Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Może zdążyć na „wielką wojnę”. Samolot przyszłości GCAP szybciej

Wizja załogowego samolotu z programu GCAP
Wizja załogowego samolotu z programu GCAP
Autor. Rolls Royce

Wprowadzenie do służby samolotów załogowych nowej generacji, efektu programu GCAP, może zostać przyspieszone – uważa Lorenzo Mariani, prezes firmy Leonardo. Miałoby to jednak swoją cenę…

Program GCAP od początku górował nad swoim (martwym już) europejskim konkurentem FCAS/SCAF pod jednym ważnym względem. Zakładana data wdrożenia jego owoców do produkcji została ustalona na rok 2035, a nie jak w przypadku tego drugiego – najwcześniej 2040.

Reklama

Założenie to udało się utrzymać do dzisiaj od czasu powołania programu, udaje mu się zapewniać finansowanie i na razie nic nie wskazuje na opóźnienia względem pierwotnego planu. Obecna sytuacja międzynarodowa i groźba wojen na świecie (Europa, Daleki Wschód) w perspektywie najbliższej dekady sprawia jednak że nawet rok 2035 wydaje się dzisiaj być może zbyt odległym horyzontem czasowym.

Prawdopodobnie to w związku z tym prezes Leonardo zadeklarował, że program może zostać przyspieszony, a samolot dostarczony o „kilka” lat wcześniej (wg innych wypowiedzi dwa lata). Chodzi oczywiście o datę rozpoczęcia dostaw seryjnych samolotów, a zatem o znaczne przyspieszenie uprzemysłowienia całego projektu. Przyspieszenie to byłoby sporym wyczynem, jednak szłoby też w parze z pewnymi kompromisami. Pierwsze samoloty nie powstałyby bez niektórych zakładanych podzespołów i funkcjonalności. Zapewne byłyby one protezowane rozwiązaniami stworzonymi równolegle dla Eurofightera Tranche 4 lub Tranche 5.

Mimo to nowy samolot wstępnej wersji i tak mógłby poprawić światowy balans sił na korzyść Europy. Przede wszystkim korzyścią miałoby być to, że będzie to system wielodomenowy, a zatem wymieniający informacje z innymi uczestnikami pola bitwy i ośrodkami dowodzenia. Tak jak robi to dzisiaj F-35, a być może lepiej.

Kto chce przyspieszyć?

Pytaniem, którego trudno dzisiaj nie zadać, jest: komu zależy na takim przyspieszeniu? Powszechnie uważa się, że może dążyć do niego Japonia, jeden z trzech filarów całego przedsięwzięcia. Tokio zapowiedziało obronę Tajwanu w ewentualnym konflikcie, co spowodowało zaognienie sytuacji z Chinami i bezpośrednie groźby. Problemem nadal pozostaje też Korea Północna.

Japonia, która eksploatuje obecnie około 200 F-15J/DJ, odpowiedników F-15C/D, niecałe 50 F-35A/B i około stu Mitsubishi F-2, czyli samolotów na bazie F-16. Flota ta, za wyjątkiem nielicznych nadal F-35, ma ograniczone możliwości w ewentualnym starciu z licznymi chińskimi myśliwcami 5. generacji. Niezależnie produkowany następca, czyli właśnie efekt programu GCAP, jest pilnie potrzebny.

Innym „spieszącym się” klientem może być Kanada, która dołączyła w sierpniu do programu jako obserwator. Jest to klient, któremu warto pójść na rękę, bo oznacza on zamówienia na kilkadziesiąt maszyn. Kanada z kolei chciałaby znaleźć alternatywę dla amerykańskich F-35A (zamówionych już wprawdzie, lecz tylko częściowo opłaconych). Alternatywa ta musiałaby jednak zostać znaleziona szybko, ponieważ kanadyjskie CF-18 nie dość, że mają ponad 40 lat, to jeszcze ich możliwości w dzisiejszych czasach są coraz bardziej dyskusyjne.

Przyspieszenie GCAP-a to nie tylko szansa, ale także zagrożenie. Podobnie przyspieszono swego czasu program samolotu Eurofighter Typhoon, co dało w efekcie wersję Tranche 1, znacznie uboższą niż przewidywano i zdolną tylko do walki powietrze-powietrze. Wielka Brytania już wycofała tę wersję z linii, wkrótce zrobi to Austria i wydaje się, że za chwilę zrobią to pozostali użytkownicy.

Pomysł niekoniecznie jednak musi być zły, jeżeli przeprowadzi się go w sposób przemyślany. Np. w Republice Korei zamówiono pierwsze 20 samolotów KF-21 Boramae w wersji znacznie odbiegającej od maszyny docelowej. Tzw. Block 1 będzie pozbawiony cech stealth i będzie mógł wypełniać wyłącznie misje powietrze-powietrze. Dopiero Block 2 będzie wielozadaniowy, a Block 3 będzie trudnowykrywalny i stanie się pełnowartościową maszyną 5. generacji.

Zależy więc, w jaki sposób stworzono by pierwotną wersję GCAP-a. Wydaje się, że powinna to być konstrukcja, którą będzie można z czasem podnieść do wersji bardziej zaawansowanej, być może docelowej. Wydaje się, że GCAP nie powinien powstać pierwotnie jako samolot tylko do walki powietrze-powietrze, bo to kłóciłoby się z wyrażoną przez prezesa Leonardo potrzebą „wielodomenowości”.

Tak czy inaczej możliwość przyspieszenia programu może zwiększyć jego atrakcyjność, szczególnie że można do niego dołączać obecnie jako partner, a nie tylko prosty klient. Tymczasem drzwi do bycia partnerem w F-35 już dawno się zamknęły. Zainteresowanie programem deklaruje dzisiaj wiele państw, w tym Arabia Saudyjska i Singapur.

Przyspieszenie programu może mieć jeszcze jeden równoległy cel. Amerykański program samolotu Boeing F-47 będzie prawdopodobnie pierwszym, który zostanie doprowadzony do etapu produkcyjnego, a Donald Trump deklaruje stworzenie eksportowej wersji tej maszyny. Nawet zubożony względem wersji amerykańskiej F-47 ma więc, w przeciwieństwie do F-22, pojawić się na światowym rynku. I może zdobyć zamówienia podkopując perspektywy GCAP-a.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Eurofighter T4
Coraz więcej samolotów bojowych od Leonardo
Materiał sponsorowany
2 min.
5
1

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować