Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • KOMENTARZ

Amerykański lotniskowiec: Nadchodzę!

W stronę Iranu idzie jedna, a być może dwie grupy lotniskowcowe. Najnowszy lotniskowiec Ford w nietypowy sposób poinformował o swoim pochodzie. W tle znajdują się setki amerykańskich samolotów bojowych i wsparcia przemieszczających się na Bliski Wschód.

USS Gerald R. Ford
Lotniskowiec USS Gerald R. Ford
Autor. Specialist 2nd Class Jackson Adkins, U.S. Navy

18 lutego wieczorem lotniskowiec USS Gerald R. Ford włączył na kilka godzin swój system cywilny nawigacyjny, dzięki czemu był widoczny dla cywilnych programów śledzących ruch morski na świecie. Jednostka oraz jej eskorta znajdowały się wówczas około 300 km od wybrzeży Maroka i szły w stronę Gibraltaru. Amerykanie najwyraźniej chcieli pokazać, że ich zgrupowanie idzie w kierunku Iranu, żeby pomóc rządowi tego państwa „podjąć decyzję” w rokowaniach z Waszyngtonem. Dziś, 20 lutego, pojawiły się zdjęcia z Gibraltaru, pokazujące okręt przechodzący przez cieśninę.

Na pokładzie lotniskowca znajdować się może do 75 statków powietrznych. Jednostka przenosi te same jednostki bojowe, co w czasie niedawnego ataku na Wenezuelę. A zatem trzy eskadry po 12 samolotów F/A-18E/F Super Hornet (dwie eskadry na dwumiejscowej wersji F i jedną na E) oraz eskadrę samolotów walki elektronicznej EA-18G Growler. Maszyny te mogą posiadać specjalne wyposażenie, które z sukcesem zostało wykorzystane w operacji porwania prezydenta Maduro i jego żony.

USS Gerald R. Ford idzie prawdopodobnie w kierunku wschodniej części Morza Śródziemnego i stamtąd będzie mogła dołączyć do ewentualnych działań przeciwko reżimowi ajatollahów w Iranie. W regionie od stycznia został już przesunięty z Morza Południowochińskiego w rejon Omanu lotniskowiec typu Nimitz – USS Abraham Lincoln. Na jego pokładzie znajduje się eskadra F-35C (10 maszyn) i dwie F/A-18E/F (po 12). Eskortę Lincolna stanowią 3 niszczyciele typu Arleigh Burke i przynajmniej jeden okręt podwodny. Oprócz tego w Cieśninie Ormuz są jeszcze dwa amerykańskie niszczyciele, jeden na Morzu Czerwonym i dwa we wschodniej części Morza Śródziemnego. Wszystkie te jednostki mogą wspomóc obronę przeciw irańskim pociskom albo uderzać przy pomocy pocisków manewrujących Tomahawk. W Zatoce Perskiej operują też trzy mniej wartościowe jednostki klasy Littoral Combat Ship i kutry (okręty patrolowe) Coast Guard.

Gdzieś na Atlantyku znajduje się także trzecia grupa lotniskowcowa z USS George H.W. Bush. Wcześniej pojawiła się informacja, że grupa ta wyruszyła z bazy w Norfolk przedwcześnie, a jej wyjście przyspieszono ze względu na sytuację wokół Iranu. Jak na razie nie jest jednak jasne, czy ta grupa w ogóle udaje się, bądź będzie udawała się w okolice Bliskiego Wschodu, czy też będzie stanowić odwód.

Przemieszczenie lotniskowców, najbardziej efektownych elementów amerykańskiej potęgi, to tylko część rozbudowy sił wokół Iranu. W tym tygodniu widoczny był duży ruch samolotów Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych. Odnotowywano szereg wylotów amerykańskich samolotów z baz w USA i Europie na wschód, a także międzylądowania w bazach na Azorach i Półwyspie Iberyjskim. Już teraz mówi się o ruchu amerykańskiego lotnictwa, największym od inwazji na Irak w 2003 roku.

16 i 17 lutego odnotowano przejście na teatr bliskowschodni sześciu z 16 E-3 Sentry USAF. Tylko 18 lutego telewizja CBS zidentyfikowała ponad 50 samolotów USAF i US Navy, które wystartowały na wschód, a odnotowywała jedynie maszyny z włączonymi transponderami. Były to samoloty tankowania powietrznego, rozpoznawcze i transportowe. Transpondery są wyłączane gdzieś nad pograniczem Jordanii i Arabii Saudyjskiej. Samoloty „znikają” i prawdopodobnie są rozmieszczane w bliskowschodnich bazach.

CBS twierdzi jednak (biorąc pod uwagę skalę przebazowań samolotów tankowania – słusznie), że przelotom tym towarzyszył przerzut nawet setek samolotów bojowych. Świadczą o tym fotografie wykonywane w różnych bazach przez spotterów lotnictwa. Notują oni kolejne F-15, F-22 i F-35 dokonujące międzylądowań w bazach w Wielkiej Brytanii.

Wcześniej na teatrze pojawiły się jednostki lotnictwa bojowego, ale także naziemne systemy obrony powietrznej, w tym Patriot i THAAD. Amerykanie nie tylko szykują się na dokonanie operacji (o trudnych do przewidzenia dziś celach – sens wydaje się mieć uderzenie dekapitacyjne), ale także szykują się do odparcia ewentualnego uderzenia irańskiego. Uważa się, że Teheran dysponuje około dwoma tysiącami pocisków balistycznych.

Dla porównania, w czasie wojny z Izraelem w czerwcu 2025 roku Iran odpalił w Izrael 500-550 takich pocisków, a kolejnych 450-500 zostało zniszczonych w silosach i na wyrzutniach przez lotnictwo izraelskie. Iran może więc potencjalnie użyć nawet 2-4 razy więcej rakiet niż w ubiegłorocznym konflikcie.

Reklama
WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama