Przemysł Zbrojeniowy

Amunicja dla Raka – kolejny krok do przodu

Fot. Dezamet
Fot. Dezamet

W ocenach realizacji programów modernizacji Sił Zbrojnych RP – jeśli wyłączyć z tych ocen bezpośrednie zakupy sprzętu u dostawców zagranicznych – programy artyleryjskie cieszą się opinią realizowanych najsprawniej, najbardziej konsekwentnie, terminowo i na satysfakcjonującym poziomie jakościowym. Nowe środki artyleryjskie muszą jednak być uzupełnione zarówno przez systemy wsparcia, w tym rozpoznania, jak i odpowiednią amunicję, pozwalającą w pełni wykorzystać ich możliwości. Niedawno dokonano dużego kroku w tym kierunku – zakończono testy amunicji do moździerzy Rak, pozwalającej im osiągnąć zakładaną, ponad 10-kilometrową donośność.

W kontekście polskich programów artyleryjskich istotną kwestią jest zapewnienie dostaw nowoczesnej amunicji. Dotyczy to szczególnie moździerza Rak, bo ten – będąc unikalnym opracowaniem polskiego przemysłu, nowatorskim pod względem konstrukcyjnym i technologicznym – potrzebuje specjalnie zaprojektowanej amunicji, gdyż dla wieżowych moździerzy samobieżnych – będących nową klasą uzbrojenia w NATO – w zasadzie nie ma ogólnych, sojuszniczych standardów konstrukcji amunicji, jak w wypadku haubic 155 mm (JBMoU).

O moździerzu automatycznym 120 mm Rak stało się głośno w ostatnim czasie, za sprawą kolejnych umów na sprzęt oraz osiągnięcia ważnego etapu w pracach nad amunicją. Warto w tym miejscu przypomnieć kilka dat, co pozwoli wyobrazić sobie, w którym miejscu jesteśmy na dzień dzisiejszy. Program dotyczący moździerza M120K Rak został zainicjowany w 2006 r., jako skierowana do MON odpowiedź Huty Stalowa Wola SA na nieukrywaną fascynację kierownictwa resortu obrony intensywnie promowanymi także w Polsce moździerzami samobieżnymi 120 mm AMOS i Nemo, fińskiej firmy Patria. HSW SA zaproponowała wojsku zaprojektowanie i dostawę nie tylko samego środka ogniowego, ale całego kompleksu, określonego jako KMO 120 mm samobieżnego moździerza automatycznego Rak (Kompanijny Moduł Ogniowy Rak), w skład którego wchodzą także pojazdy wsparcia, zapewniające KMO znaczną autonomię operacyjną.

Przedmiotem wspomnianej oferty nie było jednak opracowanie i dostarczenie amunicji, dlatego HSW wspólnie z innymi partnerami (WITU) opracowała „rozwiązanie pomostowe” w postaci modyfikacji granatów moździerzowych OF843B, zaprojektowanych jeszcze w latach II wojny światowej, z przeznaczeniem dla moździerzy holowanych. To tymczasowe rozwiązanie pozwoliło jednak doprowadzić do końca prace badawczo-rozwojowe nad Rakiem i przeprowadzić jego badania kwalifikacyjne. Nigdy nie obowiązywały założenia, że producent moździerza będzie odpowiedzialny również za dostawy pasującej do niego nowoczesnej amunicji, toteż dalsze prace nad nią zostały powierzone innym podmiotom – instytutom wojskowym oraz spółkom obecnej PGZ.

Program Rak, mimo że miał wiele zakrętów i spowolnień, zakończył się happy endem. Po pomyślnym zakończeniu badań kwalifikacyjnych w 2015 r., już w kwietniu następnego roku podpisano pierwszy kontrakt (wartość: 968,3 mln zł brutto) na dostawę ośmiu KMO liczących po 8 M120K Rak i 4 Artyleryjskie Wozy Dowodzenia (AWD). W odrębnych postępowaniach MON pozyskało dla tych ośmiu KMO Rak Artyleryjski Wóz Remontów Uzbrojenia (AWRU) za 53 mln. zł brutto i Artyleryjski Wóz Amunicyjny (AWA) za 129 mln. zł brutto oraz zamierza pozyskać Artyleryjski Wóz Rozpoznania (AWR). Dwa pierwsze wozy oparte są na podwoziu Jelcza i są już w służbie, natomiast praca rozwojowa na AWR na podwoziu Rosomaka powinna zostać zakończona w tym roku.

Realizacja pierwszej umowy na dostawy moździerzy i AWD została sfinalizowana w 2019 roku. W tym samym roku MON podpisał kontrakt na dostawę dwóch kolejnych KMO z 16 kolejnymi moździerzami Rak w latach 2020-2021 i wykonanie 2 egzemplarzy SM120K dla tworzonej w CSAiU w Toruniu baterii szkoleniowej. W maju 2020 r. podpisany został kolejny kontrakt, na dostawę elementów wyposażenia dla kolejnych pięciu KMO Rak w latach 2022-2024, na kwotę 703,1 mln zł brutto. W skład tych zestawów wejdzie 40 moździerzy i 20 AWD. Pozostałe elementy dla tych modułów będą najprawdopodobniej pozyskiwane w ramach odrębnych postępowań, podobnie jak w przypadku pierwszej partii Raków.

Do końca 2021 r. Siły Zbrojne RP będą mieć na uzbrojeniu 10 KMO liczących łącznie 80 egz. M120K Rak (plus 2 egz. w baterii szkolnej w CSAiU), a do końca 2024 – już 15 KMO liczących, łącznie z pojazdami „toruńskimi”, 122 środki ogniowe w postaci automatycznego moździerza samobieżnego 120 mm. Z dotychczasowych analiz i założeń (nie wszystkie mają charakter jawny) rozwoju SZ RP wynika, iż po zakończeniu wdrażania moździerza Rak w wariancie kołowym M120K przewiduje się pozyskanie jego wariantu gąsienicowego (M120G), przeznaczonego dla wsparcia do kilkunastu batalionów zmechanizowanych. W grę ma wchodzić nawet ponad 100. Jeśli ten plan utrzyma się, liczba Raków w polskiej armii sięgnąć powinna 200-250 egzemplarzy. To istotny potencjał, z punktu widzenia zdolności obronnych NATO w Europie Środkowo-Wschodniej.

Przytoczone liczby oraz daty powinny uzmysłowić Czytelnikom, (i nie tylko im), jakie znaczenie dla programu Rak ma „nadążanie” prac nad amunicją za sprzętem. Zakończenie badań kwalifikacyjnych podstawowej amunicji dla Raka, czyli amunicji odłamkowo-burzącej HE, kończy ważny etap prac, ale nie oznacza ich całkowitego finału.

Warto przypomnieć, że w fazie prac B+R nad systemem wieżowym Raka, była stosowana amunicja modyfikowana, wykorzystująca granaty OF843B. Pełny cykl jej badań kwalifikacyjnych został jednak zakończony dopiero w roku 2017, kiedy wojsko już otrzymywało dostawy pierwszych KMO Rak. Zakończenie tych badań pozwoliło na zawarcie umowy na dostawę partii 6 tys. szt. tego rodzaju pocisków.

Przypomnijmy, że modernizowane granaty OF843B różnią się nieco (chodzi głównie o konstrukcję okucia współpracującego z automatycznym systemem magazynowania, dosyłania i ładowania) od tych, które HSW SA i WITU opracowały na potrzeby fazy B+R oraz badań kwalifikacyjnych Raka. Nie zmieniają się jednak podstawowe osiągi tej amunicji, posiadającej dość istotne wady. Najpoważniejszą z nich jest donośność, nie przekraczająca 8 km (praktycznie jest to ok. 6-7 km). Zwiększenie jej jest niemożliwe ze względów konstrukcyjnych, głównie z powodu wytrzymałości skorupy granatu, która nie jest zdolna wytrzymać poziomu ciśnienia panującego w przewodzie lufowym, w momencie strzału.

Wysokie ciśnienia są warunkiem koniecznym uzyskania odpowiedniej prędkości początkowej, od której zależy donośność. Wstępne Założenia Taktyczno-Techniczne (WZTT) sformułowane w 2012 r. przez WITU dla docelowej amunicji do Raka, przewidywały, że dla uzyskania wymaganej wówczas donośności co najmniej 8 km, konieczna jest prędkość wylotowa co najmniej 370 m/s, a to wymagało ciśnień w przewodzie lufowym rzędu 150 MPa. Maksymalną długość pocisku określono na 784 mm, masę – ok. 15 kg.

Nota bene, umowę na opracowanie docelowej amunicji do Raka podpisano właśnie w 2012 roku – a więc dopiero kilka lat po rozpoczęciu prac rozwojowych nad samym moździerzem. To, w połączeniu z nowatorską budową samego moździerza, przekładającą się na duże wyzwania związane z opracowaniem amunicji, jest przynajmniej częściowym wytłumaczeniem, dlaczego przeszła ona testy dopiero niedawno, choć same Raki są w służbie od trzech lat.

image
Fot. Dezamet

Producent Raka zaprojektował działo tak, aby maksymalne ciśnienia w przewodzie lufowym mogły sięgać 216 MPa (w trakcie badań lufy testowano nawet na ciśnieniu 250 MPa), co pozwalałoby na uzyskiwanie prędkości wylotowej granatów na poziomie przekraczającym 500 m/s. To są już prędkości naddźwiękowe (ok. 1,5 Ma), nieosiągalne dla granatów poprzedniej generacji, niezdolnych do pokonywania złożonych zjawisk aerodynamicznych w trakcie lotu (np. kryzys falowy).

Granat OF843B po modyfikacji, osiągający w locie szybkość poniżej prędkości dźwięku (do 300 m/s), warunków tych spełniać nie był w stanie, toteż od początku przewidywany był jako „plan B”, możliwy do stosowania w celach szkoleniowych. Jedną z ważniejszych zalet tego rozwiązania było jednak to, iż wojsko posiada w swoich zasobach znaczne zapasy tego typu granatów, które powinny być sukcesywnie utylizowane. Wykorzystywanie ich po modyfikacji w trakcie szkoleń ogniowych było rozwiązaniem ekonomicznie uzasadnionym tym bardziej, że Rak nie posiadał innej amunicji.

image
Fot. Dezamet

Prace nad docelową amunicją HE dla Raka, początkowo były realizowane w systemie konsorcjum z WITU w roli lidera, którego zadaniem było skonstruowanie amunicji. Od 2015 r. tę rolę przejęły zakłady Metalowe Dezamet Nowa Dęba (WITU pozostaje w konsorcjum jako wykonawca badań). Nowodębskie zakłady będą natomiast finalnym producentem i dostawcą amunicji. Nowatorski charakter prac B+R, związanych z projektowaniem i badaniami nowej amunicji dla nowoczesnego moździerza automatycznego sprawił, że wielokrotnie napotykano na konieczność rozwiązywania technicznych sprzeczności i godzenia wzajemnie wykluczających się wymagań. Ostatecznie, w pierwszej połowie 2020 r., udało się zakończyć z powodzeniem cykl badań, dla potrzeb których wykonano i zużyto – jak informuje producent – dwie partie amunicji liczące po kilkaset sztuk granatów.

Podpisane 5 czerwca protokoły końcowe potwierdzają uzyskiwanie oczekiwanych przez Inspektorat Uzbrojenia osiągów, takich jak m.in. donośność maksymalna „nie mniejsza niż 10 000 metrów”, oraz minimalna – przy strzale stromotorowym – nie większa niż 300 metrów, gwarantowana skuteczność na poziomie co najmniej 97 proc., odpowiednie skupienie, szybkostrzelność oraz wymagane cechy związane z przechowywaniem i składowaniem, ze współpracą z systemem ładowania, dosyłania i magazynowania amunicji w magazynie obrotowym wieży (20 szt.) Raka oraz magazynie zapasowym (26 szt.) w korpusie podwozia, uzbrajaniem zapalnika itd.

Nowy nabój HE elaborowany TNT (trotyl), waży z ładunkiem miotającym 19,2 kg i osiąga prędkość wylotową granatu 510 m/s z donośnością przekraczającą 10 tys. m. Jego minimalna odległość strzelania torem płaskim (ogień na wprost) to 150 m, co umożliwia opracowany specjalnie dla amunicji Raka zapalnik, wykorzystujący efekt oddziaływania aerodynamicznego na mechanizm bezwładnikowy, inicjujący proces uzbrajania – w przypadku strzału bezpośredniego – już po 40-100 metrach a granica uzbrajania jest stała, niezależna od faktycznej prędkości pocisku.

image
Fot. Dezamet

Warto podkreślić, że nowy granat otwiera drogę ku dalszym, docelowym rozwiązaniom. Elaborowany jest on trotylem, ale finalnie dla amunicji odłamkowo-burzącej przewidziano elaborację nowym, opracowanym przez bydgoski Nitro-Chem (Defender na MSPO 2019), mało wrażliwym materiałem K-43, nad którym spółka przy współpracy z WITU i WAT pracowała przez pięć ostatnich lat. Jest on pierwszym polskim materiałem wybuchowym tej klasy.

