JASSM dla Polski. Cena warta możliwości?

5 listopada 2014, 18:09
F-15 uzbrojony w pocisk JASSM - fot. Lockheed Martin
Polski F-16D Jastrząb - fot. mjr R.Siemaszko/DPI MON
Załadunek pocisku JASSM - fot. USAF/wikipedia
AGM-158 JASSM pod skrzydłem F-18 Hornet - fot. RAAF
Fot. Lockheed Martin
Model AGM-158 JASSM prezentowany podczas MSPO 2014 w Kielcach - fot. J.Sabak
Reklama

Polska otrzymała zgodę na zakup 40 pocisków manewrujących JASSM i modernizację myśliwców F-16 za sumę do 500 mln dolarów. - Negocjujemy cenę dwa razy niższą od tego co było w komunikacie amerykańskim za rakiety i za modernizację F-16 - przekonuje wiceminister obrony Czesław Mroczek, informując jednocześnie, że umowa ma zostać zawarta do 15 grudnia. Otwartą kwestią pozostaje jednak, czy Polska potrzebuje tej broni, ale też czy cena jest adekwatna do jej możliwości. JASSM to więcej niż rakieta. To zarówno zdolność do odstraszania jak i rażenia celów - przekonuje Joseph Breen,  International Business Development Director koncernu Lockheed Martin w dziale Missiles and Fire Control.

Kontrowersje budzi między innymi kwota podana przez Departament Stanu. Komentatorzy zestawiają ją często z wartością 70 pocisków JASSM dla Finlandii, która jest według informacji agencji DSCA dla Kongresu niemal o połowę mniejsza. Resort obrony twierdzi, że negocjacje wciąż trwają, a podana cena 0,5 mld USD jest zbyt wysoka.

Po pierwsze, trzeba zaznaczyć że jest to nieprzekraczalna, maksymalna wartość. Wynegocjowana w rozmowach międzyrządowych cena… Cóż, nie mogę powiedzieć wiele, ale z pewnością będzie daleka od maksimum, czyli 500 mln dolarów.

Podkreśla w rozmowie z Defence24.pl Joseph Breen, Business Development Director w dziale Missiles and Fire Control koncernu Lockheed Martin.

Z drugiej strony, dają się zauważyć już pierwsze efekty polityczno-strategiczne decyzji o zakupie pocisków manewrujących. Rosjanie o 250 km na wschód przesunęli lokalizację planowanej na Białorusi bazy lotniczej, co miało być związane z zakupem JASSM przez Polskę.

JASSM – wspólny pocisk powietrze-ziemia dla US Navy i USAF

JASSM to skrót od „Joint Air-to-Surface Standoff Missile” i oznacza wspólny (dla US Air Force i US Navy) pocisk klasy „standoff”, czyli odpalany spoza zasięgu działania obrony powietrznej przeciwnika. AGM-158A JASSM to skrzydlaty pocisk manewrujący o obniżonej wykrywalności, napędzany silnikiem turboodrzutowym umożliwiającym atakowanie celów oddalonych o ponad 370 km. Dokładny zasięg nie został dotąd ujawniony przez producenta, podobnie jak część pozostałych danych technicznych. Defence24.pl nie udało się np. dowiedzieć, czy JASSM może wykonywać lot zgodnie z rzeźbą terenu, co utrudnia wykrycie i eliminację pocisku w drodze do celu.

JASSM nie musi lecieć na małym pułapie i unikać zagrożeń dzięki wykorzystaniu technologii stealth. Dzięki temu może osiągnąć znacznie większy zasięg.

Informuje Joseph Breen, Business Development Director w dziale Missiles and Fire Control koncernu Lockheed Martin.

Powyższy argument nie jest zbyt przekonujący, gdyż np. pociski Taurus KEPD 350 produkcji niemiecko-szwedzkiej posiadają zarówno obniżoną skuteczną powierzchnię odbicia radarowego jak i zdolność do lotu zgodnie z rzeźbą terenu. Przy tym ich zasięg przekracza 500 km. Prawdopodobnie więc amerykański odpowiednik nie posiada takiej możliwości, ze względu na ograniczenia techniczne systemu nawigacji i kierowania.

