- KOMENTARZ
- OPINIA
- ANALIZA
- WIADOMOŚCI
„Najniższy poziom od miesięcy”. Huti wpływają na ruch na Morzu Czerwonym
Autor. U.S. Central Command Public Affairs, domena publiczna
Działania Huti w przestrzeni Morza Czerwonego miały już przynieść pierwsze skutki dla międzynarodowej żeglugi. Na razie nie doszło oczywiście do całkowitego paraliżu strategicznej dla całego świata trasy, ale według Reutersa „dane pokazują, że w niedzielę przez Cieśninę Bab al-Mandab przepłynęło jedenaście statków towarowych, co stanowi najniższy poziom od miesięcy”.
Najprawdopodobniej to Huti dokonali uderzeń zarówno na cele morskie związane z morskim transferem ropy naftowej, jak i na obiekty położone w saudyjskiej prowincji Dżizan, należące do potentata Saudi Aramco. Punktem wyjścia jest incydent z 22 lipca 2026 r., gdzie zaatakowany miał być tankowiec ENCELIA (podaje się, że do porażenia pociskiem mogło dojść 70 mil morskich na południowy zachód od Al Shuqaiq), czego skutkiem był pożar na dziobie jednostki pływającej. Atak został potwierdzony przez władze morskie Królestwa Arabii Saudyjskiej. Na szczęście tankowiec nie zatonął. Kolejnym przypadkiem miała być możliwa próba porażenia innej jednostki, czyli VLCC Layla. W tym przypadku sugerowano, że mogło dojść do ataku kombinowanego – rakietowo-dronowego. Jednak nie ma szerszych potwierdzonych relacji odnośnie tego właśnie uderzenia i jego efektów. Trzecim zdarzeniem ma być próba ataku na inną saudyjską jednostkę pływającą NCC Masa.
Sama eskalacja, na razie bez deeskalacji
W odpowiedzi na uderzenia na cele morskie, strona saudyjska podjęła się ataków odwetowych, lecz trzeba podkreślić, że o skali pozwalającej na uznanie, iż daje Huti szansę powrotu do status quo przed obecną eskalacją. Uderzenia objęły wybrane instalacje kompleksu ISTAR oraz najprawdopodobniej C2 Huti. Jednakże władze Huti nie podjęły się deeskalacji i zaatakowały saudyjskie cele lądowe. Dokładniej, do ataków miało dojść również na kompleksy petrochemiczne Saudi Aramco w Dżizan i Janbu. Potencjalnie były to pierwsze ostrzały rakietowe tego rodzaju obiektów zlokalizowanych w Królestwie Arabii Saudyjskiej od 2022 r. i ówczesnej pauzy w walkach z Huti na bazie wynegocjowanych porozumień.
Co ważne, w obecnych działaniach miały operować greckie systemy opl/opr Patriot, które od dłuższego czasu wspierają Saudyjczyków. Strona saudyjska prowadzi mocną osłonę informacyjną w kontekście ataków Huti i dokonuje filtracji danych. Dlatego na razie większość potwierdzeń wynika z kombinacji źródeł OSINT/IMINT. Lecz Huti w oświadczeniu swojego rzecznika struktur militarnych, Yahya Saree, poinformowali, że zaatakowano cyt. „wrażliwe obiekty powiązane z Aramco, w Dżizanie i Janbu, dziesiątkami pocisków balistycznych i dronów”. Operację tę nazwano odwetem za naloty koalicji kierowanej przez Królestwo Arabii Saudyjskiej na cele w mieście portowym Al-Hudajda (kluczowym dla funkcjonowania reżimu Huti) i na wyspie Kamaran.
