Geopolityka

Pancerny Jemen: czołgi Leclerc w boju [ANALIZA]

Fot. A. Hładij/Defence24.pl.
Fot. A. Hładij/Defence24.pl.

Wojna w Jemenie była dla czołgu podstawowego AMX-56 Leclerc de facto chrztem bojowym. Ekspedycyjna emiracka brygadowa grupa taktyczna operowała rotacyjnie w Jemenie w latach 2015-2019, testując różnego rodzaju sprzęt bojowy, w tym np. czołgi Leclerc oraz wozy BMP-3, operujące w ramach jednego związku taktycznego.

Interwencję regularnej armii ZEA w Jemenie, w ramach prosaudyjskiej arabskiej koalicji skierowanej przeciwko rebeliantom i ruchowi Huti, datuje się na lipiec 2015 r. Sfilmowanie przez ekipę telewizji Al-Jazeera, 28 lipca 2015 r., dwóch emirackich BMP-3 i wozu ewakuacyjnego Leclerc DCL wskazywało na pojawienie się regularnej, ciężkiej, zmechanizowanej jednostki ZEA w Jemenie. Do lądowania ciężkiej brygadowej grupy taktycznej, w tym czołgów podstawowych AMX-56 Leclerc, doszło w rejonie terminala naftowego w Adenie, co udało się utrzymać w pełnej tajemnicy.

Wojska lądowe ZEA miały na wyposażeniu 390 czołgów AMX-56 (388 liniowych i 2 szkolne) w wersji pustynnej (tzw. tropicalisée), w tym 13 z pakietem modernizacyjnym do walki w obszarze miejskim AZUR (Action en Zone URbaine) oraz 46 wozów pomocy technicznej DNG/DCL. W interwencji wzięła udział tylko część wozów, później zapewne rotowanych. W 2020 r. zdecydowano się, z powodów polityczno-ekonomicznych, przekazać nieodpłatnie 70 czołgów Leclerc Jordanii.

image
Leclerc armii ZEA sfotografowany podczas targów IDEX 2005. Fot: Alain Servaes/wikipedia.com/CC BY-SA 3.0

Operacja opanowania Adenu przez siły koalicji emiracko-saudyjskiej otrzymała kryptonim „Golden Arrow”. Skoordynowany atak sił koalicji (pododdziały wsparte przez kołowe M-ATV, wydzielone siły specjalne oraz wsparcie z powietrza) doprowadził do szybkiego opanowania miasta. Opór rebeliantów został skruszony dość szybko i kolejna faza operacji „Golden Arrow” przebiegała zgodnie z planem – przywrócono do użytku lotnisko, w rejonie terminala naftowego zaczęto wyładowywać brygadową grupę taktyczną.

W skład grupy bojowej ZEA, która wylądowała w Adenie na przełomie lipca-sierpnia 2015 r. wchodziły m.in. czołgi AMX-56 Leclerc. Ich liczba nigdy nie została oficjalnie określona - szacuje się, że był to ekwiwalent co najmniej batalionu czołgów, a być może dwóch (z maszynami standardowymi oraz wyposażonymi w zestaw do walk w mieście AZUR), wozy ewakuacyjne DCL oraz dziesiątki innych pojazdów bojowych (bwp BMP-3, samobieżne haubice Denel G6 155 mm, samobieżne moździerze RG-31 Agrab 120 mm, ciężarówki Tatra T816 i inne). Łącznie brygadowa grupa taktyczna (siły zadaniowe) stanowiły prawdopodobnie ekwiwalent kombinowanej brygady ekspedycyjnej. Początkowo szacowano liczebność tych sił zadaniowych na ok. 2800 ludzi (brygadę zmechanizowaną regularnej armii ZEA oraz siły specjalne i personel tyłowy), później sugerowano, że mogło to być nawet ok. 4 tys. żołnierzy. Źródła francuskie sugerowały, że do Jemenu przerzucono ok. 70-80 czołgów, a więc dwa bataliony pancerne.

image
BMP-3 armii ZEA. Fot: U.S. Army 

Co najmniej kilka Leclerców brało udział w walkach na przedmieściach Adenu, natomiast z początkiem sierpnia brygada przeszła do uderzenia na bazę al-Anad, leżącą na osi głównego natarcia z Adenu na Taiz. Brygada przemieszczała się autostradą N1 łatwo odrzucając małe siły rebeliantów. Z tego okresu pochodzą zdjęcia przedstawiające długą emiracką kolumnę zmechanizowano-pancerną, w tym jadące w kolumnie czołgi AMX-56. Na jednym ze zdjęć widać, jadące szosą jeden za drugim, aż 23 czołgi Leclerc, co daje pewne pojęcie o sile brygady, tym bardziej, że jest to wyraźnie tylko część przemieszczających się sił.

