Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • ANALIZA

Cel Iran: co chcą osiągnąć USA i Izrael

Operacja powietrzna wymierzona w Iran ma być kolejnym etapem w zakresie pozbawienia tego państwa możliwości produkcji broni masowego rażenia oraz rozwijania kompleksu rakietowego i dronowego. Co więcej, USA, ale też Izrael, nie kryją (przynajmniej w warstwie propagandowej), że liczą na zmiany polityczne w Iranie. Chodzi oczywiście o wytworzenie warunków do obalenia reżimu teokratycznego, który przejął rządy w ramach irańskiej rewolucji islamskiej z 1979 r., która zapoczątkowała wrogość Iranu wobec Zachodu.

F-35 operacja Epic Fury
Samoloty pokładowe oraz bazowania lądowego z sił zbrojnych USA oraz te należące do izraelskiego Cahalu rozpoczęły masowe uderzenia na cele w Iranie.
Autor. U.S. Central Command / X
Reklama

Wobec celów w Iranie, w sobotę (28 lutego 2026 r.), rozpoczęły się niejako dwie kampanie powietrzne, tj. amerykańska operacja pk. Epic Fury oraz izraelska pk. Lion’s Roar. Należy roboczo przyjąć, że są one połączone i ściśle koordynowane, najprawdopodobniej w oparciu o wcześniej przeprowadzone prace dowódczo-sztabowe oraz elementy zgrywania sił obu państw. Zauważmy także od dłuższego czasu Dowództwo geograficzne U.S. CENTCOM tworzyło zdolności do współpracy z Cahalem (Izraelskie Siły Obronne), czego symbolem były nie tylko robocze wizyty dowódców różnych szczebli, ale też szereg ćwiczeń zgrywających (rozciągniętych w ostatnich latach i obejmujących kompleksowe działania w powietrzu oraz obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową).

Widzimy więc przyjęcie innego modelu niż w przypadku wcześniejszych operacji izraelsko-amerykańskich, gdzie Cahal otworzył przestrzeń Iranu w ramach pk. Rising Lion, a USA dokonały uderzeń punktowych w ramach operacji pk. Midnight Hammer.

Nowa jakość uderzeń, nowa skala ataków

Na obecną chwilę mając jedynie wiedzę wycinkową oraz wysoce ograniczoną filtrami osłony informacyjnej, wyróżnikiem uderzenia na Iran jest kwestia porażenia bardzo dużej ilości celów. Pojawiają się mniej lub bardziej potwierdzone doniesienia o atakach obejmujących obiekty krytyczne dla strony irańskiej (szczególnie Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej), ale też systemy obrony powietrznej oraz miejsca bytowania celów wysokiej wagi (HVT) dla irańskiego reżimu. Stosowana jest kombinacja różnych środków rażenia, przede wszystkim systemy broni precyzyjnej, ale wspierane szerokim oddziaływaniem systemów walki radioelektronicznej, ataków w domenie cyber i operacji psychologicznych w domenie informacyjno-kognitywnej.

Należy przyjąć, że założenia pierwszych godzin operacji amerykańsko-izraelskiej są skonsolidowane wokół trzech głównych wyznaczników dla przebiegu dalszej kampanii, tj.:

Po pierwsze, uzyskanie pełnego otwarcia przestrzeni powietrznej dla własnych, dalszych działań sił powietrznych, poprzez uzyskanie nie tyle przewagi, co pełnej dominacji nad Iranem. Mowa o zniszczeniu centrów dowodzenia i kontroli (C2) oraz istniejących zasobów samolotów bojowych należących do Iranu (choć nie przedstawiają one większej wartości bojowej w walce z najnowszymi maszynami amerykańskimi i izraelskimi) i przede wszystkim środków rażenia irańskiej obrony przeciwlotniczej. Zapewne dowódcy obu atakujących państw dążą do takiego stanu, aby Irańczykom pozostały co najwyżej jedynie systemy krótkiego zasięgu (MANPADs) oraz mobilne systemy lufowe, także operujące w najniższych warstwach.

Będą one niszczone w dalszym etapie już zgodnie z zapotrzebowaniem operacyjnym. Najważniejsze jest więc otwarcie nieba nad Iranem dla zróżnicowanej gamy maszyn nie tylko piątej generacji, ale i chociażby tańszych systemów bezzałogowych. Pamiętajmy, że przed atakiem rozważane były dylematy związane chociażby z ograniczonymi zapasami najbardziej skomplikowanych efektorów w postaci pocisków precyzyjnych. W przypadku pełnej dominacji koszt dalszych ataków będzie obniżany, dając zróżnicowane możliwości wywierania presji na inne elementy irańskiego systemu polityczno-wojskowego. Co ważne, Amerykanie już przyznali, że używają bojowo tańszych systemów bezzałogowych (Task Force Scorpion użył pierwszy raz bojowo low-cost one-way attack drones, czyli nowych systemów powstałych pod wpływem doświadczeń irańsko-ukraińsko-rosyjskich). To drony uderzeniowe, odpalane z okrętów typu LCS.

Epic Fury 2026
Operacja pk. Epic Fury zakładała zaatakowanie różnych celów w całym Iranie za pomocą zróżnicowanych systemów uzbrojenia.
Autor. U.S. Central Command / X
Reklama

Po drugie, mówimy o sprowokowaniu reakcji strony irańskiej w zakresie ich systemów rakietowych. Wbrew pozorom obecne uderzenia przeprowadzane przez Iran na państwa w obrębie Zatoki mogą być dla nich dość ryzykowne w przestrzeni nie tylko strategicznej (ryzyko reakcji państw arabskich), ale też operacyjnej. Irańczycy muszą bowiem zdemaskować np. pozycje wyrzutni, a także składów materiałowo-sprzętowych. Zauważmy, że Iran w ostatnich miesiącach (jeśli nie latach) a szczególnie od czasu pierwszych operacji powietrznych, musiał być dokładnie monitorowany właśnie pod kątem dyslokacji jednej de facto możliwej odpowiedzi militarnej, czyli wspomnianych systemów rakietowych (pociski balistyczne, pociski manewrujące oraz składy pocisków przeciwokrętowych w pobliżu Ormuzu).

Obecnie zwiększona musi być aktywność amerykańsko-izraelskiego m.in. IMINTu, czyli wywiadu obrazowego, wpiętego w systemy do analizy danych oraz ich fuzji, mając na uwadze wiedzę wieloźródłową (SIGINT, HUMINT). Dowódcy amerykańsko-izraelskiej kampanii powietrznej na tym etapie najprawdopodobniej potwierdzają więc część swoich ocen wywiadowczych, które będą zapewne punktem wyjścia do niszczenia nie tylko pojedynczych wyrzutni (co czynią, jeśli chodzi o materiał źródłowy już teraz dostępny oficjalnie), ale ich głębszego zaplecza. Pamiętajmy, że USA i Izrael od dawna stawiają sprawę efektywnego porażenia irańskiego kompleksu rakietowego wręcz na równi z uderzeniami w program jądrowy (w tym tajny program zbrojeń jądrowych).

Trzecim z elementów jest sparaliżowanie czynników polityczno-wojskowych w Iranie. Wspomniane wcześniej ataki na cele związane z HVT oraz kompleksami C4 różnych szczebli dowodzenia mają wpłynąć na stabilność państwa. Chodzi o osłabienie zdolności do podejmowania decyzji wobec potencjalnych oddolnych prób przejęcia władzy przez opozycję wewnątrzirańską. Powoduje to przede wszystkim zepchnięcie liderów Strażników Rewolucji na pozycje defensywne, wymagające pozostawania w obiektach szczególnie chronionych i izolowanych, albo wręcz ciągłego zmieniania lokacji, utrudniając kontakt z podległymi im siłami. Mowa więc o próbie podważenia łańcucha dowodzenia, ale też przekonania o sprawczości kluczowych czynników reżimu.

Pamiętajmy, że niedawna pacyfikacja masowych wystąpień opozycji irańskiej była możliwa w głównej mierze dlatego, że utrzymany został system dowodzenia krwawymi operacjami pacyfikacyjnymi. A także utrzymane zostało przekonanie o sprawczości ośrodków decyzyjnych, nawet pomimo podważania pomniejszych elementów w terenie. Dochodziło bowiem do prób wpływania na pomniejszych dowódców w poszczególnych miastach i regionach. Należy przyjąć, że pierwsza fala ataków jest skoncentrowana na zasobach Korpusu Strażników Rewolucji, gdyż to oni są gwarantem możliwości pacyfikacji wystąpień wewnątrz państwa, a także utrzymania spoistości tamtejszych sił zbrojnych.

Epic Fury 2026
Amerykanie i Izraelczycy dążą do porażenia reżimu w Iranie nową kampanią powietrzną.
Autor. U.S. Central Command / X
Reklama

Sparaliżować irański reżim

Obecnie należy spodziewać się wysoce prawdopodobnych kolejnych uderzeń, zależnych od spływających ocen o zniszczeniach w toku pierwszego ataku. Celem może być dalsza erozja zasobów obrony powietrznej oraz systemu dowodzenia w wymiarze polityczno-wojskowym. Co więcej, wyraźnie uwidoczniła się zróżnicowana aktywność PSYOPS wymierzona w stabilność reżimu irańskiego. Chodzi o zaktywizowanie ruchów sprzeciwiających się obecnym władzom polityczno-religijnym, a także podważenie morale sił zbrojnych oraz aparatu bezpieczeństwa. Możliwa dekapitacja kluczowych liderów będzie traktowana jako próba wprowadzenia państwa w trudny moment sukcesji w warunkach ciągłej presji.

Iran oczywiście dysponuje narzędziami pozwalającymi na zastępowanie kolejnych dowódców, ale może i zapewne będzie to przekładało się na efektywność odpowiedzi systemowej.

Zauważmy, że irańska odpowiedź rakietowa jest dość specyficzna, gdyż objęła szereg innych państw Zatoki. Z założenia mogło chodzić o wymierzenie ciosu sprzyjającym USA państwom, ale może odnieść zupełnie odwrotny efekt, dając USA, a nawet Izraelowi dłuższe okienko na prowadzenie operacji nad Iranem. W przypadku pewności strategicznej Iran zapewne zaatakowałby jedynie Izrael i być może instalacje w Katarze, Bahrajnie oraz obiekty w Iraku. Uderzenie na cele w Zjednoczonych Emiratach Arabskich czy Kuwejcie należy potraktować w ramach hipotezy jako prawdopodobnie oznaki wręcz słabości. Wysoce interesujące będą reakcje struktur proxy Iranu, pamiętając o ich mocnym osłabieniu.

Jeśli Hezbollah w Libanie dokona działań odwetowych, to ta organizacja terrorystyczna może ponieść dalsze straty w kolejnych godzinach i tracić dalej w zakresie swojej pozycji w regionie. Ataki na państwa arabskie są problematyczne również z punktu widzenia możliwej reakcji Hamasu, i tak osłabionego długotrwałymi walkami w Gazie. Jeśli zaś myślimy o Huti, to są oni zależni od słabości innych aktorów jemeńskiej sceny politycznej. W przypadku ponownego zbliżenia operacyjnego strony saudyjskiej i emirackiej ich reakcja może być marginalna, a także niebezpieczna dla ich dalszego funkcjonowania jako ważnego aktora w Jemenie.

Największe zagrożenie może więc płynąć nie tyle z reakcji irańskich proxy w regionie Bliskiego Wschodu, co z aktywizacji zasobów w Europie czy Ameryce Południowej (lub innych regionach). Mowa oczywiście o atakach terrorystycznych komórek funkcjonujących w różnych państwach świata i wspieranych przez Siły Ghods oraz aparat wywiadowczy MOIS.

Reklama

Sukces czy porażka – czyli problem z oceną założeń operacji

Sukces lub porażkę w wymiarze strategicznym działań podjętych przez USA i Izrael będzie determinowała oczywiście zdolność do przeżycia obecnego wymiaru irańskiego reżimu. Jest on osłabiony krwawą i brutalną pacyfikacją wystąpień ludności cywilnej, a obecnie będzie odczuwał efekty uderzeń powietrznych i wysoce prawdopodobnej osłabionej reakcji na nie. Zaś w warstwie operacyjnej kluczowe będzie ocenienie skali strat zadanych przez uderzenia z powietrza oraz innymi sposobami. W tym ostatnim przypadku myślimy o operacjach sabotażowo-dywersyjnych oraz rażeniu celów w Iranie środkami oddziaływania w domenie cyber i informacyjno-kognitywnej.

Pamiętajmy, że reżim borykał się z wieloma trudnościami ekonomicznymi i społecznymi. Jeśli wyjdzie z konfliktu wysoce osłabiony w przestrzeni wojskowej, infrastrukturalnej, a także jeśli chodzi o zdolność wspierania własnych proxy, to będzie musiał wydać gigantyczne środki na odbudowę zdolności obronnych i do tłumienia oporu wewnętrznego. Będzie to skutkowało kolejnymi turbulencjami budżetowymi oraz możliwymi wystąpieniami ludności, aktywizowanej spadającym poziomem życia i brakiem możliwości rozwojowych (szczególnie w porównaniu do ZEA, Królestwa Arabii Saudyjskiej, Kataru).

