Siły zbrojne

Lekkie myśliwce na świecie. Cz. 1 – podniebni szeregowcy [ANALIZA]

Tejas. Fot.  Ashwin Kumar (CC BY-SA 2.0)
Tejas. Fot. Ashwin Kumar (CC BY-SA 2.0)

Niedawno pojawiła się informacja o rozpoczęciu w Rosji programu lekkiego myśliwca „frontowego”, który w dłuższej perspektywie czasu mógłby zastąpić użytkowane w tym kraju myśliwce MiG-29. To zapewne, także reakcja na potrzeby rynków eksportowych. Istnieje bowiem wiele państw, których albo nie stać, albo nie potrzebują najpotężniejszych, dostępnych w tej klasie maszyn. Tymczasem, kończy się na świecie kariera starych lekkich konstrukcji pamiętających czasy zimnej wojny. Swoich dni dożywają, we flotach powietrznych różnych państw, F-5 Tiger II, MiG-21, a także ich chińskie klony, MiG-23 oraz maszyny z rodziny Mirage III.

Potrzeba zastąpienia starych i wysłużonych konstrukcji, była widoczna już od dawna. Skutkiem czego, na całym świecie pojawiają się nowe propozycje w tej klasie. Co ciekawe, powstają one z różnych przyczyn i różne są ich źródła pochodzenia. Część budowana jest od podstaw, jako lekki masowy myśliwiec, mający w tani sposób uzupełniać lotnictwa bojowe światowych mocarstw. Inne wyrastają z maszyn szkolnych i szkolno-bojowych.

image
Czeskie JAS-39C Fot. Milan Nykodym (CC BY-SA 2.0)

JAS-39C/D Gripen

Swoistym wyjątkiem jest tutaj JAS-39C/D Gripen – samolot najcięższy i dysponujący z pewnością największymi możliwościami ze wszystkich lekkich myśliwców na świecie. Choć dziś, Gripen jest maszyną wielozadaniową, to jednak jest (przynajmniej przez część ekspertów) nadal klasyfikowany jako lekki myśliwiec. Maszyna ta pod wieloma względami może mierzyć się ze średniej wielkości, a nawet ciężkimi maszynami bojowymi. Wystarczy wspomnieć niedawną relację z manewrów chińsko-tajlandzkich, gdzie tajlandzkie JAS-39 doskonale radziły sobie z ciężkimi samolotami przewagi powietrznej Su-27.

Gripen był od początku lat 80. widziany, jako następca średniej wielkości myśliwca JA-37 Viggen. Sam skrót JAS oznaczał zdolność do działań typowo myśliwskich (Jakt), uderzeniowych (Attack) i rozpoznawczych (Spaning), a więc od początku miał to być samolot wielozadaniowy. Jednocześnie zaprojektowano go, jako konstrukcję lekką i ekonomiczną. Maszyna powstała w nowoczesnym układzie kaczka, zaopatrzono ją w pojedynczy silnik Volvo RM12 będący licencyjnym amerykańskim F404.

Chodziło nie tyle o odniesienie wielkiego sukcesu na rynkach międzynarodowych, ale o stworzenie idealnego samolotu na rodzime szwedzkie warunki. Przypomnijmy, że pod koniec lat 80. szwedzkie lotnictwo bojowe dysponowało, aż 20 eskadrami naddźwiękowych myśliwców odrzutowych wyposażonych głównie w JA-37 i pewną liczbę starszych J-35J Draken. Wszystkie one miały zostać zastąpione Gripenami, których planowano pierwotnie zakupić aż 355 sztuk (ostatecznie liczbę tą znacznie zredukowano, a obecnie w służbie w tym kraju pozostaje około 100 maszyn).

Samoloty te, zgodnie ze szwedzką doktryną, miały być zdolne nie tylko do operowania z baz lotniczych, stosunkowo łatwych do zniszczenia przez sowieckiego agresora, ale także – po rozśrodkowaniu - z drogowych odcinków autostradowych, ukrytych i rozsianych na terenie całego kraju. To, w połączeniu z chęcią zakupu tak licznej grupy maszyn, spowodowało zaprojektowanie maszyny o maksymalnej masie startowej zaledwie 14 ton i ładunku użytecznym wynoszącym maksymalnie 4,2 tony (plus 27 mm działko z zapasem amunicji).  

Gripeny mimo to zostały wyposażone - w rozwiniętym wariancie C/D - w aż 10 punktów podwieszeń na uzbrojenie. Oznacza to zdolność do przenoszenia ograniczonej ilości uzbrojenia do ataków na cele naziemne (ograniczenie masowe). Jednakże, porównywalną zdolnością z ciężkimi myśliwcami, jeśli chodzi o możliwości przenoszenia relatywnie lekkiego uzbrojenia, jakim są pociski powietrze-powietrze. Wynika to z defensywnego charaktery Gripena, który jako taki nie dysponował, też w tej wersji, dużym zasięgiem. Jak podaje czeskie ministerstwo obrony, z 2 tonami uzbrojenia na pokładzie JAS-39C/D ma promień operacyjny 700 km.

Gripeny wersji C/D poza krajem producenta wybrały dotychczas: Czechy (14 egzemplarzy w ramach leasingu), Węgry (14 egzemplarzy w ramach leasingu), Republika Południowej Afryki (26 egzemplarzy) i Tajlandia (12). Były to zatem państwa stosunkowo (jak na profil klienta poszukującego lekkich myśliwców) majętne. Choć, za wyjątkiem Tajlandii, nie mające wielkich i groźnych sąsiadów. Nadmienić tu też trzeba, że w ostatniej dekadzie Saab opracował cięższy (16,5 tony maksymalnej masy startowej) i dysponujący większymi możliwościami, m.in. jeśli chodzi o zasięg i ilość przenoszonego ładunku użytecznego, wariant Gripena JAS-39E/F. W tym przypadku, już jednak trudno określać jako myśliwiec lekki. Wybrała go jak na razie Brazylia i sama Szwecja, która obecnie zleciła trwająca właśnie przebudowę samolotów C/D do wersji E/F.

image
HAL Tejas Fot. Mark Jones Jr. (CC BY 2.0)

HAL Tejas

W celu stworzenia własnej, efektywnej kosztowo maszyny bojowej, która tym samym wypełniłaby liczne dywizjony lotnicze rodzimych sił powietrznych, swoje prace rozpoczęły w latach 80. także Indie. Początkowo ich maszyna miała w latach 90. zastąpić starzejące się MiG-21 (do dziś w służbie), a z czasem zobaczono w niej także następcę MiG-27 i SEPACAT Jaguar (dzięki przeformułowania wymagań do maszyny wielozadaniowej).

