Przemysł Zbrojeniowy

Navantia: naszym celem jest wsparcie Polski w uzyskaniu zdolności budowy okrętów [WYWIAD]

Fot. Navantia.
Fot. Navantia.

W naszym portfolio mamy do dyspozycji szeroki zakres fregat, możemy natychmiastowo dostosować dowolną z nich do konkretnych potrzeb Marynarki Wojennej RP. (...) Naszym celem jest wsparcie Polski w uzyskaniu suwerennej zdolności do budowy i wsparcia okrętów wojennych - mówi w rozmowie z Defence24.pl Juan de la Cueva, Commercial Director for the European Market, Navantia.

Jakub Palowski: Navantia, w ciągu kilkunastu ostatnich lat, uruchomiła szereg projektów budowy fregat. Które z nich mogłyby być zaoferowane Polsce, w ramach programu Miecznik. 

Juan de la Cueva, Commercial Director for the European Market, Navantia: Navantia jest światowym liderem międzynarodowych programów budowy fregat. Mamy więc szerokie portfolio okrętów wojennych, od programu F310 realizowanego dla Norwegii, australijskiego programu AWD, do lekkich fregat Alfa 3000 dla Arabii Saudyjskiej, no i oczywiście programów fregat F100 i F110 dla Marynarki Wojennej Hiszpanii.

Oferujemy Polsce całe to doświadczenie i wiedzę, a naszym celem jest znalezienie możliwie najlepszej odpowiedzi w zakresie szczególnych potrzeb MW RP.

W jakim stopniu Navantia jest gotowa, by dostarczyć polskiej Marynarce Wojennej rozwiązanie gotowe, rozwinięte, także w kwestii systemów zarządzania walką?

Navantia posiada w ofercie sprawdzone rozwiązania stworzone dla szerokiego spektrum fregat. Dzieje się tak głównie z uwagi na naszą elastyczność i to jak dobrze dostosowujemy się do potrzeb naszych klientów. Jako że w naszym portfolio mamy do dyspozycji szeroki zakres fregat, możemy natychmiastowo dostosować dowolną z nich do konkretnych potrzeb Marynarki Wojennej RP.  

Jeśli chodzi o systemy zarządzania walką, opracowujemy w Navantii nasze własne rozwiązanie, integrujące sensory i efektory wielu różnych producentów. Dzięki temu mamy odpowiednie wiedzę i zdolności, niezbędne do integracji dowolnego systemu, dowolnego producenta czy podmiotu OEM, jaki Polska wskaże w kontekście swoich fregat. 

CATIZ CMS Navantii to nowoczesny System Zarządzania Walką realizowany w otwartej architekturze, umożliwiający wykonanie integracji wielu sensorów i efektorów, jak np. radar SPY-7 i amerykańskie pociski rakietowe w konfiguracji F-110, czy radar Thales Smart-S oraz europejskie pociski, tak jak miało to miejsce w wypadku Arabii Saudyjskiej. Ta sprawdzona elastyczność systemu CATIZ dostarcza nam możliwości integracji różnego lub dodatkowego sprzętu, na który Marynarka Wojenna wyrazi zapotrzebowanie w odniesieniu do swoich nowych fregat.

Co z konfiguracją systemu zadaniowego - sensorów, efektorów? Navantia oferuje rozwiązania, które już zintegrowano, czy też możliwość konfiguracji przez klienta, czy też obie te opcje są dostępne? 

Obie opcje są możliwe! Mamy rozwiązania już zintegrowane, jednak jesteśmy elastyczni i dopasujemy się do konfiguracji definiowanych przez kontrahenta.

image
Fot. Navantia.

Jak okręty proponowane przez Navantię spełnią polskie wymagania, w tym potrzebę podejmowania działań zarówno na Bałtyku, jak i pełnomorskich, a także wymóg związany z morską obroną powietrzną?

Podejście Navantii do tych kwestii jest niezmienne. Oddajemy do dyspozycji klienta całe nasze kompetencje i doświadczenie w celu znalezienia najlepszego rozwiązania, które spełni wszystkie, konkretne wymogi. Fregata F310 dla Norwegii była ciekawym programem, okręt ten musiał działać na zimnych północnoeuropejskich wodach, a także musiał pomieścić system obrony powietrznej AEGIS w relatywnie małym kadłubie. Zaprojektowaliśmy także dużą fregatę dla Australii, w tamtejszym programie AWD - również wyposażoną w system AEGIS, jednak w dużo większym kadłubie.

Navantia oferuje również rozwiązania w zakresie obrony powietrznej z europejskimi sensorami i efektorami, jak to ma miejsce w przypadku lekkich fregat dla Arabii Saudyjskiej, które z kolei działać będą w wodach bardzo ciepłych. Jak widać, jesteśmy w stanie perfekcyjnie dopasować się do potrzeb dowolnej Marynarki Wojennej, w zakresie systemów z USA, czy Europy, oraz z platformami dostosowanymi do działań w wodach zimnych, jak i gorących. 

W jakim zakresie polski przemysł mógłby brać udział w projekcie Miecznik? Czy wszystkie okręty mogłyby być zbudowane w Polsce? I czy Navantia już weszła w dialog z polskim przemysłem, by przedyskutować program Miecznik? 

Navantia o Mieczniku rozmawia ze stoczniami PGZ, oraz CTM, od wielu lat. Przeprowadziliśmy audyty przemysłowe stoczni, a podmioty polskie odwiedziły naszą stocznię i fabrykę systemów. Omawialiśmy transfer technologii i know-how, w ramach którego PGZ będzie budować okręty w Polsce, i zaangażuje się także w rozwój głównych systemów: Systemu Zarządzania Walką (Combat Management System), Zintegrowanego Systemu Łączności (Integrated Communications System), Zintegrowanego Systemu Nawigacyjnego i Mostka (Integrated Navigation and Bridge System), oraz Zintegrowanego Systemu Zarządzania Platformą (Integrated Platform Management System). Wszystko to zostanie wykonane ze wsparciem ze strony Navantii, wraz z zespołem ekspertów, który zostanie oddelegowany by pracować w Polsce, i z polskim przemysłem.

Naszym głównym celem w zakresie transferu wiedzy i technologii jest zapewnienie, że w momencie zakończenia programu, lokalne zakłady będą w stanie działać samodzielnie, a także brać udział w innych międzynarodowych programach, jednak zawsze z pewnością, że okręty są dostarczane na czas, i zgodnie z budżetem ustalonym w kontrakcie. Zobowiązujemy się zarówno wobec lokalnego przemysłu, Marynarki Wojennej i rządu. 

image
Fot. Navantia.

Dobrym punktem odniesienia jest tu Australia - tam Navantia była kluczem do rozwinięcia lokalnych zdolności. Pracowaliśmy ciężko z australijskimi stoczniami nad dostarczeniem realnego Transferu Technologii. W rezultacie tej ciężkiej pracy australijski przemysł był w stanie dostarczyć 3 niszczyciele i 2 śmigłowcowce/doki na potrzeby Królewskiej Australijskiej Marynarki Wojennej. 

Polska Marynarka Wojenna ma pewne negatywne doświadczenia z uprzednio realizowanych projektów, tym związane z korwetą Gawron/Ślązak. Jak Navantia chce wdrożyć ścisłe harmonogramy dostaw, jednocześnie spełniając wymagania MW RP, a także te związane z współpracą przemysłową?

Mamy szerokie doświadczenie w radzeniu sobie z rzeczywistymi wyzwaniami w tego typu programach. Dlatego w stoczniach PGZ dokonaliśmy audytu przemysłowego, i zidentyfikowaliśmy obszary, gdzie moglibyśmy udzielić wsparcia w związku z budową okrętów, w oparciu o nasz proces migracji do standardu Shipyard 4.0 (Stocznia 4.0). Przewidywane wsparcie nie ograniczy się wyłącznie do procesów produkcyjnych, ale obejmie również inne, kluczowe obszarów funkcjonowania stoczni: zarządzania, prac konstruktorskich, zakupów. Przykładowo, w przypadku programu AWD realizowanego dla Australii, z uwagi na przesunięcie czasu realizacji programu, Wspólnota Narodów poprosiła nas o przejęcie zarządzania młodej stoczni. W otwartym, opartym o współpracę środowisku pracowaliśmy razem nad przywróceniem projektu na tory przewidziane w pierwotnym harmonogramie.

