Geopolityka

Wojna w Ukrainie: Zacięte walki pod Sołedarem i rozważania na temat rozpadu Rosji

Fot. 26th Artillery Brigade Press Department, Konstantin Liberov

Rosjanie nacierają na Bachmut pomimo znacznych strat przede wszystkim wśród swoich żołnierzy i najemników, ale nie osiągnęli zamierzonego celu informuje think tank ISW. Jednocześnie, rosyjscy dowódcy są zaniepokojeni możliwością dużych ukraińskich operacji ofensywnych w północnej części obwodu ługańskiego oraz w regionie zaporoskim. Pojawia się dylemat, któremu z tych zagrożeń przeciwdziałać w pierwszej kolejności - przekazało w niedzielę brytyjskie ministerstwo obrony.

Silne walki o Bachmut nadal bez rozstrzygnięcia

Częściowe powodzenie rosyjskich wojsk pod Sołedarem nie przesądza o tym, że najeźdźcom uda się otoczyć Bachmut; siły agresora wciąż są dalekie od realizacji tego celu – ocenił w najnowszym raporcie amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW).

Czytaj też

"Ostatnie rosyjskie zdobycze w rejonie Sołedaru nie zapowiadają rychłego otoczenia Bachmutu, wbrew temu, co twierdzą źródła w Rosji" – podkreślił ISW. Analitycy ośrodka zaznaczyli, że nawet gdyby potwierdziły się najbardziej pozytywne dla Rosjan doniesienia (nie potwierdzone oficjalnie) ich blogerów wojskowych, że siły agresora dotarły do przedmieść Rozdoliwki, 6 km na północny zachód od Sołedaru, to te wojska wciąż znajdowałyby się zbyt daleko, by móc odciąć ukraińskie trasy zaopatrzenia.

"W celu skutecznego odcięcia ukraińskich linii komunikacji do Bachmutu, rosyjskie siły musiałyby przejąć kontrolę nad drogą T0513 Siewiersk-Bachmut (obecnie w odległości 7 km na zachód od potwierdzonych najbardziej wysuniętych pozycji rosyjskich) i dotrzeć do drogi Słowiańsk-Bachmut (13 km od potwierdzonych pozycji Rosjan). Biorąc pod uwagę fakt, że w ostatnim czasie Rosjanie przesuwają się maksymalnie w tempie kilkuset metrów dziennie, jest wysoce nieprawdopodobne, że siłom rosyjskim uda się przeprowadzić zmechanizowany atak w kierunku tych linii komunikacji i (przybliżyć się do) otoczenia Bachmutu" – powiadomił ISW.

Czytaj też

Dyskusję o okrążeniu miasta, które co najmniej od lata jest nieprzerwanym celem krwawych ataków rosyjskich wojsk, w tym najemników z tzw. grupy Wagnera, analitycy ISW ocenili na tym etapie jako "dziwaczną".

Think tank skonstatował również, że "Rosja kontynuuje wykorzystanie religii jako broni w ramach długofalowych kampanii informacyjnych, mających na celu dyskredytację Ukrainy". Kreml podejmuje takie próby, przekonując, że Cerkiew jest rzekomo atakowana, podczas gdy Rosja przedstawia się jako "obrońca prawosławia". W schemat tej kampanii wpisuje się m.in. reakcja rosyjskich "blogerów" na przekazanie Ławry Peczerskiej Cerkwi Prawosławnej Ukrainy (CPU) po odebraniu jej powiązanej z Moskwą i wspierającej wojnę przeciwko Ukrainie "materialnie i duchowo" Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej (UCP).

"Rosyjscy blogerzy wojskowi fałszywie przedstawiali prawne przekazanie Ławry (...) CPU jako atak utrudniający prawosławnym wiernym obchodzenie świąt. Świąteczne liturgie prawosławne odbywały się na Ukrainie, w tym w Ławrze Peczerskiej" – zauważył ISW.

Czytaj też

Analizując informacje ukraińskiego ministra obrony na temat pozostających w dyspozycji Rosji zasobów pocisków rakietowych, ISW ocenił, że "siły rosyjskie w dalszym ciągu wyczerpują swój arsenał, jednak w najbliższym czasie będą w stanie poważnie zagrozić ukraińskiej infrastrukturze krytycznej i cywilom".

