Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Rosyjska prowokacja przeciwko NATO jeszcze w trakcie wojny? Ostrzeżenie z USA

Władimir Putin
Władimir Putin
Autor. Kremlin.ru

Amerykańskie służby wywiadowcze ostrzegają, że Władimir Putin w perspektywie najbliższych kilku lat może zdecydować się na ograniczoną operację przeciwko jednemu z państw NATO. Scenariusze obejmują zarówno cyberatak, jak i niewielki incydent przygraniczny na wschodniej flance Sojuszu.

Nowa ocena zmienia wcześniejsze założenia, według których rosyjski prezydent unikałby bezpośredniej konfrontacji z NATO, dopóki trwa wojna na Ukrainie. Zdaniem amerykańskich urzędników Putin znajduje się pod rosnącą presją: ukraińskie drony coraz skuteczniej uderzają już nie tylko na froncie, ale też na jego zapleczu. Celami są infrastruktura energetyczna, magazyny czy fabryki, a postępy na froncie są skromne przy wysokich stratach.

Reklama

Rosja sonduje reakcje Sojuszu od początku wojny, jednak w ostatnim czasie widocznie przybrały one na sile. Rosyjski pocisk manewrujący, który spadł na terytorium Polski, drony wlatujące do Rumunii oraz innych państw wschodniej flanki NATO to tylko kilka przykładów. Celem takiej eskalacji – jeśli do niej dojdzie – byłoby osłabienie wiarygodności NATO i próba oddzielenia Stanów Zjednoczonych od europejskich sojuszników. Jak zauważają komentatorzy w „Wall Street Journal”, Rosja ma w tej kwestii jednak „związane ręce”. Sama prowokacja na lądzie czy też jakaś forma agresywnych działań przygranicznych automatycznie uruchomiłaby Artykuł 5. Dlatego też bardziej prawdopodobne jest, że działania Moskwy ograniczą się do mechanizmów poniżej progu wojny, gdzie Sojusz też będzie starał się unikać bezpośredniej konfrontacji i eskalacji.

Reklama

Roger Wicker: Działania Rosji to nie przypadek

W reakcji na ostatnie incydenty jeden z amerykańskich senatorów podkreślił, że militarne niepowodzenia Putina na Ukrainie skłoniły go do bezprecedensowych aktów agresji wobec sojuszników NATO, a dowodzą tego ostatnie wydarzenia w Polsce i w Rumunii. Zdaniem przewodniczącego Senackiej Komisji Sił Zbrojnych nie były to przypadki, lecz celowa eskalacja mająca zmusić Sojusz do zaprzestania wsparcia dla Ukrainy. Senator zapewnił, że plany Kremla się nie powiodą, a Stany Zjednoczone stoją solidarnie po stronie Polski, Rumunii i pozostałych sojuszników, kontynuując jednocześnie pomoc dla Kijowa. Zwrócił uwagę, że te prowokacje zbiegają się z decyzją o osłabieniu obecności amerykańskiej na Starym Kontynencie.

Mimo to Wicker poparł ideę sprawiedliwego podziału obciążeń i zwiększenia wydatków obronnych w NATO, doceniając rolę prezydenta Trumpa w przeforsowaniu założeń o osiągnięciu wydatków na poziomie 5 proc. PKB na obronność do 2035 roku. Podkreślił jednak, że przełożenie tych deklaracji na realny potencjał wojskowy potrwa, dlatego trwający przegląd amerykańskiej postawy sił w Europie musi uwzględniać ryzyko prowokacji ze strony Kremla.

Senator wskazał, że Putin reaguje wyłącznie na siłę i rosnące koszty wojny, stąd prace Senatu nad nowymi sankcjami wobec Rosji. Celem przeglądu powinno być – według niego – wzmocnienie konwencjonalnej obrony NATO oraz zapewnienie, by wszelkie zmiany obecności wojsk amerykańskich były przemyślane, skoordynowane i prowadziły do wiarygodnego odstraszania Rosji oraz utrwalenia poczucia bezpieczeństwa sojuszników.

Reklama

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować