Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Rosja modernizuje „Martwą Rękę”. Podziemną fortecę Putina

Autor. Steve Jurvetson/flickr/CC BY 2.0

W górach Uralu Rosja od kilku lat prowadzi zakrojoną na dużą skalę modernizację jednego z najbardziej tajemniczych obiektów swojej infrastruktury wojskowej. Chodzi o obiekt 1335, znany jako „Grot”, ukryty wewnątrz masywu Kosiwiński Kamień niedaleko miejscowości Kytłym w obwodzie swierdłowskim.

To właśnie z tym miejscem związana jest historia systemu „Perimetr”, na Zachodzie znanego jako „Dead Hand”, czyli „Martwa Ręka”. Jego zadaniem jest zapewnienie Rosji możliwości przeprowadzenia odwetu nuklearnego nawet w sytuacji, gdy w wyniku wojny zniszczone zostałyby podstawowe centra dowodzenia i łączności. Najnowsze śledztwo „The Sunday Times”, duńskiego Danwatch i rosyjskiego Centrum „Dossier” pokazuje skalę prac prowadzonych w rejonie obiektu. Z przeanalizowanych około 2,5 mln rosyjskich dokumentów dotyczących zamówień wojskowych wynika, że od 2018 roku na modernizację kompleksu przeznaczano znaczne środki.

Reklama

Nie chodzi przy tym o budowę nowego bunkra. Obiekt 1335 powstał jeszcze w czasach Związku Radzieckiego. Jego historia sięga początku lat 80., a jego obecne znaczenie jest bezpośrednio związane z radzieckimi przygotowaniami do potencjalnej wojny nuklearnej.

Tajemnicza góra na Uralu

Kosiwiński Kamień to jeden z masywów północnego Uralu. Jego wysokość wynosi około 1500 metrów, a znajdujące się tam skały mają właściwości, które już w czasach ZSRR zainteresowały wojskowych. W drugiej połowie lat 70. rozpoczęto poszukiwania miejsca, które mogłoby zostać wykorzystane do budowy odpornego na atak stanowiska dowodzenia i łączności. Kosiwiński Kamień był pod tym względem wyjątkowy. Według rosyjskich dokumentów wojskowych przeprowadzono szczegółowe badania właściwości fizycznych masywu. Wojskowych interesowała między innymi możliwość prowadzenia przez górę łączności radiowej. W 1981 roku rozpoczęły się badania, które miały potwierdzić przydatność tego miejsca. Rok później rozpoczęto budowę obiektu 1335, któremu nadano kryptonim „Grot”. Wewnątrz góry zaczęto drążyć rozległy kompleks podziemnych tuneli i pomieszczeń. Powstawały tam stanowiska łączności, centra radiowe, systemy energetyczne oraz infrastruktura pozwalająca na funkcjonowanie personelu w przypadku wojny. Według rosyjskich materiałów wojskowych w rejonie Kosiwińskiego Kamienia zbudowano także około 30 eksperymentalnych elementów różnych systemów radiowych. Przeprowadzano tam testy łączności z punktami oddalonymi nawet o 5000 kilometrów. Nie był to więc zwykły bunkier. Obiekt miał być częścią większego systemu zapewniającego ciągłość dowodzenia radzieckimi siłami strategicznymi.

Zimnowojenny problem: co zrobić po zniszczeniu dowództwa?

