- WIADOMOŚCI
Rosja chce sprzedać Chinom swój śmigłowiec szturmowy
W sieci pojawiły się dokumenty, z których wynika, że Rosja planowała sprzedać Chinom śmigłowce bojowe Ka-52. Chodziło o duże zamówienie, bardzo atrakcyjne z punktu widzenia tracącej rynki eksportowe rosyjskiej zbrojeniówki.
Dokumenty pochodzą z zakładów prochowych Progress w Permie. Fabryka miała otrzymać zamówienie na zapalniki pirotechniczne PZ-37 do 48 śmigłowców bojowych Ka-50M dla klienta oznaczonego numerem „156”. Numer ten oznacza Chińską Republikę Ludową, a dostawy maszyn miały zostać przeprowadzone w latach 2025-2027. Jak dotychczas nie wiadomo o żadnym kontrakcie zakupowym dotyczącym tych maszyn, co oczywiście nie przesądza jednak sprawy. Zakup mógł zostać dokonany w tajemnicy, chociażby ze względu na amerykańską ustawę CAATSA (Countering America’s Adversaries Through Sanctions Act), która umożliwia łatwe obłożenie sankcjami państwa, które zakupi rosyjskie uzbrojenie.
Możliwe też, że do transakcji ostatecznie nie doszło. Dokument z przecieku pochodzi bowiem z kwietnia 2022 roku. Od tamtego czasu Rosjanie ponieśli olbrzymie straty sprzętowe, w tym utracili bezpowrotnie ponad 60 śmigłowców Ka-52 i Ka-52M (straty potwierdzone). Możliwe więc, że Rosja utraciła możliwość tak szybkiego dostarczania tych maszyn klientom eksportowym. Z drugiej strony jednak Ka-52 jest stale prezentowany na światowych wystawach uzbrojenia, a Moskwa zachęca do kupna swojej broni, nie chcąc utracić przychodów i wpływów politycznych uzyskiwanych z jej eksportu.
Zobacz też

Warto też zadać pytanie, po co właściwie Chinom Ka-52? Okazuje się, że już kilka lat temu funkcjonowała informacja o chęci zakupu przez Pekin tych maszyn w pokładowej odmianie Ka-52K. Mówiło się wówczas o możliwości zakupu 36 maszyn i wejściu ich w skład grup lotniczych śmigłowcowców typu 075.
Chińskie śmigłowce bowiem, na dzień dzisiejszy, pozostawiają wiele do życzenia. Z-19 to w zasadzie lekka namiastka maszyny tej klasy, o niewielkiej sile ognia i możliwościach przetrwania w walce z wymagającym przeciwnikiem (a za taki należy uznać Tajwan, nie wspominając o innych potencjalnych przeciwnikach). Cięższy Z-10 to z kolei maszyna średniej wielkości, a w dodatku bazowania lądowego. Znacznie ciekawiej prezentuje się testowany od pewnego czasu śmigłowiec przypominający wizualnie krzyżówkę Apache i Mi-28. Ta powstała w klasycznym układzie Sikorsky’ego maszyna została ochrzczona przez internet jako „Z-20”, ale niewiele wiadomo na jej temat, poza tym, że jest cięższa niż Z-10 i wygląda raczej na śmigłowiec bazowania lądowego. Jeżeli rozwija się ją wraz z wariantem morskim, wówczas byłby to zastępca planowanego do zakupu Ka-52K. Możliwe jednak, że Chińczycy chcą wielotorowo rozwijać lotnictwo pokładowe dla swoich coraz liczniejszych śmigłowcowców (obecnie cztery w służbie, piąty większy na próbach), nie wspominając o okrętach innych klas.
Zobacz też

Unikatowy jest też jego układ napędowy, który Chińczycy znają tylko ze starszych śmigłowców Ka-27 i Ka-28.
Rosjanie zaprojektowali jego zmodernizowaną wersję z myślą o budowanych we Francji okrętach typu Mistral. Po napaści na Ukrainę okręty te zostały utracone. Rosjanie zdołali sprzedać nawet kilkadziesiąt sztuk Ka-52K Egiptowi, czyli państwu, które odkupiło od Francji niedoszłe rosyjskie Mistrale. Wnioski z ich eksploatacji z pewnością są udostępniane producentowi.


WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner