- WIADOMOŚCI
- ANALIZA
Chińskie lotnictwo rośnie w siłę [ANALIZA]
Chińskie siły powietrzne pod koniec 2025 roku to zupełnie inny przeciwnik niż w roku 2020, a wzrost ich potencjału jest ogromny – twierdzi RUSI w swoim raporcie na temat obecnego potencjału Chin i Rosji w domenie powietrznej. W służbie są już setki maszyn generacji 5 i 4+.
Autor. emperornie (CC BY-SA 2.0)
RUSI odniósł zdolności chińskich sił powietrznych i obrony powietrznej do swojego poprzedniego raportu dotyczącego analogicznego tematu z roku 2020.
Zmiana generacyjna
W 2020 roku Chińska Republika Ludowa posiadała około 50 samolotów J-20 zaliczanych do 5. generacji, a także około 100 samolotów J-16 generacji 4+. Te ostatnie, oparte na rosyjskich Su-30, są samolotami wielozadaniowymi o dużym udźwigu, z możliwością przenoszenia wielkogabarytowej amunicji dalekiego zasięgu (przynajmniej 8 ton ładunku użytecznego, 12 punktów podwieszeń). J-16 jest ostatecznym rozwinięciem aerodynamiki sowieckiego Su-27 – wszystkim, co Chińczycy zdołali z tego układu konstrukcyjnego „wycisnąć”. Kilka lat temu, kiedy Rosjanie zapytali ChRL o to, czy nie są zainteresowane dokupieniem dodatkowych Su-35 (Chiny kupiły wcześniej 24 sztuki, 1 pułk), usłyszeli odpowiedź, że nie, ponieważ chiński J-16 jest już od tych samolotów lepszy.
Chińczycy na pewnym etapie musieli dojść do wniosku, że właśnie te dwie konstrukcje – J-20 i J-16 – są dla nich najważniejsze. I dzisiaj, jak szacuje RUSI, zdołali rozbudować już swoją flotę J-20 do co najmniej 300 samolotów w 13 pułkach lotniczych (choć możliwe, że na odbiór czekają już kolejne), natomiast J-16 ma być już 350, czyli niewiele mniej niż wszystkich rosyjskich Su-30, Su-34 i Su-35. Ważny jest także samolot pokładowy J-15 (także rozwinięty na bazie rodziny Su-27, a dokładnie sowieckiego pokładowego Su-33), których w służbie może być 80–100 sztuk. Na bazie J-15 i J-16 powstały też wyspecjalizowane samoloty walki elektronicznej J-16D i J-15DT/DH.
Trzecim ważnym (po klonach rodziny Su-27 i J-20), a jednocześnie jeszcze perspektywicznym typem chińskim ma być J-10 najnowszej wersji C. Samolot ten, powstały jako „chiński F-16”, w swojej najnowszej wersji służy w około 300 egzemplarzach. W przeciwieństwie do wcześniejszych wcieleń ma m.in. wyższej klasy szyny wymiany danych, zdolność do wykorzystywania nowoczesnej amunicji, w tym pocisków dużego zasięgu PL-15, a także radiolokator z aktywnie elektronicznie skanowanym szykiem antenowym.
Bardzo ciekawe są dane, czy też estymacje RUSI na temat zdolności produkcyjnych chińskiego przemysłu lotniczego. J-20 ma już teraz powstawać w aż 120 egzemplarzach rocznie, a zatem niemal w takiej samej liczbie, jak eksportowany na cały świat F-35 wszystkich wersji (roczna produkcja dobija do 150 sztuk). Niewiele mniejsza ma być łączna produkcja J-16, którą ocenia się na 180–190 sztuk rocznie, plus 20–30 pokładowych J-15. Na „zaledwie” do 40 sztuk rocznie ocenia się produkcję J-10C. Samolot ten może być jednak wygaszany albo przeorientowywany na eksport. Po jego sukcesie w barwach Pakistanu interesuje się nim poważnie kilka państw, w tym Pakistan, Egipt i Indonezja. Innym powodem wygaszania J-10C może być to, że ruszyła produkcja jego następcy, czyli samolotu J-35A. Pokładowa wersja J-35 może z kolei okazać się następcą także produkowanego w małych liczbach, J-15.
