- WIADOMOŚCI
Rewolucja w pokonywaniu przeszkód wodnych. „Do obsługi potrzeba 35 osób, a nie 170”
Jak powinna wyglądać współpraca wojska z firmami cywilnymi w kwestii logistyki, jak powinno wyglądać zaplecze warsztatowe oraz w jaki sposób należy prowadzić działania inżynieryjne? O tych kwestiach rozmawiali przedstawiciele wojska oraz przemysłu na tegorocznej edycji Defence24Days.
Autor. Defence24
W panelu pt. „Kompleksowa logistyka i wsparcie inżynieryjne pola walki nowej generacji” podczas Defence24Days udział wzięli:
- płk. Artur Gruszczyk, Zarząd Inżynierii Wojskowej (ZIW) DGRSZ
- Andrzej Więcław, Wiceprezes Zarządu Dobrowolski Sp. z o.o.
- Krzysztof Kulesza, Dyrektor Techniczny (CTO) w firmie Stekop
- Dr Christina Balis, Dyrektor ds. Kampanii Strategicznych Kellogg, Brown & Root (KBR)
- Aleksander Galas, Prezes Zarządu ARPOL Narzędzia Profesjonalne Sp. z o.o.
Kierunki działań wojsk inżynieryjnych
Płk. Gruszczyk wskazał, że wojska inżynieryjne i podejmowane przez nie działania są warunkiem koniecznym do sprawnego działania logistyki wszystkich rodzajów Sił Zbrojnych oraz innych służb. Wśród kierunków rozwoju tudzież wyzwań w związku z rozbudową armii wymienione zostało dostosowanie infrastruktury, sprzętu oraz szkolenia. Wśród obszarów działania wojsk inżynieryjnych wymieniono mobilność, kontrmobilność oraz ochrona i przetrwanie wojsk.
Jeżeli chodzi o mobilność, to pułkownik przytoczył także kilka ciekawych informacji dotyczących specyfiki terenu naszego kraju. Wskazał dane Głównego Urzędu Statystycznego, zgodnie z którymi co 6-7 km statystycznie występuje przeszkoda wodna o szerokości powyżej 10 metrów. Ukazuje to, ile potrzeba sprzętu, aby móc realizować tylko samo pokonywanie takich problemów.
Autor. Defence24
Z kolei Dyrekcja Dróg i Autostrad wskazuje, że w kraju mamy ponad 200 przepraw o szerokości większej niż 250 metrów. Ukazuje to skalę wyzwań dla wojsk inżynieryjnych w przypadku ich ewentualnego zniszczenia lub uszkodzenia przez przeciwnika. Idąc dalej, pułkownik Gruszczyk wskazał na nowe zdolności pozyskane przez wojska inżynieryjne dzięki nowym mostom pontonowym PFM (Daglezja-P), MS-20 Daglezja oraz MS-40.
Jeżeli chodzi o kontrmobilność, to wskazane zostały systemy minowania narzutowego Baobab-K oraz Bluszcz, które są pozyskiwane na stan wojska. Pułkownik przytoczył tutaj informacje o zaminowaniu przez Rosjan w obwodach donieckim i ługańskim pasów o szerokości 40 km. Ukazuje to skalę działań związanych z realizacją takiego „wyłączenia” terenu oraz później z jego rozminowaniem.
Bezzałogowce ważne dla wojska
Jako przykład dodatkowej zdolności pozyskanej dla wojsk inżynieryjnych pułkownik Gruszczyk wskazał kupione z USA komplety UBM pozwalające na tworzenie infrastruktury tymczasowej. W temacie platform bezzałogowych i opcjonalnie bezzałogowych podkreślono, aby wdrażanie ich następowało systemowo, aby w ramach tego kupowane były nie tylko drony, ale także np. analizatory obrazu i niezbędne zaplecze.
One są i będą bardzo ważnym narzędziem dla żołnierzy, którzy potrzebują jak najwięcej informacji oraz ich należytego przetworzenia, by móc podjąć odpowiednie decyzje. Co więcej, ważne jest także, aby mieli oni regularnie do czynienia z dronami, by wyrabiać odpowiednie umiejętności i praktykę z ich obsługi. Wojska inżynieryjne stale obserwują działania na Ukrainie i na bazie tego wyciągają wnioski wpływające na ich rozwój.
Pułkownik powiedział także, że oba typy wymienionych platform będą odpowiedzią na wyzwania związane z demografią i pozyskiwaniem rekrutów, jednak to nie jedyny przykład podejścia wojsk inżynieryjnych do tego typu problemów. Wskazał tutaj na pozyskiwane nowe mosty pontonowe, do których obsługi potrzeba 35-40 żołnierzy, gdzie wcześniej do tego potrzeba było 170 osób. W przypadku rozpoznania, kiedyś niezbędne było zaangażowanie do tego np. 10 żołnierzy, teraz dzięki dronom liczba ta zmniejsza się do 3.