Duża baza powietrzna al-Anad w prowincji Lahidż stanowiła ważny strategicznie cel, od dwóch tygodni znajdowała się w otoczeniu. Siły rebeliantów nie były zbyt mocne i wycofały się z bazy w rejon okolicznych wzgórz. 3 sierpnia 2015 r. baza została zdobyta, praktycznie bez strat wśród atakujących jednostek ZEA. Uderzając na wschód brygada ZEA oraz lojaliści jemeńscy do połowy sierpnia opanowali całą prowincję Abjan w południowej części kraju. Jak się szacuje w prowincji Abjan straty emirackie były minimalne – w czasie przemarszu drogą poderwał się na silnym ładunku wybuchowym lub masowo stosowanych minach BMP-3. Bojowy wóz piechoty został wprost rozerwany na strzępy, cała trzysobowa załoga zginęła. Jak się przypuszcza słaba odporność przeciwminowa BMP-3 była jednym z powodów (głównym?) wycofania tych bwp z operacji bojowych na pierwszej linii frontu. Później emirackie BMP-3 (ale także inne pojazdy, np. M-ATV i MRAP-y) otrzymały ekrany listwowe przeciwko pociskom kumulacyjnym, a następnie zniknęły z jemeńskiego pola walki.

Początkowo czołgi Leclerc przemieszczały się samodzielnie, później stosowano także ciężkie tranportery MAN 40.633 DFAETX 6x6. MAN-y z czołgami na lorach sfotografowano m.in. w południowym nadbrzeżnym mieście Zindżibar w trakcie operacji przeciwko bojownikom jemeńskiej Al-Kaidy (AQAP).

image
Wóz zabezpieczenia technicznego/saperski Wisent 2, pojazdy tego typu znajdują się na wyposażeniu armii ZEA Fot:FFG 

O ile pododdziały emirackie odgrywały ważną rolę na linii frontu w początkach kampanii, o tyle później, w odróżnieniu od Saudyjczyków i innych sił koalicji (np. kontyngentu sudańskiego), działały głównie jako element wsparcia. Kontyngent ZEA, oddziały zmechanizowane oraz specjalne, udzielały wsparcia logistycznego, wywiadowczego, lotniczego i ogniowego, podczas gdy na linii frontu walczyły uzbrojone i wyposażone siły lojalne wobec prezydenta Hadiego, wywodzące się głównie z południowego Jemenu.

Tendencja do zmniejszania własnych sił narodowych zaangażowanych w Jemenie i przenoszenia ciężaru na lokalne formacje południowojemeńskie, hojnie uzbrajane w nowoczesny sprzęt, była aż nadto widoczna.

Marib

Łatwe opanowanie południowych prowincji Jemenu spowodowało, że koalicja zamierzała uderzyć na stolicę Jemenu – Sanę – pokonując góry i pustynie centralnej prowincji Marib. Na wschód od Marib, w miejscowości Safir, doszło do dużej koncentracji sił koalicji, w tym emirackiej grupy zadaniowej z czołgami AMX-56. Jak oceniano w wysuniętej bazie polowej Safir (Safir FOB) skoncentrowano imponujące wielonarodowe siły koalicji, ekwiwalent 2-3 brygadowych grup bojowych. Rozpoznano następujące związki taktyczne: emirackie i saudyjskie pododdziały sił specjalnych, dwie  brygadowe zmechanizowane grupy bojowe (z batalionem emirackich AMX-56 Leclerc), wzmocnioną kompanię Bahrajnu (kto Otokar Arma), batalion z Kataru (kto Piranha II), wzmocniony egipski batalion zmechanizowany oraz kilka batalionów nieregularnych jemeńskich milicji plemiennych. Do tego dochodziły pododdziały artylerii (haubice G6 Rhino, systemy rakietowe M142 HIMARS) oraz obrona przeciwlotnicza (emirackie Pancyr-S1 i baterie Patriot).

Podzielone na kolumny pancerne, wsparte śmigłowcami, siły te uderzyły na zachód w kierunku Sany i na północny-zachód w kierunku matecznika Huti, ale nie osiągnęły znaczącego sukcesu. Opóźniane przez pola minowe i skuteczne zasadzki utknęły, tym bardziej, że okazało się, iż niewielka jest wartość bojowa plemiennych milicji.

W centralnej prowincji Marib, czolgi Leclerc nacierały w otwartym, pustynnym terenie. Straty ponoszono głównie w lekkich wozach M-ATV, które z natury rzeczy narażone były na zasadzki. Czołgi przemieszczały się pod osłoną własnych sił lekkich (M-ATV, Nimr etc.), taktyka ta miała zapewne ochronić je przed zasadzkami z użyciem ppk, których łupem w Maribie padło dziesiątki M-ATV. Pole naftowe Safir w prowincji Marib przekształcone zostało w wysuniętą bazę operacyjną, z której mogły operować śmigłowce bojowe (AH-64), wielozadaniowe (UH-60) i transportowe (CH-47D), co zapewniało bezpośrednie wsparcie z powietrza. Zanim jednak doszło do ofensywy baza została porażona rakietą operacyjną systemu 9K79 Toczka. Skutkiem ataku była śmierć blisko stu żołnierzy koalicji w tym aż 45 emirackich ze 107. Brygady. W ataku na bazę lekko uszkodzone zostały co najmniej dwa wozy - czołg AMX-56 Leclerc i wóz ewakuacji DCL.

Ofensywa na Sanę zakończyła się niepowodzeniem. Słabo wyszkoleni jemeńscy lojaliści stracili wiele przekazanych im wcześniej przez ZEA wozów M-ATV, a sam atak utknął w rejonie miast Marib i Sirwah, ok. 100 km na wschód do Sany. Udział sił emirackich we wrześniowym natarciu na tamę Marib i góry Sirwah jest słabo naświetlony jednak pewne jest, że wzięły w nim udział regularne pododdziały armii ZEA, w tym czołgi AMX-56 Leclerc. Operacja zaczęła się 13 września i siły jemeńskie na M-ATV wspierane były przez co najmniej kompanię AMX-56 z osłoną AZUR. Ciężar walk spadł jednak na lekkie i ciężkie saudyjskie jednostki zmechanizowane, które ponosiły duże straty od ognia przeciwpancernych zespołów Huti z ppk 9M133 Kornet i 9M113 Konkurs oraz granatnikami RPG-29.

Według francuskich źródeł odnotowano kilka ataków na czołgi ZEA z użyciem RPG-7. Najpoważniejszym w skutkach był atak na Leclerca z użyciem ppk (prawdopodobnie 9M113 Konkurs, ewentualnie irańska kopia), kiedy pocisk uderzył w czołową sekcję pancerza i nastąpiła jego penetracja. W wyniku porażenia zginął mechanik-kierowca czołgu, a dowódca załogi odniósł ranę nogi. Miało to miejsce prawdopodobnie 13 września 2015 r. w czasie ataku na tamę w prowincji Marib. Kilka dni później czołgi AMX-56 Leclerc wycofano na tyły, chociaż natarcie kontynuowano. Znane jest natomiast zdjęcie Leclerca w terenie pustynnym, który prawdopodobnie najechał na minę i odniósł uszkodzenia.

Walki z AQAP

W czerwcu 2016 r. ZEA ogłosiła redukcję kontyngentu w Jemenie, ale oczywiście nie wycofano wszystkich sił. Czołgi AMX-56 wzięły udział w letniej ofensywie przeciwko jemeńskiej Al-Kaidzie (AQAP). Nieznana liczba czołgów (kilka?) wzięła udział w operacji kontrterrorystycznej w prowincji Abjan, na południu kraju. W odróżnieniu od pierwszej fazy kampanii z poprzedniego roku, siły emirackie zaczęły operować niewielkimi siłami wielkości kombinowanej kompanijnej grupy bojowej.

