie Brygad Rakietowych (12 wyrzutni, 12 wozów transportowo-załadowczych, 11 dowódczo-sztabowych oraz kilkanaście wozów do zabezpieczenia eksploatacji). Brygada rakietowa może jednocześnie odpalić 24 pociski manewrujące lub balistyczne, z 72 jakie ma w sumie na stanie. 

Pociski balistyczne Iskander-M są w stanie (zdaniem rosyjskich ekspertów) niszczyć/obezwładniać wybrane cele (stanowiska dowodzenia wyższego szczebla, węzły łączności i przekazywania danych, systemy obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, systemy rakietowe na stanowiskach startowych, lotniska, obszarów zgrupowań wojsk  czy infrastrukturę krytyczną przeciwnika) od 6 do 8 razy szybciej niż inne pociski manewrujące. Wersja systemu z rakietami balistycznymi (aerobalistycznymi) 9M723 nosi nazwę Iskander-M, z pociskami skrzydlatymi 9M728 Iskander-K (oficjalnie ten pierwszy wariant, w najnowszych rozwiązaniach ma możliwość odpalenia obu tych rakiet).

Koncern Rostec, producent zestawu zamierza go zmodernizować, tak by do 2020 roku dostarczyć nowy, udoskonalony pocisk taktyczny. Nowy jego wariant (pocisku skrzydlatego) może mieć oznaczenie 9M729 i zasięg ponad 500 km (niektóre źródła mówią o zasięgu nawet 2600 km). Będzie on odpalany z kompleksu 9K722 Iskander-MKR (wyrzutnia 9P701 i pojazd transportowo-załadowczy 9T256 na MZKT-7390-0000200 w układzie 8x8). Według części źródeł jest on już używany operacyjnie, więc do 2020 roku może zostać dostarczona nowa wersja.

Morski bastion z wachlarzem możliwości działania

W Rosji trwają prace nad stworzeniem rozwojem lądowej wersji Kalibra (w NATO oznaczonej jako SSC-08). Będzie to tańsza w pozyskaniu i eksploatacji alternatywa wobec wersji eksploatowanej obecnie wersji okrętowej (możliwe, że to ten pocisk nosi oznaczenie 9M729 i jest już używany operacyjnie). Ponadto, w niektórych przypadkach jej użycie może być również bardziej efektywne. Ma też powstać pocisk manewrujący Kalibr-M o zasięgu 4500 km o znacznie większych rozmiarach i masie ok. 1000 kg. Taki wariant planowany jest do wprowadzenia na uzbrojenie ok. 2027 roku, z przeznaczeniem na pokłady większych atomowych okrętów podwodnych czy jednostek klasy fregata i wzwyż.

W pociski manewrujące 3M14T systemu Kalibry-NK uzbrojone są małe okręty rakietowe proj. 21631 Bujan-M  wchodzące w skład dywizjonu małych okrętów rakietowych, 41 Brygady Kutrów Rakietowych stacjonującej w Sewastopolu. Pod koniec 2019 roku do Wysznija i Oriechowa-Zujewa dołączyła Inguszetia, a w tym roku planuje się wcielić Grajworona (Zieljonyj Dol i Sierpuchow ostatecznie trafiły do Floty Bałtyckiej).

W latach 2021-23 Flotę Czarnomorską zasilą jeszcze trzy takie okręty (Grad, Naro-Fominsk i Stawropol). W przyszłości może na ich pokłady trafi również rakieta hipersoniczna 3M22 Cirkon. Nowy okręt patrolowy proj. 22160 Wasilij Bykow może w szybki sposób zostać dozbrojony w moduły lub kontenerowe wyrzutnie rakiet czy dodatkowe wyposażenie obejmujące np. sonar holowany. Flota Czarnomorska otrzyma sześć takich jednostek.

image
Okręty typu Bujan-M, choć niepozorne, dają Flocie Czarnomorskiej możliwości rażenia celów na dystansie nawet ponad 2000 km. Fot. mil.ru.

Ponadto ma ona na stanie okręty podwodne proj. 06363 typu Warszawianka (Improved Kilo), Noworossijsk, Rostow-na-Donu, Wielikij Nowgorod, Kałpino, Staryj Oskoł, Krasnodar. Wszystkie w 4 Samodzielnej Brygadzie Okrętów Podwodnych. One również przenoszą cztery pociski 3M14T systemu Kalibr-PŁ. Rostow-na-Donu użył ich już zresztą przeciwko celom w Syrii.

Wybrane okręty jak fregaty proj. 11356M Admirał Grigorowicz, Admirał Makarow i Admirał Essen Floty Czarnomorskiej przenoszą ośmiokomorową wyrzutnię pionową 3S14 UKSK dla 8 przeciwokrętowych, naddźwiękowych rakiet 3M55 Oniks/P-800 Jenot lub również rakiet z rodziny 3M54 Kalibr - przeciwokrętowych 3M54, zwalczania celów lądowych 3M14 lub przenoszących torpedę do zwalczania okrętów podwodnych 91R Zircon. Ponadto ich uzbrojeniem są dwa, dwunastokomorowe zestawy wyrzutni pionowych Tornado/Sztil-1 dla 24 przeciwlotniczych rakiet średniego zasięgu 9M317M. Do tej trójki w przyszłości być może dołączą trzy kolejne  fregaty – Admirał Butakow, Admirał Istomin i Admirał Korniłow.

Z kolei w Zakładach Stoczniowych Morze z Teodozji i Zaliw z Kerczu powstają korwety proj. 22800 Karakurt, przenoszące pociski Kalibr i Oniks w ośmiokomorowej wyrzutni 3S14 oraz zestawy artyleryjsko-rakietowe Pancyr-M.

Lotnicza potęga Krymu

Nowo utworzona 2 Dywizja Lotnicza WMF, której dowództwo stacjonuje w bazie Nowofiodorowka (Saki-3) przejmuje w podporządkowanie 43 Pułk Szturmowego Lotnictwa Morskiego (43 OMSzAP), którego eskadry wyposażone są w bombowce taktyczne Su-24M oraz myśliwce wielozadaniowe Su-30SM. Ponadto, w jej skład wejdzie 318 Mieszany Pułk Lotniczy, stacjonujący w bazie Kacha. Z kolei ta jednostka ma na stanie średnie samoloty transportowe An-12, amfibie Beriew Be-12 oraz śmigłowce – ZOP Ka-27PS/PŁ i transportowo/uderzeniowe Ka-29.

Latem 2014 roku sformowano 38 pułk lotnictwa myśliwskiego w bazie Belbek. Składa się on z dwóch eskadr. Pierwsza ma na wyposażeniu 12 maszyn Su-27SM a druga 12 Su-27. Ponadto na jego stanie są jeszcze po trzy szkolno-bojowe Su-27UB oraz Su-30M2. Samo lotnisko w bazie Belbek ma długi 3450 metrowy pas startowy, zdolny do przyjmowania ciężkich maszyn transportowych czy bombowców. Z kolei 37 Mieszany Pułk Lotniczy rozlokowano w bazie Gwardiejskoje. Posiada on na wyposażeniu (również w dwóch eskadrach) bombowce taktyczne Su-24M/Su-24MR oraz szturmowe Su-25SM.

Oba te pułki wchodzą w skład 27 Mieszanej Dywizji Lotniczej. Z kolei 39 pułk śmigłowców z Dżankoje eksploatuje śmigłowce szturmowe Ka-52, które w ramach modernizacji wyposażone zostaną w nowy system uzbrojenia Hermes-A z rakietami o zasięgu 20 000 metrów, uzupełniając i częściowo zastępując obecnie używany kompleks Wichr. 

W styczniu 2020 roku prezydent FR Władimir Putin obserwował duże ćwiczenia wojskowe odbywające się na wybrzeżu i wodach okalających Krym. Z okrętów Floty Czarnomorskiej odpalono pociski Kalibr a dwa MiG-31K wystrzeliły hipersoniczne pociski rakietowe Kindżał.

Elementem częstych ćwiczeń jest też desant morski z wykorzystaniem okrętów Floty Czarnomorskiej lub powietrzny realizowany z użyciem samolotów Ił-76MD oraz odparcie desantu przeciwnika z szerokim wykorzystaniem możliwości współdziałania rodzajów wojsk.

Tu-22M3, fot. mil.ru
Tu-22M3, fot. mil.ru

Nuklearny arsenał

Po rozpadzie ZSRR, na terytorium Ukrainy pozostały elementy 43 Armii Strategicznych Wojsk Rakietowych – 19 Zaporowska Dywizja, 43 Gwardyjska Smoleńska Dywizja oraz 46 Niżdnieprowska Dywizja. Dawało to łącznie siłę 13 pułków rakietowych i 130 silosów startowych średniego zasiegu, rakiet balistycznych UR-100NUTTH oraz pięć pułków z 46 wyrzutniami stacjonarnymi rakiet RT-23UTTH. Ponadto, na tym teryterium stacjonowały bombowce staretegiczne Tu-160 oraz Tu-95MS. Do czerwca 1996 roku zakończono proces wycofywania ładunków jądrowych z Ukrainy, a kraj ten zobowiązał się do samodzielnej utylizacji/niszczenia pozostajacych instalacji i środków przenoszenia (jedynie 32 rakiet UR-100NUTTH Moskwa odkupiła od Ukrainy).

Obecnie, jak na razie nie ma oficjalnych danych, tylko pewne przypuszczenia, że na Krymie Moskwa rozmiesciła broń jądrową. Prawdopodobnie poszczególne kompleksy rakietowe znajdują się w obrębie starej infrastruktury jeszcze z czasów radzieckich, zlokalizowanej w pobliżu miast Teodozja i Sewastopol. Z resztą te miejsca są nadal sukcesywnie modernizowane. Oznaczono je jako obiekty Property 76 i Property 100/221 oraz 825.

W skład kompleksowego systemu broni nuklearnej może wchodzić jeszcze lotnisko Baherowe, położone niedaleko Kerczu. Jak na razie, potwierdzeniem przyszłych zamiarów jest odnotowana obecność pojazdów i sprzętu pomocniczego (wsparcia działań).

