- WIADOMOŚCI
- WYWIADY
Wielkie zmiany w polskiej obronie powietrznej. Tanie rakiety i era AI nadchodzą [WYWIAD]
49 rakiet Patriot wystrzelonych do zaledwie 13 celów. Tak wygląda kosztowna wojna na wyniszczenie, którą przeciwnik może narzucić obronie powietrznej. Zdaniem Northrop Grumman odpowiedzią są tańsze pociski przechwytujące, sztuczna inteligencja i system IBCS, który może radykalnie ograniczyć zużycie najdroższych efektorów. Polska już dziś znajduje się w centrum tej rewolucji. Generał brygady rezerwy Ken Todorov, wiceprezes i dyrektor generalny, Northrop Grumman Defense Systems w rozmowie z Jędrzejem Grafem, redaktorem naczelnym Defence24.pl odpowiada jaki rozwój czeka system IBCS, który Polska zakupiła w pierwszej fazie systemu Wisła (i jest już gotowy operacyjnie), a potem jest wprowadzany w programie Narew.
Autor. sergeant-majoor Gerben van Es/Siły zbrojne Holandii
Jędrzej Graf: Patrząc na obecną sytuację na świecie oraz trwające operacje na dużą skalę, toczy się dyskusja na temat obrony powietrznej. Jedną z najważniejszych poruszanych kwestii jest brak pocisków przechwytujących. Jeśli chodzi o system IBCS, czy podejmowane są obecnie działania lub rozważane są możliwości zintegrowania innych środków bojowych z systemem IBCS – innych niż jak PAC-2, PAC-3, THAAD, takich jak nowe, tańsze środki przechwytujące – zwłaszcza biorąc pod uwagę, że produkcja PAC-3 MSE nadal stanowi wyzwanie?
Ken Todorov, wiceprezes i dyrektor generalny działu Dowodzenia i Kontroli oraz Integracji Uzbrojenia, Northrop Grumman Defense Systems. Ma pan całkowitą rację. Od czasu naszego ostatniego spotkania zajmowałem, jak sądzę, cztery różne stanowiska w firmie Northrop Grumman. Kiedy rozmawialiśmy po raz pierwszy, skupiałem się przede wszystkim na systemie IBCS i upewnianiu się, że nasze kraje partnerskie rozumieją jego możliwości. Następnie przeniosłem się do innych działów firmy, w tym do działu kosmicznego i działu systemów misji. Jednak przez ostatnie 19 miesięcy powróciłem do roli, która jest prawdopodobnie moją ulubioną: wiceprezesa sektora w naszym Dziale Dowodzenia i Kontroli oraz Integracji Uzbrojenia. IBCS stanowi istotną część tego portfolio, ale nie jest to bynajmniej jedyna zdolność, nad którą pracujemy.
Zanim dołączyłem do branży, w 2015 roku przeszedłem na emeryturę z Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych jako generał. Moim ostatnim stanowiskiem wojskowym była funkcja zastępcy dyrektora Agencji Obrony Przeciwrakietowej, więc od dawna zajmuję się obroną przeciwrakietową oraz zintegrowaną obroną powietrzną i przeciwrakietową. Dlatego zawsze podziwiałem decyzję Polski o zakupie systemu IBCS. Polska była pierwszym krajem na świecie, który podjął tę decyzję, i uważam, że wykazała się prawdziwą wizją i odwagą. Wyzwania związane z obroną powietrzną i przeciwrakietową miały stać się tylko trudniejsze, a jeśli spojrzeć dziś na wschód i południe Polski, jest to oczywiste. Polska zrozumiała to wcześniej niż wiele innych krajów. Była to trudna decyzja, ale teraz korzyści stają się jasne. Pod względem integracji oraz zdolności do prowadzenia tej niezwykle wymagającej walki Polska jest światowym liderem.
Autor. Northrop Grumman
Jaki może być rzeczywisty efekt takiej integracji?
