Geopolityka

Zamknięcie NATO na inne państwa to zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski [OPINIA]

Fot. eFP NATO Estonia, NATO Battlegroup Estonia

Czy możemy sobie pozwolić na zamknięcie drogi do NATO? Nie i to nie z powodu interesu państw, które mogą chcieć dołączyć do sojuszu obronnego. Nie można sobie na to pozwolić z racji potrzeb własnych, odnoszących się do kwestii polityki, wartości, ale też elementów czysto militarnych.

Rosja cały czas, wszelkimi dostępnymi jej sposobami, mocno naciska na Zachód, aby państwa NATO na czele ze Stanami Zjednoczonymi doprowadziły do zamknięcia umownych drzwi do tej organizacji. W obecnej sytuacji kryzysowej takim formatem presji jest koncentracja wojsk wokół Ukrainy i wręcz niemal otwarte grożenie agresją. Podobnych narzędzi jest jednak o wiele więcej w arsenale współczesnej rosyjskiej polityki wobec Zachodu. Finalnie chodzi oczywiście o blokowanie, a najlepiej zablokowanie grupy wybranych przez przywódców na Kremlu państw w Europie w ich możliwościach działania w sferze bezpieczeństwa oraz obronności. Wśród takich podmiotów międzynarodowych są te, które mają już takie aspiracje i wyrażały to wprost czyli Ukraina oraz Gruzja lub w przyszłości potencjalnie mogłyby zadecydować o potrzebie rozpoczęcia drogi do systemu obrony kolektywnej. W tym ostatnim przypadku, w przeciągu ostatnich miesięcy najgłośniej było o Szwecji i Finlandii. O których pojawił się na Defence24 specjalny podcast, opublikowany w ramach nowej serii (Nie)bezpieczny Świat (zapraszamy do odsłuchania) . Stąd też warto spojrzeć na roszczenia Rosji bardziej od wewnątrz NATO, a także zastanowić się czym one są w wymiarze długookresowym. Odchodząc przy tym od pobieżnych diagnoz, budowanych przy pojawiających się obrazach rosyjskich eszelonów wojskowych.

Kryzys ukraiński - raport specjalny Defence24.pl

Czytaj też

Cały czas podstawowym pytaniem jest i będzie to, czy powinniśmy, nawet przez chwilę, brać pod uwagę kwestię ustępstwa na rzecz wizji rosyjskich przywódców w zakresie zamknięcia drogi do NATO. Największym niebezpieczeństwem skłaniania się ku takiemu sposobowi myślenia nie jest nawet uderzenie w system suwerenności innych państw, takich jak Ukraina, którym narzuca się z góry pewne rozwiązania. Zgadzając się na takie ustępstwa, NATO i jego członkowie zgadzają się na rzecz o wiele bardziej niebezpieczną. Zaakceptowano by de facto zrównanie własnych standardów ze „standardami" rosyjskimi, w zakresie rozumienia systemu bezpieczeństwa i obrony. Podczas gdy podstawowym standardem NATO jest chociażby transparentność działań. Generalnie trzymanie się zasad międzynarodowych, w tym również tych bezpośrednio przekładającym się na środki i narzędzia budowania zaufania w kwestiach czysto militarnych. Jak to wygląda w systemie wartości rosyjskich, dobrze możemy się przekonać w sferze interpretowania przez Kreml chociażby Dokumentu Wiedeńskiego. A w praktyce podchodzenie do używania zróżnicowanej gamy działań militarnych (Gruzja, Ukraina, itd.). Przyjmowanie kremlowskich roszczeń to również, powiedzmy to otwarcie, przyjmowanie w całości pakietu propagandowego strony rosyjskiej. Tam mamy takie hasła jak „agresywność NATO", „militaryzacja flanki wschodniej NATO", „wyścig zbrojeń NATO", itd.

Fot. Elizabeth Arrott, VOA - Voice of America, domena publiczna

Czyli myśląc o jakiejkolwiek formie blokowania dostępu do rozszerzeń Sojuszu w przyszłości, akceptujemy taką narrację, gdzie są dwie niejako równie winne strony. Absurdalność takiego myślenia można dostrzec w rosyjskich zarzutach o wzmożonej obecności na wschodniej flance NATO po 2014 r. Choć to to Rosja najpierw napada na inne państwo i eskaluje konflikt , dziś stara się jednak stworzyć z 2014 r. swoisty punkt krytyczny, tyle że związany z działaniem NATO. Trzeba powiedzieć, że w jakimś stopniu robi to umiejętnie, bowiem istnieją głosy na Zachodzie o niepotrzebnym drażnieniu Kremla właśnie zwiększoną obecnością wojskową w naszym regionie. Co więcej, nawet w Polsce uda się wychwycić krytykę obecności sojuszniczej. Zaś w tym samym czasie już mało nośnym tematem stało się dostrzeganie rosyjskich działań via grupy separatystów w Donbasie. Trzeba powiedzieć wprost, chcąc zapomnieć o linii frontu we wspomnianej wschodniej części Ukrainy lub o okupacji Krymu, stajemy się bardziej podatni na agresywną propagandę Kremla. Tworzymy w ten sposób po własnej stronie coś w rodzaju informacyjnego widzenia tunelowego.

Czytaj też

Nie możemy sobie pozwolić, nawet przy skali obecnych rosyjskich roszczeń, również na to, aby stracić wizję tego czym jest NATO. Sojusz Północnoatlantycki zawsze był klasycznym sojuszem obronnym, a jego fundamentem była właśnie sfera wartości. Czasem krytykowanych, czasem podważanych, ale jednak stanowiących spoiwo, którego zabrakło wielu innym podobnym formatom na świecie. Stąd też uderzenie w możliwość rozszerzenia NATO będzie wprost zanegowaniem tego , że wolne narody i społeczeństwa, zgodnie z Artykułem 10 Traktatu Północnoatlantyckiego mogą podejmować decyzje samodzielnie.

Strony mogą, za jednomyślną zgodą, zaprosić do przystąpienia do niniejszego Traktatu każde inne państwo europejskie będące w stanie popierać zasady niniejszego Traktatu i przyczyniać się do bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego. Każde państwo w ten sposób zaproszone może stać się Stroną Traktatu, składając Rządowi Stanów Zjednoczonych Ameryki dokument przystąpienia. Rząd Stanów Zjednoczonych Ameryki powiadomi każdą ze Stron o złożeniu każdego takiego dokumentu przystąpienia.
pełne brzmienie Art. 10 Traktatu Północnoatlantyckiego

Uleganie rosyjskim naciskom nie będzie więc żadnym wyrazem pragmatyzmu, czy też realizmu, będzie zaś ulegnięciem presji militarnej oraz rosyjskiej wizji narzucanej innym państwom. I znów wkraczamy na bardzo grząski grunt, bowiem zestawiamy wolę państwa agresora z wolą narodów dążących do zagwarantowania sobie bezpieczeństwa. Państwa, które musi brać pod uwagę bratnie interwencje, żeby ratować sprzyjających sobie satrapów i sojuszu obronnego, który był zawsze punktem odniesienia dla woli wolnych społeczeństw. Raz jeszcze trzeba potwierdzić jedno, NATO nikogo nie zmusza do wstępowania i przede wszystkim nie jest ekspansywne, nie twierdzi, że potrzebne są jakiekolwiek strefy wpływów czy inne koncepcje tzw. bliskiej zagranicy. Pamiętajmy, że nawet w przypadku Rosji strona natowska zawsze stała na stanowisku ułatwienia kontaktu i relacji, czego świadectwem jest chociażby Rada NATO-Rosja.

