Siły zbrojne

NATO o armii Holandii – najważniejsze wojska lądowe. „Europejskie problemy w pigułce”

  • Fot. CryptoMind

Większość bojowych jednostek lądowych armii Holandii zostało uznanych za „niezdolne do skutecznej walki o dużej intensywności z przeciwnikiem używającym jednostek zmechanizowanych” – czytamy w projekcie przeglądu zdolności obronnych NATO. Problemy holenderskich sił zbrojnych są dobrym przykładem skutków cięć i ogólnego stanu, w jakim znajdują się armie państw Starego Kontynentu.

W ujawnionym projekcie przeglądu zdolności obronnych Holandii NATO poinformowało, że najwyższym priorytetem dla tego państwa powinno być podwyższenie gotowości i efektywności wojsk lądowych. Podczas gdy pozostałe rodzaje sił zbrojnych są oceniane relatywnie wysoko, to siły lądowe uznano za częściowo niezdolne do walki w konflikcie konwencjonalnym.

Tzw. Capability Review przeprowadzany jest cyklicznie, we wszystkich państwach NATO. Holenderskie władze zdecydowały się na upublicznienie wstępnej wersji dokumentu, która szczegółowo omawia sytuację i warunki rozwoju sił zbrojnych. We wstępie do dokumentu podkreślono, że istotne znaczenie w planach modernizacji armii ma zakup myśliwców F-35 czy rozbudowa zdolności cyberobrony. Jednocześnie jednak kryzys gospodarczy spowodował cięcia budżetowe, powodujące ograniczenie finansowania armii o 635 mln euro w latach 2011-2015.

Zmniejszenie finansowania armii było połączone ze zwolnieniami żołnierzy ze służby. Obecnie planuje się jednak przyjęcie do sił zbrojnych około tysiąca dodatkowych specjalistów, co ma pozwolić na zapełnienie „luk” w najważniejszych obszarach. W ramach cięć znacznie ograniczono jednak zdolności holenderskich wojsk lądowych. Cięcia dotyczyły nie tylko pododdziałów ogólnowojskowych, ale też artylerii, naziemnej obrony przeciwlotniczej, inżynieryjnych czy logistycznych. Odbiły się też na dostępności zapasów amunicji.

F-35 Holandia
Fot. Ministerstwo obrony Holandii.

Trzon holenderskich wojsk lądowych stanowią obecnie trzy brygady – zmechanizowana, zmotoryzowana i powietrznodesantowa, z czego dwie będą docelowo operacyjnie podporządkowane Bundeswehrze. Przed wprowadzeniem cięć Holendrzy dysponowali dwoma „ciężkimi” brygadami zmechanizowanymi, wraz z batalionami pancernymi. Obecnie zdolności w tym zakresie zostały w zasadzie całkowicie zlikwidowane.

Docelowo jednostka zmechanizowana ma mieć w podporządkowaniu niemiecko-holenderski batalion pancerny, armia Holandii wydzieli do niego kompanię (kilkanaście czołgów Leopard 2A6). Partia 100 pojazdów tego typu została sprzedana do Finlandii. Obecnie brygady zmechanizowana i zmotoryzowana dysponują zaledwie dwoma batalionami manewrowymi każda, w ocenie NATO nie są zdolne do „skutecznej walki w działaniach o dużej intensywności, z przeciwnikiem używającym wojsk zmechanizowanych”.

Czytaj więcej: Niemiecko-holenderska jednostka pancerna w koszarach Szczurów Pustyni

Warto podkreślić, że redukcje strukturalne, obejmujące wycofywanie z czynnej służby nowoczesnych typów uzbrojenia (Leopard 2A6, częściowo także haubice PzH 2000 i BWP CV-9035NL), bynajmniej nie uchroniły przed koniecznością ograniczenia funduszy na szkolenie pozostałych jednostek. Wcześniej informowano m.in. o brakach amunicji do ćwiczeń, a w oficjalnym dokumencie NATO czytamy, że pełny cykl szkoleniowy włącznie z manewrami na poziomie brygady zostanie przywrócony nie wcześniej niż w 2017 roku. Jakość jednostek lądowych Holandii „nie może dłużej kompensować” niewystarczającej liczebności.

Inne rodzaje sił zbrojnych zostały ocenione zdecydowanie wyżej. Na przykład w stosunku do marynarki wojennej stwierdzono, że zdolności morskie pokrywają szerokie spektrum operacji Sojuszu i spełniają wymogi NATO z niewielkimi niedociągnięciami. Wymienia się tutaj „wyzwania” w obszarze ukompletowania personelu jednostek marynarki wojennej. Pozytywnie oceniono natomiast wdrożenie śmigłowców ZOP typu NH-90 czy modernizację fregat przeciwlotniczych, a także przeznaczenie dodatkowych środków na utrzymanie sprzętu, co ma zwiększyć jego dostępność. Zwrócono także uwagę, że już obecnie planuje się wymianę okrętów podwodnych w okresie do 2025 roku.

Walrusy
Fot. Ministerstwo obrony Holandii.

Według dokumentu NATO również holenderskie siły powietrzne są zdolne do prowadzenia szerokiego spektrum operacji i w zasadzie spełniają wymogi Sojuszu. Dysponują obecnie myśliwcami wielozadaniowymi F-16AM/BM, na stanie według dostępnych informacji pozostaje około 60 maszyn. Holandia bierze udział w programie Nuclear Sharing. F-16 będą zastąpione przez myśliwce F-35, przewiduje się jednak zakup wyłącznie 37 maszyn. Zwraca się uwagę, że modernizacja parku myśliwców wielozadaniowych, znacznie wzmacniająca zdolności lotnictwa pod względem jakościowym pójdzie w parze z „ograniczeniem poziomu ambicji”, jeżeli chodzi o operacje powietrzne. Będzie to spowodowane obniżeniem dostępności liczby samolotów tej klasy, co wpłynie na możliwości szerzej zakrojonych działań w ramach NATO czy misji ekspedycyjnych.

Czytaj więcej: Atomowe odstraszanie. Opcja dla Polski?

Istotne znaczenie dla operacji NATO mają też powietrzne tankowce KC-10, w perspektywie mają zostać wprowadzone maszyny A330 MRTT. W ubiegłym roku informowano, że maszyny tego typu będą pozyskane w ramach wspólnego projektu, z Polską i Norwegią. W siłach powietrznych obecne są również jednostki śmigłowców, w tym Apache i Chinook, tam też trafią BSL typu MQ-9 Reaper klasy MALE. Podkreśla się, że drony zwiększą zdolności rozpoznawcze holenderskich sił zbrojnych.

NATO wysoko ocenia również holenderskie siły specjalne, choć wskazuje się na potrzebę zmian i konsolidacji systemu dowodzenia i kontroli. Jednocześnie władze Holandii zamierzają rozbudować zdolności sił zbrojnych w cyberprzestrzeni.

W podsumowaniu dokumentu stwierdzono, że pomimo wysiłków sił zbrojnych Holandii ich zdolność do prowadzenia pełnego spektrum działań stoi pod znakiem zapytania. Jest to spowodowane przede wszystkim złym stanem wojsk lądowych. Zwrócono uwagę, że w zmieniającym się otoczeniu bezpieczeństwa Sojusz może oczekiwać większych możliwości w tym zakresie oraz wyższego poziomu gotowości bojowej.

Jedną z podstawowych przyczyn problemów armii Holandii jest oczywiście sytuacja budżetowa. Udział wydatków obronnych w PKB wynosi zaledwie 1,16%. Pomimo niewielkiego podwyższenia funduszy przeznaczonych na siły zbrojne, zakres środków jest niewystarczający. Jest to szczególnie widoczne w zakresie „twardych” zdolności, potrzebnych zwłaszcza w konflikcie o dużej intensywności.

PzH 2000
Cięcia nie ominęły też pododdziałów haubic PzH 2000. Fot. Ministerstwo obrony Holandii.

Jako najwyższy priorytet uznano zwiększenie zdolności pozostałej brygady zmechanizowanej (na BWP CV-9035), która będzie dysponować przydzielonymi czołgami tylko dzięki współpracy z Niemcami, podjętej w następstwie wybuchu kryzysu na Ukrainie. Przed wprowadzeniem ostatniej serii cięć Holendrzy posiadali dwie tego typu jednostki, z własnymi pododdziałami pancernymi na czołgach Leopard 2A6. Jak wspomniano wcześniej, cięcia doprowadziły też do wycofania z czynnej eksploatacji znacznej części nowoczesnych przecież haubic samobieżnych PzH 2000.