Trzeba też zauważyć, że operacja USA i Izraela nie doprowadziła do mocnej reakcji wyprzedzającej Rosji oraz Chin. Należy przypuszczać, że Iran nie był w stanie otrzymać niezbędnych zasobów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej ze strony dwóch krytycznych sojuszników, co mogło być pochodną słabości strony rosyjskiej i jednak brakiem woli politycznej Chin. Pamiętajmy, że ci ostatni byli chyba jedyną realną barierą między ponownym uderzeniem na Iran a zatrzymaniem ataku.

Chińczycy przez pewien moment grali sygnałami o pojawieniu się okrętu zwiadu elektronicznego, a także publikując „przecieki” z zakresu obserwacji izraelskich baz sił powietrznych, gdzie stacjonowały również samoloty z USA. Nie wykonali jednak bardziej stanowczych kroków, np. tworząc most powietrzny z własnym uzbrojeniem, odpowiadający skalą zagrożeniu.

Reklama

Wywiad będzie decydujący

Na koniec, mając na uwadze organiczną perspektywę analityczną, jeśli chodzi o osadzenie jej na źródłach otwartych, należy wspomnieć o czynniku efektywności działań wywiadowczych na kierunku irańskim. Zauważmy, że podjęcie tak zmasowanej i skoordynowanej akcji amerykańsko-izraelskiej musiało skutkować zwiększeniem zróżnicowanej aktywności wywiadów obu państw. Pytanie, na ile udało się stronie amerykańskiej wprowadzić na terytorium Iranu niezbędne środki HUMINT-owe (wywiadu osobowego), a na ile polegają oni tylko na aktywności przede wszystkim Mossadu. Jest to ważne, gdyż możliwym scenariuszem na przetrwanie reżimu irańskiego jest wycofanie się części zasobów polityczno-wojskowych (ludzie i sprzęt) do przestrzeni cywilnej.

Jeśli jednak uda się pozyskać źródła lokalne, szczególnie liczną agenturę, to możliwym jest porażenie również tych rezerwowych centrów dowodzenia lub magazynowania najcenniejszych aktywów dla Iranu. Możemy być za to pewni, że Iran jest pod jedną z największych w historii presji ze strony wywiadu sygnałowego (SIGINT-u), znając potencjał izraelskiej Unit 8200 oraz NSA i podobnych formacji. Otwartym pytaniem pozostaje wprowadzenie na teren Iranu również pewnych ograniczonych zasobów Sił Operacji Specjalnych i formacji paramilitarnych służb wywiadowczych Izraela oraz USA, pozwalających na naprowadzanie ataków z powietrza na cele, ale też inne formy uderzeń, np. za pomocą systemów bezzałogowych. Analizując wcześniejsze doświadczenia izraelskie, można przyjąć, że przynajmniej oni mogli znów sięgnąć również i po ten element działań niekonwencjonalnych.

Epic Fury 2026
Pierwsze opublikowane oficjalne obrazy z operacji pk. Epic Fury
Autor. U.S. Central Command / X

Podsumowując, należy przyjąć za realny scenariusz minimum kilku fal ataków o zróżnicowanej skali, rozproszeniu rażonych celów i ich ulokowaniu w szerszej, przejętej wcześniej strategii USA i Izraela. Irański reżim, niezależnie od efektów krótkookresowych, znacząco odczuje obecne uderzenie na różnych płaszczyznach. Począwszy od warstwy ekonomicznej, poprzez możliwe zaognienie relacji z państwami arabskimi, aż po niepewność względem zdolności do aktywizowania własnych zasobów proxy oraz uzyskiwania wsparcia zewnętrznego (Rosja i Chiny). Należy podkreślić, że w ocenie odporności Iranu ostatnim, niejako nadal trudnym do sprawdzenia i weryfikacji, narzędziem jest pełna blokada Ormuzu (z całym spektrum konsekwencji energetycznych, politycznych i militarnych).

Iran testował tę formułę w oparciu o obserwację działań Huti w Jemenie (Bab al-Mandab) i własne studia nad bezpieczeństwem akwenu Zatoki Omańskiego oraz Zatoki Arabskiej. Jest to jednak ostatnie nietknięte aktywo w zasobach Iranu, także o wysokim stopniu wystąpienia efektów negatywnych dla tworzącego blokadę. Finalnie, należy również podkreślić, że Iran aktywował (zapewne ze wsparciem innych państw i aktorów niepaństwowych) znaczną kampanię działań w domenie informacyjno-kognitywnej. Należy więc podchodzić z wielką ostrożnością do przekazów z Jemenu, Iraku, ale też przestrzeni rosyjskiej infosfery. Tam również będzie trwała widoczna batalia.

Reklama
WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama