Przemysł Zbrojeniowy

Trzy fregaty „Miecznik” w cztery lata? TKMS kusi możliwościami, wiedzą i doświadczeniem

Południowoafrykańska fregata MEKO A-200SAN
Fot. tkMS

Doświadczenie i wiedza holdingu stoczniowego tkMS pozwala na zbudowanie trzech fregat dla jednego z zagranicznych klientów w ciągu tylko czterech lat. Dodatkowo zadanie to realizowane jest w stoczni SBN Bremerhaven, która nigdy wcześniej nie produkowała jakichkolwiek okrętów. Podobna możliwość budowania fregat istnieje w przypadku programu „Miecznik" - przekonywali przedstawiciele tkMS polskich dziennikarzy zaproszonych na prezentację możliwości stoczni i współpracy przemysłowej dla Polski.

Kryzys ukraiński - raport specjalny Defence24

Niewątpliwym zwrotem akcji w programie „Miecznik" było ujawnienie 29 września 2021 r. przez holding stoczniowy tkMS (thyssenkrupp Marine Systems) szczegółów budowy okrętów MEKO A-300, na bazie których powstała propozycja „niemieckiego Miecznika" dla Marynarki Wojennej RP. Kontradmirał w stanie spoczynku Jonathan Kamerman udowodnił bowiem w czasie konferencji Defence24Day, że ta jednostka pływająca nie tylko spełnia polskie wymagania, ale w wielu dziedzinach je przewyższa. Co więcej cały czas zastrzegano, że to co zaproponowano polskiej Marynarce Wojennej jest lepsze od tego, co było prezentowane w Warszawie.

Czytaj też

Warto przy tym zaznaczyć, że Niemcy chwaląc ofertę tkMS w ramach programu „Miecznik" wskazywali nie tylko na zalety fregaty MEKO A-300, ale również na swoje doświadczenie i wiedzę w realizacji tego rodzaju programów w kraju klienta. By to ostatecznie udowodnić Niemcy zaprosili grupę polskich dziennikarzy w dniach 3-4 luty 2022 roku do Hamburga, by na własne oczy przekonali się, jak wygląda proces budowy dużych okrętów nawodnych przez tkMS.

Główna hala produkcyjna stoczni SBN w Bremerhaven, w której jednocześnie budowano dwie fregaty dla partnera zagranicznego.
Fot. M.Dura

Skorzystano przy tym z okazji, że w stoczni SBN (Stahlbau Nord) w Bremerhaven realizowany jest obecnie kontrakt dotyczący dostawy trzech fregat MEKO A-200 dla zagranicznej marynarki wojennej. To, co zobaczyli polscy dziennikarze, rzeczywiście mogło zaskakiwać. Wszystko wskazuje bowiem na to, że Niemcy zbudują zamówione okręty w cztery lata, co jest swoistym rekordem świata. Dlatego warto przypomnieć, czym oferta niemiecka wyróżnia się od ofert dwóch pozostałych podmiotów stoczniowych, biorących udział w programie „Miecznik", i to nie tylko jeżeli chodzi o samą platformę, ale również jeżeli chodzi o proponowany sposób jej budowy.

Doświadczenie i wiedza w budowie pełnowartościowych, „bojowych" fregat

Żaden z trzech podmiotów stoczniowych składających swoją ofertę na platformę w ramach programu „Miecznik" nie mógł przedstawić jej szczegółów, bo takie warunki ustaliła Polska Grupa Zbrojeniowa. Hiszpańska stocznia Navantia i niemiecki tkMS zadecydowały jednak, że pokażą „na żywo", to co już udało się im zbudować oraz osiągnąć w programach „fregatowych", dodatkowo powiązanych z transferem wiedzy i technologii. O hiszpańskich możliwościach już pisaliśmy, bazując na wiedzy uzyskanej w czasie wizyty w stoczniach Navantii w Kadyksie i Ferrol w styczniu 2022 roku.

Czytaj też

Teraz przyszedł czas, by przypomnieć zdolności niemieckiego holdingu tkMS na bazie materiałów uzyskanych podczas wizyty w stoczniach w Kilonii oraz Bremerhaven 3-4 lutego 2022 roku. I wcale nie zaczniemy tu od okrętu MEKO A-300, którego szczegóły konstrukcji zostaną przedstawione dopiero w drugiej części tego artykułu, ale od niemieckiego dorobku w budowaniu fregat. Jest to ważne, ponieważ tylko doświadczenie w tej dziedzinie daje gwarancję, że fregaty „Miecznik" zostaną zbudowane, zgodnie z wymaganiami, w określonym harmonogramie i za wcześniej ustalony budżet.

Południowoafrykańska fregata MEKO A-200SAN. Fot. tkMS
Fot. tkMS

Jak jest jednak w tej dziedzinie w przypadku holdingu tkMS? I tu warto przedstawić kilka konkretnych liczb. Wynika z nich bowiem, że doświadczenie niemieckiego holdingu nie jest związane jedynie z tym, co już było zbudowane, ale również z tym co jest realizowane obecnie. Już w pierwszym slajdzie całego szeregu prezentacji Niemcy zaznaczyli, że dziś tkMS realizuje kontrakty na budowę 23 okrętów podwodnych (w tym ośmiu poprzez licencję) oraz 13 okrętów nawodnych (w tym 5 w kraju klienta). Wśród tych jednostek nawodnych znajdują się:

  • 4 korwety MEKO Sa'ar 6 dla izraelskiej marynarki wojennej (wszystkie okręty dostarczono do Izraela w latach 2020-2021, gdzie są obecnie wyposażane w systemy uzbrojenia i kierowania walką);
  • 5 korwet K130 Batch II dla niemieckiej marynarki wojennej (w trakcie budowy w niemieckich stoczniach);
  • 4 fregaty MEKO A-200 Batch III dla jednego z państw (trzy są obecnie budowane w Niemczech, a czwarta powstaje w kraju klienta);
  • 4 lekkie fregaty MEKO A-100 MB wytwarzane w Brazylii dla brazylijskiej marynarki wojennej. Ich budowa ruszyła pod koniec stycznia 2022 roku, zaledwie 6 miesięcy po dacie podpisania kontraktu EDC (Effective Date of Contract).

I nie ma w tym niczego dziwnego, ponieważ tkMS już od wielu lat uważany jest za światowego lidera w eksporcie okrętów podwodnych i nawodnych. Poza dostawami dla niemieckiej marynarki wojennej, holdingowi temu udało się bowiem wyeksportować w ciągu ostatnich 50 lat 197 okrętów, w tym 108 okrętów podwodnych i 89 okrętów nawodnych dla 25 marynarek wojennych (m.in. dla 7 krajów NATO i ANZUS).

Czytaj też

Ten sukces jest według Niemców efektem dobrze realizowanej filozofii biznesowej TOKAT (transfer of knowledge and technology), zakładającej szeroki transfer wiedzy i technologii do kraju zamawiającego. Dzięki temu, w zakładach stoczniowych klientów tkMS mogło zostać zbudowanych 98 (50 proc. z tych 197 okrętów). Jest to szczególnie ważne w przypadku okrętów nawodnych, ponieważ niemiecki holding nie posiada tak naprawdę własnych stoczni, w której budowane by były tego rodzaju jednostki pływające.