Dzięki nowej kompozycji materiału elaborującego amunicja, jak deklaruje producent, „minimalizuje ryzyko niezamierzonej detonacji przy wystawieniu jej na różnego rodzaju bodźce (m.in. cieplne, mechaniczne, ciśnieniowe), a jednocześnie zachowuje własności energetyczne porównywalne do trotylu. Ponadto, z uwagi na obecność w kompozycji specjalnego aluminium, częściowo posiada ona także właściwości charakterystyczne dla materiałów o wzmocnionych własnościach podmuchowych”.

W trakcie prac nad K-43, elaborowane tym środkiem granaty moździerzowe 120 mm znosiły bez detonacji m.in. przestrzelenie pociskiem 12,7 mm, strumieniem kumulacyjnym oraz rażenie odłamkami pocisków artyleryjskich. Minimalizująca skutecznie ryzyko niezamierzonej detonacji, a więc zmniejszająca zagrożenia dla załogi Raka czy AWA.

Wracając do przebadanej już, podstawowej amunicji odłamkowo-burzącej nowej generacji, na dzień dzisiejszy do końca nie wiadomo, jaki będzie dalszy bieg spraw. Kierownictwo nowodębskiej spółki oczekuje na rychłe rozpoczęcie rozmów handlowych w sprawie dostaw nowej amunicji z Inspektoratem Uzbrojenia. Tematem rozmów będzie także oczekiwana skala dostaw, a ta jest pochodną m.in. przyjętych cykli szkoleń ogniowych oraz intensywności ćwiczeń. Realnie negocjacje mogą wystartować w końcowej części roku. Rozmowy mogą potrwać tygodnie lub miesiące, przygotowanie ZM Dezamet oraz ich kooperantów do wielkoseryjnej produkcji – najprawdopodobniej kolejnych kilka miesięcy. Oznacza to, że pierwszych granatów pochodzących z seryjnej produkcji należy oczekiwać nie wcześniej, jak około połowy 2021 r. Wtedy wojsko otrzymywać będzie już Raki z dziewiątego i dziesiątego KMO.

Uzupełnieniem gamy nowodębskiej amunicji dla stalowowolskiego moździerza automatycznego, składającej się z czterech naboi, mają być dwa typy granatów specjalnych. Prace nad pociskiem dymnym (SMK) oraz oświetlającym (ILL) trwają. Kierownictwo ZM Dezamet ostrożnie wypowiada się na temat obecnego stanu prac nad tymi rodzajami amunicji

Wiadomo o nich tyle, że docelowo mają zapewnić odpowiednio oślepianie systemów obserwacyjno-celowniczych przeciwnika oraz zapewnić osłonę dymną w zakresie odległości od 300 do 8 000 metrów od własnego stanowiska ogniowego. Granaty mają masę do 15 kg oraz że wyposażone są w najnowocześniejsze, opracowane także w ZM Dezamet, programowalne zapalniki PMZ-10 z pamięcią EPROM, zasilaną baterią chemiczną inicjowaną w chwili odpalenia. – To jest faza pracy badawczo-rozwojowej i jesteśmy bardzo ostrożni w składaniu jakichkolwiek deklaracji dotyczących dalszego harmonogramu prac – mówi dyrektor Krzysztof Zuba.

Oczywiście, spodziewana skala produkcji granatów SMK i ILL w stosunku do HE będzie bez porównania mniejsza, niemniej konieczne będzie posiadanie, niezależnych od skali produkcji, odpowiednich kompetencji technicznych i technologicznych tak przez ZM Dezamet, jak i kooperantów.