O bezzałogowe i opcjonalnie bezzałogowe platformy został zapytany także Dyrektor Techniczny z firmy Stekop Krzysztof Kulesza. Wskazał on na zalety tych drugich, które dzięki możliwości manualnego sterowania przez człowieka nie potrzebują tak dużego wsparcia do dotarcia na miejsce, podczas gdy stricte bezzałogowiec potrzebowałby np. lawety. To tym samym większa elastyczność w działaniu.
Autor. Defence24
Bluszcz doceniony zagranicą
Dyrektor Kulesza wskazał także miejsce dla tego typu platform o masie około 3,5 ton - czyli operowaniu na zapleczu frontu, stanowiąc uzupełnienie pomiędzy dużymi pojazdami logistycznymi, a małymi bezzałogowcami lądowymi, które dostarczają sprzęt na pierwszą linię. Podkreślona została także łatwość wdrożenia i nauki obsługi przez żołnierzy rozwiązań opcjonalnie bezzałogowych, których przykładem jest wspomniany pojazd Bluszcz.
Żołnierze mieli już po 2-3 dniach zapoznawania się z nim samodzielnie realizować działania. Podkreślone zostało, że kierowca w takim pojeździe jest nadal lepszym rozwiązaniem niż sterowanie za pomocą konsoli, ponieważ może on poruszać się szybciej (na równi ze zwykłymi samochodami), lepiej reagować na polu bitwy oraz szybciej przewidywać pewne zagrożenia. Dopiero po dotarciu w miejsce działania lepsze będzie operowanie przez żołnierza za pomocą konsoli.
Autor. Adam Świerkowski / Defence24
Sam Bluszcz został doceniony nie tylko przez Wojsko Polskie, ale cieszy się także zainteresowaniem za granicą. Co do przyszłości i rozwoju wspomnianych typów platform, to jeszcze nie wiemy, jak będzie on przebiegał. Dopiero kolejne konflikty zbrojne pokażą, jak będą wdrażane zmiany i jaki będzie docelowy kształt takich rozwiązań (jak miało to miejsce w przypadku czołgu, do czego nawiązał dyrektor Kulesza).
Przykładem takich zmian ewolucyjnych jest właśnie Bluszcz (w zmienionej wersji 2-miejscowej był pokazany na tegorocznej Defence24Days), który stale jest udoskonalany. Ważne w tym procesie były ćwiczenia Żelazny Obrońca. Dzięki współpracy z żołnierzami udało się wskazać, co należy rozwinąć, a co należy zarzucić.
Przedstawiciel Stekop wyraził także zadowolenie z faktu, że wojsko pozwoliło przemysłowi na pojawienie się na poligonie i wspólne testowanie oraz badanie wielu konstrukcji. Dyrektor Kulesza wskazał także jak wygląda ewolucja wielu platform, wskazując na fakt, że podwozia często są takie same przez dekady, ale rozwój technologiczny wielu rozwiązań zawartych w pojazdach to już kwestia lat. W przypadku oprogramowania rewolucje odbywają się czasem co pół roku, pokazując jak nowe technologie się zmieniają i adaptują.
O kwestie związane z zapleczem remontowym oraz mobilnymi warsztatami zapytany został CEO firmy ARPOL Narzędzia Profesjonalne Aleksander Galas. Wskazał on na konieczność spersonalizowania zamówienia pod użytkownika oraz zmiany podejścia do założenia, że zestawy narzędzi mają być do wszystkiego. Dostarczane rozwiązania muszą być poręczne i dostosowane pod konkretne zadania.
Autor. Defence24
ARPOL stanowi w tym wszystkim pośrednika między producentami narzędzi a wojskiem, który dba o to, by dostarczane rozwiązania były wysokiej jakości i miały odpowiednie certyfikaty oraz atesty. Co do mobilnych warsztatów, prezes Galas wskazał, że na bazie informacji i wniosków, jakie napływają z Ukrainy, są one podstawą obsługi sprzętu wojskowego. Większe rozwiązania bazujące np. na kontenerach oczywiście dalej są potrzebne, jednak na pierwszej linii się już nie sprawdzą.
Wskazał, że użytkownik zmienił podejście do pozyskiwania narzędzi, znika myślenie sprzed np. 10 lat, że „wszystko się przyda” (powiedzenie znane chyba każdemu, kto lubi czasem coś pomajsterkować). Użytkownik teraz bardzo mocno zawęża swoje wymagania i liczbę pozyskiwanych narzędzi, aby nie być potem przeciążonym lub niepotrzebnie obciążać pojazd warsztatowy.
