Reklama
  • WIADOMOŚCI
  • WAŻNE
  • WYWIADY

Jak powstaje Tarcza Wschód? Szef Wojsk Inżynieryjnych ujawnia szczegóły [WYWIAD]

W pierwszej części rozmowy z gen. bryg. Mariuszem Ochalskim, szefem Zarządu Inżynierii Wojskowej Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych rozmawiamy o Tarczy Wschód, wyzwaniach związanych z tym projektem i jego zaawansowaniu.

Elementy Tarczy Wschód
Elementy Tarczy Wschód
Autor. MON

Jędrzej Graf, Maciej Szopa: Wojska Inżynieryjne są bardzo zaangażowane w Tarczę Wschód. Jak z Pana perspektywy wygląda ten projekt? Co jest dzisiaj największym wyzwaniem i jakie są plany na bieżący rok?

Gen. bryg. Mariusz Ochalski: Tarcza Wschód, nawet w samym zakresie inżynieryjnym, jest wielowymiarowym przedsięwzięciem obronnym. Znaczna jej część znajduje się w warstwie planistycznej. Nie będę mówił, co się dzieje w tym zakresie, natomiast to, co jest realizowane, widać w terenie. Przede wszystkim staramy się oszczędzić czas, który – w razie pogłębienia się zagrożenia czy ewentualnej eskalacji – jest bardzo newralgiczny. Wszystko, co zrobimy dzisiaj, daje czas na przyszłość.

Trwa dostarczanie materiałów, które są bardzo istotnym elementem kontrmobilności. Nie da się samą ziemią i łopatą zabezpieczyć granicy, a miny też ustawia się w ostatniej chwili. Natomiast fizyczne elementy, takie jak widzimy w ramach Tarczy Wschód – między innymi te „jeże” – to czasochłonny proces. Chodzi przede wszystkim o dostarczanie ich w rejony użycia i budowę samej linii bezpośrednio zabezpieczającej granicę.

To wyzwanie?

W czasie pokoju wszystkie obostrzenia prawne i systemowe funkcjonują. Dzisiaj nie ma takiego prawa, które umożliwiałoby wojsku robić wszystko, co chce, tak jak miałoby to miejsce w warunkach wojennych. Chociaż przepisy zostały trochę zmienione i uprościły pewne procedury, to dalej trzeba pozyskać grunt.

Wojsko, żeby wykonywać jakiekolwiek budowle, nawet polowe, musi mieć prawa do gruntu albo na podstawie wynajmu, albo własności. Nie możemy po prostu wejść na pole tylko dlatego, że nam się podoba, i od tego momentu zacząć działać.

Gen. bryg. Mariusz Ochalski
Gen. bryg. Mariusz Ochalski, szef Zarządu Inżynierii Wojskowej Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych
Autor. MON

Czy jest problem z pozyskaniem tej ziemi?

Do tej pory pozyskaliśmy pewną liczbę kilometrów wzdłuż granicy do tej rozbudowy linearnej, czyli bezpośredniej, zgodnie z przyjętą koncepcją rozbudowy inżynieryjnej. Chodzi o 400-metrowy pas graniczny jako pierwszy element tzw. potykacza. Jest to jednak tylko część oczekiwanej rozbudowy fortyfikacyjnej. Reszta w dużej mierze dzieje się w zakresie planistycznym i tego na razie nie widać.

Z racji tego, że nie ma pełnej dostępności terenu, bierzemy pod uwagę możliwość pozyskiwania gruntu na zasadzie „pożyczenia kilkuletniego”, z możliwością przedłużenia i z finansową rekompensatą. Nie chciałbym rozwijać tego tematu, bo to jest sprawa dla polityków, natomiast potrzeba jest.

Czyli potrzeby, jeśli chodzi o teren, są większe niż to, co udało się pozyskać. Jak w takim razie budowana jest Tarcza Wschód?

Obecnie wykonujemy miejsca składowania. One stały się dzisiaj podstawą całej formuły. Łatwiej pozyskać teren pod miejsce składowania, które zabezpieczy nam materiał na wiele kilometrów przyszłego wykorzystania, niż od razu te wszystkie kilometry wykupić od właścicieli.