Ponieważ jeszcze w lutym 2016 r. uchwycono przynajmniej jeden AMX-56 w prowincji Lahidż, można przypuszczać, że część czołgów została rozproszona i przydzielona małymi pododdziałami, jako wsparcie lekkich wozów i piechoty koalicji. Plutony czy nawet pojedyncze czołgi mogły odgrywać w operacjach kontrterrorystycznych i asymetrycznych - analogicznie jak w Afganistanie - rolę mobilnych punktów ogniowych i mobilnego odwodu.

Jak wspomniano wyżej, AMX-56 na lorach sfotografowane zostały w sierpniu 2016 r. także w nadbrzeżnym mieście Zindżibar, w trakcie letniej operacji przeciwko bojownikom jemeńskiej Al-Kaidy (AQAP) i lokalnym formacjom islamistycznym.

Mokka

W styczniu 2017 rozpoczęła się ofensywa wzdłuż zachodniego wybrzeża Jemenu, w kierunku na porty Mokka i Hudajda. Operacja zajęcia portu Mokka, wybrzeża Morza Czerwonego, a w miarę możliwości całej prowincji Taiz, otrzymała kryptonim „Złota włócznia” (ang. Golden Spear). Ofensywa wzdłuż wybrzeża Morza Czerwonego, podjęta została wobec mało efektywnej blokady morskiej Jemenu i miała doprowadzić do odcięcia dostaw broni dla Huti drogą morską, przede wszystkim kluczowego portu w Hudajda. Także w tej ofensywie siłami uderzeniowymi były lokalne brygady lojalistów, zorganizowanych i uzbrojonych przez ZEA, podczas gdy pododdziały emirackie stanowiły jedynie wsparcie (dowodzenie, rozpoznanie, wsparcie powietrzne, artyleryjskie etc.).

Początkowo w operacji miało uczestniczyć 4 AMX-56 i wóz ewakuacji DCL, które nie wchodziły bezpośrednio do walki. W styczniu na przedpolach portu Mokka sfotografowano dwa AMX-56 Leclerc, które wzięły udział w bojach o miasto, a jeden z nich miał zostać lekko uszkodzony ogniem z ppk (prawdopodobnie przez 9K115 Metys). Załoga nie ucierpiała, natomiast czołg miał zerwaną gąsienicę i rozbity zbiornik paliwa (rozlane paliwo). Szacuje się, że w czasie całej kampanii kilka czołgów mogło zostać uszkodzonych na minach lub ładunkach IED, jednakże wymiana uszkodzonych elementów trakcji nie nastręczała problemów.

Z czasem zgrupowanie emirackie na zachodnim wybrzeżu zostało wzmocnione, przede wszystkim pojawiły się dopancerzone AMX-56 oraz bwp Patria AMV. Zniknęły BMP-3, jak wspomniano wycofane z pierwszej linii, ciężar wsparcia lojalistów przejęły na siebie czołgi i pojazdy kołowe.

Reportaże telewizyjne z 2017 r. pokazywały czołgi  Leclerc w marszu, w niewielkich kolumnach, złożonych z kilkunastu różnych typów pojazdów. Takie kombinowane kompanijne grupy bojowe charakteryzowały się taktyczną elastycznością. Dzięki czołgom dysponowały dużą siłą ognia, z kolei samobieżne moździerze i haubice pozwalały działać jako grupa wsparcia ogniowego (haubica G5 155 mm na G6 Rhino zasięg standardowy 30 km, moździerz SRAMS 120 mm na RG-31 Agrab zasięg 8 km).

Al-Hudajda

Po zdobyciu portu Mokka, celem dalszej ofensywy na zachodnim wybrzeżu był duży, strategiczny port Al-Hudajda. Zachodnie wybrzeże Jemenu to płaski teren, dobrze nadający się do użycia broni pancernej. Brak jakichkolwiek materiałów foto i wideo, wskazujących na zniszczone pojazdy w tym okresie, w stosunku do oddziałów emirackich, wskazuje, że taktyka użycia kompanijnych grup bojowych nie zmieniła się - stanowiły element wsparcia południowojemeńskich oddziałów, a czołgi operowały siłami plutonów. Priorytetem było minimalizowanie strat własnych i koncentracja na dalekim wsparciu ogniowym sił lojalistycznych. Świadczyło o tym także pojawienie się z końcem 2017 r. na polu walki haubic M109A3 (mieszana bateria - 3 G6 i 1 M109) oraz w ogóle duża, całodobowa, aktywność emirackich baterii artylerii.