Spotkanie w ramach Rady NATO-Rosja, 2022 r.
Fot. NATO

Popularne twierdzenie o finlandyzacji jakichś państw to również dość ciekawy przykład zrównywania dwóch wysoce odmiennych systemów wartości. Z tym, że dzieje się to zawsze na niekorzyść państw demokratycznych. Jest bowiem zaakceptowaniem procesów kształtowania systemu obronnego (i nie tylko) innego państwa przez podmiot, który sam charakteryzuje się agresywnym wykorzystaniem narzędzi wojskowych. Czy naprawdę ktoś wierzy, że wszelkie umowne strefy buforowe oraz tego rodzaju konstrukty są w stanie włączyć Rosję do dialogu, opartego na wyzbyciu się działań zarówno podprogowych jak i balansujących na progu wojny? Raczej będą stanowiły z jednej strony zaproszenie do zwiększonej penetracji wywiadowczej oraz budowania narzędzi wpływu na system polityczny, ekonomiczny, społeczny, etc., a z drugiej pozwolą na wykorzystanie zasobów wojskowych w innych rejonach. W końcu nie słyszeliśmy dotychczas ze strony władz na Kremlu dementi w zakresie wizji słynnego odbudowywania zasięgu imperium.

Czytaj też

Próba narzucenia dyskursu o zamykaniu drzwi w NATO dla innych państw ma też wymiar pragmatyczny. Jednakże, nie jest to pragmatyzm na rzecz gwarancji pokoju i stabilności. Mowa raczej o wysoce celowej polityce osłabiania pewności sojuszników w ramach NATO. Aż chce się powiedzieć o tym, że będzie to prawdziwa taktyka salami. Czyli najpierw wskazujemy innym, że potrafimy zablokować suwerenne działania sojuszu obronnego w aspekcie rozszerzeń. Następnym krokiem będzie dzielenie państw na te, którym nic nie zagraża, oraz te „bezpańskie", budujące niepotrzebnie napięcia. Próbował to już całkiem niedawno mówić Siergiej Ławrow, a więc szef rosyjskiej dyplomacji. Finalnie, naturalną koleją rzeczy jest próba dzielenia samego wymiaru transatlantyckiego. Lord Ismay, słynny sekretarz generalny NATO u zarania budowy sojuszu obronnego wprowadził zasadę 3xKeep (ang. keep the Soviet Union out, the Americans in, and the Germans down.). Utrzymania Amerykanów w Europie, Niemców w systemie relacji wewnątrzeuropejskich i finalnie, trzymania z dala od Europy (wówczas niestety tylko tej Zachodniej) Sowietów. Dziś, można uznać, iż ekipa Władimira Putina postawiła swoją koncepcję 3xKeep do agendy priorytetów w polityce zagranicznej. Mamy bowiem do czynienia z trzymaniem z dala od Europy Stanów Zjednoczonych, wspierając wizje, że może być „użyteczna" w decydującej batalii Waszyngtonu z Pekinem. Po drugie, widać, że Kreml chciałby trzymać z dala od wschodniej, ale też i części południowej oraz północnej przestrzeni NATO państwa Zachodniej Europy. Finalnie, w rosyjskich planach należy trzymać z dala inne państwa (dziś nie będące w NATO) z dala od systemu obrony kolektywnej. Pytanie komu bliżej do koncepcji 3xKeep Lorda Ismay'a, a kto najchętniej zaakceptowałby kremlowską wersję 3xKeep.

