Siły zbrojne

Siły Powietrzne w PMT: więcej F-16 i "lojalni skrzydłowi" dla F-35 [KOMENTARZ]

Makieta F-35A prezentowana w czasie podpisywania PMT. Fot. Maciej Szopa
Makieta F-35A prezentowana w czasie podpisywania PMT. Fot. Maciej Szopa

Podpisany właśnie Plan modernizacji technicznej na lata 2021-2035 z uwzględnieniem 2020 roku przyniósł kilka niespodzianek, szczególnie w zakresie inwestycji jakie mają zostać dokonane w siłach powietrznych. O ile zakup 32 F-35A nikogo już nie zaskoczył, to zrobiła to zapowiedź dokupienia dodatkowych samolotów F-16, a chyba jeszcze bardziej możliwość wejścia Polski w program „lojalnego skrzydłowego”, nad którym intensywnie pracuje się obecnie w Stanach Zjednoczonych. To, czy te założenia uda się spełnić, jest jednak kwestią otwartą. 

Nowe F-16

Zapowiedź dokupienia w ciągu najbliższego 15-lecia kolejnych F-16 można odbierać jako krok w kierunku utrzymania zdolności Sił Powietrznych. Produkcja tych samolotów została ponownie uruchomiona w tym roku w Greenville i nadal znajdują one klientów. W ostatnim czasie ich najnowsza wersję – F-16 Block 70, wykorzystującą rozwiązania stworzone dla F-35 – wybrał m.in. nasz słowacki sąsiad. Jak na razie nie poinformowano wprawdzie jakiej wersji i w jakim trybie miałaby Polska uzyskać kolejne F-16. Niezależnie jednak od tego czy byłyby to maszyny używane starszych wersji czy najnowsze, mogłyby one korzystać z istniejącej już w Polsce infrastruktury, a wyszkolone kadry także istnieją, wystarczyło by je rozbudować.

Wydaje się, że nowe F-16 zostaną zakupione w liczbie wystarczającej do wyposażenia 1-2 eskadr lotnictwa taktycznego. Trzeba bowiem pamiętać, że nawet zakup dwóch eskadr F-35 zastąpi liczebnie tylko myśliwce MiG-29. Tymczasem Su-22 (obecnie jedna, a do niedawna dwie eskadry) nadal pozostają bez sukcesora. F-16C/D (albo AM/BM), niezależnie od wersji, byłyby tutaj optymalne ze względu na zdolności dokonywania ataków na cele naziemne. Zakup używanych holenderskich F-16AM/BM właśnie w celu zastąpienia samolotów ze Świdwina rozważano zresztą już na początku bieżącej dekady, jednak sprawa została zaniedbana, a z okazji skorzystało kilka lat temu Chile.

Jeśli zakupione zostałyby fabrycznie nowe maszyny standardu Block 70/72, to otwarte pozostaje pytanie, czy przy okazji nie doszłoby do podniesienia do tej wersji eksploatowanych już obecnie 48 Jastrzębi.

Harpia

Z kolei zakup 32 F-35A Lightning II budzi pewne kontrowersje, ale nie tyle ze względu na jakość pozyskanej platformy powietrznej, ale kosztów jej pozyskania i późniejszego utrzymania w służbie, czy wreszcie wyboru bez postępowania konkurencyjnego. Amerykański parlament zgodził się na zakup tych myśliwców przez Polskę za kwotę do 6,5 mld USD i choć zapewne skończy się na pieniądzach mniejszych: 4 – 4,5 mld USD, to dojdą do tego jeszcze koszty dodatkowych szkoleń, uzbrojenia, wsparcia i kolejne kilkaset milionów USD na budowę infrastruktury.