Wykorzystuje więc inne niemieckie zakłady stoczniowe, lub buduje fregaty i korwety w państwach „klientów", które działają początkowo ze wsparciem specjalistycznym i pod nadzorem Niemców, a przy kolejnych okrętach już samodzielnie. Zakres TOKAT może być zresztą tak duży, że niektóre państwa już po zakończeniu danego programu, same zaczęły projektować okręty, a następnie je skutecznie produkować i rozwijać (np. Korea Południowa i Turcja). W tym celu w tkMS stworzono specjalny wydział do spraw współpracy ze stoczniami. Jego specjaliści już wielokrotnie udowodnili, że potrafią bardzo dobrze wykorzystać zasoby ludzkie i infrastrukturę kraju klienta, by doprowadzić do końca programy okrętowe w oparciu o lokalny przemysł.

W zależności od sytuacji w danym państwie TOKAT mógł obejmować:

  • szkolenia techniczne i menadżerskie w Niemczech i kraju klienta, aby doprowadzić personel techniczny z danego państwa do właściwego poziomu wiedzy i umiejętności;
  • praktyczne szkolenie OJT (on-the-job-training) polegające na odbywaniu staży w podobnych projektach realizowanych w Niemczech i innych krajach, w których tkMS buduje fregaty (obejmujących np. zarządzania projektami, zarządzanie jakością, zarządzania zamówieniami, zarządzanie odbiorami, itd.) dla kierownictwa stoczni klienta i wszystkich branż technicznych;
  • czasowe zatrudnianie inżynierów-projektantów państwa klienta w biurach projektowych tkMS;
  • pomoc techniczną i wsparcie techniczne TA/TS (technical assistance and technical suport) specjalistów tkMS w stoczni klienta, w momencie i tam, gdzie jest to potrzebne (przede wszystkim w przypadku pierwszego, lokalnie budowanego okrętu);
  • kompleksowe przesyłanie wszelkich danych i dokumentacji potrzebnych do budowy, integracji, testowania i uruchamiania okrętów oraz ich wykorzystania w przyszłości;
  • pełnienie funkcji organu projektowego dla okrętów przez cały okres ich eksploatacji (w przypadku niemieckich fregat jest to co najmniej 40 lat) z gwarancją gotowości do pomocy przy zmianach projektowych i projektach modernizacyjnych prowadzonych w danym kraju. Przykładem może być Australia, gdzie fregaty MEKO 200 ANZAC przeszły już czterokrotnie proces modernizacji.

Skupiając się na programie „Miecznik" musimy ze względu na brak miejsca pominąć doświadczenia niemieckiego holdingu tkMS w produkcji i dostawach okrętów podwodnych z napędem diesel elektrycznym, których od 1960 powstało w sumie ponad 180. Można tak zrobić, ponieważ podobne osiągnięcia są również w przypadku okrętów nawodnych klasy korweta i fregata. Wystarczy tylko przypomnieć, że w okresie od 1985 do 2021 roku Niemcy zbudowali aż jedenaście typów jednostek pływających tych dwóch klas.

Symulator dla lotniczego personelu pokładowego w ramach opracowanego przez tkMS systemu treningowego ViSTIS (Virtual Ship Training and Information System)
Fot. tkMS

Jeszcze więcej było ich w ciągu ostatnich 50 lat. Od 1971 do 2021 roku Niemcom udało się podpisać kontrakty na 116 fregat i korwet 22 typów dla 19 marynarek wojennych (w tym dla 6 krajów NATO). Z tych 116 jednostek aż 89 (77 proc.) było sprzedanych na eksport, a 46 z nich (52 proc.) było budowanych w kraju zamawiającego.

Wskazując na swoje doświadczenie jeżeli chodzi o TOKAT koncern tkMS wymienia w pierwszej kolejności programy okrętowe realizowane w:

  • Turcji, w której cztery z ośmiu fregat MEKO 200 TN zbudowano w lokalnych stoczniach poprzez udany transfer technologii. Transfer ten był na tyle skuteczny, że po zakończeniu programu MEKO Turcja była w stanie samodzielnie zaprojektować w ramach programu MILGEM (Milli Gemi – okręt narodowy) korwety typu Ada dla własnych potrzeb i na eksport oraz w pełni samodzielnie zaprojektować i rozpocząć lokalnie budowę fregaty typu Istambul (typu TF-2000);
  • Australii: gdzie wszystkie dziesięć fregat MEKO 200 ANZAC zbudowano w australijskich stoczniach (osiem dla australijskiej marynarki wojennej i dwie dla nowozelandzkiej marynarki wojennej). Po zakończeniu projektu Australia stała się niezależna w zakresie lokalnego budowania wszystkich fregat w przyszłości;
  • Malezji: cztery z sześciu korwet MEKO 100 PV zbudowano w Malezji, w stoczni, która nigdy wcześniej nie produkowała okrętów. Po zakończeniu tego projektu Malezja mając odpowiednią infrastrukturę i wiedzę jest teraz w stanie samodzielnie zbudować wszystkie nawodne okręty wojenne dla swojej marynarki wojennej. Tak buduje się np. sześć kolejnych korwet typu Maharaja Lela produkowanych na licencji francuskiego koncernu Naval Group;
  • Brazylii: wszystkie cztery, lekkie fregaty wielozadaniowe MEKO A-100 mają być budowane w brazylijskiej stoczni, która nigdy wcześniej nie budowała okrętów. W tym celu ulokowano np. brazylijskich inżynierów-projektantów w biurze projektowym tkMS w Hamburgu.
Dwie fregaty MEKO A-300 zwodowane dla partnera zagranicznego w stoczni SBN w Bremerhaven zaledwie po dwóch latach budowy.
Fot. M.Dura

Trzy fregaty dla partnera zagranicznego w cztery lata – swoisty rekord świata

Najlepszym i aktualnym dowodem na doświadczenie holdingu tkMS w dziedzinie TOKAT jest program budowy czterech fregat MEKO A-200 dla zagranicznego partnera. Zgodnie z kontraktem podpisanym w 2018 roku trzy takie jednostki miały powstać w Niemczech (kontrakt ze stocznią SBN w Bremerhaven podpisano w sierpniu 2019 roku) oraz jedna w kraju partnera zagranicznego.

Zadanie było o tyle trudne, że tkMS zlecił wyprodukowanie wszystkich fregat stoczniom, które nigdy wcześniej nie budowały okrętów (już nie mówiąc o tak skomplikowanych jednostkach jak fregaty). Pomimo tego, dwa „niemieckie" MEKO A-200 zostały już zwodowane (jeden z nich ma rozpocząć próby morskie w przyszłym miesiącu), a trzeci stojąc w ogromnej hali jest właśnie wyposażany i ma być opuszczony na wodę w ciągu najbliższych miesięcy. Z kolei budowa czwartej fregaty w kraju partnera zagranicznego ma się rozpocząć jeszcze w tym roku.

Organizacja stoczni SBN w Bremerhaven w której budowane są jednocześnie trzy fregaty MEKO A-200 dla partnera zagranicznego.
Fot. tkMS/M.Dura

Wszystko to osiągnięto dzięki wcześniej przeprowadzonemu audytowi możliwości oraz procesowi TOKAT. Przede wszystkim na prośbę stoczni SBN w Bremerhaven udzielono jej szeroko zakrojonego wsparcia, szczególnie jeżeli chodzi o zarządzanie programem. W tym celu holding tkMS zawarł kontrakt na wykonawstwo okrętów (budowanych w Niemczech) ze spółką celową (joint venture) utworzoną przez tkMS (mającego tylko 3 proc. udziałów) oraz stocznię SBN. Porozumienie zakładało m.in. przejęcie przez tkMS odpowiedzialności za sam proces przekazywania fregat.

