Polityka obronna

Błaszczak dla Defence24.pl: Musimy mieć nowy sprzęt tu i teraz. Nie możemy sobie pozwolić na komfort czekania

Mariusz Błaszczak
Fot. St. Mar. Marek Laska, RCI Gdynia via Twitter 21 Brygada Strzelców Podhalańskich

Jeżeli tylko polski producent będzie w stanie dostarczyć sprzęt w określonych parametrach i terminie, to zamówienie na pewno do niego trafi. Jeżeli nie – będziemy zwracać się do partnerów zagranicznych - podkreśla w rozmowie z Defence24.pl Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej. Szef MON mówi m.in. o przyspieszeniu dostaw sprzętu wojskowego z USA, nowym systemie rekrutacji oraz zakupach broni przeciwpancernej i amunicji krążącej dla Sił Zbrojnych RP.

Jędrzej Graf: Panie Ministrze, do Polski niedługo przybędzie prezydent USA Joe Biden, a wcześniej wizytę złożyła wiceprezydent Kamala Harris. W trakcie prowadzonych przed ponad tygodniem rozmów prezydent Duda zaapelował o przyspieszenie dostaw sprzętu ze Stanów Zjednoczonych do Polski. Czy są szanse na szybsze dostawy Patriotów, baterii HIMARS, lub myśliwców F-35?

Wojna na Ukrainie - raport specjalny Defence24.pl

Mariusz Błaszczak, minister obrony narodowej: Zapewniam, że obu stronom na tym zależy. Prowadzimy rozmowy, które mają przyspieszyć dostawy sprzętu z USA, a obecna sytuacja bezpieczeństwa stanowi bez wątpienia silny argument w tych dyskusjach. Zarówno wiceprezydent Kamala Harris, jak również Sekretarz Obrony Lloyd Austin podczas ostatnich wizyt w Polsce wyrazili zrozumienie dla naszych starań. Niczym niepodyktowana i niesprowokowana barbarzyńska agresja Rosji na Ukrainę pokazuje, że musimy się zbroić i że obrany kierunek jest zasadny i dobry.

Mariusz Błaszczak
Fot. Robert Suchy/Defence24

A wspomniane przez Pana kontrakty są tego najlepszym dowodem. Wzmacniamy Wojsko Polskie i robimy to skutecznie w każdej domenie. Będziemy posiadali 2 eskadry samolotów F-35. To ultranowoczesne maszyny ze zdolnościami dotąd nieosiągalnymi dla naszych sił powietrznych. Do tego dojdzie warstwowa obrona powietrzna. Kupiliśmy baterie Patriot, używają je wojska USA, a to rekomendacja sama w sobie. Realizujemy także program Narew. Administracja USA chce wzmacniać Polskę, nasze zdolności obronne i siłę wojskową naszego państwa. Demonstruje to poprzez delegowanie kolejnych tysięcy żołnierzy do naszego kraju. Będziemy zabiegać o szybsze potraktowanie naszych zamówień zbrojeniowych w USA.

Czytaj też

Do Polski dotarły niedawno dwie amerykańskie baterie Patriot. Czy planowane jest dalsze wzmocnienie obrony powietrznej przez sojuszników, na przykład dodatkowymi Patriotami, a może systemem THAAD? I mówiąc szerzej, jakie są oczekiwania Polski co do zdolności, które powinny zostać rozmieszczone w ramach – trwającego już – procesu wzmocnienia wschodniej flanki NATO?

Jest dużo opcji na stole. Już teraz jesteśmy wzmacniani amerykańskimi Patriotami oraz brytyjskimi Sky Sabre. Obrona powietrzna to jedna z kluczowych zdolności na wschodniej flance. Jest to tym bardziej istotne, iż Polska w tej chwili stanowi państwo frontowe i stąd kierowana jest pomoc dla Ukrainy. Od lat zabiegaliśmy o przebazowanie do naszego regionu takich zdolności. Wzmacniałyby one rozmieszczone u nas ważne instalacje, w szczególności batalionowe grupy bojowe.

Jeszcze przed rozpoczęciem otwartej agresji na Ukrainę informowano o dostawach z Polski pocisków Piorun, ale też moździerzy czy amunicji. Czy dostarczane są inne systemy? Są plany rozszerzenia pomocy?

Rozmawiamy o tym w gronie państw NATO oraz z samymi Ukraińcami. Słuchamy potrzeb i dostosowujemy nasze wsparcie. Możemy na ten moment mówić o konsekwentnym realizowaniu pakietu pomocy wojskowo-technicznej dla sił zbrojnych Ukrainy. I będziemy to robić dalej, choć z oczywistych względów nie zawsze będziemy mówić o szczegółach publicznie. Takie są wymogi bezpieczeństwa, które w tej chwili stanowią nadrzędny priorytet wszelkich aktywności szefów rządów i ministrów obrony. A co do tego jaki już sprzęt trafił z naszej strony do obrony Ukrainy, to były to faktycznie znane „Pioruny", o których przekazanie wnioskowałem do Rady Ministrów jeszcze przed wojną.

Przenośny zestaw Piorun
Fot. Mesko/Defence24

Jako Polska niezwykle aktywnie działamy w tej sprawie na wielu forach. W Kijowie premier Kaczyński zaproponował utworzenie misji pokojowej NATO na Ukrainie. Przedstawiałem ten pomysł na ostatnim spotkaniu ministrów obrony sojuszu. Musimy cały czas pobudzać Zachód Europy do działania. To nasza rola wobec Ukrainy. Zdajemy egzamin z solidarności. To my stoimy po stronie wolnego świata i musimy być decyzyjni, silni i stanowczy. „Ramię w ramię" z sojusznikami i Ukrainą.

Prezydent podpisał ustawę o obronie Ojczyzny, po tym jak w szybkim tempie przyjęły ją obie izby parlamentu. Pomimo gorącej dyskusji udało się zbudować ponadpartyjny konsensus.

Bardzo mocno na to liczyłem. Podobnie jak wszyscy, którym drogie jest bezpieczeństwo Polski. Ustawa od początku cieszyła się ogromnym zaufaniem społecznym. Jej szybkie wprowadzenie było oczekiwaniem zdecydowanej większości Polaków. Bo jej uchwalenie nie jest sprawą barw partyjnych, ale polskiej racji stanu. Musimy działać i mieć odpowiednie narzędzia. A ta ustawa je daje i wprowadza nowe możliwości dla rozwoju naszych zdolności obronnych. Stworzyliśmy fundament i ramy do budowy jednej z najsilniejszych armii Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Ustawa stworzy nowe źródła finansowania, uporządkuje prawo wojskowe, da możliwości do realnego zwiększania liczebności wojska oraz odbuduje system rezerw. Wszystko to zwiększy efektywność naszych sił zbrojnych. Nad ustawą pracowaliśmy na długo przed wybuchem wojny na Ukrainie. Jej początek i realna eskalacja agresji tylko przyspieszyła cały proces. Musimy wykorzystać ten czas i sprawnie wzmacniać nasze wojsko. Dla bezpiecznej przyszłości naszej i naszych dzieci. To nasz pokoleniowy obowiązek jako rządzących.