Podam Państwu rzeczywisty przykład z otwartych źródeł sprzed mniej więcej roku, zanim doszło do eskalacji obecnych działań wojennych na Bliskim Wschodzie. Podczas irańskiego ataku na amerykańską bazę lotniczą – bazę Al Udeid, którą wielokrotnie odwiedzałem – Irańczycy wystrzelili w kierunku bazy 13 pocisków balistycznych. W odpowiedzi siły amerykańskie i sąsiednich państw Zatoki Perskiej wystrzeliły 49 pocisków przechwytujących PAC-3 MSE, aby zneutralizować wszystkie te zagrożenia. Jeśli dokonać przeliczenia, problem jest oczywisty: 13 nadlatujących zagrożeń, 49 bardzo kosztownych pocisków przechwytujących.
W tym starciu nie wykorzystano systemu IBCS, ponieważ jednostki, które były tam na miejscu nie zostały jeszcze zintegrowane z tym systemem. Przeciwnicy zdają sobie sprawę, że mogą wysłać ograniczoną liczbę, niekiedy bardzo tanich, zagrożeń, aby spróbować doprowadzić siły sojusznicze do swego rodzaju bankructwa, zmuszając je do wyczerpania zapasów pocisków przechwytujących. Krótko po tym wydarzeniu poproszono nas o przeprowadzenie ćwiczenia modelowania i symulacji z wykorzystaniem dokładnie tych samych zagrożeń i trajektorii, ale z aktywnym systemem IBCS w architekturze.
Jaki był wynik?
Wynik był diametralnie inny. Ponieważ system IBCS integruje dane z różnych czujników i radarów oraz wybiera absolutnie najlepszy środek rażenia dla nadlatującego zagrożenia, wymagany stosunek spadł do nieco ponad jednego pocisku przechwytującego na cel – gdzieś w górnej części przedziału kilkunastu. Zamiast wystrzelić 49 pocisków PAC-3 MSE, ten sam wynik można było osiągnąć przy użyciu tylko nieco ponad 13 pocisków przechwytujących.
Wydajność zapewniona przez system IBCS mogłaby zaoszczędzić ogromną liczbę wysoce skutecznych, ale bardzo kosztownych pocisków PAC-3 MSE. Oczywiście nie chce się wystrzeliwać tych pocisków w kierunku kwadrokopterów; potrzebne jest podejście warstwowe z wykorzystaniem tańszych środków zwalczania. Dzięki integracji tańszych pocisków przechwytujących i umożliwieniu „mózgowi” systemu IBCS pomocy żołnierzom w podjęciu decyzji, który z nich wystrzelić, uzyskuje się znacznie bardziej ekonomiczny i zrównoważony sposób prowadzenia długotrwałej walki. Właśnie dlatego Polska wyprzedza wszystkich innych – Państwa obrona powietrzna ma wbudowaną tę inteligentną zdolność.
Autor. Defence24.pl
Te działania integracyjne wymagają czasu, ale potrzeba jest pilna. Armia Stanów Zjednoczonych uruchomiła program tanich pocisków przechwytujących z udziałem prawdopodobnie firm amerykańskich i izraelskich. Jakiego rodzaju harmonogramu możemy się spodziewać w przypadku tych tanich pocisków przechwytujących? Czy mówimy o perspektywie pięciu czy dziesięciu lat, czy też o czymś znacznie szybszym? Potrzeby Polski, wynikające z realiów regionalnych i rosyjskiej agresji, wymagają znacznie krótszej perspektywy niż np dekada.
To prawda. Dzisiaj kluczowym słowem jest szybkość. W całym amerykańskim sektorze obronnym nasi klienci z Departamentu Obrony oczekują od nas znacznie szybszego działania niż w przeszłości, właśnie z powodów, o których pan wspomniał. Nie możemy czekać dziesiątek lat na wprowadzenie nowych pocisków przechwytujących. Należy przyspieszyć produkcję, a rozwiązania muszą pojawić się znacznie wcześniej.
