Program Miecznik wyzwaniem dla Marynarki Wojennej i przemysłu [RELACJA]

29 kwietnia 2021, 09:48
perry_polska
Fot. mł. chor. szt. mar. Karol Sztonder
Reklama

Program fregat „Miecznik” ma szczególne znaczenie dla całych Sił Zbrojnych RP oraz polskiego przemysłu. Okręty będą ważnym elementem połączonego systemu walki Wojska Polskiego. Ich budowa musi więc być realizowana konsekwentnie, aby spełnić wymogi operacyjne i jednocześnie stanowić impuls rozwojowy dla całej branży stoczniowo-obronnej – podkreślali uczestnicy seminarium online „Program Miecznik – Wyzwania dla przemysłu i Marynarki Wojennej RP”, zorganizowanego przez Defence24.pl

Jako pierwszy głos zabrał poseł Michał Jach, Przewodniczący Sejmowej Komisji Obrony Narodowej (SKON). Parlamentarzysta podkreślał znaczenie Marynarki Wojennej dla polskiego bezpieczeństwa strategicznego oraz rolę programu Miecznik z punktu widzenia politycznego i gospodarczego. Przewodniczący zaznaczył, że program „Miecznik” wzmocni nie tylko Marynarkę Wojenną RP, ale także „nasze obiektywne bezpieczeństwo zewnętrzne”.

Poseł Jach zapowiedział przy tym monitorowanie przez SKON przestrzegania terminów realizacji programu („kamieni milowych”), które będzie chciał pozyskać z Inspektoratu Uzbrojenia. Budowa „Mieczników” może być precyzyjnie zaplanowana, Sejm będzie mógł nadzorować jej realizację. A terminowa realizacja tego zadania jest możliwa, o czym według Posła Jacha świadczy program Kormoran II.

Podsekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych zaznaczył, że decyzja o budowie fregat zapadła w sytuacji gdy doszło do zaognienia sytuacji w regionie, w szczególności po wybuchu wojny na Ukrainie. „Te działania, które dotychczas prowadziliśmy w kierunku modernizacji polskich Sił Zbrojnych nie były dość intensywne, jeśli chodzi o Marynarkę Wojenną” – przyznał wiceminister.

Zbigniew Gryglas wskazał też na wzrost znaczenia Bałtyku dla polskiej gospodarki: „Gazoport, nowy Terminal w rejonie Trójmiasta, morska energetyka wiatrowa to instalacje z punktu widzenia całego kraju o znaczeniu strategicznym i muszą być chronione”. Dlatego decyzja MON o zakupie 3 fregat jest według wiceministra bardzo dobra.

Według podsekretarza stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych program „Miecznik” będzie miał duże znaczenie dla gospodarki, jako program wieloletni. Dzięki fregatom Stocznia Wojenna będzie miała szansę kontynuowania działalności, zaangażowane zostaną też stocznie prywatne. Zbigniew Gryglas zaznaczył, że przykładem dobrej współpracy krajowego sektora państwowego i prywatnego jest wieża bezzałogowa ZSSW-30. I to samo może być w programie „Miecznik”.

Potrzebny jest jednak partner zagraniczny, który będzie dostawcą głównych technologii. „Chcemy się jednak związać z partnerem, który będzie z nami nie tylko w ramach tego kontraktu, ale by później można było wspólnie oferować okręty na rynkach trzecich. Nie tylko trzy fregaty, ale powinno się również oferować kolejne okręty dla innych sił zbrojnych – w tym w łańcuchu dostaw firmy kooperującej” – podkreślił podsekretarz stanu w MAP. 

Poseł Kacper Płażyński, członek Sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej podkreślił, że „Miecznik” jest ratunkiem dla polskich stoczni, zaznaczając jeszcze, że taka pomoc ze strony wojska poprzez zamówienia nie jest czymś niespotykanym na świecie. Robi się to po to, aby podtrzymywać własną gospodarkę oraz by wzmacniać swoje siły zbrojne. 

Według posła Płażyńskiego należy jednak jeszcze raz przemyśleć budowę fregat w formule „1+2”, ponieważ „utrudni to stworzenie modelu biznesowego, który gwarantowałby ciągłość decyzji politycznych nawet gdyby doszło do zmiany władzy”. Brak konsensusu politycznego może nawet doprowadzić do przerwania programu, co przy zamówieniu serii trzech okrętów będzie o wiele trudniejsze. 

Poseł Płażyński zaproponował, by „zaufać doświadczonym marynarkom wojennym, które otrzymały coś, co już działa i mają doświadczenie w udoskonaleniu tych jednostek”. Według niego formuła „1+2” nie może być tłumaczona koniecznością „odwlekania pewnych wydatków”, ponieważ zawsze istnieje możliwość kredytowania. Ponadto, budowa powinna być realizowana we współpracy na poziomie rządów (gwarancja spełnienia wymagań i terminowości), marynarek wojennych (szkolenia) oraz przemysłów zbrojeniowych (transfer technologii i zapewnienie uczestnictwa w łańcuchu dostaw).

Wiceadmirał Jarosław Ziemiański, Inspektor Marynarki Wojennej, podkreślił, że decyzja Ministra Obrony Narodowej o odejściu od korwet na rzecz fregat w programie „Miecznik” była słuszna. Admirał Ziemiański powołał się na spektrum doświadczeń zdobytych przez załogi fregat typu Oliver Hazard Perry (pozyskanych z USA) w ciągu ostatnich dwóch dekad. Szczególną wartość stanowił ich udział w działaniach stałych zespołów NATO. Ocenił, że nie możemy pozwolić na utratę przez SZ RP szeroko pojętych zdolności operacyjnych, wraz z zakończeniem eksploatacji fregat typu OHP za kilka lat.

Dodał, że nowoczesne wyposażenie i uzbrojenie „Miecznika”, a także zapewnienie odpowiedniej infrastruktury, przestrzeni i systemu walki niezbędne do efektywnego dowodzenia zespołem okrętów uderzeniowych na poziomie taktycznym zwielokrotnią dotychczasowe możliwości ich użycia w Komponencie Morskim oraz trwale wpiszą się w umacnianie relacji sojuszniczych. Decyzja MON o pozyskaniu fregat jest przypieczętowaniem przyjęcia przez SZ RP zaproszenia do klubu zrzeszającego Marynarki Wojenne państw sojuszu zdolne do kolektywnego reagowania w każdym miejscu globu, a co za tym idzie także udziału w odstraszaniu potencjalnego adwersarza na flance wschodniej.

Inspektor MW zaznaczył też, że nie powinno się ograniczać działań MW tylko do własnych wód terytorialnych oraz wyłącznej strefy ekonomicznej. Należy zapewniać sobie możliwość reagowania na zagrożenia wszędzie tam gdzie wymaga tego interes państwa. Podkreślił również, że nowoczesne fregaty, w warunkach kryzysu i strategicznej operacji obronnej będą wspierać jednostki obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej Sił Powietrznych i Wojsk Lądowych stanowiąc wysunięty na północ element systemu zintegrowanej obrony powietrznej kraju. Takie zasady i procedury obowiązują w całym sojuszu, zatem logika ta będzie ułatwiać koordynację naszych działań z siłami wsparcia NATO, zwłaszcza w kontekście nowoczesnych rozwiązań w dziedzinie szybkiego współdzielenia informacji operacyjno-taktycznej na teatrze działań.

