- WIADOMOŚCI
- KOMENTARZ
- ANALIZA
Drony zamiast żołnierzy. Na granicy potrzeba rewolucji [KOMENTARZ]
Żołnierze Wojska Polskiego są ogromnie obciążeni misją na granicy z Białorusią, co dewastuje proces szkolenia i przygotowania do reakcji na zagrożenia. Redukcja personelu wojska, dziś sześciokrotnie liczniejszego od Straży Granicznej, powinna być priorytetem. Kluczowe jest tutaj wdrożenie nowoczesnych systemów elektronicznych, pozwalających wcześnie rozpoznawać zagrożenia i przeciwdziałać im na wczesnym etapie.
Autor. 15 Giżycka Brygada Zmechanizowana / ZZ "Bezpieczne Podlasie"
Wojsko Polskie jest zaangażowane w ochronę granicy z Białorusią od 2021 roku i do dziś pełni tam kluczową rolę. Jak niedawno informował Defence24.pl, dobowo na granicy jest aż 2400 żołnierzy i 400 funkcjonariuszy Straży Granicznej. W praktyce większość wojskowych zaangażowanych jest w stałe warty i patrole piesze. To prosta, ale jednocześnie bardzo uciążliwa służba, odciągająca od podstawowych zadań.
Zakres i charakter służby na granicy powodują stopniową degradację szkolenia, która się pogłębia, zwłaszcza że jest duża rotacja żołnierzy, a do jednostek trafia nowy sprzęt. Innymi słowy, wojsko wykonuje zadania Straży Granicznej, zamiast szkolić się do podstawowej misji. To musi się zmienić, a dziś, także dzięki środkom europejskim z programu SAFE, pojawia się szansa, by trwale zmienić ten stan rzeczy.
Zobacz też

