- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
- DEFENCE PREMIUM
Kryzys remontowy w amerykańskiej marynarce. Legendarne atomowe okręty odchodzą
Autor. US Navy
6 sierpnia 2026 r. opuszczono banderę na wielozadaniowym okręcie podwodnym o napędzie jądrowym USS San Juan (SSN 751), pierwszej jednostce typu Improved Los Angeles (688i). Co ciekawe, dokładnie 38 lat wcześniej okręt ten wszedł do służby.
Z tego materiału dowiesz się:
- Dlaczego opuszczenie bandery na USS San Juan (SSN 751) zamknęło ważny rozdział w historii jednostek typu Improved Los Angeles,
- Jakie innowacje — od powłoki anechoicznej po system AN/BSY-1 — podniosły skrytość i zdolności bojowe wersji 688i,
- Z jakimi problemami stoczniowymi boryka się US Navy, co zmusza do rezygnacji z remontu okrętu USS Boise,
- Jak opóźnienia remontowe i utrata tysięcy dni operacyjnych utrudniają wprowadzanie jednostek typu Virginia.
Pojawienie się tych jednostek zapoczątkowało bardzo ważny rozdział w rozwoju amerykańskich sił podwodnych. Zastosowane na nich rozwiązania dotyczące zwiększenia skrytości działania oraz rozszerzenia możliwości bojowych stanowiły nie tylko ostatni etap rozwoju myśliwskich okrętów podwodnych typu Los Angeles, ale również wstęp do opracowania jednostek nowego pokolenia typów Seawolf i Virginia.
Zimnowojenne ikony US Navy ...
Okręty podwodne typu Los Angeles z których pierwszy wszedł do służby 13 listopada 1976 r., przez dekady były dla US Navy tym, czym samoloty myśliwskie typu F-14 lub F-15 dla amerykańskiego lotnictwa, czyli symbolem pewnej epoki i podstawowym narzędziem projekcji siły.
Autor. US Navy
Łącznie zbudowano 62 jednostki, dzięki czemu był to najliczniejszy typ amerykańskich atomowych okrętów podwodnych. Powstały one w trzech wariantach: podstawowym Flight I SSN 688-718 (31 jednostek), pośrednim Flight II (SSN 719-725, SSN-750) wyposażonych w wyrzutnie VLS (8 okrętów), oraz zmodyfikowanym Flight III (SSN 751-773), czyli Improved Los Angeles (23 jednostki).
Co bardzo istotne, dzięki różnorakim modyfikacjom nadal utrzymują swoją wartość bojową, a kilka z nich służyło ponad 40 lat. Były projektowane przede wszystkim jako jednostki „myśliwskie” — do wykrywania i zwalczania radzieckich okrętów podwodnych, z czasem jednak ich zadania rozszerzyły się m.in. o skryte rozpoznanie i obserwację, zwalczanie okrętów nawodnych, uderzenia na cele lądowe za pomocą pocisków manewrujących Tomahawk, wsparcie operacji specjalnych itd.
... i ich najnowsza wersja
Opracowanie znacznie zmodyfikowanej wersji jednostek tego typu było odpowiedzią na pojawienie się nowych radzieckich strategicznych okrętów podwodnych (SSBN-ów), wyposażonych w rakiety balistyczne o większym zasięgu. Okręty te operowały w ramach tzw. bastionu — na zalodzonych wodach podbiegunowych w pobliżu północnych wybrzeży ZSRR, strzeżonych przez myśliwskie okręty podwodne (SSN-y) Floty Północnej i Floty Oceanu Spokojnego ZSRR. Dlatego US Navy musiała pilnie lepiej dostosować swoje jednostki do działań pod pokrywą lodową.
W związku z tym, począwszy od USS San Juan, w projekcie 688 wprowadzono szeroki zakres zmian konstrukcyjnych, których głównym celem było ograniczenie sygnatury akustycznej. Zmodyfikowano siłownię, zastosowano cichszą śrubę i pompy, a kadłub — po raz pierwszy na okrętach podwodnych US Navy — pokryto powłoką dźwiękochłonną (anechoiczną).
Autor. US Navy
Aby umożliwić bezpieczne działania na akwenach pokrytych lodem, stery głębokości przeniesiono z kiosku na dziób, a konstrukcję kiosku wzmocniono, co pozwalało okrętowi przebijać pokrywę lodową podczas wynurzania. Zachowano dziobowe pionowe wyrzutnie VLS, peryskopy wyposażono w kanał podczerwieni, a system nawigacji inercyjnej SINS (Ship’s Inertial Navigation System) zmodernizowano.
