Siły zbrojne

Baobab wyszedł z cienia

Zespół sześciu opancerzonych miotaczy min, ustawianych i rozsuwanych do pozycji bojowej napędami elektrycznymi - to kluczowy element Baobaba-K. Fot. Jerzy Reszczyński
Zespół sześciu opancerzonych miotaczy min, ustawianych i rozsuwanych do pozycji bojowej napędami elektrycznymi - to kluczowy element Baobaba-K. Fot. Jerzy Reszczyński

To jest jeden z tych programów realizowanych przez Hutę Stalowa Wola, o których od pewnego czasu jest zastanawiająco cicho. Przez przynajmniej 2-3 ostatnie lata pozostawał w głębokim cieniu tak spektakularnych programów HSW S.A., jak NBPWP Borsuk czy ZSSW-30, co bynajmniej nie umniejszyło znaczenia tego systemu uzbrojenia. Śmiało można określić go jako jeden z najskuteczniejszych – w kontekście koszt-efekt – oraz najłatwiejszych do pozyskania systemów niwelowania dysproporcji pomiędzy potencjałem wojsk pancernych Polski i potencjalnego przeciwnika.

Mowa jest o Pojeździe Minowania Narzutowego kr. Baobab-K, który miał swoją premierę na MSPO 2021. To pierwszy prototyp znajdujący się obecnie w ważnej fazie przejściowej - po zakończeniu w marcu badań zakładowych, a przed rozpoczynającymi się wojskowymi badaniami kwalifikacyjnymi. Planowany termin ich zakończenia to styczeń 2022. One będą przedostatnią fazą prac nad projektem, po której następuje faza opracowania dokumentacji technicznej wyrobu (DTW) do produkcji seryjnej. Wstępne informacje mówią o bardzo dobrych wynikach badań zakładowych systemu.

Dwa słowa historii: Baobab-K jest formą systemu mającego swe początki jeszcze w początku lat 90. ubiegłego wieku, kiedy Sztab Generalny sformułował wymagania wobec Inżynieryjnego Systemu Minowania o kryptonimie TMN (Transporter Minowania Narzutowego) Kroton. Jego zadaniem było szybkie stawianie przeciwpancernych zapór minowych przez pododdziały wojsk inżynieryjnych szczebla taktycznego. Jako platformę, na której zabudowany miał być system minowania, wskazano SPG-2 (Szybkobieżne Podwozie Gąsienicowe) spokrewnione konstrukcyjnie (m.in. wydłużone o jedną parę kół nośnych) z podwoziem produkowanego masowo przez HSW transportera opancerzonego MT-LB (wersja MT-LBu). Obsługiwany przez zaledwie 2-osobową załogę ISM był w stanie postawić zdalnie, w czasie zaledwie 15-20 minut, pole minowe w kształcie prostokąta o wymiarach np. 60 na 600 m. Zagroda minowa składała się z 400 min narzutowych wystrzeliwanych z czterech bloków wyrzutni, z których każdy mieści po 20 kaset zawierających po 5 przeciwpancernych min kumulacyjnych MN-123, zdolnych do penetracji dna każdego współcześnie używanego pojazdu bojowego.

Protoplasta Baobaba - system Kroton, tutaj podczas minowania / Fot. st.szer. Natalia Wawrzyniak
Protoplasta Baobaba - system Kroton, tutaj podczas minowania / Fot. st.szer. Natalia Wawrzyniak

Mina, wyposażona w zapalnik elektromagnetyczny i samolikwidator, ma cechy nieusuwalności. Zawiera dwustronną głowicę z penetratorem formowanym wybuchowo, przebija pancerz denny o grubości 60 mm stali. Zdecydowana większość pojazdów bojowych może zostać w ten sposób zniszczona, obezwładniona, bądź uszkodzona w stopniu wystarczającym do wyeliminowania, trwałego lub czasowego, z operacji bojowych. To wystarczy, aby natarcie formacji pancernych zostało powstrzymane, spowolnione lub aby przeciwnik został zmuszony do podjęcia czasochłonnych operacji rozpoznania i usuwania pola minowego, obejścia go lub uczynienia w nim bezpiecznych dla siebie przejść. Do tego czasu wykonywanie dynamicznych operacji przez siły pancerne zostaje sparaliżowane. To pozwala działającym w obronie formacjom na dokonanie np. przegrupowania sił bądź zorganizowanie przeciwdziałania z wykorzystaniem jednostek wyposażonych w ppk, śmigłowce uzbrojone w broń przeciwpancerną lub artylerię dalekiego zasięgu.