Sytuacja budżetowa może odbić się również na holenderskich siłach powietrznych, gdyż zakup 37 F-35A nie jest wystarczający dla zastąpienia wszystkich posiadanych myśliwców F-16AM/BM, bez utraty pewnej części „ilościowego” potencjału. Dotyczy to też działań w warunkach konfliktu o dużej intensywności, zwłaszcza w sytuacji gdyby konieczne byłoby jednocześnie znaczne wzmocnienie ochrony własnej przestrzeni powietrznej (co jest bardzo prawdopodobne w wypadku prowadzenia kolektywnej operacji obronnej w Europie).

Siły zbrojne Holandii są więc dobrym przykładem erozji konwencjonalnych zdolności obronnych, jaka następowała – w różnym stopniu – w większości państw zachodniej Europy. Widać wyraźnie, że redukcje najbardziej dotknęły potencjału lądowego, który w wypadku prowadzenia operacji obronnej w naszym regionie mógłby okazać się szczególnie przydatny. Okazją do wdrożenia szerzej zakrojonych środków naprawczych będzie szczyt NATO w Warszawie. Pewne kroki w tym zakresie (np. w Niemczech czy Holandii) zostały już podjęte, ale są niewystarczające.

Niezależnie jednak od decyzji Sojuszu widać wyraźnie, że bezpośrednio zagrożone państwa, w tym Polska powinny przykładać szczególną wagę właśnie do rozbudowy „twardych” zdolności, niezbędnych w trakcie konwencjonalnej operacji obronnej. Udzielenie wsparcia w tym zakresie mogą bowiem utrudnić nie tylko ograniczenia polityczne, ale również niewystarczający poziom ogólnej zdolności bojowej europejskich państw NATO, który jest szczególnie widoczny właśnie w obszarze konwencjonalnych wojsk lądowych. Dlatego inwestycje w tym zakresie muszą pozostać priorytetem.

Tak, przegląd zdolności obronnych jest regularnie realizowanym elementem procesu planowania obronnego NATO, któremu podlegają wszyscy sojusznicy. Podobnie jak dla Holandii, tak i dla pozostałych sojuszników, w tym Polski, przygotowywane są dokumenty z przeglądu, zawierające m.in. ocenę stanu i kierunków rozwoju sił zbrojnych.

rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz

Jak poinformował Defence24.pl rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz, podobny do omówionego w artykule dokument - przegląd zdolności obronnych - jest przygotowywany również dla Polski, podobnie jak dla innych państw NATO. W wypadku Warszawy jest on jednak objęty klauzulą niejawną i nie może być przekazywany do wiadomości publicznej.

(...)Klauzula tajności dokumentu, zgodnie ze stosownymi przepisami, uzależniona jest od jego merytorycznej zawartości i jest ustalana w trakcie spotkań konsultacyjnych pomiędzy zainteresowanym państwem a komórkami NATO odpowiedzialnymi za jego przygotowanie. W przypadku Polski wszystkie dokumenty z przeglądu opatrzone zostały klauzulą 'NATO Restricted'.

rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz

Komentarze (20)

  1. kaputo

    Niech przyjmą więcej uchodźców, to zwiększy ich potencjał obronny.

  2. zol

    Dla mnie sprawa jest jasna -albo 2% PKB na obronę , albo dziękujemy w NATO- ewentualnie... ile przeznaczacie na obronę , na tyle (na taką) pomoc możecie liczyć ze strony NATO. Co oni nam mogą wysłać na pomoc, tak samo rozbrajający się Czesi, czy Słowacy? Po kompani kolarzy? Jeśli dojdzie do konfliktu to nam nie pomogą, bo ilość żołnierzy ich armii jest niewystarczająca nawet do ochrony własnych granic - i to będzie argument przeciwko pomocy - "wyślemy wam co najwyżej amunicję i trochę broni, bo żołnierze muszą bronić granic naszych republik".

    1. tadek

      Nie ma znaczenia ile przeznaczają na obronę, znaczenie ma tylko jakie są efekty tego przeznaczania. Gdyby użyć twojego kryterium, Polskę powinni wywalić już z 10 razy, bo nawet gdyby przeznaczała 10% to większość jak teraz byłaby przejadana i wydawana na bzdury, a żołnierze mieliby do dyspozycji taki sam złom jak obecnie.

