Siły zbrojne

100 tysięcy godzin polskich F-16 w powietrzu i co dalej? [KOMENTARZ]

Foto. Arkadiusz Biały/2.SLT
Foto. Arkadiusz Biały/2.SLT

Flota polskich samolotów F-16C/D Block 52+ Jastrząb przekroczyła 100 000 godzin łącznego nalotu. 11 listopada tego roku obchodzić będziemy 15 rocznicę oficjalnego przyjęcia tych maszyn na uzbrojenie Polskich Sił Powietrznych pod nazwą „Jastrząb”. Przez półtorej dekady polskie maszyny służyły nie tylko w kraju, ale też za granicą, stacjonując m. in. w Kuwejcie. Doczekały się również modernizacji, choć nie tak kompleksowej jak byśmy sobie tego życzyli. Mimo to polskie Jastrzębie mają przed sobą jeszcze wiele lat służby, choć jedynie przez kilka lat pozostaną najnowocześniejszymi samolotami bojowymi w polskim arsenale.

Polscy lotnicy osiągnęli spektakularny sukces udowadniając swój potencjał i talent. 100 000 bezpiecznie i bezawaryjnie wylatanych godzin pokazuje, że tradycje lotnicze i gen mistrzowskiego latania jest kontynuowany przez kolejne lotnicze pokolenia Rzeczypospolitej. Implementacja F-16 uwolniła zapał i entuzjazm ludzi w lotniczych mundurach, którzy wreszcie dostali narzędzie do realizacji swoich pasji i ambicji z pożytkiem dla naszego kraju. […]
Samoloty F-16 Block 52+ były pierwszymi platformami bojowymi w pełni kompatybilnymi z maszynami wykorzystywanymi w NATO i pozwoliły nam na osiągnięcie interoperacyjności z sojuszem, wymaganej do wspólnych działań koalicyjnych.

Gen. bryg. pil. Ireneusz Nowak, Dowódca 2 Skrzydła Lotnictwa Taktycznego

Trudno nie zgodzić się z generałem w ocenie tej półtorej dekady służby, która była realizowana m.in. w ramach misji Polskiego Kontyngentu Wojskowego OIR (Operation Inherent Resolve) Kuwejt w 2016 roku czy kolejnych działań w ramach Baltic Air Policing, ale też stałej obecności maszyn na polskim niebie i licznych krajowych i zagranicznych ćwiczeń. F-16 z szachownicami na stałe wpisały się w strukturę operacyjną NATO. Warto też odnotować, że Polska była pierwszym z państw członkowskich sojuszu w naszym regionie które pozyskało zachodnie samoloty bojowe i przez długie lata jedynym wśród nich użytkownikiem F-16. Do klubu tego dołączyła w ostatnich latach Rumunia z używanymi F-16AM/BM a Słowacja i Bułgaria zamówiły najnowsze F-16 Block 70/72 na których dostawę poczekają jeszcze kilka lat. Do tego czasu Polskie F-16 pozostaną najnowocześniejszymi w naszej części Europy.

Już w momencie dostawy pierwszego myśliwca w 2006 roku polskie F-16C/D Block 52+ były maszynami przewyższającymi większość stacjonujących w Europie samolotów tego typu. Państwa takie jak Belgia, Holandia, Norwegia czy Grecja dysponowały znacznie starszymi wariantami, choć sukcesywnie modernizowanymi.

Polski Falcon czyli Jastrząb

Polska planowała zakup nowych samolotów od 1997 roku w ramach ambitnego i mało realistycznego planu, zgodnie z którym do 2007 roku miano pozyskać 80 samolotów wielozadaniowych a kolejne 80 egzemplarzy do 2012. Realnie plany te nie pokrywały się w pełni z możliwościami kraju. W czerwcu 2001 roku Sejm RP uchwalił ustawę „Wyposażenie Sił Zbrojnych RP w samoloty wielozadaniowe” przewidującą zakup jedynie 60 maszyn. Kolejną redukcję, do znanej nam dziś liczby 48 maszyn, spowodowała w 2001 roku darowizna ze strony Niemiec, które po połączeniu się przekazały Polsce 23 wycofane z eksploatacji myśliwce MiG-29 sił powietrznych NRD. Przyjęcie tych poważnie zużytych samolotów oraz późniejsze pozyskanie czeskich MiGów-29 za śmigłowce W-3 Sokół na długie lata zahamowało zakupy kolejnych samolotów bojowych.

Fot. MON
Fot. MON

Warto przypomnieć, że w przetargu na początku XXI wieku z F-16 rywalizowały samoloty Gripen oraz Mirage 2000. W 2003 roku podpisano kontrakt na dostawę 36 jednomiejscowych samolotów bojowych F-16C i 12 dwumiejscowych samolotów szkolno-bojowych F-16D dla trzech eskadr polskiego lotnictwa. Pierwszy F-16C Block 52+ z szachownicami na skrzydłach i numerem bocznym 4040 oblatano w USA w marcu 2006 roku, a 11 listopada tego samego roku oficjalnie przyjęto na uzbrojenie Polskich Sił Powietrznych. Przy okazji nadano mu nazwę „Jastrząb”, co powoduje pewne zamieszanie, gdyż F-16 nosi amerykańską nazwę Falcon czyli sokół. W Polsce jednak mieliśmy już śmigłowiec W-3 Sokół i trzeba było nowej maszynie bojowej nadać inny kryptonim.