Prowadzony w zakładach Hindustan Aeronautics Limited program trwał w sumie 32 lata (1983-2015) i po wielu problemach zaowocował ostatecznie oddaniem siłom zbrojnym pierwszego seryjnego myśliwca. Jeszcze pięć lat później oblatano pierwszy samolot wersji w pełnej gotowości operacyjnej (FOC). Myśliwiec, a obecnie już samolot wielozadaniowy HAL Tejas, powstawał w ramach programu Light Combat Aircraft (LCA, czasem złośliwie określany także, jako Last Chance Aircraft) i w związku ze zmianami w technice lotniczej i wojskowej podlegał w trakcie wielu zmianom koncepcyjnym. W tym m.in. zastosowaniu większej niż planowano początkowo ilości elementów kompozytowych.

W efekcie powstała maszyna w prostym w budowie, ale efektywnym, układzie delta z pojedynczym silnikiem. Jej maksymalna masa startowa to 13,5 tony, przy zdolności do przenoszenia maksymalnie 5,3 tony uzbrojenia plus 23 mm działko. Maszyna ma osiem punktów mocowania na uzbrojenie (została zintegrowana z bardzo bogatym ich zestawem, także krajowej produkcji) i promień operacyjny 500 km, bez dodatkowego zapasu paliwa. Obecnie uważa się, że Tejas ma możliwości bojowe porównywalne z Mirage 2000-5. Jak dotychczas Indie zamówiły 120 tych samolotów z 324 planowanych, z czego jednak operacyjnych pozostaje kilkanaście.

Dostarczono 16 maszyn w konfiguracji „wstępnej gotowości operacyjnej”, a obecnie trwają odbiory kolejnych 16 w standardzie FOC i ośmiu maszyn szkolno-bojowych. Kolejnych 83 już zamówionych ma zostać przekazanych w zmodernizowanym wariancie Mark 1A, a reszta – których dostawy mają być prowadzone od połowy dekady – w wariancie Mark II. Na uwagę zasługuje przewidywana cena myśliwca za egzemplarz. To zaledwie 43 mln USD (za seryjnego Tejasa 1A, wcześniej planowano jeszcze znacznie niższą cenę oscylująca koło 26 mln USD) i to w dodatku pieniądze, w dużej mierze, pozostawiane we własnym przemyśle. W dużej mierze, ponieważ wielu systemów Indiom, pomimo prób (planowano 100 proc. produkcji w kraju i uniezależnienie się od światowego łańcucha dostaw), nie udało się stworzyć samodzielnie.

Przykładem komponentów, przy których nie udało się uzyskać progresu w Indiach, jest chociażby sprawa silnika. Użyto amerykańskiego GE F404-GE-IN20, a zatem podobnego napędu jak w Gripenach C/D. Obecnie rząd Indii szacuje, że około 60 proc. wartości każdego Tejasa pozostaje w rodzimym przemyśle, podobnie jak 75 proc. wymiennych części do tych samolotów. Na Tejasach służy obecnie jeden dywizjon (45. „Flying Daggers”, wcześniej na MiG-21 MF) stacjonujący w bazie Sulur w stanie Tamil Nadu, na południu Indii, z dala od chińskich i pakistańskich sąsiadów. Drugim, będzie być może Dywizjon 18 „Flying Bullets” z bazy Kalaikunda w zachodnim Bengalu, obecnie latający na samolotach pola walki MiG-27.

Warto dodać, że w Indiach istnieją plany stworzenia morskiej wersji Tejasa, która operowałaby z pokładu lotniskowców. Na ile okaże się do realne pokaże zapewne najbliższa dekada.

Jak na razie, trudno mówić o jakichkolwiek szansach eksportowych dla Tejasa. Indyjski przemysł boryka się z dostarczaniem tego samolotu w odpowiednich ilościach do własnego lotnictwa. Gdyby te dostawy się powiodły i udało się zwiększyć zdolności do produkcji tych maszyn, więcej niż kilku-kilkunastu rocznie, być może wypracowana w ten sposób ekonomia skali sprawiłaby, że Tejas stałby się atrakcyjnym towarem eksportowym. Oczywiście jeżeli Indie byłby w stanie osiągnąć stosunkowo wysoką jakość produkcji. Na razie jednak nikt nie bierze tego pod uwagę.

image
Fot. Eric Salard (CC BY-SA 2.0)

JF-17 Thunder / FC-1

Ciekawą pozycją na rynku współczesnych myśliwców jest pakistański JF-17 Thunder, będący de facto odpowiednikiem Tejasa – tj. maszyną masową, mająca wspierać w walce najlepsze myśliwce tego państwa czyli F-16C/D. Konstrukcja ta została opracowana w chińskich zakładach Chengdu Aerospace Corporation (CAC) pod oznaczeniem FC-1 (Fighter China-1) Xiaolong, a z czasem rozwinięta, także przy udziale Pakistan Aeronautical Complex.

Wydaje się, że korzenie tego projektu są bardzo podobne do korzeni indyjskiego Tejasa. Z tym, że nie chodziło tutaj o zastąpienie myśliwców 3. Generacji w Pakistanie, ale w samych Chinach. W latach 90. służyły tam bowiem różne wersje myśliwca J-7, będącego klonem MiG-21, czy oparte o MiG-19 uderzeniowe maszyny Q-5 oraz myśliwskie J-6.