Admirał Ziemiański dodał też, że fregaty są w stanie realizować wsparcie obrony wybrzeża nawet w trudnych warunkach atmosferycznych w sposób systematyczny i długotrwały.

Generał brygady Cezary Janowski, zastępca szefa Zarządu Planowania Użycia Sił Zbrojnych i Szkolenia P3/P7 Sztabu Generalnego WP mówił o zdolnościach, jakimi powinien się charakteryzować okręt „Miecznik”. Podkreślił, że należy go rozpatrywać jako element składowy, w pełni interoperacyjny i zintegrowany z innymi elementami tworzącymi system walki.  

Dlatego „Miecznik” musi być „widziany informatycznie”, co zapewni mu ciągłą aktualizację informacji o sytuacji bojowej. Ponadto kompatybilność zainstalowanych na nim systemów z systemami funkcjonującymi w Siłach Zbrojnych RP pozwoli mu realizować zadania jako element systemu rozpoznania, rażenia czy dowodzenia w całym akwenie morza Bałtyckiego w ramach polskiego systemu antydostępowego [A2/AD (PL)].

„Nowatorskim rozwiązaniem jest to, że Miecznik, będzie mógł dowodzić zespołami okrętów, nadbrzeżnymi systemami rażenia, równocześnie korzystając z zewnętrznych źródeł rozpoznania np. samolotów AWACS, satelitów rozpoznawczych” – zaznaczył generał Janowski.

Dodatkowo generał podkreślił, że nowe okręty muszą mieć zapas wyporności, by móc je w przyszłości rozwijać w ramach programów modernizacyjnych tworzonych jako odpowiedź na zmiany zachodzące w systemach walki.

Komandor Andrzej Ogrodnik, Zastępca Dowódcy Centrum Operacji Morskich - Dowództwa Komponentu Morskiego zapytany o cechy, jakie powinien mieć „Miecznik”, by przetrwać działania na Bałtyku wskazał, że ważna jest przede wszystkim, oprócz posiadanych efektorów i sensorów, zdolność przekazywania i pozyskiwania w czasie rzeczywistym, odpornych na zakłócenia, danych do własnego systemu walki oraz współdziałających sił. Dodał, że polskie fregaty mając możliwość działania na wodach międzynarodowych, nie powinny być z założenia przywiązane do naszego wybrzeża zgodnie z zasadą: bronić wybrzeża jak najdalej od własnego wybrzeża. Ich wysunięcie zwiększa zasięg rozpoznania również w czasie pokoju i kryzysu, budując świadomość operacyjną dla całego połączonego systemu walki.

Komandor Ogrodnik zwrócił jednak uwagę, że nie można zapominać o pozyskaniu okrętów podwodnych. „Tylko rozwój szerokiego spektrum sił Marynarki Wojennej pozwoli na wykonywanie zadań, które Marynarce Wojennej są przypisane” - zaznaczył.

Komandor Jarosław Wypijewski Szef Zarządu Rozwoju i Modernizacji Sił Zbrojnych w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego zauważył on, że w zatwierdzonej w 2020 roku nowej Strategii Bezpieczeństwa Narodowego „znalazły się sformułowania odnoszące się po raz pierwszy wprost do bezpieczeństwa morskiego państwa. Zwrócono bezpośrednio uwagę na potrzeby właściwego wykorzystania nadmorskiego położenia naszego kraju”. W SBN podkreślono także znaczenie wzmocnienia zdolności Marynarki Wojennej. 

Przedstawiciel BBN poinformował, że decyzja o „odmrożeniu” programu „Miecznik” i budowie w jego ramach fregat została przyjęta z zadowoleniem przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę. Dlatego Biuro Bezpieczeństwa Narodowego będzie wspierać realizację tych planów.

Polski przemysł gotowy do działania w ramach programu „Miecznik”

W czasie seminarium głos zabrali przedstawiciele polskich stoczni. Andrzej Wojtkiewicz - Dyrektor Handlowy PGZ Stocznia Wojenna podkreślił, że „program „Miecznik” jest kluczowym przedsięwzięciem dla naszej stoczni”. Przypomniał, że spółka ta powstała trzy lata temu specjalnie po to, by brać udział w programie modernizacji Marynarki Wojennej i zapewniać techniczną obsługę okrętów będących już w służbie. Podkreślił, że spółka była od początku związania z budową i dostarczaniem jednostek do Marynarki Wojennej, czego przykładem jest „Ślązak”, dzięki temu projektowi udało się zdobyć potrzebne kompetencje i wyciągnąć wnioski na przyszłość. Dlatego dzisiaj jesteśmy zdecydowanie lepiej przygotowani do Miecznika. Doświadczenie, jakie zbierano przez dekady powinno zostać wykorzystane przy planowaniu i realizacji programu budowy fregat w kraju. Miniony rok pokazał nam szczególnie dobitnie jak ważne jest utrzymanie krajowego potencjału produkcyjnego wraz z możliwościami serwisowania.

Dyrektor Wojtkiewicz wskazał, że „Miecznik jest złożonym przedsięwzięciem i jest w nim miejsce dla wszystkich firm polskich, które posiadają odpowiednie doświadczenie i umiejętności”. Rolę dla PGZ Stocznia Wojenna w programie „Miecznik” określić ma jednak lider całego projektu, który zostanie wskazany przez zamawiającego. Stocznia ma świadomość złożoności i skomplikowania tego przedsięwzięcia, posiadanego przez siebie potencjału i wiedzę na temat obszarów, które wymagają „korekty i pewnych ruchów inwestycyjnych”, co umożliwi zwiększenie skali udziału PGZ SW w programie Miecznik, a także zabezpieczy możliwości do bieżącej obsługi, serwisowania oraz modernizacji tych jednostek na polskim wybrzeżu.

Marcin Ryngwelski, Prezes Zarządu Remontowa Shipbuilding S.A. mówił o zadaniach w zakresie modernizacji, jakie są z powodzeniem realizowane przez kierowaną przez niego stocznię. W pierwszej kolejności jest to to program budowy niszczycieli min Kormoran II, w którym Remontowa Shipbuilding jest liderem i wzięła na siebie ponad 70% realizacji całego projektu. Drugie zadanie to program Holownik, pięć z sześciu jednostek już przekazano Marynarce Wojennej. „Na dziesięć okrętów realizowanych w ramach obecnego programu modernizacji Marynarki Wojennej, dziewięć zostało wybudowanych w naszej stoczni” – podkreślił Marcin Ryngwelski.

Spółka dostarcza też liczne jednostki cywilne, w tym statki wielozadaniowe dla Urzędu Morskiego, marynarki handlowej czy klientów offshore, z kolei flocie Algierii dostarczyła kilka lat temu żaglowiec szkolny. W kontekście Miecznika prezes Ryngwelski zwrócił uwagę na potrzebę wypracowania i przedstawienia jasnych założeń taktyczno-technicznych, by przemysł mógł podjąć prace. Dariusz Jaguszewski, członek zarządu Remontowa Shipbuilding S.A. dodał, że spółka jest w stanie zaprojektować Miecznika, ale na to potrzeba by około dwóch lat. Jeśli więc Zamawiający zdecyduje się na szybką realizację programu powinno się „współpracować z partnerem, który ma już taki projekt, oparty o zrealizowany według niego okręt, który już ma opinię kilku marynarek wojennych”. W sytuacji współpracy z partnerem zagranicznym biuro projektowe ma jednak istotną rolę do odegrania, bo będzie odpowiadało za planowanie i koordynację udziału krajowych dostawców w programie. 