  3. Morfeusz

    a może zamiast marudzić popatrzcie na to z drugiej strony: szklanka jest jednak w połowie pełna - mają silną marynarkę wojenną i nowoczesne lotnictwo - a to właśnie te formacje mogą być najszybciej i najłatwiej użyte jako pomoc w niewyobrażalnym i teoretycznym konflikcie nato-rosja. Trwa druga zimna wojna - to fakt, ale do gorącej jeszcze daleko. Rosji nie zależy na konwencjonalnym ( a tym bardziej atomowym) militarnym konflikcie dużej skali bo może będą mieli początkowe sukcesy a potem muszą ulec gospodarczej sile zachodu.

    1. tadek

      Po wojnie atomowej nie będzie już gospodarek - zaatakowane gospodarki zostają wymazane z powierzchni ziemi.

  4. sdf

    Ciekawe czy NATO na jakieś instrumenty do karania członków sojuszu, którzy zaniedbując swoją armię nie są w stanie wywiązywać się ze zobowiązań wspólnej obrony innych członków sojuszu?

    1. tadek

      No ba, jak przyjdzie co do czego, to takim członkom nikt nie pomoże. Tak samo jak nikt nie pomoże Polsce.

  5. lolo

    Trzeba rozmawiać i budować obronność z krajami bałtyckimi i Skandynawami. Tam jest potencjał i wspólne cele obronne (pod gwiaździstym sztandarem oczywiście) gdzie siła i technologia).

  6. Simplus

    Im Rosja nie zagraża. Maja swoich imigrantów co im bomby i kule podrzucają czasem cos odkroją. A chca ich jeszcze więcej! To ci głupcy ......... :)

  7. Piotr

    Ja im się w sumie nie dziwię. Powiedzmy sobie szczerze, kraje takie jak Holandia, Belgia, Hiszpania etc., czy nawet Niemcy, nie mają żadnych faktycznych zagrożeń, więc nie mają motywacji, żeby się zbroić. Druga rzecz - nawet jeśli te kraje miały super nowoczesne, silne armie, to nie kiwną palcem, żeby pomóc np Polsce, czy Litwie w potrzebie. Pomocy mogą nam udzielić jedynie USA, ewentualnie UK. Bardziej zasadnym mechanizmem byłoby finansowe wsparcie krajów realnie zagrożonych w modernizacji i utrzymaniu silnej armii.

    1. anakonda

      przed sprawiedliwoscia ruskich zachow kicha w gacie juz od 100 lat i zrobi wszystko aby zachowac swoja niezaleznosc od nich, my natomast musimy pilnowac swego juz teraz (niech podesla kilka jednostek nawodnych choc by nawet jedna na czas konfliktu i realnego zagrozenia niech taka sobie stacjonuje w polsce a francuskie niemieckie hiszpanskie np w estoni wloskie w rumuni)trzeba dmuchac na zimne bo juz raz nam kraj zniszczyli doszczetnie i od 80 lat nie mozemy go odbudowac .Niemcom to bylo na reke bo wiedzieli ze uzalezniaja nas od siebie.