Ponadto nosicielem rakiet z głowicami jądrowymi jest krążownik rakietowy Moskwa ze swoim systemem rakietowym VULKAN, systemem startowym RASTRUB-B czy bombowce taktyczne Su-24M. Ostatnio na terenie zajętego przez Rosję Krymu (oficjalnie w celach szkoleniowych) przebywały też bombowce średniego zasięgu Tu-22M3 oraz najnowsze taktyczne wielozadaniowe samoloty wsparcia Su-34.

Wysoce prawdopodobne jest także ponowne uruchomienie reaktora badawczego DR-100 na Uniwersytecie Energetyki Jądrowej i Przemysłu w Sewastopolu.  

„Baza militarna” nie dla wszystkich

W plebiscycie z marca 2014 roku, prowadzonym w trakcie operacji wojsk rosyjskich, z 96% głosujących mieszkańców Krymu, grupa aż 83% była za przyłączeniem ich półwyspu do FR. Jednak, już z ankiety przeprowadzonej we wrześniu 2019 roku wynika, że 65,8% obywateli Krymu (w tym aż 67,3% mieszkańców Sewastopola) jest niezadowolona z nowych warunków życia, jakie nastały bezpośrednio po aneksji.  Ponad 82% ludzi szczególnie dotkliwie odczuło wzrost cen towarów i usług, a 66% spadek ich dochodów czy rosnące kłopoty z zatrudnieniem.

Również, prawie połowa z badanych, wskazuje na wzrost korupcji, pośrednictwa/łapówkarstwa czy przekupstwa, w załatwianiu rożnych spraw związanych np. z leczeniem. Z kolejnych badań, realizowanych między czerwcem a listopadem 2019 roku, ponad 31% badanych mówi o dalszym pogorszeniu sytuacji na Krymie i nie widzi perspektyw na poprawę tej sytuacji.

Kolejnym problemem jest brak wody na półwyspie. Obecna susza szczególnie jest odczuwalna a przecież zaraz po jego aneksji Ukraina zablokowała dostawy wody z Dniepru przez Kanał Północnokrymski (która w 85% zabezpieczała pełne potrzeby). Dlatego pododdziały inżynieryjne (ok. 300 żołnierzy oraz 140 sztuk specjalistycznego sprzętu) ułożyły ponad 60 km wodociągów pomiędzy tajgańskim i symferopolskim zbiornikiem wodnym. Ma to zapewnić możliwość przetaczania do 50 tys. m3 wody na dobę.

Co więcej, ludzie obawiają się zbytniej militaryzacji Krymu i związanych z tym konsekwencji. Jak na razie, silna pozycja Rosjan, tłumi wszelkie objawy protestów, ale może zmian władz na Krymie zmieni również sytuację w Krymskim Okręgu Federalnym.

Podsumowanie

Rosjanie obecnymi systemami zainstalowanymi na Krymie lub będącymi w jego pobliżu są już w stanie zaatakować połowę Europy (w tym prawie całe terytorium Polski), wschodni obszar Morza Śródziemnego, północną Afrykę czy rejon Zatoki Perskiej. Rakiety przeciwokrętowe pokrywają swym zasięgiem niemal całe Morza Azowskie i Czarne. Jednak to nie wszystko, bo najprawdopodobniej same możliwości w najbliższym czasie znacznie wzrosną po wprowadzeniu nowego rodzaju pocisków (wzrost zasięgu do nawet 4500 km). Z kolei Moskwa wprowadzając na półwysep broń jądrową znacznie już naruszy obecną równowagę sił.

Na te posunięcia nie ma praktycznie realnego odzewu, zarówno ze strony państw regionu, jak i samego NATO. Bo same protesty osamotnionej Ukrainy czy polityczne apele Rumunii, jak dotąd po prostu nie wystarczają. Morze Azowskie już teraz stało się „wewnętrznym basenem” Rosji, a przysłowiowy apetyt Moskwy rośnie w miarę jedzenia.

Lecz nie tylko sama Ukraina ma problemy, bo również ma je np. należąca do NATO Rumunia. Rosjanie bowiem ostentacyjnie kwestionują obecny podział wód terytorialnych i chcą dużo więcej. FR traktuje bowiem Morze Czarne jako swoją własność, gdy tymczasem NATO dąży do jego otwartości dla sił sojuszu i Ukrainy. Ponadto Moskwa stara się torpedować rumuńskie wysiłki związane z zapewnieniem samodzielności energetycznej w regionie i uniezależnienia się jego państw od Rosji.

Wspomniane naciski nie ograniczają się wyłącznie do obszarów morskich, bo przecież mamy i te lądowe zagrożenia dotyczące Naddniestrza i Mołdawii. W kierunku tego ostatniego kraju presja również idzie w zakresie uzależnienia energetycznego od surowców  Rosyjskich.

Krym, jako baza militarna, swoisty straszak na innych jest przysłowiowym oczkiem w głowie Kremla, ale już nie dla jego mieszkańców. Czas pokaże czy plany Rosjan się ziszczą czy może różne okoliczności, te wewnętrzne lub zewnętrzne  znacznie je pokrzyżują.

Komentarze