Siły zbrojne

Przeciwko Armatom. Europa i USA pracują nad nowym orężem dla czołgów [ANALIZA]

Fot. Rheinmetall Defence
Fot. Rheinmetall Defence

W ostatnich latach w państwach NATO obserwuje się masowy powrót do czołgów podstawowych po latach zapowiadanego kresu historii tego typu wozu bojowego na nowoczesnym polu walki. Fakt ten niesie za sobą konieczność modernizacji istniejących i intensywnego rozwoju nowych konstrukcji tego typu. To z kolei wiąże się także z ciągłym udoskonalaniem ich siły ognia, a co za tym idzie uzbrojenia i amunicji czołgowej.

Wstęp

Na fakt ten wpływ ma wiele czynników. Pierwszym jest radykalna zmiana sytuacji międzynarodowej jaka miała miejsce na całym świecie, począwszy od 2014 roku. Wzrost globalnej rywalizacji spowodował powrót do konwencjonalnego sposobu prowadzenia wojny, odchodząc tym samym od trwającej od prawie ćwierć dekady epoki konfliktów asymetrycznych i ekspedycyjnych. Drugim czynnikiem mającym na to wpływ są niewątpliwie doświadczenia z ostatnich konfliktów zbrojnych takich jak wojna domowa w Syrii, wojna hybrydowa na wschodniej Ukrainie czy także II wojna armeńsko-azerska. Trzecim z kolei jest wymóg dalszej modernizacji lub wymiany obecnie eksploatowanych systemów uzbrojenia, z których większość została wdrożona do służby liniowej u progu końca Zimnej Wojny lub zaraz po jej zakończeniu. Nie można też nie zauważyć, że potencjalny przeciwnik - Federacja Rosyjska - wprowadza na uzbrojenie nowe platformy pancerne, tak T-14 Armata, modernizuje również posiadany potencjał istniejących wozów, w rodzaju T-90M. To wymaga odpowiedzi ze strony państw zachodnich.

Obecnie wspomniane prace realizowane są głównie w trzech państwach NATO, które zachowywały i nadal rozwijają swoją bazą przemysłową i know-how oraz dysponują środkami finansowymi niezbędnymi do ich prowadzenia. Mowa o Francji, Niemczech i USA, gdyż obecnie Wielka Brytania czy Włochy pomimo stworzenia i produkcji seryjnej własnych czołgów podstawowych (odpowiednio Challenger 2 i C1 Ariete) jeszcze w latach 90. zeszłego wieku zatraciły je w znacznym stopniu. Wszystkie pierwsze wspomniane państwa nadal rozwijają swoje dotychczasowe konstrukcje takie jak -odpowiednio- AMX-56 Leclerc, Leopard 2 czy M1 Abrams, a także rozpoczęły już działania mające na celu stworzenie ich docelowych następców nowej generacji.

image
Armata gładkolufowa Rh-130 L51 kal. 130 mm. Fot. Rheinmetall

Niemcy

W ostatnich latach kraj ten zdecydował się na dalszy rozwój uzbrojenia czołgów podstawowych w aż trzech różnych kierunkach. Pierwszy z nich jest dalszy rozwój obecnej rodziny armat gładkolufowych Rh-120 kal. 120 mm, czego efektem jest najnowsza jej wersja oznaczona jako L55A1. W porównaniu do bazowego wariantu L55 (stanowiący zmodernizowaną i wydłużoną wersję oryginalnej L44) wersja ta została dostosowana do wykorzystywania całej rodziny najnowszej amunicji kal. 120 mm produkcji Rheinmetalla, w tym nowej generacji pocisków podkalibrowych o wyższym potencjale energetycznym niż obecnie używane DM63/DM63A1. Osiągnięto m.in. poprzez dopuszczenie większego ciśnienia gazów prochowych. Na wybór tej konstrukcji zdecydowały się już Niemcy (104 egzemplarze zmodernizowane do standardu Leopard 2A7V), a także Węgry (44 egzemplarze zakupionych Leopardów 2A7) oraz Dania (38 egzemplarzy zmodernizowanych do standardu Leopard 2A7DK zbliżonego do Leoparda 2A7V) a także Wielka Brytania, która uzbroi w nowe wieże z armatami L55A1 swoje czołgi modernizowane do standardu Challenger 3. Równolegle wprowadzana jest możliwość pełnego wykorzystania zdolności amunicji programowalnej DM11, aczkolwiek do tego nie ma potrzeby wymiany armaty L44/L55 na L55A1 (lub potencjalnie L44A1, czyli wariant z krótszą lufą, ale z możliwością użycia nowej amunicji). 