Jeżeli chodzi o pozyskiwanie ziemi, to jest tutaj wiele wyzwań. Właścicielami terenów są rolnicy, ich działki nie zawsze odpowiadają naszym potrzebom, musimy je dzielić, współpracując z KOWR-em. Cała procedura związana z dzierżawą rolniczą jest uwarunkowana wieloma aspektami prawnymi i powoduje to sytuacje konfliktowe.

Jak dużo miejsc składowania udało się jak na razie stworzyć?

W roku 2025 wykonaliśmy szereg takich miejsc w oparciu o posiadane wcześniej obiekty wojskowe. W tym roku wkraczamy już na tereny pozyskane przez KOWR lub udostępniane po procedurach administracyjnych. Współpracujemy tutaj z poszczególnymi rejonowymi zarządami infrastruktury, które są stroną pozyskującą, oraz z WOT-em. Bo de facto te tereny formalnie pozyskuje WOT, a my jesteśmy wykonawcą zadań inżynieryjnych związanych z przygotowaniem rozbudowy linearnej czy miejsc składowania.

Na koniec zeszłego roku mieliśmy zabezpieczone około 100 km praktycznej długości terenu przygranicznego, który mieliśmy zabezpieczyć. Oczywiście, jeżeli liczyć to ściśle według koncepcji, to jest to troszeczkę mniej. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że w dużej mierze teren w pewnym sensie broni się sam i to także uwzględniamy.

Więc z oczekiwanego, docelowego pułapu długości około 500 km, te wykonane 100 km to są takie pierwsze koty za płoty. W tym roku zaplanowane jest kolejne około 20 miejsc składowania plus kilkadziesiąt kilometrów rozbudowy linearnej. Mam nadzieję, że uda się w praktyce wykonać tę rozbudowę w większym stopniu niż w poprzednim roku. Oczekuję, że osiągniemy do końca roku prawie 50 proc. tego, co było zakładane w Tarczy Wschód.

Tarcza Wschód, zapory betonowe, zęby smoka, gwiazdobloki
Tarcza Wschód, maj 2025
Autor. Jakub Borowski, Defence24.pl

Czyli 50 proc. w dwa lata?

Drugim elementem, który wymaga szerszego podejścia, jest zapewnienie mobilności. Realnych właścicieli i zarządców dróg mamy bardzo rozproszonych. Problem leży przede wszystkim w drogach blisko granicy, o niższym znaczeniu, gdzie zarządzają nimi władze lokalne. Trudno powiedzieć, że wszystkie te drogi są drogami o znaczeniu obronnym, co wiązałoby się automatycznie z nałożeniem zobowiązań przez MON i budową z jego środków.

Próbujemy więc razem z Departamentem Infrastruktury i innymi ministerstwami namówić samorządy do inwestycji, które mogą być refinansowane przez wojsko. Seria spotkań z samorządowcami już się odbyła i jest kontynuowana. Szukamy balansu pomiędzy potrzebami obronnymi a możliwościami lokalnymi.

Drugi aspekt w zakresie mobilności to budowanie świadomości dotyczącej parametrów terenu. Tutaj powoli w Siłach Zbrojnych wchodzi AI – sztuczna inteligencja – i przetwarzanie wieloparametrowe w postaci Big Data. Współpracujemy z Instytutem Badawczym Dróg i Mostów nad rozwiązaniem, dzięki któremu moglibyśmy korzystać ze wszelkich dostępnych danych: parametrów krzywizn dróg, nasypów i innych elementów. Dzisiaj trzeba to czytać z mapy, co wymaga wysiłku. Technologia pokazuje jednak, że może ułatwić nam działanie i już powoli testujemy to w cyfrowym środowisku.

Staramy się też powiązać wiedzę cywilną z potrzebami militarnymi. Z naszego punktu widzenia to przede wszystkim planowanie obronne dotyczące podejmowania decyzji o zniszczeniach – gdzie wykonać zniszczenie, jaki efekt przyniesie ono przeciwnikowi, a jaki wojskom własnym, oraz jak znaleźć obejście zniszczonej drogi.

To są systemy AI, które chcecie wdrażać, czy już nad nimi pracujecie?

Już pracujemy. Są opracowane poszczególne scenariusze działań inżynieryjnych – kilkadziesiąt takich scenariuszy już wstępnie przygotowaliśmy. Wymagają one wprowadzenia do systemu i przetestowania. Na razie DKWOT prowadzi prace nad opracowaniem systemu i powiązaniem danych zewnętrznych. To jest jeszcze śpiew przyszłości, ale już nad tym bardzo intensywnie myślimy.

Kolejny obszar to fizyczne przygotowanie do odtwarzania zniszczonej infrastruktury. Wiadomo, że zdolności wojskowe są ograniczone w porównaniu do środowiska przemysłowego czy firm cywilnych. Dzisiaj nie ma jednak mechanizmów, które pozwalałyby na łatwe wykorzystanie tego potencjału. Trzeba też składować materiały – czy to mają być pełnowymiarowe mosty, czy tzw. prowizoria mostowe o minimalnych wymaganiach wojskowych, by zabezpieczyć przerzut.

Tarcza Wschód, prace inżynieryjne
Tarcza Wschód, prace inżynieryjne
Autor. Jakub Botowski, Defence24.pl

Mówimy o dużych przeszkodach wodnych czy o niskim szczeblu działania?

Chodzi o niski szczebel, gdzie dla pojedynczego pojazdu trzeba szybko odtworzyć przejazd bez wielkiej wiedzy specjalistycznej. Oddziałów mostowych jest niewiele, ale istnieją rozwiązania konstrukcyjne, na przykład mosty składane, gdzie nawet drużyna po lekkim przeszkoleniu może budować konstrukcję spełniającą wymagania wojenne.

Chcielibyśmy zapytać o minowanie. Jest deklaracja przemysłu o powrocie do masowej produkcji min, ale ważne są też narzędzia, czyli to, czym chcemy minować. Pojawia się wiele pomysłów ze strony krajowego przemysłu. Jak Pan do tego podchodzi?

Na pewno wdrażany dzisiaj Baobab jest elementem bardzo istotnym, bo potęguje zdolności o rząd wielkości względem tego, co mieliśmy. Korzystamy z tego, że przemysł go w końcu dostarcza – w tym roku będą dostarczone pierwsze sztuki, w następnym kolejne. Pozwoli to znacznie szybciej wykonywać zadania.

Dylematem jest to, czy kopiować rozwiązania z Ukrainy, czy też ta wojna będzie wyglądała tak samo. Na pewno prym wiedzie automatyzacja i ograniczenie użycia człowieka, by unikać strat. Wyzwaniem jest proces proceduralny – jak masowo zdronizować wojsko. Przepisy i system pozyskiwania zdolności za tym nie nadążają.

Czyli prowadzicie też sprawdzenia i testy różnych systemów bezzałogowych?

My na razie zapoznajemy się i obserwujemy rozwiązania. Pomysłów jest wiele, a nie chcemy zamykać się na jedną firmę, skoro nie ma jeszcze ogólnych wymagań technicznych dla dronów czy podejścia do minowania.

Dzisiaj dla nas minowanie dronowe – to, co robią Ukraińcy – oznacza zastąpienie żołnierza, który wcześniej wykonywał wypad, by zaminować na przykład skrzyżowanie. Zmienia się środek i głębokość działania, bo drony na światłowodach latają dziś kilkadziesiąt kilometrów w głąb. Baobab służy do minowania we własnym ugrupowaniu, natomiast szukamy rozwiązania, jak minować poza horyzontem, na zapleczu przeciwnika.

Na Ukrainie obserwuje się na przykład drogi zaopatrzenia i minuje trasy logistyczne przeciwnika. Trudno, żeby na drodze zaopatrzenia za każdym razem stosować środki rozminowania. Ukraina wykorzystuje też drony naziemne tam, gdzie żołnierz nie może dotrzeć. My zapoznajemy się z tymi rozwiązaniami, oceniamy, ale musimy pamiętać, że wdrażanie nowych systemów technologicznych pociąga za sobą zmiany całościowe – organizacyjne, strukturalne logistyczne i doktrynalne. Zdecydowanie wdrożenie tak rewolucyjnych rozwiązań będzie wymagało zmiany doktryny Wojsk Lądowych. Mamy wyznaczony jeden z pułków, który ma zadanie demonstrować takie rozwiązania, skupiamy się oczywiście na tym co jest gotowe do wdrożenia.

A czy rozważacie powrót do tradycyjnych metod minowania?

To nie jest wielkie wyzwanie, problemem jest bardziej środek. Miny używane dawniej już nie istnieją. Odtworzenie tamtych rozwiązań przy użyciu nowych min to proces. Nie da się tego zrobić natychmiast. Jednym z kierunków jest pozyskanie rozwiązań w ramach rozwoju koreańskich rakiet Chunmoo. Pytanie, czy możemy w ramach produkcji w Polsce zastosować także ich rozwiązania minowania.

To wie Agencja Uzbrojenia. Są też gotowe rozwiązania amerykańskie, ale nie zawsze rozpowszechniane w innych krajach. Krążyła też koncepcja wykorzystania kalibrów 122 mm czy 155 mm do minowania. Ograniczenia finansowe nie pozwalają jednak iść we wszystkich kierunkach, więc analiza pokaże, co wybrać. Minowanie jest jedną z wielu zdolności, które musimy szybko odtworzyć po latach deficytu finansowania.

walce drogowe wibracyjne, Dynapac CA3500D, Tarcza Wschód, 2RBLog
Walce drogowe wibracyjne Dynapac CA3500D.
Autor. 2. Regionalna Baza Logistyczna

Czyli zdolności minowania to dzisiaj priorytet?

Tak, dużo już o tym powiedziałem. Ważne są też zdolności przeprawowe. W tym roku mamy pierwsze moduły PFM, czyli Zmotoryzowanego Parku Pontonowego, wprowadzane do Sił Zbrojnych. Trwają szkolenia żołnierzy dwóch pułków. Czekają nas badania wojskowe, by opisać to instrukcyjnie. Myślę, że w przyszłym roku zobaczymy pierwsze ćwiczenia z użyciem PFM w taktyce.

Wyzwaniem jest też to, jak wykonywać przeprawy w warunkach permanentnej inwigilacji. Konflikt na Ukrainie pokazuje, że to dylemat operacyjny. Maskowanie, mylenie i pozorowanie muszą być wprowadzane świadomie, a nie na pokaz. Przez wiele lat w ramach ćwiczeń często sami się oszukiwaliśmy, upraszczając kwestie przepraw, by sprostać innym celom. Założenie, że mamy spokój, jest błędne. Musimy uświadomić sobie realia: jak długo przeprawa jest otwarta, co uczestniczy w jej ochronie i jak działa cały system maskowania.

Maskowanie to nie tylko gałąź na hełmie, to cztery różne elementy. Działania pozorne, budowa pozornych stanowisk – to nasza odpowiedzialność. Chcemy wprowadzenia makiet wraz z każdym nowym sprzętem wchodzącym do wojska.

Ale tutaj nasz przemysł, na przykład Grupa Lubawa, ma chyba gotowe rozwiązania i nawet sukcesy eksportowe?

Tak, trzeba to powiązać. Jeśli wprowadzamy nowy sprzęt, a wymagania opisano parę lat temu, to makiet często nie ma w pakiecie. Musimy to nadgonić. Makieta nie musi być idealna – zawsze znajdzie się niuans w badaniu technicznym. Pytanie, co jest ważniejsze: doskonałość techniczna czy wartość operacyjna? Nie każdy dron na Ukrainie ma przecież termowizję.

Mamy nowe rozwiązania, jak siatka Berberys – to kolejna generacja o bardzo dobrych parametrach. Ale jeśli użytkuje się ją nieodpowiednio, na przykład kładąc bezpośrednio na sprzęt, to parametry spadają. To kwestia świadomości i szkolenia. Wchodzą też narzutki ochronne, maskowanie indywidualne, znane wcześniej głównie w wojskach specjalnych czy u snajperów. Chcemy, by to było powszechne. Każdy musi dbać o swój sprzęt i wiedzieć, jak go zamaskować. Nie mamy środków ani możliwości, by saperzy dbali o każdy pojedynczy pojazd w Siłach Zbrojnych.

Na drugą część wywiadu z generałem Ochalskim zapraszamy w sobotę.

Zobacz również

WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156
Reklama