Czytaj też

Ze strony opozycji słychać było głosy poparcia dla kluczowych zapisów ustawy o obronie Ojczyzny, np. tych dotyczących dobrowolnej służby zasadniczej, aktywnej rezerwy, ale inne budzą wątpliwości, szczególnie przekształcenie WSzW i WKU w Wojskowe Centra Rekrutacji. Czy dopuszczają Państwo możliwość, że wejście części zapisów w życie – np. tych dotyczących przekształcenia WKU – zostanie odroczone?

Chciałbym wszystkich uspokoić, a szczególnie krytyków - liczba terenowych organów administracji wojskowej, zostanie utrzymana. Zreformujemy je, nakładając na nie nowe zadania m.in. dotyczące promocji rekrutacji i zwiększania liczebności żołnierzy, ale z pozostawieniem w nich zadań mobilizacyjnych. Wojewódzkie sztaby wojskowe przekształcą się w Centralne Wojskowe Centrum Rekrutacji, a wojskowe komendy uzupełnień w wojskowe centra rekrutacji.

Poprawka dotyczącego corocznego udziału polskiego przemysłu obronnego na poziomie 50 proc. w funduszach dla modernizacji technicznej została odrzucona, zastąpił ją bardziej ogólny zapis. Jak Pan się odnosi do samego założenia określonego udziału polskiego przemysłu w wydatkach na modernizację?

Proszę mi wierzyć, że też bym chciał, żeby były takie możliwości, by większość środków przeznaczonych na modernizację wydawać w polskim przemyśle obronnym. Jednak musimy patrzeć realnie i koncentrować się na celu. Nie możemy zamykać możliwości. Nie w tym momencie i nie w tak newralgicznym obszarze jak zakupy dla wojska.

Fot. Jerzy Reszczyński/Defence24

Musimy mieć nowy sprzęt tu i teraz. W obecnej sytuacji, gdy płoną miasta i spadają bomby w kraju będącym w naszym bezpośrednim sąsiedztwie, nie możemy sobie pozwolić na komfort czekania na sprzęt wojskowy. Jeżeli dostrzegamy potrzebę wzmocnienia naszych żołnierzy o nowy sprzęt, to musimy być w stanie kupić go w korzystnym trybie i relatywnie szybko. By jak najszybciej trafił do wojska. To nie oznacza, że polskie firmy nie będą dostawały kontraktów na uzbrojenie dla Wojska Polskiego.

Wręcz przeciwnie, jeżeli tylko polski producent będzie w stanie dostarczyć sprzęt w określonych parametrach i terminie, to zamówienie na pewno do niego trafi. Jeżeli nie – będziemy zwracać się do partnerów zagranicznych. Podstawowym kryterium jest jakość i szybkość dostaw. Jednakże, liczę na to, że procent wydatków zbrojeniowych lokowanych w Polsce będzie wysoki. Rozwój polskiego przemysłu obronnego cały czas pozostaje jednym z priorytetów.

Czytaj też

Ministerstwo Obrony Narodowej deklaruje, że jeszcze w tym roku zostaną sfinalizowane w ramach pilnej potrzeby operacyjnej zakupy czołgów Abrams, na co Kongres już wyraził zgodę, oraz bezzałogowców Reaper. Ile będzie zestawów Reaper? I czy w związku z obecną sytuacją planowane są inne zakupy w pilnej potrzebie operacyjnej, tak w polskim przemyśle, jak i u sojuszników?

Nie wykluczam takiej możliwości. To możliwe, jeżeli oczywiście będzie to rozwiązanie optymalne i korzystne dla naszej obronności. Ale na razie musimy kierować się zasadą powściągliwości w informowaniu o tym. Skupmy się na tym, co udało się już zrobić i co zakontraktować. Nowoczesne bezzałogowe systemy stanowią bardzo ważną zdolność dla naszych wojsk. Dlatego równocześnie prowadzimy kilka programów i kontraktów na te urządzenia, to m. in. Fly Eye'e, Wizjery, Orliki oraz okryte zasłużoną chwałą w boju na Ukrainie drony klasy MALE Bayraktar TB2, które kupiliśmy już w ubiegłym roku, a otrzymamy w bieżącym.

Co do wspomnianych przez Pana czołgów Abrams, to chciałbym dodać, że nasz zakup dotyczy czołgów w najnowszej wersji. Będzie to potężna siła pancerna, którą zamierzamy ulokować na wschodzie Polski, by tam stanowiła zaporę nie do przejścia dla agresora. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że 250 czołgów Abrams stanowi poważny dylemat dla przeciwnika.

Wojna na Ukrainie pokazuje, jak ważna jest obrona przeciwpancerna, w tym lekkie, przenośne systemy. Polska armia wciąż nie posiada nowoczesnego granatnika przeciwpancernego, a program Grot jest opóźniony o co najmniej 6 lat. Kiedy i w jaki sposób zostanie rozstrzygnięty?

To prawda – obrona przed czołgami jest bardzo ważna. Działania zbrojne na Ukrainie utwierdzają nas wszystkich w przekonaniu, że należy wzmacniać zdolności przeciwpancerne, m. in. przy użyciu lekkich jednorazowych granatników przeciwpancernych. Planujemy ich zakup. To konieczne.

Przebieg działań na Ukrainie potwierdza wiele z przyjętych przez nas założeń i kierunków modernizacji naszego wojska. Musimy czerpać wiedzę z tego co tam się dzieje. Definiujemy lub redefiniujemy w ten sposób wyzwania i zadania stojące przed naszymi siłami zbrojnymi.

Czytaj też

Innym programem modernizacyjnym, dotyczącym obrony przeciwpancernej jest lekki pocisk Pustelnik. Czy w jego ramach planowane jest pozyskanie polskich rakiet Pirat?

Będzie można o tym mówić po zakończeniu wszystkich prac. Na razie najważniejsze jest sprawne procedowanie programów, które są kluczowe dla zdolności ofensywnych i defensywnych naszych wojsk. A obrona przeciwpancerna wpisuje się w te założenia.

W kontekście obrony przeciwpancernej istotne są także programy wieży ZSSW i BWP Borsuk. Kiedy można się spodziewać umowy na seryjne wieże dla Rosomaków? Badania zakończono w zeszłym roku, ale umowy nie udało się podpisać. I co z istniejącymi transporterami z wieżami Hitfist, czy obrona przeciwpancerna pododdziałów wykorzystujących dziś KTO będzie wzmacniana?

Borsuk to rzeczywiście bardzo istotny program dla całych sił zbrojnych, a w szczególności dla wojsk lądowych. Zastąpi wysłużony i wyeksploatowany bojowy wóz piechoty BWP. Wiążemy z nim duże nadzieje, bo to naprawdę imponująca konstrukcja i polska myśl inżynieryjna. Ma zmienić oblicze naszych wojsk zmechanizowanych. W połowie tego roku planowane jest rozpoczęcie badań kwalifikacyjnych tych wozów.

Wtedy będziemy wiedzieli, czy Borsuk jest już na tyle dojrzałą konstrukcją, by mógł wejść na wyposażenie regularnego wojska. Jednym z jego kluczowych elementów jest właśnie ZSSW-30, czyli Zdalnie Sterowany System Wieżowy. I powinien być wcześniej zintegrowany z naszymi Rosomakami.

Fot. HSW S.A.

Czy przewiduje się dodatkowe zakupy ppk Spike oraz przenośnych wyrzutni dla tych pocisków, w ramach programu operacyjnego? Na dziś w Wojsku Polskim jest tylko 264 wyrzutni.

Znam te potrzeby żołnierzy. Będziemy zwiększać nasycenie wyrzutniami przeciwpancernych pocisków kierowanych w jednostkach Wojska Polskiego. Wyrzutnie tego typu będą również jednym z elementów wspomnianego Borsuka oraz Rosomaka z nowym systemem wieżowym.  Zdajemy sobie sprawę z wagi zdolności rażenia czołgów i pojazdów opancerzonych przeciwnika. A heroiczna walka Ukraińców jeszcze nas w tym utwierdziła. Liczba broni przeciwpancernej w naszym wojsku zwiększy się.

Czytaj też

Czy są planowane dodatkowe zakupy systemów przeciwpancernych używanych już w niewielkiej liczbie przez Wojska Obrony Terytorialnej: dronów uderzeniowych Warmate oraz ppk Javelin?

Dostrzegamy konieczność wzmocnienia sprzętowego lekkiej piechoty. Myślę tu właśnie o żołnierzach Wojsk Obrony Terytorialnej. Powołując się ponownie na analizy z teatru ukraińskiego, to działania dobrze wyszkolonej, zorganizowanej lekkiej piechoty mogą skutecznie dezorganizować wrogie wojska i znacznie obniżać ich morale. Będziemy chcieli pozyskiwać kolejne wyrzutnie oraz pociski przeciwpancerne. Ponadto, na pewno będziemy chcieli zakupić amunicję krążącą Warmate oraz bezzałogowe systemy poszukiwawczo-uderzeniowe Gladius.

Czytaj też

Modernizacja techniczna polskiej obrony powietrznej trwa, ale to proces długofalowy, dostawy ostatnich baterii Narew planowane są po 2035 roku. Czy w tej sytuacji jest szansa, by zdolności budowano szybciej, także drogą zdolności pomostowych? Podjęto kroki w tym zakresie, prowadzone są analizy?

Nie da się właściwie przeanalizować stanu i potrzeb polskiego systemu obrony powietrznej bez szerszego spojrzenia. Narew to tylko jedna z jej warstw - bardzo ważna - ale stanowiąca jeden z elementów większego systemu. Żeby stał się on kompletny i skuteczny potrzebne jest „domknięcie" wszystkich warstw. Zacznę od bardzo krótkiego zasięgu – tzw. VSHORAD. Odpowiadają za nią realizowane programy „Poprad", „Pilica" i „Piorun".

Potem jest krótki zasięg i tutaj mamy właśnie program „Narew". Aktualnie trwa procedura dotycząca umów wykonawczych na wyrzutnie oraz na brytyjskie pociski przeciwlotnicze rodziny CAMM. I wreszcie „Wisła", czyli przeciwlotnicze i przeciwrakietowe zestawy rakietowe średniego zasięgu. Jeszcze w tym roku rozpoczną się dostawy dwóch baterii systemu Patriot. Nasi żołnierze już się szkolą w USA do ich obsługi.

Dążymy do przyspieszenia dostaw sprzętu obrony powietrznej, bo to jeden z kluczowych systemów naszego bezpieczeństwa. Wspominałem już, że wojska amerykańskie kilkanaście dni temu rozmieściły w południowo-wschodniej  części kraju baterie Patriot. A Sekretarz obrony Wielkiej Brytanii Ben Wallace po naszym spotkaniu w tym miesiącu zadeklarował, że Wielka Brytania rozlokuje w Polsce system przeciwlotniczy średniego zasięgu Sky Sabre. Wszystko, żeby zagwarantować bezpieczeństwo polskiej strefy powietrznej. To znaczące gesty solidarności naszych sojuszników i bardzo ważny sygnał dla Rosji i Putina - jesteśmy gotowi do obrony każdego członka NATO i do walki o nasze granice i wartości.

Czytaj też

Niedawno ogłoszono kierunkową decyzję w sprawie wyboru platformy w programie Miecznik. Jakie będą kolejne kroki? I czy do czasu wprowadzenia do służby seryjnych Mieczników, fregaty Perry pozostaną w służbie?

To długo wyczekiwane wzmocnienie polskiej marynarki wojennej. Staramy się, żeby transfery sprzętu i technologii trafiały do wojsk w każdej domenie prowadzenia działań. „Miecznik", czyli  wielozadaniowe fregaty będą przełomem. To inna era technologii i całkiem nowe zdolności. Dlatego umowa pomiędzy polskim wykonawcą - Konsorcjum PGZ-MIECZNIK a strategicznymi partnerami z Wielkiej Brytanii stanowi prawdziwy krok milowy dla marynarki. Polskie stocznie wybudują okręty dzięki zaawansowanym i sprawdzonym brytyjskim technologiom. Teraz opracowywany jest projekt okrętu, a polskie stocznie przygotowują potencjał produkcyjny. Budowa pierwszej jednostki rozpocznie się w przyszłym roku, a jej przekazanie to perspektywa roku 2028.

Chciałbym też zapytać o rekrutację do Sił Zbrojnych RP. Mówił Pan niedawno, że jest więcej osób zgłaszających się do służby w Siłach Zbrojnych RP, 4 tys. w tygodniu. Czy może Pan podać szczegóły – ile osób jest zainteresowanych służbą w wojskach operacyjnych, WOT? Jak Wojsko Polskie zamierza zagospodarować tych ludzi?

Faktycznie mamy bezprecedensowy wzrost zgłoszeń do wojska. I to zgłoszeń do każdego rodzaju służby wojskowej – do służby przygotowawczej, do jednostek, ochotników do WOT. Rośnie też zainteresowanie szkoleniami rezerwy oraz edukacją w klasach mundurowych.

Skalę zjawiska pokazują liczby z naszego internetowego portalu rekrutacyjnego „Zostań Żołnierzem RP". W dniu napaści Rosji na Ukrainę, 24 lutego zarejestrowało się ponad pół tysiąca ochotników do wojska. Dla porównania – dzień wcześniej było to „tylko" ponad 100 zgłoszeń. Jeszcze bardziej te różnice pokazują zestawienia tygodniowe. W tygodniu poprzedzającym wybuch wojny, liczba nowych zgłoszeń wyniosła ponad 300, zaś w tygodniu po inwazji na Ukrainę, blisko  2,5 tys. To prawdziwy skok i nienotowane wcześniej tak duże zainteresowanie służbą wojskową. Odczytujemy zjawisko jako przejaw obowiązku patriotycznego. Ci, w zdecydowanej większości, młodzi ludzie są gotowi do walki i poświęcenia w imię bezpieczeństwa kraju i narodu. To postawy godne podziwu. I każdy chętny, oczywiście po spełnieniu wymaganych warunków, będzie mógł służyć w Wojsku Polskim.

Dodatkowo, podkreślam, że tak wysokie wskaźniki aplikacji do wojska to efekt nowego, nowoczesnego formatu rekrutacji do armii oraz wysokiego zaufania społecznego do Wojska Polskiego jako instytucji. Ponad 3/4 Polaków deklaruje, że ufa najbardziej właśnie wojsku. To duże zobowiązanie w tych, niełatwych czasach.

Czytaj też

Chciałbym odnieść się też do dokumentów planistycznych: czy w związku z wojną na Ukrainie możemy spodziewać się zmian w Programie Rozwoju Sił Zbrojnych, Planie Modernizacji Technicznej? Jakie będą kierunki tych zmian i kiedy będziemy mogli poznać ich szczegóły?

Nieodłączną cechą tych dokumentów jest to, że muszą być dostosowane do sytuacji bezpieczeństwa. Nie mogą funkcjonować w próżni, gdzieś w oderwaniu od tego co się dzieje. Dlatego, zarówno w Planie Modernizacji Technicznej, jak i w Programie Rozwoju SZ RP należy spodziewać się zmian. Tym bardziej, że wchodzi Ustawa o obronie Ojczyzny, która sama w sobie wprowadzi wiele modyfikacji i to w każdym obszarze sił zbrojnych i polskiej obronności. Na jej podstawie zbudujemy fundament do wzrostu liczebności i wyposażenia wojska w nowoczesny sprzęt.

A to wszystko trzeba jeszcze skorelować z wnioskami płynącymi z wojny na Ukrainie. Dlatego prace nad zmianami w obu dokumentach są już prowadzone. Reagujemy szybko i zdecydowanie. Tylko tak nasze siły zbrojne będą zdolne do skutecznej obrony, a Polska bezpieczna. To jest cel nadrzędny.

Komentarze (66)

  1. biały

    ciekawe czy w takim razie kupią Łosia WB czy dalej będą czekać na pgz-19 bo ostatnie próby tego drona z tamtego roku pokazały że nie jest w stanie przenieść głowicy obserwacyjnej i po pięciu latach opracowań trzeba zmienić i zaprojektować od nowa płatowiec , a łoś spełniał wymagania i przenosił o podobnej wadze głowicę już w 2014 roku , lol PGZ nie potrafi samodzielnie wyprodukować takiego drona więc po co pajacować

    1. wert

      umowa z PGZ jest dawno podpisana i realizowana, póki co. Uwzględniono 11 msc poślizgu (niby covidowego). Problemy to wynik niedbalstwa Eurotechu., prywatnej firmy która opracowała płatowiec bez wpiętej głowicy. WZL jako integrator tez jest tu winien. Orlik będzie lepszy choćby z powodu możliwości bezgłośnego wykonania zadania. SAR też będzie miał w cenie i standardzie

    2. biały

      wert tak umowa dawno podpisana , coś koło 5 lat temu , w tamtym roku podczas testów okazało się że dron nie jest w stanie przenieść docelowej głowicy , skoro przez pięć rat nie ogarneli tematu to ile lat jeszcze będą prowadzić opracowania nowego płatowca kolejne 5 lat ??? a dron od WB lata od 2014 i spełnia wszystkie wymagania więc po co to pajacowanie

    3. wert

      biał[email protected] dobrze zrozumiałeś: umowa została podpisana i ma terminy/warunki realizacji. Płatowiec to raczej najmniejszy problem. PGZ potrafi wziąć po łapach(Himars) a czesanie prezesów świadczy że nie ma świętych krów jak to onegdaj bywało. Wojsko zna technologie WB, myślę że będzie w stanie rzetelnie i uczciwie ocenić Orlika. Jeżeli będą zadowoleni dla mnie nie będzie problemu. Będę oczekiwał szybkiego postępu w opracowaniu kolejnych zaawansowanych dronów, Jeżeli UKR potrafili zrobić taki LUACC to dlaczego nie my?

  2. Piotr Skarga

    "Umowa jest dawno podpisana". Badziew który rzekomo "wygrał" nie spełniając nawet warunków brzegowych. MON wykluczył administracyjnymi kruczkami WB , a PGZ po prostu został bezpodstawnie wskazany byle "nie dać zarobić prywaciarzowi" jak napisał sam Dworczyk w mailach , które wyciekły! Ha ha ha. Przekret jak złoto by nie powiedzieć wprost .... AFERA ORLIKA! PGZ 19 nie miał prawa nawet wystartować w tym programie, bo nie spełnia warunków. Ale.....wygrał! Ha ha ha !!

    1. wert

      rozumiem że z równym zacięciem ujawnisz okoliczności "przejęcia" Radmora przez WB

  3. rozbawiony

    Brak zdolności przewidywania przyszłości przez polskich decydentów jest zastanawiający . Oficjele z MON i rządu snuli wizje modernizacji armii sięgające roku 2035 i akceptowali senne fazy analityczne w IU , maskujące nic nie robienie w zakresie modernizacji wojska . Tymczasem dla każdego myślącego jasne było , że nie po 2035 gdy Putin będzie miał ponad 80 lat a właśnie teraz należy się spodziewać agresywnych ruchów z jego strony .