Z danych przytoczonych przez ministra Ołeksija Reznikowa wynika, że Rosjanie wykorzystali ok. 81 proc. pocisków strategicznych oraz 19 proc. taktycznych. Według tych doniesień Rosja wykorzystała także większość z dostarczonych dotąd przez Iran dronów kamikadze (Shahed-136/131). Według mediów i analityków wojskowych, m.in. Rusłana Lewijewa z projektu Conflict Intelligence Team (CIT), pomimo zachodnich sankcji Rosja zachowała zdolności do produkcji uzbrojenia, w tym pewnej ilości pocisków manewrujących.

Brytyjski resort obrony o dylematach rosyjskich dowódców

Rosyjscy dowódcy są zaniepokojeni możliwością dużych ukraińskich operacji ofensywnych w północnej części obwodu ługańskiego oraz w regionie zaporoskim i mają dylemat, któremu z tych zagrożeń przeciwdziałać w pierwszej kolejności - przekazało w niedzielę brytyjskie ministerstwo obrony.

Czytaj też

W codziennej aktualizacji wywiadowczej poinformowano, że w ostatnich tygodniach Rosja wzmocniła fortyfikacje w środkowej części obwodu zaporoskiego na południu Ukrainy, zwłaszcza między miejscowościami Wasylówka i Orichiw, i utrzymuje na tym odcinku frontu znaczące siły.

"Sposób, w jaki Rosja działa, by poprawić swoją obronę, sugeruje, że dowódcy są najprawdopodobniej zaniepokojeni możliwością przeprowadzenia dużych ukraińskich działań ofensywnych w dwóch regionach: w północnej części obwodu ługańskiego lub w obwodzie zaporoskim. Poważne ukraińskie przełamanie (w pobliżu) Zaporoża poważnie podważyłoby trwałość rosyjskiego „mostu lądowego" łączącego obwód rostowski z Krymem. Ukraiński sukces w regionie ługańskim jeszcze bardziej podważyłby deklarowany przez Rosję cel wojenny, jakim jest „wyzwolenie" Donbasu" - napisano w komunikacie resortu na Twitterze.

Czytaj też

Oceniono, że decyzja o tym, któremu z tych zagrożeń należy przeciwdziałać w pierwszej kolejności, jest prawdopodobnie jednym z głównych dylematów rosyjskich planistów operacyjnych. 

W renomowanym „Foreign Policy" o skutkach wojny na Rosję jako państwo

Porażka Kremla w wojnie z Ukrainą staje się coraz bardziej prawdopodobna, dlatego po prawie roku konfliktu zdumiewa niemal całkowity brak dyskusji na temat skutków rozpadu Rosji na mniejsze organizmy państwowe; najwyższy czas, by potraktować ten scenariusz poważnie - ocenił w sobotę amerykański politolog Alexander Motyl na łamach magazynu "Foreign Policy". Jak podkreślił, ignorowanie takiej możliwości oraz konsekwencji implozji rosyjskiego państwa dla regionalnego i globalnego bezpieczeństwa świadczy o "niebezpiecznym braku wyobraźni" polityków, analityków i dziennikarzy. "Połączenie (skutków) nieudanej wojny za granicą i kruchego, napiętego systemu w Rosji z każdym dniem zwiększa prawdopodobieństwo jakiegoś wybuchu. Niezależnie od tego, czy będzie to dobre, czy złe dla Zachodu, decydenci powinni się na to przygotować" - napisał Motyl.

"Najbardziej możliwe jest odejście z urzędu prezydenta Władimira Putina. Później nastąpi zaciekła walka o władzę pomiędzy skrajnie prawicowymi nacjonalistami, pragnącymi kontynuować działania wojenne i zniszczyć istniejącą hierarchię polityczną, autorytarnymi konserwatystami, mającymi interes w (przetrwaniu dotychczasowego) systemu oraz odradzającym się ruchem półdemokratycznym, który dąży do zakończenia wojny i zreformowania Rosji" - prognozuje profesor Rutgers University w amerykańskim Newark.

