- WIADOMOŚCI
Początek końca Huti? „Świt Jemenu” trwa, Turcja i Pakistan wysyłają wojsko
Autor. Envato
Jak wynika z informacji przekazywanych przez agencję Reuters, a także kilku niezależnych źródeł lokalnych, organizacja Huti może wkrótce przejść do historii. W poniedziałek, 5 października, rozpoczęła się operacja „Świt Jemenu” – kontynuacja krwawej kontrofensywy z września. Dodatkowo, w ramach paktu z Mekki, swoje wojska przeciwko szyitom wysyła Turcja i Pakistan.
Operacja „Świt Jemenu"
W poniedziałek, 5 października, Raszad al-Alimi (przewodniczący Rady Przywództwa Prezydenckiego) zaanonsował rozpoczęcie operacji „Świt Jemenu” – kontynuacji krwawej kontrofensywy przeciwko Huti, o której mieliśmy już okazję napisać.
Ruchy jemeńskich wojsk są błyskawiczne, a zdobycze znaczące. Siły rządowe, wspierane przede wszystkim przez Brygady Gigantów i Siły Tarczy Ojczyzny (z kolei silnie wspierane przez Arabię Saudyjską), rozpoczęły ofensywę w regionie Dhubab, przejmując całe miasto wespół z lotniskiem, a także zajmując strategiczne pozycje wokół cieśniny Bab al-Mandab – stanowiącej jeden z najważniejszych szlaków naftowych świata.
Co ciekawe, choć rząd Jemenu informuje o przywróceniu kontroli nad cieśniną, to Huti całkowicie temu zaprzeczają, sugerując, że ich pozycje wokół Bab al-Mandab nadal są silne. Agencja Reuters nie była w stanie zweryfikować prawdziwości słów Huti, więc warto mieć na względzie, że bieżące relacje są póki co dość jednostronne.
Atak na Sanę?
Ofensywa rządu Jemenu, wspieranego przez Arabię Saudyjską, ruszyła na północ wybrzeża, w kierunku miasta Mokka. Według relacji rządu miasto jest już zdobyte – według Huti nie.
Rząd zapowiada, że w obliczu sukcesów na froncie, przygotowuje się aktualnie do ataku na Sanę – miasto, które stanowi dziś centrum administracyjne i polityczne Huti (w pewnym uproszczeniu można powiedzieć, że jest to stolica Huti). Jeśli Sana zostanie zdobyta przez siły rządowe, to organizacja Huti chylić się będzie ku bezalternatywnemu upadkowi, niezależnie od bojówek walczących pod Taizz czy w jemeńskich górach.
Zobacz też Mobilność i maskowanie: przyszłość logistyki polowejSponsorowany
Huti pod presją, ale nadal walczą
Według sił rządowych, w ciągu dwóch dni ataki koalicji saudyjskiej na Huti doprowadziły do zniszczenia 324 celów wysokiej wartości – wymieniają w tej mierze stanowiska artylerii i wyrzutni rakiet, umocnienia obronne, trasy podejścia i przerzutu posiłków, linie zaopatrzeniowe czy zaplecze logistyczne. Nadal jest za wcześnie, żeby skazywać Huti na upadek – choć trudno nie oceniać bieżącej sytuacji w Jemenie jako katastrofalnej dla szyickiej bojówki.
Niemniej, w kluczowym dla konfliktu regionie Taizz, nadal trwają ciężkie walki, a Huti nie zamierza się poddać. Zgodnie z napływającymi informacjami, Huti zdobywają kolejne odcinki frontu w regionie i próbują – z różną skutecznością – odcinać drogi zaopatrzeniowe, którymi wsparcie napływa do sił rządowych i z nim sprzymierzonych.
Turcja i Pakistan wysyłają wojska
Jednocześnie, w odpowiedzi na operację „Świt Jemenu”, Huti zintensyfikowali ataki na Arabię Saudyjską – ogłosili naloty na rozmaite cele, chociażby na lotnisko w Rijadzie, rafinerię w Rabigh czy liczne obiekty wojskowe.
W odpowiedzi na ten akt Arabia Saudyjska wzmogła wsparcie lotnicze dla ofensywy, nie wykluczając pełnoskalowego wejścia saudyjskich wojsk do Jemenu – choć na chwilę obecną to siły jemeńskie mają stanowić trzon walki z Huti.
Co jednak istotne to fakt, że wreszcie zapadły decyzje dotyczące wysłania wojsk tureckich i pakistańskich do tego regionu. W ramach paktu z Mekki, Turcja i Pakistan zobowiązane są do wysłania wojsk, by wesprzeć atakowaną Arabię Saudyjską, co zresztą wcześniej ochoczo anonsowały.
Na chwilę obecną wiadomo, że siły tureckie i pakistańskie będą stacjonowały w Arabii Saudyjskiej, celem wsparcia Saudyjczyków w odpieraniu ataków Huti. Nie jest pewne, czy siły te zostaną zaangażowane w konflikt w pełnoskalowym, kinetycznym wymiarze na terytorium Jemenu. Istnieją jednak scenariusze, w których wejście „paktu z Mekki” do Jemenu jest prawdopodobne – choćby w sytuacji, w której bieżąca operacja pójdzie niepomyślnie dla saudyjskiej koalicji.