Jeśli chodzi o system naprowadzania pocisków JASSM, to składa się z inercyjnego układu nawigacyjnego wspomaganego przez GPS oraz działającej w ostatniej fazie lotu głowicy termowizyjnej zapewniającej identyfikację i trafienie w cel z dokładnością, według informacji producenta około 2,5 metra. Zniszczenie celu ma w założeniu zapewnić 450 kg głowica wyposażona w penetrator, której eksplozja, zależnie od zwalczanego obiektu może nastąpić w kontakcie z celem lub po jego penetracji.

Dane dotyczące celu, parametrów lotu i innych istotnych czynników są ładowane do pocisku przed startem. Pilot może w razie potrzeby zmienić cel lub wprowadzić zmiany w planie lotu pocisku dzięki łączu danych, jednak wyłącznie do momentu jego odpalenia. Od chwili startu system sterowania nie przyjmuje żadnych poleceń i realizuje zadany plan lotu. Samolot F-16C/D jest w stanie przenosić 2 pociski JASSM.

Pociski manewrujące powietrze-ziemia, jako skomplikowane i relatywnie kosztowne systemy uzbrojenia służą do niszczenia szczególnie istotnych celów. Nie są one przeznaczone do rozbicia kolumny pancernej, czy zgrupowania wojsk przeciwnika. Ich celem powinny być np. ośrodki dowodzenia, baterie pocisków balistycznych (takich jak rosyjski system Iskander), bazy zaopatrzenia, czy lotniska. Joseph Breen, Business Development Director w dziale Missiles and Fire Control koncernu Lockheed Martin wskazał przy tym, że JASSM wydatnie wzmacnia potencjał odstraszania polskich sił zbrojnych.

JASSM1
Pocisk JASSM-ER pod skrzydłem F-15E. Fot. Lockheed Martin

(…) Potencjał odstraszania jakie daje ten system uzbrojenia zmusza przeciwnika aby dwa razy przemyślał każde agresywne działania, ze względu na możliwości jakie daje JASSM. Możliwość precyzyjnego rażenia bardzo wartościowych celów i dowolnego ich wyboru. To daje strategiczne możliwości odstraszania.

Przekonuje Joseph Breen, Business Development Director w dziale Missiles and Fire Control koncernu Lockheed Martin.

Nowszy wariant JASSM noszący oznaczenia AGM-158B JASSM-ER (ang. JASSM - Extended Range) posiada podobne możliwości bojowe, jednak jego zasięg przekracza 900km. Polska jest zainteresowana pociskami o zwiększonym zasięgu, jednak obecnie ich produkcja jest realizowana wyłącznie na potrzeby US Air Force.

500 milionów dolarów – maksymalna wartość transakcji

Po opublikowaniu 2 października komunikatu agencji DSCA zajmującej się kontrolą eksportu broni z USA na temat możliwości sprzedaży do Polski pocisków JASSM, kontrowersje wśród komentatorów wzbudziła podana suma 500 mln dolarów. Nie jest to jednak ostateczna wartość kontraktu czy oferty, a górna granica kwoty za jaką transakcja może zostać zrealizowana po wyrażeniu zgody przez Kongres.

Komunikat o wyrażeniu zgody przez Departament Stanu, w którym mowa o 500 mln dolarów stanowi element procedury Foreign Military Sales (FMS), dotyczącej kontroli eksportu uzbrojenia ze Stanów Zjednoczonych. Każda transakcja, w tym dotycząca pocisków JASSM, musi przejść kilkustopniowy proces decyzyjny, w którym bierze udział Departament Stanu i Kongres USA. Jednym z jego elementów jest komunikat, taki jak odnośnie pocisków JASSM dla Polski, który zawiera maksymalną sumę i zakres sprzętu, jakiego może dotyczyć kontrakt.

Załadunek pocisku JASSM - fot. USAF/wikipedia

W ramach wyznaczonych przez FMS, prowadzone są negocjacje dotyczące konkretnej wartości i zakresu umowy. Kontrakt jest zawierany pomiędzy rządem Stanów Zjednoczonych a zainteresowanego kraju i producent nie jest jego stroną.

Zatwierdzenie polskiego zapotrzebowania na pociski JASSM w ramach FMS przebiegło w minimalnym wymaganym przez przepisy czasie, co nie musi być wcale regułą w przyszłości. Ostateczna cena kontraktu i jego warunki są obecnie negocjowane przez delegację Inspektoratu Uzbrojenia i Ministerstwa Obrony Narodowej. Jak dowiedzieliśmy się w MON, Polska otrzymała już trzy oferty, a kolejna tura rozmów odbyła się w USA pod koniec października.

Będziemy mieli dobrą cenę za te rakiety. (…) Negocjujemy cenę dwa razy niższą od tego co było w komunikacie amerykańskim za rakiety i za modernizację oprogramowania samolotów F-16. Prosty przekaz – nie będzie więcej niż zapłacili Finowie.

Zapewnił wiceminister Czesław Mroczek 4 listopada, podczas konferencji prasowej w MON.

Podczas niedawnej konferencji prasowej wiceminister mógł już mówić o konkretnych datach. 30 listopada Amerykanie prześlą do Polski jednostronnie podpisane LOA (ang. Letter of Acceptance), czyli ostateczną ofertę. Podpisanie umowy zaplanowano w terminie do 15 grudnia bieżącego roku. Negocjacje są więc prowadzone w szybkim tempie, ale też ze szczególną uwagą dla kwestii ceny. 

AGM-158 JASSM pod skrzydłem F-18 Hornet - fot. RAAF

Oferta dla Polski a JASSM dla Finlandii

Po opublikowaniu informacji o zgodzie Departamentu Stanu na sprzedaż pakietu z pociskami JASSM dla Polski część komentatorów porównuje szacowaną wartość kontraktu dla Polski na 40 pocisków z transakcją dla Finlandii, zatwierdzoną przez DSCA w 2012 roku. Maksymalna wartość kontraktu na 70 rakiet JASSM dla Finlandii wraz z osprzętem została określona na 255 mln dolarów, co jest zestawiane z ofertą za 500 mln USD dla Polski. Przedstawiciele Lockheed Martin zwracają uwagę, że potencjalny kontrakt dla Polski obejmuje również modernizację myśliwców F-16.

Polski pakiet JASSM zawiera oprogramowanie, modyfikacje i testy F-16, sprawdzenie i certyfikację oraz oczywiście same pociski. W wypadku Finlandii było inaczej, ponieważ Lockheed Martin sprzedał Finom jedynie pociski JASSM.

Poinformował Defence24.pl Joseph Breen, Business Development Director w dziale Missiles and Fire Control koncernu Lockheed Martin.

Wskazują oni również, że samoloty F/A-18 Hornet, na których Finowie integrują pociski JASSM, są produkowane przez koncern Boeing, więc Lockheed Martin jest jedynie dostawcą rakiet i ich obsługi. Rząd fiński wraz z US Navy, amerykańską administracją i koncernem Boeing realizuje program testów i przystosowania swoich myśliwców do przenoszenia nowych pocisków w ramach odrębnych, wieloletnich umów. Tylko w 2013 roku miały one wartość 47,5 mln dolarów. W opinii przedstawicieli Lockheed Martin nie powinno się więc porównywać kwot przedstawionych w dokumentach FMS dla Polski i Finlandii z uwagi na różnice w zakresie potencjalnego kontraktu, gdyż polskie Siły Powietrzne mają w ramach umowy otrzymać także pakiet modernizacyjny dla myśliwców F-16C/D.

M6.5 – pakiet modernizacyjny dla F-16

Modernizacja samolotów wielozadaniowych F-16C/D Jastrząb to istotny element oferty Stanów Zjednoczonych, także z punktu widzenia kosztów ewentualnego kontraktu. Zgodnie z informacjami jakie Defence24.pl uzyskał od koncernu Lockheed Martin, prace mają objąć zakres szerszy niż tylko przystosowanie do przenoszenia pocisków JASSM. Jest to modernizacja w ramach tak zwanego pakietu M6.5.