Czytaj też

W ocenie eksperta nie można obecnie przewidzieć, kto wyjdzie zwycięsko z konfrontacji o władzę na Kremlu. Można za to "śmiało oceniać", że te procesy doprowadzą do znacznego osłabienia Rosji. W konsekwencji kraj albo rozpadnie się na mniejsze państwa, takie jak np. Tatarstan, Baszkiria, Czeczenia, Dagestan i Jakucja, albo - jeśli zachowa dotychczasowe granice - stanie się "słabym satelitą Chin". Motyl porównał Federację Rosyjską do innych państw o charakterze imperialnym, takich jak Francja czasów Napoleona, Austro-Węgry czy Związek Radziecki, które nie przetrwały próby czasu ze względu na zbyt duże konflikty interesów zamieszkujących je narodowości. W ocenie politologa podobny los może czekać również kraj Putina.

"Rosja cierpi z powodu szeregu wzajemnie wzmacniających się napięć, sprawiających, że to państwo jest o wiele bardziej kruche, niż wynikałoby to z przechwałek (Kremla). (Problemy) obejmują militarną, moralną i ekonomiczną porażkę w wojnie na Ukrainie, ale także: kruchość i nieskuteczność bardzo scentralizowanego systemu politycznego Putina; upadek kultu osobowości macho (prezydenta) w obliczu porażki, choroby i postępującego wieku; rażąco błędne zarządzanie gospodarką opartą na surowcach; nieokiełznaną korupcję, która przenika wszystkie poziomy społeczeństwa, a także rozległe etniczne i regionalne rozłamy w ostatnim na świecie imperium" - zauważył Motyl.

Czytaj też

Jak dodał, "w dzisiejszych warunkach może wystarczyć jeden bodziec, który popchnie (rosyjski) system w kierunku upadku". Dlatego Zachód nie może powtórzyć błędów z przeszłości, takich jak próba doprowadzenia do przetrwania umierającego Związku Radzieckiego i przedkładanie potrzeb Rosji nad potrzeby jej sąsiadów. Najlepszą strategią byłaby kontynuacja silnego wsparcia dla Ukrainy oraz innych kluczowych sąsiadów Rosji, np. Kazachstanu i Białorusi po zmianie władz w Mińsku na demokratyczne - ocenił politolog. 

Premier Estonii – agresorów można zatrzymać tylko siłą

To nie jest czas na przedwczesny pokój z Rosją, ponieważ agresorów można zatrzymać tylko siłą; o ile Moskwa nie zrezygnuje z celu, jakim jest zdobycie nowych terytoriów na Ukrainie, rozmowy pokojowe nic nie osiągną - napisała na łamach magazynu "Foreign Affairs" premier Estonii Kaja Kallas. W rosyjskiej agresji na Ukrainę nigdy nie chodziło wyłącznie o Ukrainę. Chodzi również o międzynarodowy, oparty nad zasadach porządek i o architekturę bezpieczeństwa w Europie - podkreśliła szefowa estońskiego rządu. W grudniu 2021 roku Kreml postawił NATO i Unii Europejskiej ultimatum: zakończcie politykę otwartych drzwi oraz ograniczcie rozlokowywanie wojsk i broni w krajach, które dołączyły do Sojuszu po 1997 roku, albo grozi wam wojna - przypomniała Kallas.

Później Rosja rozpoczęła inwazję na Ukrainę, gdzie zabija cywilów, dopuszcza się tortur i gwałtów. To nie jest przypadek, lecz sposób prowadzenia wojny przez Rosję. Tam, gdzie wojska ukraińskie wyparły okupanta, znajdujemy dowody masowych zabójstw, tortur, gwałtów i deportacji do Rosji. Kreml jasno też dał do zrozumienia, że chce zetrzeć Ukrainę z mapy świata - napisała premier. Strategia Rosji oparta jest na dwóch filarach: bólu i strachu. Kreml chce zadać ból Europie, powodując niedobory energii i przestraszyć ją widmem wojny nuklearnej. Moskwa chce zmusić Kijów i jego partnerów do zawarcia przedwczesnego porozumienia pokojowego, które legitymizowałoby jej zdobycze terytorialne na Ukrainie - wyjaśniła Kallas.

Czytaj też

Premier Estonii uważa, że na próby zastraszenia trzeba reagować tak, jak powiedział w 1933 roku prezydent USA Franklin Roosevelt: "Jedyne, czego powinniśmy się obawiać, to sam strach". To nie jest czas na pokój z Rosją, o ile Rosja nie zrezygnuje z podbojów na Ukrainie, bowiem rokowania pokojowe nie przyniosłyby żadnego skutku - powtórzyła Kallas. "Jako premier Estonii (...) wiem, co oznacza pokój na rosyjskich warunkach (...). Jedyną drogą do pokoju jest wyparcie Rosji z Ukrainy" - oceniła.