Drugi to ciągłe opracowywanie kolejnych wersji amunicji kal. 120 mm. Powyżej wspomniano już o nowej rodzinie DM11 oraz DM63/DM63A1, a obecnie niemiecka zbrojeniówka prowadzi pracę nad najnowszymi nabojami tego typu. Pierwszym z nich jest podkalibrowy DM73, którego to rozwój zakończył się na początku tego roku, a obecnie przechodzi cykl badań i prób resortowych, które mają się zakończyć do końca tego roku. Jak pisał EDR Magazine, wykorzystuje on pewne elementy konstrukcji istniejących DM63A1 i ma zwiększoną energię o około 8 proc., a głównym celem prac było zwiększenie zasięgu. Drugim z nich jest nadal rozwijany KE2020Neo, które według deklaracji ma w pełni wykorzystać potencjał armaty L55A1 kal. 120 mm nad którą pracę mają zostać zakończone do 2024 roku, a po próbach ma trafić do służby liniowej planowo w 2026 roku.

image
Niemiecka armata gładkolufowa Rh-120 L55A1 kal. 120 mm ma trafić m.in. do zmodernizowanych brytyjskich Challengerów 3. Fot. Rheinmetall

Trzecim z kolei jest rozwój nowej armaty gładkolufowej Rh-130 L51 kal. 130 mm wraz z całą rodziną dedykowanej amunicji. Kroki te są logiczną konsekwencją dwóch wyżej wymienionych kierunków rozwojów, które koncentrują się na osiągnięciu maksymalnych możliwości starszego systemu, a tym sam wyczerpania jego zdolności modernizacyjnych w perspektywie najbliższych kilkunastu lat. Prace te mają także niebagatelny związek z programem przyszłego "europejskiego" czołgu podstawowego nowej generacji Main Ground Combat System (MGCS), który w założeniu ma otrzymać uzbrojenie główne zupełnie nowej generacji.

Makieta wspomnianej armaty została po raz pierwszy zaprezentowana na międzynarodowych targach zbrojeniowych Eurosatory 2016 w Paryżu. Prace nad tą konstrukcją rozpoczęto w 2015 roku w odpowiedzi na ujawnienie rosyjskiego czołgu podstawowego nowej generacji T-14 Armata. Lufa o gładkim przewodzie jest wyposażona w rękaw termiczny, nie posiada hamulca wylotowego. Jej długość to 51 kalibrów, a masa własna 1400 kg. Cała armata ma masę  3000 kg (bez elementów mocujących), co przy masie 2700 kg swojej poprzedniczki oznacza wzrost masy o jedynie 10%.

Równolegle prowadzone są prace nad nową amunicją kal. 130 mm, a w tym pociskiem podkalibrowym nowej generacji wyposażonym w półpalną łuskę, nowy materiał miotający i zaawansowany, długi penetrator wolframowy, a także pociskiem odłamkowo-burzącym (bazującym na DM11). Wspomniane naboje mają mieć masę 30 kg i długość 1,3 metra, co wymaga zastosowania automatu ładowania, co jest nowością w przypadku dotychczasowych niemieckich rozwiązań tego typu. Dzięki temu jednak osiągnięte ma zostać zwiększenie energii kinetycznej o aż 50% w porównaniu do poprzedniczki. Rozwój tego systemu ma zająć jednak najbliższą dekadę pomimo przeprowadzenia pierwszych i według deklaracji bardzo obiecujących prób. Demonstrator armaty 130 mm znalazł się m.in. na czołgu Challenger 2.

