Reklama
Reklama
  • ANALIZA
  • WIADOMOŚCI

Huti na rozdrożu: eskalacja czy gra pozorów Iranu

Saudi Arabia Air Force
Rośnie napięcie w Jemenie, a tym samym możliwość kolejnych uderzeń Saudyjskich
Autor. Gordon Zammit - airliners.net, GFDL 1.2, commons.wikimedia.org

Jemen znów przypomina o swoim strategicznym położeniu i jednocześnie niestabilnej sytuacji wewnętrznej. Według doniesień agencji Reuters Iran ma naciskać na Huti, aby ci włączyli się do działań w zakresie destabilizacji kluczowych dla światowej gospodarki cieśnin – Ormuz i Bab el-Mandab.

Narasta napięcie wokół Jemenu, co jest oczywiście w dużym uproszczeniu pochodną kolejnych konfrontacji zbrojnych między Iranem a USA w rejonie Zatoki i Cieśniny Ormuz. Potencjalne wejście Huti do działań po stronie irańskiej może spowodować rozszerzenie się walk i zwiększyć zagrożenie dla międzynarodowej żeglugi i rynków surowców energetycznych. Przy czym kwestia Jemenu jest o wiele bardziej złożona, a konsekwencje wznowienia walk w tym państwie mogą wpłynąć na szereg innych aspektów regionalnych a nawet globalnych. Na wstępie odnieśmy się do elementów, które niestety sugerują realny scenariusz konfrontacji.

Sygnały o możliwej konfrontacji

Przede wszystkim najprawdopodobniej sami Irańczycy mieli dokonać przecieku za pośrednictwem agencji Reuters, odnoszącego się do tego, że w przypadku ataków na instalacje energetyczne w Iranie będą oczekiwali od Huti blokady morskiej cieśniny Bab el-Mandab. Byłoby to rozwiązanie atomowe, mające spiąć blokadę Ormuzu i uderzyć w USA i de facto w całość światowej gospodarki, z racji znaczenia obu szlaków wodnych. Co więcej, Huti mieli już dokonać dyslokacji środków dronowo-rakietowych niezbędnych do rażenia celów na wodach Morza Czerwonego i właśnie w okolicy wspomnianej cieśniny Bab el-Mandab. Sugeruje się, że za pewne elementy wsparcia, a być może nawet dowodzenia i kierowania (C2) mieliby odpowiadać irańscy Strażnicy Rewolucji (Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej), którzy znaleźli się w Jemenie. Zauważmy, że w przeszłości Irańczycy wspierali działania Huti za pomocą jednostek nawodnych, które operowały w pobliżu Jemenu jako elementy najprawdopodobniej systemu ISTAR. Jednakże obecnie większość tych zasobów musi znajdować się na lądzie w strefie kontrolowanej przez samych Huti. Szczególnie po okresie niszczenia zasobów nawodnych Iranu w toku amerykańsko-izraelskiej kampanii wymierzonej w irańskie siły zbrojne i Strażników Rewolucji. Zaś wszelkie podejrzane jednostki zakamuflowane przez Iran mogą stać się celem dla działań sił morskich nie tylko USA.

Reklama

Doszło również do głośnego przechwycenia kolejnego transportu broni dla Huti przez siły im wrogie. Na pokładzie jednostki pływającej miały znaleźć się komponenty wykorzystywane w produkcji systemów bezzałogowych, pocisków rakietowych, części silników turboodrzutowych, elementy moździerzy i karabinów snajperskich, a także inne materiały, które potencjalnie mogłyby zostać wykorzystane w produkcji wojskowej. Może to oznaczać, że Huti i wspierające ich siatki szmuglujące broń ryzykują obecnie bardziej, zdając sobie sprawę z możliwości wybuchu konfliktu zbrojnego i ściślejszego narzucenia kontroli na szlakach morskich wiodących do Jemenu. Gromadzenie broni, ale też komponentów niezbędnych do produkcji np. systemów bezzałogowych (morskich i powietrznych) jest jednym z wskaźników, że w Jemenie dochodzi do przygotowań struktur paramilitarnych. Huti są zależni od pomocy irańskiej i przede wszystkim od rozwiniętej sieci szmuglującej kontrabandę do Jemenu i z Jemenu do innych państw. Nie ma bowiem szans na stworzenie podwalin pod autonomiczny system przemysłu zbrojeniowego w warunkach permanentnej izolacji i niskiego poziomu technicznego w prowincjach kontrolowanych przez Huti.

