- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
Zamiast “Parady Zwycięstwa” pogrzeb na Placu Czerwonym
To co odbyło się 9 maja w Moskwie nie przypominało wcześniejszych fet zwycięskiej Rosji, a przemowa Putina była bardziej mową pogrzebową niż hymnem nad wielkością armii rosyjskiej.
Autor. Kremlin.ru
Właściwie wszystko to, co się działo na Placu Czerwonym 9 maja 2026 roku w Moskwie, różniło się od tego, do czego przyzwyczaiły nas wcześniejsze tzw. „parady zwycięstwa”. Po raz pierwszy w przekaz z Moskwy włączono faktyczne filmy, jednak nie z wojny na Ukrainie, ale ze szkolenia rosyjskich wojsk na poligonach. To właśnie na tym filmie pokazano to, czego zabrakło na Placu Czerwonym: czołgi, systemy artyleryjskie i rakietowe, a nawet drony, w tym typu „Gierań 2”.
Na filmie pokazano też m.in. system Kindżał, który ma być niezwykle skuteczny w atakach na przeciwnika, samolot Su-57, który ma pozwolić Rosjanom na wywalczenie „przewagi w powietrzu”, laserowy kompleks „Pierieswiet”, który ma być skuteczny w zwalczaniu obcych satelitów, system przeciwlotniczy i przeciwrakietowy S-500 Promietiej, system przeciwlotniczy S-350 Witiaź, radar dalekiego zasięgu „Woroneż”, fregatę „Admirał Gorszkow”, uderzeniowy atomowy okręt podwodny „Archangielsk” projektu 885M (typu Jasień-M), mobilne wyrzutnie rakiet balistycznych „Jars” oraz rakietowy kompleks „Awangard”, samolot Tu-160 oraz atomowy okręt podwodny z rakietami balistycznymi „Kniaź Władimir” (typu Boriej-M). Filmy te były przerywane pozdrowieniami od żołnierzy w ekwipunkach bojowych.
Tłumom na Placu Czerwonym nie pokazano jednak żadnego pojazdu, poza odkrytą „limuzyną”, którą przyjechał minister obrony i kierujący paradą generał Andriej Mordwiczow, umieszczony przez Ukraińców na liście zbrodniarzy wojennych.
Warto też pamiętać, że na oficjalnej stronie prezydenta Rosji (kremlin.ru) zawsze publikowano obszerny fotoreportaż z Placu Czerwonego, zawierający kilkadziesiąt fotografii. W tym roku było to 39 zdjęć, z czego jedna trzecia dotyczyła ustawki Putina, pokazującego się w gronie sprzyjających mu polityków z zagranicy (m.in. z Białorusi, Kazachstanu, Laosu, Uzbekistanu i Serbii). Przy czym Serbia została wyróżniona publikacją aż trzech zdjęć: Putina z prezydentem Serbii, Putina z przewodniczącym serbskiego Zgromadzenia Narodowego (wraz z żoną) oraz Putina z przewodniczącym Sojuszu Niezależnych Socjaldemokratów (wraz z żoną). Miało to prawdopodobnie pokazać, że sojusz Serbii z Kremlem jest nadal mocny.
Autor. kremlin.ru
Najdziwniejsze jest jednak fotograficzne upamiętnienie samej parady. Kreml opublikował bowiem jedynie dziesięć zdjęć z płaszczyzny Placu Czerwonego. To ogromna zmiana w porównaniu do poprzednich lat — gdzie to właśnie parada (oraz oczywiście sam Putin) były w centrum uwagi. Putin przestał się też krygować, jeśli chodzi o weteranów. W poprzednich latach to uczestnicy II wojny światowej zajmowali większość miejsc na trybunie honorowej, i Putin uwielbiał się z nimi fotografować.
Dostępne zdjęcia z 2026 roku pokazują, że na całej trybunie na Placu Czerwonym w sektorze Putina posadzono jednego kombatanta (!) w starszym wieku. Ponieważ wcześniej były przypadki, że ci niby weterani okazywali się byłymi agentami KGB i NKWD, to tym razem ujawniono, że po prawej stronie rosyjskiego prezydenta siedział Swiet Sawicz Turunow, emerytowany admirał i weteran II wojny światowej, który podobno walczył na terenie Polski i Czechosłowacji. Natomiast po lewej stronie posadzono niejakiego Leonida Ryżowa, który w 2022 roku dowodził brygadą zmotoryzowaną walczącą w Ługańskiej Republice Ludowej. Jest to pierwszy przypadek, gdy uczestnicy wojny na Ukrainie i II wojny światowej mogli razem zasiąść koło Putina.
Zmianę było też słychać w przemówieniu rosyjskiego prezydenta. Zasadniczo zawsze na początku swojego wystąpienia Putin przy powitaniu zwracał się wyraźnie do tych, którzy walczyli z Niemcami w czasie tzw. „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”. Tym razem zwrócił się bezpośrednio jedynie do „żołnierzy i dowódców – uczestników specjalnej operacji wojskowej”.
Kiedy jednak zaczął już mówić o II wojnie światowej, to tylko o tym, jak bohaterski naród radziecki uczestniczył „w pokonaniu nazizmu, ocaleniu swojego kraju, ocaleniu świata, położeniu kresu totalnemu, bezlitosnemu złu i przywróceniu suwerenności tym państwom, które skapitulowały przed nazistowskimi Niemcami i stały się potulnymi wspólnikami ich zbrodni”. Putin już bez ogródek zarzucił więc również Polakom (których wcześniej, w 1939 roku Sowieci zaatakowali z Niemcami), że byli „potulnymi wspólnikami” nazistowskich zbrodniarzy. Powiedział, że „w całej Europie zgromadzono siły, aby zrealizować te zbrodnicze cele: eksterminację, zniewolenie i ludobójstwo całego wielonarodowego narodu radzieckiego”.
Autor. kremlin.ru
Natomiast w odniesieniu do Sowietów rosyjski prezydent mówił jedynie w superlatywach: „o rosyjskim charakterze i harcie ducha narodu radzieckiego”, o tym, że Armia Czerwona stała się „uosobieniem odwagi i szlachetności, męstwa i człowieczeństwa”, o „prawdziwym patriotyzmie, odwadze i poświęceniu narodu, które wyniosły go ponad wroga”.
To właśnie te czynniki mają „inspirować żołnierzy prowadzących dziś specjalne operację wojskowe”, którzy „stają w obliczu agresywnej siły uzbrojonej i wspieranej przez cały blok NATO”. Według Putina ci bohaterowie mają iść naprzód, a kluczem ich sukcesu ma być rosyjska — „siła moralna, odwaga i waleczność, nasza jedność i zdolność do przetrwania wszystkiego, do pokonania każdego wyzwania!”.
Rosyjski prezydent konsekwentnie ani razu nie użył słów „Ukraina” ani „Ukraińcy” oraz nie mówił o wojnie na Ukrainie, ale o tzw. „specjalnej operacji wojskowej”. Nie wspomniał też o stratach ani nie wymieniał swoich „zwycięskich osiągnięć” w czasie ukraińskiej wojny.
Przemówienie Putina było tak naprawdę mdłe. Nie wskazał on niczego, czym rzeczywiście mogliby się pochwalić Rosjanie. Nagrania rosyjskich żołnierzy w starciu z Ukraińcami wyraźnie zaprzeczają obrazowi „odważnych i walecznych ludzi” rysowanemu przez kremlowską propagandę. Wystąpienie rosyjskiego prezydenta bardziej wyglądało więc na mowę pogrzebową niż na przemowę przywódcy zwycięskiego narodu. Być może Putin wreszcie zaczął rozumieć to, o czym ostrzegano już dwa lata temu, że zostanie zapamiętany jak Hitler i skończy zamordowany jak Stalin.




WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156