Zapór minowych, które ulegają samolikwidacji po zadanym i ściśle określonym czasie (co otwiera możliwość kontruderzenia własnymi siłami po terenie wcześniej zablokowanym dla działań przeciwnika), który można precyzyjnie zaprogramować, nie stawia się „na wszelki wypadek”. Wręcz przeciwnie – mając pewną informację na temat warunków terenowych, w których prowadzone są działania obronne – stawia się je bezpośrednio przed nacierającymi jednostkami przeciwnika, stąd ważny jest czynnik czasu, w którym taką zaporę można postawić. Tak można zaminować np. podejścia do przepraw wodnych i same przeprawy wodne, przesmyki, groble, tereny zalesione lub porośnięte inną roślinnością, trakty komunikacyjne itp. Na zaplanowany czas, który zależy od długości czasu samolikwidacji min, teren taki czyni się niedostępnym dla przeciwnika, który nie jest w stanie wejść w posiadanie informacji o zadanych parametrach pola minowego.

Miny narzutowe stanowią broń niezwykle efektywną i łatwą w użyciu. Pozwalają stawiać zapory minowe przy minimalnych nakładach sił i środków, i do tego – zdalnie. Polska dysponuje w tej grupie systemów uzbrojenia rozwiązaniami zasługującymi na miano co najmniej zaawansowanych pod względem technicznym oraz taktycznym. Bydgoska spółka BELMA opracowała rozwiązania konstrukcyjne, które – pomimo upływu czasu, jaki upłynął od powstania konstrukcji min – stawiają nas w czołówce państw posiadających własny, niezależny potencjał w tej dziedzinie. Mina MN-123 została zaprojektowana po to, aby maksymalizować efekt jej użycia przy minimalizowaniu nakładów niezbędnych do jej użycia. Zapewnia to system zdalnego minowania eliminujący potrzebę użycia dużej liczby odpowiednio wyszkolonych żołnierzy w działaniu w terenie zagrożonym możliwością bezpośredniego kontaktu z siłami przeciwnika. Duże, o wysokiej gęstości pola minowe można stawiać w krótkim czasie i zdalnie poprzez „wstrzeliwanie” bardzo skutecznych i groźnych dla przeciwnika pocisków na teren, który chce się uczynić niedostępnym na określony czas dla sił potencjalnego przeciwnika.

Co najważniejsze – układanie pól minowych nie wymaga czasochłonnego działania własnych saperów, którzy mieliby za zadanie dostarczyć, ułożyć i zamaskować na dużym obszarze miny, po czym – bezpiecznie ewakuować się na niezagrożony teren. Dzięki systemowi zdalnego minowania cała procedura odbywa się przy minimalnym ryzyku dla własnych sił. Na  świecie znanych jest kilka sposobów układania takich zapór minowych na odległość.  Nośnikami zestawów min narzutowych mogą być w tych systemach np. niekierowane pociski rakietowe. Cechą wspólną różnych rozwiązań jest ich prostota zastosowania oraz skuteczność. 

image
System Baobab-K w obecnej konfiguracji. Fot. Jerzy Reszczyński

Bez względu na to, którą stroną mina upadnie na podłoże - jest jednakowo skuteczna. Miny nie można zneutralizować żadną współcześnie znaną techniką (jej nieusuwalność polega m.in. na tym, że po upadku na podłoże i uzbrojeniu się, detonuje przy próbie zmiany jej położenia), poza mechanicznym usunięciem jej z gruntu przez trał przeciwminowy bądź detonację. Obojętne, jaką technikę neutralizacji zagrody minowej zastosuje nacierający przeciwnik, obrońcy wygrywają bezcenny w takiej sytuacji czas, którego wartość jest nie mniejsza niż bezpośrednio zadane przeciwnikowi straty bojowe. W przypadku pojazdów minowania narzutowego wyrzucane z pojazdu miny można wystrzeliwać w dowolnym kierunku, zarówno na boki pojazdu, jak i za pojazd. Można np. zaminować zdalnie przeciwległy brzeg przeszkody wodnej czy obszar znajdujący się za innego rodzaju przeszkodami terenowymi.