"Rosja kamufluje swoje wrogie działania, przedstawiając je jako "wyzwalanie" ludzi - ludzi, którzy nie prosili o wyzwolenie. Kreml usiłuje usprawiedliwić swój mesjanistyczny zapał, przypominając światu, jaką rolę odegrał Związek Radziecki w pokonaniu nazistowskich Niemiec. To, o czym Rosja zawsze zapomina wspomnieć, to (fakt), że Związek Radziecki wraz ze swym sojusznikiem, nazistowskimi Niemcami, rozpoczął drugą wojnę światową" - podkreśliła Kallas.

Zwróciła uwagę, że o ile zbrodnie nazistów "zostały jednoznacznie potępione i osądzone przed trybunałami", to nie postąpiono tak wobec zbrodni komunistów. "Rosja nigdy naprawdę nie rozliczyła się ze swej brutalnej przeszłości ani nie zapłaciła ceny za swoje postępowanie" - dodała. "Za to rosyjski prezydent Władimir Putin tak efektywnie ożywił stalinizm, że w 2019 roku, według sondażu Centrum Lewady, 70 proc. Rosjan wyrażało aprobatę dla Stalina i jego polityki" - napisała Kallas. "A jeśli ludzie podziwiają jednego dyktatora, to nie mają moralnych oporów, by podporządkować się następnemu" - podkreśliła.

Czytaj też

Jeśli ludzie nie potępiają dawnych okrucieństw, to nie mają oporów przed popełnianiem następnych. "To pozwala zrozumieć brutalne zbrodnie rosyjskich żołnierzy na Ukrainie" - kontynuowała premier Kallas. Rosja użyła bezkarnie siły wobec Gruzji, Mołdawii, Syrii, Ukrainy i w innych miejscach. Ta bezkarność ma poważne konsekwencje dla pokoju i bezpieczeństwa Europy, a inwazja na Ukrainę jest tego szczególnie dobitnym przykładem - argumentowała szefowa estońskiego rządu. Podkreśliła, że świat nie może ograniczyć swojego wsparcia wojskowego dla Ukrainy lub zabiegać o zamrożenie konfliktu, aby można było podjąć rozmowy pokojowe. "Jakakolwiek przerwa w walkach posłużyłaby tylko interesom militarnym Rosji. Pozwoliłaby rosyjskim siłom odpocząć i przegrupować się, po to jedynie, by później kontynuować wojnę" - dodała Kallas.

Przebieg wojny na Ukrainie dowodzi jednak, że armię rosyjską można pokonać, "ale aby wygrać Ukraina potrzebuje naszego wsparcia - wojskowego, politycznego, moralnego i finansowego" - przypomniała premier. Europejska architektura bezpieczeństwa będzie skuteczna tylko wówczas, gdy "Ukraina wygra, rosyjski agresor poniesie porażkę, a zbrodniarze wojenni staną przed wymiarem sprawiedliwości. Żaden pokój zawarty przed osiągnięciem tych celów nie zapewni nikomu bezpieczeństwa" - podsumowała estońska premier.

Źródło:
PAP
/ Defence24

Komentarze (11)

  1. ΚrzysiekS

    Rosja straciła około 100 tys. żołnierzy. Ukraina też straciła około 100 tys. żołnierzy. Ale do tego dochodzie jeszce około 8 milionów cywilów, głównie kobiet, dzieci i młodzieży. Patrząc realistycznie, dla Rosji ta wojna jest jak kot srający w wentylator. Owszem, dużo smrodu i niesmaku ale szkody sprowadzają się do wzięcia mopa i pozmywania. Z drugiej strony, dla Ukrainy to ogromna tragedia z której może się już nie podnieść. Tylko ktoś bardzo naiwny może liczyć na to, że po ustaniu walk te miliony Ukraińców żyjących na emigracji w państwach zachodu porzucą wygodę, dobrobyt i normalność po to, żeby powrócić do jednego z najbiedniejszych państw Europy, przesiąkniętego korupcją na każdym szczeblu a teraz jeszcze zniszczonego walką. Poza tym, nastolatki i młode dorosłe to nie zakonnice żyjące w celibacie. Po roku w nowym miejscu siłą rzeczy zaczną się integrować z lokalsami, tworzyć związki i zakładać rodziny. W ten sposób najcenniejsze pokolenie jest dla Ukrainy całkowicie stracone.