Chcemy podkreślić również fakt, że Hiszpania musiała również rozwinąć zdolności budownictwa okrętowego w przeszłości. Wiemy, co należy zrobić, ponieważ tą samą ścieżką szliśmy już jakiś czas temu. Naszym celem jest wsparcie Polski w uzyskaniu suwerennej zdolności do budowy i wsparcia okrętów wojennych.

Navantia ma doświadczenie zdobyte w ramach różnych modeli transferu technologii. Cel jednak jest zawsze taki sam - dostarczyć jednostki w budżecie, zgodnie z harmonogramem, i z możliwie największym udziałem lokalnych podmiotów. W przypadku Polski chcemy, by wszystkie jednostki były wodowane i odbierane w stoczni PGZ. W celu wprowadzenia tego ambitnego podejścia w życie planujemy pracować ramię w ramię z lokalnym partnerem, od audytu przemysłowego, poprzez wdrożenie rekomendowanych usprawnień, zapewnienie szkoleń dla przemysłu. Zakładamy więc zaangażowanie partnera już na wczesnym etapie projektowania, by zapewnić pełne zrozumienie tego procesu, jak i dlaczego dane decyzje były podejmowane, dostarczając kompleksowy pakiet danych technicznych, definiując optymalną strategię budowy, zapewniając wsparcie techniczne w lokalnej stoczni w trakcie budowy, prób i dostaw, a także rozszerzając współpracę aż po fazę operacyjną i  wsparcie cyklu życia. Celem jest nie tylko rozwinięcie możliwości i zdolności do budowania okrętów lokalnie, chcemy także, by polska fregata mogła być w pełni wspierana na poziomie krajowym.

image
Hiszpańska fregata typu F100 (Alvaro de Bazan). Fot. NATO Maritime Group 2 via US Navy.

Plan Navantii zakłada przeprowadzenie programu Transferu Technologii, który zacznie się od programu szkoleniowego „on-the-job” w Hiszpanii, wraz z kierownikami prac i konstruktorami z lokalnej stoczni. Można to zrobić w bardzo wydajny sposób - podobne bowiem jednostki w tej chwili buduje się w Hiszpanii, dla hiszpańskiej Marynarki Wojennej. Wszystkie prace wykonywane w Polsce zostaną uprzednio podjęte w Hiszpanii, w ramach budowy ekwiwalentnych okrętów. Tym samym zminimalizowane zostaną ryzyka związane z lokalnym montażem, będzie można wcześniej przygotować środki materiałowe, dostępni będą również wyszkoleni specjaliści, tak by zapewnić zgodność z terminami i założeniami jakościowymi. 

Navantia jest także gotowa na to, by ustanowić faktyczną obecność w Polsce, w celu wsparcia budowy i utrzymania okrętów. Jesteśmy gotowi na partnerstwo i stworzenie lokalnych zdolności.

Wszystkie powyższe środki doprowadzą do tego, że program będzie realizowany przy niskim ryzyku, zgodnie z budżetem i harmonogramem.

Jak Navantia podchodzi do wsparcia okrętów w toku ich cyklu życia? Czy widzą Państwo możliwość ustanowienia niezależnego systemu wsparcia w Polsce, jednocześnie z budową samych jednostek? 

Celem programu zakładającego transfer technologii jest nie tylko rozwijanie możliwości przemysłu stoczniowego, jednocześnie jednym z kluczowych celów jest rozwinięcie zdolności w zakresie wsparcia. Lokalne stocznie, zakłady pomocnicze, dostawcy, i Marynarka Wojenna RP (zarówno użytkownicy, jak i logistycy) zostaną zaangażowane w ten proces, otrzymując niezbędne zdolności i możliwości, tak by mogły utrzymywać okręty w możliwie jak najbardziej autonomicznie wykonalny sposób. W każdym wypadku Navantia będzie zawsze dostępna, w zakresie dowolnego wymaganego przez klienta wsparcia. 

Nasze obecne umowy z Australią i Arabią Saudyjską obejmują szeroki zakres usług wsparcia, jakie świadczymy na rzecz naszych klientów, wspierając ich na różne sposoby w zakresie wsparcia cyklu życia, infrastruktury. Jak sobie pewnie Pan zdaje sprawę, każdy użytkownik ma własny model wsparcia. Tym samym dokonujemy adaptacji naszych usług, by dopasować je do konkretnego modelu.

Po przeprowadzeniu udanego procesu transferu technologii, zaangażowanie Navantii, za pośrednictwem naszej polskiej filii, będzie związane głównie z wsparciem projektowym, czy wsparciem zarządzania. W większości czynności utrzymania okrętów będą prowadzone przez Marynarkę, stocznię, czy lokalny przemysł i lokalny łańcuch dostaw. W sytuacji idealnej, wsparcie cyklu życia zostanie przekazane w ręce opartego o współpracę podmiotu, w ramach którego zbiorą się wszyscy istotni uczestnicy projektu: Marynarka Wojenna RP, lokalna stocznia, Navantia jako projektant okrętu, kluczowe spółki pomocnicze i kluczowi dostawcy; wszystko to po to, by czerpać korzyści z całej synergii, zdolności i know-how, i zapewnić wydajne, bezpieczne i poprawne procesy eksploatacji i wsparcia dostarczonych jednostek.

Navantia przewiduje współpracę z polskim przemysłem poza programem, także na rynkach trzecich? W jakich obszarach można by zaangażować polski przemysł?

Tak, przewidujemy długofalową współpracę, w ramach przyszłych programów prowadzonych przez MW RP, a także w ramach projektów przeznaczonych na rynki trzecie. Otwartość Navantii w stosunku do działań powodujących tworzenie nowych zakładów, rozwój zdolności i stopniowe pozyskiwania kompetencji przemysłowych jest dobrze znana. Przyjmowała ona do tej pory różne formy, zależnie od wymagań klienta i lokalnych zdolności. 

Dobrym przykładem elastyczności Navantii są programy transferu technologii i lokalizacji zrealizowane dla dwóch, zupełnie od siebie różnych scenariuszy w ciągu ostatnich 12 miesięcy. Chodzi tu o Australię i Arabię Saudyjską. 

W Arabii Saudyjskiej Navantia ustanowiła spółkę Joint Venture z SAMI (Saudi Military Industries), w celu opracowania, integracji i komercjalizacji pierwszego saudyjskiego systemu walki znanego jako HAZEM, będącego pochodną systemu CATIZ Navantii. Nowo utworzona spółka, o nazwie SAMINavantia, podpisała we wrześniu 2019 roku kontrakt z Navantią na dostawę i integrację systemu walki dla pięciu korwet Królewskiej Saudyjskiej Marynarki Wojennej. 

Z kolei w Australii Navantia podpisała Umowę Strategiczną z Royal Australian Navy (RAN), zakładającą stworzenie okrętu cyfrowego, który ma posłużyć jako środek usprawniający poziom dostępności dla czterech typów okrętów, jakie Navantia projektowała dla Australijskiej Marynarki Wojennej. Dzięki tej umowie Australia będzie dysponować większą zdolnością do włączania lokalnie tworzonych rozwiązań technologicznych na istniejących jednostkach, jednocześnie zapewniając globalne możliwości eksportowe i szanse na nowe kontrakty w tym obszarze australijskim spółkom. Lokalny rozwój i zarządzanie jednostkami projektowanymi przez Navantię stanowi znaczącą okazję do wykorzystania dla australijskiego przemysłu. Wszystkie te procesy wykonuje Navantia Australia - nasza lokalna spółka, zatrudniająca ponad 100 australijskich inżynierów. 

Co więcej, Navantia w Australii, jak i Arabii Saudyjskiej, założyła siostrzane spółki. Służą one nie tylko interesom tych krajów, mają udział również w rynku eksportowym w rejonie.

Współpraca z Polską może zostać również rozszerzona w kierunku innych sektorów, jak na przykład morskie farmy wiatrowe. Hiszpania jest jednym z międzynarodowych liderów rozwoju lądowych i morskich ferm wiatrowych. Nie tylko za pośrednictwem znanych hiszpańskich podmiotów, które są już obecne w Polsce, ale także dzięki Navantii - kluczowego gracza w branży offshore wind. Dobrym tutaj przykładem jest projekt St. Brieuc we Francji. Tam Navnatia stworzyła bazę operacyjną w porcie w Breście, kreując także 250 miejsc pracy dla wykwalifikowanych specjalistów w 2 lata, zobowiązując się także do utrzymania działalności zakładu przez minimum 7 lat.

Dziękuję za rozmowę.

Komentarze