W czasie zimnej wojny zarówno Związek Radziecki, jak i Stany Zjednoczone musiały odpowiedzieć na bardzo konkretne pytanie. Co stanie się z arsenałem nuklearnym, jeżeli przeciwnik przeprowadzi pierwsze uderzenie i zniszczy polityczne oraz wojskowe kierownictwo państwa? W przypadku ZSRR oznaczało to konieczność stworzenia systemu, który zagwarantuje możliwość odpowiedzi nawet po utracie części normalnych kanałów dowodzenia. Właśnie w tym okresie zaczęto rozwijać „Perimetr”. Prace nad systemem rozpoczęto w latach 70. Pierwsze testy specjalnych rakiet dowodzenia przeprowadzono pod koniec tej dekady, a system osiągnął gotowość bojową w 1985 roku. Jego działanie było bardziej skomplikowane, niż sugeruje popularne określenie „Martwa Ręka”. System nie polegał po prostu na tym, że komputer wykrywał śmierć przywódcy ZSRR i automatycznie odpalał wszystkie rakiety. Jednym z najważniejszych elementów były specjalne rakiety dowodzenia. Nie przenosiły one głowic nuklearnych. Ich zadaniem było przekazanie zakodowanego sygnału do jednostek strategicznych, które nadal pozostawały zdolne do przeprowadzenia ataku. W przypadku utraty podstawowych kanałów komunikacji „Perimetr” miał więc zapewnić możliwość przekazania rozkazu odwetu.

Reklama

Czy „Martwa Ręka" może sama rozpocząć wojnę nuklearną?

To właśnie ten element systemu przez lata budził największe zainteresowanie. W zachodnich publikacjach „Perimetr” często przedstawiany jest jako automatyczny system „Dead Hand”, który może sam rozpocząć wojnę nuklearną. Rzeczywistość jest bardziej skomplikowana. Według informacji pochodzących od osób związanych z budową systemu cytowanych przez RIA jego konstrukcja miała pozwalać na działanie w warunkach utraty normalnego dowodzenia. Jednocześnie system nie był projektowany jako zwykły komputer, który bez żadnego wcześniejszego działania człowieka sam podejmuje decyzję o rozpoczęciu wojny. Istotne było wcześniejsze wprowadzenie go w odpowiedni stan. System miał następnie analizować informacje dotyczące możliwego ataku oraz sprawdzać, czy utrzymywana jest łączność z najwyższym dowództwem. Jeżeli doszłoby jednocześnie do oznak ataku nuklearnego i utraty kontaktu z dowództwem, „Perimetr” mógł uruchomić procedurę awaryjną. Dlatego część ekspertów zajmujących się rosyjskimi siłami nuklearnymi określa go raczej jako zapasowy system łączności i przekazywania rozkazów niż całkowicie autonomiczną „maszynę zagłady”. Nie zmienia to jednak jego znaczenia. Jego podstawowa funkcja pozostaje ta sama: zapewnić, że zniszczenie rosyjskiego centrum politycznego i wojskowego nie będzie oznaczało automatycznej utraty zdolności do przeprowadzenia odwetu.

Obiekt 1335

Właśnie tu w tej historii pojawia się obiekt 1335. „Grot” został zbudowany w latach 80. jako głęboko ukryty kompleks dowodzenia i łączności. Pierwszy etap budowy zakończono około 1990 roku. Rozpad Związku Radzieckiego zatrzymał lub spowolnił część planowanych prac, ale obiekt nie został porzucony. Wręcz przeciwnie. W 2004 roku otrzymał nowy status i został wskazany jako podstawa zapasowego stanowiska dowodzenia Sztabu Generalnego rosyjskich sił zbrojnych. Równolegle zaczęto rozbudowywać infrastrukturę wojskową w Kytłymie. Powstawały budynki mieszkalne, obiekty techniczne, kotłownia, przychodnia czy przedszkole. Rosjanie nie traktowali obiektu jako reliktu zimnej wojny, który można pozostawić w stanie niemal niezmienionym. Kompleks przez kolejne dekady był utrzymywany i dostosowywany do nowych potrzeb. Według rosyjskich materiałów wojskowych obiekt 1335 miał również uczestniczyć w testach strategicznych systemów rakietowych. W lutym 2000 roku z kosmodromu Plesieck przeprowadzono testowy start pocisku Topol-M. Rosyjskie materiały dotyczące jednostki wskazują, że komenda startu miała być przekazana za pośrednictwem obiektu 1335.

Najciekawszy okres zaczyna się jednak w 2018 roku.