Już w 1995 r. prototyp Krotona pomyślnie zaliczył badania kwalifikacyjne, ale plany pozyskania przez wojsko 81 pojazdów nie zostały zrealizowane. Od 1997 do 2002 roku program był zamrożony, a następnie zamówiono niewielką partię, mniej niż 10 egzemplarzy. Ostatnie z nich dostarczono w 2006 roku. Od tego czasu są eksploatowane m.in. w 10 Brygadzie Kawalerii Pancernej i 1 Brygadzie Pancernej z Wesołej. Są okresowo obsługiwane przez HSW.

W międzyczasie HSW kilkakrotnie proponowała wojsku własne rozwinięcie idei Krotona, wykorzystujące już nie tylko podwozie gąsienicowe, ale pojazdy trakcji kołowej. Taką ofertę był w 2005 r. PMN (Pojazd Minowania Narzutowego) na podwoziu Star 1466, zawierający również cztery bloki kaset z miotaczami, czyli tyle samo, ile zabierał 14-tonowy Kroton. Dwa lata później pojawiła się kolejna oferta – PMN na 3-osiowym podwoziu Jelcza 662D.43 – cięższym i większym, zdolnym unieść nie 4 ale 6 bloków z miotaczami, czyli łącznie 600 min. PMN w takiej konfiguracji, traktowanej tylko jako demonstrator technologii ze względu na znaczne przekroczenie mas, miał swą premierę na MSPO w 2007 r. Kolejne podejście: PMN na – podobnym i znanym z licznych zastosowań w wojsku w różnych wariantach – 3-osiowym podwoziu Jelcz P662.35G34, z obszerną, niską, opancerzoną kabiną typu wagonowego, znaną z wyrzutni rakietowych WR-40 Langusta. PMN, którego opracowanie rozpoczęto w 2008 r., zaproponowano tym razem z czterema blokami miotaczy, czyli w konfiguracji podobnej do Krotona.

Pojazd Baobab prezentowany na MSPO 2016, z czterema miotaczami min. Fot. Defence24.pl.
Pojazd Baobab prezentowany na MSPO 2016, z czterema miotaczami min. Fot. Defence24.pl.

W porównaniu ze swym gąsienicowym protoplastą kołowy Baobab był znacznie bardziej zaawansowany: ustawienie w czasie poniżej 20 minut zapory minowej wspomagane jest przez wyposażenie automatyzujące tak proces minowania, jak i obrót informacjami związanymi ze sterowaniem parametrami budowanego pola minowego. Baobab wyposażono w komputer pokładowy, terminal wizualizacyjny z mapą cyfrową, system GPS i hodometr, radiostację UKF, system łączności FONET (wszystko to łącznie pozwala na automatyczne przekazywanie do wyższego szczebla dowodzenia wszystkich precyzyjnych informacji o postawionej zagrodzie minowej). Bezpieczeństwo pojazdu i jego 2-osobowej załogi zwiększał system 8 wyrzutni granatów dymnych 81 mm do samoosłony z odrębnym pulpitem sterowania. Do tego – system załadowczy HIAB, przyspieszający odtwarzanie gotowości bojowej. 