Nie chcę podawać Panu dokładnych danych programowych dotyczących pocisku przechwytującego typu Low-Cost Interceptor (LCI), ponieważ leży to poza zakresem mojego bezpośredniego działu, ale firma Northrop Grumman intensywnie w to inwestuje. Powiedziałbym, że dążymy do rozwiązania w przedziale od 18 do 24 miesięcy, aby uzyskać gotowe do integracji rozwiązanie LCI. Zaletą naszego podejścia jest to, że już teraz pracujemy nad integracją z systemem IBCS. Nie opracowujemy najpierw pocisku przechwytującego, a dopiero potem zastanawiamy się, jak go podłączyć do systemu; inwestujemy wewnętrznie, aby gdy LCI będzie gotowy, od pierwszego dnia był zintegrowany z IBCS.
Poruszyliśmy temat pocisków balistycznych, ale zdolności przeciwdziałania dronom (C-UAS) są dziś równie istotne. Obserwujemy, jak niedrogie bezzałogowe statki powietrzne (UAV) atakują bardzo kosztowne zasoby obrony powietrznej. Z perspektywy firmy Northrop Grumman, jakie narzędzia i elementy wykonawcze należy wdrożyć w ramach systemu IBCS lub zintegrować z nim, aby stworzyć wystarczające rozwiązanie?
To doskonałe pytanie i obecnie prowadzimy intensywne prace nad problemem zwalczania dronów. Znaczna część tych działań wynika bezpośrednio z naszych prac nad systemem IBCS, który stanowi szerszy, zintegrowany system dowodzenia i kontroli w zakresie obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Jak widzieliśmy podczas wojny Rosji z Ukrainą, atakujący może wystrzelić jednocześnie 300, 400, a nawet 500 dronów w ramach jednej fali. Jest to niezwykle trudne i przytłaczające środowisko dla ludzkiego operatora. W wielu przypadkach jest on po prostu przeciążony samą liczbą dronów.
Dlatego zacząłbym od dowodzenia i kontroli, zanim w ogóle poruszyłbym kwestię środków rażenia. Dopóki nie zrozumie się w pełni pola walki z punktu widzenia dowodzenia i kontroli (C2), niemal niemożliwe jest ustalenie, jakie niedrogie środki przechwytujące lub inne narzędzia należy wysłać, aby wpłynąć na sytuację. Opracowaliśmy system dowodzenia i kontroli przeciwdziałania bezzałogowym statkom powietrznym (UAS) o nazwie AiON. Te pierwsze dwie litery – AI – są zamierzone i oznaczają sztuczną inteligencję.
AiON to system dowodzenia i kontroli do zwalczania bezzałogowych statków powietrznych (UAS), który wykorzystuje sztuczną inteligencję i autonomię do syntezy złożonych danych podczas radzenia sobie z 300–500 dronami. Jest to sprawdzony system, a my otrzymaliśmy zgodę rządu Stanów Zjednoczonych na jego produkcję. Widzimy dla niego zastosowania nie tylko w misjach wojskowych, ale także w zakresie bezpieczeństwa wewnętrznego i obrony kraju. Na przykład rozpoczynające się Mistrzostwa Świata FIFA w Stanach Zjednoczonych to dobry przykład wydarzenia, podczas którego AiON mógłby zostać wykorzystany do ochrony obiektu sportowego.
Jaki wpływ ma wykorzystanie systemu AiON na architekturę obrony powietrznej?
AiON upraszcza obraz sytuacji powietrznej dzięki sztucznej inteligencji i autonomii, umożliwiając operatorowi wybór najlepszego środka rażenia do zwalczania tych zagrożeń. Może to być precyzyjnie kierowana amunicja (PGS) wystrzeliwana z ramienia, system lufowy lub coś cięższego, jeśli celem jest pocisk manewrujący. System może przeanalizować tę sytuację i przedstawić operatorowi zalecenia lub może działać w autonomicznym trybie „zgody na otwarcie ognia”, w którym sam prowadzi walkę.