Co do jakości F-35A jako maszyny bojowej, to konstrukcja ta wydaje się mieć już za sobą większość chorób wieku dziecięcego. Jest dzisiaj wybierana przez państwa szeroko pojętego Zachodu, (m.in. Wielka Brytania, Australia, Włochy, Korea Południowa, Japonia, Holandię, Danię, Norwegię, Belgię, Stany Zjednoczone i Izrael), a niektórzy użytkownicy decydują się na powiększenie floty. Przykładem jest tu Japonia, która dobrała pod koniec ubiegłego roku kolejnych 100 maszyn, 9 dokupuje Holandia a o dodatkowej 20 zaczyna mówić się w Republice Korei. Krytycy Lightninga II podnoszą wprawdzie fakt, że fizyczne własności stealth tej konstrukcji przestaną mieć wkrótce wartość, ponieważ prędzej czy później powstaną metody na ich niwelowanie. Argumentują przy okazji, że doskonalszą, bo „elastyczną” trudnowykrywalność można osiągnąć znacznie efektywniej przy pomocy użycia urządzeń walki elektronicznej. Taka maszyna jak F-35A wymaga też rozbudowanego - i kosztownego - systemu wsparcia.

F-35A jest jednak wybierany mimo to – nie tylko ze względu na jego zdolności do wejścia głębiej w obszar kontrolowany przez przeciwnika. Myśliwiec cechuje się też rozbudowanymi sensorami i zdolnościami do sieciocentrycznego działania na polu walki. To właśnie dlatego gen. broni Rajmund Andrzejczak na uroczystości podpisania PMT powiedział, że będzie to „maszyna, która będzie służyła rażeniu przeciwnika i dowodzeniu, ale przede wszystkim prowadzeniu rozpoznania, szczególnie przy wsparciu bezzałogowych statków powietrznych”. 

Harpii Szpon

Ta ostatnia uwaga dotyczy chyba największej niespodzianki lotniczej części PMT. Polska ma bowiem "starać się" o wejście w amerykański program loyal wingman, mającego na celu wyłonienie tanich bezzałogowców, bądź całej ich rodziny. Program otrzymał już polski kryptonim "Harpii Szpon". Maszyny te mają być w stanie operować wspólnie z myśliwcami 4 i 5 generacji i wymieniać się z nimi informacjami jako element sieciocentrycznego pola bitwy. W założeniu mają być znacznie tańsze niż załogowe maszyny i rozszerzyć możliwości sił powietrznych. Może to być interesujące z punktu widzenia Polski, która nawet poza zakupie dodatkowych F-16 i 32 F-35 będzie tylko około setką samolotów bojowych. Trzeba jednak będzie dysponować odpowiednim systemem, pozwalającym na utrzymanie, rozwój i realne bojowe wykorzystanie zdolności "skrzydłowych".

Wszystkie lotnicze zapowiedzi zawarte w 15-letnim Planie Modernizacji Technicznej można brać za dobrą monetę, jednak trzeba jednocześnie pamiętać o tym, że są to plany bardzo ambitne. Ich powodzenie jest zależne od wielu czynników, nie tylko wszystkim finansowego ale także technicznego. Jeśli chodzi o pieniądze to tutaj warunkiem są dobra koniunktura gospodarcza i możliwość realizacji zakładanego w dzisiejszym planie wieloletnim budżetu. Jego założenia można odczytać jako bardzo, a może nadmiernie optymistyczne, nie tylko co do samych wskaźników makroekonomicznych, ale też efektywności samego budżetu MON i udziału w nim wydatków na modernizację. Nie wiadomo więc, czy uda się je spełnić.

Problemy techniczne mogą z kolei dotyczyć takich kwestii jak zdolność Polski - sił zbrojnych, przemysłu do spożytkowania wszystkich możliwości F-35 i programu loyal wingman, tak aby rozwiązania te były efektywnie wykorzystywane i rzeczywiście były w stanie współdziałać w ramach sieci na współczesnym polu bitwy. Może to wymagać fundamentalnych zmian, także w organizacji całego systemu walki. Przygotowanie odpowiedniego systemu dowodzenia, procedur i kadr to bowiem nie tylko kwestia wydania odpowiedniej sumy pieniędzy ale także zaplanowania oraz konsekwentnej realizacji wieloletnich planów wdrażających te zaawansowane technologie. Wreszcie - otwartą kwestią jest, na ile na wydatkach na modernizację lotnictwa Sił Powietrznych skorzysta polski przemysł. To kilkadziesiąt miliardów złotych z budżetu, warto więc zadbać o to, aby te pieniądze przyczyniły się również do realnego rozwoju kompetencji przemysłowych w Polsce, a zatem narodowej gospodarki.

Komentarze