Międzynarodowy przemysł gotowy do współdziałania w ramach programu „Miecznik”

W czasie seminarium wypowiedzieli się również przedstawiciele międzynarodowego przemysłu stoczniowego.

David Wright, Business Development Director Marine z firmy Babcock mówił, że proponowany Polsce okręt oparty o projekt Arrowhead 140 będzie miał duże zdolności obrony powietrznej. Modułowa konstrukcja Arrowhead 140 daje możliwość integrowania różnych systemów, również w trakcie cyklu życia okrętów, już po ich wejściu do służby. Uzbrojenie i wyposażenie będzie można wybierać na zasadzie „podłącz i działaj” („plug and play”), co da elastyczność wyboru przez zamawiającego. W ofercie są różnego typu stacje radiolokacyjne, w tym systemy już zintegrowane z okrętem, a także pionowe wyrzutnie rakiet mieszczące do 32 pocisków, wyrzutnie pocisków powierzchnia-powierzchnia czy torped. Istnieją też różne warianty konfiguracji pokładu dla śmigłowców.

„Nasze podejście oparte jest na bliskiej współpracy z polskim przemysłem. Bierzemy pod uwagę ten wymóg. Babcock będzie starał się wzmocnić polski sektor obronny poprzez transfer wiedzy i technologii” – podkreślił David Wright. Zaznaczył jednocześnie, że współpraca przemysłowa może wykraczać poza program Miecznik. Jednocześnie dodał, że przy budowie polskich fregat będzie można skorzystać z doświadczenia Babcocka w ramach realizacji brytyjskiego projektu Type 31, gdzie prace nad tym programem już trwają w Wielkiej Brytanii.

Z kolei Arlid Skoge Manager Marketing & Buisness Development Vanguard, Kongsberg Defence & Aerospace AS mówił o proponowanych Polsce okrętach typu Vanguard. Są to nowe jednostki pływające, a ich konstrukcja w pewnym zakresie bazuje na doświadczeniach budowy jednostek dla branży offshore, które muszą być gotowe do działania w bardzo trudnych warunkach morskich. „Vanguard łączy najlepsze elementy technologii cywilnych i wojskowych, aby ograniczyć koszty i zwiększyć efektywność” – podkreślił Arild Skoge. Dodał, że otwarta i sieciocentryczna architektura systemu walki pozwala na łatwą integrację elementów wybranych przez użytkownika. W zakresie systemów operacyjnych, Kongsberg oferuje m.in. system rakietowy NSM, używany już w Morskiej Jednostce Rakietowej, zdolności obrony powietrznej oparte o NASAMS a także systemy zwalczania okrętów podwodnych i systemy bezzałogowe. 

Odnosząc się do pytania o współpracę przemysłową, Arild Skoge podkreślił, że Kongsberg zatrudnia w Polsce 450 osób w pięciu lokalizacjach, a w podwarszawskiej Zielonce trwają ostatnie prace w zakresie budowy i uruchomienia Centrum Serwisowania Rakiety NSM w Wojskowych Zakładach Elektronicznych. Kongsberg ma zatem duże doświadczenie we współdziałaniu z polskim przemysłem i polskimi instytutami naukowymi oraz ośrodkami akademickimi. W wypadku wyboru projektu Vanguard w programie Miecznik polskie stocznie będą nie tylko budować okręty na potrzeby Marynarki Wojennej RP, ale też uczestniczyć w produkcji jednostek na rynki trzecie. Współpraca przemysłowa może też dotyczyć wyposażenia okrętu.

W seminarium uczestniczyli też przedstawiciele firmy Navantia, Jamie Johnson System Commercial Manager (Navantia) i Pablo Menéndez Corporate Director, Business Development and Commercial Division (Navantia). Menéndez podkreślił, że Navantia jest firmą państwową, właścicielem jest rząd Hiszpanii, a budowane okręty trafiają zarówno do hiszpańskiej marynarki wojennej, jak i innych flot na całym świecie. Zaznaczył, że ma szeroki zakres produktów, jeśli chodzi o okręty klasy fregata, które mogłyby odpowiadać potrzebom polskiej Marynarki Wojennej. Jako przykłady elastyczności Navantii Pablo Menéndez podał najnowsze kontrakty, z jednej strony lekkie fregaty dla Arabii Saudyjskiej, z drugiej – fregaty typu F110 z systemem Aegis, budowane na potrzeby marynarki wojennej Hiszpanii.

Pablo Menéndez podkreślił, że transfer technologii jest jednym z podstawowych celów wszystkich projektów realizowanych przez Navantię. Istnieją różne możliwości podziału pracy i form prawnych realizacji transferu technologii. Są one wdrażane w taki sposób, aby były maksymalnie skuteczne w każdym konkretnym przypadku. Projekty transferu technologii prowadzono w ostatnich latach między innymi w Norwegii i w Australii. Pablo Menéndez zaznaczył, że są to dobre przykłady, bo oba projekty dotyczą fregat, a właśnie okręty tej klasy chce pozyskać Polska. Oferta przemysłowa dla Polski obejmuje także zdolności związane z projektowaniem okrętów i zarządzaniem projektami. Navantia prowadziła już rozmowy z polskimi firmami, w tym PGZ SW i Remontową Shipbuilding. Hiszpańska spółka jest producentem i projektantem, ale też integratorem systemów. Może więc oferować uzbrojenie i wyposażenie opracowane przez Navantię i jej partnerów, zintegrowane już na budowanych przez Hiszpanów okrętach, ale też inne rozwiązania wskazane przez Polskę. 

Kapitan rezerwy Oren Guter, Marketing Business Development, Naval Programs koncernu Israel Aerospace Industries zauważył, że warunki na Morzu Bałtyckim oraz Morzu Śródziemnym są podobne, jeśli chodzi o natężenie ruchu morskiego, a także zagrożenia ze strony celów powietrznych, z jakimi mogą borykać się marynarki wojenne. Są to między innymi pociski przeciwokrętowe, w tym odpalane z brzegu, ale też pociski powietrze-ziemia i rakiety balistyczne. IAI opracował kompleksowy, półsferyczny morski system obrony powietrznej i przeciwrakietowej, pozwalający jednostkom marynarki wojennej na utrzymanie swobody nawigacji oraz prowadzenia operacji podczas przeciwdziałania wspomnianym zagrożeniom. System ten obejmuje zestaw obrony powietrznej Barak-MX z cyfrowymi stacjami radiolokacyjnymi MF-STAR ze stałymi antenami ścianowymi AESA oraz silne pociski przechwytujące.

