Siły zbrojne

Plac Czerwony z siermiężną armią i rakietami balistycznymi [KOMENTARZ]

Fot. Kremlin.ru

Od samego początku istnienia portalu Defence24.pl wskazywaliśmy na przesadzone dane dotyczące rosyjskich sił zbrojnych. Zdawaliśmy sobie bowiem sprawę, że Rosjanie kłamią we wszystkim: podając dane liczbowe, stan wyszkolenia, stopień nowoczesności, czy osiągi wykorzystywanego przez siebie oraz eksportowanego uzbrojenia i sprzętu wojskowego. Po ponad dwóch miesiącach wojny w Ukrainie można powiedzieć tylko jedno: mieliśmy rację.

Kryzys ukraiński - raport specjalny Defence24.pl

Rosyjska armia nie wyciągnęła żadnego wniosku z, wcześniejszych, współczesnych konfliktów zbrojnych. Z tego też powodu: o generację odstaje technologicznie od sił zbrojnych NATO, działa według przestarzałej taktyki, jak również jest pozbawiona jakichkolwiek zasad moralnych. Jej jedyną siłą są rakiety balistyczne z głowicami jądrowymi (którymi Rosjanie grożą, gdy zaczynają przegrywać) oraz ogromna ilość posiadanego sprzętu, który nawet jeżeli jest przestarzały, to przez samą liczbę jest trudny do zniszczenia (potrzeba na to dużo odpowiednich środków).

Czytaj też

Nie oznacza to wcale, że w rosyjskiej armii brakuje analityków wskazujących na konieczność wprowadzenia zmian. Liczą się jednak generałowie i admirałowie, a ci nadal mentalnie pozostają w czasach II wojny światowej i Związku Radzieckiego, podlizując się i wysługując skorumpowanym politykom. Efekty tych zaniechań widać było w Czeczenii, w Syrii, później pośrednio w Górskim Karabachu i ostatecznie w czasie wojny w Ukrainie.

Siła rosyjskiej armii opiera się m.in. na ogromnej ilości dostępnych środków uzbrojenia, które przez to są trudne do zniszczenia.
Fot. azov.org.ua

Tymczasem nawet zgrubna analiza takich konfliktów jak: Wojna o Falklandy w 1982 roku, rosyjska wojna w Afganistanie w latach 80-tych, wojna w Iraku w 1991 roku, operacje NATO w Kosowie w 1999 roku, działania koalicji w Afganistanie od 2001 roku i wojna w Górskim Karabachu w 2020 roku, wykaże od razu, że we współczesnych konfliktach zbrojnych:

-       tragicznie kończy się lekceważenie nawet teoretycznie słabszego przeciwnika;

-       zwiększa się rola broni precyzyjnej, a nawet „inteligentnej", dodatkowo działającej na dużą odległość;

-       drony zaczną wypierać platformy załogowe i ludzi w najtrudniejszych misjach;

-       konieczne jest wprowadzenie w maksymalnym stopniu koncepcji „zero strat";

-       informacja staje się równie ważna jak uzbrojenie;

-       konieczne jest zreformowanie sposobu działania morskich sił desantowych;

-       okręty nawodne mogą działać tylko wtedy, gdy mają zapewnioną odpowiednią obronę przeciwlotniczą i to najlepiej lotniczą.

Buta, pogarda oraz lekceważenie Ukraińców przez Rosjan i do czego to doprowadziło?

Sposób, w jaki zaatakowano Ukrainę pokazał wyraźnie, że Rosjanie złamali zasadę zdefiniowaną jeszcze 2500 lat temu przez chińskiego strategia i filozofa Sun Tzu: „Tylko ten, kto nie bierze pod rozwagę sytuacji i lekceważy wroga, jest na straconej pozycji" („Sztuka Wojny"). Przez swoją butę oraz przeświadczenie o własnej sile, rosyjskie wojska nie tylko więc nie utraciły inicjatywy, ale poniosły ogromne straty w ludziach i sprzęcie. Co więcej te straty dotyczyły pierwszorzutowych, najlepszych jednostek wojskowych w Rosji, które przez to utraciły zdolność do dalszej walki i musiały zostać wycofane – szczególnie z kierunku kijowskiego.

Atak na Kijów to dowód na to, że Putin i rosyjscy generałowie zlekceważyli możliwości ukraińskich sił zbrojnych.
Fot. kremlin.ru

Sprawa jest o tyle niezrozumiała, że Putin miał w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat dwa dobitne przykłady, czym kończy się lekceważenie przeciwnika: w małej i dużej skali. Tak było w 1982 roku, gdy Argentyńczycy uderzyli na brytyjski garnizon na Falklandach licząc na to, że Wielka Brytania, ze względu na odległość nie odważy się na interwencję. Tymczasem tak jak dla Argentyny niespodzianką byłą postawa premier Margaret Thatcher, która nakazała siłą odbić Wyspy Falklandzkie, tak dla Rosji totalnym zaskoczeniem była postawa prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, wspartego przez ukraiński naród.

Podobnym nie liczeniem się z przeciwnikiem ze związanymi z tym konsekwencjami był atak irackiej armii na Kuwejt w 1991 roku. Wywołało to I wojnę w Iraku, w której zebrana później koalicja całkowicie rozbiła siły agresora, co kilkanaście lat później doprowadziło do ostatecznego upadku Saddama Husajna. Oczywiście Rosjanie wiedzą, że atak na Rosję ze strony jakiejkolwiek koalicji nie jest możliwy, ale Putin na pewno ma z tyłu głowy, że Husajna osądzili i stracili w 2006 roku sami Irakijczycy, pomimo potępienia tego przez opinię międzynarodową. Wie również, że w Argentynie klęska na Falklandach zmusiła rząd Leopoldo Galtieriego do podania się do dymisji, a sam Galtierii ostatecznie trafił do więzienia na kilka lat (uwolniony w wyniku amnestii w 1989 roku).

Czytaj też

Pomimo tych dwóch lekcji uderzono na Ukrainę, która nie tylko chciała się bronić, ale również uzyskała wsparcie całego, demokratycznego świata. Co więcej Rosjanie nie zrobili tego, co mogli uzyskać w miarę łatwo (zajęcie terytorium wschodniej Ukrainy do Dniepru), ale bezmyślnie chcieli również zdobyć Kijów i usunąć prezydenta Zełenskiego. Efektem tego błędu była śmierć tysięcy ruskich sołdatów z najlepszych, rosyjskich jednostek wojskowych i utrata setek pojazdów bojowych oraz kilkudziesięciu samolotów i śmigłowców.

Uzbrojenie precyzyjne i systemy elektroniczne w wydaniu rosyjskim

Cechą wspólną współczesnych konfliktów zbrojnych jest wzrastające znaczenie uzbrojenia precyzyjnego – szczególnie w przypadku statków powietrznych. I jeżeli w czasie wojny w Iraku w 1991 roku tylko 8% z 250 000 zrzuconych bomb był klasyfikowanych do uzbrojenia precyzyjnego to w 1999 roku w Kosowie, już 35% z 24 tysięcy zużytych bomb było w miarę precyzyjnie naprowadzanych na cel. Z kolei w początkowej fazie wojny w Afganistanie (od 7 października 2001 do kwietnia 2003 roku), na 22 434 zrzucone bomby, 60% zaliczało się do uzbrojenia inteligentnego. W późniejszych operacjach afgańskich, amerykańskie lotnictwo wykorzystywało praktycznie tylko uzbrojenie precyzyjne.

Naprowadzana laserowo sowiecko/rosyjska rakieta „powietrze-woda” Ch-25 była prezentowana przez Rosjan w Syrii. Ale nie jest powszechnie wykorzystywana w Ukrainie.
Fot. mil.ru

Rosjanie dostrzegli tą tendencję i w ofercie ich przemysłu znajduje się bardzo wiele systemów uzbrojenia dokładnie naprowadzanych na cel. Wojna w Ukrainie pokazała jednak dobitnie, że tego rodzaju broń w Federacji Rosyjskiej jest bardzo często przestarzała technologicznie, jest jej mało oraz że Rosjanie nie przykładają do jej użycia zbyt dużego znaczenia. Opinii tej nie można było wcześniej udowodnić, ponieważ poza Rosjanami nikt nie miał dostępu do wykorzystywanych przez nich rakiet i bomb oraz danych o ich rzeczywistych możliwościach.

Czytaj też

Kiedy jednak Ukraińcy rozkręcili niewybuchy rakiet manewrujących, wykorzystywanych przez Rosjan i zaczęli je badać, to nagle okazało się, że w ich wnętrzu znajdują się podzespoły technologicznie pochodzące jeszcze z lat sześćdziesiątych. Co więcej takie stare elementy elektroniczne nie są znajdowane jedynie w starych pociskach, ale również rakietach deklarowanych przez Rosjan jako nowoczesne. Tak było np. w lotniczych pociskach „powietrze-ziemia" typu Ch-55, Ch-555 i Ch-101 „Raduga", które pomimo że były produkowane w latach 1999-2013 to jednak zawierają elementy elektroniczne pochodzące jeszcze lat siedemdziesiątych. A są to elementy duże, energochłonne, ciężkie oraz muszą być stosowane w dużej ilości. Jest to zupełne zaprzeczenie koncepcji „układów scalonych", którą w systemach elektronicznych stosuje się powszechnie od początku lat osiemdziesiątych. Jak widać – nie w Rosji.

Element zestrzelonej nad Ukrainą rosyjskiej rakiety manewrującej Ch-101 „Raduga”, wykonany w technologii analogowej z lat 70-tuch.
Fot. gur.gov.ua

Taka stara technologia była stosowana nawet w „myślących" systemach naprowadzania i nawigacji rosyjskich rakiet manewrujących. Ukraińcy po sprawdzeniu rakiet Ch-55, Ch-555 i Ch-101 „Raduga" ze zdziwieniem zauważyli, że zastosowane tam układy elektroniczne „zostały opracowane w latach 1960-1970 i wyprodukowane przez Zakłady Radiowe w Woroneżu i inne przedsiębiorstwa Związku Radzieckiego". Z kolei znaleziony w pociskach przez Ukraińców „system nawigacji „PGI-2M" został opracowany w 1977 roku i był również stosowany na samolotach Su-27 lub MiG-29 z okresu sowieckiego".

Duże rozmiary rosyjskich pocisków i systemów uzbrojenia nie są więc efektem wybranej koncepcji i założeń konstrukcyjnych ale musem, wynikającym z konieczności pomieszczenia w ich wnętrzu podzespołów, setki razy większych objętościowo i wagowo od tych, jakie wykorzystuje się na zachodzie. Wpływa to nie tylko na właściwości bojowe, ale również na niezawodność, która się przecież zmniejsza wraz z ilością zastosowanych w danym rozwiązaniu elementów.

I kiedy na Zachodzie walczy się o zminimalizowanie rozmiarów rakiet i wprowadzenie technologii stealth, tak by były one jak najtrudniejsze do wykrycia, to u Rosjan najczęściej wykorzystywane są ogromne pociski, stosunkowo łatwe do odszukania i namierzenie przez nowoczesne systemy obrony przeciwlotniczej.

Dodatkowo dochodzi do tego problem osiąganych parametrów. W zachodnich systemach uzbrojenia stosuje się więc już na dużą skalę tzw. „sztuczną inteligencję", która nie tylko pomaga w trafieniu w cel, ale również pozwala na reagowanie w przypadku stosowania przez przeciwnika środków przeciwdziałania (np. różnego rodzaju zakłóceń). W przypadku Rosjan takie inteligentne działanie jest ograniczone, ze względu na stosowane, mało wydajne systemy obliczeniowe.

Jeden z pakietów elektronicznych zestrzelonej nad Ukrainą rosyjskiej rakiety manewrującej Ch-101 „Raduga”, wykonany w technologii analogowej z lat 70-tych.
Fot. gur.gov.ua

Przekłada się to też na celność. Już sam fakt, że pomimo ogromnej, deklarowanej ilości rakiet, Rosji nie udało się zniszczyć lotnisk ukraińskich, systemu opl oraz głównych centrów dowodzenia, świadczy o tym, że dokładność rosyjskich uderzeń nie jest zadawalająca. Ukraińcy sami zresztą twierdzą np. że większość rakiet Ch-101 wystrzelonych w kierunku Ukrainy nie trafiła w ważne obiekty, a więc w wyznaczone im prawdopodobnie cele.

Ponadto Rosjanie bardzo szybko wykorzystali posiadany zapas nowych rakiet, przede wszystkim systemu „Iskander": aerobalistycznych 9M723 „Iskander-M" oraz manewrujących 9M728 „Iskander-K". To właśnie dlatego musieli zacząć również stosować przeznaczone do zupełnie innych konfliktów pociski okrętowe 3M-14 systemu „Kalibr", w tym także odpalane z okrętów podwodnych (co jest o wiele większym problemem niż przy stosowaniu wyrzutni lądowych).

Czytaj też

Z braku specjalistycznych systemów Rosjanie zostali także zmuszeni do atakowania celów lądowych z wykorzystaniem specjalistycznych i kilkakrotnie droższych rakiet przeciwokrętowych odpalanych z baterii nabrzeżnych „Bał" (Ch-35 'Uran") i „Bastion" (P-800 „Oniks"). Stosuje się również niekonwencjonalne rozwiązania, jak chociażby rakiety przeciwlotnicze starszych typów (a więc ogromnych rozmiarowo). Dowód na to znaleziono na ukraińskich polach, gdzie odszukano jeden z czterech silników startowych rakiety przeciwlotniczej 3M8 systemu 2K11 „Krug", który oficjalnie miał już zostać wycofany z rosyjskich sił zbrojnych.

Jeden z silników startowych rakiety przeciwlotniczej 3M8 systemu 2K11 „Krug” znaleziony na terytorium Ukrainy.
Fot. gur.gov.ua

Teraz okazało się, że został on wyciągnięty z magazynów i użyty prawdopodobnie do atakowania ukraińskich miast. Było to możliwe, ponieważ ogromny rozmiarowo pocisk 3M8 (o długości 8,44 m i średnicy 0,85 m) przenosi 135 kg ładunku odłamkowo – burzącego. Mógł on więc zostać użyty do nieprecyzyjnego uderzania w terytorium Ukrainy podobnie jak i inne, stare uzbrojenie. Po około tygodniu walk, Rosjanie przestali się bowiem przejmować stratami ubocznymi i zadawalają się celnością, jaką miały niemieckie rakiety V-1 i V-2 pod koniec II wojny światowej. Bo jak się okazało zarówno faszyści jak i raszyści postawili sobie podobne cele.

Koncepcja „zero strat" w wydaniu rosyjskim

Niewielkie procentowo wykorzystanie przez Rosjan uzbrojenia precyzyjnego łączy się bezpośrednio z ich podejściem do koncepcji „zero strat". Koncepcja ta była szczególnie widoczna podczas pierwszej wojny w Iraku w 1991 roku. To właśnie wtedy okazało się, że celem koalicji antyirackiej w czasie operacji Iraqi Freedom nie było jedynie osiągnięcie sukcesu militarnego, ale jego „osiągnięcie" - przy jak najmniejszych stratach własnych i cywilnych.

Amerykanie wytyczyli wtedy pewne standardy działania, które później były wdrażane w innych państwach, ale jak się okazało – nie w Federacji Rosyjskiej. W Iraku unikano np. bezpośredniej konfrontacji i zdobywania pozycji umocnionych frontalnym atakiem, starając się zadawać straty przeciwnikowi na odległość, z wykorzystaniem korygowanego ognia artyleryjskiego i amunicji precyzyjnej. Efekt tego był taki, że iraccy żołnierze poddawali się samolotom i dronom.

Ta ostrożność krajów zachodnich w szafowaniu życiem swoich żołnierzy była szczególnie widoczna w Afganistanie, gdzie podczas kilkunastoletnich walk poległo 2442 amerykańskich żołnierzy i 1144 żołnierzy wojsk sojuszniczych. Wynikało to z przyjętego sposobu walki z Talibami, które polegało na wzywaniu wsparcia lotniczego i artyleryjskiego nawet przy niewielkiej potyczce. W Ukrainie Rosjanie działają zupełnie inaczej, czego efektem było utracenie przez nich w czasie pierwszych dwóch miesięcy walk w Ukrainie ponad dwudziestu tysięcy sołdatów.

Lekceważąc przeciwnika Rosja utraciła najprawdopodobniej w Ukrainie ponad 20 tysięcy swoich sołdatów.
Fot. gur.gov.ua

Nie liczenie się z życiem własnych ludzi przyniosło natychmiastowy efekt psychologiczny w rosyjskich wojskach. Na porządku dziennym było więc porzucanie sprzętu, opuszczanie pojazdów z błahego powodu, wycofywanie się ze stanowisk lub nawet nie wykonywanie rozkazów. By temu zaradzić zaczęto wysyłać na pierwszą linię nawet generałów, przez co kilku z nich udało się Ukraińcom wyeliminować.

Wojna w Ukrainie pokazała ogromną przepaść „moralną", jaka dzieli armię rosyjską i amerykańską. Widać to również w wyposażeniu rosyjskich sołdatów. Część z nich była oczywiście odpowiednio zaopatrzona, szczególnie z jednostek elitarnych, np. w skutecznie chroniące kamizelki kuloodporne oraz nowoczesne hełmy. Na Ukrainie pojawiło się jednak również stare wyposażenie, nie dające sołdatom skutecznej ochrony. Przykładowo poborowi z tzw. republik donieckiej i ługańskiej otrzymali hełmy stalowe, natomiast w zapasach przechwyconych przez Ukraińców znajdowały się cerowane kamizelki kuloodporne sprzed kilkudziesięciu lat.

Zdobyty przez Ukraińców rosyjski skład starych kamizelek kuloodpornych.
Fot. gur.gov.ua

Dodatkowo o ile Amerykanie robią wszystko, by ich polegli żołnierze zostali zabrani z pola walki i przekazani rodzinie, to Rosjanie kompletnie się tym nie przejmują. Własne straty kamuflują więc nieprawdziwymi statystykami, jak również poprzez pozbywają się zwłok w przewoźnych krematoriach. Co gorsza te krematoria są również wykorzystywane do ukrywania zbrodni wojennych i ludobójstwa.

Rosyjskie przewoźne krematoria mają nie tylko ukryć popełniane zbrodnie, ale również straty wśród własnych sołdatów.
Fot. gur.gov.ua

Zachodnia koncepcja „zero strat" dotyczy bowiem również ograniczana wpływu działań wojennych na ludność cywilną i wykorzystywaną przez nią infrastrukturę. Amerykanie przekonali się bowiem w Wietnamie, że obrazy wojny przekazywane przez media mogą mieć równie niebezpiecznych wpływ na opinię publiczną, jak lista strat. Dodatkowo wiedzieli, że po zakończeniu wojny trzeba będzie później odbudować zniszczenia i to pochłonie ogromne środki finansowe miedzy innymi z ich budżetu. Działali więc później według zasady: mniej zniszczysz – mniej zapłacisz.

Stare wyposażenie wojskowe poborowych powołanych w tzw. republikach ługańskiej i donieckiej.
Fot. Twitter

W przypadku Rosjan sytuacja jest diametralnie inna. Ruskie sołdaty zupełnie nie przejmują się stratami ukraińskiego państwa i swoim obrazem w zachodnich mediach – wprost dążąc do zniszczenia i destabilizacji całej Ukrainy wraz z mieszkającymi tam ludźmi. Co znamienne, robią to także na terenach, które chcą sobie podporządkować na stałe, tak jak było np. w okupowanych częściach obwodów Ługańskiego i Donieckiego. Niszczą więc ziemię, okradają zakłady pracy, sklepy, prywatne domy i zapasy zboża, mordują i wywożą rdzenną ludność, robiąc wszystko, by na zajętych przez siebie terenach była bieda i głód.

Czytaj też

Być może liczą np. na to, że wyprą w ten sposób Ukraińców z własnego terytorium i dodatkowo stworzą enklawę podobną do tej, jaką wykreowali w Naddniestrzu – bez sojuszników, przyszłości i na poziomie niższym niż w putinowskim reżimie, a dodatkowo destabilizującą samą Mołdawię. Jest to ogromna różnica w sposobie działania w porównaniu np. do Amerykanów.

W Iraku amerykańska armia stosując uzbrojenie precyzyjne w terenach zabudowanych chciała stworzyć wrażenie, że działania wojenne toczą się tylko z siłami reżimu Saddama, natomiast ludność cywilna może w tym czasie żyć normalnie. Z kolei Rosjanie mają za cel sterroryzowanie całej Ukrainy i jej osłabienie gospodarcze i polityczne.

Rosjanie w Ukrainie obrali sobie za cel nie tylko ukraiński system obronny.
Fot. gur.gov.ua

Oczywiście Amerykanie w 1991 roku w Iraku również organizowali np. naloty dywanowe z użyciem bombowców strategicznych B-52. W odróżnieniu od Rosjan nie atakowali oni jednak w ten sposób miast, ale zgrupowania jednostek Gwardii republikańskiej. Dodatkowo robili to nie, by te oddziały zniszczyć, ale by je zaszokować i zdemoralizować. Do eliminowania najważniejszych celów, w tym obiektów znajdujących się w terenach zurbanizowanych, koalicjanci woleli jednak wykorzystywać amunicję precyzyjną. Gwarantowała ona bowiem, że dany obiekt rzeczywiście został zniszczony i to bez strat ubocznych – w tym wśród ludności i infrastruktury cywilnej.

Jak się okazało Rosjanie nie działają według takiego schematu. Jedynym co może ich powstrzymać przed użyciem klasycznych bomb na Ukrainie jest skuteczna obrona przeciwlotnicza. Gdy jej brak, ruskie sołdaty niszczą bez skrupułów budynki mieszkalne, szpitale i szkoły, nawet wiedząc, że znajdują się tam osoby cywilne – w tym dzieci (przykładem był atak na Teatr Dramatyczny w Mariupolu).

Rosjanie mają na swoim wyposażeniu bomby „precyzyjne” (na zdjęciu KAB-500), jednak w Ukrainie ich celem są także obiekty cywilne, w tym szpitale i szkoły.
Fot. mil.ru

Korzysta się przy tym z bomb, które pochodzą jeszcze z magazynów zimnowojennych i już dawno powinny być zneutralizowane. Przykładem mogą być trzytonowe bomby FAB-3000M-54 zrzucane z bombowców Tu-22M3 na zakłady Azowstal w Mariupolu. W odróżnieniu od Rosjan, Amerykanie do takich zadań wykorzystują specjalistyczne bomby precyzyjne, przystosowane do niszczenia umocnień, schronów i bunkrów. Są one bowiem skuteczniejsze, ograniczają koszty prowadzenia operacji (poprzez zmniejszenie ilości bomb i samolotolotów potrzebnych do zniszczenia wskazanego celu) i zmniejszają zagrożenie dla pilotów, którzy nie musza przelatywać nad celem, ale zrzucać boby szybujące z bezpiecznej odległości.