ChRL była też na zupełnym etapie rozwoju. Trudno zakładać, że w tamtym czasie rozpoczęcie projektowania taniego lekkiego myśliwca masowego, wydającego się idealnym następcą dla MiG-21, było pomyślane w kontekście Pakistanu czy rynków eksportowych – mimo, że takie informacje pojawiają się we współczesnych publikacjach.

Wydaje się, że FC-1 był w Chinach swego rodzaju „planem minimum”, na wypadek gdyby nie powiódł się ambitniejszy projekt myśliwca znanego, jako J-10 – cięższego, jednosilnikowego i zbudowanego w układzie kaczka. FC-1 tymczasem powstał w układzie klasycznym, z jednym silnikiem – sprawdzonym „z półki” rosyjskim Klimowem RD-33 masowo produkowanym i dostępnym w tamtym czasie, jako napęd dla (dwusilnikowych) MiG-29 (dzisiaj używa się zmodyfikowanego wariantu RD-93). Maksymalna masa startowa tej konstrukcji została ustalona na poziomie 12,83 tony a maksymalny ładunek użyteczny – na 4,3 tony (7 punktów podwieszeń uzbrojenia plus 23 mm działko). Promień operacyjny Thundera często określa się na 1200 km bez tankowania w powietrzu i zewnętrznych zbiorników paliwa, ale raczej chodzi tutaj o niecałą połowę tej odległości, a 1200 km to zasięg.

Wydaje się że ostatecznie Chińczykom udały się obydwa programy, skutkiem czego postawiono na potężniejszą (maksymalna masa startowa 19,3 tony, także nie jest to myśliwiec „lekki”) i bardziej perspektywiczną platformę czyli J-10. Dzisiaj w służbie jest ich około 500, więc pomimo większego skomplikowania i kosztów, udało się tą platformę umasowić.

Tymczasem FC-1 o masie okazał się idealną maszyną dla nowego geopolitycznego sojusznika ChRL w postaci Pakistanu. Islamabad dysponował bowiem pewną liczbą wartościowych myśliwców, w postaci zakupionych od USA F-16 różnych wersji, ale coraz pilniejszej wymiany na początku nowego wieku wymagała cała plejada starszych konstrukcji – chińskich Q-5 i F-7 oraz francuskich Mirage III i V. Ostatecznie linia produkcyjna została więc umieszczona w Pakistanie i otrzymała oznaczenie JF-17 (Joint Fighter-17) i nazwę Thunder.

Obecnie uważa się, że Pakistan produkuje 58 proc. każdego z JF-17, a pozostałe 42 proc to wkład rosyjsko-chiński (przy czym rosyjski wkład to silnik). Zapotrzebowanie Pakistanu na JF-17 to dzisiaj kilkaset maszyn. Wystarczy powiedzieć, że w 2019 roku w służbie w Pakistanie pozostawało 136 F-7, 87 Mirage III i 92 Mirage V. Jeżeli Islamabad będzie chciał je zastępować w stosunku 1:1 to jest to duże pole do popisu i wprowadzania kolejnych udoskonalanych wersji.

Do dziś dostarczono już 98 seryjnych JF-17 (50 wersji Block I i 48 Block II, stan na rok 2019 kolejnych 14 w trakcie dostaw), a zamówionych zostało też kolejnych 50 w wersji Block III, zaopatrzonej w udoskonaloną awionikę, m.in. radar w technologii AESA. Oczekuje się również niedługo zamówienia na 26 dwumiejscowych Thunderów JF-17B. Na gruncie pakistańskim eksploatuje się je w pięciu dywizjonach i dwóch szkołach lotniczych. JF-17, którego cena jest obecnie szacowana na około 30 mln USD za egzemplarz, zdobył też pierwsze kontrakty eksportowe, choć na razie są to zamówienia skromne. 16 sztuk zamówiła Mjanma, a trzy – Nigeria.

W drugiej części analizy, przewidzianej do publikacji na Defence24.pl, zostaną opisane lekkie myśliwce wywodzące się z maszyn budowanych jako szkolne/szkolno-bojowe.

image
JF-17. Fot. Robert Sullivan (CC BY-SA 2.0)

Komentarze (60)

  1. Maras2

    Rzadko sie zgadzam z Davienem ale moge dodac ze taki J-31 jest 2 generacje za F-35 co więcej j-31 to nie wiem czy miałby szanse z Jak-141 (oczywiscie wersja "dzisiejsza"). Generalnie szkoda że ten Jak trafił na taki okres jaki trafil. Gdyby Rosjanie pociagneli ten projekt to dzisiaj by mieli samolot 4+ pionowego startu na małe lotniskowce (ktore byc moze by mieli gdyby nie smuta lat 90-tych) i spokojnie mogli by projektowac na jego bazie samolot 5 generacji. ale to tylko gdybanie. Davien a co powiesz o ogłoszeniu przez rosjan ze opracowuja Su-57 "second stage" . Ponoc ma latac w 2022 a seryjnie w 2024. Tylko obiektywnie prosze o ile potrafisz.

  2. Davien

    Widzisz trollu ale kopią F-35 jest J-31 a nie J-20, nawet tego jak widac nie wiedziałes. J-20 to rozwojówka całkowicie nieudanego, za rzuconego w rozwoju MiG-1.44.

  3. Użytkownik

    No i gdzie jesteś najmito? Nie potrafisz przyznać się do błędu? Teraz to będziesz ekspertem od badań F-35 przez CAGI, ekspertem od "zwrot pedału" i ekspertem od "8 AIM-120 przenoszonych przez F-22". Żaden gotowiec nie zmieni faktu, że o samolotach nie masz pojęcia :).

