- WIADOMOŚCI
„Populizm i konik antyukraiński” Politycy krytykują pomysł PiS o deportacji ukraińskich mężczyzn
Czy pomysł zaproponowany przez Prawo i Sprawiedliwość dotyczący deportacji wszystkich ukraińskich mężczyzn w wieku poborowym, którzy nie pracują, ma jakiekolwiek podstawy, czy jedynie stanie się kolejnym narzędziem do tworzenia napięć na linii Warszawa-Kijów? Między innymi o tym rozmawiali politycy podczas debaty w programie Defence24. Ten wątek rozwijamy w 40. minucie programu.
Michał Dworczyk przyznał, że usłyszał o projekcie dopiero od prowadzącego. „To jest zdecydowanie zbyt mało informacji, żeby się do nich odnieść. Ale jakich mężczyzn? Na przykład tych, którzy są zwolnieni z wojska, bo są inwalidami wojennymi, albo tych, którzy są zwolnieni z wojska, bo mają troje, czworo albo pięcioro dzieci, czyli tak jak prawo ukraińskie stanowi, są zwolnieni. Kogo deportować? Dlaczego deportować? W jaki sposób to zrobić? Samo hasło brzmi dla mnie i sam ten projekt brzmi dla mnie zaskakująco” – mówił.
Dworczyk dodał, że należy przeciwdziałać nadużywaniu polskiej gościnności i przepisów wspierających uciekinierów wojennych, jednak ostrzegał przed pochopnymi hasłami. „Rzucanie jakichś takich haseł, którymi przed chwilą pan redaktor nas tutaj uraczył, wzbudza we mnie nieufność”.
Andrzej Rozenek również ocenił propozycję negatywnie. „Dla mnie też to brzmi podejrzanie. Masowe deportacje nie brzmią dobrze. Jednak w państwie prawa zawsze to jest indywidualna sprawa i każdy ma prawo do odwołania się do jakichś decyzji administracyjnych. Zatem boję się, że tutaj PiS wsiada po prostu na konika antyukraińskiego i będzie razem podążać z panem Braunem ku chwale rosyjskiej propagandy i rosyjskich interesów. Trzymałbym się z daleka od takich pomysłów” – stwierdził.
Rozenek podkreślił też korzyści ekonomiczne. „Raczej trzeba myśleć o tym, jak Polska korzysta z obecności Ukraińców w Polsce. To jest kilkanaście miliardów złotych więcej w budżecie co roku”. Jego zdaniem ewentualne działania powinny wynikać z inicjatywy strony ukraińskiej. „Jeżeli strona ukraińska zwróci się do polskiego rządu z takim zapotrzebowaniem, to z całą pewnością polski rząd powinien odpowiedzieć pozytywnie”.
Andrzej Grzyb nazwał projekt populistycznym zabiegiem obliczonym na efekt społeczny. „Niewątpliwie jest to obliczone na taki efekt społeczny. Bo to dobrze brzmi. Populizm. To jest taki dobry populizm”. Wskazał na brak precyzyjnych kryteriów. „Czy mężczyzna do dwudziestego szóstego roku życia, który nie jest powoływany do wojska, z tego, co pamiętam, na Ukrainie, ze względu na ochronę zasobów, nazwę to ludzkich, demograficznych, czy ten, który jest powyżej czterdziestego piątego roku życia, czy on również miałby temu podlegać? Więc w moim przekonaniu projektodawcy tego projektu muszą w sposób precyzyjny określić, kto, z jakich powodów i kto miałby to wykonać w polskim państwie”.
Grzyb zaznaczył, że w relacjach z Ukrainą lepiej obniżać emocje niż je podnosić, a podjęcie uchwały problemu nie rozwiąże. Porównał też sytuację do Legii Cudzoziemskiej: „Można byłoby zapytać, czy powinni deportować na przykład Francuzi Polaków, którzy są w Legii Cudzoziemskiej? No, na to sobie nie pozwolą Francuzi na pewno”.
Prowadzący Michał Stela zapytał dodatkowo o Ukraińców przebywających w polskich więzieniach – czy nie powinni zostać deportowani, skoro więzienia są przepełnione, a na Ukrainie brakuje żołnierzy. Rozenek odpowiedział, że sprawa jest „do rozważania” w porozumieniu ze stroną ukraińską, choć uznał ją za problem marginalny. Dworczyk zgodził się, że problem jest marginalny, ale „brzmi ta koncepcja dobrze. Natomiast znowu diabeł tkwi w szczegółach”.




Wybrane okazje dla Ciebie