Wojsko wpisało do Planu Modernizacji Technicznej program Baobab-K, jednak jego konfiguracja różniła się od demonstratorów prezentowanych w Kielcach. Zakładano bowiem jeszcze większy stopień zautomatyzowania procesu minowania, a także nieco inną konfigurację wyposażenia. W 2014 roku HSW, jako lider konsorcjum, wygrała przetarg na zadanie określenia założeń do projektowania, projekt zrealizowano w terminie. Po kilku próbach udało się rozpocząć kolejny etap pracy rozwojowej, a mianowicie Projektowanie i Rozwój. Umowę z konsorcjum kierowanym przez HSW SA, tym razem z udziałem takich podmiotów, jak Jelcz sp. z o. o., BZE BELMA SA oraz Wojskowy Instytut Techniki Inżynieryjnej. Jako dostawcy komponentów i podsystemów PMN kr. Baobab-K występują kolejne firmy sektora zbrojeniowego, zarówno państwowe, jak i prywatne, m.in. AREX, PCO.

Na opracowanie prototypu i dokumentacji Pojazdu Minowania Narzutowego (PMN) o kryptonimie Baobab-K MON wyłożyło tym razem 19,9 mln zł, a konsorcjum otrzymało na zrealizowanie umowy 36 miesięcy, licząc od wspomnianego 28 grudnia 2018 r., czyli – uzgodniony w momencie podpisywania umowy termin zakończenia pracy upływał w grudniu 2021 r. Do tej pory miał nie tylko powstać prototyp, ale też miały zostać potwierdzone w badaniach ZTT oraz miała zostać opracowana dokumentacja techniczna wyrobu (DTW), umożliwiająca rozpoczęcie produkcji seryjnej. Pandemia COVID-19, związane z nią zakłócenia w działalności wielu firm i instytucji uczestniczących w projekcie, nieco pokrzyżowała te plany i spowodowała przesunięcie terminu zakończenia pracy na lipiec 2022 r.

image
Baobab-K w obecnej konfiguracji, wyraźnie widoczne sześć miotaczy min. Fot. HSW

Główna jakościowa zmiana wymagań MON w stosunku do wcześniejszej wersji Baobaba, polega przede wszystkim na zastąpieniu dotychczasowego ręcznego ustawiania wyrzutni do położenia bojowego oraz powrót z położenia bojowego do marszowego po wykonanym zadaniu, systemem zdalnie sterowanym i nie wymagającym manualnej obsługi.

Ostatecznie zdecydowano się na zastosowanie jednolitego, elektrycznego systemu napędów, choć pierwotnie zakładano zastosowanie do rozsuwu wyrzutni z położenia transportowego (marszowego) do pozycji bojowej napędów hydraulicznych, a do ich obrotu – napędów elektrycznych. Ta decyzja pozwoliła na ułatwienie prowadzonych prac i zmniejszenie skomplikowania systemu, co zapewniło spełnienie wymagań związanych z realizacją pracy rozwojowej.

W odróżnieniu od prezentowanego wcześniej pojazdu (nośnika) w konfiguracji 6x6, wybór padł na pojazd 4-osiowy 8x8 o większych możliwościach i udźwigu. Jest nim Jelcz z linii 882.53, znany jako nośnik wozu amunicyjnego dla systemów Regina i Rak (WA i AWA). Jego parametry techniczno-taktyczne są potwierdzone badaniami kwalifikacyjnymi, i satysfakcjonują wojsko. Niewielkie modyfikacje nośnika jakie były konieczne na potrzeby zamontowania platformy minującej nie wymagają dodatkowych działań ze strony dostawcy podwozia w kwestii ponownych badań typu.

Przypomnijmy: Jelcz 882 wyposażony jest w 6-cylindrowy silnik IVECO z turbodoładowaniem o mocy 392 kW, zblokowany z zsynchronizowaną, sterowaną mechanicznie 16-biegową skrzynią przekładniową, posiada m.in. centralny układ pompowania kół, porusza się – z prędkością maksymalną do 85 km/h – na szerokoprofilowym ogumieniu 14.00 R20. Jego masa własna wynosi 18,5 tony, ładowność – 13 ton. Może pokonywać przeszkody wodne o głębokości do 1,0 m, wzniesienia o nachyleniu 30 stopni i poruszać się po pochyłościach o nachyleniu bocznym 20 stopni, bez uzupełniania paliwa pokonuje dystans do 660 km. Dodatkową, ważną zaletą wyboru takiego rozwiązania jest fakt, iż podwozie, a także opancerzona 2-osobowa kabina, mają już „zaliczone” badania kwalifikacyjne.