Zobacz też
Współczesne pole walki wymaga nowych narzędziSponsorowany
Przygotować się zanim będzie za późno
O kwestii wyzwań, jakie czekają logistykę, mówiła Dr Christina Balis z firmy Kellogg, Brown & Root (KBR). Wskazała, że tak naprawdę problemem jest tutaj nie tylko rozbudowa armii, ale przede wszystkim zapewnienie wsparcia dla sprzętu i ludzi, zarówno w czasie pokoju, jak i wojny. Zważywszy na zmieniające się pole walki, kluczem dla logistyki (i nie tylko) jest odpowiednie przygotowanie się jeszcze zanim konflikt przejdzie w fazę gorącą.
Mówiła o tym, że 70% kosztów związanych ze sprzętem stanowi eksploatacja oraz jego wsparcie. Jeżeli obszary te są zaniedbane to przekłada się na obniżenie zdolności i brak możliwości użycia pełnej floty w przypadku wybuchu konfliktu. Podkreśliła, że należy mieć tożsame cele w kontekście logistyki w czasie pokoju, jak i wojny - efektywność oraz wydajność.
Autor. Defence24
Kluczowy jest w tym obszarze także dialog pomiędzy wojskiem i przemysłem, ponieważ gdy nastąpi kryzys i wojsko poprosi o pomoc, to nie będzie już czasu na przygotowanie się przemysłu. Ważne w budowaniu tej relacji jest także zawieranie umów wieloletnich, aby stabilnie budować zaufanie pomiędzy stronami i przygotowywać je do potencjalnych problemów. Przykładem na to, jak ważne jest to współdziałanie, jest właśnie Ukraina.
Dr Balis wskazała także, że firmy cywilne mogą być dla wojska przedłużeniem wielu działań, począwszy od wspierania łańcucha dostaw, poprzez pomoc przy eksploatacji, a skończywszy na realizacji zadań logistycznych. Zagrożeniem na współczesnym polu walki dla logistyki są nie tylko drony, o których rozmawiano, ale nawet ataki w cyberprzestrzeni.
Potrzeba pogłębionego dialogu przemysłu i wojska
O wyzwaniach i kooperacji przemysłu z wojskiem mówił także Andrzej Więcław, Wiceprezes Zarządu firmy Dobrowolski. Wspomniał, że przemysł oraz transport powinny być przygotowane do wykorzystania w celach wojskowych, zwłaszcza zważywszy na fakt, że jesteśmy krajem przyfrontowym. Firmy cywilne powinny być gotowe na odbiór i przewóz ładunków wojskowych.
Polska jest krajem tranzytowym dla wszystkich armii NATO, a po ewentualnym przyjęciu przez UE „wojskowego Schengen” wiele procesów jeszcze bardziej przyspieszy. Odnośnie kooperacji z wojskiem wskazał na mnogość standardów obowiązujących w armiach NATO i armii amerykańskiej oraz tych, jakich wymaga MON/AU.
Autor. Defence24
Są one zazwyczaj do siebie zbliżone, ale często występują znaczne różnice, co utrudnia producentom wiele kwestii. Potrzebne jest pogłębianie dialogu pomiędzy przemysłem i wojskiem. Prezes Więcław odniósł się także do programu SAFE, który będzie dotyczył sporych ilości sprzętu, jednak jest w nim równie dużo niewiadomych, które nie ułatwiają jego realizacji. Do tego dochodzą wojskowe procedury, które są nastawione na długi czas trwania, a trzeba to przyspieszyć.
Wskazał także, że przemysł potrzebuje umów wieloletnich, które pozwolą mu na dostosowanie swoich zdolności pod potrzeby wojska i pozwolą na zabezpieczenie wielu procesów. Pozwoli to m.in. na znalezienie odpowiednich kadr, ponieważ nie da się przestawić ot tak pracowników z jednej linii produkcyjnej na drugą (np. dotyczącą dostaw dla stricte wojska).
Odniósł się także do procesu konteneryzacji Wojska Polskiego, który trwa już od 30 lat i przebiega bardzo dynamicznie, ale jeszcze potrzeba tutaj kilku poprawek. Wskazał także na coraz liczniejsze zlecanie przez armię montażu opancerzonych kabin lub zabudów na pojazdach, oraz stawianie wymogów, by posiadały one wkładki typu run-flat. Ukazuje to skalę działań, jakie przemysł musi zrealizować, aby spełnić oczekiwania wojskowego zamawiającego.
Wspomniana została także inżynieria materiałowa jako przykład zastosowania nowych technologii w przemyśle, która pozwala na stosowanie coraz mocniejszych materiałów, które jednocześnie są lżejsze.
Autor. Defence24.pl





WIDEO: Trumpolog: blokada Ormuzu się nie uda | Premier Tusk w Korei Płd | Defence24Week #156