    1. janusz76

      100 tys strat ruskich to twoja fantazja

    2. Jaronie

      Dzlaczego czuję w tym przekazie russką trolową propagandę? Jedna z mieszkających u mnie uciekiniere wlasnie wraca do Charkowa. Druga bardzo intensywnie myśli nad tym samym. Raporty straży granicznej pokazuja podobną liczbę powracających do przybywających. Wiec twoja wizja jest mocno propagandowa.

  2. Filemon66

    Podsumowując 128 brygada lekkiej piechoty broni SOLEDAR od północy i rzeczywiście ruska cywilizacja jest 6 km od drogi Siewierskiej SOLEDAR Ale tak jest od 6 miesięcy Także nie ma żadnego okrążenia HALOOOOOO

  3. WolnyPowolny

    Analiza NIE EMocjanna (i nie poplarna) na temat ROSJI mowi ze to poztywny kraj. Podboj Jakucji (najwksza autonomia swiata - wlasny parlamnet, premier, konstytcja) Buriacja Inguszetia. Nawet Czeczeni sie sami rzadza. W czasach ZSRR Litwa, Estonia Ukraina Kazachstan - tez sie rozwjaly (i przemysl i jezyki narodowe) Rola narodowsci we wladzach? Stalin - gruzin, CHruszczow Ukrainiec, Trocki Zyd, Dzierznski Polak. Podsmowujac- ROSJa podbija - to prawda- ale wzmacnia miejsowe ludy. Dla porownania USa- wybicie Indian - (Ten sam okres co podnbicie Jakucji) zupelnie inne podjescie. Albo wybicie albo resztki do rezewrwatu. Patrzac ANALITCZNIE - Rosja jest krajem poztywnym nawet dla Polski. Emocjanlnie to zlo. Fakty mowia niesty ze rozpad Rosji przniesie duzo zla od Armenii po inne kraje.

    1. Qwest

      Rosyjska jedność to oczywiście przymus i terror, zastraszanie i korupcja, manipulacja i zniewolenie. Tylko w ten sposób udaje się utrzymać tę względną całość kolosa na glinianych nogach. Właściwie wszystkie większe krainy – Jakucja, Czukotka, Kraj Krasnojarski, Chabarowski, Komi czy Tatarstan, mogłyby stać się od razu odrębnymi państwami narodowymi. Rosja pozytywny kraj :)) co za propaganda :)

    2. Rusmongol

      Hmm. Super gadka propagandową. Mogę Ci dać przykłady na pozytywność Rosji jak choćby ludobójstwo Czerkiesów, Polaków, Ukraińców. To były miliony ludzi. Radzę też wrócić do szkoły i przypomnieć sobie ze to nie USA podbiły Amerykę północną, zrobili to Europejczycy. Wolność w Rosji to fasada. Likwidowali kraje, społeczeństwa, języki. Dlaczego w Białorusi większość mówi po rosyjsku. Ten kraj 30 lat temu jest wolny. Rosja to jedyny kraj świata który tak ekspansywnie zajmuje cudze tereny, likwiduje ludność, przesiedla, zruszcza. A my Polska mamy ich brać pozytywnie? To uznam już jako żart. Rosja ani raz, powtarzam ani raz, nie była nam przyjazna. Wieki wojen, rozbiory, napasci, wywózki, ludobójstwa. Nie wiem czyj punkt widzenia prezentujesz ale chba nie Polski.