W Sanie, a więc stolicy państwa, kontrolowanej od lat przez Huti, doszło również do parady wojskowej i wieców poparcia dla rządzących. Może to oznaczać próbę propagandowego wykazywania gotowości wobec innych aktorów w regionie i spoza regionu. Jednocześnie jednak parady wojskowe to również element mobilizujący i sondujący poparcie dla władzy Sayyida Abdul-Malika Badr al-Din al-Houthi. Tamtejsza bezpieka, wspierana przez Strażników Rewolucji, musi wychwycić potencjalne ogniska oporu przed kolejną spodziedaną falą uderzeń odwetowych na cele w Jemenie. Co więcej, trzeba wprowadzić odpowiednie linie narracyjne, które będą oddziaływać na masy niezbędne do utrzymania stabilności w przypadku eskalacji.

Huti mieli już ostrzelać cele w Królestwie Arabii Saudyjskiej, co potępiła m.in. Turcja. O kinetycznej stronie eskalacji w Jemenie świadczą również wcześniejsze uderzenia na port lotniczy w Sanie, które miały nastąpić w odpowiedzi na próbę wylądowania tam samolotu wiązanego ze Strażnikami Rewolucji, który ostatecznie musiał skierować się do Al-Hudajdy. Huti oskarżyli o to Saudyjczyków, ale formalnie odpowiedzialność wzięły na siebie legalne władze Jemenu bezpośrednio wspierane przez Królestwo Arabii Saudyjskiej. Pojawiły się również informacje o zestrzeleniu minimum jednego systemu bezzałogowego nad strefą kontrolowaną przez Huti; potencjalnie miał to być chińskiej produkcji Wing Loong II operujący nad regionem Al-Bayda. To jednak incydent w Sanie świadczy o obecnym napięciu. Wiceprezydent Jemenu miał bowiem oświadczyć, że irańskie loty do i z Jemenu stanowią niedopuszczalne naruszenie suwerenności tego kraju, akcentując potrzebę obrony suwerenności państwa i podkreślając, że mowa o lotach, które przenoszą pomoc sprzętową dla Huti. Sugeruje się, że wraz z powracającymi z pogrzebu najwyższego przywódcy Iranu do Jemenu lecieli również przedstawiciele Strażników Rewolucji.

Reklama

Huti mają trzy opcje w swych rękach

Powyżej zaprezentowano jedynie wybrane aspekty rosnącego napięcia i możliwości załamania się swego rodzaju zawieszenia broni w Jemenie, trwającego od 2022 r. Huti mają w tym przypadku trzy możliwości oddziaływania na sytuację bezpieczeństwa i każda z nich rodzi realne konsekwencje, jeśli chodzi o wznowienie działań zbrojnych. Pierwszy z nich, najbardziej dyskutowany w przestrzeni międzynarodowej, to scenariusz ataków na statki cywilne pływające przez Cieśninę Bab el-Mandab i wody Morza Czerwonego. Możliwe jest wykorzystanie systemów rakietowych bazowania lądowego, ale też systemów bezzałogowych morskich (MUS) oraz powietrznych (BSP). Co więcej, scenariusz ten może zakładać wykorzystanie grup abordażowych poruszających się na szybkich łodziach, analogicznie do działań somalijskich piratów. W mniejszym stopniu Huti mogą sięgnąć po medialny, ale bardzo niebezpieczny model użycia desantów śmigłowcowych (zakładając, że nadal są w posiadaniu zdolnych do działań Mi-8/17). Istnieje także ryzyko zastosowania min morskich, gdyż już wcześniej na Morzu Czerwonym dochodziło do ich użytkowania przez Huti (pytanie, ile jeszcze znajduje się w arsenale tej struktury quasi-państwowej).

Drugą ewentualnością jest wznowienie uderzeń na cele w Królestwie Arabii Saudyjskiej, obejmujących swym zasięgiem przede wszystkim południe tego państwa, ale też cele położone w głębi terytorium saudyjskiego. W tym przypadku mowa o saturacyjnych uderzeniach ,np. na infrastrukturę krytyczną, porty lotnicze, bazy wojskowe i przede wszystkim infrastrukturę petrochemiczną. Huti już raz dokonali takiej kampanii, co zmusiło Saudyjczyków do wzmocnienia swoich systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na kierunku jemeńskim. Co więcej, Saudyjczycy poprosili o pomoc ,np. Grecję. Obecnie, przy zagrożeniu ze strony Iranu i dyslokacji zapewne dużych sił na kierunku irańskim, południe Królestwa Arabii Saudyjskiej może być mniej chronione i sprzyjać uderzeniom saturacyjnym lub punktowym Huti.

