Geopolityka
„Zabójca lotniskowców” zabójcą cywilów. Cele rakietowego ataku Rosji [3 PUNKTY]
Rosyjski atak rakietowy, w którym galeria handlowa została trafiona co najmniej jednym naddźwiękowym pociskiem powietrze-ziemia Ch-22, wzbudza powszechne oburzenie i potępienie wśród państw zachodnich. Choć wiele wskazuje na to, iż była to zbrodnia wojenna, to warto zastanowić się, jaki był cel takiego a nie innego działania Rosji. Bo jest kilka możliwości.
W ataku na centrum handlowe w Krzemieńczuku zginęło co najmniej 18 osób, a nie mniej niż 59 zostało rannych. Działania Rosji zostały potępione przez wielu przedstawicieli państw i struktur zachodnich, na czele z prezydentem USA Joe Bidenem i Wysokim Przedstawicielem Unii Europejskiej do spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa Josepem Borellem. Liczba ofiar może jeszcze wzrosnąć.
Czytaj też
Bardzo wiele wskazuje na to, że atak był zbrodnią wojenną. Nawet bowiem jeśli – czego przy zastosowanym środku uderzeniowym w postaci rakiety Ch-22 nie można do końca wykluczyć – Rosjanie nie celowali w centrum handlowe, to samo zastosowanie w obszarze zurbanizowanym rakiety z prawie tonową głowicą, której dokładność trafienia (przynajmniej w części wersji) mierzy się w kilometrach, może zostać uznane za zbrodnię wojenną.
Mimo wszystko należy zastanowić się nad celami, jakie mogły być u podstaw działań Rosjan. Tym bardziej, że wykorzystano do tego szczególne środki. Mowa bowiem o pociskach Ch-22, będących na uzbrojeniu radzieckich, a potem rosyjskich sił zbrojnych od lat 60. XX wieku, oraz przeznaczonych do ich przenoszenia bombowcach Tu-22M3.
Czytaj też
Pociski Ch-22 powstały jeszcze w czasach wczesnego Związku Radzieckiego po to, by móc w sposób skuteczny zwalczać amerykańskie lotniskowce, uznawane (słusznie) za jedno z największych zagrożeń dla ewentualnej, agresywnej operacji sił ZSRR w Europie.
Założenie wykorzystania pocisków Ch-22, oznaczonych przez NATO jako AS-4 Kitchen, było dosyć proste. Naddźwiękowe bombowce typu Tu-22 (w kodzie NATO "Blinder", a potem Tu-22M (kod NATO "Backfire", to dwa zupełnie różne typy maszyn), miały po rozpoznaniu położenia grup lotniskowcowych dojść do miejsca, z którego można odpalić rakiety, wystrzelić ich salwę w odpowiednim miejscu (maksymalny zasięg to około 500 km, różni się w zależności od wersji) a następnie w miarę możliwości wrócić do baz unikając amerykańskiej obrony powietrznej.
Z kolei rakiety, odpalone z wysokości do 14 km, miały wspiąć się na ponad 22 km, wykonywać lot z prędkością ponad tysiąca metrów na sekundę, a następnie, kilkadziesiąt kilometrów przed celem, rozpocząć nurkowanie pod ostrym kątem. W nowszych wersjach pocisków rodziny Ch-22 dodano możliwość odpalania z małej wysokości.
Opracowano trzy główne warianty pocisku Ch-22, jeśli chodzi o przeznaczenie i system naprowadzania. Pierwszy posiadał aktywną głowicę radiolokacyjną, i był przeznaczony do zwalczania okrętów (szczególnie lotniskowców). Drugi – głowicę pasywną, a więc naprowadzającą się na wrogą stację radarową do przełamania obrony powietrznej i trzeci z bezwładnościowym układem nawigacji, do zwalczania stacjonarnych celów strategicznych.
Pociski rodziny Ch-22 jeszcze w latach 70. przechodziły modernizację, zakładające m.in. zmiany trajektorii lotu i zwiększenie jego prędkości, modyfikacje systemu naprowadzania, w tym w celu zwiększenia dokładności itd. W źródłach pojawia się informacja, że błąd trafienia Ch-22 może wynosić nawet do 5 km (jest zależny od odległości odpalenia). Dziś może to się wydawać absurdalne, ale dla pocisku który – alternatywnie do około tonowej głowicy burzącej – mógł przenosić głowicę jądrową i to o sile rzędu megaton, to mogło wystarczyć.
Dla szybkiej i ciężkiej rakiety, w dodatku w ostatniej fazie lotu z reguły naprowadzanej albo przez własny radar, który miał namierzać lotniskowiec lub inny podobny cel albo przez głowicę pasywną naprowadzającą się na radar przeciwnika, taki parametr – biorąc pod uwagę realia sprzed ponad pół wieku – nie powinien dziwić. Trzeba tutaj wspomnieć, że system pocisków Ch-22 był w latach Zimnej Wojny uznawany za jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla grup lotniskowcowych US Navy. To te pociski miały być pierwszym celem dla myśliwców F-14 Tomcat przenoszących rakiety Phoenix oraz systemu przeciwrakietowego Aegis. Dodajmy, że atak prowadzony m.in. z użyciem rakiet Ch-22 na grupę lotniskowców to motyw jednej ze scen powieści „Czerwony Sztorm" (ang. Red Storm Rising) autorstwa Toma Clancy'ego.