    1. wert

      przed II wojna cykl zbrojeniowy trwał 4-5 lat dziś parę razy więcej. W 2013 Prezydent, Rząd, zatwierdzili stworzoną przez BBN Biała Księgę w której zapisano; "w przeciągu najbliższych 20 lat Polsce nie grozi żadne niebezpieczeństwo". Pobudkę zrobiono w 2014 choć powinna być w 2008 po Gruzji- zdecydowała polityka. Wcześniej w 2006 usłyszeliśmy od jankesów: "po co wam tak nowoczesna broń, przecież nikt wam nie zagraża". W 2009 jankesi rozwiązali swoją V Flotę trzymającą Morze Płn. a my nie chcieliśmy im robić laski bodajże. Naszym ojropiejskim sąsiadom nigdy nie było potrzebne silne WP i tak jest do dziś

  4. Denar

    Skoro nie było pieniędzy na zakupy nowego uzbrojenia w polskim przemyśle zbrojeniowym, trzeba było prowadzić prace badawczo-rozwojowe nad nowoczesnymi systemami broni (korzystając np. z offsetu, którym MON się brzydzi). Starczyło by. Zamiast wesprzeć np. firmę WB na R&D nowych dronów wydatkowano około miliard złotych bez sensu i bez pozytywnego rezultatu w PGZ. Z drugiej strony MON nie wchodzi w projekty międzynarodowe, takie jak "Team Tunder", czy europejska korweta. Byłby dostęp do nowoczesnych technologii i byłaby redukcja kosztów. Zaprzepaszczono wiele szans. Może teraz będzie lepiej przy wzmożonej kontroli sejmowej.

    1. wert

      WB "swoje" drony opracowało za państwową kasę. UKR w 2017 kupili licencję na Warmate i zrezygnowali z masowej produkcji. W gratisie do działalności dostali jeszcze prezent: Radmora. Dziś jest inny problem: ZSSW opracowane przy udziale WB chcą sprzedać MON-owi w cenie KOSMICZNEJ. Szykuje się najdroższa wieża na świecie

    2. Piotr Skarga

      PGZ za "swoje drony" wzięło niemal miliard a ich "zwycięzca" nawet nie mieści w kadłubie głowicy , której uniesienie było WYMOGIEM się startu w programie Orlika. Przestań kłamać nt WB. Znany tu jesteś z nienawiści do tej firmy. PGZ nie dorasta WB w produkcji dronów i nic w twoich żenujących wpisach tego nie zmieni. Najbardziej nieudaczny , sztuczny twór polityczny który nawet prototypu nie potrafi zbudować mimo gigantycznej kasy pompowanej w PGZ rok w rok! WB sprzedaje swoje drony - jak dotąd niepokonane w walce nad Ukrainą, a PGZ ? Nawet prototypu Orlika nie mają mimo że ....wygrał??? Ha ha ha. Żenada propagandowa!

    3. wert

      Piotruś Skarż[email protected] WB na opracowanie dronów dostało 50 mln. Za 50 mln "wkładu" w program inwestycyjny Radmora który sam wyłożył 70mln. WB dostało pakiet udziałów który pozwolił CAŁKOWICIE przejąć Radmora z jego majątkiem, pakietem zamówień, wieloletnią produkcją i pewnym zbytem. Piskorz łyknął szczupaka. Ten sam praktycznie inżynierski management skończył niedawno radiostację do Tytana.; Radyjko topowe, superaśne. Znany jestem z tego że rozpowszechniam te FAKTY bo uspołecznianie kosztów połączone z prywatyzacją zysków jest dla mnie zwykłym......."PGZ nie dorasta do WB" Skoro nie dorasta dlaczego trzeba było Radmora WYJĄĆ z PGZ??? Wybieranie rodzynek z ciasta to specjalność cwaniaczków. Orlika robi WZL Pit-Radwar i prywatny Eurotech ten który zrobił płatowiec który to bez głowicy lata świetnie z głowicą wcale. Poszli na skróty bo głowicy jeszcze nie mieli a chcieli szybko. WB doceniam z super Fonet Topaz ZSSW

  5. Thorsten

    Moim zdaniem, problem leży głównie w braku planowych i przemyślanych zakupów odpowiadających ściśle założeniom przyjętej strategii (ogólnie mówiąc). Wiadomo, na początku musimy dokładnie określić jakie wojsko dostanie zadania w kwestii obrony Polski, a później dokupujemy sprzęt za pomocą którego będzie można najlepiej te zadania wykonać. I tutaj mam najwięcej wątpliwości czy MON robi odpowiednie zakupy... 3% PKB to dużo szmalu i trzeba to wykorzystać dobrze. Podam przykład, czy wydanie 10 mld złotych na 3 nowe fregaty (program Miecznik) zapewni nam lepsze zdolności obrony kraju niż choćby dokupienie 5 dywizjonów rakietowych HIMARS? Obawiam się że dużo forsy pójdzie w błoto...

  6. Bunio

    a co robili do tej pory? Chwala im za to ze chociaz pare projektow dociagneli rozpoczetych za poprzednich rzadow. A mogli przeciez uwalic.

    1. Patriota mały

      Za PO rozkładali armię, ale aneksji Krymu z 2014 to już większość programów powinna być zrealizowana, a te 3% PKB to powinni wprowadzić po ataku Rosji na Gruzję, teraz to dosyć późno. Zastanawiam się czy politycy znają historię Polski

    2. Był czas_3 dekady

      Co robili? Odkładali konkretne zakupy u różnych dostawców na rzecz zakupów z półki u naszych "przyjaciół" zza oceanu.

    3. PrawdziwyPolak

      @Patriota mały Proszę cię, litości z taką dezinformacją. Za PO powstało 90% z kluczowych inicjatyw które realizuje obecny MON. Za PO był ostatni czas kiedy ktoś myślał o obronie Polski jako całości. Przyszedł Macierewicz, później Błaszczak i zaczęło się kupowanie sprzętu na dyktat obcych lobbystów, a istniejące plany w dużej mierze przepito.