Spójrzmy na końcu na kwestie militarne, bo również one są w tym zakresie dość znamienne. Kreml powtarza, że rozszerzenia NATO na wschód to dla strony rosyjskiej podważenie ich zdolności obronnych. Czy jednak to nie strona rosyjska z premedytacją, buduje od lat zdolności zaczepne w strukturach Zachodniego Okręgu Wojskowego, a także wydzielonej Floty Północnej i Południowego Okręgu Wojskowego? Czy to nie strona rosyjska wprowadziła na nowo systemy rakietowe do myślenia o bezpieczeństwie europejskim, podważając Traktat INF? Przyjmując bezwolnie argumentację o zagrożeniu rosyjskiego bezpieczeństwa militarnego, jakoś pomija się drugą stronę. Szczególnie, że chociażby trudno przypuszczać, iż np. ukraińskie społeczeństwo wolałoby współcześnie przeznaczać tak znaczące środki na rozwój sił zbrojnych, Gwardii, itd. Kosztem inwestycji w gospodarkę, sektor nauki lub nawet kwestie czysto socjalne. Analogicznie w przypadku państw NATO i EU w naszym regionie.

Czytaj też

Konkludując, kiedy będziemy chcieli szukać argumentów usprawiedliwiających chociaż część rosyjskich roszczeń wobec NATO, będziemy osłabiać własne bezpieczeństwo. Żeby ocenić zaś równość interesów strony rosyjskiej i NATO spójrzmy ponownie na zapis Traktatu Północnoatlantyckiego. Dokładniej na Artykuł 2 odnoszący się do roli NATO jako czynnika rozwoju pokojowych i przyjaznych stosunków międzynarodowych. Porównajmy Partnerstwo dla Pokoju, wspólne działania nawet względem problematyki pokoju na Bałkanach, pomoc w misjach antypirackich, działania szkoleniowe na rzecz budowy sprawnych sił zbrojnych i struktur policyjnych innych państw świata, działania antyterrorystyczne, itd. z aktywnością Rosji w latach 2000-2022. I przypomnijmy II wojnę w Czeczenii oraz późniejszą pacyfikację tego regionu, napaść na Gruzję w 2008 r., napaść na Ukrainę w 2014 r. Nie zapominając przy tym o kwestii zestrzelenia cywilnej maszyny MH17 przez separatystów obsługujących rosyjskie systemy uzbrojenia, użyciu Nowiczoka (broni chemicznej) na ulicach Salisbury, czy eksplozji składów amunicyjnych w Czechach, gdzie śmierć poniosły dwie osoby.

Fot. Wikimedia Commons / Yana Amelina/ CC 3.0.

W naszym interesie jest więc bronienie silnego NATO (efektywnego politycznie i wojskowo), bazującego na sprawdzonych zasadach i przyciągającego do systemu – OBRONY - kolektywnej inne państwa. Naszym interesem jest też ciągła rozmowa dyplomatyczna z Rosją, tworzenie zasad transparentności w działaniach wojskowych, a także restauracja całego wachlarza narzędzi budowy zaufania w Europie. Jednak, trzeba pamiętać na jakich zasadach ma to następować i czy uleganie presji militarnej jest przy tym najlepszym doradcą.

Strony będą przyczyniały się do dalszego rozwoju pokojowych i przyjaznych stosunków międzynarodowych przez wzmacnianie swych wolnych instytucji, przez spowodowanie lepszego zrozumienia zasad, na których te instytucje są oparte oraz przez pobudzanie warunków stabilizacji i dobrobytu. Będą one dążyły do usuwania nieporozumień w swej międzynarodowej polityce gospodarczej i będą popierały współpracę gospodarczą pomiędzy którymikolwiek z nich lub wszystkimi.
pełne brzmienie Art. 2 Traktatu Północnoatlantyckiego

Komentarze (15)

  1. Andrzej B.

    Podsumowując. Czy sojusz należy rozszerzać? Najpierw należy go zreformować, ujednolicić i narzucić wspólne standardy, np. bardziej jednolita strukturę, wyposażenie i wyszkolenie. Mogą być różnice, ale nie może to wyglądać jak za przeproszeniem armia niemiecka pod Stalingradem. Słabym ogniwem okazali się sojusznicy, co doprowadziło do okrążenia... Piszę to bez polityki, odsuwając bieżące wydarzenia. Pewne problemy są takie same. Włosi w Afryce w czasie II Wojny Światowej czy Austriacy w czasie I Wojny Światowej, to sytuacje gdy sojusznik staje się problemem i zamiast wspierać angażuje nasze siły w rejonach odległych od głównego kierunku.