Radary rodziny MF-STAR mogą jednocześnie wykrywać i śledzić bardzo dużą liczbę celów powierzchniowych i powietrznych o różnych profilach trajektorii i sygnaturach. Radary są sterowane cyfrowo, a ich tryb działań jest konfigurowany programowo, wspierając rozwinięte algorytmy przeciwdziałania współczesnym i przyszłym zagrożeniom. Współpracują też z sieciocentrycznym systemem dowodzenia, pozwalającym na zwalczanie celów wskazanych przez źródła zewnętrzne (cooperative engagement capability). Głównym uzbrojeniem jest natomiast system przeciwlotniczy Barak-MX, dysponujący pociskami w kilku wersjach, w tym także zdolnymi do zwalczania pocisków balistycznych. Zarówno system radarowy, jak i system pocisków przeciwlotniczych Barak-MX są, jak podkreślił Oren Guter, „skalowalne”, „dojrzałe” i zarazem „sprawdzone bojowo”. Rozwiązania te są używane na przykład na izraelskich okrętach Saar 6.

Ran Tavor, Vice President, Head of Naval Warfare Systems directorate w izraelskim Israel's Rafael Advanced Defense Systems Ltd. mówił między innymi o możliwościach zastosowania C-Dome, morskiego wariantu system Iron Dome. „Iron Dome to najlepiej sprawdzony bojowo system na świecie. Został zaprojektowany od podstaw, by tworzyć jeden z elementów wielowarstwowej obrony powietrznej” - powiedział. C-Dome może łatwo być z innymi istniejącymi systemami okrętowymi, w tym radarami czy systemami kierowania walką. Tavor przedstawił też różne inne rozwiązania oferowane przez Rafaela, wykorzystywane od lat przez ponad 20 marynarek wojennych na świecie. Te systemy obejmują pociski taktyczne rodziny Spike z naprowadzaniem elektrooptycznym, oferowane w różnych wariantach morskich z zasięgami do 32 km, zdolne do odpalania z szerokiego zakresu okrętów.

Rafael oferuje też zdalnie sterowane stanowiska strzeleckie Typhoon, używane przez kilka marynarek, wraz z nowo wdrożonymi zdolnościami C-UAS. Typhoon jest w służbie w różnych flotach na świecie, w tym w Stanach Zjednoczonych, USA i Australii. Rafael proponuje również zaawansowane morskie systemy elektrooptyczne z algorytmami przetwarzania obrazu opartymi na sztucznej inteligencji (AI), aby zapewnić automatyczne rozpoznawanie celów i inne ważne zdolności. Rafael jest głównym dostawcą środków walki elektronicznej, walki podwodnej oraz łączności dla marynarek wojennych na świecie, oferuje także rozwiązania bezzałogowych pojazdów nawodnych. Tavor podkreślił, że wszystkie te elementy mogą być integrowane z systemami C2 Rafaela, ale też z okrętowymi systemami walki dostarczonymi przez zewnętrzne podmioty. Rafael ma duże doświadczenie we współpracy przemysłowej, uzyskane poprzez ponad 100 umów na świecie, w tym w Polsce, i cały czas szuka możliwości by dalej poszerzać tą kooperację.

Pilnie potrzebna decyzja i pomoc w realizowaniu innych programów

Kontradmirał prof. dr hab. Tomasz Szubrycht, Rektor-Komendant Akademii Marynarki Wojennej zwrócił uwagę, że Marynarka Wojenna potrzebuje „najlepszych” okrętów. Przychylił się do formuły budowy dłuższej serii okrętów, ponieważ będzie to w pierwszym momencie droższe, ale jednostkowy koszt będzie niższy. „Jest to ważne dla przemysłu, bo wtedy zespoły, które zajmują się budową danego okrętu mają perspektywę działalności długoterminowej, a nie krótkoterminowej”. 

Według admirała Szubrychta średni czas budowy fregat, biorąc pod uwagę ponad 100 analizowanych przez niego przykładów okrętów, to 45 miesięcy. Rektor-Komendant AMW z radością przyjął zapowiedź stoczni Remontowa Shipbuilding, że na opracowanie projektu fregaty stocznia potrzebuje 2-3 lata, a więc przy układzie „1+2” jest szansa, że pierwszy okręt zostanie wcielony do MW za 6-7 lat. Podkreślił również, że ze względu na polskie zobowiązania sojusznicze, polskie okręty muszą być przygotowane nie tylko do działań na Bałtyku, ale także w rejonach oddalonych. „Jeżeli nasze okręty będą się znajdowały np. na południowej flance NATO, to znacznie łatwiej będzie przekonać sojuszników, żeby wojska lądowe sojuszu były na wschodniej flance” – podkreślił admirał Szubrycht. Zaapelował też o przyspieszenie tego programu: „Pan Minister podjął decyzję. Trzeba przejść do działań – róbmy to”. 

Z kolei pułkownik Krzysztof Gaj podkreślił, że najważniejsza co zadecyduje o sukcesie w programie „Miecznik” jest „konsekwencja działań i pewnego rodzaju systematyczność”. Podkreślił też, że nie można się skupiać jedynie na „Mieczniku”, ale pamiętać również o okrętach podwodnych i lotnictwie morskim. „Bałtyk zapewnia szczególnie korzystne warunki dla okrętów podwodnych i w związku z tym również to zagadnienie powinno być brane poważnie pod uwagę” - zaznaczył.

Reklama
Reklama

Pułkownik Gaj poszedł jeszcze dalej i przypomniał też o innych problemach i zagadnieniach, których nie można pomijać pracując intensywnie nad programem „Miecznik”. Wskazał on np. na zbyt małą ilość punktów bazowania dla okrętów. Przypomniał także, że w ramach oceny warunków prowadzenia operacji obronnej na Bałtyku zauważono wcześniej konieczność dokonania pogłębionej analizy takich zagadnień jak:

  • System odtwarzania gotowości bojowej – czy polski przemysł jest do tego gotowy (naprawy jednostek pływających i/lub ich uzbrojenia. przywracające zdolność bojową)?
  • Tworzenie zagrożenia minowego – nawet groźba użycia min zmusza przeciwnika do podjęcia kosztownych działań i wydzielania większych sił;
  • Stworzenie rezerwy mobilizacyjnych – wskazana jest analiza możliwości wykorzystania cywilnych jednostek pływających pod polską banderą;
  • Reorganizacja systemu kontroli żeglugi morskiej, co usprawni wykorzystanie dostępnych środków w realizacji zadań.

Program „Miecznik”, którego realizacja jest oczywiście priorytetem, nie powinien więc wstrzymać lub opóźniać prac nad tymi zagadnieniami.

W dyskusji prelegenci podkreślali, że okręty typu Miecznik muszą być włączone w system walki całych Sił Zbrojnych, aby maksymalnie wykorzystać zarówno ich potencjał, jak i zdolności innych środków walki współpracujących z nimi, także spoza Marynarki Wojennej. Zwracali też uwagę na konieczność konsekwentnej realizacji okrętowego programu, jak i na możliwości jakie daje on polskiemu przemysłowi stoczniowego.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 62
Reklama
A.zet
poniedziałek, 17 maja 2021, 17:14

miał być ORP.GAWRON ,został ledwie wróbel.Z resztą będzie to samo.za duźo ludzi do okradania Polski.