image
Grafika koncepcyjna systemu ASCALON. Fot. Nexter Systems

Francja

Państwo to posiadające dotąd względnie najmłodszy w Europie czołg podstawowy w ostatnim czasie wybrała dwukierunkowy rozwój jego oręża. Pierwszy z nich polega na dalszym rozwoju rodziny amunicji kal. 120 mm do armaty armaty gładkolufowej GIAT CN120-26/52 kal. 120 mm w jaką uzbrojony jest AMX-56 Leclerc. W ostatnim czasie Nexter Munitions (część koncernu Nexter Systems odpowiadającego za amunicję) zaprezentowała nową amunicję podkalibrową SHARD kal. 120 mm. Ma ona być według deklaracji kompatybilna ze wszystkimi standardowymi armatami kal. 120 mm jakie występują w NATO, jednocześnie wykorzystywać nowe technologie metalurgiczne i nową konstrukcję. Obecnie jest cały czas rozwijana, prowadzono już strzelania. Badania kwalifikacyjne mają być realizowane w 2022 roku, nowe pociski mają być eksploatowane równolegle z obecnymi F1B i F1B+, stopniowo uzupełniając je i zastępując.

Do rodziny nowej amunicji będą należeć także budowana wielozadaniowa amunicja 120 IM3M wykorzystująca materiały mało wrażliwe oraz pocisk 120 N-LOS, czyli amunicja kierowana powstała z uwzględnieniem doświadczeń programu KATANA, czyli pocisków precyzyjnych do haubic 155 mm. Nexter podkreśla jednocześnie, że cały czas chce pracować nad technologiami pozwalającymi przełamywać zagrożenia ze strony doskonalonych aktywnych systemów ochrony i pancerzy reaktywnych.

Drugą drogą jest z kolei opracowanie zupełnie nowego systemu uzbrojenia nowej generacji dla czołgów podstawowych, analogicznie jak ma to miejsce w przypadku Niemiec. Niedawno Nexter Systems ujawnił koncepcję nowej armaty gładkolufowej kal. 140 mm o nazwie ASCALON (Autoloaded and SCALable Outperforming guN). System jest projektowany z myślą o nowym europejskim czołgu podstawowym nowej generacji MGCS w którym to Francja, a w tym sam Nexter jest jednym z dwóch głównych partnerów. Będzie to z pewnością oznaczało ostrą rywalizację z propozycją niemieckiego Rheinmetalla w postaci systemu Rh-130 L51 kal. 130 mm, która będzie miała nie tylko przebieg merytoryczno-techniczny ale również ekonomiczno-polityczny.

image
Nabój SHARD kal. 120 mm. Fot. Nexter Systems

Sam system ASCALON składa się z armaty gładkolufowej z automatem ładowania oraz specjalnej amunicji teleskopowej kal. 140 mm. Jak dotąd nie ujawniono więcej szczegółów dotyczących tej konstrukcji gdyż znajduje się ona na etapie koncepcyjnym i czekają ją jeszcze lata rozwoju. Przy pracach tych wykorzystane mają być wieloletnie doświadczenia związane z armatami kal. 120 mm, amunicją teleskopową różnego typu, a efekty prób prototypowej armaty gładkolufowej Nexter FTMA kal. 140 mm. Według założeń ma on stanowić kompleksowe rozwiązanie nie tylko w perspektywie najbliższych kilkunastu lat ale także w latach 40. i 50 XXI wieku.

W założeniu nowa amunicja kal. 140 mm ma dysponować początkową energią kinetyczną  10, a w przyszłości nawet 13 megadżuli oraz mieć długość aż 130 cm. Potencjalnie rozważane jest także stworzenie nowej "inteligentnej" amunicji, która ma pozwolić na zwalczanie celów "poza zasięgiem wzroku" w trybie BLOS/NLOS (Beyond/Non Line Of Sight). Dodatkowo opracowany ma zostać specjalny hamulec wylotowy, którzy zmniejszy odrzut armaty oraz podmuch wystrzału, co pozwoli na bezpieczne operowanie piechoty w okolicach strzelającego czołgu, a także instalację tego systemu uzbrojenia na platformach o masie poniżej 50 ton.

image
M1A2SEPv2 strzelający z armaty gładkolufowej M256 kal. 120 mm, która najprawdopodobniej nadal pozostanie głównym uzbrojeniem Abramsów. Fot. Spc. Christian Duplessie/U.S. Army