  8. wiercipięta

    Nic dobrego na najbliższe 10-15 lat się nie rysuje , każdy chce pokazać - tylko co ? Idylla jak zachód wodził za nos Jelcyna się skończyła . I przyszedł czas konfrontacji - oczywiście dziś zdumienie jak tak umieli i po cichu tak usprawnić maszynkę do zabijania ? Co lepsze że żadna ze stron nawet nie próbuje ustąpić , nawet podgrzewając atmosferę naraża ludność na agresje z drugiej strony . Zawsze powinno iść zbrojenie w parze z dialogiem - to jest w tedy konsensus . To jest tak jak czas jednego hegemona mija do lamusa i utrzymującego że to jednak najlepsza armia ? A drugi i trzeci w chodzi na rynek zbrojeń i mocy armii - jeśli ten który do tej pory był uważany za super armię przez podrzędne państewka , dalej będzie utrzymywany w tej pewności to straci poczucie realiów na geopolityce . A te małe i nie mające nic do powiedzenia w tej konfrontacji - jedynie posłużymy jako bufor między tymi wielkimi (mięso armatnie ) . Najlepszym w tej sytuacji jest powiązanie biznesowe między tymi wielkimi - a my mali jakieś tam ochłapy dostaniemy . Taką tezę można bez uszczerbku na naszej świadomości wyciągnąć , im więcej będzie podgrzewana sytuacja w EUROPIE - a tu trzeba patrzeć na zagrożenie z południa w pływające do w miarę spokojnej Europy . Tam tli się zagrożenie ? Zawsze uważam że lepiej jest rozmawiać i jeden drugiemu tłumaczyć . Każdy który nie jest zaślepiony i przerobiony przez zewnętrzne i wewnętrzne czynniki ( propagandę) - jest w stanie ocenić każdą sytuacje na naszym globie . Czy ktoś po 1945r. - jest zadowolony , bogatszy , pokój w miarę przez prawie 50 lat w Europie jest zagrożony . Od 1990r.gdy strony umówiły się na pewne rozwiązania STATUS QWO , celem nadrzędnym powinno być dotrzymanie tego za wszelką cenę ? POKÓJ powinien być - wartością najważniejszą . Gdyby w tedy zachowano się prawidłowo w dzisiejszym dniu nie mieli byśmy takich informacji że nam POLSCE coś zagraża . Wystarczy że sami dobrowolnie od daliśmy jedna okupacje (przy stacjonowaniu obcych wojsk) na stacjonowanie raz obcego kapitału biznesowego ( zakłady , markety, hurtownie ,banki . oczyszczanie miast , wodociągi , telefony ,telewizje , prasę, i inne pochodne dziedziny naszego życia ) - ciągle nas przekonując że ten model życia jest najważniejszy dla nas ? Nazwano to sprytnie szerzeniem DEMOKRACJI - tylko i w tej modelowej demokracji jeden drugiego morduje ( ostatnio 2- latek przez przypadek zamordował , pozostawionego przez kochanka z pistoletu jaki znalazł w samochodzie własną MATKĘ ) , czy to demokracja i bezpieczeństwo - o innych przypadkach strzelaniny wśród młodzieży amerykańskiej nie wspomnę ? Czy o to nam cały czas chodzi by nas na każdym kroku kontrolowali . Może postawimy tezę że po zmianie systemu zachód wykupił wszystko za grosze w trakcie prywatyzacji , doi naród do tej pory . My staramy się prężyć nie posiadając nawet przeciw wagi ? Ciągle zasłaniamy się 5 punktem traktatu NATO . Szczekając i dolewając oliwy do ognia sami na własne życzenie siedzimy na beczce prochu ? Oczywiście zaprzepaszczono wschodni rynek na pójście z biznesem - oddając wszystko zachodowi , a ten wykorzystał i dalej przebiera nogami aby tam robić życiowe interesy zdając sobie sprawę że nałożone embargiem państwo Rosyjskie może uniezależnić się od kierunku zachodniego . A nato nie może pozwolić sobie biznes zachodni . Jak to wszystko się skomplikowało po MAJDANIE - każdy z zachodu myślał inaczej - a inaczej to wyszło ?

    1. Nikt

      "Demokracja" i "dyktatura" tymi samymi drogami chodzą, tyle źle w demokracji to ja decyduję kiedy przystanę by odpocząć, to ja decyduję czy wybiorę inną droge czy też zawróce. ..

  9. panzerfaust39

    Jak Trump zostanie prezydentem USA i kopnie to całe europejskie towarzystwo w tyłek to może otrzeźwieją

    1. Kris

      Nie sądzę jednak, że Trump zmieniłby cokolwiek bo mamy do czynienia z sukcesywnym wyjściem wojsk amerykańskich z Europy od wielu lat i jakoś Europejczyków to nie wzrusza. Trump raczej pogłębiłby ten stan. Faktem jest jednak, że europejskie armie przeszły rozkład.

  10. anakonda

    Polacy juz raz ratowali europe nic z tego nie majac tylko długi i finansowa zapasc ( nasza szlachetna wyprawa pod wieden ktora polsce nic nie przyniosła a kosztowała nas krocie )Polska powinna jasno okreslic ze wiecej sama całej europy bronic nie bedzie i jesłi holendrów nie stac na utrzymanie armi niech nam przysyłaja ludzi za co oczywiscie sami zaplaca,Ich żołnierze moga z powodzeniem odbywac służbe w naszym kraju na wschodnich rubieżach znaczy tam gdzie istnieje najwieksze zagrozenie a nie uprawiac turystyke u siebie, w taki sposob powinnismy rozmawiac z kazdym sojusznikiem poczawszy od hiszpani a to wszystko w celu uzyskania odpowiednich sił mogacych odeprzec w razie w rosyjska agresnie i nie pozwola zniszczyc naszego z takim trudem odbudowywanego kraju.W domu moga sobie siedziec i pierdziec emeryci a ich wojsko jest potrzebne u nas a nie tam gdzie zagrozenie nie istnieje,zreszta co to za wojsko co sie za czyimis plecami chowa

  11. Afgan

    Europa Zachodnia kojarzy mi się z domem zbudowanym ze sklejki i tektury, a Rosja to bandzior z łomem i siekierą, który jak zechce to się "przerąbie" przez wszystkie pomieszczenia.