Po zakończeniu Zimnej Wojny znaczenie systemu rakiet Ch-22 i bombowców Tu-22M3 (inne wersje wycofano) spadło, ale Rosja o nich nie zapomniała. W drugiej połowie zeszłej dekady Rosjanie wprowadzili do służby rozwinięcie rakiety Ch-22, oznaczone Ch-32. Pocisk ten miał kolejny raz zmodernizowany system naprowadzania, zwiększony zasięg, prędkość oraz zmniejszony ładunek bojowy (uznano, że tonowa głowica, dla broni precyzyjnej nie jest potrzebna).
Czytaj też
Wiele wskazuje jednak, że obecnie Rosjanie do ataków na Ukrainę używają rakiet Ch-22, a więc tych pochodzących z czasów ZSRR. Ich główną zaletą, z punktu widzenia Moskwy jest ich ilość, prędkość, zasięg i moc rażenia. Kilka dni przed atakiem na Krzemieńczuk Rosjanie wznowili uderzenia rakietami Ch-22 na cele w głębi terytorium Ukrainy, w tym w rejonie Kijowa (odpalano je z terytorium Białorusi). Atak na Krzemieńczuk wpisuje się więc w ciąg uderzeń dokonywanych przez Rosję za pomocą tego środka rażenia. Dlaczego jednak „zabójca lotniskowców" stał się zabójcą cywilów?
Jest kilka opcji, przy czym można i należy rozpatrywać traktowanie ich łącznie, a nie tylko rozdzielnie.
Pierwsza, to atak mający na celu wyłącznie sterroryzowanie ludności cywilnej i zniszczenie cywilnej infrastruktury.
Nie byłoby to nic dziwnego, biorąc pod uwagę działania Rosjan. Rakiety Ch-22 dają jednak wbrew pozorom dużo większe możliwości.
- Druga to nieudany atak na infrastrukturę krytyczną.
W Krzemieńczuku znajdują się rafineria i zakłady przemysłowe, Rosjanie mogli więc celować w nie nie trafić, albo z uwagi na zastosowanie starego pocisku o małej dokładności, albo awarię systemu naprowadzania – takie zdarzały się nawet rosyjskim pociskom nowej generacji (albo jedno i drugie). Co nie zmienia bezprawności zastosowania takiego, a nie innego systemu rażenia w mieście (i bezprawności rosyjskiej agresji na Ukrainę w ogóle). Są informacje o tym, że w Krzemieńczuku równolegle z centrum handlowym innym pociskiem trafiono obiekt przemysłowy.
- Trzecią hipotezą, której nie powinno się odrzucać, jest dążenie – być może łącznie z opcjami 1 i/lub 2 – do obezwładnienia obrony przeciwlotniczej Ukrainy.
Pociski Ch-22 są duże, ciężkie, szybkie i przez większość lotu działają (w standardowym dla siebie trybie) na dużym pułapie. To oznacza, że do ich zwalczania trzeba używać cennych (dla Ukrainy) środków przeciwlotniczych, w rodzaju rakiet rodziny S-300P. I to najlepiej odpalanych salwami, bo gdyby jeden z wystrzelonych pocisków przeciwlotniczych z jakiegoś powodu chybił, może być za mało czasu na ponowne strzelanie. Ponadto, mamy do czynienia z krótkim czasem ostrzeżenia o ataku w porównaniu do innych systemów rażenia, co mogło (choć nie musiało) być związane z dużą liczbą ofiar w Krzemieńczuku. Wreszcie, o czym nie wolno zapominać, już sam fakt, że Rosja intensywnie bombarduje miasta, zmusza Ukrainę do mniej elastycznego i mniej korzystnego rozporządzania środkami obrony przeciwlotniczej. Gdyby nie ataki na cele cywilne, to elementy systemów OPL rozmieszczano by przede wszystkim tam, gdzie są obiekty/zgrupowania wojskowe. A jeśli te będą miały słabszą obronę, będą bardziej narażone na utratę zdolności z uwagi na ataki, dokonywane być może za pomocą innych środków, niż niecelne, poradzieckie Ch-22, których w Rosji zapewne nie brakuje. Zwłaszcza w miarę zużycia pocisków ukraińskiej OPL, które państwom zachodnim będzie trudno uzupełnić. Swoją drogą, dylemat pt. „co bronić, miasta, czy infrastrukturę/sprzęt wojskowy?" pojawia się czasem i w polskich dyskusjach, także w kontekście obrony powietrznej.