Wcześniej operator potrzebował około 17–18 kliknięć myszą, aby zidentyfikować cel, wybrać środek rażenia, który ma go zaatakować, i przeprowadzić atak. Dzięki AiON liczba ta została zredukowana do zaledwie dwóch kliknięć myszą: jednego, aby umożliwić systemowi zapoznanie się z automatycznym planem walki i jego zatwierdzenie, oraz drugiego, aby autoryzować wystrzelenie pocisków przechwytujących. Kiedy walka staje się tak szybka i złożona, że nie można już polegać wyłącznie na ludzkim umyśle, konieczne jest wykorzystanie autonomii maszyn.
Wracając do Polski, kraj ten osiągnął pełną zdolność operacyjną (FOC) w ramach fazy 1 programu „Wisła”. Jakie są najbliższe kroki?
Ogłoszenie osiągnięcia pełnej zdolności operacyjnej pod koniec ubiegłego roku było dla Polski ważnym kamieniem milowym, reprezentującym amerykańską konfigurację systemu Patriot i IBCS w ramach fazy 1. Było to następstwem bardzo udanych testów z użyciem bojowej amunicji, które odbyły się 16 września w Ustce, gdzie system działał w pełni i wykazał swoją zdolność do zwalczania zagrożeń ze strony dronów.
Wraz z nadejściem roku 2026 nacisk przenosi się z fazy 1 na fazę 2, która obejmuje system Narew. To właśnie na tym etapie zaczynamy realizować pełną wizję systemu. IBCS zaczyna wykraczać poza pierwotną konfigurację amerykańską i integruje sprzęt opracowany w Polsce. Ściśle współpracujemy z polskim przemysłem – w tym z WZE (Wojskowe Zakłady Elektroniczne), CTM i innymi podmiotami – w celu bezpośredniej integracji sprzętu opracowanego, zaprojektowanego i wyprodukowanego tutaj, w Polsce, z architekturą IBCS.
Idąc dalej, wprowadzimy nowe polskie kabiny dowodzenia, nowe systemy wykrywania oraz mobilne wieże z systemami łączności. Jest to niezwykle ekscytujące, ponieważ urzeczywistnia wizję, o której rozmawialiśmy wiele lat temu, kiedy po raz pierwszy spotkaliśmy się z zespołem: udowodnienie, że IBCS to nie tylko system Patriot. Jest to modułowy system dowodzenia i kontroli o otwartej architekturze, zdolny do rozbudowy i integracji nowego sprzętu w miarę upływu czasu. Może on łączyć nie tylko komponenty opracowane w Stanach Zjednoczonych, ale także te opracowane w Polsce. Ten rok i przyszły rok będą bardzo ważne. W miarę jak rozpoczęliśmy i idziemy przez 2026 rok, będziemy ściśle współpracować z Agencją Uzbrojenia, 37. Dywizjonem Rakietowym Obrony Powietrznej i innymi podmiotami, aby zapewnić pomyślny przebieg tej transformacji.
Jak więc wyglądają plany współpracy z polskim przemysłem na ten i przyszły rok?
Jesteśmy bardzo zaangażowani w obecność i wspieranie polskiej inżynierii oraz przemysłu tak długo, jak będzie to konieczne, aby zapewnić sukces tych systemów. Od wielu lat współpracujemy z firmami z grupy PGZ oraz innymi polskimi partnerami, aby zapewnić transfer odpowiednich technologii, wspierać integrację oraz zagwarantować, że osoby obsługujące i utrzymujące te systemy są w pełni przeszkolone i gotowe do działania.
Już teraz obserwujemy, jak sprzęt jest produkowany przez naszych polskich partnerów przemysłowych w czasie rzeczywistym. Część z niego można było zobaczyć podczas zeszłorocznych targów MSPO, gdzie na wystawie PIT-RADWAR i PGZ zaprezentowano imponującą ekspozycję ich mobilnych kontenerów i podwyższonych wież z systemami łączności. Wieże te mają kluczowe znaczenie, ponieważ umożliwiają komunikację całego systemu powyżej linii drzew, co jest specyficznym wymogiem wynikającym z ukształtowania terenu w Polsce. Postrzegamy to jako długoterminowe partnerstwo, które będzie trwało przez wiele lat. Nie chodzi tylko o dostarczanie sprzętu; chodzi również o zapewnienie, by polski przemysł dysponował wiedzą techniczną, know-how operacyjnym oraz potencjałem przemysłowym niezbędnym do utrzymania i rozwoju tych systemów w 2027 roku i później. Będziemy nadal zapewniać wsparcie niezbędne do zagwarantowania, że Polska będzie dysponowała tymi kompetencjami.
System IBCS wciąż ewoluuje w Stanach Zjednoczonych. Jakie elementy wprowadzane amerykańskiej ścieżki rozwoju mogłyby zostać wdrożone w Polsce?
Ostatecznie tak – decyzje o konfiguracji należą wyłącznie do Agencji Uzbrojenia, polskiego rządu i polskiej armii, które decydują o tym, w jaki sposób chcą z czasem unowocześniać swoją konfigurację IBCS.
Mogę jedynie powiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych już teraz czerpiemy elementy z naszego systemu AiON C-UAS i włączamy je również do architektury IBCS. W miarę jak zagrożenie ewoluuje i narasta, system rozwija się i rośnie wraz z nim. Niektóre z opracowywanych przez nas funkcji opartych na sztucznej inteligencji mają wyraźne znaczenie dla przyszłości IBCS.
Jednocześnie chciałbym powrócić do kwestii, która ma szczególne znaczenie dla kolejnego etapu rozwoju systemu IBCS w Polsce: jego silnego wymiaru suwerennego. Jest to zdolność o charakterze wyłącznie suwerennym dla Polski, oparta na polskim udziale przemysłowym i z wykorzystaniem polskiego przemysłu. Chociaż polski system może mieć ten sam podstawowy „mózg” co wersja amerykańska, to IBCS dla Polski jest systemem unikatowo polskim i uważam, że Polska może być z tego dumna.
Program „Narew” posuwa się naprzód, trwają też prace nad drugą fazą programu „Wisła”. Czy z punktu widzenia harmonogramu i wdrożenia tego systemu przewidują Państwo jakiekolwiek opóźnienia w łańcuchu dostaw lub wdrożeniu biorąc pod uwagę napiętą sytuację na świecie, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie?
Program „Narew” posuwa się naprzód, trwają też prace nad drugą fazą programu „Wisła”. Czy z punktu widzenia harmonogramu i wdrożenia tego systemu przewidują Państwo jakiekolwiek opóźnienia w łańcuchu dostaw lub wdrożeniu, biorąc pod uwagę napiętą sytuację na świecie, zwłaszcza na Bliskim Wschodzie?
Programy tej skali są zawsze złożone, ponieważ wiele różnych kierunków działań przebiega jednocześnie. Mówimy tu o efektorach CAMM, różnych systemach wykrywania, przyszłych stanowiskach dowodzenia i innych komponentach; każdy z nich ma swój własny harmonogram programowy i prace nad nim trwają.
Naszym zadaniem jest jak najsilniejsze wspieranie wszystkich tych obszarów działań. Ściśle współpracujemy z Agencją Uzbrojenia i regularnie spotykamy się zarówno z jej przedstawicielami, jak i z przedstawicielami rządu Stanów Zjednoczonych, aby zapewnić ścisłą koordynację i współpracę między wszystkimi stronami. Programy obronne na dużą skalę zawsze charakteryzują się bardzo złożonymi harmonogramami integracji, ale to, na co zwracamy największą uwagę, to fakt, że system IBCS w konfiguracji pierwszej fazy, a następnie w trakcie przejścia do Narwi i drugiej fazy, będzie gotowy do walki. Będziemy nadal współpracować z polskim rządem i polskim przemysłem, aby zapewnić, że będą one w stanie wspierać ten przyszły rozwój.