    1. Edward

      Inne porównanie, Rosja to syberyjski rozjuszony niedźwiedź a Zachód reprezentuje śpiący, niemrawy niedźwiadek koala. Polska też jest nie lepsza. Każdy wie, że system / procedura zakupów i Inspektorat Uzbrojenia to gigantyczny hamulec modernizacji, biurokracja i przedszkole w jednym i co ? Nikt z tym nic nie robi.

    2. bender

      Jak juz takie porownania, to moze jednak jakblka z jablkami, a nie jablka z gruszkami? Skoro Europa kojarzy Ci sie z domem z tektury (ciekawe dlaczego), to z czym kojarzy sie Rosja? Z domem z potluczonych butelek i gazet? A Polska to tektura i gazety? Troche pojechales z ta paralela.

    3. maciek

      dobrze prawisz NATO i Rosja to jak bajka o trzech świnkach i wilku przy czym 2 pierwsze to część europejska NATO

  12. Afgan

    Dla porównania siły zbrojne tak zwanej Noworosji czyli ukraińskich separatystów to szacunkowo 300-400 czołgów T-64 i T-72 (w tym zmodernizowane T-64BV i T-72B3), około 1000 różnego rodzaju pojazdów opancerzonych (głownie BMP-1, BMP-2, BTR-70, BTR-80) i ponad 1000 systemów artyleryjskich i rakietowych. Taka armia czegoś co nawet nie jest państwem bez problemu by pokonała siły zbrojne większości członków NATO. Najwyższy czas żeby pacyfistyczne europejskie rządy w końcu obudziły się z zimowego snu.

    1. Rene

      Siły NATO i wiele polskich komentatorów twierdzi, że NATO jest 10 krotnie liczniejsze - ale to jest teoria, a jak wiadomo teoria i praktyka niewiele mają ze sobą wspólnego, bo przecież USA nie skoncentruje wszystkich swoich sił do walki z separatystami.A sami tzw. separatyści (nie licząc sił w pełni rosyjskich) mają tysiące pojazdów bojowych.

    2. Analityk

      Poruszyłeś niezwykle ważną sprawę. Struktura wojsk tzw. separatystów odpowiada z z grubsza strukturze wojsk Rosji. Wynika z niej , że prawie 50 % to artyleria, rakiety i systemy samoobrony. To zabezpiecza wojska lądowe przed atakiem wielokrotnie liczniejszego przeciwnika, który rakiet, artylerii i środków obrony w wystarczającej ilości nie posiada, czego przykładem jest Ukraina. To jest nowoczesny model struktury oddziałów bojowych, jaki posiada Rosja. NATO jest tutaj daleko w tyle. Bez USA przedstawia niewielką wartość bojową. To tak jak w boksie. Zawodnik o długim zakresie ramion (np. Kliczko), trzyma przeciwnika na dystans, sam mogąc zadać bolesny cios.

    3. asdfg

      Tyle, że BMP-1 i BMP-2 to technologiczne skamieliny. Podobnie T-64 czy T-72 to konstrukcje sprzed 40 lat, co prawda o sporej sile ognia, ale mało odporne. W przybliżeniu masa = odporność a te czołgi mają po ok. 40 ton, natomiast czołgi NATO po 60-70 ton. Zabawne, że te ruskie czołgi zyskały nowe możliwości obserwacji dzięki termowizorom Thales, ale to tylko potwierdza niewielkie możliwości rosyjskiego przemysłu.

  13. grundy

    To zwyczajnie obrazuje stan umysłów polityków zawiadujących ogromnymi pieniędzmi państwowymi, a nie potrafiących zapewnić godziwej obrony swemu krajowi, krojących z budżetu armii by zaspokoić finansowo głupie projekty. Maleńka Holandia ma PKB rzędu $800mld 40% tego co Rosja. Przy takich środkach zorganizowanie sobie doskonałej armii odpowiadającej współczesnym wymaganiom to pikuś. Z drugiej strony ich 1,16% PKB na obronność to odpowiednik naszego 1,95% to gdzie oni pakują tę kasę skoro tego w sumie nie widać (chociaż marynarki i produkcji stoczniowej to im pozazdrościć)?