Czym najnowszy Baobab-K różni się od dobrze znanego, eksponowanego także na kilku MSPO, Baobaba na 3-osiowym nośniku?

Baobab-K na podwoziu Jelcza 882 ma dość masywną konstrukcję. Fot. Jerzy Reszczyński/Defence24.pl
Baobab-K na podwoziu Jelcza 882 ma dość masywną konstrukcję. Fot. Jerzy Reszczyński/Defence24.pl

Oczywiście, różni się i to zasadniczo. Baobab w poprzedniej konfiguracji charakteryzował się masą bojową rzędu 21 ton z niewielkim okładem, nowy waży już 31 ton. Poprzedni Baobab miał niespełna 9,5 m długości, nowy – prawie 11 metrów. „Stary” Baobab zabierał 400 min, a platforma z zabudowanymi miotaczami ważyła, w wariancie bojowym (z załadowanymi kasetami minowymi) 5,5 tony. Nowy zabiera 600 min, a masa platformy, na której zabudowane są miotacze, jest znacznie większa. Nie tylko za sprawą większej o 50 proc. liczby min (każda waży 3,7 kg, ma średnicę 180 mm i wysokość 90 mm) i ich wyrzutni. Baobab-K ma przekonstruowane bloki wyrzutni, z których każda waży z minami już nie 880 kg, ale ok. 1 tony. Na przyrost masy składa się nie tylko zmodyfikowana ze względów balistycznych konstrukcja wyrzutni, układy napędowe pozwalające na zdalne sterowanie wyrzutniami oraz jednolita rama platformy minującej montowana na ramie podkontenerowej. Platforma z nośnikiem łączona jest za pomocą standardowych złączy, którymi mocowane są standardowe 20-stopowe kontenery, do przyjmowania których przystosowane jest podwozie 882. To oznacza, że ciężarówka, stanowiąca nośnik PMN może być wykorzystywana także do innych zadań, jeśli pozwalać będzie na to sytuacja taktyczna.

Baobab-K posiada znacznie nowocześniejsze od swego poprzednika wyposażenie uwzględniające postęp techniczny i technologiczny, jaki dokonał się w tej dziedzinie sprzętu wojskowego. Dotyczy to m.in. podsystemów odpowiedzialnych za programowanie całej procedury stawiania pola minowego według założonych parametrów, takich jak np. gęstość rozrzutu min. Ustawianiem pola minowego można sterować ręcznie, ale również, i do tego system został przede wszystkim zaprojektowany, automatycznie. Baobab-K wyposażony jest także w bardziej zaawansowane niż w przypadku poprzednika system samoosłony, na który składa się 8 wyrzutni granatów dymnych kal. 81 mm zintegrowanych z systemem Obra-3 wyposażonym w 8 głowic detekcyjnych zamontowanych dookoła pojazdu. System ten pozwala na automatyczne odpalenie granatów w przypadku wykrycia opromieniowania pojazdu wiązką, jednocześnie pozwalając na ręczne sterowanie układem.

Odtwarzanie gotowości bojowej Baobaba-K po wykonanym zadaniu jest możliwe na dwa sposoby. Można dokonać ponownego załadowania kaset z minami do każdej z luf miotacza lub dokonać szybkiej wymiany całych bloków miotaczy za pomocą urządzenia dźwigowego. Oznacza to, że po wykonaniu zadania Baobab-K w czasie kilkunastu lub kilkudziesięciu minut uzyskuje gotowość do wykonania kolejnego zadania. W ten sposób zespół 2-3 takich pojazdów jest w stanie, przy dopracowanym systemie logistycznym, w ciągu kilkudziesięciu minut skutecznie postawić pole minowe na powierzchni nawet kilku hektarów.

Z naszych informacji wynika, że MON dąży do możliwie najszybszego pozyskania tej klasy sprzętu. Z informacji uzyskanych w HSW S.A. wynika, iż od momentu zamknięcia badań kwalifikacyjnych i zakończenia etapu PiR pracy Baobab-K (połowa 2022 r.) do rozpoczęcia produkcji seryjnej upłynie nie więcej niż kilka miesięcy. Teoretycznie możliwe jest rozpoczęcie dostaw tego uzbrojenia już w 2023 r. Do tej pory nie jest jasne, jaką liczbę Baobabów-K MON zamierza pozyskać. Nieoficjalnie wiadomo jednak, że może to być więcej niż 30, a mniej niż 50 pojazdów.

Baobab-K ujęty został zarówno w Programie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2017-2026, jak i w PMT na lata 2021-2035. Postępowi prowadzonych przez HSW SA prac nad tym systemem minowania od kilku lat kibicują niektóre państwa sąsiadujące z Polską. Czy to będą pierwsi od lat klienci na stalowowolskie systemy uzbrojenia? Czas pokaże.

image
Moździerz Rak na podwoziu gąsienicowym z zawieszeniem hydropneumatycznym. To podwozie może w przyszłości służyć również do innych zastosowań. Fot. Jarosław Ciślak/Defence24.pl

Zaprezentowana ostateczna konfiguracja Baobaba-K podczas MSPO 2021, a zwłaszcza fakt, że w nazwie programu Baobab pojawia się wyróżnik „K”, sugeruje, iż „ciąg dalszy” tego programu powiązany może zostać z nowym komponentem  - nośnikiem gąsienicowym. Mówiąc wprost – mowa jest o następcy Krotona przeznaczonym do wkomponowania w struktury jednostek ciężkich, czyli np. brygad pancernych. Odpowiedź na pytanie o to, czy, kiedy i według jakich wymagań, powstanie Baobab-G, zna tylko wojsko. Faktem jest, że mając opracowany system minowania, algorytmy zarządzające blokami wyrzutni, infrastrukturę z tym związaną, można stosunkowo łatwo przystosować go je do nowej klasy nośnika - gąsienicowego.

HSW S.A. obecnie ma pełne prawa do produkcji i rozwijania podwozia K9PL (PK9), stosowanego w sh 155 mm Krab, ma też w ofercie inne podwozia gąsienicowe. Są nimi obecne podwozia LPG, znane już z wczesnych wersji wozów dowodzenia WD/WDSz systemu Regina, a także wczesnych wersji moździerza M120K (MSK120) Rak, podwozia będącego w końcowej fazie prac NBPWP Borsuk, oraz prezentowanego po raz pierwszy publicznie na MSPO 2021 nowego, od podstaw opracowanego w Stalowej Woli, podwozia LPG z zawieszeniem hydropneumatycznym dla moździerza M120G (SMG120) Rak. W rękach wojskowych są decyzje co do wyboru podwozia, na którym będzie się poruszał przyszły Baobab-G.

Artykuł przygotowany we współpracy z HSW SA

Komentarze (21)

  1. AndDymPL

    Kapitalny sprzęt do sadzenia ziemniaków! 🙃👍

  2. asd

    Czy min nie powinno się zakopywać ?

  3. Wojciech

    Śmieszą mnie te ciągłe wymówki jakoby jakaś "pandemia" wszystkim polrzyżowała szyki i spowodowała znaczne opóźnienia. Jakoś w Biedronkach, Dinach, Castoramach i innych sklepach żadna pandemia się nie pokazała chociaż obsługa codziennie styka się z tysiącami osób :-)

  4. Driver25

    Nowe systemy minowania narzutowego Baobab-K potrzebne jak najszybciej a także nowe środki przeprawowe parki pontonowe i mosty samojezdne jak i kolejne maszyny inżynieryjne czy trały przeciwminowe w tym bezzałogowe dla naszych wojsk saperskich to sprawa bardzo pilna a nie kosztująca wielu miliardów jak niektóre programy.

  5. Ass

    Na granicę do uzupełnienia płotu.