Pomówmy o eksporcie. Wschodnia flanka NATO szybko inwestuje w zdolności obronne. Jak ocenia Pan perspektywy eksportowe systemu IBCS – czy to w regionie Morza Bałtyckiego, w innych częściach Europy, czy też na Bliskim Wschodzie i w Azji? I co mogłoby to oznaczać dla polskiego przemysłu jako partnera w tym systemie?
To doskonałe pytanie. Obecnie ponad 20 krajów wyraziło wobec rządu Stanów Zjednoczonych formalne zainteresowanie systemem IBCS, znajdując się na różnych etapach procesu sprzedaży wojskowej za granicę (FMS). Niektóre z nich znajdują się na Bliskim Wschodzie, inne w regionie Azji i Pacyfiku, a wiele na kontynencie europejskim. Jednym z przykładów, który jest już publicznie znany, jest niedawne zawiadomienie Kongresu Stanów Zjednoczonych dotyczące Kuwejtu, a także oficjalne pisma z prośbą od innych krajów.
Ten globalny popyt otwiera przed Polską ogromne możliwości. Ponieważ Polska była pierwszym krajem poza Stanami Zjednoczonymi, który nabył system IBCS, wyprzedza wiele z tych innych państw, które teraz ustawiają się w kolejce. Polski przemysł rozwinął już pewne zdolności i zdobył praktyczne doświadczenie. Gdyby polski przemysł chciał eksportować te unikalne możliwości do innych krajów zainteresowanych systemem IBCS, wiem, że rząd Stanów Zjednoczonych z zadowoleniem przyjąłby Polskę jako partnera w momencie, gdy kraje te zaczną budować własne suwerenne zdolności na całym świecie.
To kolejna istotna zaleta podjęcia tego odważnego kroku, o którym rozmawialiśmy kilka lat temu. Ponieważ przemysł jest obecnie dojrzały w zakresie opracowywania niektórych elementów systemu, są one dostępne na potrzeby eksportu do ponad 20 zainteresowanych krajów. Jest to bardzo ekscytujące dla naszej firmy i powinno być równie ekscytujące dla Polski oraz polskiego przemysłu obronnego. Jako dyrektor wykonawczy w firmie Northrop Grumman, w którego portfolio znajduje się system IBCS, ilekroć rozmawiam z przedstawicielami tych innych krajów, pierwszą rzeczą, na którą zawsze zwracam uwagę, są sukcesy operacyjne, jakie Polska już osiągnęła. Zawsze są oni bardzo zainteresowani przyjazdem do Polski, rozmową z operatorami i zobaczeniem, jak system działa w praktyce. Polska wykazała się niezwykłą gościnnością, wyrażając gotowość do przyjmowania gości i odpowiadania na te pytania.
Autor. Wojskowe Zakłady Łączności nr 1
Czy może Pan powiedzieć coś bardziej konkretnego na temat krajów w naszym regionie? Na wschodniej flance NATO odczuwa się silną presję na pogłębienie współpracy regionalnej i interoperacyjności w zakresie obrony powietrznej i przeciwrakietowej w celu zapewnienia współdziałania między naszymi systemami.
W pełni rozumiem to pytanie, ale mam nadzieję, że wybaczycie mi, że nie wymienię konkretnych krajów poza tymi, które są już powszechnie znane, jak na przykład Kuwejt. Ponieważ wnioski te kierowane są bezpośrednio do rządu Stanów Zjednoczonych, nie chcę wypowiadać się w imieniu rządu USA.
Mogę jednak powiedzieć, że kilka państw właśnie w Państwa najbliższym regionie wyraziło zainteresowanie tym systemem. Po mojej wizycie tutaj, w Warszawie, udałem się na berlińskie targi lotnicze – co oczywiście stanowi wyraźną wskazówkę co do zaangażowania Europy. Nie wchodząc w szczegóły, w całym regionie, o którym Państwo wspomnieli, a także poza nim, panuje powszechne zainteresowanie pozyskaniem tych zdolności. Pragnienie silniejszej interoperacyjności oraz bardziej zintegrowanego podejścia do obrony powietrznej i przeciwrakietowej jest bardzo wyraźne.