  7. Królewiec

    Pan Błaszczak się mija sam ze sobą . Badania kwalifikacyjne Borsuka dopiero w połowie roku a produkcja pewnie za 2-3 lata , kontraktu na AWR Rosomak nie ma kto podpisać , Narew czekamy na kolejny milowy krok . Cisza nad Piratem i APR . WB znowu kroplówka dla Wojska w postaci 11 zestawów Flyeye i perspektywa Ducha i Gladiusa po 2024 roku . BMS gotowy cisza . Noteć gotowa cisza . Nawet baterie Poprad niekompletne . 18 DZ bez artylerii .Rozumiem ,że czekamy na darmowe Javeliny i NLAW tak jak Ukraina

    1. pomz

      Tak prosze pana. Nie bedzie Borsuczka. Bedzie jedyny dostepny produkt od reki, dostepny w setkach egzemplarzy. Prawie od reki (i tak szybciej niz Borsuk). Amerykanski bwp Bradley!

    2. PrawdziwyPolak

      @pomz Mam nadzieję, że nie. To byłaby absolutna tragedia, nie tylko dla Polskiej zbrojeniówki, ale całego WP.

  8. Extern.

    To może na początek niech pan zamówi w końcu te uzbrojone drony Łoś, Manta od WB, których istnienia z premedytacją nie zauważa pan od 7 lat. Jak starczy determinacji to niech pan się też nie waha w sprawie olewanych przez MON inteligentnych min z Belmy, Granatników rewolwerowych z Tarnowa, Cichego radaru RM-100 dla NDRa, mundurów w nowym kamuflażu, podwozia UMPG, systemu minowania narzutowego Baobab, nowych granatów przeciwpancernych do RPG-7, BMS Jaśmin, modernizacji BMP-1 z Poznania (bo jak rozumiem z Borsuka rezygnujecie skoro trzeba na niego poczekać jeszcze ze dwa lata)? itd. itd. Trochę jednak szkoda tego PPK Pirat i Moskit, bo jak rozumiem na nie też tego roku-dwóch nie zaczekacie i wyprosicie jakieś magazynowe TOW z Amerykańskiego demobilu?

    1. Był czas_3 dekady

      Jest tego niewprowadzonego i olewanego przez MON sporo. Gdyby to było na stanie armii bylibyśmy zbyt samodzielni i silni.

    2. Piotr Skarga

      Celnie!

    3. PrawdziwyPolak

      Spoko, kupimy kolejny Amerykański sprzęt z drzwi ambasady. W końcu po co wspierać Polską zbrojeniówkę? Po co jakieś offsety czy konkurencyjne oferty? Bierzmy wszystko na oślep z USA!

  9. DA(łn)VIEN

    Obudzili się...teraz to schrony przeciwatomowe czas wybudować. Ciekawe gdzie się polskie rodziny pochowają? Pod parasolem zapewnień słynnego generała Modela znaczy Skrzypiacego czy ministra wojny Mariusza?

    1. RAF

      Niektórych to łatwo nastraszyć. Na prawdę wierzysz, że Putlerek zrzuci atomówkę?

    2. Gnom

      Jeżeli putler doprowadzi do wojny jądrowej, to schrony i tak nie mają znaczenia. Najszczęśliwsi będą ci co zejdą w pierwszych sekundach, reszta będzie gniła latami na ziemi nie możliwej do zamieszkania, ba może nawet z brakiem możliwości do ewakuacji z tej ziemi. Zamiast bawić się grami postapokaliptycznymi obejrzyj sobie "Ostatni brzeg", najlepiej ten z 1962 roku, choć australijskiemu serialowi też nic nie brakuje.. A potem wróć do wizji świata po wojnie jądrowej.

    3. PrawdziwyPolak

      @RAF To nie jest kwestia tego, czy zrzuci czy nie, tylko czy jesteśmy gotowi na ewentualne bombardowanie, czy nie? Słyszałem pomysły typu wdrożenia wymogu budowy podziemnych garaży ze wzmocnionymi stropami pod wszystkimi nowymi budynkami powyżej 4 kondygnacji, tak aby mogły służyć przynajmniej jako awaryjne schrony przeciwbombowe. Tym czasem w MONie w ogóle nie ma myślenia o przygotowaniu miast na wypadek wojny.

  10. ands

    Nie wymagam od cywilnego szefa MON i jego urzędników wiedzy o wojnie większej niż ta, która pochodzi z filmu Czterej Pancerni i Pies, ale uwaga, że sprzęt jest niezbędny do obrony dziś, a nie za 20 lat, powinna paść 20 lat temu. I o tym wszyscy wiedzieli, oprócz partyjnych działaczy.

  11. Anka

    O wiarygodności planów pana ministra i jego analiz najlepiej świadczą dokonania jego formacji podczas 7 lat rządów. Prawda jest taka, że nie ma żadnych dokonań - zakupy są chaotyczne i paradne. Po co czołgi bez PLOT? Po co Miecznik na Rosję? Widać czego potrzeba - PLOT, PPANC, 50...100 F16 (bo je znamy a są wystarczająco dobre), artyleria precyzyjna i drony wszelkiej maści w ilościach hurtowych). Do tego sporo amunicji.

  12. Box123

    [7/7] pobór w formie np: 4miesięcznych intensywnych szkoleń dla 120tys osob rocznie z możliwością zastąpienia dla pierwszych 50tys chętnych 3 letnią służbą WOT (w tedy na ich miejsce powoływani byli by kolejni poborowi).Dzięki temu w sposób ciągły pod bronią było by dodatkowych 40tys osob oraz 120tys, które miały by szkolenie w ciągu ostatniego roku i 600tys rezerw w ciągu 5lat. Dodatkowo plusem takiego rozwiązania było by znaczne zwiększenie WOT, które mogło by osiągnąć nawet 200tys żołnierzy i pozwalało by przeszkolić z posługiwania się bronią jeszcze większą część społeczeństwa. I przy okazji obecnie planowanych zmian konstytucji nalezy do niej wpisać: 1) 3% pkb na wojsko 2) 35% budżetu MON na modernizację 3) 50% tej kwoty na inwestycje w Polski przemysł LUB TRANSFER TECHNOLOGII (czyli jeżeli kupujemy sprzęt za 40mld,polonizacja wynosi 90% to 36mld jest traktowane jako inwest. w PL) 4) woj zawodowe min 130tys (Oczywiście w ust. może być wiecej ale 130tys powinno być gwarantowane

    1. "Pułkownik" Michał

      Bardzo dobrze rozpisane koncepcję. Ja też nie rozumiem czemu tworzy się osobne jednostki ppanc. i plot. zmiast umieścić takie poddodziały w ramach standardowych jednostek... Ci do sprzętu to wołają o zainteresowanie nie tylko dronybz WB, ale polskie drony stratosferyczne, projektowane i testowane przez jeden z polskich Srartup'ów i gotowe odrzutowce Flaris, które można dostosować do zadań militarnych. Do tego oprócz: "Narwi", "Wisły" i "Sony" dodałbym program zapewnienia stosownej obrony (pokroju Iron-Dom) w pierwszej kolejności dla wszystkich większych aglomeracji, a w dalszej kolejności dla wszystkich miast wojewódzkich.