    3. janusz76

      zsrr a Rosja to różne twory

  4. yrek z Lvova

    Ukraina wprowadziła 46. brygadę do Soledaru i stamtąd wybiła armię rosyjską. rozmowy o tym, że Chiny mogą odebrać rosyjski surowcу, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Potęga Chin jest przeceniana. Chińska armia jest taka sama jak rosyjska, tylko ma więcej żołnierzy.Jak pokazała wojna na Ukrainie, liczba żołnierzy nie oznacza, że ​​wojnę można wygrać. Zachód już dawno postawił na kontrolowany rozpad Rosji. Dziś rosyjski sprzęt wojskowy i personel są niszczone. To jest pierwszy etap. Kolejne etapy to osłabienie gospodarcze, spory wewnętrzne, doprowadzenie centrum do punktu niemożności rządzenia regionami i ostateczny upadek resztek Imperium Rosyjskiego. Broń nuklearna nie zostanie pozostawiona bez opieki. Ponad połowa rosyjskich pocisków nuklearnych została opracowana przez ukraińskich specjalistów. Druga połowa to kopia i modernizacja pierwszej połowy. Ukraińcy wiedzą, co z tym zrobić

    1. Jerzy

      Armia chińska bynajmniej nie jest taka jak rosyjska, bo stoi za nią rzeczywista potęga przemysłowa i ekonomiczna. Rozejrzyj się ile masz w swoim otoczeniu sprzętów wyprodukowanych w Rosji, a ile w Chinach, a potem zadaj sobie pytanie ile czasu zajęłoby Chińczykom przestawienie produkcji na drony, albo amunicję krążącą. Ruscy stosunkowo skutecznie atakują infrastrukturę krytyczną Ukrainy falami prymitywnych dronów po 60-70 sztuk - co gdyby w jednej fali nadlatywało 10x więcej?

    2. Sorien

      Ilość w dziejszej wojnie się nie liczy ludzi ? Przypomnę że mówisz to jakby Rosja książkowo zaatakowała Ukrainę 2mln a zaatakowała...... 160 tyś .... I zobacz że ruskie wysłali na front 150 tyś ludzi więcej i już przejęli spowrotem inicjatywe ... Mówi ci to coś ? Nie ... To niedługo powie

  5. Jerzy

    Ofiary przymusowej kolektywizacji pewnie powiedziałyby co innego. Z drugiej strony zgodzę się, że jeżeli już mieć za sąsiada agresywne imperium, to lepiej takie skorumpowane i niewydolne jak Rosja, niż efektywne jak Chiny.

  6. Sorien

    ISW - informował że siły Ruskie już szczyt swojej ofensywy mają za sobą i że już tylko atakują grupami po 10 -20 osób .... Po czym okazało się że te grupki zdobyły kilkadziesiąt km² wczoraj i przed wczoraj.... Wbijac się kilka km za linię frontu.... Życzę Ukrianie jak najwięcej sukcesów ale zaklinanie rzeczywistości nie pomaga jej a szkodzi! NATO zwłaszcza USA zobaczyło co się dzieje na froncie i stąd pewnie niemiły telefon do Europy w tym Berlina i nagła zmiana stanowiska garaletek europejskich .... Największym błędem zachodu jest taktyka gotowania żaby bo gdyby naraz udzielić Wielkiej pomocy w tym setki czołgów, dział i Himarsów na wiosnę i lato to ruskie gdy było ich mało na froncie dostały by mocne becki i naród ruski mógł by się zbuntować a tak to tym gotowaniem żaby daliśmy im czas by się lepiej przygotowali i zrobili mobilizacje.....

    1. bc

      Sorien, ISW pisał o atakach na Bachmut i dokładnie tak jest, Jaka armia taka ofensywa w ardenach, rzucili co mogli i.... staneli, i nie zdobyli tylko weszli po tym jak się z tych gruzów burzonych przez kilka miesięcy i gołych pól w dolinie wycofali Ukraińcy bo w odróżnieniu od orków znają podstawy taktyki i wybijają wroga na aktualnie optymalnych rubieżach. Produkujesz się tu pod różnymi nickami już z pół roku o wizjach jak z propagandowych filmów o wielkiej wojny ojczyźnianej tymczasem front jak stał tak stoi ze strony ros. Zachód i Ukraina dobrze wie co robi, o tym że moskale wygrają te wojnę możesz spokojnie zapomnieć.

