Siły zbrojne

Rusza program „Orka” – w Rosji [KOMENTARZ]

Fot. mil.ru
Fot. mil.ru

Rosjanie podjęli decyzję o wyposażeniu Floty Bałtyckiej w klasyczne okręty podwodne z rakietami manewrującymi. Chcą więc zrobić dokładnie to samo, co wcześniej polska Marynarka Wojenna w ramach programu „Orka” z tą jednak różnicą, że w ich przypadku na pewno się to uda.

Rosyjskie ministerstwo obrony podjęło prawdopodobnie decyzję o budowie trzeciej serii klasycznych okrętów podwodnych projektu 636.3 typu Warszawianka, które mają być przeznaczone dla Floty Bałtyckiej. Flota ta będzie więc trzecim związkiem operacyjnym rosyjskiej marynarki wojennej (po Flocie Czarnomorskiej i Flocie Oceanu Spokojnego), który będzie wykorzystywał tego typu jednostki pływające. Oczywiście, nie są to okręty podwodne wyposażone w napęd atomowy i napęd niezależny od powietrza. Pomimo tego stanowią one jednak ogromne zagrożenie mając na swoim uzbrojeniu rakiety manewrujące 3M14 systemu Kalibr, które mogą atakować cele lądowe nawet w odległości ponad 2000 km.

Flota Bałtycka od kilku lat ma już tego rodzaju pociski po przekazaniu jej ze stanu Floty Czarnomorskiej dwóch małych okrętów rakietowych projektu 21631 typu „Bujan-M”: „Sierpuchow” i „Zielienyj Doł”. Obie te jednostki, pomimo stosunkowo niewielkiej wyporności (około 950 ton) są wyposażone w system Kalibr z ośmiostanowiskowymi wyrzutniami pionowego startu dla rakiet manewrujących 3M14 i rakiet przeciwokrętowych 3M45. Ze względu na brak skutecznego uzbrojenia przeciwlotniczego, wykorzystanie operacyjne tych korwet na Bałtyku będzie jednak dla Rosjan bardzo utrudnione (podobnie jak obecnie wprowadzanych do służby we Flocie Bałtyckiej korwet projektu 22800 typu Karakurt). W przypadku okrętów podwodnych zagrożenie atakiem z powietrza nie jest już takie duże.

Przypuszcza się, że budowa okrętów podwodnych typu „Warszawianka” dla Floty Bałtyckiej zacznie się zaraz po zakończeniu dostaw dla Floty Oceanu Spokojnego i będzie się odbywała według takiego samego harmonogramu. Kontrakt na budowę sześciu okrętów projektu 636.3 na Pacyfik zawarto 7 września 2016 r., a pierwsza jednostka „Pietropawłowsk-Kamczatskij” ma wejść do służby jeszcze w tym roku, a więc po trzech latach. Ostatni okręt ma natomiast zostać dostarczony do końca 2022 roku.

Jeżeli więc umowa ze stocznią Admirałtiejskije Wierfi w Sankt Petersburgu zostanie podpisana jeszcze w tym roku, to pierwsza „Warszawianka” może pojawić się na Bałtyku już w 2022 roku, a więc w momencie, gdy żaden z polskich okrętów podwodnych nie będzie już sprawny operacyjnie. Polska będzie wtedy również pozbawiona nawodnych, okrętowych sił zwalczania okrętów podwodnych, ponieważ w Ministerstwie Obrony Narodowej zastopowano program „Miecznik”, a fregaty typu Oliver Hazard Perry i okręt ORP „Kaszub” są pozbawione skutecznych systemów obrony przeciwlotniczej. Nie mogą wiec skutecznie działać przy permanentnym zagrożeniu atakiem z powietrza, jakie mamy na Morzu Bałtyckim.

Rosyjskim okrętom podwodnym będzie więc można orzeciwstawić na co dzień jedynie jednostki pływające niemieckiej i duńskiej marynarki wojennej, które z zasady działają na zachodnim Bałtyku. Co gorsza, jest możliwość, że „Warszawianki” pojawią się na Morzu Bałtyckim już w przyszłym roku. Rosjanie mogą bowiem czasowo przebazować z Floty Czarnomorskiej dwie lub trzy takie jednostki, a więc zrobić dokładnie to samo co w przypadku korwet typu „Bujan-M”.

Decyzja rosyjskiego ministerstwa obrony jest całkowitym zaprzeczeniem prowadzonych w Polsce analiz, w których  autorytatywnie twierdzono, że na Bałtyku mogą działać tylko niewielkie okręty podwodne o wyporności około 1600 ton, długości do 60 m i uzbrojone głównie w broń torpedową. Teraz okazuje się, że Rosjanie uznali za racjonalne wprowadzenie na Morze Bałtyckie okrętów podwodnych o wyporności 3950 ton i długości 73,8 m, a więc jeszcze większych niż będący nadal na wyposażeniu polskiej Marynarki Wojennej ORP „Orzeł”. Co więcej, rosyjscy analitycy uznali, że wprowadzenie platform pływających uzbrojonych nawet tylko w kilkanaście rakiet manewrujących jest korzystne z punktu widzenia operacyjnego.

Przeważył fakt, że okręty podwodne jako jedyny środek walki mogą skrycie zająć pozycję ogniową jeszcze przed wybuchem konfliktu i z zaskoczenia uderzyć na dowolny punkt w Europie. Będzie to tym łatwiejsze, że autonomiczność okrętów typu „Warszawianka” oceniono na 45 dni.

O możliwości wprowadzenia okrętów projektu 636.3 na Bałtyk pisaliśmy na portalu Defence24.pl już dwa lata temu. Teraz nasze przewidywania się sprawdzają. Problem polega na tym, że polska Marynarka Wojenna przez zastopowanie wszystkich programów okrętów bojowych („Orka”, Miecznik” i „Czapla”) jest kompletnie nieprzygotowana na „przyjęcie” „Warszawianek”. W ich przypadku dwa nadbrzeżne dywizjony rakietowe i cztery śmigłowce ZOP już bowiem na pewno nie wystarczą.

Odczuwalne zaczną być również skutki opóźniania decyzji o rozpoczęciu programu „Narew”. Bez nowoczesnego systemu przeciwlotniczego krótkiego zasięgu polski system obrony może się bowiem okazać całkowicie bezsilny wobec ataku niskolecących pocisków manewrujących wystrzelonych niespodziewanie np. z okolicy duńskiego Bornholmu. Co to oznacza dla polskich lotnisk, stanowisk dowodzenia oraz tak strategicznych instalacji jak np. gazoport – lepiej nie myśleć.

Jeśli jesteś przedstawicielem wybranych instytucji zajmujących się bezpieczeństwem Państwa przysługuje Ci 100% zniżki!
Aby uzyskać zniżkę załóż darmowe konto w serwisie Defence24.pl używając służbowego adresu e-mail. Po jego potwierdzeniu, jeśli przysługuje Tobie zniżka, uzyskasz dostęp do wszystkich treści na platformie bezpłatnie.