Obrane cele nie są przypadkowe i odnoszą się do szerszej bliskowschodniej niestabilności związanej z tegorocznym konfliktem, w który zaangażowany jest Iran. Rafineria i obiekty w Dżizan, działające z pełną wydajnością od kilku lat, mają mieć zdolność do przetwarzania około 400 000 baryłek ropy naftowej dziennie, co stanowi około 4 proc. całkowitej dziennej produkcji ropy naftowej Aramco (w dodatku sam koncern chwalił się możliwościami tego obiektu i jego nowoczesnością). Jest więc to sygnał, odnoszący się do zdolności saudyjskich, jeśli chodzi o przetwarzanie ropy na potrzeby światowe. Zaś w przypadku Janbu mówimy o sygnale, że blokady Cieśniny Ormuz nie da się skutecznie omijać, mając przed sobą zagrożenie ze strony Huti. Saudyjczycy przekierowali część ropy przez kraj rurociągiem ze wschodu na „bezpieczny” zachód, osiągając przepustowość 7 milionów baryłek dziennie, zasilając terminale eksportowe nad Morzem Czerwonym, w tym właśnie Janbu. Widać, że jest to systemowe działanie irańsko-jemeńskie. Atakowane są bowiem trzy elementy układanki – transport morski, czyli wrażliwe tankowce, systemy rafineryjne i zdolności do swoistego bajpasowania Ormuzu.
Celowe zaburzenia w gospodarce światowej
Co więcej, jeśli potwierdzą się w dłuższej perspektywie zaburzenia w skali żeglugi na Morzu Czerwonym, dojdą do tego wzrosty cen ubezpieczeń i szerzej ceny transportu morskiego. Da to niestety efekty w skali globalnej, jeśli chodzi o transfery nie tylko samych surowców energetycznych, ale finalnie wpływając na szereg aspektów gospodarki światowej w najdalej oddalonych od Bliskiego Wschodu regionach świata. Pamiętajmy, że jest to ruch na szlaku z Indopacyfiku, ale też ruch np. gazowców kluczowych dla segmentów gospodarki europejskiej.
Jak wskazali autorzy w „Maritime Executive”, ważnym aspektem obecnych ataków jest pytanie o zdolność do targetowania lub szerzej gromadzenia danych wywiadowczych, rozpoznania i targetowania przez Huti. Według wspomnianego źródła, to Iran dostarczył Huti systemy umożliwiające dostęp do rosyjsko-irańskiej konstelacji satelitów Kanopus-V/Khayyam. Huti, dzięki irańskiej pomocy, uzyskali również dostęp do chińskiej konstelacji minisatelitów Jilin-1 oraz satelity obrazowego TEE-01B zbudowanego przez firmę The Earth Eye Co., na który Irańczycy wydali 37 milionów dolarów w marcu 2024 roku. „Maritime Executive” podkreśla, że to właśnie ten ostatni system dostarcza Irańczykom aktualnych i wysokiej rozdzielczości informacji o celach, które odpowiadają za celność niedawnych ataków na bazy amerykańskie w Zatoce Perskiej.
Pamiętać należy, że bez pomocy irańskiej Huti nie mieliby możliwości wznowienia walk, a tym bardziej precyzyjnego rażenia wybranych instalacji. Co najwyżej, mogłoby dochodzić do ataków na miasta i dużą ilość przypadkowych jednostek pływających. W tym przypadku pojawia się indykator, że rzeczywiście operacja zaangażowania Huti mogła być planowana/współplanowana z minimum Strażnikami Rewolucji od pewnego czasu z racji dobór czasu i miejsc porażonych atakami.
Konkludując, jemeńscy Huti zdecydowali się wejść do działań z własnej woli lub przy presji irańskiej, ryzykując eskalację relacji nie tyle z Zachodem i Izraelem, co Królestwem Arabii Saudyjskiej. Ropa naftowa i jej przetwarzanie to nadal krytyczny element stabilności ekonomiczno-politycznej państwa saudyjskiego. Iran zyskuje, pokazując możliwość wywierania presji systemowej na cały region i świat. Ormuz i Bab el-Mandab od lat były wskazywane, również na łamach Defence24, jako obszary współzależne i przede wszystkim testowane na potrzebę podobnych rozwiązań taktycznych i operacyjnych. Irańscy Strażnicy Rewolucji traktowali wcześniejsze operacje Huti jako coś w rodzaju poligonu dla rozwiązań, które obecnie stosują na masową skalę w przypadku wód Zatoki i Ormuzu. Dla Iranu wykorzystanie Huti ma też cele operacyjne w postaci rozdzielenia sił amerykańskich i ich sojuszników, a także strategiczne, mające w sobie chęć wykazania niezdolności USA i Zachodu do kontroli kluczowych szlaków wodnych.