Polski F-16D Jastrząb - fot. mjr R.Siemaszko/DPI MON

Pakiet oznaczony jako M6.5 jest dedykowany europejskim użytkownikom samolotów F-16 i obejmuje wiele zmian, przede wszystkim w zakresie oprogramowania i komponentów komputera misji MMC (ang. Multi-Mission Computer), który zyskuje możliwość szybszego przetwarzania danych i obsługi opcji takich jak Universal Armament Interface (UAI). UAI nie tylko poszerza dostępną gamę uzbrojenia, ale jest też nowym standardem, umożliwiającym łatwą integrację w przyszłości uzbrojenia kierowanego nowej generacji na korzystających z niego maszynach.

Polskie Jastrzębie mają również otrzymać system identyfikacji swój-obcy (IFF) działający w nowym standardzie Mode 5 oraz bardziej odporny na zakłócenia moduł nawigacji satelitarnej GPS. Natomiast modernizacja protokołu wymiany danych Link 16 ma umożliwić szybszą transmisję i zwiększy świadomość pola walki załogi oraz bezpieczeństwo komunikacji. W założeniu pozwoli też działać polskim myśliwcom w sieciocentrycznych systemach zarządzania polem walki.

Koncern Lockheed Martin zdementował natomiast informacje o planach modernizacji radarów do standardu AESA, czy innych zaawansowanych modyfikacjach systemów pokładowych. Jak dowiedzieliśmy się MON nie wyraził oficjalnie zainteresowania podniesieniem Jastrzębi do wersji F-16V, natomiast planował już wcześniej doprowadzenie ich do standardu M6.5.

Takie informacje, uzyskane przez Defence24.pl już wcześniej z MON, potwierdził reprezentujący Lockheed Martin Aero Thomas E. Highsmith III. Jak dowiedział się Defence24.pl, o ile umowa zostanie zawarta w planowanym terminie, prace nad modernizacją polskich F-16 mają rozpocząć się już w pierwszym kwartale 2015 roku na dwóch „próbnych” maszynach. Zostanie na nich przeprowadzona integracja i testy w celu opracowania specyficznego pakietu modernizacyjnego dla używanych w naszym kraju samolotów. Wiąże się to z różnicami występującymi pomiędzy F-16 Fighting Falcon wykorzystywanymi przez różne kraje.

Jak podaje Lockheed Martin „próbne” F-16 mają osiągnąć wstępną zdolność operacyjną (Initial Operating Capability - IOC), w tym do odpalania pocisków JASSM, na początku 2017 roku. MON podaje jako termin marzec 2017 roku. Od tego momentu w ramach planowych przeglądów i innych procedur technicznych polskie Jastrzębie mogą być modyfikowane do standardu M6.5 w tempie dwóch miesięcznie. Prace te mają być realizowane w kraju. Będą polegać na instalacji dostarczonych przez producenta elementów wyposażenia i oprogramowania, oraz weryfikacji i certyfikacji jego działania. 

Model AGM-158 JASSM prezentowany podczas MSPO 2014 w Kielcach - fot. J.Sabak

W obecnej chwili trudno jest jednoznacznie ocenić plan zakupu przez Polskę pocisków JASSM, gdyż brak realnych danych na temat kosztów kontraktu i jego składowych. Powyższa analiza przedstawia jedynie znane fakty i szacunki. Istnieją oczywiście na rynku inne interesujące z polskiej perspektywy systemy. Dla przykładu niemiecko-szwedzki Taurus KEPD 350 o zbliżonych do JASSM możliwościach operacyjnych może okazać się tańszy. Problemem jest jednak o jedną trzecią większa masa pocisków Taurus. Dwa pociski KEPD 350 to niemal tona więcej niż dwa JASSM. Rakieta JSM firmy Kongsberg może być dla Sił Zbrojnych RP atrakcyjna, gdyż bazuje na stosowanych przez Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy pociskach NSM. Wymienione systemy mogłyby spełnić te same zadania co JASSM, choć trudno jest obecnie ocenić np. koszt ich integracji z polskimi F-16C/D. Pojawiają się tu więc komplikacje w ocenie ostatecznego kosztu podobne, jak w przypadku fińskich F-18 i rakiet JASSM.