  2. Andrzej B.

    Poszerzanie sojuszu nie oznacza automatycznie wzrostu jego siły. Państwa bałtyckie są trudne do obrony, a same posiadają stosunkowo słabe armie. Kolejny aspekt to względne bezpieczeństwo dawnych członków. Im więcej sojuszników tym dawni członkowie czują się bardziej bezpieczni i oddaleni od ewentualnego frontu. Prowadzi to do rozluźnienia, niechęci do ponoszenia wydatków i w konsekwencji redukcji armii. państwa takie jak np. Holandia po prostu nie czują się zagrożone. Kolejny aspekt to rozdrobnienie logistyki i dowodzenia. Poszczególne armie mają różne struktury, uzbrojenie, dowodzenie i standardy szkolenia. zamiast jednolitej struktury mamy zbiorowisko. Co więcej cele różnych krajów nie są jednolite - im czuja się bezpieczniejsi od głównego zagrożenia tym bardziej poświęcają się innym celom. Są to realne zagrożenia, którym należy przeciwdziałać i pochłania to energię.

  3. Dr.Crusher

    USA chcą panować nad światem,bo są "dobre" - chodzi o istotę NATO.Wydawca Der Spiegel, Augstein:"Ale Amerykanie potrzebują jednak wroga,choćby słabego.Z pewnością chcieliby sami odgrywać rolę Swiatowego Szeryfa.Na to jednak brak im sił. USA chcą NATO jako pomocnika szeryfa. Dlatego nie trzeba uchodzić za zbyt wielkiego cynika,jeśli się stwierdzi,że konflikt o Kosowo został rozpoczęty i jest wykorzystywany przez St. Zjednoczone (pomijając zrozumiałe motywy humanitarne) jako część ich ogólnoświatowej strategii." - "Arroganz der Macht",Der Spiegel, 18/1999.USA wierzyły,że mogą bezpiecznie bogacić się pracą Chińczyków, w trwanie niedorozwoju po upadku ZSRR i jednostronnie wypowiedziały układ hamujący wyścig zbrojeń nuklear. dla dobra ludzkości.Nieoczekiwanie Rosja wyprzedziła USA w tym wyścigu.Realia: nie chodzi o Ukrainę, lecz o uporanie się USA ze skutkami ich pomyłek co do Chin, Rosji.Propaganda: Rzeczpospolita o Rosji: "antyzachodni imperialny diabeł nie zniknie",Haszczyński,15.02.22

    1. Perun Shogun

      Ani nie mam zamiaru bronic USA - ich pomylek, czy niezrozumienia Rosji lub Chin w ogole - NATO powstala by ''3 keep'' 'keep USSR out, keep USA in & keep Germans down!' Niemcy oskarzaja USA, ze wykorzystuja ta sytuacje do sprzedazy swojego gazu - nie to Rosjanie wykorzystuja ta sytacje by uzaleznic Niemcy (co juz zrobili) calkowicie od swojego gazu i nie miec zwiazanych rak w zajmowaniu krajow az do RFN! Bezpieczenstwo narodowe Polski opiera sie na tym samym. Zblizenie rosyjsko-niemieckie to likwidacja wolnej Polski. Czy to az tak ciezko zrozumiec? Bialorus juz jest niewonica Kremla, Ukraina ma szanse zrownowazyc moskiewska potege. Polska zas powinna zarabiac na handlu miedzy wschodem i zachodem - a pieniadze przeznaczac na wzmacnianie potecjalu obronnego i inne konieczne dobra spoleczenstwa.