el ninio
sobota, 26 czerwca 2021, 12:57

Gawron powstał z inicjatywy niezyjącego już admirała. Była zgoda rządu na budowę 7 korwet ale stocznia MW musiała zainwestować w infrastrukturę z własnych zasobów finansowych. Na tyle to były duże koszta że dopiero przy budowie 4ej jednostki stocznia miała wyjść na plus. W tamtych czasach koszt systemów bojowych dla jednej korwety równy był rocznemu budżetowi MONu więc budowę sztucznie rozciągano w czasie aż program anulowano a tym samym popchnięto stocznie do upadku.... MW konserwowała jedyny okręt z własnych zasobów aż powstała inicjatywa dokończenia okrętu ale żeby nie przedłużać budowy (było to związane z wyborem uzbrojenia) postanowiono zmienić przeznaczenie okrętu z korwety rakietowej na patrolowiec. Dziś okręt jest w posiadaniu MW a ta z kolei może dowolnie doposażyć okręt w uzbrojenie i tym samym nadać mu pierwotne przeznaczenie.... Takie były czasy że Polska gospodarka leżała na dnie a każda poważna inicjatywa musiała się skończyć porażką. Dziś RP jest w lepszej sytuacji.... Amen

Zatroskany
piątek, 30 kwietnia 2021, 10:17

To smutne jak u nas tworzy się programy modernizacyjne. Przykładem absurdu jest właśnie fregata. Pomijając fakt, że nie jest ona priorytetem dla SZ RP, generuje potężne koszty i budzi ogromne wątpliwość co do użyteczności operacyjnej na Bałtyku to skandaliczny jest sposób podejmowania decyzji. Program był korwetą, potem zniknął de facto z planu modernizacji, a teraz został reaktywowany jako fregata, zresztą nie na wniosek samych SZ RP a w wyniku nacisku prezydenckiego BBN-u. To tylko świadczy o chaosie w planowaniu obronnym RP. I do tego jeszcze PGZ jako lider co „gwarantuje” dodatkowe koszty i czas. A mamy w Polsce prywatną, na światowym poziomie stocznię, która mogła taki okręt zaprojektować (bez systemów uzbrojenia), wybudować po rozsądnych kosztach oraz serwisować. Ale jest niestety prywatna i nie dałoby się do niej wcisnąć „Misiewiczów”.

to jednak robi dużą różnicę!
piątek, 30 kwietnia 2021, 09:29

Poseł Jach zapomniał dodać, że na terminowość budowy Kormorana II składa się tworzenie tego okrętu w Remontowej Shipbuilding, a nie w Stoczni Wojennej!

stop Wooda
piątek, 30 kwietnia 2021, 09:01

Po co nam Miecznik? Zrobić na skorupie nowych okrętów przeciwminowych okręty patrolowe z wyposażeniem artyleryjskim 30 mm- kasa zostanie u nas, praca u nas, na Bałtyk do patroli wystarczy, na okręty obrony wybrzeża wydamy kupę kasy a siła obronna w porównaniu do ruskich bedzie iluzoryczna.......

BUBA
piątek, 30 kwietnia 2021, 14:42

N Baltyk ktorego mozna ablorzyc rakietami z bateri nadbrzrznych duze okrety sa bezuzyteczne. Jedna salwa i byl sobie okret. OP z rkietami dlekiego zasiegu jako odstraszanie maja bardzo duze znaczenie.

aaa
niedziela, 2 maja 2021, 16:31

Lol, a 30 milimetrowe działko AK-630M-2 "Duet" robi brrrrrrrrrrttt z prędkością 10 tysięcy strzałów na minutę i ma w pośladach twoje poddźwiękowe pociski przeciwokrętowe.

Davien
niedziela, 2 maja 2021, 18:23

I jest tak"skuteczne" ze Rosjanie zastępuja je zestawami artyleryjsko-rakietowymi.

Ciemny Lud
piątek, 30 kwietnia 2021, 08:07

Plan "Pekin" przygotować!!!

Szymon
piątek, 30 kwietnia 2021, 07:28

Krótko mówiąc, drogie dzieci, fregaty kupujemy że marynarze mogli sobie popływać na przyszłą wojnę z Chinami. Gdyby chodziło tylko i wyłącznie o obronę kraju, to wystarczyłyby systemy brzegowe, co byłoby tańsze i bezpieczniejsze.

nadszyszkownik
piątek, 30 kwietnia 2021, 18:42

Na szczęście nie chodzi tylko i wyłącznie o obronę kraju, bo po co po raz 700-tny przystępować do odbudowy zrytych ziem, gospodarki itd. Widocznie ktoś stara się zrozumieć rzeczywistość (nie zatrzymał się na XX wiecznych wojnach światowych)

say69mat
piątek, 30 kwietnia 2021, 01:34

@defence24: Tworzenie zagrożenia minowego – nawet groźba użycia min zmusza przeciwnika do podjęcia kosztownych działań i wydzielania większych sił; ... biorąc za punkt odniesienia tempo w jakim MW FR wdraża na stan poszczególnych flot korwety kasy Bujan, Bujan M i Karakurt, uzbrojonych - głównie - w pociski manewrujące. Obawiam się, że wojna minowa będzie jedynie - groźbą - wymuszającą podjęcie kosztownych zakupów celem wydzielenia istotnych sił ;))) Ponieważ, istotna będzie strategia nie tyle długotrwałego konfliktu, angażującego siły niezbędne dla realizacji wojny minowej. Ile strategia pierwszej - destrukcyjnej - salwy.

CBG
czwartek, 29 kwietnia 2021, 23:44

No i dalej nikt nie chce dyskutować o całej sprawie okrętów wojennych w skali założeń strategicznych, fakty są brutalne: 1. MW jako rodzaj wojsk jest racjonalnie trzecim priorytetem dla polskich sił zbrojnych. 2. W razie W typu głównego czyli z Rosją okręty nawodne są skazane na bycie w strefie zagrożenia bronią naziemną i lotniczą z Obwodu Kaliningradziego i prawdopodobnie zostaną zniszczone w lub wychodząc z portu.Nawet okręty podwodne są tak samo zagrożone o ile nie są w dniu W na patrolu. 3. W związku z 1 nie ma środków na flotę nawodną tak rozwiniętą by przebiła problem 2 a następnie stanowiła znaczące zagrożenie dla Floty Bałtyckiej FR. My nie UK czy nawet Hiszpania. 4. W związku z powyższym, cały wysiłek z kontynuowaniem zdolności operacyjnej z fregatami to taka bardzo droga sztuka dla sztuki, a "wspieranie stoczni" w tym celu to kolejny poziom sztuki dla wspierania powyższej sztuki. Fakt, fajnie wyglądają na zdjęciach na ćwiczeniach NATO, ale faktem jest że w NATO ci fregat dostatek, w marynarkach krajów morskich, które nie muszą utrzymywać nie wiadomo ilu dywizji zmechanizowanych ze względu na wschodnią granicę (licząc że to my utrzymamy naszą), i mogą sobie dzięki temu i z powodu własnej sytuacji strategicznej pozwolić na to by dać swojej MW wyższy priorytet niż trzeci. 5. Ale to nie my, nasze główne zadanie w NATO to wschodnia granica, i nikt rozsądny nam nie będzie miał za złe jeśli się na tym problemie skoncentrujemy, wręcz przeciwnie. 6.Jeśli pomimo tych faktów będziemy jednocześnie dzielić uwagę i próbować samodzielnie budować półgwizdkową marynarkę i siły lądowe, to skończymy z za małą i drogą MW oraz za małą i drogą armią, a tego chyba nie chcemy.