Z drugiej strony, jak wskazują sygnały z MON i koncernu Lockheed Martin, docelowo Polska jest raczej zainteresowana pociskami JASSM-ER o zasięgu około 900 km. Może to być jednym z powodów niewielkiej liczby „klasycznych” pocisków JASSM w negocjowanym pakiecie. Docelowo zmodyfikowane Jastrzębie będą zdolne do użycia obu wersji, a w wypadku pozyskania przez Polskę zatwierdzonego pakietu 40 standardowych pocisków, w przyszłości łatwiej będzie nabyć kolejną partię złożoną z pocisków o zwiększonym zasięgu JASSM-ER. 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rozmowa Defence24.pl z Josephem Breenem, Business Development Directorem w dziale Missiles and Fire Control koncernu Lockheed Martin.

Kiedy pojawiła się możliwość zakupu pocisków JASSM przez Polskę?

Lockheed Martin został powiadomiony o polskim zainteresowaniu pociskami JASSM pod koniec 2012 roku, jakkolwiek nie wykluczam wcześniejszych międzyrządowych rozmów w tej sprawie.

Polska chciała kupić początkowo znaczną ilość pocisków JASSM. Ministerstwo Obrony Narodowej mówiło wówczas o 200 pociskach. W jaki sposób ich ilość skurczyła się pięciokrotnie?

Amerykańskie Siły Powietrzne poinformowały Lockheed Martin o złożeniu przez polski rząd wstępnego zapotrzebowania na 40 pocisków. W przypadku wszystkich transakcji Foreign Military Sales, ilości i ceny są negocjowane na szczeblu międzyrządowym. Wszystko co w tej sprawie wiemy pochodzi ze źródeł rządowych. Liczba zakupionych ostatecznie rakiet może być większa, po wynegocjowaniu wszystkich szczegółów. Lockheed Martin gotów jest dostarczyć dowolną potrzebną ilość rakiet.

Czy polski MON kontaktował się z firmą Lockheed Martin w kwestii pocisków dalekiego zasięgu?

Siły Powietrzne powiadomiły nas, że Polska jest zainteresowana oboma typami, zarówno podstawowym JASSM-em jak i pociskiem JASSM-ER. Lockheed Martin dostarczy dowolne pociski jakie zostaną uzgodnione pomiędzy naszymi rządami.

Jeśli chodzi o wartość polskiego kontraktu na pociski JASSM i towarzyszące im systemy, porównywane są one z FMS dla Finlandii na uzbrojenie tego samego typu. Finlandia ma dostać 70 pocisków za sumę nie większą niż 255 mln dolarów. Tak więc Polska płaci niemal dwukrotnie więcej za znacznie mniej rakiet.

Upubliczniona suma 500 mln dolarów nie jest ostateczną ceną rakiet. To raczej nieprzekraczalny jej poziom, użyty w celu zawarcia w nim wszystkich elementów transakcji. W tym negocjowanym pakiecie są uwzględnione różne inne zadania, które dotąd nie były przedmiotem umów FMS.

Podobnie mówi minister Tomasz Siemoniak, który stwierdziłże negocjacje co do ceny będą bardzo twarde.

Oczywiście. Nie tylko będą, ale trwają w tej chwili. Rozmawiałem w Warszawie z przedstawicielami Inspektoratu Uzbrojenia i spotkałem się z nimi w Orlando (zakład Lockheed Martin na Florydzie) pod koniec października. Nasza rola w tym procesie jako producenta to udzielanie informacji i odpowiadanie na pytania. Negocjacje na temat ceny są prowadzone pomiędzy rządem USA i Polski. Władze w Warszawie osobno negocjują z amerykańską administracją i osobno z firmą Lockheed Martin.

Wspomniał Pan, że Polska będzie mogła pozyskać również pociski JASSM-ER. Dotąd nie zaoferowano ich żadnemu zagranicznemu odbiorcy. Jak skomplikowana będzie i jak długo Pana zdaniem może potrwać ewentualna procedura sprzedaży JASSM-ER do Polski?

Możliwość eksportu pocisków JASSM-ER musi być przesądzona na poziomie rządu Stanów Zjednoczonych. Jak wiemy, z reguły zabiera to trochę czasu. Lockheed Martin został poinformowany o trwających w tej sprawie rozmowach i dostarczymy takie pociski, jakie zostaną uzgodnione do sprzedaży między Stanami Zjednoczonymi a Polską.