  4. Tani35

    Eee goscie jestescie nienowoczesni. Zdobędą Ukrainę i będą ją utrzymywali? Ojcem tzw Majdanu była Rosja bo to była ostatnia deska ratunku by odzyskać Krym. Trzeba pamiętać że w 2016 kończyła się dzierżawa bazy w Sewastopolu. A Janukiewiczowi Zielone Ludziki nic by nie mogły zrobić. Na 99% Ukraina i tak wróci do Rosji chyba że wyeliminuje Oligarchów. Ale jak to zrobić tego nie wie nikt. To jest mała kłótnia w rodzinie. Amerykanie zabrali złoto wiec Ukry mają do wyboru albo Niemcy albo Rosja. Ja obstawiam Rosja a prezydent jak i jego poprzednik ucieknie do ... Izraela.

  5. Sarmata

    Ja w sprawie daty ataku na ukrainę. czy można by się dowiedziec nowej daty? Bo chciałbym wziąć urlop i oglądać to w internecie. Ale nie znam tej daty a te które były podawane przez USA i inne instytucje są już przedawnione. Może by D24 zasiegneło informacji w służbach specjalnych USA lub ukrainy na kiedy planują atak Rosjan?

  6. Sarmata

    ........Czy to nie strona rosyjska wprowadziła na nowo systemy rakietowe do myślenia o bezpieczeństwie europejskim, podważając Traktat INF?.........Czy to nie USA ten akt wypowiedziały z tego powodu że Chiny do niego nie należały? Autor ma jakieś dowody ze systemy rakietowe Rosyjskie były niezgodne z tym traktatem? Autor pisze bzdury i chce do NATO kraj który twierdzi ze jest w stanie wojny z mocarstwem nuklearnym? To niech autor wezmie karabin i idzie na front bronić swojej ukrainy . Typowy ukrainiec, sam nie chce walczyć ale prosi innych aby go bronili.

    1. Valdore

      Sarmata, sam chciałeś: Testy RS-26 na 2200km którymi się rustrollu chwaliliscie i zdjecia odpalanych 3M-14 z wyrzutni Iskanderów. Byliscie tak tepi że pokazaliscie to na cały świat:)

  7. Siódmy

    " zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski" W NATO jesteśmy 22 lata i jakim zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski było to, ze przez te 22 lata NATO nie poszerzyło się o Ukrainę?

  8. Sarmata

    Uważam że Polska powinna wysłać wojsko na ukrainę. Trzeba pomóc braciom ukraińcom. Powinnismy wysłać wojsko do Małopolski Wschodniej nazywanej przez ukraińców ukrainą zachodnią chociaż ta czesc ukrainy nigdy nie była prawdziwą ukrainą ale czescią Królestwa Polskiego. Ukraina była na obszarze Wielkiego Księstwa Litewskiego i nie miała nic wspólnego z Małopolską Wschodnią. Polskie wojsko powinno strzec Małopolski Wschodniej przed Rosjanami. Myślę że Rosjanie w takiej sytuacji nie zaatakują Lwów i Polska zasłuży na wdzieczność ukrainców. Może nawet pozwolą na ekshumacje zamordowanych na Wołyniu?

    1. HeHe

      Bestialskie ludobójstwo ludności naszych Kresów (nie tylko Polaków ale także Żydów, Węgrów, Czechów, Słowaków, Ormian i "sprawiedliwych" Ukraińców) dokonane przez Ukraińców miało miejsce na Wołyniu ORAZ w Małopolsce Wschodniej.

  9. Sailor

    Dalsze rozszerzenie NATO jest Polską Racją stanu. Ukraina w przyszłości może się stać takim buforem bezpieczeństwa dla Polski jakim Polska jest teraz dla Niemiec. Niemiecka narracja w stosunku do Rosji była by zupełnie inna gdyby geograficznie zamieniła się z Polską. Natomiast wejście Szwecji, a szczególnie Finlandii spowodowało by konieczność większego rozciągnięcia sił. Może ma awantura będzie miała w finale jakieś pozytywne skutki.