Kluczowym elementem modernizacji było zainstalowanie zintegrowanego systemu zarządzania walką AN/BSY-1. Do przetwarzania danych wykorzystywał on komputery AN/UYK-43, zaprojektowane specjalnie do zastosowań wojskowych, które zastąpiły starsze jednostki obliczeniowe AN/UYK-7. AN/BSY-1 był pierwszym systemem US Navy w pełni integrującym wyposażenie nawigacyjne, urządzenia sonarowe i uzbrojenie. Dzięki tej integracji odpowiadał zarówno za wykrywanie i klasyfikację celów, jak i za kierowanie walką oraz prowadzenie ognia.
System AN/BSY-1 integrował m.in. dziobowy aktywno-pasywny sonar sferyczny AN/BQQ-5, pracujący na średnich i wysokich częstotliwościach, zamontowaną na kiosku stację hydrolokacyjną AN/BQS-15, służącą do wykrywania min na krótkim dystansie i nawigacji polarnej, a także dwie pasywne anteny holowane: ciężką AN/TB-16, przeznaczoną do pracy przy małych prędkościach, oraz lekką AN/TB-23, wykorzystywaną przy dużych prędkościach.
Jednostki te, w odróżnieniu od pierwotnych okrętów projektu 688, mogły także przenosić i stawiać miny oraz wystrzeliwać torpedy Mk 48 ADCAP. Łącznym celem wprowadzonych zmian było co najmniej podwojenie ogólnych zdolności bojowych okrętów. Skala modyfikacji była przy tym tak duża, że jednostki zbudowane według zmienionego projektu zaczęto określać jako Improved Los Angeles, czyli 688i.
Nie ma róży bez kolców – przewlekłe remonty i przedwczesne wycofywanie jednostek
Jak wspomniano wcześniej, niektóre okręty typu Los Angeles służyły przez ponad 40 lat. Nie była to jednak reguła — większość jednostek tego typu pozostawała w czynnej służbie krócej, niekiedy znacznie krócej. Spośród okrętów wersji Flight I i Flight II najkrócej służył USS Baltimore (SSN 704): 15 lat, 11 miesięcy i 16 dni. Podobny problem dotyczy również najnowszej wersji, czyli Flight III.
Przedwczesne wycofywanie niektórych okrętów tego typu jest następstwem niewydolności systemu utrzymania i remontów jednostek US Navy. Najdobitniej świadczy o tym przykład USS Boise (SSN 764), który po dekadzie bezskutecznych prób dokończenia remontu został 10 kwietnia 2026 r. oficjalnie przeznaczony do wycofania. Środki i personel przewidziane do remontu tej jednostki mają zostać przekierowane na wsparcie innych programów amerykańskiej floty, takich jak budowa nowych okrętów podwodnych typu Virginia i Columbia oraz poprawa poziomu gotowości pozostałych jednostek podwodnych US Navy.
Remont tej jednostki planowano rozpocząć w roku budżetowym 2016. Zanim jednak przystąpiono do prac, USS Boise, oczekujący w Naval Station Norfolk w stanie Wirginia, utracił w 2017 r. certyfikat uprawniający do zanurzania. Ponieważ remontu nie udało się rozpocząć w państwowej stoczni US Navy, marynarka zdecydowała się powierzyć go prywatnej stoczni HII Newport News Shipbuilding w Wirginii. W 2018 r. okręt odholowano do Newport News, następnie skierowano z powrotem do Naval Station Norfolk, a w 2020 r. ponownie przetransportowano do Newport News.
Autor. HII Newport News Shipbuilding
Nie doprowadziło to jednak do rozpoczęcia zasadniczych prac remontowych, ponieważ kontrakt z Huntington Ingalls Industries (HII) o wartości 1,2 mld USD zawarto dopiero w 2024 r. Decyzja o dezaktywacji okrętu, podjęta 10 kwietnia 2026 r., oznacza przerwanie realizacji tego programu remontowego. Według zestawienia ogłoszeń kontraktowych Pentagonu marynarka przeznaczyła łącznie około 1,6 mld USD na działania związane z remontem USS Boise.
Źródło problemów – stocznie remontowe US Navy
Sprawa USS Boise jest symbolem problemów z utrzymaniem gotowości amerykańskich myśliwskich okrętów podwodnych. Ich przyczyną jest niewystarczająca przepustowość czterech państwowych stoczni US Navy, wynikająca między innymi z ograniczeń kadrowych, rosnącego zakresu remontów i przestarzałej infrastruktury. Dostępność tych zakładów dla jednostek wielozadaniowych dodatkowo ogranicza konieczność obsługi strategicznych okrętów podwodnych z rakietami balistycznymi oraz lotniskowców. Opóźnienia remontowe zmniejszają liczbę okrętów, które amerykańska flota może skierować do działań na morzu, a zarazem powodują bezczynność kosztownych w utrzymaniu jednostek i ich wykwalifikowanych załóg.
Autor. Portsmouth Naval Shipyard
Taki stan rzeczy wynika przede wszystkim z wieloletnich zaniedbań infrastrukturalnych oraz niedoboru wykwalifikowanych pracowników w państwowych stoczniach US Navy. Odpowiedzią na problemy infrastrukturalne jest uruchomiony w 2018 r. Shipyard Infrastructure Optimization Program (SIOP). Równolegle marynarka podejmuje działania na rzecz zwiększenia zatrudnienia oraz opracowania bardziej realistycznych harmonogramów napraw i remontów realizowanych przez te zakłady.
Autor. Portsmouth Naval Shipyard
Realizacja tych przedsięwzięć wymaga jednak czasu, dlatego problemy stoczni podlegających US Navy nadal się utrzymują. Aby je złagodzić, marynarka powierza część remontów i prac konserwacyjnych prywatnym zakładom HII Newport News Shipbuilding w Wirginii oraz General Dynamics Electric Boat w Connecticut, które oprócz budowy nowych okrętów podwodnych dysponują również zdolnościami do obsługi jednostek pozostających w służbie.
W 2019 r. Electric Boat ukończyła trzyletni remont USS Montpelier (SSN 765), a w 2022 r. otrzymała kontrakt na remont USS Hartford (SSN 768), który nadal trwa. Z kolei Newport News Shipbuilding wyremontowała USS Helena (SSN 725), przekazaną marynarce w styczniu 2022 r., oraz prowadzi prace przy USS Columbus (SSN 762) i USS Boise, o którym wspomniano wcześniej. Należy przy tym podkreślić, że remonty realizowane w prywatnych stoczniach okazały się kosztowne i trwały dłużej, niż zakładano. Jedną z przyczyn były ograniczenia kadrowe i konieczność rozwijania kompetencji potrzebnych do remontowania eksploatowanych okrętów, odmiennych od kompetencji wykorzystywanych przy budowie nowych jednostek.
Zaklęty krąg niemożności, bez widoku na szybkie rozwiązania
Należy podkreślić, że problemem nie jest wyłącznie wiek okrętów typu Los Angeles. Największą bolączką pozostaje niewydolność systemu remontowania i wycofywania starszych jednostek. Niezależna amerykańska instytucja kontrolna Government Accountability Office (GAO) podała w sierpniu 2026 r., że w latach budżetowych 2016-2025 opóźnienia remontowe oraz okresy bezczynności czynnych wielozadaniowych okrętów podwodnych US Navy spowodowały utratę ponad 15 tys. dni operacyjnych. GAO prognozuje ponadto, że bez działań zaradczych w latach budżetowych 2026-2030 kolejnych 15 jednostek zostanie wycofanych i będą oczekiwać na dezaktywację.
W praktyce powstaje pewnego rodzaju błędne koło. Okręty podwodne Los Angeles starzeją się, więc wymagają coraz bardziej pracochłonnych remontów. Amerykańskie stocznie mają ograniczoną przepustowość, więc remonty trwają dłużej. Jednostki przebywające miesiącami w stoczniach nie są dostępne operacyjnie. Jednocześnie muszą być budowani ich następcy, czyli uderzeniowe okręty typu Virginia, a także strategiczne typu Columbia. Tak więc opóźnienia w remontach starszych jednostek nakładają się na spowolnienia w dostawach nowych.
To wszystko powoduje, że amerykańska flota musi jednocześnie borykać się ze starymi okrętami wymagającymi remontów, nowymi jednostkami czekającymi na ukończenie oraz zbyt małymi możliwościami własnego przemysłu stoczniowego, aby szybko rozwiązać oba te problemy. I właśnie dlatego schyłek służby okrętów typu Los Angeles jest bardziej skomplikowany niż tylko wymiana generacyjna.
Jednostki typu Virginia są znacznie nowocześniejsze, ale nie da się ich wyprodukować wystarczająco szybko, aby zastąpić każdego z poprzedników. Tym samym US Navy ma obecnie większy problem z liczbą i zdolnością do utrzymania ich w służbie niż z możliwościami bojowymi swoich okrętów podwodnych. W efekcie tego liczba operacyjnych amerykańskich SSN-ów może jeszcze przez pewien czas spadać.
Należy przy tym zauważyć, że Improved Los Angeles schodzą ze sceny wtedy, kiedy amerykańskie okręty podwodne ponownie znalazły się w centrum rywalizacji wielkich mocarstw. Na szczęście ich następcami nie są jednostki „na spokojniejsze czasy”. Okręty typu Virginia przygotowane są do działania w środowisku, w którym coraz większe znaczenie mają Chiny i ich rozbudowana flota podwodna oraz nawodna.
Autor. US Navy