    2. Sorien

      bc- nie moja wina że musiałem zmienić nick .... Z tego co pisali nasi polscy reporterzy wojenni to w piątek i sobotę bywalo że całe Ukriańskie oddziały samowolnie uciekli z pola walki .... Możesz zaklinać rzeczywistości i pisać różowe optymizmy albo bardziej obiektywie spojrzeć i wymuszać na politykach solidną pomoc by UA pomoc a nie taką zabawę .... Nie produkuje się tylko ostrzegam bo gdyby decydenci zachodu widzieli to co ja ukraina już by wygrywała... Ruskie uderza masa a te" pojedyncze" sztuki uzbrojenia nie wiele pomogą . Błąd był że nie pomogli intensywnie w lato dając masowo uzbrojenia by ruskich jak było mało zdławić o upokorzyć wywołując rozruchy narodu upokorzonego w Rosji

  7. Ein

    Cóż, mądra wypowiedź, mądrej pani premier. My doświadczyliśmy ruskiego miru, Estończycy nawet bardziej niż my, także dla nas sprawa jest oczywista. Na szczęście dla kolektywnego Zachodu taka też się staje. Dobrze, że kreml już nie bawi się w tworzenie strefy wpływów i urabianie, tylko pokazuje swojego ordynarnego ryja antycywilizacji. Kloaka musi się rozpaść, musi całkowicie przegrać, przestać istnieć. To warunek pokoju.

    1. sidematix

      Mam nadzieję, że powtórzysz to samo, głośno, kiedy już Ukraina przestanie istnieć a państwa "zachodu" podpiszą z Rosją nowy pakt o zasadach bezpieczeństwa w Europie i zaczną robić interesy jak zwykle?

    2. Rusmongol

      Ja powtórzę to zawsze pomimo tego kto i co podpisze z Rosją. Rosja to [email protected] totalitarne guano którego rozpad był by zbawieniem dla świata a na pewno dla Europy. Jestem zawsze do usług żeby Ci ta oczywista prawdę przypomnieć.

  8. ΚrzysiekS

    Rosja straciła około 100 tys. żołnierzy. Ukraina też straciła około 100 tys. żołnierzy. Ale do tego dochodzie jeszce około 8 milionów cywilów, głównie kobiet, dzieci i młodzieży. Patrząc realistycznie, dla Rosji ta wojna jest jak kot srający w wentylator. Owszem, dużo smrodu i niesmaku ale szkody sprowadzają się do wzięcia mopa i pozmywania. Z drugiej strony, dla Ukrainy to ogromna tragedia z której może się już nie podnieść. Tylko ktoś bardzo naiwny może liczyć na to, że po ustaniu walk miliony Ukraińców żyjących na emigracji w państwach zachodu porzucą wygodę, dobrobyt i normalność po to, żeby powrócić do jednego z najbiedniejszych państw Europy, przesiąkniętego korupcją na każdym szczeblu a teraz jeszcze zniszczonego walką. Poza tym, nastolatki i młode dorosłe to nie zakonnice żyjące w celibacie. Po roku w nowym miejscu siłą rzeczy zaczną się integrować z lokalsami, tworzyć związki i zakładać rodziny. W ten sposób najcenniejsze pokolenie jest dla Ukrainy całkowicie stracone.

    1. sidematix

      Ziemia bez narodu, bardzo żyzna ziemia a tam gdzieś naród bez ziemi żyjący na kamienistych wzgórzach pośród nieprzyjaznych plemion....

    2. Zbiegu

      Mylisz się. Ukraińcy właśnie walczą, bo chcą, by ich państwo przestało być biedne i skorumpowane na wzór rosyjski. Podoba im się zgniły zachód, czego ruskie nie mogą ścierpieć.

    3. Rusmongol

      Czi mam kolego sidematix rozumiec że Rosja na smyczy Izraela szykuje im niebiańska Jerozolimę w Ukrainie 😂.

  9. Sorien

    Co do Rosji ... Rosja będzie chciała wygrać tą wojnę nawet przez siłę niczym IIWŚ co jak wiemy z powodu dużych strat ludzkich zwłaszcza mężczyzn sprawiło że ZSRR był słaby i nie skłamał bym jakbym napisał że za tak straszliwą cenę potem kraj im się między innymi rozpadł - utrata tak dużej liczby ludzi niesie za sobą bardzo duże perturbacje. Dziś ruskie wchodzą na tą samą drogę i też zginą miliony ale .... Dzisi Rosja się nie rozpadnie itp bo jest jedną różnica ale znacząca .... Rosja zdziesiątkuje swoja populację, zniszczy gospodarkę ale ma wielkiego żółtego brata który inwestycjami itp nie pozwoli by Rosja uciekła do zachodu ... Gdyby Rosja była sama sobie to już by można wieńce pogrzebowe jej kupować ale ona ma Chiny i Indie które to będą i ta umierającą pannę ostatnią na wsi walczyć zaciekle bo Rosja jest kluczem do układu sił na świecie zwłaszcza między indiami a Chinami bo brew optymistycznemu myśleniu autorów śmiem twierdzić że ja zachód oni jeszcze długo nie popatrzą