ZM Dezamet przygotowują się do fazy „wzmożenia produkcyjnego”, związanego z przygotowaniami do rozwoju produkcji amunicji dla obydwu wyrobów artyleryjskich ze Stalowej Woli. W miarę nasycania się jednostek artylerii systemami Regina (do 2024 r. wojsko powinno mieć w linii przynajmniej 120 pojazdów sh 155 mm Krab, o ile nie zostanie zamówiony kolejny DMO, o którym mówi się od dłuższego czasu), wzrastać będzie zapotrzebowanie na amunicję 155 mm, której dostawcą jest właśnie Dezamet.

Wzrost liczby Raków w jednostkach wsparcia, będzie tworzył okoliczności sprzyjające nie tylko formułowaniu zamówień na znaczny wolumen nowego typu amunicji, ale także na ujmowanie zakupów w umowach wieloletnich. Umowy tego typu są korzystne dla wszystkich stron, gdyż pozwalają nie tylko z większym spokojem planować inwestycje w spółkach, wpływające na jakość i poziom potencjału produkcyjnego, ale ułatwiają także zawieranie dobrze przygotowanych umów z kooperantami, których w obydwu programach produkcyjnych, amunicji do haubicy 155 mm i moździerza 120 mm, ZM Dezamet mają co najmniej kilku.

Ostatnią dostawę 4 tys. szt., zmodyfikowanych granatów OF843B dla Raka ZM Dezamet zakończyły w 2019 r. Trudno powiedzieć, jak dużymi zapasami tych granatów dysponują jeszcze obecnie kompanie wsparcia, użytkujące dziś łącznie 64 moździerze M120K. Ich załogi prowadzą intensywne szkolenie ogniowe, uczestniczą w ćwiczeniach, także za granicami RP.

Jednostka ognia Raka (czyli zapas zabieranej przez wóz amunicji) wynosi 46 szt. granatów. Jeden AWA (a w każdym KMO są trzy takie wozy) zabiera na pokład 6 specjalnych palet, zawierających 120 szt. nabojów moździerzowych 120 mm. Inaczej mówiąc, dla wyposażenia tylko jednego modułu kompanijnego w jednostkę ognia i podstawowy, etatowy zapas na pojazdach AWA, niezbędnych jest 728 szt. nabojów. Dla wszystkich piętnastu KMO, jakie będą w służbie już w 2024 r., będzie ich potrzeba prawie 11 tysięcy. I to – bez pozostawienia choćby jednego granatu w magazynach! Odpowiedź, na jak długi okres szkolenia to wystarczy, zna tylko wojsko.

Te liczby powinny dać wyobrażenie na temat skali przyszłego zapotrzebowania na amunicję dla Raka, i to tylko tego na kołach...

Jesteśmy gotowi wznowić w każdym momencie produkcję i dostawy dotychczas produkowanej amunicji modyfikowanej, aby zaspokoić potrzeby wojska w zakresie szkolenia ogniowego załóg moździerzy Rak do czasu, aż rozpoczniemy dostawy nowej amunicji. Dotychczasowa amunicja jest dobrze oceniana przez wojsko, mamy świetnie opanowaną jej produkcję, a magazyny wojskowe mają wciąż spory zapas granatów tego typu, nadających się do modyfikacji. Nieustannie deklarujemy gotowość dostarczania wojsku nadal w dobrej cenie tego bezpiecznego produktu, który z powodzeniem spełnia swą rolę w szkoleniu załóg. Liczymy, iż dostarczać będziemy równolegle amunicję zarówno starego, jak i nowego typu

Krzysztof Zuba, Dyrektor Biura Zarządu ZM Dezamet

Na razie otwartą kwestią jest, czy kontynuowana będzie produkcja zmodyfikowanej amunicji OF843B. Biorąc pod uwagę liczbę posiadanych już przez wojsko i pozyskiwanych moździerzy Rak, zakup partii tej amunicji mógłby zapewnić czasowe uzupełnienie potencjału, na przykład w celu dokonywania szkoleń, równolegle z tworzeniem zapasów amunicji nowej konstrukcji. Przedstawiciele nowodębskich zakładów podkreślają, że są gotowi do jednoczesnej produkcji obu typów amunicji do Raka, jeśli takie będzie oczekiwanie Zamawiającego. Niezależnie od tego, co do programu moździerza automatycznego M120K Rak wnosi spółka z Nowej Dęby, na rzecz programu rozwoju amunicji moździerzowej 120 mm pracują też inne ośrodki. Spółki Mesko oraz Centrum Rozwojowo-Wdrożeniowe Telesystem-MESKO, zbliżają się do finiszu prac nad APR120. 16,8-kilogramowy, naprowadzany laserowo przeciwpancerny granat ma dysponować donośnością do 8 km. W podstawowym wariancie ma on dysponować głowicą kumulacyjną i będzie wykorzystywał polski, cyfrowy system naprowadzania na odbitą wiązkę lasera, kompatybilny z tym, jaki będzie używany w budowanych przez dwie wspomniane firmy: Amunicji Precyzyjnego Rażenia 155 mm (do haubic Krab) oraz przeciwpancernym pocisku kierowanym Pirat. Rozpoczęcie produkcji tego pocisku planowane jest na 2021 rok.

Wracając jednak do Raka, na razie brak jest sygnałów o zainteresowaniu wojska pozyskaniem dla potrzeb tego systemu innych rodzajów amunicji, której znaczenie na współczesnym polu walki zdaje się rosnąć: termobarycznej oraz kasetowej.

Do 30 listopada 2020 r. powinny zostać zakończone badania kwalifikacyjne prototypu AWR, ostatniego komponentu Kompanijnych Modułów Ogniowych moździerza M120K Rak. To zakończy pracę rozwojową nad AWR i umożliwi podpisanie umowy na dostawy tych wozów. Najprawdopodobniej seryjne dostawy wozów staną się możliwe od 2021 r. i w pierwszej kolejności ich 20 szt. trafi na wyposażenie dziesięciu KMO już dostarczonych (bądź będących obecnie w produkcji) a następnie do kolejnych pięciu KMO zamówionych w maju 2020 r., i planowanych na dostarczenie do 2024r. Sukcesywnie mają być uzupełniane także stany KMO w zakresie związanym z wozami amunicyjnymi oraz technicznymi.

Rozpoczęcie produkcji seryjnej określonego wyrobu wojskowego nie jest tożsame z wprowadzeniem go na i wyposażenie, wdrożeniem i osiągnięciem przez określony wyrób realnej gotowości operacyjnej. To tak nie działa. Trzeba do tego wszystkiego doliczyć czas niezbędny na odbycie i niezbędnych szkoleń, ewentualne uzupełnienie jednostek o odpowiedniej klasy specjalistów, stworzenie lub doposażenie zaplecza logistycznego jednostek, stworzenie niezbędnych zapasów magazynowych min. części zamiennych, środków eksploatacyjnych oraz amunicji.

Jeśli jednak nie nastąpią żadne nieprzewidziane okoliczności, których prawdopodobieństwo dzisiaj trudno jest oszacować, rok 2021 powinien być ważnym rokiem dla programu moździerza Rak i dla osiągania przez ten system zakładanej gotowości operacyjnej. To jest czas w sam raz odpowiedni na to, aby zacząć poważnie myśleć o dalszym rozwoju systemu. Nawet, jeśli nie będzie się to wiązać z wymuszoną okolicznościami zmianą funkcjonalności całego systemu, pewnych ulepszeń wymagać mogą w niedługim czasie systemy elektroniczne, niektóre rozwiązania z dziedziny łączności, automatyzacji wymiany informacji, dowodzenia i rozpoznania itp. To jest efekt niekończącego się przecież rozwoju technologii wojskowych. Dowodem na nieuchronność wejścia systemu w kolejną fazę „życia” jest chociażby coraz większa realność powstania zmodernizowanej Langusty WR-40M.

Dotychczasowa skala wydatków na realizację programu pozyskania i wdrożenia w SZ RP systemu moździerza Rak przekroczyła już 2,1 miliarda złotych. I to bez uwzględnienia kosztów pracy rozwojowej oraz związanych z pozyskaniem amunicji.

Przypomnijmy, że w skład każdego Kompanijnego Modułu Ogniowego (KMO) M120 Rak wchodzi: 8 samobieżnych moździerzy M120K, 2 Artyleryjskie Wozy Rozpoznania (AWR)  i 4 Artyleryjskie Wozy Dowodzenia (AWD) – wszystkie na podwoziu KTO Rosomak, Artyleryjski Wóz Remontu Uzbrojenia (AWRU) i 3 Artyleryjskie Wozy Amunicyjne (AWA) – wszystkie na podwoziach Jelcz.

Komentarze