Piotr ze Szwecji
piątek, 30 kwietnia 2021, 11:37

Półgwizdek to będzie jak z tym niszczycielem z 1938. Obywatele to nie szlachta, więc co się spodziewasz po ich reprezentantach? Honoru? Patriotyzmu? Dbania o dobro wspólne? Każdy działa na zasadzie wyrwij sobie i pal licho resztę. Mamy dziś Naród Cyganów, a nie żadnych Polaków. Mieczniki nie ochronią norweskiej rury na dnie Bałtyku ani platform na Morzu Północnym. Tylko rakietowa Orka by mogła to zrobić. NATO sojusznicy w razie agresji Rosji nie są zobowiązani do natychmiastowego wypowiedzenia wojny Rosji, bo mogą paktem NATO ograniczyć się jeno do dyplomatycznego potępienia. Jak wspólna obrona NATO wygląda najlepiej widać na przykładzie współpracy Turcji i Grecji z częstym użyciem ostrej amunicji. Mimo to Mieczniki mają wspierać Włochy i Hiszpanię, które mają dobre i nowoczesne marynarki wojenne i którym nie grozi rosyjski pancerny avalanche ze wschodu? 91 polskich samolotów bojowych wiele nie podoła rosyjskim 789 schowanym za ścianą z drugiej strony 1200 chińskich, choć Rosja nie ma oficjalnego sojuszu z Chinami. Taki kraj wielkości Polski, jak Korea Południowa ma 402 samoloty bojowe i CFE ograniczenia pozwalają Polsce na 460 samolotów bojowych. WP nie posiada nawet na swoim wyposażeniu ani Wisły ani Narwi ani Kruka, by móc choć pół-skutecznie z kimkolwiek walczyć. Polska posiada co prawda pakt obronny z UK, lecz to ledwie 119 samolotów bojowych. Trochę mało jak na jedną z największych gospodarek świata, nie? Już Japonia ma więcej bo 256, choć kraj nie jak UK czy Polska, a _konstytucyjnie_ pacyfistyczny. Brak więc słów na opisanie Polski i UK. Gorzej niż pacyfiści przygotowani do wojny.

Roshedo
czwartek, 29 kwietnia 2021, 21:05

Boje się sformułowań typu "wieloletni program", albo" wyzwanie dla przemysłu". Coś czuję że kryje się za tym wieloletnie dojenie obywateli i kolejny jednostkowy upośledzony okręt defiladowy jak ORP Ślązak . Góra znowu urodzi mysz i będziemy mieć kolejny jeden patrolowiec w cenie ponad 1.2 mld złotych ( vide: ORP Ślązak) min. 2 korwet rakietowych 053H2 ( Zulfigaar) z pełną jednostką ognia po 190 mln USD/ sztuka (albo nawet i 3 po negocjacjach)

piątek, 30 kwietnia 2021, 09:16

Za te 3 fregaty można byłoby zbudować od zera całą dywizję wojska. Czyli jedną brygadę ciężką mającą 3 bataliony po 30 czołgów K-2 i 2 moduły Regina po 8 AHS Krab, jedną zmechanizowaną ze 100 KTO Rosomak, chronioną przez dywizjon rakietowy SAMP/T, do tego mającą osłonę z powietrza w postaci eskadry samolotów F-35 lub F-16 block 70. Liczę fregaty po bardzo okazyjnej cenie miliarda dolarów za sztukę, bo co najmniej tyle teraz taki sprzęt kosztuje. Taka dywizja zrobiłaby różnicę, fregaty nie dadzą nam nic.

piątek, 30 kwietnia 2021, 16:32

Dam nawet 10 korpusów pancernych za pół fregaty!

ewa
piątek, 30 kwietnia 2021, 08:16

Kolejny byznesmen z netu. To idż i negocjuj może wyjdzie ci nawet 5 okrętów albo i 8......no dajesz czadu, przecież to takie proste prawda? negocjatorze.

hermanaryk
czwartek, 29 kwietnia 2021, 20:54

Info dla pana komandora: "Parlament Europejski niemal jednogłośnie przyjął rezolucję wzywającą Unię Europejską do oczyszczenia Morza Bałtyckiego z wraków statków i broni chemicznej z okresu II wojny światowej. Inicjatywa, którego pomysłodawcami byli europosłowie PiS Kosma Złotowski i Anna Fotyga, poparło 660 europosłów, przy ośmiu głosach sprzeciwu i 25 wstrzymujących się".

Kris
piątek, 30 kwietnia 2021, 06:23

W takim temacie to znacznie lepsza droga niż występowanie w roli samotnego ochotnika. Byle EU poszła dalej, ponieważ rezolucja sama w sobie nie ma żadnej mocy sprawczej.

rezerwa 77r.
czwartek, 29 kwietnia 2021, 18:29

jednak ORKANY CIĄGLE PROSZĄ O WYMIANĘ LUB REMONT SILNIKÓW ,GDYŻ ZANIM W/W JEDNOSTKI WEJDĄ DO DZIAŁANIA MINIE 10 -15 LAT

sad
piątek, 30 kwietnia 2021, 08:17

Orkany to złom. Już wystraczy ładowania kasy w bezbronne okręty które zatopi byle śmigłowiec.

kocham
czwartek, 29 kwietnia 2021, 17:58

Jak za komuny tworzą problemy by je mozolnie pokonywać.

sierżant rachuby
czwartek, 29 kwietnia 2021, 17:35

"Duże znaczenie dla gospodarki..." Niech 1 okręt to 2 mld zł. w ciągu 4 lat to 500 mln zł./rok. Dalej można to znaczenie dla gospodarki oszacować jako udział w PKB - to ok. 2,3 bln zł./rok. Czyli znaczenie dla gospodarki to 500 mln/2,3 bln x 100% 0,02%, jeśli się nie pomyliłem.

JMK
piątek, 30 kwietnia 2021, 09:14

Pomyliłeś się. Nikt nie wie dokładnie ile z tego "naszego" PKB zostaje u nas - w kraju wytworzenia. Fachowcy na zachodzie podają oficjalnie , że w latach 2003-2013 wypływało z Polski średnio 5 mld dolców/rok. Nowszych danych nie mam. Ile nieoficjalnie wypływało - tego pewnie nikt nie jest w stanie dokładnie oszacować?

piątek, 30 kwietnia 2021, 08:48

Chłop ma szósty krzyżyk na karku, a myślenie nadal na poziomie szóstoklasisty. „Jeżeli nasze okręty będą się znajdowały np. na południowej flance NATO, to znacznie łatwiej będzie przekonać sojuszników, żeby wojska lądowe sojuszu były na wschodniej flance” – podkreślił admirał Szubrycht. Dobre, zbudujemy 3 fregaty, z których każda kosztuje tyle, ile sprzęt dla brygady pancernej, lub ciężkiej zmechanizowanej i będziemy błagać na kolanach, żeby oni w zamian wysłali nam batalion lekkiej piechoty. I to bez żadnej gwarancji, że w razie "deeskalacji" ewentualnego konfliktu to wojsko nie zostanie z naszego kraju wycofane, a my pozostawieni samym sobie. Większość krajów europejskich ma jednostki skadrowane i mają problem wysłać na misję pododdział wielkości batalionu. Do tego w większości mają pacyfistyczne rządy, a ciężkiego sprzętu pozbyli się po zakończeniu ZW. Nie dziwię się, że tak ta służba wygląda pod zarządem tych panów. Powinno się ich natychmiast wysłać na emeryturę, bo z bezczynności zardzewieli jak ich okręty.

piątek, 30 kwietnia 2021, 16:29

Zacznij od sprawdzenia kosztów sprzętu.