    1. DBA

      [email protected] Chińczykom nie chodzi o Rosję jako taką, ale o źródło pozyskiwania surowców strategicznych. I być może dla nich ponętniejszy byłby układ z rozpadem Rosji, skutkujący zdobyciem realnych wpływów na Syberii.. A co do przyczyn upadku sojuza to masz 100% racji - wybicie kilku roczników w czasie II wojny uniemożliwiły sowiecką agresję na Europę zachodnią na przełomie lat 40 i 50 XX wieku, czyli w okresie gdy zagrożenie amerykańska bronią atomowa było iluzoryczne. A system sowiecki nie mógł istnieć bez ciągłego podboju

    2. Sorien

      Chińczycy chcą obecnych władz Rosji bo ich znają i są stabilni dla nich , nowi nie wiadomo. Rozpad Rosji to tez spore ryzyko bo broń atomowa itp. Chińczycy bardzo chcą by Ruskie wygrały z Ukraina i zdobyli także Mołdawir i Gruzję . Przez co chińska strefa wpływów będzie miała długa granicę z zachodem . Co jest korzystane dla nich nawet jakby chcieli robić kryzysy migracyjne jak dziś na Białorusi itp. z punktu militarnego dla nich im szerszy front na sart tym lepiej dla nas najlepiej jak najwęższy- może to sci-fi ale stratedzy biorą to pod uwagę jakby co . Dzięki zdobyciu przez Rosję UA będą mogli wywoływać kryzysy migracyjne, żywnościowe itp rękoma Rosji , Rosja sankcje a Chiny czyste rączki.... Tak jak teraz robią z Korea Północna.... Jądro zła nie leży w Moskwie leży w Pekinie . Korea , Pakistan czy Ruskie to psy na smyczy

    3. Rusmongol

      @Sorien. Więc logiczne jest ze Rosja jako pies Chin musi upaść. Piszesz logiczny wywód ale na końcu fałszywe sedno że Rosja musi przetrwać. Nie musi. Wręcz nie powinna.

  10. ktosiex

    To jest takie gdybanie dla gdybania. USA nie chce rozpadu Rosji bo oznacza to utratę kontroli nad bronią atomową i możliwe rozszerzenie Chin na obszar Syberii i zdobycie przez nich ogromnych złoży surowców. Myślicie, że Rosja by się pokojowo rozpadła? To nie Czechosłowacja w latach 90. To byłyby takie turbo Bałkany, broń atomowa jest rozmieszczona nierównomiernie w różnych miejscach kraju. To kraj mafijny, Putin, a raczej KGB, trzyma resztę klanów (oligarchów, tudzież GRU) za mordę. Poza tym nie oszukujmy się, czy Jakuci, Buriaci albo Tatarzy chcą w ogóle być poza Rosją?

    1. KrzychL

      Realnie świat nie opiera się na narodowych ambicjach, ale na przywódcach, którzy realizują własne pragnienia posiadania władzy. Z tego powodu rozpad Rosji jest możliwy z uwagi na ambicje lokalnych przywódców (w tym tych dotychczas nieodkrytych również). Ideologia stanowi w ich rękach jedynie oręże wobec podporządkowanej społeczności - to powszechne w świecie polityki. Co do zasobów broni atomowej - takie nowo powstałe byty nie będą w stanie przeciwstawić się ultimatum potęg militarnych graczy tego świata - oddadzą swoje zasoby bez słowa sprzeciwu, a jedynym oczekiwaniem (nadzieją) będzie umożliwienie im objęcia władzy.

  11. Markus

    Na litość boską, wojna NA Ukrainie !!!

    1. sidematix

      Błąd. Na obecnym etapie mądrości poprawnie jest mówić W Ukrainie. To nie chodzi o poprawność gramatyczna ale POLITYCZNĄ. Ci co mówią W Ukrainie będą zbawieni i posiądą życie wieczne :-)

    2. Markus

      @sidematix: Dobre :)

    3. XYZW

      Amen .