Czołgi operujące od 2017 r. na wybrzeżu miały nie tylko pakiet AZUR, ale także dodatkowy ekran listwowy na przodzie, osłaniający przed kumulacyjnymi pociskami czoło kadłuba. Był to zapewne efekt wcześniejszych doświadczeń z pola bitwy, ale także odpowiedź na relatywny brak na wybrzeżu zespołów przeciwpancernych z ppk.

Istotnym zagrożeniem na jemeńskim polu bitwy były natomiast miny i ładunki IED, co zmuszało do opracowania odpowiedniej taktyki przemieszczania się po bezdrożach, z pojazdami przeciwminowymi w awangardzie. W przypadku emirackiej grupy bojowej drogę torowały np. uniwersalne pojazdy zabezpieczenia techniczno-saperskiego Wisent-2 na bazie Leopard-2, a następnie, po przetrałowanej ścieżce, jechały czołgi Leclerc, a dopiero za nimi inne pojazdy.

Latem 2018 r. walki toczyły się nie tylko wzdłuż nadbrzeżnej drogi Mokka-Al-Hudajda, ale także wzdłuż szosy równoległej do nadmorskiej, gdzie walczono o Hays i Zabid. Właśnie w rejonie Zabid uchwycono na przełomie lipca i sierpnia br. emiracką grupę bojową z czołgami AMX-56. Czerwcowe walki o starożytny Zabid (ongiś stolica Jemenu) były niezwykle ciężkie, zapewne emiracka grupa bojowa, stanowiła wsparcie ogniowe dla południowców. Grupa bojowa składała się z minimum 4 AMX-56 dopancerzonych panelami ERA CLARA, ale nie osłoniętych ekranami listwowymi. Może to sugerować, że wozy te niedawno przybyły w rejon walk. Dodatkowe panele pancerza reaktywnego CLARA, niemieckiego Dynamit Nobel Defence (DND) zostały zakupione w 2016 r., w liczbie 200 kompletów. Bez wątpienia był to efekt doświadczeń z jemeńskiego pola walki i chęć wzmocnienia opancerzenia czołgów.

Wąska pustynna nizina leżąca nad M. Czerwonym, czyli region Tihama, sprzyja operacjom jednostek zmechanizowanych. W odróżnieniu od górzystych części Jemenu, jest to obszar płaski, niezwykle gorący i suchy, ze skąpą roślinnością (głównie trawy i sucholubne krzewy), a znaczne połacie są niezamieszkałe.

Teren i klimat miał wpływ na taktykę stron - celem koalicji było zajęcie "zielonych stref", natomiast Huti operowali niewielkimi, kilkuosobowymi zespołami bojowymi, nękając linie komunikacyjne przeciwnika, nierzadko wkopując się w płaski teren (transzeje, okopy, podziemne bunkry i skrytki z bronią), wtapając się w cywilów. Cięższe walki toczyły się w rejonie miast (Mokka, al-Hays, Durayhimi, Al-Hudajda etc.), natomiast w sytuacji wymuszonego odwrotu Huti stosowali partyzancki sposób walki, nękając przeciwnika ogniem artylerii rakietowej lub moździerzy, opóźniajac jego marsz minami, kontratakując na linie komunikacyjne.

W ciężkich walkach o kontrolę nad strategiczną drogą Sana-Al-Hudajda i samym miastem ciężar walk i gros strat spadł m.in. na lojalistów (Gwardia Republikańska, Brygady Amaliqa, oddziały plemienne etc.), podczas gdy pododdziały ZEA udzielały im jedynie wsparcia ogniowego. Lojaliści ponosili duże straty w przekazywanym im sprzęcie, głównie MRAP-ach (Caiman i MaxxPro) i lekkich, kołowych pojazdach taktycznych (M-ATV, Nimr Ajban 440A).