    1. HeHe

      Rozszerzenie NATO o Ukrainę NIE JEST polską racją stanu. Polską racją stanu jest odprężenie i pokój na wschodzie a ewentualna przynależność Ukrainy do NATO oznaczałaby ciągłe napięcia z dużym prawdopodobieństwem konfliktu zbrojnego. Ukraina w NATO nie byłaby więc dla nas żadnym "buforem" bo po pierwsze już graniczymy z Rosją i Białorusią a po drugie siła ukraińskiego wojska jest i będzie iluzoryczna szczególnie w ewentualnym starciu z ruskimi.

    2. HeHe

      Na żadne skutki w postaci przystąpienia do NATO Szwecji lub/i Finlandii bym nie liczył. tym bardziej, że w związku z nasilonymi prasowymi spekulacjami na ten temat Szwedzi i Finowie parę tygodni temu potwierdzili swoją obecność w Ruchu Państw Niezaangażowanych. Poza tym żadna (absurdalna) terytorialna wymiana miejsc z Niemcami nie zmieniłaby niemieckiego podejścia do Rosji ponieważ wychodzą oni z założenia utrzymania światowego pokoju a zgodnie z jego pojmowaniem przez elity polityczne Niemiec, Francji i reszty zachodniej Europy pokój może być utrzymywany TYLKO I WYŁĄCZNIE WE WSPÓŁPRZ ROSJĄ a NIE PRZECIW NIEJ.

    3. HeHe

      Uzupełnienie do poprzedniego komentarza. Zgodnie z pojmowaniem utrzymania pokoju przez elity polityczne Niemiec, Francji i reszty zachodniej Europy pokój może być utrzymany TYLKO I WYŁĄCZNIE WE WSPÓŁPRACY Z ROSJĄ A NIE PRZECIW NIEJ.

  10. rcicho

    Załóżmy Ukraina staje się członkiem NATO. Dochodzi do wznowienia konfliktu w Donbasie (obie strony zaczeły się ostrzeliwać), Rosja uderza to my związani sojuszem MUSIMY przyjść na pomoc i wejść do wojny przeciwko Rosji. Wysływamy połowę swojego wojska na front ale Rosjanie biorą to za atak na ich kraj i uderzają z Okręgu Kaliningradzkiego oraz Białorusi na Polskę i szybko dochodzą pod Warszawę. Polska chce wycofać w popłochu swoje wojska z Ukrainy ale rosyjskie lotnictwo niszczy kilkanascie najważniejszych wezłów komunikacyjnych w zach. Ukrainie i nasze wojsko nie może się wyrawć i tworzy się kocioł. Do tego kilka pocisków atomowych niewielkiej mocy na wsóchod Polski (gdzieś tam na Pomorzu czy w Podkarpackim i klękamy. Game over. Pamiętajcie że sojusz to obopulne zobowiązanie a Ukraina ma interes aby odbić Donbas. Sama nie jest w stanie dlatego będzie próbowała w to wciągnąć innych. Wejście UKR do NATO dla wielkie dla nas zagrożenie wplątaniem w konflikt z FR.

  11. mc.

    Wydarzenia dzieją się dziś, historia potrzebuje więcej czasu. Jakie są obecne wydarzenia ? Putin stoi nad krawędzią. Jeżeli zaatakuje Mariupol, lub choćby włączy Donbas i Donieck do Rosji, na jego oligarchów spadną kary. Jakie ? Zajecie ich majątków za granicą Rosji. I najszybciej stanie się to w Wielkiej Brytanii. GB "potrzebuje kasy", a przejęcie np. cudzego złota (polskiego) to jest już ich tradycja. Nie zrobienie niczego (przez Pana Putina), to pokazanie słabości. A "wilki" czekają. Czyli co by nie zrobił, d... będzie miał zawsze z tyłu. A co do historii... Od dziesiątków lat (około 30-tu) NATO namawia Szwecję i Finlandię o wejście do Paktu. Nawet obecne wydarzenia nie przekonały Finów do tego (chyba bardzo boją się reakcji Rosji). Ale gdyby Szwecja weszła teraz do Paktu, byłaby to ogromna korzyść (Szwecja nie graniczy bezpośrednio z Rosją, więc nie będą mieli argumentów). A co do Ukrainy - muszą poczekać.