Czytaj też
Wróćmy jednak do sytuacji na Ukrainie. Wprowadzenie przez Rosję na szeroką skalę pocisków Ch-22, pierwotnie projektowanych do zwalczania lotniskowców stawia Ukrainę w trudnym położeniu. Z jednej strony to narażenie na straty w ludziach i infrastrukturze (wojskowej i cywilnej), z drugiej – wyzwanie dla obciążonej ukraińskiej obrony przeciwlotniczej, która wciąż skutecznie utrudnia działania w głębi kraju rosyjskiemu lotnictwu.
Oczywiście w głębi terytorium Ukrainy są prowadzone uderzenia, ale za pomocą broni dalekiego zasięgu (stand-off/"na dystans"), a tej zasoby Rosjanie mają ograniczone (o czym świadczy sięganie po rakiety „z innej epoki", byle tylko miały zasięg i prędkość).
Działań rosyjskiego lotnictwa taktycznego (myśliwce, szturmowce) i lotnictwa wojsk lądowych poza bezpośrednio strefą walk jest jak na razie mało. Również w bliskości linii styczności wojsk rosyjscy lotnicy często działają bardzo ostrożnie, latając na małej wysokości i strzelając stromotorowo szybkimi salwami rakiet niekierowanych, by po chwili uciekać z zagrożonej strefy na małej wysokości. To, czy Ukraina zostanie odpowiednio wsparta, by móc odpierać prowadzone na nowe (czy stare-nowe) sposoby rosyjskie ataki z powietrza może w pewnym stopniu przesądzić o dalszym przebiegu wojny.
Esteban
Jeżeli była to standardowa wersja pocisku, który ma spory rozrzut celności, nie ma mowy, by raszysci celowali w cokolwiek. Po prostu chodziło o atak, którego celem było miasto i ludność cywilną. W kategorii przypadku należy rozpatrywać, że pocisk trafił w galerie handlową, równie dobrze mógł być to szpital, szkoła, cmentarz, czy nieużytki. Mówimy o zwykłym akcie terroryzmu panstwowego.
nn
Słuchałem wywiadu z emerytowanym pułkownikiem lotnictwa ukraińskiego Olegiem Żdanowem. Twierdził, że system naprowadzania i rozpoznawania celów X-22, dostosowany jest do znajdowania celu wielkości lotniskowca. Dlatego duży, kontrastowy obiekt o wymiarach 100x100 m ( takie były rozmiary galerii) "przypadł do gustu" bardziej niż pobliska stacja kolejowa, czy nieczynne zakłady maszyn drogowych. O tym na pewno Rosjanie wiedzą.
GB
Nie wiadomo czy to była wersja przeciwokrętowa. Były też wersje do ataków na cele lądowe, a te miały nawigację inercyjną (komputer na podstawie różnych danych obliczał kiedy rakieta ma uderzyć w ziemię). Celność też była fatalna.
Ma_XX
i proszę Turcja wyraziła zgodę dla Finlandii i Szwecji w NATO!
Chyżwar
To było do przewidzenia. Wuj Sam walnął pięścią w stół. Być może kilku innych też. Zresztą oni sami rusków nie za bardzo lubią.
Chyżwar
To było do przewidzenia. Wuj Sam walnął pięścią w stół. Być może kilku innych też. Zresztą oni sami rusków nie za bardzo lubią.
Oxi
Biden zamiast gołosłownie potępiać Rosję powinien w odwecie dostarczyć Ukrainie rakiety ATACAMS do Himarsów . Słowa do raszystów nie przemawiają.
maras2
Wg oficjalnej narracji rosyjskiego MON celowali w magazyn broni a od ognia zajeło sie nieuzywane centrum handlowe.
Vixa
Niesamowite!!! Nieużywane!!! Teraz nie wiem komu wierzyć...
QVX
A KAL007 był samolotem zwiadu radioelektronicznego.
GB
Celowali rakietami Ch-22 w magazyn amunicji...??? Chyba sami w to nie wierzą.
Niezaszczepiony
Odpowiedź. Autor nie pisał bo taki fakt nie miał miejsca.
[email protected]
Juz to wzucalem. BBC. "13 lutego niewidoczny dla radarów amerykański bombowiec zrzucił dwie, kierowane laserem bomby na obiekt, w którym miało się znajdować centrum komunikacyjne i ośrodek dowodzenia irackiej armii. Okazało się jednak, że w budynku mieszkali cywilni uchodźcy wojenni. Zginęło 315 osób, w tym 130 dzieci." - czy auotr wtedy cos pisal Czy po zabiciu ok 1 miliona ludzi w iraku uznal ze skoro propaganda nie kaze krzyczec to lepiej arykolow nie pisac?
Jakub
Whataboutism, nuda.
Vixa
To napisz artykuł, a nie śmiecisz w czyjejś pracy.
Janka74
Nie no spoko. Ruscy są super. Nie ma o czym mówić. Ale zaraz, to BBC takie newsy dało? Takie krytyczne? Na sojusznika i wielkiego brata? To pewnie dzis 1 program tv Białoruskiego sojusznika skrytykuje Moskwę .
mar1
do drzewo drzewo napisz to na forum irackim.