CBG
czwartek, 29 kwietnia 2021, 23:44

Jeśli 2 mld zł sztuka, to polski rząd, a tym samym podatnik, jest po prostu zdzierany. Za podobną cenę za sztukę, tak się nawet składa że akurat w tym roku, Japonia zamawia wybajerzone, duże fregaty stealth (google Mogami class), a nie wydaje mi się żeby tu była mowa o jednostkach porównywalnej klasy.

CBG 2
piątek, 30 kwietnia 2021, 12:06

2 mld to pozytywny szacunek wynikający z wysokiej jakości zarządzania projektem i kontroli kosztów przez wykonawcę.

Ech
czwartek, 29 kwietnia 2021, 17:10

Bedzemy wiec mieli 4 okrety braniace nieba nad morze i brak systeu Narew nad ladem. Ciekawe:)

ddda
piątek, 30 kwietnia 2021, 08:19

Te okręty, specu z netu, o ile oczywiście powstaną będą chronić również nadmorskie miasta ....tam też mieszkają ludzie. Może wybierz się w wakacje na kolonie nad Bałtyk.

Monkey
czwartek, 29 kwietnia 2021, 16:28

Dobrze byłoby połączyć zakup Miecznika z zakupem Narwi. Ten sam typ efektorów rakietowych ujednoliciłby serwis i ze względu na większą ilość powinien obniżyć cenę. Prawdopodobnie zakres offsetu też byłby większy.

SOWA
czwartek, 29 kwietnia 2021, 21:05

Jeśli będą to robić te same osoby które kupiły dla WOT latarki i kompasy w sklepie ogrodniczym, bez żadnej profesjonalnej specyfikacji to kiepsko to widzę.

el ninio
sobota, 26 czerwca 2021, 13:54

Kompasy nie kupował MON więc skąd ten sarkazm

Monkey
czwartek, 29 kwietnia 2021, 23:33

@SOWA: To fakt, ale jednak będę mocno trzymał kciuki:-))) Żeby sie udało.

Ernst Stavro Blofeld
czwartek, 29 kwietnia 2021, 16:26

Ambitne plany za 20 lat może się uda do tego czasu MW przestanie istnieć.

?
czwartek, 29 kwietnia 2021, 16:03

Czy na nowopowstałych farmach wiatrowych na Bałtyku,nie można by zamontować radarów pasywnych i przez to zwiększyć"widzialność" w głąb Bałtyku naszych systemów radarowych na lądzie?

ollo
piątek, 30 kwietnia 2021, 08:20

Ja bym radary podczepił do mew....są wszedzie, jak drony.....stado mew może przenosić nawet torpedę lub dwie a wielkie stado przeniesie nawet Rosmaka. Co ty na to?

Ja
czwartek, 29 kwietnia 2021, 17:26

Radary są drogie i umieszczanie ich bez nadzoru i ochrony na otwartej przestrzeni jest ryzykowne.

?
czwartek, 29 kwietnia 2021, 20:29

-Ja-A co szkodzi zamaskować to jako wiatrak?To nie musi być nadajnik dużej mocy,tylko kilka mniejszej,prawda?

Ja
piątek, 30 kwietnia 2021, 09:51

Nie chodzi o moc. Nawet radar o małej mocy łatwo wykryć i naprowadzić na niego pociski. Maskowanie też raczej się nie uda, bo radar to w końcu obrotowa antena (tak, są radary ścienne, ale w cholerę drogie). Kilka radarów o małej mocy obok siebie wcale nie zastąpi jednego większego (to kwestia zasięgu). Nie wspominając już o tym, że sprzęt wymaga serwisowania i to niekoniecznie w ten sam sposób co wiatraki, co z kolei naraża go na odkrycie. No i, wreszcie, taki radar stoi w miejscu. Nie możesz go przemieścić (w przeciwieństwie do radaru na okręcie). Dlatego tradycyjny radar na wiatraku morskim to nienajlepszy pomysł. Jeśli już to można by użyć czujników pasywnych. Wtedy kilka takich czujników oddalonych od siebie mogłoby z powodzeniem namierzać wrogi okręt lub samolot (pod warunkiem, że używa on radaru) metodą triangulacji. To już ma jakiś sens, ale wciąż nie jest w połowie nawet tak skuteczne jak tradycyjny radar na okręcie wojennym.

?
piątek, 30 kwietnia 2021, 15:50

Ale tu chodzi tylko o uzupełnienie rozpoznania radarowego,wywiadowczego,kótre będzie wspomagać główne ośrodki,centra wywiadu elektronicznego,radarowego.To tylko byłaby część szeroko pojętego systemu byśmy wiedzieli więcej, CO pływa po Bałtyku.Moim zdaniem warto z tego skorzystać.A npl niech się martwi w którym to niby wiatraku coś takiego siedzi i go go obserwuje.

Gulden
czwartek, 29 kwietnia 2021, 15:54

Hmm,a może zrobić tak?Skoro Polska ma jakieś tam zobowiązania w temacie działań na morzu w NATO.Czyli,w skrócie,mamy mieć okręty,by wywiązywać się z jakichś tam misji,czy to pokojowych,czy też niepokojowych,prawda?To może warto zacząć gadać z amerykanami,mają mnóstwo okrętów,cześć stoi bezczynnie,bo raz,nie mają tyle załóg by to obsadzić,dwa,nie są im potrzebne,bo tym co mają,i to co wprowadzają do służby to spokojnie im wystarcza do tego,co tam akurat na morzu planują.Mamy kadrę dowódczą,dobrych marynarzy.Do czego dążę,podnająć od nich określoną ilość pełnomorskich jednostek(z uzbrojeniem,systemami radarowowymi itd),zdolnych wypełniać misję obrony Polski,a także zdolnych do użycia w szeroko zakrojonych akcjach/misjach NATO.Obsadzić polską załogą,i najzwyczajniej w świecie realizować założone zadania.Koszt budowy okrętów do tego,do czego się zobowiązaliśmy w formule NATO jest niebotyczny.Już nie wspomnę o koszcie odbudowy stoczni by okręty wybudować,czy też ogromnych kosztach zakupu jednostek poza granicami Kraju.W takim układzie,raz,że wypełniamy zadania w strukturach NATO,nasi marynarze w końcu mają na czym pływać,i czym strzelać do potencjalnego wroga...a i koszta byłyby do przyjęcia,prawda?

eca
piątek, 30 kwietnia 2021, 08:22

Amerykanie chętnie ostapią ci okręt w stanie złomu bez wartościowego uzbrojenia za 1usd. Problem w tym że zapłacisz miliony za remont i modernizację. Widzę że OHP niczego cię nie nauczyły.

Davien
czwartek, 29 kwietnia 2021, 23:41

Ok Panei Gulden wiec co ci ma USA odstapic? To po kolei co maja: rozbrojone fregaty OHP , 4 pierwsze LCS-y, może gdzies sie jeszcze jakis Knox albo Spruance by znalazł. Ale czy jestes pewien że chcesz takie okrety???