Rozumiem, a z perspektywy Lockheed Martin, jak długo trwałaby realizacja takiego zamówienia? Załóżmy teoretycznie, że dziś Polska podpisuje umowę na 40 pocisków JASSM-ER. Jak szybko możecie je dostarczyć do Polski?

Czysto teoretycznie, jeśli zapadłaby taka decyzja dziś, musielibyśmy zawrzeć to w planie produkcyjnym dla US Air Force. Produkcja pocisków JASSM opiera się na corocznych kontyngentach, czy też transzach. Jeśli Polska i Stany Zjednoczone dojdą do porozumienia, będziemy musieli ująć tę decyzję w obecnej negocjowanej z biurem programu w Siłach Powietrznych umowie na transzę 13/14. Pociski byłyby wytwarzane łącznie z tymi wytwarzanymi na potrzeby krajowe i dostarczone przez amerykańskie Siły Powietrzne, czego wymagają warunki umów Foreign Military Sales.

Jakie nowe możliwości uzyska Pana zdaniem polskie lotnictwo dzięki pociskom JASSM?

Niedawno cytowano wypowiedź wysokiego rangą fińskiego oficera, który spytany do czego Finlandii są potrzebne te rakiety, odpowiedział: “JASSM to więcej niż rakieta.” JASSM to tak samo zdolność do odstraszania, jak i zdolność do uderzenia na wybrany cel. Sprawia ona, że przeciwnik przystanie i zastanowi się dwa razy nad jakimkolwiek aktem agresji, bo JASSM zapewnia precyzyjne rażenie szerokiego spektrum najbardziej wartościowych celów.

Czy nie uważa Pan, że 40 rakiet JASSM to nieco mała ilość dla takiego odstraszania? Skoro F-16 zabiera dwa pociski, to zapas na jedną dużą operację powietrzną. Przecież, chociażby ze względu na systemy obrony powietrznej przeciwnika, musimy przeznaczyć więcej niż jeden pocisk na każdy potencjalny cel.

To jest decyzja, którą musi podjąć i ocenić polskie Ministerstwo Obrony. Siły zbrojne na całym świecie dysponują ludźmi odpowiedzialnymi za planowanie strategiczne i analizę zagrożeń, a częścią tego planowania jest określanie właściwych poziomów środków potrzebnych obronie narodowej. Lockheed Martin nie wypowiada się w sprawach polityki narodowej czy strategicznej, aczkolwiek pozostajemy gotowi dostarczyć taką liczbę rakiet, jaka będzie niezbędna dla obrony Polski.

Dziękuję za rozmowę.

Juliusz Sabak

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 94
Reklama
mm
wtorek, 17 kwietnia 2018, 01:53

Koszt użytej broni przewyższa zadane straty, jest to raczej propagandowy pokaz siły niż skuteczne działanie oparte na rachunku ekonomicznym.

kol
czwartek, 6 listopada 2014, 12:26

Taurus czy jassm? Niestety jeśli porównamy możliwości 2 pocisków to ewidentnie wygrywa taurus. Tylko, ze taurus nie jest modernizowany, a my mamy szanse na ERki, które zapewne mają większe możliwości. Pociski takie są niezbędne bo najlepszą obroną jest atak!

NATOwnik
piątek, 7 listopada 2014, 10:44

Taurus nie jest modernizowany? A po co? To nie PL, ze cos sie kupuje aby zaraz modernizowac! Taurus wszedl dopiero na wyposazenie i modernizacje przejdzie jak bedzie to kiedys w dalekiej przyszlosci stosowne. Jakie to wieksze mozliwosci ma pocisk, ktory jest praktycznie identyczny i zbudowany w ten sam sposob, z ta roznica, ze jest mniejszy (mniej paliwa=mniejszy zasieg; mniejsza glowica bojowa) i ma mniej systemow/mozliwosci naprowadzania na cel!? Taurus to jest cos takiego jak JASSM ER tylko wieksze!