Ochrona granicy powinna bowiem w radykalnie większym stopniu polegać na środkach obserwacji technicznej i systemach bezzałogowych. Na systemach, które są w stanie wykryć jeszcze przygotowania do przekroczenia granicy. Tak, by funkcjonariusze czy ewentualnie wspierający ich żołnierze, byli wysyłani tylko w miejsca, gdzie jest zagrożenie. A nie pełnili służby wartowniczej i patroli pieszych, tracąc czas niezbędny do szkolenia, zwłaszcza patrząc na dynamicznie zmieniające się pole walki. Sytuacja wymaga radykalnych zmian podejścia, jeśli chodzi o zaangażowanie Wojska Polskiego, ale też sam sposób ochrony granicy.
Co można wzmocnić na granicy?
Dziś na wzmocnienie granicy, a także program Tarcza Wschód płyną rekordowe środki, także z europejskiego programu SAFE, w którym uczestniczy także MSWiA. Należy zaznaczyć, że w kontekście granicy to odciążenie personelu i redukcja obecności wojska jest priorytetem, jeśli nie dążymy do posiadania licznej i coraz lepiej wyposażonej, ale źle wyszkolonej armii zawodowej. Szerokie zastosowanie nowoczesnych systemów pozwoli zmniejszyć zaangażowanie w najbardziej długotrwałe i uciążliwe formy służby. Nie powinno być zresztą tajemnicą, że wiązanie Sił Zbrojnych RP jest jednym z celów działań Białorusi i na dziś ten cel jest osiągany nawet, gdy na granicy rzadko pojawiają się duże grupy migrantów.
Autor. Grupa WB
Aby zmienić ten stan rzeczy, należy:
1. W zdecydowanie szerszym stopniu wykorzystywać systemy bezzałogowe: zarówno powietrzne, różnych klas, jak i naziemne. Zarówno Wojsko Polskie, jak i Straż Graniczna mają już pozytywne doświadczenia z wykorzystania latających bezzałogowców, w tym typu FlyEye, ale trzeba skokowo zwiększyć nasycenie granicy BSP i to różnych klas. Założeniem powinno być wykrywanie i śledzenie naruszających granicę w pierwszej kolejności właśnie przez systemy bezzałogowe, a dopiero potem wysyłanie ludzi, a nie wspieranie „muru z wartowników-żołnierzy” przez drony. I jeśli trzeba będzie wysłać na granicę żołnierzy, bo SG ma zbyt mało personelu, niech będą to właśnie operatorzy BSP.
2. Jeśli chodzi o naziemne drony, są one równie istotne, jak powietrzne bezzałogowce. I tak samo jak one, powinny być stosowane jako pierwsza linia do wykrywania zagrożeń. Naziemne bezzałogowce mogą dozorować w sposób zautomatyzowany dziesiątki kilometrów pasa granicznego, także w trudnych warunkach pogodowych. Ludzie powinni być angażowani tylko w momencie konkretnego zagrożenia, gdy dochodzi do interwencji. Naziemne bezzałogowce, dziś praktycznie niestosowane, powinny stanowić kluczowy element systemu rozpoznania i reagowania na granicy, co pozwoli odciążyć żołnierzy od długotrwałej i uciążliwej służby. Jednocześnie doświadczenia z ich eksploatacji pozwolą na szersze wdrożenie w Siłach Zbrojnych RP. Oczywiście mogą też wykonywać inne zadania, np. logistyczne, a w pewnych warunkach nawet wspierać działania pościgowe.
Autor. 10 Brygada Kawalerii Pancernej w Świętoszowie
3. Należy też skokowo rozszerzyć wykorzystanie różnego rodzaju czujników (nie tylko optoelektronicznych, ale też perymetrii czy detektorów fal radiowych). To pozwoli na wykrywanie prób przekroczenia granicy jeszcze przed pasem granicznym i odpowiednio wczesną reakcję. A także zmapowanie działań białoruskich (i rosyjskich) służb, które wspierają migrantów. Dodajmy, że systemy detekcji fal radiowych powinny też tworzyć obraz „środowiska elektromagnetycznego” – włącznie z sygnałami z telefonów komórkowych, które mogą być wykorzystywane przez przemytników i osoby wspierające migrantów. Kolejna kwestia jest taka, że np. systemy perymetryczne działają w dużej mierze niezależnie od warunków pogodowych. Niezbędne jest także rozbudowanie zdolności zaopatrzenia w energię w rejonie granicy (co będzie miało podwójne zastosowanie, podobnie jak obecnie rozbudowa polskich sieci komórkowych).
Autor. STEKOP
4. Integracja sensorów wojska i służb, AI. Należy pamiętać, że systemy rozpoznawcze na granicy to nie tylko domena Straży Granicznej, ale i elementy wdrażane przez Wojsko Polskie w ramach programu Tarcza Wschód. I te elementy powinny być w pełni zintegrowane, włącznie z zastosowaniem sztucznej inteligencji do analizy, aby uniknąć przeciążenia operatorów. Jak mówił w rozmowie z Defence24.pl zastępca szefa Sztabu Generalnego gen. broni Stanisław Czosnek: „Tarcza Wschód jest integratorem wszystkich dostępnych systemów rozpoznania, zarówno z Sił Zbrojnych, jak i z układu pozamilitarnego i ma nam dać wgląd w ugrupowanie przeciwnika w takim zakresie i na taką głębokość, jak będzie to potrzebne do podjęcia odpowiednich decyzji w sytuacji zagrożenia”. Dzięki stworzeniu jednolitego obrazu sytuacji w rejonie przygranicznym będzie można planować i prowadzić działania w sposób nieporównanie bardziej efektywny niż obecnie.
5. Rozpoznanie w głąb – także własnego terytorium. Kolejnym elementem jest szerokie stosowanie czujników nie tylko w pasie granicznym, co wiąże się z poprzednim punktem. Świadomość sytuacyjną w rejonie przygranicznym należy budować z uwzględnieniem sytuacji w głębi terytorium Białorusi (co umożliwia np. obserwacja z dronów i perymetria), ale też w strefie przygranicznej, tak by wykrywać ruch ludzi, którym uda się pokonać barierę i przemytników. To oznacza, że sensory muszą być też w głębi strefy przygranicznej, szczególnie przy takich punktach jak drogi czy miejsca przeznaczone do rozbudowy w ramach Tarczy Wschód. Te i tak trzeba dozorować, stąd można je wykorzystać do ochrony przed nielegalną migracją, ale i sabotażem/dywersją, który może poprzedzać działania wojenne.
Zobacz też

Wprowadzenie tego rodzaju sensorów i ich integracja mogą na początku być kosztowne, ale program SAFE daje unikalną szansę na stworzenie „elektronicznej bariery”. Dzięki skokowemu zwiększeniu zastosowania systemów bezzałogowych będzie można wrócić do sytuacji, w której jednostki Wojsk Lądowych tylko wspierają, a nie de facto odpowiadają za ochronę pasa granicznego. To warunek konieczny, aby Wojsko Polskie mogło przejść transformację i przygotować się na zagrożenia. Bo dziś Rosja i Białoruś, stosunkowo niewielkimi nakładami degradują zdolności polskiej armii. Ta sytuacja musi ulec pilnej zmianie, a wprowadzenie systemów elektronicznych na granicy da zdolności potrzebne zarówno na czas kryzysu, jak i ewentualnego pełnoskalowego konfliktu.


WIDEO: "Koordynacja jest najważniejsza". Dowódca GROM o operacjach specjalnych