Niektórzy eksperci i analitycy obronności twierdzą, że wojna na Ukrainie pokazuje, iż obrona przeciwrakietowa powinna skupiać się mniej na architekturze sieciocentrycznej, a bardziej po prostu na masie, zdolnościach i systemach niebędących sieciocentrycznymi. Jaki jest Pana zdaniem kluczowy argument przemawiający za sieciocentryczną obroną powietrzną i przeciwrakietową w świetle wszystkich wniosków wyciągniętych z sytuacji na Ukrainie?
Moim zdaniem wnioski te wskazują dokładnie w przeciwnym kierunku. Łącząc czujniki, detektory oraz funkcje dowodzenia i kontroli w ramach wspólnej architektury, znacznie efektywniej wykorzystuje się liczbę i zasoby pocisków przechwytujących.
Moim zdaniem wnioski te wskazują dokładnie w przeciwnym kierunku. Łącząc czujniki, detektory oraz funkcje dowodzenia i kontroli w ramach wspólnej architektury, znacznie efektywniej wykorzystuje się liczbę i zasoby pocisków przechwytujących. Tradycyjne podejście – systemy działające w izolacji, zbudowane w formie cylindra lub „komina” – nie pozwala wykorzystać wszystkich dostępnych informacji z otoczenia. Obraz, jaki widzą, staje się bardzo wąski. Natomiast system sieciocentryczny zapewnia znacznie bogatszy, bardziej wyrazisty i realistyczny obraz pola walki. Można to, używając prostej analogii, porównać do przejścia od oglądania programu telewizyjnego w wąskim, czarno-białym formacie do pełnokolorowego, trójwymiarowego obrazu. Nagle zyskujesz znacznie bardziej wyraziste zrozumienie otaczającej cię przestrzeni.
Ten lepszy obraz bezpośrednio przekłada się na większą wydajność i skuteczność. Zamiast zużywać 49 zaawansowanych pocisków PAC-3 MSE w kolejnych falach, aby zneutralizować 13 stosunkowo prostych zagrożeń, jak w przytoczonym wcześniej przykładzie z życia wziętym, można prowadzić walkę w znacznie bardziej ekonomiczny i zrównoważony sposób. W konflikcie, w którym liczy się liczebność i zapasy są pod presją, stanowi to decydującą przewagę.
Dziękuję za rozmowę.
współpraca Jakub Palowski
Kenneth „Kenn” Todorov jest wiceprezesem i dyrektorem generalnym (Vice President and General Manager) działu Combat Systems and Mission Readiness w Northrop Grumman Defense Systems. Odpowiada za rozwój i dostarczanie zaawansowanych systemów dowodzenia i kierowania walką, rozwiązań obrony przeciwrakietowej, systemów łączności, rozpoznania oraz technologii wspierających gotowość operacyjną sił zbrojnych.
Przed objęciem obecnego stanowiska kierował działalnością Northrop Grumman w obszarze systemów obrony przeciwrakietowej, a także pełnił funkcję dyrektora ds. globalnej obrony powietrznej i przeciwrakietowej. Wcześniej służył przez 30 lat w Siłach Powietrznych Stanów Zjednoczonych (US Air Force), kończąc karierę wojskową w stopniu generała brygady. Zajmował m.in. stanowisko zastępcy dyrektora Missile Defense Agency (MDA) oraz pełnił funkcje kierownicze w U.S. Northern Command (NORTHCOM), North American Aerospace Defense Command (NORAD) i Joint Integrated Air and Missile Defense Organization (JIAMDO)._
W drugiej części wywiadu z wiceprezesem Todorovem będzie mowa o integracji F-35 i nowych systemach amunicyjnych.




WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!