Trzecią ewentualnością dla Huti jest kontynuacja prób ataków na Izrael z kierunku południowego, dążąc do sprowokowania Izraela i przede wszystkim wywarcia presji propagandowej. Aczkolwiek Izraelskie Siły Obronne wykazały wielokrotnie, że są w stanie uderzać celnie i skutecznie w cele w Jemenie, a przede wszystkim są one zdolne do atakowania tych celów na obszarach kontrolowanych przez Huti, które chociażby Amerykanie uważają za wrażliwe (np. składy paliwowe w Al-Hudajdzie). Przy czym rozbijając na trzy segmenty możliwe formy działań Huti, nie należy wykluczać ich łączenia w danym momencie. Nie jest to przedstawienie niejako alternatywy rozłącznej.

Reklama

Czy warto wchodzić do walki?

Jednakże każde z możliwych działań Huti jest obarczone ryzykiem działań odwetowych skierowanych wobec ich władzy. Można w tym przypadku wydzielić następujące kwestie:

  • Eliminacja HVT po stronie rządzących w środowisku Huti, co już miało miejsce i było zaskoczeniem dla Huti. Nie wspominając o tym, że liderzy Huti muszą analizować eliminacje liderów Hezbollahu, Hamasu, a nawet części wierchuszki irańskiej. Zabicie liderów może oznaczać problemy w tranzycji, szczególnie w warunkach jemeńskiej specyfiki rozbicia na lokalne frakcje i podziałów w samym środowisku Huti i wspierających/tolerujących ich struktur lokalnych.
  • Możliwość pojawienia się prawdziwej i restrykcyjnej blokady morskiej obszaru kontrolowanego przez Huti, prowadzonej w okresie trudnym pod względem warunków życia. Huti są zależni od pomocy humanitarnej, ale też surowców np. paliwa do agregatów prądotwórczych. Nie wspominając o sprawie odtwarzania zasobów wojskowych, o których było więcej przy okazji przechwycenia statku z kontrabandą wojskową.
  • Kontynuacja bombardowań Jemenu przez zewnętrznych aktorów, w nowej skali i przy nowej sile. Chociaż akurat ataki z powietrza są najprawdopodobniej najbardziej nieefektywną formułą walki z Huti, biorąc pod uwagę topografię obszarów kontrolowanych przez nich. Nie wspominając o tym, że od 2015 r. Huti cały czas doskonalą swoje umiejętności unikania uderzeń z powietrza, jako narzędzia wpływu na nich.
  • Najbardziej problematyczne może okazać się wznowienie walk w samym Jemenie, a więc skłonienie przez Saudyjczyków, a być może nawet przez ZEA, przeciwników Huti do skanalizowania ich skłóconych i często sprzecznych interesów w nowej kampanii lądowej. Doprowadzając do wywarcia realnej presji na ich władzę i ich zasoby. Jeśli do tego włączą się siły np. saudyjskie i amerykańskie, to postępy takiej ofensywy lub ofensyw mogą okazać się mocno erodujące potencjał Huti. Istnieje też szansa na powielenie modeli afgańskich z pierwszej fazy interwencji amerykańskiej, polegająca na próbach pozyskania części grup plemiennych, a być może nawet osób związanych z Huti za pomocą przekupstw i oferty politycznej.
  • Huti muszą również wziąć pod uwagę sytuację wokół pobliskiego Somalilandu. Jeśli dojdzie do eskalacji walk z ich udziałem, bazy sił operacji specjalnych/wywiadów innych państw mogą szukać możliwości oparcia się o ten region, zyskując tym samym nowe możliwości operacyjne. W grze jest bowiem rozszerzenie grona państw uznających państwowość Somalilandu, po decyzjach podjętych przez Izrael.

Wobec tego Huti nie muszą ostatecznie wziąć udziału w eskalacji planowanej przez Irańczyków, nawet zdając sobie sprawę z zależności od nich. Mogą starać się pokazowo wykonywać pewne działania wymierzone w USA, Zachód czy Izrael, ale bez odpowiedniego elementu skali. Co więcej, w kontekście Jemenu pytaniem otwartym pozostaje postawa Chin i ich zasobów wywiadowczych (szczególnie SIGINT i IMINT) wobec wsparcia Huti. Analogicznie, ale w mniejszej skali rodzi się pytanie o postawę Rosji, szczególnie w relacji z Irańczykami. Tak czy inaczej, już od lat 2014–2015 zaogniona i daleka od stabilizacji sytuacja w Jemenie powinna być bardziej monitorowana przez struktury analityczne na całym świecie. Należy zauważyć, że Huti są rozsadnikiem bardzo radykalnej ideologii, a także stanowią realne zagrożenie dla stabilności regionalnej i światowej, wykraczając daleko poza rolę zwykłego aktora proxy Iranu.

Reklama
Reklama

Polecane

czytaj więcej

Wojna na Ukrainie

Mogą Cię zainteresować