Prace są realizowane na dwóch liniach produkcyjnych. Pomaga w tym fakt, że sekcie okrętów nie były budowane w stoczni w Bremerhaven, ale w oddalonych zakładach SBN w Bremen. Gotowe segmenty kadłuba były później przewożone drogą wodną do Bremerhaven (około 70 km) i przenoszone na specjalnych wagonach do głównej hali montażowej. Tam był później realizowany proces scalania fregat i ich wyposażenia (praktycznie stuprocentowego – nawet z sensorami montowanymi na maszcie). Kiedy pierwszy okręt MEKO A-300 został już dokończony, to wyprowadzono go z hali i jego miejsce zajęły już oczekujące na swoją kolej gotowe sekcje trzeciej fregaty (druga była budowana równolegle z pierwszą).

Rekordowo krótki harmonogram budowy trzech fregat MEKO A-200 dla partnera zagranicznego w stoczni SBN w Bremerhaven.
Fot. tkMS

W ten sposób pomimo pandemii realizowany jest harmonogram budowy trzech fregat w czasie mniejszym niż cztery lata. Podobny program ma być realizowany w Polsce.

Nowe fregaty, ale wcale nie budowane od zera

Tak duża liczba fregat i korwet wybudowanych przez, lub ze wsparciem tkMS, przekłada się automatycznie na jakość i zdolności bojowe oferowanych fregat i korwet. Poszczególne okręty były bowiem zawsze budowane w sposób ewolucyjny. Kolejny typ jednostek za każdym razem wywodzi się więc z poprzedniego, według zasady: „zachowujemy to co dobre i sprawdzone, a poprawiamy to, co już możemy poprawić". Nowe technologie i rozwiązania wywodzą się więc ze starych, przez co ogranicza się ryzyko popełnienia błędów, skraca czas pracy i co najważniejsze obniża się znacznie jej koszty.

I pomimo, że działa się tu zawsze zgodnie z koncepcją MEKO (Mehrzweck-Kombination), to jednak zamawiający zawsze otrzymuje coś zupełnie nowego, zgodnego z wymaganiami i uwzględniającego najnowsze osiągnięcia, dostępne technologie oraz wieloletnie doświadczenia użytkowników okrętów MEKO, których jak się okazuje jest bardzo dużo. Na „niemieckich" fregatach „Miecznik" (gdyby je oczywiście wybrano) byłyby więc rozwiązania wcześniej sprawdzone, zweryfikowane i zaproponowane nie tylko przez Niemców, ale również przez Australijczyków, Portugalczyków czy np. Greków.

Użytkownicy niemieckich fregat i korwet są zresztą zachęcani przez tkMS do wymieniania się doświadczeniami w czasie regularnie organizowanych konferencji oraz warsztatów, takich jak: SUBCON, MECON, MEKO Workshops, Submarine Clubs, itd. W trakcie tych wszystkich programów Niemcy wypracowali dobrze działający system modernizowania projektu w taki sposób, by obejmował on najnowsze rozwiązania w danej dziedzinie, lub by ułatwić wprowadzanie tych rozwiązań w przyszłości na już działających okrętach.

Czytaj też

Wszechstronność i elastyczność

W przypadku niemieckiej propozycji ważne jest przede wszystkim to, że zarówno niemiecka, jak i polska marynarka wojenna muszą być przygotowane do operowania na tak specyficznym akwenie jak Bałtyk, mając przed sobą tak wymagającego, potencjalnego przeciwnika jak rosyjska Flota Bałtycka, zgrupowana przede wszystkim w Obwodzie Kaliningradzkim. Niemcy mają jednak szersze akweny działania, ponieważ muszą być gotowi na realizację zadań na Morzu Północnym, Norweskim i Atlantyku.

Istota niemieckiej koncepcji MEKO, na bazie której ma być zbudowana fregata proponowana przez tkMS Polsce w ramach programu „Miecznik”.
Fot. tkMS

To właśnie m.in. z tego powodu powstał projekt okrętów MEKO, który z łatwością, szybko i tanio można dopasować do wymagań konkretnego klienta, zarówno jeżeli chodzi o wielkość, jak i wyposażenie (oferując np. pełną dowolność w wyborze siłowni i uzbrojenia). Opracowano w tym celu cały szereg swoistych „interfejsów", które dają możliwość podłączania np. modułów z uzbrojeniem wg. zasady „podłącz i działaj" (plug and play). Dzięki temu tkMS jest otwarty i przygotowany na współpracę z każdym dostawcą wyposażenia wskazanego przez klienta.

Koncepcja „Dwóch Walczących Wysp” fregaty MEKO A-300
Fot. tkMS

Niemiecki holding może jednak również dostarczyć wyposażenie w dużej części opracowane przez siebie. Było to możliwe m.in. dzięki włączeniu w skład tkMS znanego producenta morskiego wyposażenia elektronicznego Atlas Elektronik. Fregaty z Niemiec mogą więc być dostarczone w komplecie, obejmującym platformę i okrętowy system walki. Ale ta elastyczność nie dotyczy tylko swobody w doborze wyposażenia. Holding tkMS wskazuje również na adaptowalność i skalowalność oferowanego przez Niemców okrętu. W zależności od woli klienta można więc stosować dowolne standardy oraz poziomy zabezpieczeń i odporności (np. na uderzenia). W ten właśnie sposób powstała koncepcja fregat typu MEKO A-300 i w taki sposób prawdopodobnie został zaprojektowany przez tkMS projekt polskiego „Miecznika".

Jaki mógłby być niemiecki „Miecznik" dla Marynarki Wojennej?

Za każdym razem, gdy Niemcy są pytani o krótką charakterystykę swoich fregat MEKO A-300 to odpowiadają, że w odróżnieniu od kilku innych jednostek tej klasy, jest to pierwszorzutowy okręt bojowy, zdolny do działania również w pobliżu wybrzeży przeciwnika (np. Obwodu Kaliningradzkiego). Według tkMS jest to więc jednostka przeznaczona do działań „w środowiskach powietrznym, nawodnym i podwodnym o dużym zagrożeniu, takich jakie istnieją na wschodniej flance NATO w rejonie Morza Bałtyckiego".

„Fregata wielozadaniowa MEKO® A-300 została zaprojektowana jako bojowy okręt pierwszej rangi – nie jest to „fregata patrolowa” ani okręt drugiej rangi (Second Rate ship) przeznaczony wyłącznie do zadań patrolowych (np. typ T31, wyznaczony przez Royal Navy jako fregata drugiej rangi).”
Prezentacja tkMS z 3 lutego 2022 r.
Projekt MEKO A-300 wywodzi się bezpośrednio z trzech innych okrętów: fregaty typy F125, wielozadaniowych fregat typu MEKO A-200 oraz lekkiej fregaty MEKO A-100.
Fot. tkMS

Główną bazą dla MEKO A-300 były projekty trzech innych okrętów: fregaty typy F125 (cztery takie jednostki zbudowano dla niemieckiej marynarki wojennej), wielozadaniowych fregat typu MEKO A-200 (dziesięć takich jednostek zbudowano lub się buduje) oraz wielozadaniowych lekkich fregat MEKO A-100 (rozpoczęto właśnie budowę czterech takich jednostek).

Oceniając okręt MEKO A-300 Niemcy wskazują na jego cztery ważne cechy charakterystyczne:

Czytaj też

  • żywotność (odporność na działania przeciwnika);
  • ograniczenie wykrywalności przez wszelkie dostępne systemy obserwacji technicznej (technologia stealth);
  • siłę bojową (zdolność do uderzenia na wskazane cele);
  • możliwość dostosowania okrętu do różnych misji (dzięki dokładanym modułom zdaniowym).
Główne parametry taktyczno-techniczne fregaty MEKO A-300.
Fot. tkMS

Proponowane polskiej Marynarce Wojennej przez tkMS „Mieczniki" będą miały prawdopodobnie zbliżone parametry do tego, co jest proponowane generalnie z fregatami MEKO A-300. Będą to więc jednostki o długości 125,1 m (111,7 m na linii wodnej), maksymalnej szerokości 19,25 m (16,65 m na linii wodnej), zanurzeniu 5,3 m i wyporności pełnej 5700 ton. Dzięki automatyzacji (w dużej części sprawdzonej na fregatach F125), polskie okręty mogą być obsługiwane przez stałą załogę liczącą jedynie 112 marynarzy i oficerów. W zależności od realizowanych misji ta liczba może jednak zostać zwiększona o co najmniej 50 dodatkowych osób.

Koncepcja „Dwóch Walczących Wysp” w przypadku systemów zabezpieczających pływanie fregaty MEKO A-300.
Fot. tkMS

Przeżywalność fregat MEKO A-300 zapewniono przede wszystkim wdrażając koncepcję tzw. „Dwóch Walczących Wysp" (Two Fighting Islands) – dziobowej i rufowej. Granica wytyczona podczas projektowania pozwoliła w ten sposób wyodrębnić dwa obszary kontroli uszkodzeń (Damage Control Areas). W ten sposób na jednym okręcie powstały tak naprawdę dwa mini-okręty, które mogą działać razem, ale w razie konieczności (np. trafienia przez przeciwnika lub awarii) mogą walczyć samodzielnie.

W tym celu każda „Walcząca Wyspa" zawiera niezbędne elementy wyposażenia, które pozwalają na kontynuowanie pływania, manewrowania i walki, w przypadku utraty jakiegokolwiek z tych elementów na którejkolwiek z „Wysp". Specjalnie dlatego zaproponowano np. budowę dwóch masztów, które mają tak rozłożone, nieruchome w większości przypadków anteny, by jako całość zabezpieczyć obserwację dookólną, lub działając samodzielnie - stać się odrębnymi „centrami obserwacji i łączności". Dla bezpieczeństwa istnieje także możliwość podzielenia systemu napędowego, zasilania, systemów kontroli, nawigacji, sterowania, itd.

Koncepcja „Dwóch Walczących Wysp” w przypadku systemów bojowych fregaty MEKO A-300.
Fot. tkMS

Podział nie dotyczy jedynie zdolności do samego pływania, ale również walki. Oczywiście trafienie w okręt zawsze osłabi jego zdolności, np. poprzez wyłączenie części anten, ale wydzielenie dwóch „Wysp" pozwoli załodze na kontynuowanie walki, do momentu aż uda się usprawnić uszkodzoną część wyposażenia. Pozwolić ma na to, zaproponowane na fregacie MEKO A-300, strefowe rozdzielenie uzbrojenia rakietowego, artyleryjskiego i torpedowego oraz sensorów.

Przykładowo to właśnie w tym celu wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych pionowego startu zostały zainstalowane nie tylko w części dziobowej (za armatą główną), ale również pomiędzy masztami (wzmacniając je dodatkowo systemem RAM nad hangarem dla śmigłowców). Rozdzielono także sensory (poza systemem antenowym urządzeń Walki Elektronicznej) montując np. po dwie anteny ścianowe radaru głównego na przednim i tylnym maszcie oraz dublując Bojowe Centrum Informacyjne. Główne pomieszczenie, w którym dowodzi się okrętem znajduje się standardowo w części dziobowej, ale zapasowe BCI (mniejsze) zostało dodatkowo zorganizowano na rufie (za pokładem zadaniowym pod hangarem lotniczym).

Na zwiększoną przeżywalność okrętów MEKO A-300 wpływa również:

  • utworzenie cytadel i podcytadel - zapewniających ochronę ABC (przed skutkami użycia broni masowego rażenia) z ciągle utrzymywanym, odpowiednim nadciśnieniem oraz z powietrzem wprowadzanym przez filtry ABC;
  • dodatkowa ochrona balistyczna przed odłamkami i penetracją balistyczną lekkiego kalibru z wykorzystaniem: lekkich kompozytowych paneli pancernych (połączenie włókna węglowego, ceramiki i stali pancernej) osłaniających z boków i z góry wszystkie magazyny z niebezpiecznymi materiałami, amunicją i przestrzenie, w których dowodzi i kieruje się okrętem oraz szkła pancernego i przenośnych żaluzji stalowych do zabezpieczenia okien mostka;
  • szerokie zastosowanie zabezpieczeń przeciwudarowych/antyszokowych (Shock Protection), zwiększających odporność okrętu na drgania oraz wybuchy podwodne. Podwójne, elastyczne zabezpieczenia przeciwwstrząsowe mają wszystkie silniki, generatory i przekładnie, wszystkie główne i zapasowe rozdzielnice elektryczne oraz najważniejsze panele zasilające i wyposażenie. Z kolei pomieszczenia dowodzenia i kontroli są amortyzowane dzięki specjalnej konstrukcji pokładów (raft-mounted floors);
  • wprowadzenie niezależnych stref kontroli uszkodzeń, międzyprzedziałowego okablowania awaryjnego oraz magistrali przeciwpożarowych;
  • szerokie zastosowanie technologii stealth: zmniejszającej skuteczną powierzchnię odbicia radiolokacyjnego (głównie poprzez dobór odpowiedniego kształtu nadwodnej części kadłuba – rozpraszającego fale radarowe), zmniejszającej pole akustyczne oraz ograniczającej sygnaturę termalną. To ostatnie odbywa się poprzez wyposażenie wszystkich wylotów wentylacyjnych w ekrany rozpraszające promieniowanie podczerwone, wyeliminowanie kominów i „poziome", burtowe wydalanie spalin, aktywnie chłodzonych na linii wodnej oraz zastosowanie wydajnego systemu chłodzenia (zraszania) i zmywania zewnętrznych partii okrętu na wszystkich kadłubach, nadbudówkach i bokach masztu oraz odsłoniętych pokładach).
Rozmieszczone wzdłuż całego okrętu otwory systemu zraszania burt niemieckich fregat - systemu, który ogranicza pole termiczne.
Fot. M.Dura

Uzbrojenie i wyposażenie fregat MEKO A-300

Holding tkMS nie mógł ujawnić jakie konkretne wersje wyposażenia i uzbrojenia zaproponował na polskie „Mieczniki". Wiadomo jedynie, że Niemcy są bez problemu gotowi wprowadzić każde uzbrojenie wybrane przez Marynarkę Wojenną wraz z Okrętowym Systemem Walki. Fregaty MEKO A-300 zostały bowiem tak zaprojektowane, by mieć na pokładzie odpowiednią ilość miejsca oraz wymagany system zasilania i przekazywania danych. Za każdym razem działano jednak zgodnie z koncepcją dwóch „Walczących Wysp", rozdzielając wyposażenie na całym okręcie.