USA

Amerykanie nadal stawiają na ciągły rozwój kolejnych generacji nowoczesnej gamy amunicji kal. 120 mm dla swoich czołgów podstawowych z rodziny M1 Abrams. Pomimo upływu ponad ćwierć wieku od wdrożenia do służby liniowej wariantu M1A1 uzbrojonego w armatę gładkolufową M256 kal. 120 mm (amerykańska licencyjna wersja niemieckiej Rh-120 L44 kal. 120 mm) nadal nie zdecydowano się na modernizację lub wymianę tej konstrukcji na nowszą jej wersję (np. Rh-120 L55/L55A1) lub zupełnie nową armatę gładkolufową.

Z kolei prace nad docelowym następcą wspomnianego Abramsa prowadzone w ramach programu opcjonalnie załogowego czołgu podstawowego nowej generacji o nazwie Optionally Manned Tank (OMT) znajdują się obecnie na etapie prac koncepcyjno-analitycznych. Na 2023 roku jest planowany wybór docelowej wizji jego dalszego rozwoju oraz rozpoczęcie prac nad potencjalnym prototypem. Z tego też powodu wóz ten znajduje się na bardzo wczesnym poziomie rozwoju jego planowe wdrożenie do służby liniowej jest przewidziane w perspektywie po 2040 roku.

Obecnie U.S. Army wdraża na swoje uzbrojenie najnowszą generację amunicji kal. 120 mm opracowaną przez rodzimą spółkę Orbital ATK. Wśród nich wymienić można podkalibrowe M829A4 Advanced Kinetic Energy (AKE) oraz wielozadaniową XM1147 Advanced Multi Purpose (AMP). Pierwszy z typów tych pocisków jest w pełnej produkcji seryjnej, drugi jest w produkcji małoseryjnej. Amunicja ta jest przeznaczona dla najnowszej wersji Abramsa, a konkretnie M1A2SEPv3, która jest wyposażona w zmodernizowany system kierowania ogniem przystosowany do pełnego użycia tego typu zaawansowanej amunicji. 

image
Pocisk XM1147 AMP w trakcie lotu. Fot. Northrop Grumann

Pierwszy z tych pocisków jest wyposażony podobnie jak poprzednie wersje pocisków M829 penetrator z zuubożnego uranu, a jego specyfika techniczna jest tajna. Według deklaracji ma być on zdolny do skutecznego rażenia ciężkich wozów bojowych chronionych przez pancerz reaktywny trzeciej generacji, a także aktywne systemy osłony pojazdu (ASOP). Oznacza to radykalne zwiększenie siły rażenia pocisku. Wiadomo, że zakłada on współpracę z systemem Ammunition Data Link, łączącym go z systemem kierowania ogniem, co może sugerować zastosowanie nowych technologii, nie stosowanych wcześniej w pociskach kinetycznych. Zgodnie z oficjalnymi informacjami (raport DOT&E) chodzi tutaj o przesyłanie informacji z systemu kierowania ogniem czołgu do pocisku. ADL jest wprowadzany do czołgów M1A2 SEP v3, ale może też być wdrożony do starszych Abramsów (np. M1A2 SEP v2 czy nawet niektóre wersje M1A1) w ramach modyfikacji.

Drugi z nich to z kolei programowalna (z pomocą ADL) uniwersalna amunicja odłamkowo burząca, która ma umożliwić skuteczne zwalczanie szerokiego spektrum celu lekko lub nieopancerzonych. Wśród nich można wymienić oprócz siły żywej i umocnień także drony, nisko lecące śmigłowce czy zwalczanie ASOP czy systemów optoelektronicznych pojazdów.