Miki82
czwartek, 6 listopada 2014, 12:22

Czytam część komentarzy i nie wiem, czy śmiać się czy może płakać. Dotyczy to złotych myśli powtarzanych jak mantra na temat pozyskania przez naszą Najjaśniejszą Rzeczypospolitą broni atomowej. Trzeba być totalnym laikiem w sprawach polityki międzynarodowej lub tez skończonym idiotą. Powiem tylko, że żaden konflikt atomowy nam nie grozi. Na ewentualne użycie tej broni nie pozwolą ... Chiny. Zdziwieni? To pomyślcie sobie, co stałoby się z ich gospodarką. Totalne załamanie eksportu i rezerwy walutowe, którymi można się co najwyżej podetrzeć. Nastąpiłby taki krach i spadek wartości dolara oraz euro, że zgromadzone przez lata dewizy warte by były co papier, na którym je wydrukowano (lub w przypadku dolara bawełna). Dla Chin oznaczałoby to upadek sektora finansowego, zapaść gospodarczą i niepokoje społeczne zdolne obalić komunistów. Nikt tego nie zaryzykuje. Obecnie to tylko kosztowna gra na pokaz.

karibu
czwartek, 6 listopada 2014, 13:06

Optymista, żebyś nie płakał. Ruski niedźwiedź postawiony pod ścianą walącą się gospodarką staje się nieobliczalny. A zakulisowa międzynarodowa rola Chin, choć wpływowa, z pewnością nie przekłada się na kontrolę nad rosyjską bronią. Mnie przeraża możliwość "punktowego" uderzenia pociskiem "małej" mocy na Warszawę i obserwowania, jak świat na to zareaguje... Już widzę te nasze sojusznicze wojska, jak rwą się do walki... Z punktu widzenia Rosji - jak te mięczaki z zachodu kilkaset ofiar malezyjskiego samolotu przełknęli, czemu by nie mieli przełknąć kilkaset (tyle że tysięcy) polaków...

RTTTo
środa, 5 listopada 2014, 23:06

Zamiast niższej ceny wolałbym większą ilość.

Legion
środa, 5 listopada 2014, 22:56

Hmm gość z LM bardzo kręci w odpowiedzi na "Jeśli chodzi o wartość polskiego kontraktu na pociski JASSM i towarzyszące im systemy, porównywane są one z FMS dla Finlandii na uzbrojenie tego samego typu. Finlandia ma dostać 70 pocisków za sumę nie większą niż 255 mln dolarów. Tak więc Polska płaci niemal dwukrotnie więcej za znacznie mniej rakiet." Więc aby nie być gorsi od finów musimy mieć te pociski za około 130mln$ + integracja czyli proste wgranie softu i wymiana komputera misji, IFF, GPSa czy link16 na nowsze modele co drogie być nie powinno... Jeśli cały kontrakt nie wyniesie około 200mln$ to znowu damy się wykorzystać jak...

Jurand
czwartek, 6 listopada 2014, 09:47

"Proste wgranie softu" - tak, to prawie tak samo, jak instalacja Windowsa na Twoim kompie. Wkładasz płytkę, system zapyta Cię o strefę czasową i używaną klawiaturę, a dalej leci samo. Koszt - pięć stówek od maszyny. Puknij się w łeb...

say69mat
czwartek, 6 listopada 2014, 01:34

A czy znamy wszystkie detale zawartej transakcji??? Przecież, biorąc wyłącznie pod uwagę, dość napiętą sytuację międzynarodową. Zarówno amerykanom, jak i naszemu krajowi powinno zależeć na zachowaniu daleko idącej powściągliwości. W epatowaniu detalami zawartej transakcji na zakup uzbrojenia, wybitnie ofensywnego ... uzbrojenia.

marek
czwartek, 6 listopada 2014, 12:04

Pamietacie Falklandy - Ile rakiet miala Argentyna, i jak je uzyla.....a na przeciw byla Royal Navy a nie marynarka Republiki Czeskiej.......pytanie CZY POLSCE jest TO potrzebne zadaje tylko ktos kto stracil rozum....a szukanie konkurencji i to na sile - bo taniej. To tak jak isc na obiad i siedziec przy pustym talerzu - bo taniej i myslec czy sie nie przeniesc do fast fooda, bo glosna muzyka zagluszy burczenie w brzuchu.......Ludzie sa gotowi w Polsce isc do prywawtnej armii, nawet kupic co niezbedne za wlasna kase, a WY, niektorzy forumowicze chcecie szukac, gadac, przetargowywac, imponowac swoja nieWIEDZA....i tracic nasteone dziesieciolecie na puste dyskusje.... Jasminki sa dobre ( tak mysle ) - to brac. ile maja kosztowac, co wraz z nimi ma trafic do kraju - niech to okresla specjalisci....PRAWDZIWI !!!!!!