W Afganistanie Amerykanie doszli do takiego poziomu technologicznego, że wykorzystywali lotnictwo do bezpośredniego wsparcia walczących pododdziałów, nawet kilkuosobowych. Przykładem może być próba odzyskania przez Talibów wioski Tarin Kowt 13.11.2003 roku. Grupa wysuniętych amerykańskich obserwatorów, przerzuconych skrycie w rejon działań, ostrzegła własne siły i naprowadzała broń inteligentną, zrzucaną z samolotów. W efekcie cała kolumna wrogich pojazdów została zniszczona bez strat własnych. Innym przykładem może być atak na kolumnę Talibów, która przesuwając się w kierunku Bai Beche została zaatakowana na odcinku autostrady 326 pomiędzy Solgerah i Keshendeh-ye. Cała kolumna pojazdów została zniszczona bez możliwości jakiegokolwiek przeciwdziałania.

O takim sposobie działania Rosjanie mogą tylko pomarzyć. Chociażby przez braki w systemach łączności i dowodzenia.

Rosyjskie braki w dowodzeniu i łączności nadrabiane kradzionymi telefonami komórkowymi

Tym co niewątpliwie zaskoczyło Rosjan w Ukrainie była ukraińska przewaga informacyjna. Świadomość sytuacyjna ukraińskich wojsk była na tyle duża, że mogli odpowiednio ukryć swoje siły przed nalotami Rosjan, jak również wyprowadzać precyzyjne uderzenia, np. na rosyjskie pojazdy przemieszczające się bocznymi drogami lub na samoloty i śmigłowce na przewidywanych trasach ich przelotów.

Była to dobrze wykorzystana lekcja z poprzednich konfliktów zbrojnych, które wykazały, że uzbrojenie precyzyjne wymaga zastosowania odpowiednich środków rozpoznania i przekazywania danych. Ukraiński system łączności okazał się dobrze przygotowany do walki, a dodatkowo korzystał on z danych na bieżąco przekazywanych przez systemy rozpoznawcze NATO, w tym najprawdopodobniej z samolotów AWACS. To właśnie na bazie tych informacji udało się Ukraińcom na początku wojny zestrzelić samolot transportowy Ił-76MD, na którym najprawdopodobniej znajdowało się ponad dwustu rosyjskich spadochroniarzy. Zdarzenie to załamało plany zdobycia Kijowa i pozwoliło odbić lotnisko Hostomel zdobyte na chwilę przez rosyjski specnaz i WDW.

W przypadku Rosjan sytuacja okazała się zupełnie inna. Ich wcześniejsze deklaracje na temat możliwości własnych systemów dowodzenia, kierowania i łączności okazały się przesadzone praktycznie w każdej dziedzinie. Przede wszystkim zawiódł rosyjski, powietrzny system wczesnego ostrzegania. W ten sposób ukraińskie samoloty myśliwskie cały czas mogły przechwytywać rosyjskie statki powietrzne, które nie były ostrzegane o możliwym ataku.

Rosyjskie samoloty wczesnego ostrzegania (na zdjęciu A-50) nie ostrzegały własnych statków powietrznych o uderzeniu ukraińskich myśliwców.
Fot. mil.ru

Jest to kolejny dowód na to, że rosyjskie siły powietrzne nie miałyby żadnych szans w starciu z natowskim lotnictwem, które jest wielokrotnie liczniejsze niż ukraińskie, nowocześniejsze oraz bardzo dobrze koordynowane przez samoloty AWACS.

W Ukrainie okazało się również, że Rosjanie rzadko korzystają z bezpośredniego wsparcia lotniczego. Wymagałoby to bowiem przekazywania pilotom celów ataku już po starcie, a do tego nie ma w Rosji: ani odpowiednich systemów łączności, ani odpowiedniego systemu rozpoznania. W przypadku Amerykanów sytuacja jest zupełnie odmienna. Obecnie w amerykańskiej marynarce wojennej aż w 80% przypadków samoloty otrzymją koordynaty celów ataku już po starcie.

O ile więc w czasie Wojny w Zatoce Perskiej w 1991 roku na zniszczenie wykrytego celu przez lotnictwo potrzeba było ponad 80 minut to już 10 lat później ten czas ograniczono do około 20 minut. Specjalnie w tym celu Pentagon opracował nową koncepcją wykorzystania lotnictwa w zadaniach bezpośredniego i bieżącego wsparcia własnych sił lądowych w terenach trudnodostępnych, a więc w zadaniach wcześniej przeznaczonych dla artylerii. W przypadku Rosjan takiego lotniczego wsparcia nie było w odpowiedniej ilości, przez co Ukraińcy byli w stanie bez problemu zatrzymywać kolumny pancerne rosyjskich wojsk.

Problemem okazał się również sam system dowodzenia wojskami, który był skuteczny jedynie w przypadku jednostek, które wcześniej wspólnie ćwiczyły przed wybuchem wojny. Kiedy jednak Ukraińcom udało się zatrzymać i zniszczyć pierwszorzutowe jednostki to oddziały tyłowe po wprowadzenie na pierwszą linię działały już mniej skoordynowanie, ułatwiając Ukraińcom obronę. Już samo to, że rosyjskie pododdziały pierwszorzutowe wykorzytywały tanie, chińskie walkie talkie, telefony komórkowe oraz radiostacje bez szyfrowania świadczy o tym, że deklarowana wcześnie nowoczesność w tej dziedznie była wielkim oszustwem.

Systemy bezzałogowe - najnowszy środek rozpoznania i walki

Jedną z dziedzin, w której Ukraina uzyskała przewagę technologiczną nad Rosją są systemy bezzałogowe. O ile bowiem Rosjanie wykorzystywali drony głównie do prowadzenia rozpoznania, to ukraińskie siły zbrojne stosowały bezzałogowce również do ataku. Pomogły w tym zarówno samodzielne zakupy w Turcji (Bayraktar TB2), jak i późniejsze dary od krajów zachodnich. Ukraińcy stosują również doraźne rozwiązania – w tym kwadrokoptery przenosząc granaty przeciwpancerne zrzucane po zawiśnięciu nad celem.

Okazały się one skuteczne nie tylko przeciwko lekko opancerzonym pojazdom, ale również rosyjskim czołgom. Ukraińcom przydaje się także amunicja krążąca przekazana m.in. przez Polskę (Warmate) i Amerykanów (Switchblade). Pozwala ona bowiem na punktowe atakowanie przeciwnika o każdej porze doby i to w odległości bezpiecznej dla operatora. Rosjanie nie zdążyli wprowadzić takiego uzbrojenia w odpowiedniej ilości, pomimo, że po Górskim Karabachu doskonale wiedzieli, jaką ma ono wartość.

Wojna w Górskim Karabachu pokazała dodatkowo, w jak starej technologii i jak siermiężnie są zbudowane rosyjskie bezzałogowce – i to od tych najmniejszych po największe, uderzeniowe typu Orion. Kiedy Ukraińcy zaczęli badać strącone, rosyjskie drony to nagle okazało się, że zastosowano w nich materiały i rozwiązania świadczące o swoistej „desperacji technologicznej" rosyjskiego przemysłu.

Wnętrze komory na baterię rosyjskiego minidrona rozpoznawczego Tachion wykonane ze sklejki
Fot. gur.gov.ua

Kiedy więc otworzono minidrona „Tachion", który wcześniej ze zdjęć sprawiał wrażenie technicznie zaawansowanego, to w środku znaleziono komorę na akumulatory, która nie była wykonana z kompozytów lotniczych, ale ze zwykłej sklejki. Jest ona oczywiście tańszym materiałem, ale cięższym i na pewno mniej wytrzymałym.

Jeszcze większe zaskoczenie było, gdy rozebrano na części najpowszechniej używanego przez Rosjan drona rozpoznawczego typu „Orłan-10". Ukraińskie siły zbrojne opublikowały nawet film, w którym pokazano, że najważniejszym sensorem tego bezzałogowca jest komercyjny niestabilizowany aparat fotograficzny Canon (i to jedna z najtańszych wersji) przyczepiony do obudowy za pomocą zwykłego, taśmowego rzepa.

Czytaj też

Dwa inne „okulary" optycznych systemów obserwacji był również przymocowane na stałe do nieruchomej płyty przykręconej pod kadłubem drona. Nie było tu więc mowy o żadnej stabilizacji mechanicznej obrazu, regulowania zoomem, czy też zmianie kąta obserwacji bez zmiany kierunku lotu. Oznacza to, że rosyjski przemysł nie jest w stanie dostarczyć wystarczającej ilości specjalistycznych głowic optoelektronicznych i trzeba się posiłkować zastępczymi rozwiązaniami.

Najważniejszym sensorem niektórych dronów typu „Orłan-10” okazały się być komercyjne modele aparatu fotograficznego Canon.
Fot. gur.gov.ua

W dronie „Orłan-10" szokował również sam zbiornik paliwa, który został wykonany ze zwykłego plastikowego pojemnika, zakręcanego korkiem przyczepionym do kadłuba bezzałogowca metalowym przewodem. Jest to rozwiązanie o tyle niebezpieczne, że Orłan-10 ląduje z wykorzystaniem spadochronu. Jest więc duże prawdopodobieństwo uszkodzenia takiego „zbiornika" i wycieku paliwa – ze wszystkimi tego konsekwencjami. O problemach Rosjan wywołanych sankcjami może świadczyć fakt, że „Orłany" są napędzane japońskimi silnikami SAITO. Bez dostaw będą musieli wstawić do dronów jakieś swoje rozwiązanie, co na pewno wpłynie na możliwości i awaryjność dronów.

„Ciekawe” rozwiązanie plastikowego zbiornika paliwa na rosyjskim dronie.
Fot. gur.gov.ua

Rosyjskie bezzałogowce są dodatkowo podatne na uszkodzenia mechaniczne, o czym świadczą ślady doraźnych napraw, realizowanych najczęściej za pomocą zwykłej taśmy naprawczej. To dowód na słabe działanie rosyjskiego systemu wsparcia logistycznego, przez co Rosjanie muszą się ratować rozwiązaniami niespotykanymi gdzie indziej w systemach latających.

Weryfikacja i sąd, czyli to co czeka Rosjan?

Słowem, które najlepiej opisuje działanie Rosjan na Ukrainie jest „zaskoczenie". Zaskoczenie to dotyczy praktycznie każdej dziedziny wojny oraz każdej klasy uzbrojenia. W obliczu realnej wojny, sprawdzającej wszystkie mity, chwalony wszędzie rosyjski aparat propagandowy okazał się skuteczny tylko w samej Rosji i Watykanie. „Infodominacja" Ukrainy jest w tym przypadku bezapelacyjna i powoduje odpowiedni stosunek państw zachodnich do całej wojny, wykorzystywanych w niej systemów oraz poczynań ruskich sołdatów.

Ukraińcy bezlitośnie obnażają m.in. wady i siermiężność wykorzystywanego przez Rosjan uzbrojenia i wyposażenia wojskowego. Dowodem na ich opinie są pozostawione na polach Ukrainy szczątki: nie tylko starego sprzętu, ale również tego, który miał zapewnić Rosji pozycje mocarstwa światowego. Są tam m.in. wraki najnowszych śmigłowców Ka-52 i Mi-28, które pomimo deklarowanej skuteczności zamontowanych na nich systemów samoobrony są strącane nawet starymi, przenośnymi zestawami przeciwlotniczymi „Igła".

Ukraińska obrona przeciwlotnicza jest wielokrotnie słabsza od natowskiej, a pomimo tego pola ukraińskie kryją szczątki najnowszych rosyjskich samolotów.
Fot. gur.gov.ua

Na ukraiński ogień z ziemi mało odporne okazały się również najnowsze samoloty wielozadaniowe typu Su-34 i Su-35. Jest to o tyle dziwne, że w ich zwalczaniu wykorzystano m.in. jeszcze ex-radzieckie baterie przeciwlotnicze, które co najwyżej zostały przez Ukraińców zmodernizowane. Być może to właśnie dlatego Rosjanie nie zdecydowali się na pokazowe użycie na Ukrainie swojego najnowszego samolotu bojowego Su-57, którego zaprezentowali np. na chwilę w Syrii. Trzeba mieć przy tym pełną świadomość, że ukraińska obrona przeciwlotnicza nie dorównuje temu, co wykorzystują Stany Zjednoczone i inne kraje zachodnie.

Wojna w Ukrainie obnażyła też wady rosyjskich pojazdów bojowych w tym czołgów. To co miało być rosyjską specjalnością w rzeczywistości sprawiało Ukraińcom problemy nie przez jakość, ale tylko przez ilość. Ukraińskie siły zbrojne oceniają, że udało im już się zniszczyć ponad 1000 czołgów i wcale nie musi to być liczba zawyżona. A przecież Rosjanie wcześniej chwalili się swoim pancerzem reaktywnym oraz aktywnymi systemami obrony. Jednak nowoczesne, zachodnie uzbrojenie przeciwpancerne (Javelin i NLAW), a także rozwiązania ukraińskie (np. zestaw ppk Stugna) bez problemu radziły sobie z takimi zabezpieczeniami.

Odstrzelona wieża rosyjskiego czołgu na Ukrainie nie należy do rzadkości.
Fot. gur.gov.ua

Jak się okazało, w tej pełnoskalowej wojnie zupełnie nie sprawdził się system przechowywania i ładowania amunicji w rosyjskich czołgach, które odpowiednio trafione bardzo często traciły wieżę odstrzeloną nawet na ponad 30 m. Przy takim wybuchu istniało małe prawdopodobieństwo, że ktoś z załogi przeżył trafienie. I w tym przypadku Rosjanie nie zdecydowali się na wysłanie na front swoich nielicznych, wprowadzonych już podobno na uzbrojenie czołgów T-14 „Armata". Być może nie chcą, by wyszła prawda o zastosowanym na tym pojeździe rozwiązaniach „nie mających analogów" na świecie.

Rozumiejąc jak słabe jest opancerzenie własnych transporterów i samochodów wojskowych Rosjanie szukali doraźnych sposobów zabezpieczenia się przed ogniem przeciwnika. W większości przypadków takie prowizorki się jednak nie sprawdziły kosztem życia ruskich sołdatów. Ale płonęły również pojazdy, które reklamowano jako zabezpieczone balistycznie, w tym „Tigr-M" i „Tajfun-K"

Doraźne zabezpieczenia pojazdów rosyjskich dawały jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa.
Fot. gur.gov.ua

Na Ukrainie zawiodły rosyjskie systemy walki elektronicznej, przewoźne systemy przeciwlotnicze i specjalistyczne pojazdy inżynieryjne. Rosjanie nie wykorzystali też robotów bojowych, którymi chwalili się w czasie ćwiczeń Zapad 2021 na Białorusi. Nie sprawdził się system wsparcia logistycznego w tym wcześniej reklamowany zestaw podawania paliwa jednocześnie do wielu pojazdów. Rosjanom nie udało się nawet zbudować rurociągu, który miał zaopatrywać pojazdy walczące w okolicach Kijowa.

W pełni zawiodła rosyjska marynarka wojenna. Jej jedynym sukcesem było tak naprawdę zajęcie Wyspy Węży z niewielkim garnizonem ukraińskich pograniczników. Nie udało się przede wszystkim wysadzić desantu koło Odessy, pomimo zgrupowania na Morzu Czarnym okrętów desantowych ściągniętych również z innych flot (Północnej i Bałtyckiej). Wysłanie tych jednostek pod brzegi Ukrainy byłoby zresztą samobójstwem, ponieważ nie sprawdziły się rosyjskie systemy przeciwlotnicze zamontowane nawet na okrętach bojowych.

Rosjanom trudno będzie wytłumaczyć jak to było możliwe, że ich pięcioletnia fregata „Admirał Makarow” mogła zostać trafiona jedną, ukraińską rakietą.
Fot. mil.ru

Efektem tego było chociażby to, że prawdopodobnie dwie ukraińskie rakiety „Neptun" zatopiły krążownik „Moskwa" 14 kwietnia 2022 roku, ukraiński system ognia salwowego trafił jakąś jednostkę pływającą w okolicach Odessy 7 kwietnia 2022 roku, a 6 maja 2022 roku rakieta „Neptun" trafiła określaną jako nowoczesna, fregatę „Admirał Makarow" projektu 11356 (typu Admirał Grigorowicz). Wszystko to odbywało się w prostej sytuacji taktycznej, kiedy okrętowy system obrony nie był przeciążony np. przez wiele rakiet nadlatujących z różnych kierunków jednocześnie i na różnych pułapach. Jednak nawet przy takich idealnych warunkach rosyjskie zestawy przeciwlotnicze na okrętach nie zadziałały w odpowiedni sposób i rakiety trafiały w cele.

Największym zaskoczeniem powinien być jednak stan rezerw rosyjskiej armii. Kiedy bowiem oddziały agresora rozpoczynające wojnę się wykrwawiły, okazało się, że nie ma ich w Rosji kto zastąpić. Trzeba więc był zwinąć kierunek na Kijów i walczące pododdziały przerzucić na wschód Ukrainy. Co więcej jednostki przybywające z głębi Federacji Rosyjskiej nie mogły wkroczyć do działań „z marszu", ale musiały wcześniej przejść proces integrowania.

Jak widać obraz rosyjskiej armii odbiega od tego, do czego próbowały nas przyzwyczaić rosyjskie przekazy z Parady Zwycięstwa każdego 9 maja od 1946 roku. Niestety całą prawdę o rosyjskim sprzęcie poznamy tak naprawdę dopiero po wojnie. Prawdę o moralności ruskich sołdatów już poznaliśmy: po raz pierwszy w Buczy i bardzo dobitnie w Mariupolu.

Komentarze (25)

  1. Chyżwar

    Bardzo trafny artykuł. Zdjęcia ruskich dronów pyszne. Ich elektroniki też. Nie powstydziłby się tej elektroniki radziecki robot RUM. Ciekaw jestem co Kałasznikow pakuje do tej amunicji krążącej, która pono także ma być "bez analogów". W ogóle opis ruskiej armii bardzo akuratny. Inna sprawa, że Pan komandor wywołał tutaj niezłą burzę. Tylu sympatyków rosji od dawna już w jednym miejscu na Defence nie widziałem. Chłopaki się wściekają i wychodzą ze skóry, żeby obronić coś, czegoś, czego obronić się nie da.

    1. Valdore

      Chyżwar to że "bez analogów" to pewne, wg Rosjan ma to być jedyna na świecie amunicja krążąca która bedzie raportować o skutecznym zniszczeniu celu po tym jak w niego trafi:))

    2. Chyżwar

      Naprawdę dobry artykuł. Jest już tutaj kolejna nowa, lub staro-nowa onuca. Tym razem nie usiłuje bronić ruskiej armii, bo tego obronić się nie da. Za to wypisuje bzdury o czosnku i ziomalach z Ukrainy. Taki manewr w wykonaniu ruskiego okrętu podwodnego to chyba "szalony iwan"?

    3. Sam O'Gon

      Widzę chyżwarku, dawniej marku, że trafiłem w samo sedno.

  2. Niutek

    Brutalna ( na szczęście) prawda jest taka, że konwencjonalne siły żołdactwa rosyjskiego są porażająco słabe, i wręcz groteskowo śmieszne jeśli idzie o zaawansowanie techniczne. Gdyby nie obawy, że ruscy w desperacji użyją broni jądrowej, Chińczycy w trzy tygodnie mogliby rozlokować się na Kremlu.

    1. Sowa bez przyjaciół

      Nie przesadzałbym z tymi Chińczykami. I nie dlatego że neo-Sowieci są tak mocni. Bo nie są. Pomimo ogromnej masy ludzkiej, chińskie wojsko jest mentalnie takie samo jak sowieckie, bo tam też jest absolutne posłuszeństwo wobec przełożonych. A ci przełożeni; zresztą jak reszta wojska; ma zerowe doświadczenie bojowe. Więc ich decyzje będą głupie i bez szacunku dla życia podwładnych. Być może chińska armia jest juz bardziej zaawansowana technologicznie od sowietów, ale to jeszcze połowa sukcesu.

    2. Sam O'Gon

      Niutek, to że ruska armia to technologiczny skansen, nie mający żadnych, najmniejszych nawet szans z z NATO, to każdemu mającemu minimalne pojęcie o temacie wiadomo było wiadomo od dawna. Więc to co wypisują tutejsze trolle, jest już zwykłym kopaniem leżącego. A jak chcesz dawki humoru, to wpisz sobie w wyszukiwarce "LEGO dla rosjan".

  3. Osama bin Laden

    Kto jest głupszy: Rosjanie co ponoć używają technologii analogowej z lat 70-tych w pociskach kierowanych, czy też idioci co patrzą na zdjęcie elektroniki w technologii cyfrowej z lat 70-tych i twierdzą że jest analogowa?

    1. tobirama

      i co nam jeszcze powiesz geniuszu, że widoczne na zdjęciach kondensatory niskonapięciowe to tak naprawdę DPSy które sowiecka nauka wymyśliła, a komunistyczna technologia zbudowała dekadę przed ich wynalezieniem w USA? jak to możliwe, że w waszym pięknym kraju nie potraficie skonstruować silnika do Łady, skoro jak twierdzisz cyfryzację rozpoczęliście już w latach 70?!

  4. Minder

    Myślę też, że nie zlekcważyli armii ukraińskiej, tylko nie przewidzieli, że dostanie taką pomoc z zachodu. W opisach, którymi się chwalą zniszczeniami, najczęśćiej użyty był sprzęt czy logistyka z zachodu.

    1. Valdore

      @Minder, najlepszy sprzęt nic ci nie da jak armia walczyc nie chce. Rosjanie jakoś mieli i lepsze lotnictwo od Ukrainy i lepszy sprzet w siłach ladowych, o miażdżącej róznicy potencjałów we Flocie nie mówiąc. I co?

  5. Pento

    Nie, nie mieliście racji. Z nimi jest jeszcze gorzej.

  6. Ma_XX

    armia mentalnie w latach 40 XX w z zabawkami z lat 70

    1. 12345

      Ciekawa analogia.Do talibow bez obrony oplot ,srodkow WRE,prawdziwej artyleri.To samo Irak podczas Desret Fox i w 2003.Serbia 1999.To kpina.Setki zabitych serbow cywili zbombardowane autobusy szpitale i nawet chinska ambasada.Do tego loty na duzych wysokosciach bo strach przed stara opl.I to co zniszczyli na ziemi to byla kpina kilka czolgow a amunicja precyzyjna za dziesiatki mln. I wspaniale Apache w Iraku artykul z Raport .2 zestrzelone kilkanasie podtrzelanych wrocilo i nie wykonalo zadania.Bron strzelecka zrobila im jatke.w driga strone przyklady tez mozna mnozyc.

    2. Ktos

      Ale serio z tym komentarzem? O ile pamietam to po miesiacu Iraku juz nie bylo a na Ukrainie twoi bohaterowie zajeli 10km terenu no dobra gdzie niegdzie 100km. No i zapomniales dodac "A w Ameryce murzynow bija... kiedys w Polsce popularne haslo podkreslajace jak to zle w USA jest".

    3. Ragnar

      Ambasada Chin była trafiona celowo. Zbyt dużo zbierano danych o NATOwskich systemach walki elektronicznej. Należało to zakończyć i grzecznie przeprosić chińczyków "za błąd". Było o tym swego czasu sporo artykułów na zachodzie....

  7. X

    Proszę o podobny (być może pozytywny, nie przesądzam ) artykuł o ...Wojsku Polskim.

  8. Liwko

    Drogi Autorze nie ma i nie było "Irakijskich żołnierzy" mogli być i są natomiast Iraccy. Pozdrawiam.

  9. Jack Luminous

    Bardzo fajny artykuł tylko, że jeszcze niecały miesiąc przed inwazją Rosji na Ukrainę na tymże portalu wisiał sobie tekst, którego podtytuł brzmiał mniej więcej tak - rosyjska armia to już nie sowiecki skansen tylko w pełni nowoczesna i dobrze wyposażona silna armia. Cytowałem z pamięci ale sens był mniej więcej taki. No to jak to jest z tymi fachowymi opiniami?

    1. Darek

      Zgadza się, tacy ,,fachowcy”.

    2. Adam S.

      Jest tak, że rosyjska armia jest bardzo zróżnicowana. Ma (albo raczej miała) niezbyt liczny i dość profesjonalny komponent nowoczesny, którymi wygrywała małe wojenki, oraz masowy komponent drugiego rzutu, który od bardzo wielu lat nie był używany, więc nikt nie wiedział, w jakim jest stanie ( nawet rosyjscy generałowie :). Pozostaje jeszcze komponent rezerwowy, który wydaje się w jeszcze gorszym stanie, w porywach do stanu wirtualnego (martwe dusze, jednostki tylko na papierze).

    3. Jameson

      Opinie się kształtuje na podstawie danych, autor pisze wyraźnie, że pewnych danych nie było, lub były na poziomie przypuszczeń. Teraz sprzęt i dane zostały zweryfikowane brutalnie na błotnistych łąkach Ukrainy, gdzie rosyjskie cuda na chińskich lub pamiętających czasy ZSRR oponach grzęzły w miejscach, które przejedzie Toyota RAV4.

  10. Macorr

    BTW. pokazy lotnicze odwołane z powodu pogody? PRzecież sowieci zawsze sobie z tym radzili jakoś a tu taki klops... Samolotów zabrakło? Te co latały powystrzelane a te co zostały popsute?

  11. JAGODA

    Z powodu swej mocarstwowości „gospodarczej” Rosja została określona przez niemieckiego polityka Helmuta Schmidta w latach '80 jako Górna Wolta z rakietami. Jest to określenie do dziś obowiązujące a jedyne, co się w nim zdezaktualizowało to fakt, że nie istnieje już takie państwo jak Górna Wolta. Obecnie bowiem znane jest ono jako Burkina Faso.

    1. Gremlin

      Nie to żebym stał z ruskimi w jednym szeregu, życzę im wszystkiego najgorszego ale ta wypowiedź została już kiedyś umieszczona w sekcji komentarzy. Wydaje się być powtórzona na zasadzie kopiuj/wklej. Nie jest to odosobniony przypadek ,wielu troli tu ma swoje ulubione wypowiedzi , które umieszczane w co drugiej dyskusji

    2. Ktos

      tez zwrocilem na to uwage. Moze niektorzy maja swoj ulubiony plik *.doc z komentarzami na kazda okazje ;)

    3. Adam S.

      Gremlin, pamiętam tę wypowiedź i samemu też zdarza mi się ją cytować. Nie uważam Helmuta Kohla za błyskotliwego polityka, ale trollem jednak bym go nie nazwał. Komentatorów, którzy go cytują (nawet dwukrotnie podczas swojego życia) - także nie.

  12. Grossus

    Brakuje mocnego akcentu na największego przyjaciela Ukraińców w ruskiej armii czyli generała Koruptova. Rozkradali i dalej rozkradają, więc ten syf wychodzi na jaw, gdy braknie propagandy.

  13. Veritas.-.1.

    „Rosja nigdy nie jest ani tak silna, ani tak słaba jak się wydaje”. Powyższy cytat przypisuje się francuskiemu ministrowi spraw zagranicznych czasów napoleońskich - Karolowi Maurycemu de Talleyrandowi, jego austriackiemu odpowiednikowi - Klemensowi von Metternichowi, kanclerzowi Rzeszy Niemieckiej - Ottonowi von Bismarckowi, marszałkowi Polski - Józefowi Piłsudskiemu i premierowi Wielkiej Brytanii - Winstonowi Churchillowi... (Źródło: Kurier Historyczny)

    1. Ktos

      A coz ciekawego jeszcze wkleisz... polecam tez komentarz gen. Pattona o Rosjanach. Tez mozna zablysnac.

    2. GB

      Wow...To było w całkiem innej sytuacji geopolitycznej. A teraz słaba Rosja nie może od 8 lat pokonać słabej Ukrainy.

    3. taka_sobie_prawda

      @ Veritas.-.1. Pocieszajcie się dalej cytatami towarzyszu...

  14. Veritas.-.1.

    Należałoby w większym stopniu uwzględnić specyfikę konfliktu zbrojnego na Ukrainie. Rosja zaangażowała tylko część swoich sił zbrojnych, jak się okazało niewystarczającą do prowadzenia ofensywy na wszystkich kierunkach. Zdarzały się nierzadkie sytuacje, gdy broniące się siły ukraińskie były liczniejsze od atakujących sił rosyjskich. W związku z tym nie uzyskiwana była przewaga liczebna, która jako wymagana powinna wynosić: 2 - 3 w terenie otwartym, do nawet 5 - 6 w terenie zurbanizowanym. Pomoc wojskowa udzielana jest przez Zachód w niespotykanej dotąd skali, zarówno pod względem różnego rodzaju uzbrojenia, jak i wsparcia wywiadowczego. Należy również zwrócić uwagę na fakt, że wojna toczona jest również w sferze informacyjnej, a dezinformacja jest wręcz masowo stosowana. Wobec powyższego na szczegółową ocenę wszystkich aspektów tego konfliktu zbrojnego należałoby jeszcze poczekać i nie wyciągać zbyt pochopnych wniosków...

    1. Vixa

      W jakiś konkretny sposób zamierzasz udowodnić, że tezy postawione w tym artykule są mylne? Jesteśmy bardzo ciekawi.

    2. Ktos

      Biorac pod uwage wielkosc kraju oraz nie do konca przyjazne stosunki z praktycznie kazdym sasiadem nie sadziles chyba ze 100% wojsk zostanie skierowane do Ukrainy? Jezeli armia Rosji bylaby faktycznie druga armia swiata to ilosc pomocy z Zachodu nie ialaby znaczenia. Z reszta przypomnij sobie ze panstwa zachodnie nie wspieraly Ukrainy na poczatku konfliktu bo wszyscy wierzyli ze w 3 dni bedzie po wojnie tak duza byla dysproporcja miedzy armia Rosji i Ukrainy. O dezinformacji to zes pojechal na maxa bo chyba nikt tak nie prowadzi dzialan dezinformacyjnych jak Rosjanie. Co zreszta przywolano w tym artykule chocby w opisie przestarzalej elektoniki ktora pamietaja nasi ojcowie bo nikt z naszego pokolenia czegos takiego nie widzial - chyba ze ktos ma radio retro z lat 70tych.

    3. GB

      Po pierwsze to Rosja jako strona atakująca mogła zgromadzić siły potrzebne do ataku. Po drugie, po paru tygodniach Rosja mogła użyć tych dostępnych wedle ciebie sił. I jak widać efektów nie ma. A straty rosną w sposób niespotykany dla konfliktów XXI wieku. USA zwyciężyły Irak ponosząc ułamek strat jakie ponosi Irak.

  15. Valdore

    No cóz okzało się że rosyjska armia istotnie "nie ma analoga w mirie", takich antyków juz chyba nikt na swiecie nie uzywa.

    1. 12345

      Veritas dobrze pisze.To samo chcialem dodac wzgledem pisania o madowych atakach Rosjan.Niby czym?Jak broniacych sie jest wiecej jak atakujacych. Jeszcze jedno nie przecze ze Rosjanie masowo bombarduja miasta i nie licza sie z ludnoscia.Ale jak die ma rozmieszczanie bateri art w parkach miejskich i na osiedlach do prawa wojennego?Bedzie odpowiedz ogniowa ,lontrbateryjny na osrodek miejski? Lub wydawanie cywilom broni i namawiamie ich do obrzucania koktajlami molotowa? Po jednym takim przypadku kazdy zolnierz bedzie otwieral ogien do każdej osobowki.Stanowiska dow. I lacznosci cywilnej w blokach mieszkalnych.Mozna czy nie mozna strzelac.Co robili amerykanie w Iraku z cywilnymi samochodami jak konwoj szedl?

    2. Ktos

      Ale chcesz powiedziec ze na parkingu w Charkowie staly wyrzutnie rakiet? A w Buczy byly magazyny uzbrojenia poukrywane w domach? Z tego co widzialem to wojska rosyjskie potrafia rozstawic kolumne wzdloz bloku mieszkalnego. O tym ze komentarz jest trolla swiadczy koncowka wypowiedzi "a Amerykanie bla bla bla..." To zawsze zdradza Iwana.

    3. andrzejto

      Wedle prawa wojennego obiekt cywilny z którego prowadzi się ostrzał staje się obiektem militarnym. Skądinąd taką politykę uprawia Hezbollah w Strefie Gazy. Co nie upoważnia do czegoś, co można nazwać odpowiednikiem nalotów dywanowych na miasta. Oraz nie upoważnia do gwałtów, rabunków i mordowania bezbronnych "bo tak". Broń rozdawano ludziom, którzy stawali się członkami obrony terytorialnej, a to czyniło ich członkami sił zbrojnych. Więc sprawa nie jest czarno - biała. Nie wiem jak Ty, ale ja uważam, że jak na razie mam zbyt mało informacji.

  16. Eckard Cain

    "rosyjski aparat propagandowy okazał się skuteczny tylko w samej Rosji i Watykanie." Wow, ktoś tu nie bierze jeńców :D. I bardzo dobrze, trzeba to nazywać po imieniu! Świetnie napisany tekst, doskonale się czyta.

  17. DON MARZZONI

    Już jutro, 9 maja 2022 r. Wielka parada w Moskwie. Dzień Zwycięstwa. W obecnej sytuacji obejrzę z ciekawości. Normalnie posumowanie sytuacji w Rosji można by obejrzeć w filmie "Zwyczajny Faszyzm". Autorzy zdziwili by się bardzo

  18. szczebelek

    Jeszcze co niektórzy zaczną nas przekonywać, że Rosja trzyma 500 tysięcy wyborowych żołnierzy by zaatakować NATO bronią o najlepszych parametrach o jakiej jankesom się nie marzyło 🤡🤡🤡

    1. DON MARZZONI

      W pełni racja. Amerykanom nie marzy się raszystowska broń.

  19. Patryk.

    Naprawdę technika i technologia wojskowa w wykonaniu rosyjskim wygląda groteskowo. Zgadzam się z tym, ale... Przyznajcie sami, czy w sytuacji braku odpowiednich podzespołów i materiałów nie spróbowalibyście zastosować taki plastikowy baniak zamiast właściwego zbiornika paliwa (tak jak w ichnich dronach)? Albo zastosować "technikę taśmy klejącej i sznurka" i doczepić do tego drona zwykły aparat fotograficzny? Widać, że są zdesperowani i w dużej potrzebie (no i dobrze). W sytuacji kryzysowej każde rozwiązanie, które "robi robotę" jest na wagę złota.

    1. QVX

      Tyle tylko, że to nie jest improwizowany dron tworzony w warunkach polowych, a gotowy produkt przemysłu zbrojeniowego tworzony przed sankcjami.

    2. viper

      Podziwiam optymizm komentującego, że ze sznurka, lustrzanki i taśmy klejącej da się stworzyć coś, co "robi robotę" na współczesnym placu boju. Najważniejsze, że armia rosyjska zapłaciła za te rupiecie pieniądze jak za pełnoprawne środki bojowe, bo tak właśnie rozkradany jest budżet tego wojska.

    3. DON MARZZONI

      Latające dywany czy też fruwające onuce nie byłyby śmieszne, gdyby były sprawne i skuteczne na zasadzie optymalny koszt-efekt. .Ale tu brak kosztu, oznacza brakt zakladanego efektu.

  20. Patryk.

    A z trochę innej beczki: przestarzałe podzespoły elektroniczne. Taka ciekawostka - jak są (może już tak się nie robi - nie wiem tego na 100%) dobierane elementy automatyki do elektrowni atomowych w UK. Otóż można zastosować tylko sprzęt, który jest w sprzedaży od minimum 5 lat. Oraz taki sprzęt jest przez rok albo 2 lata testowany - czyli pracuje w identycznej jak docelowa instalacji i w tym czasie nie może się uszkodzić. Także w momencie dostarczenia do elektrowni sprzęt ma już co najmniej 6 lat, a zastosowane w nim podzespoły mają przecież trochę więcej. Oczywiście nie przebije to zastosowania podzespołów z lat 70-tych w wydawałoby się nowoczesnych rakietach manewrujących.

    1. DON MARZZONI

      Jak widać, "stara i sprawdzona technologia" nie sprawdza się w praktyce u raszystów. Cieszymy się bardzo. Teraz w dronach mogą montować aparaty foto marki "Smiena". Nie mając analogów w mirie, drony będą miały coś nowoczesnego tj. taśmę klejącą, którą będą montowane.

  21. Buczacza

    No cóż jaka ( potęga) taka armia... Wystarczy zobaczyć rację żywnościowe czy też buty . I to w państwie,które wydaje tylko na armię. Przy okazji m wrażenie,że wielki come back trolli...

  22. Flanet

    Świetny tekst, dzięki.

  23. Semen

    „Ich nie da się wystraszyć. Ich nie da się pokonać. Ich trzeba pozabijać.” A. Sapkowski

  24. KrzysiekS

    Rosjanie (raczej Moskale) wyciągali wnioski z wojen i nawet próbowali reorganizować armię (zwiększenie mobilności czy próba profesjonalizacji armii) ale jak zwykle zrobili to po swojemu czyli byle jak, Więcej na papierze niż w rzeczywistości (i tu uwaga do naszego WP) , przemysł to brak jakości do tego korupcja i kradzieże. Chcieli dobrze wyszło jak zwykle.

  25. Rukma Vimana

    Rewelacyjny artykuł - jak zawsze mistrza Dury.