  4. Piotr ze Szwecji

    Założywszy Wisłę, Narew dla opl. Założywszy 32 F-35 Harpii plus 100 sztuk F-16 na przyszłym posiadaniu przez Wojska Lotnicze. Polska ma na wojnę w jednym konflikcie, obniżonym o 50% przez CFE limit, dozwolone 460 samolotów bojowych i 130 śmigłowców uderzeniowych. To jest minimum co Polska powinna od 1989 roku posiadać na swoim stanie. Polska ma 18 Su-22 fighter/bomber do wymiany, a dobrze byłoby mieć takich myśliwców-bombowców coś z 250, a reszta F-16 z F-35. Dlatego też w moich sugestiach zawsze pojawia się porównanie z A-10, a nie z Gripenem. Posiadanie polskiej licencji rozwojowej na taki myśliwiec-bombowiec i produkcja ich w Polsce co najważniejsze włącznie z silnikami (a produkcję silników Gripena Szwedzi nie mogą sprzedać Polsce, bo posiadają tylko licencję na nie). Dolina lotnicza będzie miała zapewnione zatrudnienie bez kaprysów Amerykanów czy Włochów, a wojska lądowe autentycznie natychmiastowe wsparcie z powietrza na sygnał z ziemi. Od czasów ww2 to głównie lotnictwo odpowiada za niszczenie sprzętu pancernego. Nie ppk, nie czołgi, lecz lotnictwo. To nie jest wymysł jakiegoś mądrego inaczej, lecz wynik praktyki wojennej w wielu wojnach na wielu kontynentach przez ostatnie 100 lat. PPK i czołgi to tylko dopełniacze na marginesie niszczenia czołgów wroga. Dziwi więc te nieautentyczne i podejrzane trollowanie o zakup ppk Javelin w ograniczonej liczbie na potrzeby WOT i 25 BKP i brak reakcji cenzorów z Defense24.pl na te fałszywe niby-patriotyczne komentarze w odróżnieniu, kiedy napisać coś w stylu "socjalizm jest zły, lecz liberalizm jeszcze gorszy, patrz FSO".

    1. pietia z olegino

      lepszy Javelin w garsci niz F35 na dachu. A10? rosjanie w przetargu na mysliwiec wielozadaniowy proponowali nam zakup Su25 (tzn nie oficjalnie tylko przylecial pilot na pokazy i w wywiadzie w prasie branzowej z powazna mina sprzedawal bajeczke) wreszcie lotnicy FR narobili by sobie asow przestworzy, serio juz su22 sa lepsze.

    2. Piotr ze Szwecji

      A10 nie jest myśliwcem, co bardzo wolno latającym bombowcem. Amerykanie też w końcu doszli do stanowiska, że lata o wiele za wolno. Potrzeba odrzutowca do tej roli i to nowoczesnego, jak choćby ten nieszczęsny szwedzki Grippen, który potrafi zatrzymać się w powietrzu jak ważka z powodu nowoczesnego amerykańskiego silnika odrzutowego, który produkują w Szwecji na amerykańskiej licencji. To także wskazuje kierunek pozyskiwania licencji na ten sprzęt, którym jak zwykle jest USA. Ponieważ myśliwiec-bombowiec nie musi być aż tak zaawansowany jak myśliwiec przewagi powietrznej, czy wielozadaniowy, więc i pomysł, że PGZ by mogła się odważyć na rodzimą produkcję takowego. To jest w końcu dziura na około 250 samolotów. Cały sęk tkwiłby w PGZ umiejętności nie tylko przyjęcia nowych technologii, co i przekucia ich w rozwój oferty produktów, także cywilnych. PGZ nie może być produkującym tylko i wyłącznie dla wojska, bo wówczas nie rozwinie się w koncern przemysłowy, jak te z Korei Południowej, ani nie będzie filarem rozwoju polskiego przemysłu (zamiast tworzyć środki finansowe dla budżetu, tylko je zabiera). Środki przeciwpancerne jak czołgi, Javelin:y, Spik:i i etc oczywiście też muszą być, lecz nie wolno aby uchodziło naszej uwadze pozyskanie dla lotnictwa polskiego nr 1 latającego niszczyciela czołgów. Jeśli ten odrzutowy bombowiec byłby w cenie nieszczególnie większej od Masterów to także na wzór pomysłów z USA (spoglądających pewnie na Su-25 i Su-28 rozwiązanie z Rosji), mógłby służyć do szkolenia pilotów bardziej zaawansowanych samolotów (F-16, F-35). Na dobrą sprawę to trochę dziwne, że powyższy artykuł pana Macieja Szopy nie wspomniał ani o Su-25 ani o A-10, które są przecież najbardziej przykładowymi samolotami przeciw-czołgowymi (close air support) na całym świecie, choć już przestarzałymi, a o ten typ lekkiego samolotu bojowego przecież zieje dziura uzbrojenia w wojskach lotniczych, a nie w myśliwcach. To nie tylko brak tych 48 (w sumie 96 na 130?) nowoczesnych śmigłowców uderzeniowych w lotnictwie wojsk lądowych. Nie można liczyć, że Amerykanie zainwestowani całkowicie w 1 konflikt lokalny, gdzieś na świecie będą wstanie zapewnić polskim wojskom lądowym wsparcie lotnicze. NATO lotnictwo opiera się na amerykańskim. To nie jest tak, że lotnictwo NATO nie uczestniczy w szkoleniach poligonowych polskich wojsk lądowych ostatnimi czasy, co WP po prostu (za małe poligony? za przestarzałe poligony?) nie ćwiczy chyba wystarczająco dużymi formacjami dla przećwiczenia działań wojsk łączonych? W US Army prośba o wsparcie ogniowe do artylerii jest równie naturalna i szybka jak do lotnictwa.