Ostatni samolot F-16 trafił do Polski w grudniu 2008 roku, ale trzeba było czekać jeszcze dobrych kilka lat na osiągnięcie przez nie gotowości operacyjnej. Dopiero w 2016 roku samoloty po raz pierwszy wzięły udział w działaniach bojowych, realizując misje rozpoznawcze nad Irakiem, operując z bazy w Kuwejcie. W maju 2017 roku polskie F-16 po raz pierwszy zastąpiły MiGi-29 w misji NATO Baltic Air Policing której celem jest zabezpieczenie przestrzeni powietrznej Litwy, Łotwy i Estonii, niedysponujących własnymi myśliwcami.

Modernizacja, czyli trudny los długodystansowca

W tym czasie gdy gdy maszyny osiągały gotowość operacyjną, realizowany był też program ich modernizacji, ujętej w zawartym w 2014 roku kontrakcie. Oprócz zakupu pocisków manewrujących JASSM zrealizowano w ramach kontraktu modernizację całej floty maszyn do poziomu pakietu M6.5 co obejmowało nie tylko dostosowanie do nowych typów uzbrojenia, ale też modernizację innych kluczowych systemów. Oprócz pocisków JASSM i JASSM-ER Jastrzębie po modernizacji mogą też przenosić najnowsze wersje pocisków powietrze-powietrze i bomb kierowanych.

Pakiet M6.5 dedykowany europejskim użytkownikom samolotów F-16 objął wiele zmian, przede wszystkim w zakresie oprogramowania i komponentów komputera misji MMC (ang. Multi-Mission Computer), który zyskał możliwość szybszego przetwarzania danych i obsługi opcji takich jak Universal Armament Interface (UAI). UAI nie tylko poszerza dostępną gamę uzbrojenia, ale jest też nowym standardem, umożliwiającym łatwą integrację w przyszłości uzbrojenia kierowanego nowej generacji na korzystających z niego maszynach.

image
Fot. Kpt. Krzysztof Nanuś

Polskie Jastrzębie otrzymały również system identyfikacji swój-obcy (IFF) działający w nowym standardzie Mode 5 oraz bardziej odporny na zakłócenia moduł nawigacji satelitarnej GPS. Natomiast modernizacja protokołu wymiany danych Link 16 miała umożliwić szybszą transmisję i zwiększy świadomość pola walki załogi oraz bezpieczeństwo komunikacji. Pozwoli to polskim myśliwcom działać w sieciocentrycznych systemach zarządzania polem walki i współpracować między innymi z maszynami F-35, które zakupiono w ramach programu „Harpia”. Wszystkie maszyny zostały już podniesione do tego standardu.

W pakiecie nie znalazły się oczekiwane przez wielu zmiany w ramach tak zwanego MLU (Mid-Life-Upgrade) czyli modernizacji mającej na celu dostosowanie samolotu do zmian na polu walki i rozwoju technologicznego. Tego typu modernizacje jak instalacja nowego radaru z aktywnym skanowaniem cyfrowym AESA, nowocześniejsze systemy samoobrony i walki elektronicznej a przede wszystkim wydłużenie resursów nawet o kilkadziesiąt tysięcy godzin. Tego typu modyfikacje są planowane i jak wynika z ustaleń Defence24, ale nie wcześniej niż na polskim niebie pojawią się F-35, czyli w latach 2025-2026.

Przyszłość F-16

Wbrew pozorom oddając palmę pierwszego i rolę najnowocześniejszych samolotów bojowych w polskim lotnictwem maszynom 5. generacji Lockheed Martin F-35A Lightning II pozyskanym w programie Harpia w licznie 32 egzemplarzy nie jest złym sygnałem dla F-16. Przed nimi jest jeszcze wiele lat służby. Co więcej, planowane jest pozyskanie kolejnych maszyn tego typu dla uzupełnienia floty w miarę wycofywania pozostającego jeszcze w służbie sprzętu posowieckiego.

Polska ze względu na uwarunkowania finansowe będzie zmuszona do użytkowania miksu maszyn 4. i 5. generacji. Prawdopodobnie F-16C/D Block 52+ Jastrząb zostaną doprowadzone do podobnego standardu jak nowe samoloty, zbliżonego do F-16V Block 70/72. Jest to jednak pieśń przyszłości. Rok 2021 upłynie nam pod znakiem ważnych dat dla służby F-16 w polskich barwach, ale nie tylko na polskim niebie.  

Osiągnięcie 100 tys. godzin to też okazja do pewnej refleksji nad sposobem wykorzystania polskich myśliwców F-16C/D. Mają one wylatane średnio po nieco ponad 2 tys. godzin, a więc w trakcie 13-15 lat służby w Siłach Powietrznych wykonywały średnio około 150 godzin lotu. Z oczywistych względów ta liczba może różnić się dla poszczególnych egzemplarzy. W praktyce oznacza to, że są eksploatowane z umiarkowaną intensywnością, pozwalającą na prowadzenie odpowiedniego szkolenia, ale jednocześnie nie są tak zużyte jak np. maszyny amerykańskie czy tureckie, bo wspomniane siły powietrzne wydłużają resursy przynajmniej części swoich myśliwców z 8 do 12 tys. godzin. To pokłosie stosunkowo młodego wieku polskich myśliwców, ale też faktu, że nie były intensywnie wykorzystywane operacyjnie. Oznacza to też, że polskie F-16 będą mogły służyć jeszcze długo, co tym bardziej uzasadnia podejmowanie inwestycji zwiększających ich zdolności bojowe.

image
Reklama

Komentarze