Sześć warstw obrony przeciwlotniczej fregaty MEKO A-300.
Fot. tkMS

Widać to bardzo dobrze w przypadku systemu obrony przeciwlotniczej. Ze względu na akwen operacyjnego działania „Mieczników" (w zasięgu systemów ogniowych z Obwodu Kaliningradzkiego) przygotowano fregaty MEKO A-300 na utworzenie aż sześciu warstw obrony przed atakiem z powietrza:

-       ILD - obrona bezpośrednia (Inner Layer Defence) - od 0 do 5 km;

-       VSHORAD - obrona bardzo krótkiego zasięgu (Very Short Range Air Defence) - od 5 do 15 km;

-       SHORAD - obrona krótkiego zasięgu (Short Range Air Defence – od 10 – 25 km;

-       MRAD - obrona średniego zasięgu (Medium Range Air Defence) – od 20 do 50 km;

-       LRAD - obrona dalekiego zasięgu (Long Range Air defence) – od 50 do 150 km;

-       TBMD - obrona przed rakietami balistycznymi (Tactical Ballistic Missile Defence) – od 120 do ponad 200 km.

Instalację wyrzutni rakiet przeciwlotniczych pionowego startu przewidziano jednak nie tylko na dziobie (gdzie umieszczono 4 ośmiostanowiskowe moduły wyrzutni pionowego startu Mk41), ale również na śródokręciu pomiędzy masztami (gdzie znajduje się miejsce dla 36 stanowisk startowych pionowego startu dla rakiet przeciwlotniczych średniego zasięgu). Okręt może mieć więc do dyspozycji minimum 68 pocisków „woda – powietrze". Ta liczba może się zwiększyć, ponieważ w każdym silosie wyrzutni Mk41 można umieścić jedną rakietę średniego i dalekiego zasięgu, lub cztery rakiety krótkiego zasięgu (takie jak ESSM czy CAMM).

Wyrzutnie pionowego startu rakiet przeciwlotniczych i wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych rozmieszczone na śródokręciu, pomiędzy masztami fregaty MEKO A-300.
Fot. M.Dura

Trzeba też pamiętać, że obronę bezpośrednią fregat mają zapewnić dodatkowo dwa systemy bardzo krótkiego zasięgu RAM, których wyrzutnie umieszczono na pokładzie dziobowym i na rufie (na hangarze śmigłowca). Wszystko to jest połączone z systemem obserwacji, który oparty jest przede wszystkim na radarze z czterema, nieruchomymi, aktywnymi antenami ścianowymi, rozmieszczonymi w odpowiedni sposób na obu masztach.

Uzbrojenie przeciwko okrętom nawodnym ma się opierać na armacie głównej zainstalowanej na pokładzie dziobowym oraz na nawet szesnastu rakietach przeciwokrętowych, które planuje się zainstalować na pokładzie śródokręcia pomiędzy masztami. Pamiętając jednak o zagrożeniach asymetrycznych Niemcy zaproponowali dwa dodatkowe rozwiązania: umieszczone na bokach hangaru dwie, zdalnie sterowane armaty kalibru 35 lub 40 mm oraz kontener zadaniowy o rozmiarze TEU (dwudziestostopowy), umieszczony ponad hangarem dla śmigłowca.

Część rufowa fregat MEKO A-300 z widocznymi kontenerami zadaniowymi pod pokładem lotniczym i kontenerem z systemem antydronowym na hangarze.
Fot. M.Dura

Na niemieckich fregatach zaplanowano w sumie miejsce dla ośmiu takich kontenerów. Co najmniej cztery z nich mają się znajdować na pokładzie zadaniowym poniżej pokładu lotniczego. Przeznaczenie ww. modułu umieszczonego na hangarze może być dwojakie. Można tam bowiem umieścić np. wyrzutnie rakiet kierowanych typu AGM-114L Longbow Hellfire, które jak wykazali Amerykanie bardzo dobrze sprawdzają się w zwalczania dużej ilości szybkich i małych celów nawodnych oraz dronów.

Czytaj też

Kontener ten może zostać również wykorzystany dla innego, dedykowanego już systemu antydronowego, któremu w projekcie MEKO A-300 poświęcono bardzo dużo uwagi. Niemcy zaproponowali bowiem umieszczenie na fregatach na stałe (nie tylko w kontenerach) aż dwóch energetycznych systemów uzbrojenia, wyspecjalizowanych w zwalczaniu bezzałogowych aparatów latających (i nawodnych). Po obu burtach pokładu dziobowego proponuje się nowiem zainstalowanie wysokoenergetycznego lasera jak również nadajnika skupionej wiązki promieniowania elektromagnetycznego. Wszystko to ma być wspomagane systemem walki elektronicznej, który poza samym rozpoznaniem i ostrzeganiem ma również do dyspozycji silne nadajniki aktywnych zakłóceń elektromagnetycznych.

Przykładowy rozkład kontenerów zadaniowych strefy rufowej fregat MEKO A-300.
Fot. tkMS/M.Dura

System zwalczania okrętów podwodnych opierać się ma na danych zebranych z sonaru podkilowego i sonarów holowanych. Te ostatnie mają wydzielone miejsce na rufie, na pokładzie zadaniowym pod pokładem lotniczym. Niemcy proponują by na stałe był tam zainstalowany system opuszczania i holowania linearnego sonaru holowanego. Dodatkowo w jednym z dwóch zaprojektowanych ciągów kontenerów zadaniowych może zostać wydzielony system podnoszenia i opuszczania holowanego sonaru aktywnego. Efektorami systemu zwalczania okrętów podwodnych mają być wyrzutnie torpedowe, zdolne również do odpalania opracowanych przez ATLAS Elektronik antytorped SeaSpider.

Równie ważną rolę dla okrętu ma mieć slip rufowy, umieszczony dokładnie w osi fregaty. Mogą się w nim zmieścić dwie, jedenastometrowe, płaskodenne łodzie motorowe. Dzięki specjalnej konstrukcji rolek w dnie slipu, które samoczynnie dostosowują się do różnych geometrii kadłuba wykorzystywanych łodzi, w zależności od zadań wykonywanych w danym momencie przez fregaty MEKO A-300 slip ten może służyć do szybkiego wypuszczania:

  • dwóch łodzi motorowych RHIB dla grup abordażowo-inspekcyjnych lub komandosów morskich;
  • różnego rodzaju bezzałogowych jednostek nawodnych, dających możliwość wykrywania okrętów podwodnych (holując w oddaleniu od „fregaty – matki" aktywny lub pasywny sonar linearny do wykrywania okrętów podwodnych), poszukiwania i zwalczania min, prowadzenia prac hydrograficznych, wysuniętej ochrony sił własnych, itd.
Slip rufowy fregat MEKO A-300 pozwala na wykorzystanie co najmniej dwóch motorowych, nawodnych jednostek płaskodennych (w tym bezzałogowych) o długości do 11 m. Z boków slipu widoczne dwa otwory dla ciągów kontenerów zadaniowych.
Fot. tkMS/M.Dura

Posiadanie dronu nawodnego wyposażonego w sonar holowany do wykrywania okrętów podwodnych pozwala na stworzenie multistatycznego systemu pasywnej detekcji zagrożeń podwodnych. Wiadomo bowiem, że sonary pasywne mają możliwość dalekiego wykrywania i identyfikacji okrętów, jednak nie pozwalają na określenie do nich dokładnej odległości (a więc ustalenie ich pozycji). Przy kilku pasywnych sensorach rozmieszczonych na dużym akwenie i połączonych ze sobą systemem łączności, określenie odległości do celu jest już o wiele prostsze i dokładniejsze.