    1. Sailor

      Obecnie większość obywateli Szwecji i Finlandii chce wejścia do NATO i to raczej Finowie mają większe ciśnienie w tym temacie. Natomiast co do sankcji to już teraz zachód powinien wydalić całe rodzinki rosyjskich polityków i oligarchów. Niech wracają z tego zgniłego zachodu i w kochanej Rosji studzą zapędy tatusiów, mężów i kochanków.

    2. Valdore

      mc, a to ciekawe bo polskie złoto ciagle jest naszą własnościa a UK nic nei przejeła wiec daruj sobie kiepskie bajki.

    3. mc.

      Valdore, warto znać historię. W przeddzień wybuchu II Wojny Światowej Bank Polski S.A. posiadał 79,5 ton złota w sztabkach, monetach i precjozach o wartości 463,6 mln zł Rząd emigracyjny postanowił, że złoto trafi do depozytu w Anglii, Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Ze względu na ryzyko ataku niemieckiej floty transport cennego ładunku do miejsc przeznaczenia realizowano partiami przez pół roku. Na koniec 1944 roku polskie złoto o wartości 398,4 mln zł znajdowało się między innymi w: Banku Anglii (155,2 mln zł), Banku Rezerwy Federalnej w Nowym Jorku (154,8 mln zł), Banku Kanady w Ottawie (67,3 mln zł), Kilkanaście ton polskiego złota przejęli bezprawnie Brytyjczycy pod pretekstem, do dziś nieudokumentowanych, wydatków poniesionych na potrzeby Polski.

  12. piotrpo

    Nie ma szans na coś takiego jak "strefa buforowa". Jeżeli zamknie się Ukrainie możliwość wejścia do NATO i EU, to albo zostanie zaanektowana przez Rosję, albo sama się do niej przyłączy. Wystarczy spojrzeć na mapę gdzie znajdzie się w takim przypadku kolejna potencjalna "strefa buforowa".

  13. Tomek72

    w Polsce nie dość, że nie uporaliśmy się z TRANSFORMACJĄ - to jeszcze ciągle nie potrafimy się KOMUNIKOWAĆ ... nie każdy kto był w wojsku za czasów PRL jest "zdrajcą ojczyzny" - ale co ważniejsze MUSIMY ZBUDOWAĆ PLATFORMĘ INTEGRUJĄCĄ WSZYSTKICH, którzy chcą aby Polska była WOLNYM, BEZPIECZNYM KRAJEM ...

  14. Sailor

    Wejście wszystkich sąsiadów Rosji do NATO spowodowało by, że nie mieli by na kogo napadać i byłby spokój.

  15. Sailor

    Głosy podnoszące się na zachodzie w tym w Polsce mówiące o nie drażnieniu Rosji to ewidentna agentura Kremla i tak zwani pożyteczni idioci. Ci pierwsi są głownie w Niemczech i fakt, że podnoszą ten temat jest pozytywny z uwagi na to, że po prostu te osoby się demaskują. Gorzej jest w Polsce gdzie generalnie praktycznie nie ma takich głosów w sferze publicznej. Natomiast są działania zakulisowe jak choćby próby rugowania amerykańskiego biznesu. Chodzi o stację TVN, c o w sposób oczywisty nie sprzyja dobrym relacją z USA. Chociaż Amerykanie chyba rozumieją, że obecna władza to wypadek przy pracy i niedługo przejdzie do epoki słusznie minionej.