    1. tomhard

      Ze względu na wyższe wydatki socjalne w UE mając takie same środki jak Rosja nie da się stworzyć porównywalnej liczebnie armii. Przewaga istnieje w technice. W Rosji reżim może przeznaczyć wszystkie środki budżetowe na armię, co zresztą się dzieje kosztem rozwoju kraju. Wojnę z Rosją nie wygra się w starciu militarnym, tylko ekonomicznym, po prostu Rosja ma zacofaną armię i nic tego nie zmieni, kiedy kraj nie jest zdolny zaoferować niczego kreatywnym obywatelom. Nie da się w Rosji już stworzyć nowej generacji broni rakietowej (obecne projekty są rozwija przeszło 20 lat i więcej i są na poziomie osiągnięć amerykańskich z połowy lat 80-tych), lotnictwa (bez jakichkolwiek szans na samoloty stealth, AWACS) i marynarki (bez jakichkolwiek szans na stworzenie okrętów z systemami AEGIS). Ten kraj ogromnym kosztem utrzymuje liczebną armię, bez należytego wyposażenia ich w nowoczesną broń (ponad 40% wydatków idzie na resorty siłowe). Jeden krążownik AEGIS ma dzisiaj taki potencjał jak połowa floty nawodnej Rosji. Jeżeli Rosja ma przetrwać jeszcze dekadę musi rozpocząć wojnę teraz, gdyż czas działa na ich niekorzyść.

  14. Robin

    Jak skończy się konflikt z rosją to Ameryka zabierze wszystkie swoje wojska z Europy zachodniej i przesunie niewielkie siły do Europy środkowej, Europa się wtedy obudzi.

  15. Tomasz

    Wyobraźmy sobie prawdopodobną sytuację, że wybory w USA wygrywa Donald Trump i wycofuje wojsko z Europy. Europa jest niezdolna do samodzielnej obrony. W trakcie wzrostu zagrożenia polski MON tłumaczy się, że dopiero rozpoczęły się dialogi techniczne, które potrwają bardzo krótko bo tylko do 2020 roku i zamówiliśmy już przekroje broni i pontony. Wygląda na to, że Putin w tydzień nie tylko jest w stanie opanować Europę Wschodnią, ale i dojść do Paryża.

    1. Marek

      JEDYNYM poważnym atutem jakim dysponuje NATO i którego boi się Kreml, to możliwość uderzenia/desantu w DOWOLNY pkt. liczącego wiele tys. km wybrzeża rosyjskiego w przypadku agresji zbrojnej Moskwy na państwo-członka Paktu. Oczywiście gros sił dla takiej operacji stanowi armia USA, bo "armie" europejskie to może poza GB, Turcją i Francją to raczej groteska, a nie zagrożenie dla Rosji.

  16. Mła

    Dla takich krajów jak Holandia jakikolwiek konflikt zbrojny jest całkowitą abstrakcją. Kogo tak na prawdę mają się obawiać. Rosja dla nich to kraj gdzieś daleko i problem całkowicie wirtualny. Żyją sobie za plecami Niemiec i Polski nie licząc krajów bałtyckich i im dobrze. Przecież nie napadną ich Francuzi czy Niemcy i nie wiedzą jak się żyje gdy ma się za sąsiada chuligana takiego jak Rosja. Nawet zestrzelenie samolotu linii lotniczych Malezji nie dało im nic do myślenia mimo, że Rosjanie zamordowali tam kupę ich obywateli.

  17. myslacy

    Bo wszystko rozbija się o kasę. Jak kołdra budżetowa krótka to się tnie pieniądze na wojsko i liczy na sojusze. Jak nie ma na emerytury czy na leczenie ludzi to armia jest na samym końcu. A u nas odwrotnie - czyli szpitale zadłużone po uszy, na godziwe pensje dla nauczycieli akademickich czy zwykłych, na badania, na stypendia dla młodych naukowców - ale na armię są pieniądze - i mamy to co mamy. Niemcy, Francja są motorem rozwoju UE z wynalazkami, nowymi technologiami, z patentami - a my jesteśmy potęgą w klepaniu licencji i składaniu czegoś co wymyślą inni - ale armię mamy większą od Niemców - i 2 mln ludzi na emigracji. A teraz będziemy topić jeszcze większa kasę w armię, górnictwo i inne bardzo "rozwojowe" dziedziny. - dla świętego spokoju i elektoratu. Ale czego wymagać od polityków historyków i socjologów. Uzbrójmy się po zęby - wydajmy z 10% PKB na armię a reszta niech wyjedzie i będzie super na 5 lat. Bo każdy zapomina że im większa i nowocześniejsza armia tym więcej kosztuje jej utrzymanie.