Zgodnie z amerykańskimi dokumentami budżetowymi w USA realizowano projekt, mający na celu demonstrację technologii kierowanej amunicji czołgowej Extended Line of Sight (ELOS) Advanced Technology wystrzeliwanej z armat 120 mm, o zasięgu maksymalnym 8 do 12 km. Miał on na celu m.in. budowę zdolności do przeciwdziałania zagrożeniu ze strony przeciwpancernych pocisków kierowanych dalekiego zasięgu. W przeszłości także w pierwszej dekadzie XXI wieku prowadzono pracę nad armatą gładkolufową XM360 kal. 120 mm. Amerykanie zaznaczają, że obecne zdolności pocisku M829A4 są na bardzo wysokim poziomie, jednak nie wyklucza się prowadzenia prac nad kolejnymi generacjami uzbrojenia i amunicji czołgowej kalibru 120 mm. Można też spodziewać się nowych systemów na OMT, ale na razie to pieśń przyszłości. 

image
Według obecnych przewidywań głównym, przyszłościowym przeciwnikiem dla przyszłych czołgów podstawowych nowej generacji NATO będzie rosyjski T-14 Armata. Fot. mil.ru

Podsumowanie

Ostatnie lata przyniosły ponownie intensywny okres rozwoju amunicji czołgowej na poziomie nie spotykanym w ciągu ostatnich trzech dekad. Ostatni tego rodzaju boom można był obserwować w latach 80, czego efekt było powstanie trzeciej generacji zachodnich czołgów podstawowych, co z kolei było efektem schyłku intensywnej rywalizacji między Sojuszem Północnoatlantyckim, a Układem Warszawskim. Obecnie w związku ze wzrostem napięć z Federacją Rosyjską i Chińską Republiką Ludową może obserwować analogiczny powrót do intensywnych zbrojeń. W efekcie czołgi podstawowe wracają do łask jako nadal główny oręż wojsk lądowych. A czołgowe pociski podkalibrowe, poruszające się często z prędkością 1500 m/s i więcej, jako stosunkowo odporne na oddziaływanie aktywnych systemów ochrony (w stosunku do wolniejszych, a przez to łatwiejszych do wykrycia i zneutralizowania ppk) nadal pozostają bardzo ważnym elementem obrony przeciwpancernej. 

Obecnie większość prac związanych z uzbrojeniem czołgów skupia się w mniejszym stopniu na modernizacji obecnie istniejących armat gładkolufowych kal. 120 mm, a w większym stopniu na różnego rodzaju amunicji tego kalibru. Działania te mają pozwolić na utrzymanie obecnego potencjału, a nawet jego dalszy rozwój, w odpowiedzi na wprowadzanie generacyjnie nowych czołgów podstawowych jak T-14 przez potencjalnego przeciwnika, czy nawet głęboki rozwój istniejących platform (w rodzaju T-90M). Docelowo jednak w perspektywie najbliższych kilkunastu-kilkudziesięciu lat lat obecne czołgi podstawowe mają zostać zastąpione przez konstrukcje nowej generacji. Prace nad nowym MBT rozpoczęły się już oficjalnie w Niemczech i Francji w ramach wspólnego programu, a analogiczne rozpoczynają się powoli także w USA. Realne efekty tych działań będą widoczne jednak dopiero w perspektywie po 2040 roku. Z pewnością jednak wprowadzenie tych nowych konstrukcji do służby będzie oznaczało ogromną "lądową" rewolucję na polu walki. Ciekawostką jest też fakt, że państwa NATO prowadzą prace nad amunicją kierowaną dla czołgów, mającą zdolność zwalczania celów poza linią wzroku (N-LOS). Wszystko wskazuje więc na to, że czołgi pozostaną ważnym elementem na polu walki i będą cały czas rozwijane.

Reklama
Reklama

Komentarze (1)

  1. BG

    "Realne efekty tych działań będą widoczne jednak dopiero w perspektywie po 2040 roku. " A w przyszłym roku z nowej fabryki zaczną wyjeżdżać nowe T-14, czołgi o najlepszym poziomie ochrony załogi i największych możliwościach bojowych na świecie. Zostanie tylko kwik amerykańskich trolli którzy będą udowadniać, że T-14 można przebić z pistoletu.

    1. Laky

      No ta waszą wieże ruską na t-14 ,to byle Javelin czy SpikeLR2 przebije ,nie mówiąc już o innych pociskach z większą penetracją😂😂😂😂👏👏👏👏i co wtedy zrobicie z t-14?kwik i płacz wam ruskim pozostanie ,po "wielkim " czołgu t-14 Armata👏👏👏😂😂😂😂👏