- KOMENTARZ
- WIADOMOŚCI
Kolejny Bohater Rosji nie żyje. „Pocałunek śmierci” Putina?
Zginął rosyjski Kałmuk Naran Oczir-Gorjajew, który jako ochotnik na Ukrainie przeszedł błyskotliwą karierę wojskową, by po spotkaniu z Putinem zakończyć ją jako „Gruz 200”.
Autor. kremlin.ru
Śmierć Narana Oczir-Gorjajewa jest z punktu widzenia propagandowego niezwykle kłopotliwa dla Rosjan. To kolejny Bohater Rosji, który po wystąpieniu z Putinem szybko kończy życie, otrzymując od niego nie tylko złotą gwiazdę, ale również coś na kształt „pocałunku śmierci”. Takim wcześniej nagłośnionym przypadkiem była dziwna śmierć 25 kwietnia 2026 roku 41-letniego kaprala Aleksieja Pietrowa z Jakucji. Człowiek ten, służąc w 39. Samodzielnej Gwardyjskiej Brygadzie Strzelców Zmotoryzowanych, utracił w walkach obie nogi i był za to osobiście wyróżniony przez Putina.
O ile jednak Pietrow umarł w dziwnych okolicznościach już po opuszczeniu wojska w rodzimej Jakucji, to Oczir-Gorjajew zginął na froncie. Strata była dodatkowo o tyle dotkliwa, że był to bardzo medialny Bohater Rosji, który jako jeden z niewielu żołnierzy trzykrotnie rozmawiał bezpośrednio z Władimirem Putinem. W dniu 11 grudnia 2025 roku telefonicznie poinformował go o zdobyciu Siewierska w obwodzie donieckim, w którym brał udział jako dowódca kompanii szturmowej. Oczywiście według propagandy rosyjskiej miało to być nie zdobycie, a „wyzwolenie”.
Kompania szturmowa Gorjajewa miała w czasie tych walk zająć ponad 80 budynków mieszkalnych i zniszczyć 36 „twierdz” ukraińskich sił zbrojnych. To właśnie za to Kałmuk otrzymał 17 grudnia 2025 roku tytuł Bohatera Rosji z rąk samego Putina. Dodatkowo 19 grudnia nowo mianowany „bohater” wziął udział w sławnej, corocznej konferencji „Podsumowanie roku z Władimirem Putinem”, w której rosyjski prezydent odpowiada na „przypadkowe” pytania od widzów i ludzi dzwoniących z całej Rosji. Oczir-Gorjajew siedział na tej imprezie w pierwszym rzędzie, a Putin zwracał się do niego kilkakrotnie jako do „współgospodarza”.
Autor. kremlin.ru
Propaganda kremlowska działała dalej i wypuściła w lutym 2026 roku informację, że Oczir-Gorjajew ma być potencjalnym kandydatem do rosyjskiej Dumy z ramienia partii Jedna Rosja. Teoretycznie tak medialną osobę powinno się chronić, jednak nie w przypadku Rosji. Oczir-Gorjajew został bowiem ponownie wysłany do strefy walki. Oczywiście można było tego nie robić, ponieważ Gorjajew walczył już odpowiednio długo, uczestnicząc w tzw. „specjalnej operacji wojskowej” od jej rozpoczęcia, i to podobno cały czas służąc na pierwszej linii frontu.
Zgłosił się zresztą na ten front na ochotnika, wcześniej pracując w Państwowej Inspekcji Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Zaczął w wojsku jako szeregowy kierowca, ale bardzo szybko dostrzeżono jego bezwzględność i posłuszeństwo, awansując go ostatecznie na dowódcę kompanii szturmowej w stopniu starszego lejtnanta. O jego podejściu do całej wojny może świadczyć fakt, że to właśnie on miał informować Putina o strzelaniu do staruszek przez żołnierzy ukraińskich oraz że wojska rosyjskie są „gotowe pójść dalej i wykończyć to robactwo”.
Ostatecznie Oczir-Gorjajew zginął, a o jego śmierci powiadomił osobiście Batu Chasikow, gubernator Kałmucji. Napisał on na Telegramie, że to ogromna strata dla Kałmucji i całej Rosji. Według niego Oczir-Gorjajew „wypełnił swój obowiązek z honorem, chroniąc bezpieczeństwo kraju i spokój naszych obywateli”. Chasikow złożył przy tym kondolencje rodzinie i zapewnił, że otrzyma ona wszelkie niezbędne wsparcie.
Okoliczności śmierci Gorjajewa nie są znane. Przypuszcza się nawet, że mogła to być zemsta jego własnych żołnierzy, którzy musieli ryzykować życiem, by ich dowódca zdobywał kolejne laury. Dodatkowo Gorjajew oszukiwał co do strat. Meldował np. Putinowi, że w walkach o Siewiersk jego kompania licząca 157 żołnierzy utraciła zaledwie czterech ludzi. A to mogło się nie spodobać jego podwładnym.


WIDEO: No to lecimy - zobacz gdzie!