O znaczeniu jakie w trakcie ofensywy na Hudajdę miały emirackie pododdziały artylerii może świadczyć choćby ten fakt, że we wrześniu szef sztabu SZ ZEA, gen. Hamad Mohammed Thani Al-Rumaithi, prowadził w prowincji Hudajda inspekcję baterii haubic G6 Rhino.

image
Pojazd Nimir Jais odzyskany ze strefy walk. Fot. Wikiemirati/

 

Pododdziały AMX-56 wciąż były blisko linii frontu. Przykładowo w rejonie Durayhimi, gdzie również toczyły się zacięte walki, uchwycono 5 AMX-56 w czasie nocnego marszu. Wozy przemieszczały się z włączonymi światłami, zapewne po terenie już dawno zabezpieczonym. Nie wiadomo, czy brały udział w walkach, czy stanowiły jedynie mobilny odwód, jako wsparcie sił lojalistów. W tym okresie następowała już stopniowa redukcja kontyngentu ZEA. Ostatecznie w 2019 r. ZEA oficjalnie wycofały się z koalicji kończąc operację ekspedycyjną w Jemenie.

Uzbrojenie emirackiej brygadowej grupy taktycznej

Ustalenie rodzaju sprzętu używanego w Jemenie przez ZEA nie jest łatwe. Po pierwsze opiera się jedynie na materiałach fotograficznych i video, w znaczącej części pochodzących z sieci społecznościowych. Po drugie część sprzętu może być użytkowana przez Jemeńczyków z Południa, którym sprzęt bojowy, np. wozy 4x4 M-ATV, czy MRAP-y Caiman i MaxxPro – przekazywano w ogromnych ilościach.

Trzonem brygadowej grupy taktycznej, operującym na zasadzie rotacji, były oczywiście AMX-56 Leclerc oraz wozy wsparcia, których ilość w trakcie operacji malała. Stopniowo przechodzono z pojazdów gąsienicowych, na wozy kołowe. W ofensywie na zachodnim wybrzeżu można rozpoznać, poza czołgami Leclerc, samobieżne haubice kołowe G6 Rhino 155 mm, samobieżne szybkostrzelne moździerze kołowe RG-31 Agrab 120 mm SRAMS, kołowe bojowe wozy piechoty Patria AMV z bezzałogowym modułem bojowym, lekkie kołowe M-ATV i Nimr Ajban 440 ekranowane siatką, MRAP Caiman etc. Być może dla niektórych wozów, nie tylko czołgów Leclerc, Jemen stanowił swego rodzaju poligon, o czym świadczy pojawienie się w sierpniu 2018 r. na polu walki kołowego bwp Rabdan 8x8 - wersji tureckiej Otokar Arma z wieżą od BMP-3M.

Operowano raczej niewielkimi jednostkami wielkości plutonu/baterii. Emirackie działania bojowe, np. dzienny i nocny ostrzał artylerii, miały raczej charakter chirurgiczny niż zmasowany. Efektywność zapewniało dobre rozpoznanie z powietrza (używano np. taktycznych BSP Seeker II i Camcopter S-100), a imperatyw unikania strat, wymuszał ostrożną taktykę, za plecami jemeńskich sojuszników. Wymowne jest, że w ciągu konfliktu nie było ani jednego przypadku utracenia czołgów Leclerc w zasadzce. To zasadniczo odróżniało taktykę emiracką od saudyjskiej, która nie unikała zaangażowania w walki sił regularnych, stąd i straty w ciężkim sprzęcie, np. czołgach M1A2 Abrams.

Trzonem emirackich sił interwencyjnych w Jemenie była zapewne elitarna, dobrze wyszkolona i uzbrojona, Gwardia Prezydencka, dysponująca ekwiwalentem batalionu pancernego (szacunkowo ok. 50 Leclerów). W początkowej fazie operacji siły interwencyjne składały się zapewne z doborowych jednostek, natomiast wraz z przedłużaniem się misji, rotacja objęła prawdopodobnie także inne jednostki pancerne. Załogi czołgów AMX-56 są bardzo dobrze wyszkolone, zarówno na symulatorach, jak i realnych poligonach. Zabezpieczenie logistyczne operacji, w tym dostawy amunicji, paliwa i części zamiennych do czołgów, także są wysoko oceniane. Logistyka zasadniczo opiera się na transporcie morskim, ale w nagłych przypadkach wykorzystuje sie także transport lotniczy. Warto jeszcze na koniec wspomnieć, że jemeński teatr działań wojennych jest bardzo wymagający dla załóg i samych czołgów (podłoże piaskowe i kamienne, wysokie zapiaszczenie i zapylenie, wysokie temperatury etc.).

Reklama
Reklama

Komentarze