To właśnie wtedy w dokumentach rosyjskiego resortu obrony pojawia się duża liczba zamówień związanych z obiektem 1335. Śledczy z Danwatch przeanalizowali około 2,5 mln dokumentów dotyczących rosyjskich zamówień wojskowych. Wśród nich znaleziono tysiące dokumentów odnoszących się do prac prowadzonych przy „Grocie”. Lista zakupów pokazuje skalę przedsięwzięcia.

Rosjanie mieli zamówić między innymi:

  • około 22 tys. ton stali,
  • ponad 56 tys. ton cementu,
  • około 13 tys. ton piasku i kruszywa,
  • około 600 kilometrów kabli,
  • 14 tys. lamp,
  • 30 transformatorów,
  • 21 podstacji energetycznych,
  • 182 urządzenia wentylacyjne,
  • 95 ciężkich maszyn,
  • setki elementów urządzeń wiertniczych,
  • ponad 200 przeciwwybuchowych grzejników.

W dokumentach pojawia się również sprzęt przeznaczony do oczyszczania powietrza ze skażeń chemicznych, biologicznych i radioaktywnych.

Według ustaleń rosyjskiego Centrum „Dossier” modernizacja samego systemu „Perimetr” rozpoczęła się już wcześniej. W 2005 roku miały ruszyć prace nad nowym elementem systemu. Jedną z osób zaangażowanych w jego rozwój miał być generał major w stanie spoczynku Wiktor Chalin, wcześniej związany z tworzeniem pierwotnego systemu. Według jego relacji nowy element systemu przeszedł testy około 2010 roku i został przekazany do obiektu 1335. Chalin twierdził później, że zmodernizowany „Perimetr” otrzymał dodatkowe możliwości, w tym wykorzystanie łączności satelitarnej.

Według autorów najnowszego śledztwa system miał zostać ponownie aktywowany w 2023 roku. Określenie „reaktywowany” jest jednak kwestionowane przez część ekspertów. Pavel Podvig, badacz rosyjskich sił nuklearnych, zwracał uwagę, że nie ma mocnych dowodów na to, że „Perimetr” został wcześniej całkowicie wyłączony. Samo istnienie „Perimetru” nie jest zresztą tajemnicą od dawna. W 2011 roku generał Siergiej Karakajew, ówczesny dowódca rosyjskich Wojsk Rakietowych Strategicznego Przeznaczenia, publicznie potwierdził, że system znajduje się w służbie.

Dlaczego Moskwa nadal potrzebuje „Martwej Ręki”?

Odpowiedź jest związana z logiką odstraszania nuklearnego. Rosja chce mieć pewność, że nawet najbardziej niszczycielski atak na jej infrastrukturę dowodzenia nie pozbawi jej możliwości odpowiedzi. Potencjalny przeciwnik musi zakładać, że nawet jeśli udałoby mu się zniszczyć część rosyjskiego dowództwa, systemy łączności czy najważniejsze stanowiska dowodzenia, nadal istnieje możliwość przeprowadzenia odwetu. Z punktu widzenia rosyjskich planistów zwiększa to wiarygodność odstraszania.

Rosja nie jest jedyna. Podobne problemy musiały rozwiązywać również Stany Zjednoczone. Amerykanie przez dziesięciolecia rozwijali systemy zapewniające ciągłość dowodzenia strategicznymi siłami nuklearnymi. Wykorzystywano między innymi specjalne samoloty dowodzenia, rozbudowane systemy łączności oraz alternatywne centra dowodzenia. Istnieje jednak zasadnicza różnica. USA nie stworzyły oficjalnie odpowiednika systemu, który można opisać jako klasyczną „Martwą Rękę” zdolną do automatycznego rozpoczęcia ataku bez udziału człowieka. Amerykańskie rozwiązania również mają zapewnić możliwość wydania rozkazu odwetu po zniszczeniu części infrastruktury państwa, ale pozostawiają decyzję polityczną człowiekowi.

Zobacz również
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować
Reklama