Razem z okrętem – ucyfrowienie polskiego przemysłu stoczniowego

Jak widać projekt okrętu MEKO A-300 dobrze wpasowuje się w oficjalnie zgłaszane potrzeby polskich Sił Zbrojnych. Nie powinno to jednak być dla nikogo zaskoczeniem, ponieważ był on tworzony już od prawie 10 lat. Holding tkMS wcześniej uczestniczył bowiem aktywnie w przygotowaniu oferty na budowę trzech Okrętów Obrony Wybrzeża dla Marynarki Wojennej RP, okrętów patrolowych z funkcją zwalczania min „Czapla" i okrętów podwodnych nowej generacji „Orka".

Niemcy poznali więc już wcześniej polskie uwarunkowania zarówno związane z wymaganiami Marynarki Wojennej, jak i zdolnościami polskiego przemysłu stoczniowego. Propozycja TOKAT była więc gotowa już wcześniej i teraz jedynie dopasowano ją pod potrzeby związane z wyborem ponad dwukrotnie większych okrętów niż korwety. Holding tkMS wskazuje jednak na jeden dodatkowy zysk dla polskiego przemysłu stoczniowego, jaki przyniosłoby wybranie ich oferty, dotyczący procesu ucyfrowienia. Proces ten już się rozpoczął na zachodzie Europy i na pewno będzie musiał również być zrealizowany w Polsce. Tymczasem dużo wskazuje na to, że europejskim liderem w tej dziedzinie jest właśnie niemiecki tkMS i teraz nasz przemysł mógłby z tego skorzystać.

Digitalizacja może pomóc w procesie szkolenia obsługi technicznej okrętów.
Fot. tkMS

Program digitalizacji holdingu tkMS nazwany Digital Shipyard 4.0 ma być bowiem zakończony już w 2024 roku. Będzie on widoczny w sześciu dziedzinach działalności tkMS:

  • W rozwoju infrastruktury i metodologii np. z planowaniem działań poprzez wizualizację możliwych zmian, ulepszeń i przepływów z wykorzystaniem najnowocześniejszych narzędzi 3D. Daje to możliwość określenia jak najbardziej opłacalnych inwestycji i pozwala na optymalne wykorzystanie lokalnych możliwości w celu ulepszenia pracy stoczni i jej infrastruktury;
  • W procesie produkcyjnym, miedzy innymi poprzez dostarczanie dokumentacji bezpośrednio do maszyn produkcyjnych (co pozwala np. na automatyczną kontrolę spawów lub połączeń, monitorowanie postępów pracy, itd.) i wyposażenie pracowników w tablety zawierające wszelkie dane potrzebne do wykonywania pracy (np. informacje o materiałach pobrane z modelu 3D);
  • W systemie dystrybucji i przechowywania materiałów (zapewniając nieprzerwaną i terminową dostawę materiałów w jakości i ilości jak wymagane w procesie budowy okrętów);
  • W szkoleniu, transferze technologii i pomocy technicznej (to co jest opracowane np. w Kilonii może być z łatwością przetransferowane do innego państwa);
  • W wytwarzaniu i dystrybucji dokumentacji projektowej, technicznej i produkcyjnej;
  • W procesie szkolenia, treningu (w tym z szerokim wykorzystaniem symulatorów).

Wszystkie te działania mają usprawnić pracę własnych zakładów oraz pomóc w procesie TOKAT, a więc w jak najbardziej optymalnym transferze technologii i wiedzy. Ma się to odbywać m.in. poprzez usprawnione: planowanie, definiowanie prac, analizę wydajności oraz zdolności produkcyjnych i pomoc w realizowaniu inwestycji. W przypadku własnych zakładów produkcyjnych tkMS planuje np. zastosowanie ponad stu trójwymiarowych okularów VR (35 już wprowadzono do produkcji) oraz trzystu tabletów. Przewiduje się wprowadzenie urządzeń komercyjnych, które są tańsze od przemysłowych – ze wzmocnioną obudową.

Najbardziej widoczną konsekwencją programu Digital Shipyard 4.0 będzie wprowadzenie w pełni cyfrowych planów budowanych jednostek pływających. Oznacza to, że być może już od 2023 roku wszystkie okręty z tkMS będą miały swoich „cyfrowych bliźniaków" (Digital Twin). Dzięki nim nie tylko usprawni się projektowanie i budowę okrętów ale również pomoże się ich użytkownikom. Każdy członek załogi będzie miał np. możliwość obejrzenia wszystkich zakątków swojej jednostki, zapoznania się z zainstalowanymi na niej urządzenia oraz poznania sposobu ich pracy (poprzez symulowanie przez program ich działania).

Czytaj też

Ostatnią zaletą oferty tkMS jest możliwość zacieśnienia później współpracy z niemiecką marynarką wojenną, zarówno jeżeli chodzi o szkolenie załóg polskich „Mieczników", jak i późniejsze wykorzystanie operacyjne tych okrętów. Ta dwustronna współpraca nie jest zresztą niczym nowym i trwa już oficjalnie od 27 maja 2013 roku, gdy ówcześni ministrowie obrony narodowej obu krajów: Tomasz Siemoniak i Thomas de Maizière podpisali w Warnemünde list intencyjny o rozszerzeniu współpracy sił morskich Polski i Niemiec. Jego efektem było chociażby utworzenie w Glücksburgu w Szlezwik-Holsztynie bilateralnego, polsko-niemieckiego ośrodka kierowania i kontroli działań okrętów podwodnych tzw. COMSUBBALTIC. W ośrodku codziennie podnoszona jest na maszcie biało-czerwona bandera, mimo że nie ma już w nim polskich oficerów, odkąd Polska pozbyła się de facto własnej floty podwodnej.

Teraz pojawia się szansa rozszerzenia tego porozumienia o okręty nawodne.

Komentarze (28)

  1. KuzynSasina

    Jak znam zycie Janusze(aka Misiwicze) po zawodowce z PGZ z klucze 1 i tylko jednej wlasciwie partii, wszytko udupia.O wywiazanie sie Niemcow nie boje ale o poziom kompenrecji (czyzby Skarb nie zaplacil odszkodowania Airbusowi, temu samemu na ktorego rzucili sie Wegrzy przejmujac nas kontrakt) .Polecam poczytac CVs tych geniuszy , no ale tak to jest jak sie kuzynow/synowe zatrudnia na specialistyczne pozycje po telefonie chocby do Jojo

  2. JAGODA

    Nic od Niemców bo będzie tak jak z Leopardami ! Niestety, do Niemiec jako "sojusznika" trzeba mieć daleko idącą rezerwę. Nie wiem nawet czy słowo "sojusznik" jest tutaj uprawnione. Oficjalnie, na papierze Niemcy to sojusznik po tej samej stronie co my. Wiele faktów, o ile nie wszystkie, w ostatnich latach temu przeczy i to nie tylko Nord Stream 2. Jeden z wielu faktów. Ponieważ objęcie władzy przez PIS nie spodobało się Niemcom, władze poufnie zorganizowali szkolenie dla dziennikarzy niemieckich o tym jak mają pisać negatywnie o Polsce, tj. o kraju w który łamie się prawo, nie ma demokracji itp. Razi jednak szczególnie troska Niemiec o "dobre samopoczucie" Rosji z arogancją wobec tego samego samopoczucia wobec Polski. Gdy Rosja organizuje ćwiczenia ataku bronią atomową na Warszawę Berlin milczy, ale gdy Polska organizuje ćwiczenia obronne Berlin twierdzi, że to "prowokacja" .

    1. Andrzej 1965

      Wielce szanowny moderatorze miało nie być pisowskiej propagandy

  3. Edmund

    Drodzy Niemcy, bez zdyscyplinowania waszych polityków, większych projektów NIE BĘDZIEMY Z WAMI ROBIĆ.