    3. ciekawy

      A-10 nie jest odrzutowcem??? A-10 to szturmowiec na nie bombowiec (co sama nazwa wskazuje A-attack, B-bomber) . Opancerzony latający czołg. Wytrzymuje ostrzał z broni kal. 12.7mm. Cała konstrukcja jest zoptymalizowana pod kątem odporności na ostrzał z ziemi (redundantne systemy sterowania, położenie silników, samozasklepiający się zbiornik paliwa, opancerzenie kabiny i awioniki). Może lądować ze schowanym podwoziem - poto koła częściowo wystają z gondol. To konstukcja unikatowa - w iraku wielokrotnie wracały dziurawe jak sito. z odstrzelonymi kawałkami skrzydeł i po połataniu wracały do walki. Jak można to porówywać z lekkimi - bo nieopancerzonymi samolotami jak Gripen, Su-22 czy Su-25, które da się przy odrobinie szczęscia zestrzelić z kałacha??? Jest to konstrukcja tak unikatowa, że pomimo wieloktornych podejść do wycofania go i zastąpienia nowoczesnymi F-16 a teraz F-35, nadal jest w służbie i nadal będzie modernizowany (wymiana skrzydeł).

  5. mobilny

    Bez OPL żadne F-35 nas nie uratują niezależnie od tego jak są wspaniałe szkoda tylko że większość z was forumowicze kompletnie nie jest w stanie tego zauważyć. Zakup totalnie bezsensu drenujacy niewielki budżet MONu co tylko dopełnia akt dramatu bo potrzeb wobec 30 letniego okresu rozbioru armii jest wiele. Szkoda bo naprawdę można by zrobić więcej. Boli bo patrząc np na Białoruś to wychodzi nieudolność nasza

    1. Gnom

      Ale co by nie powiedzieć o Łukaszence to on jest tamtejszy (bo to jego udzielne królestwo) i dlatego o Białoruś dba - u nas posiadacze wielu paszportów i słudzy wielu panów stale u władzy.

    2. mobilny

      ......smutne ale prawda. W demokracji nic nie musisz. Wybiorą i zgodnie z prawem robisz często bałagan odchodzisz i niech się martwią następni. Zauważ że winni podciągnięci do odpowiedzialności to ułamek tego całego GUANA w PL..... złodzieje albo wasale na kolanach i żaden z nich nie lubi niczego nawet siebie....

    3. Gnom

      Lubi, lubi - kasę, zaszczyty i klepanie po plecach. A kto ma kogo pociągnąć do odpowiedzialności, jak jedni drugim szykują miejsca do roboty na 4 lata gdyby tamtym się nie poszczęściło w wyborach.

  6. Simplusik

    A ja swoje 100x JF-17 a każdy za 30mln/szt. Każdy z tej setki przenosi Ra'aady to o ile będziemy silniejsi przy tych nakladach? Różnice można przeznaczyć na OPL bo od niej powinnien temat nowych samolotów się zacząć. Co do manewrowości F-35 to nie piszcie bajek bo może i jest STEALTH (tak że USA nie dopuszcza go do S-400) ale na pewno nie jest to rasowy myśliwiec. Raczej następca F-16 z naciskiem na maszynę uderzeniową i żadne hehe kopiuj- wklej z broszur LM tego nie zmienią. Co do nas to dalsze F-16 a żadne F-35

    1. plusik

      Dodajcie chiński system HQ9 i co wychodzi? Starczy na Narew spokojnie. Jak bardziej bylibyśmy silniejsi niż obecnie?

    2. i na koniec sik

      I może jeszcze ich VT-4. Rosjanie by nas nie ruszyli a tak ruszyć mogą bo NATO delikatnie powiedziawsze niepewne jest

    3. mobilny

      ....nie poprawne politycznie. Jesteśmy po zachodniej stronie mocy i jakby nie było trwać tak musimy nawet wbrew dobru swemu....

  7. Użytkownik

    I gdzie jesteś z odpowiedzią puchatku? Nie masz na to gotowca? To dowiemy się kiedy te F-22 przenosiły 8 AIM-120?

  8. Użytkownik

    A czy ty widziałeś J-20?

  9. Użytkownik

    Kubusiu, po raz kolejny udowodniłeś, że twoje wiedza wkleja się jedynie do operowania przyciskami "ctrl+c" i "ctrl+v". Wklejasz, aby było dużo, nie ważne czy na na temat, najlepiej jak jest jakaś magiczna nazwa, plus kilka zdań po angielsku i do tego nazwiska jakiegoś "eksperta". O tym, że F-22 może przenosić 8 AIM-120, to nawet w LM nie wiedzą. Zadzwoń i ich oświeć' ekspercie od zwrot pedału". Ty myślisz, że oni sobie w te boczne komory te AIM-120 tak po prostu wsadzą i już? Tak? A widziałeś chociaż jak wygląda ten AIM-9 w tej komorze puchatku? Widzisz jak łatwo została ci udowodniona niewiedza. Ja sie nigdy nie spotkałem z informacją, że F-22 przenosi 8 AIM-120. Może mnie oświeć. Może ty masz jakies tajemne źródła, jak te twoje o badaniach F-35 przez CAGI, o "zwrocie pedału". Czekam na dowody, że F-22 może przenosić 8 AIM-120. Czas start!!!

  10. Użytkownik

    W sumie potwierdziłeś to co piszę od samego początku, bo sam napisałeś, że "pedal turn" to manewr "flat spin" .....który wykonuje Olson. Dzięki.

  11. Użytkownik

    Nie, w komorach na AIM-9 nie można przenosić AIM-120. Juz to dobitnie pokazuję twoja niewiedzę.

  12. Użytkownik

    Nie kubuśiu "pedal turn" to manewr zwany inaczej "plat spin". Całe te twoje bajki powyżej nie zmienią tego faktu. Ty w ogóle czytasz co ty tutaj wklejasz?