  6. wifi

    Czy dron latający który by pozwolił minować z powietrza to coś co by się sprawdziło? Udźwig, konieczność częstego uzupełniania zapasu min. Ale za to jaki promień działania i jaka elastyczność

  7. Jaś

    za duża krowa za łatwy cel, szczególnie w bliskim polu rażenia przeciwnika ale potrzeba takich jednostek jest jak najbardziej co najmniej pilna. W sumie to wszystkiego w naszej armii brakuje tylko patriotyzmu i ducha walki mamy pod dostatkiem.

  8. Anders

    Dobrze by bylo zastosowac podwozie do inych celow. Platforne z minami zdejmowac i transportować kontenery albo amunicję.

  9. parę luźnych "refluksji"

    1. " Min ...nie stawia się „na wszelki wypadek”. Wręcz przeciwnie – mając pewną informację na temat warunków terenowych, w których prowadzone są działania obronne – stawia się je bezpośrednio przed nacierającymi jednostkami przeciwnika..." - jaką taki duży Jelcz ma przeżywalność w bliskiej styczności z przeciwnikiem i czy na pewno jest to odpowiednie rozwiązanie na bezdroża ? 2. więc miny NM-123 maja już z... 30 lat - ciekawe czy w ogóle były choć modernizowane ? 3. a teraz wątek humorystyczny: "Z naszych informacji wynika, że MON dąży do możliwie najszybszego pozyskania tej klasy sprzętu..."

    1. Truck

      Będą minować nimi autostrady

  10. Lord Godar

    50-60 sztuk takich Baobabów to potrzeba na samą ścianę wschodnią , tym bardziej jeśli mają działać w zespołach 2-3 pojazdów . Sieć dróg i rejonów wymagających zaminowania będzie tak duża , że tych wozów naprawdę potrzeba sporo . Tym bardziej , że trzeba będzie też wziąć pod uwagę straty , które nastąpią . Aż woła o wprowadzenie tego systemu na mniejszych nośnikach po 2-4 zespoły kasetowe jako uzupełnienie . Pojazdy gąsienicowe wchodzące w skład brygad , będą działały na korzyść własnych oddziałów , więc to też następna potrzeba .

  11. dd

    Potrzebujemy Krotona na wczoraj ale nie tylko Krotona ale też zdolności minowania narzutowego za pomocą dronów i rakiet. Aż prosi się aby Langusta-2 miała taką możliwość. Potencjalny przeciwnik jest w stanie przy pomocy 1 wyrzutni Tornado-S "wysłać" połowę ładowności jednego Krotona. Salwa jednego dywizjonu to ponad 7000 min narzutowych o masie ok 5 kg. Musimy mieć podobne zdolności

    1. luka

      Ale my mamy od dawna możliwość minowania za pomocą rakiet niekierowanych kalibru 122 mm, czyli takich jak używają Grady, RM-70 i Langusty, tylko jak na razie nie było zainteresowania MON'u/Wojska tą metodą i może nie tyle co z dronów, ale ze śmigłowców też posiadamy - Platan się to nazywa

  12. King

    16 lat pałowania się z tematem i.... zamówią 40 szt. Parodia i Żenada....

    1. Użytkownik

      Weźmy 500, albo 1000! :-) Parodia i Żenada to Twój wpis...

    2. Jacek

      1000 po przetargu i z licencja i offsetem

  13. jackhandleman

    "Opracowane algorytmy sterowania blokami" - jaja sobie robicie ta marketingowa mowa-trawa. Wielce mi algorytmy, wektor predkosci pojazdu i krzywe balistyczne. Kazdy student inzynierii na 3-cim semestrze zrobi to w 3 dni i to nie trzezwiejac. Z calym szacunkiem, kibicuje mocno HSW, bo to jedyna chyba firma zbrojeniowo-pojazdowa w Polsce, ktora cos potrafi, ale niech zwolnia z detymi farmazonami. Nie przystoi.

    1. J

      On nawet nie minuje w marszu więc sprawa jest wielokrotnie bardziej prymitywna na pierwszy rzut oka. W rzeczywistosci jednak mowa jest o algorytmach zarządzających ładunkami miotajacymi w poszczególnych wyrzutniach. (czasem odpalenia, kolejnością, położeniem wyrzutni) oraz parametrami ustawień samych min. Wbrew pozorom nie jest to juz takie proste dla uzyskania założonych parametrów pola minowego.