  13. aQa

    Polsce potrzebne jest w tej chwili "długie ramię" które będzie mogło dosięgnąć każdego celu w europejskiej części FR. Patrząc na łomot jaki sowieci dostają na Ukrainie to przez najbliższe 10 lat będą z pyskiem przy ziemi lizać poranione łapy i nie sądzę aby myśleli o kolejnej wyprawie lądowej, szczególnie gdzieś pod Warszawę czy Rygę. Potrzebne są nam np. oceaniczne okręty podwodne z rakietami o zasięgu min. 2500 km niech wypłyną na morza i oceany i niech ich sobie sowieci szukają majac świadomość że w każdej chwili ich stolica jest w zasiegu polskich rakiet. Widzimy jak Ukraina doskonale radzi sobie z sowieckimi wojskami pancernymi i zmechanizowanymi w bezpośrednim kontakcie, ale nie mają niczego co spowodowało by szok w sowieckim społeczeństwie po ukraińskim ataku na sowieckie cele wojskowe w rejonie Moskwy, Petersburga, Wołgogradu czy Sewastopola.

  14. wert

    obrona ppanc z FAKTYCZNĄ eliminacją siły wroga: uderzenie na dystansie przez Himars z subamunicją- bez rozpoznania i uderzenia F-35 realizacja wątpliwa. Drugi element: uderzenie artylerią z amunicją SMArt, APR. Trzeci element: uderzenie artylerią Rak z APR, ppk Spike, WŁASNYMI CZOŁGAMI- które na UKR są obok artylerii najskuteczniejszym środkiem rażenia. Czwarty element (dla wojsk słabo wyposażonych, słabo dowodzonych, w desperacji) indywidualne wyposażenie żołnierza w rpg NLAW Jawelin- jako ostatnia linia oporu. Użycie tego środka świadczy o SŁABOŚCI wojska szafującego życiem żołnierza. Na UKR skuteczność Jawelina to max 80%, inne ok 50% zwykły rpg potrzebuje 4-5 trafień do eliminacji dekla. Tylko ignoranci emocjonują się zbrojeniem od d... strony i atakowanie w bezpośredniej styczności broni panc własną piechotą- mięsem armatnim

    1. LMed

      Czyli właściwie wszystko mamy ( Himars, F-35, amunicja specjalna do Raków i Krabów, czołgi najlepsze na świecie z amunicją super, tej broni ppanc też od groma). Nie jest źle.

    2. wert

      [email protected] tak wygląda obrona wg standardów NATO. Niby coś mamy a faktycznie jesteśmy w proszku i skazani na rpg. SKAZANI niechlujstwem i lekceważeniem potrzeb państwa polskiego przez wielbicieli Końca Historii. Ruszenie programów zbrojeniowych zaraz po Gruzji dałoby nam dziś gotowe systemy już na stanie WP. Mielibyśmy spory komfort bez zastanawiania się czy musimy/nie musimy z Lublina Białegostoku itp robić Czernichowa czy Mariupolu. Walutą jest KREW

    3. Piotr Skarga

      Tylko ignoranci powiedzą że atak Himars gdy...nie ma Himars, powiedzą o F35 gdy ...nie ma F35. O dubamunicji ...gdy nie ma ani 1 sztuki! Tylko ignorant powie o obronie ppanc gdy od 2006 MON nie dokupił ani jednego CLU dla Spike a gdy od 2014 trwa wojna "na progu" będzie krytykował NLAW który zmiata ruskie czołgi i wozy opancerzone setkami. Tylko ignorant się tak ośmieszy podczas gdy my mamy wyłącznie archaiczne RPG 7 z amunicja która nie wiadomo czy odpali.

  15. Donald

    Przez prawie 20 lat fachowcy nie potrafią zintegrować wieży rosomaka ze spikiem , jakie to żenujące w porównaniu np. do btr 4 , o tureckiej zbrojeniówce nawet nie wspominam żeby nie spalić się ze wstydu . Tak to wygląda jak po fachowcu Siemoniaku i Macierewiczu mamy Błaszczaka fachowca od XVII wiecznej szlachty. Jedynym beneficjentem będzie amerykański przemysł zbrojeniowy.

  16. Box123

    [1/7] Błaszczak, miałeś 5 lat na to żeby to wszystko zrobić i nie zrobiłeś praktycznie nic. Jedynym plusem tego wywiadu jest to, że nie powiedział po raz kolejny że kupił himars, którym chwali się od 3 lat. Jeżeli w tym roku nie zostanie podpisana umowa na w 100% spoloniozwanego wilka i homara, Błaszczak powien wylecieć z MON, bo to będzie oznaczać, że ten człowiek nie nadaje się na zarządzanie tym resortem. Każdy zakup z półki uzależnia Polskę na lata od humorów dostawcy, a ostatnie działania USA pozbawiają ten kraj wiarygodności jako sojusznika. Więc uzależnienie się od dostaw z tego kierunku bez pełnej polonizacji, tam gdzie tylko jest możliwe żeby tego uniknąć należy traktować jako dywersje,za którą Polska może zapłacić w przyszłości niepodległością. To co można kupić teraz ze Stanów to: 250 abramsow ( i ani jednego więcej - chyba, że wymienione na nasze t72 gdybyśmy mieli przekazać je Ukrainie ), kolejne 3 eskadry f35, bo dwie to śmieszna ilość w obecnej sytuacji

    1. Super Glue

      100/100

  17. Adam

    test

  18. Prezes Polski

    Przypominają się słowa Marksa, że każda historia dzieje się dwa razy. Pierwszy raz jako tragedia, drugi jako farsa. Nasza tragedią były lata 1935-39. Kompletne zaniechanie badań i rozwoju nowoczesnych koncepcji rozwoju sił zbrojnych, a potem paniczne, chaotyczne zakupy, gdzie się da, zakończone katastrofą 1939. Teraz mamy to samo. Przez lata ignorowano potrzeby, a teraz kabotyn w roli ministra opowiada polityczne farmazony o jakichś ustawach, które mają w czymś pomóc. A sprzętu nie ma, rezerwistów nie ma. Perspektywa produkcji i zakupów "na teraz" to co najmniej kilka lat. O szkoleniu wolę nie pisać. Nie jest to farsa?

    1. pomz

      jak to nie ma rezerwistow? A ja to co?

  19. Seba

    Tak bez 5-10 lat dialogów i analiz ... to żart ?

  20. Box123

    [2/7] (z dostawą do 2030 roku - i równolegle wejście we współpracę z Koreą lub Turcją nad myśliwcem kolejnej generacji), 2 dywizjony himarsa (i w tym roku umowa na pozostałe 100 homarow z pełną polonizacją) i te nieszczęsne drony, które oczywiste weźmiemy z półki chociaż było tyle lat żeby podpisać z kimś normalną umowę z transferem technologii (ale Błaszczak od 5 lat blokuję wszelkie inwestycje w Polski przemysł - nie umial nawet dokończyć Macierewiczowego zamówienia na amunicje krążącą, której powinniśmy dziś mieć kilka tysięcy sztuk i móc wysłać bez problemu ze 2 na Ukrainę... ale mamy 100.. To samo dotyczy zamówień dronow, gdzie na 5 lat zamrożono dostawy do wojska marnując potencjał polskich firm). I jeszcze dwie dodatkowe baterie patriotów (ale o tym z kolei, podobnie jak o kolejnych f35 mowy oczywiście nie ma - czyli jak zwykle albo nie kupujemy nic, albo ilości które nie odegrają w razie wojny żadnej roli). I to jest wszystko. Nic więcej nie powinno być zakupione w USA.

  21. Box123

    [3/7] Natomiast na już powinien być zamówiony piorun: 600wyrzutni i 2tys sztuk amunicji krążącej (umowy najpóźniej do połowy kwietnia), a do końca roku: w 100% spolonizowany wilk i Homar oraz narew z OBOWIĄZKOWYM CAMM-ER. Czyli po pierwsze bezwzględny transfer technolgii przynajmnjej w tych trzech programach, po drugie zwiększenie planowanej ilości sprzętu: wilk 800, Homar - poza 56 himarsami 100wyrzutni, narew 30baterii oraz Wisła 10,a po trzecie bezwzględne przyspieszenie planowanej produkcji,bo obecne terminy są absurdalne: borsuk jak wszystko pójdzie dobrze - 2043, a wydaje się zasadne żeby przyjąć, że skoro chcemy zwiększyć ilość wojska x2 to wielkość wojsk zmechanizowanych, pancernych czy rakietowych również się zwiększy przynajmniej o 1/4 - bo chyba plan nie jest taki, że te dodatkowe 150tys to ma być tylko piechota..A jeśli tak to borsuka będziemy potrzebować np: 300sztuk więcej czyli dodatkowe 5 lat - 2048? A podobno chcemy startować w przetargu dla Słowacji. Strach pomyśleć

  22. Box123

    [4/7] co będzie jak wygramy. To samo narew. Przewidywany czas dostaw 23 baterii to 2037...wiec 30 było by ok 2042... Oba te programy powinny się zakończyć najpóźniej w 2035 roku. W przeciwnym razie jest to marnowanie potencjału oraz wieloletniej pracy. Bo co z tego, że przez lata opracowywaliśmy borsuka i że udało się osiągnąć bardzo dobry rezultat jeśli jeszcze w 2035 będzie dostarczonych zaledwie połowa, czyli nasze wojsko będzie mogło wykorzystać potencjał tych prac tylko w połowie. A po drugie: skoro mamy kupować teraz z półki za miliardy dolarów to dlaczego nie można stworzyć dodatkowych linii produkcyjnych czy to do borsuka czy Narwi? Kwestie dodatkowe 1) co z piratem i moskitem? Czy zrobiono cokolwiek żeby przyspieszyć prace nad nimi? Czy ktoś sprawdził czy można to zrobić? 2) co z przyspieszeniem wdrażania uzbrojenia, które jest na ukończeniu. Sytuacja z grotem (wbrew targowickiej opozycji i niemieckim strowanym z Berlina mediom) pokazała, że znacząco może to

  23. Box123

    [5/7] przyspieszyć rozwój broni. Taki sam schemat powinien zostać zastosowany do borsuka, pirata i moskita, a później do innych rodzajów uzbrojenia 3)kolejna kwestia: czy jest jakiś plan zwiększenia nasycenia bronią p-pnc i p-lot podstawowych drużyn piechoty. Już dawno pisałem, że każda taka 12stka powinna posiadać 3 wyrzutnie p-pnc i jedną p-lot. Sytuacja na Ukrainie pokazała, że nasycenie tą bronią wśród oddziałów operujących poza miastami jest bardzo duże i to w dużej mierze decyzję o ich sukcesie (Nie może być tak, że wyrzutnie przeciwpancerne będą tylko w plutonach przeciwpancernych). Tymczasem u nas jest nadal 250 spikow i śmieszne 60 javelinow, a przetargu na granatnik nawet nie zaczęto... Nawet jeśli przyjmiemy, że tylko każda 12stka WOT po prawej stronie Wisły miała by otrzymać 2 wyrzutnie p-pnc i jedną wyrzutnie p-lot to potrzeba tylko dla nich 1tys wyrzutni p-pnc i 500 wyrzutni p-lot + tysiące granatników

  24. Box123

    [6/7] 4) kolejna kwestia: Niszczyciele czołgów - ale nie jako jeden batalion, który będzie w razie W rozsyłany w różne miejsca, ale np: po 8sztuk dokooptowanych NA STAŁE do każdego batalionu rosomakow, czołgów i bwp. Takie rozwiązanie zwiększało by siłę ognia wszystkich batalionów, bezpieczeństwo samych niszczycieli jak i poprawialo zgranie załóg w porównaniu z obecną koncepcją. 5) dwukrotne zwiększenie ilości langust w wersji 2 oraz krabow, co z uwzględnieniem nowej dywizjj daje lacznie zapotrzebowanie ok 300sztuk. 6) i ostatnia sprawa. Konieczne jest przywrócenie poboru, ponieważ nie ma szans żeby ściągnąć do wojsk zawodowych kolejne 150tys żołnierzy, bo poprostu nie będzie tylu chętnych do sluzby - Nie mówiąc o tym, że w sytuacji ograniczonego budżetu utrzymywanie 150tys żołnierzy zawodowych jako piechoty nie ma sensu, a powszechne szkolenie wyjdą tylko wszystkim na dobre. Więc skoro obecnie nawet Tusk przebąkuje coś o powszechnych szkoleniach to trzeba to wykorzystać i przywrócić

  25. pomz

    czyli zostaje na placu boju bwp Bradley! Prawie od reki, szybciej do nas dotrze niz Borsuk.