Saudyjskie dylematy strategiczne
Saudyjczycy mają przy tym spory problem militarny, gdyż nadal muszą utrzymywać znaczne zasoby opl/opr na kierunku irańskim, mając w pamięci uderzenia Iranu. Lecz jednocześnie muszą rozrzucić część zasobów w trybie alarmowym na południe kraju (niejako stabilne od 2022 r.), pamiętając, że cały Bliski Wschód i de facto cały świat boryka się obecnie z problemami zaopatrzeniowymi, jeśli chodzi o systemy obrony powietrznej. Alternatywą dla Saudyjczyków jest zwiększenie działań ofensywnych wymierzonych w Huti i ostateczne zerwanie z próbami dialogu politycznego. Ceną byłoby ponowne rozpoczęcie dużej kampanii powietrznej, takiej, jaka miała miejsce w 2015 r. Co więcej, możliwa jest aktywizacja zasobów prosaudyjskich na lądzie, które zaatakowałyby Huti od południa i ze wschodu.
Jednakże największym atutem może być blokada morska rejonów kontrolowanych przez Huti. Zauważmy, że władza Huti zależy od wsparcia zewnętrznego – logistyki na potrzeby działań militarnych, ale też zaopatrywania ludności za pomocą kontroli pomocy humanitarnej. Kluczowe są porty Ras Isa, Salif, a przede wszystkim Al-Hudajda o największych zdolnościach do przyjmowania transportów morskich. Ich zniszczenie, zablokowanie może być de facto najbardziej efektywnym elementem wywarcia presji na Huti, ale wiąże się z wielkim ryzykiem politycznym na arenie międzynarodowej. Istnieje wysokie ryzyko wywołania głodu i epidemii (np. cholery) dla populacji oscylującej wokół 20 mln Jemeńczyków.
Huti problemem regionu i świata
Huti mogą w każdej chwili wycofać się z ataków, ale wszystko jest w rękach struktur państwowych i niepaństwowych z nimi walczących. Już dziś w samym Jemenie pojawiają się głosy (mniej lub bardziej sterowane propagandowo), że można wykorzystać wznowienie ataków na Saudyjczyków do przeobrażenia sytuacji wewnętrznej. Będzie to jednak wymagało większej spójności skłóconych frakcji i stronnictw jemeńskich, a także koncyliacyjnej względem ZEA postawy władz saudyjskich. Co więcej, Królestwo Arabii Saudyjskiej musiałoby wziąć na siebie bardziej agresywną kampanię powietrzną, w tym obarczone największym ryzykiem misje bezpośredniego wsparcia powietrznego (CAS) względem sił walczących z Huti.
Zobacz też

Nie zmienia to faktu, że pomijanie lub upraszczanie kwestii jemeńskich wiąże się z ryzykiem wielkich szoków na międzynarodowych rynkach i to nie tylko paliwowych. Uproszczeniem jest podporządkowanie Huti jako typowego, bezwolnego narzędzia irańskiego lub przypisywanie Huti zbyt dużych zdolności operacyjnych oraz logistycznych. Zaś pomijanie polega na cyklicznym wymazywaniu dyskusji o sytuacji wewnętrznej w Jemenie, na przykład poprzez koncentrację uwagi jedynie na sprawach irańskich i Cieśniny Ormuz. Niestety, sam region jest coraz bardziej skomplikowany, jeśli chodzi o bezpieczeństwo, gdyż nadal mamy do czynienia z pytaniami o stabilność byłej Republiki Somalii, która od 1991 r. jest rozsadnikiem podobnych do jemeńskich dylematów w zakresie zagrożeń. Pamiętajmy, że dalej na północ cały czas mamy do czynienia z niestabilnością wojenną w Sudanie, gdzie konflikt zbrojny stał się od pewnego czasu wysoce umiędzynarodowiony. Morze Czerwone, Cieśnina Bab al-Mandab i Zatoka Adeńska to dziś dylematy dla społeczności międzynarodowej wykraczające poza bieżące ataki.