  14. dr666

    Parę kursów wzdłuż granicy z Białorusią rozwiązałoby problem nielegalnego przekraczania granicy. Kilka pasów i regularne uzupełnianie w miejscach aktywności.

    1. luka

      Ale wiesz, że to ustawia miny przeciwpancerne a nie przeciwpiechotne? Po ratyfikowaniu traktatu Ottawskiego w bodajże 2013 roku już nie stosujemy min przeciwpiechotnych.

  15. Janka

    To że nie ma więcej Krotonow i jeszcze nie klepniete Baobaby to spisek jakiś. Taki pojazd powinien być w każdej jednostce od Szczecina do Przemyśla. W takich Suwałkach to ze 3.

  16. Viktor

    HSW dziady wtopiły 139mln pln na ten złom na słabiutkich sterownikach

    1. Woyak

      Złom to mają w Rosji i Afryce

  17. Zawisza_Zielony

    Brawo prawie 30 lat od pomysłu do przemysłu... A teraz kupią 1 sztukę na testy (jak krotona) a za 5 lat zmienia wymagania. Czy w dobie coraz bardziej zrobotyzowanego pola walki taki załogowy pojazd na pewno jest nam potrzebny??? Czy dron lądowy sterowany zdalnie z kasetami minowymi nie spełniał by tego samego zadania???

  18. men

    Aż się prosi opracowanie wersji autonomicznych, min na mniejszych podwoziach, z 1/2 kasetami działających w "roju", wtedy ich użycie byłoby skoalowalne w zależności od potrzeb, do logistyki - załadowania moga być użyci rezerwiści - czynności proste, zreszta takie drony w skali Lewiatana kołowego/ Wiesel gąsienicowy aż sie proszą pod ppk np Spike/Moskit, blok z rakietami 70mm na laser itp, wtedy mamy rozproszenie/maskowanie/efektywność bojowa w zestawieniu ich w "rój", a po wykonaniu zadania znów rozproszenie/maskowanie/odtworzenie gotowości bojowej - zresztą to obecnie ćwiczą w Izraelu (program Camel) czy USA (kilka programów)

  19. ied

    Czyżby to była zapowiedź w kierunku wypowiedzenia Traktatu ottawskiego -Konwencja o zakazie użycia, składowania, produkcji i przekazywania min przeciwpiechotnych....?

    1. victor

      Polska nigdy nie podpisała konwencji przeciwminowej, nie ma czego wypowiadać

    2. igo

      Ten system nie minuje minami przeciwpiechotnymi, tylko przeciwpancernymi.

    3. zzzzz

      Nie.

  20. "Pułkownik" Michał

    Świetną sprawą! Hmm... a jakby tak HSW nawiązało współpracę z WB Elektronics i Mesko... i na bazie Baobaba zrobiło platformę do masowego przewożenia "Piorunów" bądź bezzałogowców wystrzeliwanych z wyrzutni? W tej dziedzinie kompletny ze mnie laik bo nie jestem inżynierem, ale gdyby stworzyć zespół: pojazd z radarem + 2 do 4 takich wieloprowadnicowych wyrzutni Piorunów to i wrogi atak saturacyjny byłby mniej groźny. A podobny zestaw wyposażony w bezzałogowce lub amunicję krążącą pozwalałby na wystrzelenie roju dronów realnie zagrażających wrogowi.

  21. Geo

    Zakup na początek 36 sztuk z opcją na kolejne 36 sztuk, a potem jeszcze jedna seria zmodernizowana po uwagach WP. Ten sprzęt będzie można zaproponować Litwie, Łotwie czy Estonii oraz Finlandii, Bułgarii i Grekom na zabezpieczenie granic z niepewnym sąsiadem. Potencjał jest. Indie mogłyby też być zainteresowane licencją czy niektóre kraje Ameryki Południowej, np. Chile.