Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Talibowie grożą, jeśli ewakuacja się przedłuży. Mudżahedini zapowiadają walkę o kraj

Fot. bluuurgh/Wikimedia/domena publiczna
Fot. bluuurgh/Wikimedia/domena publiczna

Przedłużenie ewakuacji z Afganistanu będzie oznaczało przedłużenie okupacji, a to spowoduje reakcję – powiedział brytyjskiej stacji Sky News w Ad-Dausze Suhail Szahin, rzecznik talibów. Dodał, że osoby usiłujące opuścić kraj chcą wyjechać z powodów ekonomicznych, a nie ze strachu.

Szahin stwierdził, że 31 sierpnia, wyznaczony jako ostateczna data wycofania wojsk USA z Afganistanu, to "czerwona linia". "Jeśli przekroczą tę linię, oznacza to, że przedłużają okupację, chociaż nie ma takiej potrzeby" - powiedział.

"Jeżeli USA lub Wielka Brytania będą chciały dostać więcej czasu na kontynuowanie ewakuacji, odpowiedź brzmi: nie. Albo będą konsekwencje" - dodał.

"Spowoduje to nieufność między nami. Jeśli zamierzają kontynuować okupację, sprowokuje to reakcję" - stwierdził rzecznik.

Zdaniem Szahina osoby usiłujące opuścić Afganistan nie wyjeżdżają z kraju z powodu obawy przed talibami. "Chcą mieszkać w krajach zachodnich, a to jest rodzaj migracji ekonomicznej, ponieważ Afganistan jest biednym krajem, a 70 proc. mieszkańców Afganistanu żyje poniżej linii ubóstwa, więc każdy chce przesiedlić się do krajów zachodnich, aby mieć dostatnie życie. Nie chodzi o to, że się boją" - ocenił.

Stacja Sky News podkreśliła jednak, że od obywateli afgańskich i uchodźców słyszy właśnie o strachu.

Szahin powiedział także, że nieprawdziwe są doniesienia, jakoby talibowie chodzili od drzwi do drzwi, grożąc ludziom i szukając byłych pracowników rządowych, a także zamykali szkoły dla dziewcząt w niektórych prowincjach. "Mogę zapewnić, że jest wiele doniesień naszych przeciwników, którzy twierdzą coś, co nie ma oparcia w rzeczywistości" - oznajmił.

Pytany o kwestie praw kobiet w Afganistanie, rzecznik odpowiedział, że "nic nie stracą". "Tylko jeżeli nie mają hidżabu, będą miały hidżab. (...) Kobiety muszą mieć takie same prawa jak ty (dziennikarka przeprowadzająca wywiad - PAP) w swoim kraju, ale z hidżabem" - dodał.

"Nauczycielki wznowiły teraz pracę. Nic nie straciły. Dziennikarki wznowiły pracę. Nic nie straciły" - zapewniał.

Sky News podkreśla, że wiele Afganek boi się wrócić do pracy lub kazano im pozostać w domach. Istnieje także obawa, że sytuacja ulegnie pogorszeniu po wycofaniu się międzynarodowych wojsk i zagranicznych mediów.

Zapytany o to, co talibowie powiedzieliby rodzinom tych, którzy zginęli, próbując pomóc Afgańczykom, Szahin stwierdził: "Okupowali nasz kraj. Jeśli my zajmiemy wasz kraj, co mi powiecie? A jeśli zabiję ludzi w waszym kraju, co powiecie?".

"Myślę, że wszyscy ludzie wiele wycierpieli. Rozlew krwi. Zniszczenie. Wszystko. Ale mówimy, że przeszłość to przeszłość. Część naszej historii. Teraz chcemy skupić się na przyszłości" - powiedział rzecznik.

Równocześnie jak powiedział w niedzielę późnym wieczorem ambasador Rosji w Afganistanie Dmitrij Żirnow - Talibowie są gotowi podjąć rozmowy ze swymi przeciwnikami, którzy kontrolują Dolinę Pandższeru.

W rozmowie z rosyjską telewizją Żirnow poinformował, że talibowie poprosili go, by "przekazał przywódcom i ludziom w Dolinie Pandższeru" ich posłanie, że "nie chcą rozlewu krwi i gotowi są do dialogu".

Talibowie poinformowali wcześniej w niedzielę na Twitterze, że kilkuset ich bojowników zostało wysłanych do Doliny Pandższeru, północno-wschodniego obszaru Afganistanu kontrolowanego przez wrogich wobec talibów mudżahedinów.

Reklama
Reklama

Według islamistów mudżahedini odmówili przekazania swoich terytoriów "w pokojowy sposób".

Dolina Pandższeru jest kontrolowana przez Ahmada Masuda, syna zabitego w 2001 roku przywódcy mudżahedinów i Sojuszu Północnego Ahmada Szaha Masuda, który walczył z sowiecką inwazją i postkomunistycznym rządem Mohameda Nadżibullaha, a potem z talibami. Jest tam również obecny dotychczasowy pierwszy wiceprezydent Afganistanu Amrullah Saleh, który ogłosił się prezydentem po ucieczce z kraju Aszrafa Ghaniego.

W niedzielę Masud powiedział w rozmowie z telewizją Al-Arabija, że gotów jest nawiązać dialog z talibami, ale jeśli odrzucą jego propozycję, wojna będzie "nieunikniona". Podkreślił także, że nie zamierza oddać kontrolowanych przez siebie terenów. Kilka dni wcześniej na łamach "Washington Post" zaapelował do władz USA o pomoc.

Według saudyjskiej telewizji Masud powiedział także, że jest skłonny wybaczyć talibom zamordowanie jego ojca, jeśli zapewnią w Afganistanie pokój i bezpieczeństwo. Wezwał do utworzenia rządu, w którym islamiści mieliby swój udział. Podkreślił jednocześnie, że nie zamierza oddać im kontrolowanych przez siebie terenów.

Wybrane okazje dla Ciebie

Reklama
Reklama
Polecane
czytaj więcej
Wojna na Ukrainie
Mogą Cię zainteresować