    1. sjsjssh

      Panie, bezbronny kraj to zaproszenie dla bandytow. Zdolna mlodzież kroi kasę na grantach i mają szkolnictwo i ubezp zdrowotne za free więc bez dramatyzowania o tym, nauczyciele akademiccy i "zwykli" dochody mają różne, jak lekarze, szary i ideowy nauczyciel i lekarz to dziad mający pensyjkę poniżej średniej krajowy, a cwaniak i człowiek z układów ma zdecydowanie więcej, więc różnie bywa, nauczyciele też dorabiają w róznych prywatach i korkach i cichosza, lekarze podobnie, środowiska niejednolite.

    2. olo

      Bredzisz człowieku Niemcy też zaczynali od kupowania licencji od USA tak samo Korea czy Turcja. Polska wydaje małe pieniądze na armię bo z zapisanych ok 2 % duża część nie była wydawana. Miliardy były wydawane na przerośniętą do granic absurdu biurokrację w tym nauczycieli. Polska ma też zagrożenia o których nie myślą na zachodzie a jak pomyślą to będzie za późno bo ruskie czołgi będą stały kilkadziesiąt km od Berlina. Już teraz po ataku Rosji na Ukrainę oczka im się otwierają i zwiększają wydatki na armię. Skończyli z wyprzedażą Leo i innych wojennych maszyn. Idąc twoim tokiem myślenia lepiej od razu spakować się i iść na SYBIR gdzie zdechniemy z głodu. Pomyśl ile militaryzacja da wysokospecjalistycznych miejsc pracy patrz Radmor, WB Electronic,Flytronic a także inne prywatne firmy zatrudniające najlepszych specjalistów w PL a którzy jakby nie to uciekli by do Niemiec.Zwiększenie wydatków na armię da nie tylko większą siłę odstraszania potencjalnego agresora ale też masę dobrze płatnych miejsc pracy i rozwój gospodarki a to będą prawdziwe $$ do budżetu. Tylko Gdzie tacy jak ty się rodzą chyba że jesteś kolejny troll z Leningrada. Poczytaj to to może zrozumiesz http://www.defence24.pl/358047,warmate-polska-amunicja-krazaca-w-akcji-podpisano-dwa-kontrakty-eksportowe

    3. rtk

      Chłopie, 70 % wydatków na wojsko to pensje biurokratów i emerytury w większości tych, którzy odeszli już z wojska.

  18. Kris

    Mieszkałem kilka lat w Holandii i mogę napisać, że Holendrzy dzielą się na dwie grupy: 1. Dla pierwszej kwestia udziału w Holandii w ew. konflikcie zbrojnym jest abstrakcyjna, ten temat dla nich nie istnieje. 2. Drugiej części takie ryzyko przeszło przez głowę, ale zdają sobie sprawę, że Holandia nie jest w stanie się bronić tak dzisiaj jak i 60 lat temu, więc szczątkowa armia utrzymywana jest w ramach udziału w szerszym komponencie w misjach zagranicznych.

  19. Marek

    I KE nie proponuje wysokich kar finansowych dla państw, które obniżają możliwości obronne unii? Jeśli nie, to czemu ponuro knuje jak karać te państwa, które wyrażają nie chcą dopuścić u siebie do katastrofy kwotami po 250 tys. euro od nieprzyjętego łebka?

    1. dfg

      Bo UE to nie sojusz militarny jak NATO tylko unia gospodarcza i póki co nikt nie ma zamiaru zgodzić się na tworzenie Unijnego wojska.

    2. pat

      W ten sposób dokonali kolejnego kroku w drodze do rozpadu UE.

  20. SAS

    Oni nie ujawniają stanu polskiej armii, my nie żądamy sił NATO do kompensowania braków. Ot wszyscy zadowoleni. Poza tym skoro NATO nie oferuje Polsce obrony antyrakietowej, jak choćby Turcji, najwyraźniej zagrożenie jest nikłe, albo nikła jest wartość tegoż sojuszu.