Ja
czwartek, 29 kwietnia 2021, 17:28

Tak zrobiliśmy ostatnio. Stąd w naszej MW wziął się typ fregat Oliver Hazard Perry. Wadą takieto podejścia jest to, że Amerykanie odstąpią nam jak najbardziej gówniany okręt, bo te najlepsze wolą zachować dla siebie.

say69mat
piątek, 30 kwietnia 2021, 01:23

Jakoś nie słychać, aby amerykanie odpalili - nawet najbardziej zaufanemu sojusznikowi - jakikolwiek okręt projektu DDG. Z kolei OHP można było zmodernizowana modłę turecką v/s australijską. A - skoro - gestor projektu, czyli Ministerstwo ON nie było zainteresowane, tego typu modernizacją. No ... cóż. Stąd mam mieszane uczucia patrząc na deklaracje woli politycznej, realizacji projektów obronnych w perspektywie ... dekady ;)))

Davien
czwartek, 29 kwietnia 2021, 23:43

Panie ja, dostalismy OHP sprawne, a ze nasz rząd olał jakiekolwiek modernizacje i zakup dodatkowego uzbrojenia..... a obecnei z USA miałbyś do wyboru: OHP, ale rozbrojone i bez wyrzutni rakiet, 4 pierwsze LCS-y i może jakiegos Knoxa czy Spruance czekającego na złomowanie. USa nie ma za dużo okrętów jak pisze Gulden, ma za mało, stad program USS Constellation.

Gulden
piątek, 30 kwietnia 2021, 15:57

-Davien-A ja myślę inaczej.Flota USA jest naprawdę olbrzymia,i utrzymanie tego na chodzie,to olbrzymie koszta.To raz.Dwa,to niestety,czas nie stoi w miejscu i niestety,trzeba modernizować flotę,czy budowac nowe jednostki,by mieć przewagę technologiczną,i nie tylko.Pozostaje pytanie,co zrobić z tymi jednostkami,które odstają od najnowocześniejszych konstrukcji,ale w praktyce są zdolne realizować założone działania,pomimo zapóżnienia technologicznego,prawda?I tu powinniśmy wkroczyć my,Polacy i przedstawić racjonalny program zagospodarowania tego sprzętu.Raz,że USNavy,i NATO miałoby okręty zdolne wykonywać misje,BEZ używania do tego supernowoczesnych cudeniek,dwa,Polska posiadałaby na stanie coś,co pływa,działa,i jest wpięte w 100% w skład jednostek pływających NATO.I co przy okazji chroniłoby na Bałtyku interesy RP.Wiadomo,byłby to koszt,ale policz sobie jaki koszt generuje zakup(nie wiadomo kiedy)nowych jednostek dla naszej MW.

nie marynarz
czwartek, 29 kwietnia 2021, 14:26

Miejmy nadzieję, że skoro taka reprezentacyjna grupa ze strony Polski uczestniczyła w tym przedsięwzięciu, to i zapadną w końcu decyzje co do Miecznika. I że zamówienia będą podyktowane nie sympatiami politycznymi, na których jakże różnie wychodzimy, a realną oceną oferowanych produktów i systemów. No i dbałością o harmonijną całość i współdziałanie tego wszystkiego w jednej "skorupie"! Niech w końcu coś sensownego zacznie pływać i chronić nasz akwen morski, skoro MW jest już prawie "zatopiona". Jest nadzieja! Brawo za dobrą analizę D24!

staszek
czwartek, 29 kwietnia 2021, 14:23

na korwetach mozna juz montować radary stałem (nieobrotowe) które obsługuja juz rakiety SM-2. Więc korweta tez sie obroni przed hipersonicznymi pociskami..... Po co droższa fregata? Może zeby miła większy zasięg np nad Morze Południowochińskie?

Aha
piątek, 30 kwietnia 2021, 09:35

Fregata to większa dzielność morska, więcej miejsca dla załogi, więcej systemów i efektorów, mocniejsze radary itd. Fregata to uniwersalny okręt, zdolny do samodzielnego działania i mogący odpowiedzieć na każde zagrożenie. Korweta, że względu na ograniczony rozmiar, nie ma takich możliwości. Cenowo jest oczywiście spora różnica, ale coś za coś.

piątek, 30 kwietnia 2021, 02:30

Ochronę przed pociskami balistycznymi zapewnia bateria Patriot na na lądzie, która kosztuje ułamek ceny fregaty, a po wyczerpaniu amunicji nie musi płynąc do portu, żeby przeładować silosy. Przeładowanie wyrzutni Patriot trwa kilka minut, okręt do portu idzie kilka godzin. Pocisk balistyczny to łatwy cel dla radaru, widoczny na setki kilometrów, nie trzeba wychodzić w morze, żeby go lepiej zobaczyć. Korweta najlepiej obroni się za pomocą stealth, jeśli nie widać jej na radarze, nie ma jak do niej strzelać. Rakiety ma tylko na wszelki wypadek i jeśli musi ich użyć, znaczy że coś poszło nie tak, chyba że na przykład zwalcza zmierzające w stronę lądu pociski cruise.

piątek, 30 kwietnia 2021, 16:37

Jedna bateria Patriot z 2 sektorowymi radarami PESA kosztował nas 11 mld zł. Gdzie tu ułamek kosztu fregaty?

Davien
czwartek, 29 kwietnia 2021, 23:50

Na korwetę nie wsadzisz radaru AN/SPY wiec zostaja ci tylko europejskie SM-2bl 3 zapomnij o SM-3/6. I bedziesz miał tych SM-2 jakeis 8 sztuk.

Marcin
czwartek, 29 kwietnia 2021, 18:14

Niestety ale SM-2 nie zapewnia obrony przed rakietami balistycznymi, to tylko możliwe z SM-3 lub tańszą SM-6. Minusem jest wymóg odpowiedniego radaru i systemu zarządzania walką(miniAEGIS lub AEGIS) a to to wejdzie tylko na fregatę i to przynajmniej o wyporności 6000-7000 ton...

Davien
czwartek, 29 kwietnia 2021, 23:48

AEGIS wejdzie i na mniejsze okrety jak np norweskie fregaty ( maja po 5200 ton max) A SM-2Block III Active jest w stanie zwalczać balistyczne ale dopiero się pojawiły 2 lata temu.

Nikt
czwartek, 29 kwietnia 2021, 18:08

Bo większa fregata będzie w stanie zabrać mocniejszy radar i więcej rakiet?

Ja
czwartek, 29 kwietnia 2021, 17:28

Tak, korweta może mieć SM-2 i CAMM. Ale fregata może ich mieć więcej.

Ryszard 56
czwartek, 29 kwietnia 2021, 14:00

tylko proszę szybkie dzialanie i polecam Fregaty Niemieckie typ124 i 160 ,oraz Hiszpańskie F-100

baba
czwartek, 29 kwietnia 2021, 13:01

Koncert życzeń. Najlepszy jest fragment o w pełni operacyjnym centrum dowodzenia, dysponującym wieloma środkami ognia i zapasem wyporności dla kolejnych systemów. Zdolny do operowania z daleka od polskiego wybrzeża. To wszystko wciąż wielkości fregaty. Dobrze, że na końcu zauważono brak zdolności odtworzeniowych, brak punktów bazowania, oraz brak rezerw. Znowu wyjdzie miś

xcv
czwartek, 29 kwietnia 2021, 12:22

Wyzwaniem to jest dla nich program "Ponton". Program "Miecznik" to zwykłe pajacowanie.

Tweets Defence24