    1. Andrzej X

      popieram

    2. wert

      są zdyscyplinowani. I to bardzo. Celem niemca są "światłe" rządy niemieckiego mocarstwa równego jankesom czy chinczykom, Środkiem do tego jest POdporządkowanie Mitteleurope i sojusz z sowietami, stworzenie IV Rzeszy od Lizbony PO Władywostok.

    3. sTERNIK PODLODOWY

      Dokładnie.

  4. sTERNIK PODLODOWY

    Niemcy są - jak zwykle - większym zagrożeniem dla Polski niż Rosja więc zakupy sprzętu od Niemców są mało prawdopodobne.

  5. Operator

    Piękna sprawa, jak na razie ta propozycja podoba mi się najbardziej, na pewno mają doświadczenie i znają dobrze środowisko w jakim mają działać te okręty, jak się mnie ktoś zapyta to jestem za, obawiam się jedynie że naszemu ministrowi obrony narodowej nie przejdzie przez gardło "wybieramy propozycję Niemiecką".

    1. Valdore

      Propozycja naprawde ciekawa choćjednak zdecydowanie wolę hiszpańską bazujaca na F-100/110.

    2. Qba

      Co do doświadczenia to Ślązak jest MEKO A-100

    3. Operator

      Nie widzę związku, co sobie kupiliśmy i na co zabezpieczyliśmy środki (a raczej których nie zabezpieczyliśmy) to mamy, gdyby program "Gawron" ktoś właściwie przeanalizował (SLD) i potem rzetelnie prowadził (PiS), (PO), to teraz mielibyśmy piękne siły morskie w postaci siedmiu korwet, i na spokojnie można byłoby wprowadzać fregaty.

  6. RifRaf

    Pierdu, pierdu, skonczy sie na amerykanskich LCSach.

    1. QVX

      Oj na pewno... Skoro się wycofali.

    2. QVX

      Bzdury...

    3. Valdore

      Rafciu, to juz u was w Rosji taka tragedia że wycofane LCS-y chcecie kupować:))

  7. Anty 50 C-cali

    Kiedy pierwszy okręt MEKO A-300 został już dokończony, to wyprowadzono go z hali i jego miejsce zajęły już oczekujące na swoją kolej gotowe sekcje trzeciej fregaty KIEDY TO?! TEN CYTAT DOTYCZT CHYBA ...NE NASZE MW?

    1. Boczek

      A wiesz, że na forum są ludzie, którzy zrozumieli, że to literówka i o co na prawdę chodzi.

  8. były porucznik zmechu

    Za co, po co i na kogo? Ruscy i tak "w czasie zadymy" nie wypłyną na Bałtyk. Nie wpłynie to na skokowy rozwój naszego przemysłu, czy wzrost możliwości militarnych - w razie czego walczyć o przeżycie będziemy na lądzie i lepiej skierować te środki na ppanc, plot i lotnictwo

  9. realizm

    Żadnego uzbrojenia od Niemców.

  10. RAF

    Nie ma się czym podniecać. Sprawa jest prosta, od wrogów się nic nie kupuje z wielu powodów, więc Niemcy na dzień dobry odpadają. Koupuje się od przyjaciół, sojuszników, a tych poznaje się w sytuacji zagrożenia. Naturalnym wyborem jest WB, z którym mamy podobne interesy: osłabić Niemcy, Rosję i nie dopuścić do przejęcia przez nie kontroli nad Ukrainą. Generalnie w razie W możemy tylko liczyć na Anglosasów plus Bałtowie, Węgrzy. Niemcy w najlepszym wypadku będą sabotować wszelką pomoc, choć biorąc pod uwagę ich działania w UE, można się spodziewać najgorszego.

    1. Valdore

      Niemcy panie RF nie sa wrogiem Polski wiec znowu kiepskie manipulacje. A akurat oferta brytyjska jest najsłabsza ze wszystkich choc nie oferują nam na szczescie type 31 ale inny okręt.

    2. Qba

      Arrowhead 140 to jest najgorsza fregata z oferowanych, ma słabe uzbrojenie, marny radar, kiepski napęd, do tego Brytyjczycy notują 5 letnie opoźnienie programu i dwukrotny wzrost kosztów.

    3. Yeti

      Twierdzenie że w razie W możemy liczyć na proputinowskie, uzależnione całkowicie od Rosji Węgry przypomina dowcip.

  11. marian123

    Niemcy ? Wypad.

  12. AntyChe

    Okręt możę i imponujący ale co z podejściem Niemców? My kupimy od nich teraz 3 okręty a za parę lat, w sytuacji zagrożęnia ze strony Rosji i konieczności dozbrojenia, uzupełnienia amunicji, remontów i części, tp powiedzą "Niestety nie sprzedajemy uzbrojenia w rejony zagrożone konfliktem"

    1. Boczek

      No ale na każdym okręcie będzie nieprawdopodobna ilość wyposażenia niemieckiego - poczynając od silników. Nie obawiasz się tego samego w przypadku NSM, Sidewinder, CAMM?

    2. Valdore

      Boczek, naprawde te żałosne manipulacje juz sobie daruj.

    3. Boczek

      @Valdore, 8 luty (22:16) No ale co ja na to poradzę, że ty tego nie wiesz? Wymieniony sprzęt - a to tylko niewielka część - posiada niemieckie głowice bojowe z niemieckimi zapalnikami.

  13. Eckard Cain

    Cóż.... Wygląda to na dużo lepszą ofertę niż pozostałe - zwłaszcza jeśli da się tam zainstalować CAMM i CAMM-ER. Ale z przyczyn politycznych wątpię żeby została wybrana więc pewnie zostaniemy z brytyjską ofertą - albo co jeszcze bardziej prawdopodobne - z niczym, kiedy okaże się że nas nie stać na budowę. I proszę mi nie mówić że taniej budować okręty niż potem sprzątać skutki ich braku, bo ja to wiem. Ale nasi politycy już niekoniecznie... :(

    1. Anty 50 C-cali

      Komu to sprzedali z camm/Er?

    2. Qba

      Dużo gorsza bo bez AEGIS i IBCS

    3. Boczek

      @Anty 50 C-cali, 8 luty (22:08) Brazylii. Tamandaré (nasz stary MIECZNIK) są zintegrowane właśnie z CAMM.

  14. Janka74

    Po co nam takie drogie wielkie byki na Bałtyk? Po co??? Patrolowce, stawiacze min , kutry rakietowe , I współpraca z Konsbergiem. Ruchome Baterie nabrzeżne x 5, drony I śmigłowce zwalczające op... Pancerniki Pancerniki. Jeden taki miecznik to 50 krabów

    1. Boczek

      Naprawdę nie rozumiesz? A wiesz, że gdybyśmy chcieli zabezpieczyć wybrzeże Patriotami, to jest to równowartość 5-6 takich fregat i jednocześnie ułamek możliwości ich?

    2. Perun Shogun

      Przyjmijmy twoja cene 50 krabow = jedne miecznik 50x5zalogi =250 vs 115 liczba ludzi. 1 Krab ma tylko 11 szt amo. max 40 km zasieg to daje 550 do tego zasiegu fregata ma tylko 388 roznych pociskow ale powyzej i az do 200 km dodatkowe 224 Zuzycie paliwa MT 881 - ok 160g/kWh turbina f-125 70g/kWh Czy jeszcze jakies argumenty merytoryczne przeciw fregacie masz?