Roczna produkcja chińskich taktycznych samolotów bojowych jest więc oceniana na 240–290 rocznie, plus nieznane (i na razie niewielkie zapewne) liczby związane z rodziną J-35. Wydaje się, że takie liczby mogą umożliwić nie tylko wzrost liczebności chińskiego lotnictwa bojowego, ale także pozbycie się ze służby samolotów przestarzałych, które są dzisiaj bezwartościowe, a ich kadry mogłyby pracować przy systemach lepszych. Są to maszyny rodzin J-7 (wywodzących się od MiGa-21, kilkaset sztuk), J-8II (myśliwiec przechwytujący, kilkadziesiąt), a nawet Su-27 (ponad trzydziestoletnie samoloty kupione po upadku ZSRR, kilkadziesiąt), bombowce JH-7, a w dalszym rzędzie nawet J-10A i B czy część starszych J-11 (klon Su-27). W zamian Flota J-20 może do 2030 roku wzrosnąć do 1000 maszyn, a J-16 do 900 – szacuje RUSI. Do tego należy dodać około 300 J-10C, których liczebność może pozostać na tym samym poziomie, i trudna do oszacowania liczba rodziny J-35.
To, czego nie widać
RUSI zwraca uwagę, że nie tylko samoloty, ale także uzbrojenie do nich w Chinach odnotowało ogromny rozwój. Wymieniony wyżej pocisk PL-15 imponuje zasięgiem ocenianym nawet na ponad 200 km i w czasie walk pakistańsko-indyjskich pokazał swoje zdolności. Wcześniej Zachód dominował pod względem precyzji i zasięgu. Teraz, nawet jeśli ma przewagę, to jednak strona chińska jest w stanie nawiązać walkę. Szczególnie że rozwój się na tym nie zatrzymuje – powstają kolejne typy i wersje rozwojowe amunicji lotniczej. Chińczycy idą tutaj drogą amerykańską – wielka i droga amunicja o ogromnych możliwościach i zasięgu dla samolotów bez komory na uzbrojenie, i mniejsza dla maszyn stealth.
Do tego dochodzi cały szereg nowych chińskich programów, w tym głośnych od roku chińskich latających skrzydeł określanych jako J-36 (duży, 3-silnikowy) i J-50 (2-silnikowy). Do tego Chińczycy pracują nad bombowcem „przyszłości” H-20 i całym szeregiem różnych klas bezzałogowców o różnych zastosowaniach, w tym z cechami stealth.
Maszyny te zwiastują kolejne generacje i nie są już kalkami zachodnich czy rosyjskich zdobyczy technicznych, i świadczą o tym, że wyścig będzie trwał w kolejnych latach. Chiny są więc przeciwnikiem długodystansowym, którego stać potrafi i który łatwo nie odpadnie z wyścigu. Być może z czasem nawet osiągnie przewagę. Wszystko to w przeciwieństwie do Rosji, która w wyścigu z Zachodem za 10–20 lat będzie jeszcze dalej w tyle, chyba że zacznie kupować samoloty chińskie.
Lotnictwo wsparcia i obrona powietrzna
Warto dodać, że Chińczycy równolegle rozwijają lotnictwo wsparcia, a w tym samoloty wczesnego ostrzegania – ciężki lądowy (KJ-3000, zaobserwowany w 2025 roku) i pokładowy (KJ-600), a także rozwijają flotę własnych samolotów tankowania powietrznego YY-20. Wszystko niezależnie od Rosji i jej Iłów-76. Derusyfikacja jest zresztą obserwowana wszędzie. O ile Su-30MKK i MK2 zakupiono łącznie 100 egzemplarzy, to Su-35 już tylko 24, a Su-57 – zero.
Ogromny potencjał materiałowy idzie wraz z rosnącym doświadczeniem. RUSI zauważa, że chińscy piloci wylatują obecnie dużo więcej godzin niż wcześniej, a ich aktywność, w tym wokół Tajwanu, pozytywnie wpływa na ich doświadczenie.
Systemy obrony naziemnej nie mogły się rozwinąć tak jak w Rosji, ze względu na brak doświadczeń, ale Chiny dokupiły dwa rosyjskie systemy S-400 i kontynuują rozwój i zakupy rozwiązań własnych. RUSI ocenia, że chińskie systemy HQ-9B/C, HQ-22, HQ-19, HQ-26 i HQ-16, reprezentujące najróżniejsze klasy rozwiązań (systemy średniego i dalekiego zasięgu, systemy przeciwrakietowe), są lepiej ze sobą skomunikowane i funkcjonujące jako system niż rozwiązania rosyjskie. Wszystko to ze względu na znacznie wyższy poziom techniczny Chin. Sensory, biorąc pod uwagę choćby lotnicze sensory AESA, także są coraz lepsze. Pentagon informuje, że opracowywany jest m.in. system obrony powietrznej bardzo dalekiego zasięgu zdolny do rażenia nawet w promieniu 2000 km.
PROGNOZA 2026 | Jakie drony na Ukrainie? | Flota cieni na Bałtyku | Defence24Week #142