  13. JW

    "Padal turn" to obrót samolotem przy sterowaniu pedałami orczyka Panie "mondry" Potocznie w skrócie zrobić "obrót pedałem" (nie pedału) jak pisze pilot F-35. Awionika w F-35 steruje samolotem zarówno w zakresie podstawowych własności lotnych jak i charakterystyk manewrowych, a także wszystkie możliwości systemów i układów są sterowane i kontrolowane przez system awioniczny czyli komputer. Ster jest główną powierzchnią sterowania lotem, która kontroluje obrót wokół osi pionowej statku powietrznego. Taki obrót jest bardzo szybki i samolot F-35 gwałtownie reaguje na stery skrętu wykonując przy tym ostry zakręt właśnie rzędu 28 st/s. Jest to sprawa oczywista i naprawdę nie rozumiem o co koledze chodzi? Manewr "Pedal Turn" zwany w lotnictwie "flat spin" który wygląda tak, że myśliwiec najpierw wspina się ostro w górę, a następnie robi przewrót przez plecy i leci w dół obrocając się płasko wokół własnej osi. Taki manewr na F-35 wykonuje pilot Andy „Dojo” Olson. Generalnie Panie kolego pała z wiedzy podstawowej o lotnictwie:)

  14. JW

    Ty rozumiesz co piszesz? 6 pocisków AMRAAM + 2 Sindewinder to typowa konfiguracja uzbrojenia F-22. Jednak w komorach Raptora zamiast 2 Sindewinderów można podczepić 2 AiM-120 i wtedy zabierze razem 8 pocisków AMRAAM.

  15. JW

    Jak informuje niemiecki dziennik Der Spiegel, powołując się na dane udostępnione przez Edwarda Snowdena, Chiny zdobyły bardzo szczegółowe informacje o kluczowych elementach konstrukcji F-35 Lightning II. Chińscy hakerzy wykradli terabajty danych, zawierających schematy i parametry kluczowych elementów amerykańskiego samolotu 5. generacji F-35, takich jak radar czy silniki - pisze Der Spiegel. Wykorzystano je prawdopodobnie przy projektowaniu samolotów J-20 oraz J-31. Tyle tylko że podróbka nigdy nie dorówna oryginałowi panie specjalisto od manewru Pedal Turn.

  16. Ciekawy

    Pisz se dalej Rosjaninie. Konstrukcja dla sześciu rakietek w komorach jest gotowa. My i tak te samoloty ku waszemu niezadowoleniu kupimy. Twoi zwierzchnicy niepotrzebnie tracą czas i pieniądze na utrzymywanie ciebie.

  17. JW

    Chciałeś mnie ośmieszyć a tymczasem sam się ośmieszyłeś. F-22 może w komorach wewnętrznych zabrać 8 rakiet powietrze - powietrze. Najczęściej jest to 6 rakiet AMRAAM i 2 rakiety Sindewinder. Cytat: "Prace nad nowym pociskiem podjęto, by zwiększyć ilość uzbrojenia do niszczenia celów powietrznych przenoszoną przez myśliwce nowej generacji F-22 i F-35. Ten drugi, który może przenosić jednorazowo jedynie 4 kpr AIM-120 AMRAAM, mógłby zabierać dwa razy więcej nowych pocisków. F-22 mógłby zaś przenosić ich aż 14, podczas gdy obecnie może zabierać tylko 6 AIM-120 i 2 AIM-9 Sindewinder."

  18. Użytkownik

    Dobre kubusiu, dobre. Zacytuję twoją bajeczkę: "F-35 ma większą pojemność komory (wynikająca z założenia przenoszenie broni o masie 2000 lb) uzbrojenia niż F-22 przez co możliwe jest przenoszenie 6, a być może nawet 8 AIM-120 (czyli już tyle samo co F-22)". To teraz wyjaśnij od kiedy F-22 może przenosić 8 AIM-120. Czas start!!! Robi się coraz ciekawiej, "zwrot pedału", "F-22 przenosi 8 AIM-120".