    3. wert

      położyć takiego byczka na dnie to trzeba saturacyjnego ataku kilkunastu a raczej kilkudziesięciu rakiet atakujących JEDNOCZESNIE z wielu stron. Praktycznie NIEWYKONALNE. sowieckie rakiety potrzebują naprowadzania do ok 80km. Ty zdejmiesz naprowadzacza swoim LRAD lub TBMD zanim rakieta namierzy ciebie. Miecznik to duża bańka A2AD do tego w ruchu a więc hipersonikiem w ogóle NIE trafisz. Sam za to przesuwasz swoje oczy daleko za widnokrąg

  15. Zawisza_Zielony

    Żadnych fregat. Przeciwko Łukaszence nie potrzebujemy fregat. Potrzebujemy BWP, MLRS, śmigłowców uzbrojonych, bsl - wszelkiej maści, systemów minowania narzutowego i OPL. Rozumiem potrzebę rozwoju marynarki a nade wszystko posiadania floty innej, iż szuwarowo-bagienna,. Tyle że w obecnej sytuacji można osiągnąć to modernizując NJR, BLMW i zakupując mniej kosztowe okręty patrolowe. Innymi słowy za kasę która ma iść na fregaty można nabyć więcej zdolności dla całej MW a nie tylko dla "części okrętowej" . Budżet nie jest z gumy....

  16. Greedo

    Zwykła zimna kalkulacja sugeruje by wybrać te okręty. Polska bez możliwości obrony linii dostaw i złóż może zapomnieć o rozwoju. Przecież polskie firmy posiadają prawa wydobywcze na Morzu Północnym i Bałtyk. Jak chcecie je chronić. Kilka miliardów euro przy wydatkach na przekupstwo wyborców socjalnymi zapomogami to grosze.

  17. KrzysiekS

    Może się mylę ale o takich zakupach często decyduje polityka. Pomimo że ta oferta może być najlepsza (nie wiem) to ostatnio Niemcy (poprzez UE) robią wszystko żeby zmienić Rząd w Polsce. Pytanie jaki powód mieli by w takim razie mieć politycy PiS żeby wybrać ofertę Niemiecką? (to tak ogólnie bez wchodzenia w szczegóły polityki)

  18. Kamyl

    Artykuł wygląda jak reklama Mc Donalda ale gdy przechodzi do realizacji to wszyscy wiemy co jest w pudełku. I nie tylko chodzi mi stronę niemiecką ale i o naszych gagatków, którzy dla pozornych oszczędności będą rezygnować z lepszego wyposażenia i uzbrojenia. Na czasie też raczej naszym nie zależy, bo raczej kasy nie mają.

  19. Jurkr

    Herr Boczek, a jak w decydującym momencie zamiast systemu walki Niemcy przyślą nam hełmy? Pomyślałeś?

    1. Boczek

      Herr Jurkr a jak w decydującym momencie nie dostaniemy NSM, Sidewinder, CAMM czy efektorów Patriota - i dziesiątki innych? Co to jest system walki, który Niemcy mogą przysłać? Generalnie nie rozumiemy Herr Jurkr jak działa okręt wojenny?

    2. Anty 50 C-cali

      Herr Speck Nie (nigdy) zrozumiemy jak prawo zabroni przelotu z dostawami camm.... Bo to amunicja, jak to ostatnio DLA Ukraine

    3. Valdore

      Boczek, Norwegia, USA, UK mają "nieco" inne podejscie do Rosji niz Niemcy wiec albo nie masz pojecia co ci każą przepisywac albo zwyczajnie uprawiasz żałosna manipulację. Co prawda Jurkr istotnie nei ma pojecia jak działa okret wojenny patrząc conapisał.

  20. Weneda 1977

    Drogie a przedewszystkim "strategiczne" uzbrojenie powinno kupować się w krajach które z Rosją nie mają wspólnych interesów a zwłaszcza politycznych..Niemcy nie spełniają tych warunków.

  21. Juras

    Czy proponowany “ Miecznik “ bedzie z tradycyjnym Niemieckim przechylem na lewa burte …??? Czy tez Niemcy odejda od swojego standardu i podlizujac sie Polskiemu Rzadowi, zaproponuja przechyl na prawa burte, ktorego zaden gleboki balast, niewyprostuje…???🇵🇱🦅🇵🇱

    1. Boczek

      Będzie tak, jak setki okrętów powyżej opisane. Będzie tak jak Ślązak, nigdy nie budowany idzie do wody i załoga nie słyszy, że maszynownia pracuje. Będzie tak jak Ślązak - pół metra zanurzenia więcej i nadal spełnia wymóg prędkości. Tak będzie, a przede wszystkim będzie tak, zostanie w ogóle zbudowany.

    2. bmc3i

      Tylko oby nie bylo jak z placeniem przez MON dostawcom za elementy Ślazaka.

    3. Valdore

      Boczek, mam nadzieje ale równie dobrze może wyjść jak z f125.

  22. hermanaryk

    Kiepski pomysł kupować okręty od państwa satelickiego Rosji.

    1. Boczek

      A nawet gdyby tak było, to jakie to ma znaczenie? Przy NSM nie masz takich obaw?

    2. Beton

      Może takie że odmówią serwisu z powodów pacyfistycznych by nikt z ich broni nie strzelał do ludzi…. Ukraińcom tak zrobili bobu….

    3. Valdore

      Boczek, NSM to pocisk NORWESKI i jakoś Norwegia nei ma takiego podejścia do Rosji jak Niemcy więc daruj sobie żałosne manipulacje.

  23. bmc3i

    Komandorze, nie ma czegoś takiego jak Marynarka Wojenna RP. Polski morski rodzaj sił zbrojnych nazywa sie Marynarka Wojenna, bez żadnych dodatków.

  24. Perun Shogun

    Zbyt piekne by sie stalo! Gdyby jednak to tylko przyklasnac takiemu wyborowi.

    1. Beton

      Będę nieco złośliwy i napiszę że od Niemców to strach kupować bo w razie wojny odmówią sprzedaży części serwisowych. Ostatnio niemieccy politycy głównego nurtu przekonują że Niemcom nie mieści się w głowie żeby ktoś mógł używać wyprodukowanej przez nich broni do zabijania. To tak w kontekście Ukrainy.

    2. Boczek

      @Beton, 8 luty (19:29) Dotyczy de facto wszystkiego. Nie masz takich zmartwień w przypadku NSM, CAMM, Sidewinder czy Patriot?

    3. Perun Shogun

      My tez wysylamy Ukraincom bron defensywna. I takie wlasnie sa fregatyw przeciwienstwie do OP. Onemaja pokazac ze mamy sie czym bronic i faktycznie bronia polskich (choc zwykle pod inna bandera) statkow i interesow. Problem jest taki sam od zawsze. Polacy lubia zamawiac i wybierac ale nie lubia placic. Dlatego (jak i niewiarygodna niechec spoleczenstwa do Niemcow - sam taki jestem ale mysle logicznie) nasze interesy z Niemcami rzadko wychodza. Zato jedno jest pewne. Jesli zamowimy i ustalimy jak to bedzie wygladac, to Niemcy dotrzymaja umowy. Ale czy Polacy?

  25. X

    Niech zstąpi Dooch Twój, i przekieruje pieniądze z niepotrzebnego na razie Miecznika, na obronę p-panc i p-lot, drony, amun kasetową, intelig miny itp itp itp... I niech to się stanie, zanim Putin obróci w naszą stronę swe oblicze - czyli najlepiej do końca miesiąca lutego.

    1. Boczek

      No ale bez okretow obrona p-panc i p-lot, drony, amun kasetowa, intelig miny itp itp itp. będą bezużyteczne.