  19. JW

    Przewaga samolotów 5 generacji  nad starą już koncepcją takiego Su-35 sięgającą lat 80-tych XX w. jest tak oczywista, że nawet laik to rozumie. Ale widocznie nie troll. Prawdy znanej już na całym świecie nie dasz rady zmienić swoimi kłamstwami. Cały lotniczy świat dąży do pozyskania samolotu 5. generacji wzorując się na F-35. Indonezja zgodziła się kupić to badziewie Su-35 za kawę i herbatę. Chiny kupiły  24 sztuki tylko z powodu silników AL-31F i 117S oraz radaru Irbis-E. Pisałem już kiedyś że Su-35 w czasie wojny nie będzie latał w "gładkiej", prawie niezatankowanej wersji. Z podwieszeniami i uzbrojeniem pod kadłubem ten Su-35 może mieć nie tylko gorszą manewrowość od F-35, ale jego osiągi folderowe podawane dla "pustego" samolotu będą nieaktualne. Dotyczy to każdego obładowanego uzbrojeniem samolotu 4. generacji żeby było jasne. Lepszy radar AESA wykonany z azotku galu, zaawansowane sensory i mniejszy RCS konstrukcji stealth zdecydują, że to F-35 wcześniej wykryją w powietrzu konstrukcję poprzedniej generacji i pierwsze dokonają wyprzedzającego ataku. F-35 wbrew propagandzie to wystarczająco zwrotny samolot także w bojowej konfiguracji z uzbrojeniem w komorach wewnętrznych. Wystarczy znaleźć w necie schemat trasy przelotu w czasie akrobacji jakie samolot wykonał w Paryżu w 2017r. O manewrowości F-22 już nie wspominam- najlepsza na świecie. Su-35 obładowany paliwem i podwieszeniami straci swoje cechy i dotyczy to wszystkich samolotów bojowych poza F-35 i F-22 przenoszących uzbrojenie w komorach wewnętrznych. W pewnych konfiguracjach ograniczenia lotu będą mniejsze lub prawie ich nie będzie, w innych będą znaczne. Przewaga informacyjna przekładająca się na lepszą świadomość sytuacyjną pilota F-35 nad samolotem 4 generacji jest bezsporna i nie podlega dyskusji. Owszem taki Su-35 będzie mógł osiągnąć większą prędkość maksymalną tylko, że w konfiguracji gładkiej - bez uzbrojenia. Czy zrozumiałe są już ograniczenia samolotów klasycznych w porównaniu do F-35 czy F-22? Oczywiście Su-35 może spotkać się z F-35 na kursach spotkaniowych jeśli sytuacja będzie tego wymagała jednak to F-35 ma "narzędzia" pozwalające narzucić mu początkowe warunki starcia i zmuszające pilota Su-35 do reakcji. Inicjatywa nadal będzie w rękach pilota F-35. F-35 nie jest samolotem idealnym, niezniszczalnym, zupełnie niewidzialnym ale w warunkach pola walki nasyconego nowoczesnym uzbrojeniem i zaawansowanymi systemami przeciwlotniczymi to pilot F-35 ma swobodę manewru, większe możliwości oraz większe szansa przeżycia. A wszelkie teoretyzowanie o Su-35 czy innych modelach samolotu pędzących na spotkanie praktycznie bez uzbrojenia, na wysokim pułapie bez reakcji ze strony przeciwnika to czysta fantazja. O ile Suchoj będzie wymagającym przeciwnikiem dla klasycznych samolotów 4 generacji to niestety dla pilotów maszyn rosyjskich w starciu z samolotami stealth będzie tym, który będzie musiał myśleć o odebraniu inicjatywy komuś, kto ma lepsze warunki do rozegrania walki w każdym momencie. I przeciw nowoczesnym rakietom powietrze-powietrze nawet świetna manewrowość w konfiguracji gładkiej nie pomoże. Kwestią zasadniczą jest uniemożliwienie przeciwnikowi wystrzelenia pocisków. Co jest niesamowicie trudne z uwagi, że z nowoczesnymi celownikami nahełmowymi i z rakietami takimi jak ASRAAM czy AIM-9X przeciwnik nie musi być nawet bardzo manewrowy aby wypracować sobie pozycję do skutecznego uchwycenia celu głowicą rakiety i odpalenia. Dotychczasowe konflikty z użyciem nowoczesnego lotnictwa dobitnie pokazuję przewagę dobrze wyszkolonego pilota mającego przewagę sytuacyjną nad pilotem w innym podobnie zwrotnym, szybkim samolocie. Zdarzają się jednostkowe przypadki zwycięstw tych drugich ale są to tylko wyjątki potwierdzające regułę. Walka powierzna to w głównej mierze świadomość tego kto jest w jakim punkcie w przestrzeni, wiedza o jego przynależności, prędkości, kierunku lotu. Obecnie żaden samolot nie daje pilotowi takiej ilości łatwych do interpretacji danych jak w F-35 i F-22 to jest fakt. Jednocześnie technologie zastosowane w F-35 są skuteczne w utrudnianiu przeciwnikowi dostępu do tej samej informacji. Od obniżonej wykrywalności (nie tylko jeśli idzie o fale elektromagnetyczne) do rozbudowanego WRE, zaawansowanego radiolokatora pracującego w tzw. trybie LPI które są niewykrywalne nawet przez zaawansowane systemy RWR czy rozbudowanych innych sensorów i całość jest ściśle zintegrowana a komputery w F-35 dysponują mocą nieosiągalną w jakimkolwiek innym samolocie. Dlatego Su-35 w razie wojny nie bedzie miał większych szans aby odpalić pierwszy rakietę R-77 i pokonać F-35. Oczywiście jak pisałem zdarzają się wyjątki, ale przewaga informatyczna jaką dysponuje pilot F-35 stawia Su w bardzo niekorzystnej  sytuacji i tylko sporo szczęścia musiałby mieć pilot Suchoja aby wygrać z F-35. Lightning II w wersji Block 4 będzie dysponował potężną siłą ognia. F-35 w obecnych założeniach wersji Block 3F w konfiguracji myśliwskiej może przenosić 4 AIM-120 w komorach wewnętrznych oraz 2 AIM-9X Block 1 na podwieszeniach zewnętrznych. F-35 ma większą pojemność komory (wynikająca z założenia przenoszenie broni o masie 2000 lb) uzbrojenia niż F-22 przez co możliwe jest przenoszenie 6, a być może nawet 8 AIM-120 (czyli już tyle samo co F-22) - zostaje kwestia skonstruowania wyrzutników zdolnych "obsługiwać" dwie rakiety lub zastosować wielozamkowe belki aby problem rozwiązać co jeszcze ma się stać wraz z wprowadzeniem wersji oprogramowania awioniki Block 4. System Sidekick rozwiązuje ten problem w wersjach F-35A i C. Umożliwia w każdej z dwóch komór zamiast dwóch AMRAAM zmieścić trzy, co daje całe sześć rakiet powietrze-powietrze. Ma się to zdarzyć już całkiem niedługo. Instalacja oraz wstępne testy pakietu Block 4 z systemem Sidekick testowane były w połowie 2019r. Decyzja o rozpoczęciu produkcji pakietu Block4/TR 3 (Tech Refresh 3) zapadła pod koniec 2019r. Pakiet zapewni F-35 nowe możliwości ofensywne, z całą nową gamą uzbrojenia powietrze-powietrze i powietrze-ziemia. Polska otrzyma 32 samoloty F-35A z serii produkcyjnej 2024-2030 z nowym uzbrojeniem i pakietem oprogramowania Block 4.

  20. Użytkownik

    Nie gościu,''pedal turn" to manewr zwany inaczej "flat spin".

  21. JW

    Pedal turn" to padał steru kierunku lotu samolotu służący do robienia zwrotów w lewo lub w prawo jak kierownica w samochodzie więc nie bardzo wiem o co panie anonim tobie chodzi. Sprawdź dokładnie co oznacza "flat spin" i dlaczego jest synonimem "pedal turn".

  22. Użytkownik

    Przeczytałeś post? Przeczytałeś ile w sumie wietnamczycy mieli piotów w czasie tego konfliktu? więc przestań bajki opowiadać.

  23. Davien

    40 zestzrelonych przez MiG-i Phantomów F-4 i prawie 200MiG-ów zestzrelonych pzrez Phantomy...

  24. rambo

    Big data robi ze stealth F 35 jesień średniowiecza. Jak projektowano F 35 to jedno a teraz idzie sztuczna inteligencja. Amerykanie nie sprzedają cacka jakim jest F -22 a F35 jak najbardziej. Lekkie myśliwce to łatwy cel dla F22 czy Su 35 i w tym sensie to wyrzucanie pieniędzy w błoto.Natomiast żenada to statystyka zestrzeleń , gdy jakieś mocarstwo czy imperium tłucze biedaka, wyciąganie na tej podstawie wniosków służy propagandzie. Lekkie myśliwce, różne platformy typu F-35 czy F -16 są nie dla Polski ze względu na oddanie na dzień dobry przestrzeni powietrznej a niestety te samoloty mają robić za prawdziwe myśliwce.

  25. rambo

    Lekkie myśliwce są idealne dla bieda-państw. Nie ma co się czarować prawdziwe myśliwce to F-15, F-22, Su-35 i inne przewagi powietrznej. F-35 już spokojnie można wyrzucić do kosza ze względu słabe osiągi manewrowe, a opowieści o stealth i sieciocentrycznośći itd to dobre dla pokolenia smartfonów i chłopców w rurkach ... zresztą marynarka wojenna USA ostatnio zakupuje F-18 Super Hornety co wyraźnie świadczy co myśli o F-35. Jak widać na dzień dobry Polska rezygnuje z wywalczenia przewagi powietrznej co znaczy ,że będzie w razie wojny latał nad nami wróg i robił co mu się podoba.

    1. Grzegorz Brzęczyszczykiewicz

      Dokładnie, Tyle że u nas te F-35 zastąpią bombowce Su-22 którym kończą się resursy i co było powiedziane nawet w TV, a o myśliwcach przewagi powietrznej to nasi jeszcze nawet nie marzą, co najwyżej to marzą o kupieniu kilku sztuk uzbrojenia do przyszłych F-35 ale cena dość zaporowa jak na państwo socjalistyczne.

    2. JW

      Mylisz sie panie @rambo. F-35A dysponuje znacznie lepszą manewrowościa niż np. Eurofighter. F-35A może latać 110 stopni AoA z pełną 3-osiową kontrolą lotu, oprogramowanie Fly-By-Wire uwzględniając margines bezpieczeństwa pozwala stale lecieć pod kątem natarcia 50 stopni. Eurofighter może cały czas lecieć pod kątem 25 stopni w AoA. Kolejny parametr - prędkość kątowa w zakręcie ustalonym. W tym elemencie F-35A wyraźnie przewyższa konkurencję i dorównuje F 22. Fragment z raportu Johna Venable, eksperta, pracownika naukowego ds. polityki obronnej - źródło absolutnie wiarygodne na które powołuje się wiele fachowych źródeł: "The F-35A was not designed to be an air superiority fighter, but the pilots interviewed conveyed the picture of a jet that will more than hold its own in that environment—even with its current G and maneuver restrictions. In the words of an F-16C Weapons School Graduate and instructor pilot now flying the F-35A, “Even pre-IOC,[26] this jet has exceeded pilot expectations for dissimilar combat. (It is) G-limited now, but even with that, the pedal turns[27] are incredible and deliver a constant 28 degrees/second. When they open up the CLAW, and remove the (7) G-restrictions, this jet will be eye watering.”[28]." Wygląda na to, że maksymalna stała prędkość kątowa w zakręcie ustalonym F-35 wersji block 3i z ograniczeniem do 7g jest identyczna jak w F-22 i wynosi 28 stopni/s. Po zdjęciu ograniczeń 7g w wersji Block 3F wydajność F-35A moze być "oszałamiająca" jak pisze powyższy raport. Dlatego wbrew temu co mówią różni "specjalości" F-35 jest bardziej zwrotny niż ogromna większość samolotów 4. generacji. Dla Typhoona maks. prędkość kątowa, to 23,4 st/s, a dla Su-35 i Rafale wynosi 24 stopnie/s. Dotarło coś teraz do kolegi? F-35 posiada coś wyjątkowego, a mianowicie najbardziej zaawansowany w historii PSA - „pilot situational awareness”.  Najważniejsza na dzisiejszym polu walki nie jest manewrowość, uzbrojenie czy prędkość tylko informacja o tym gdzie jest przeciwnik, czy może nam zagrozić i czy my możemy mu zagrozić i pod tym względem F-35 jest o generację do przodu w stosunku nawet do F-22 i dwie generacje w stosunku do innych maszyn generacji 4+. Tak twierdzą przynajmniej piloci w wywiadzie dla AviationWeek. Pilot mając przed sobą w kabinie kolorowe ekrany ciekłokrystaliczne, takie "dwa iPady", gdzie klikając w ekran dotykowy lub przyciski na dźwigni ciągu i joysticka sterowania wybiera broń i steruje wszelkimi informacjami wyświetlanymi w postaci obrazów napływających z  zintegrowanych sensorów. Dzięki sensorom Advanced Sensor Fusion misja powietrzna przypomina grę komputerową lub film science fiction.  Informacje o parametrach lotów wyświetlają się bezpośrednio na goglach hełmu, jak w filmie Iron Man. Pilot komunikuje się z maszyną podobnym systemem głosowym jak Siri z iPhona. Kilku pilotów lecących na misje może się wymieniać danymi w czasie rzeczywistym o napotkanych zagrożeniach za pomocą układu integracji z sieciocentrycznym otoczeniem AN/ASQ-242 CNI. Pilot F-35 dysponując taką świadomością sytuacyjną popełniłby kardynalny błąd dopuszczając do dogfightu. Zanim wróg go zauważy, pośle mu rakietę klikając palcem w odpowiedni obrazek. Przeciwnik ma spadać w płomieniach na ziemię zanim zorientuje się, że F-35 w ogóle nadlatuje. F-35 to dzisiaj obok F-22 najbardziej zabójcza maszyna jaką kiedykolwiek zbudowano. Może dlatego ten "wolny", "nisko latający" i "słabo uzbrojony" F-35A zastępuje w USAF F-15, także w zadaniach wywalczenia przewagi powietrznej, bo i w tej roli zdecydowanie dominuje nad maszynami poprzedniej generacji.

    3. vodafone

      I dlatego F-35 bedzie pilnowane przez F-22 no no panie kopiuj- wklej