fdsffsdfd
czwartek, 6 listopada 2014, 13:18

koleszko tylko, że przepłacać10 krotnie za 40 jassmów to tylko idiota potrafi... tym bardziej, że nawet nei wiadomo czy je dostaniemy czy beda trzymane w niemieckiej bazie w ramstein....w 250 mln to i tak 5 krotne przepłacenie

joe
czwartek, 6 listopada 2014, 19:45

Wychodzi na to że pociski kosztują około 150 mln a dostosowanie i modernizacja 350 mln. Drogo trochę za dostosowanie i modernizację.

Ignorant
czwartek, 6 listopada 2014, 11:57

1) Czy przy zasiegu S-400 rzedu 400 km, to te zwykle JASSMY sa rzeczywiscie "stand-off"? 2) Czy jak Barak Barakowicz znow zrobi "reset" z Wladimirem Wladimirowiczem, to czy tym JASSMom bedziemy sami w stanie podac koordynaty celow bez pomocy danych wywiadowczych z USA?

Osprey
czwartek, 6 listopada 2014, 14:49

S-400 nie mają zasięgu 400km

Gość
środa, 5 listopada 2014, 22:46

Uważam również że 40 pocisków to liczba symboliczna. Moim zdaniem powinni już się zwrócić o zgodę na zakup pocisków ER.

Katlonczyk
środa, 5 listopada 2014, 22:43

Spora część urzędników to kobiety.

Lancet
środa, 5 listopada 2014, 23:09

Albo męzczyźni myślący że są kobietami, tudzież ubierający się w Zarze, noszący rurki, raybany, ajfona i pijący kawę tylko ze starbaksiusia

karo
czwartek, 6 listopada 2014, 11:53

Nie biadolcie tak tyle! Jeśli dostaniemy wszystko za 250 mln$ to będzie nieźle. Pragnę przypomnieć, że korweta Gawron kosztuje nas już coś koło tego a żadnego z niej pożytku nie ma i nie będzie.

nemo
czwartek, 6 listopada 2014, 12:52

w sumie racja. można by już ją odać do eksploatacji. strzelać nie będzie ale za to na pół roku każdemu marynarzowi zapewni dach nad głową a w statystykach będzie ilość patroli bojowych wykonana

MW
środa, 5 listopada 2014, 22:38

40 AGM-158A ma sens tylko jeśli rzeczywiście w krótkiej perspektywie pojawi się 100-200 AGM-158B, oby nie było tak jak to zwykle w Polsce bywa z prowizorkami...

szary
środa, 5 listopada 2014, 23:10

Jest problem. Nie ma "krótkiej perspektywy".

ja
sobota, 8 listopada 2014, 21:35

No już dobrze starczy, będziemy mieć 40 szt (słownie: czterdzieści sztuk) nowoczesnej amunicji, a podniecacie się jakby przyleciało ze 200 szt nowych F16, lub wreszcie istniał system rakietowy i antyrakietowy. Może przyjechało z 500 nowych Leopardów? nie? Tak cieszmy się 40 szt to jednak igrzyska.

janko
środa, 5 listopada 2014, 22:35

Największym jak do tej pory odbiorcą pocisków manewrujących Taurus KEPD 350 pozostaje jednak niemiecka Luftwaffe, która za równowartość 570 mln EUR otrzymała 600 pocisków. Prócz dostawy samych pocisków kontrakt uwzględniał również zapewnienie wsparcia logistycznego. - To oferta amerykańska wypada jak grabież.

ja
czwartek, 6 listopada 2014, 09:54

A tutaj masz pociski, logistyka i MODERNIZACJA wszystkich F-16 do wyższego standardu. Nie tylko przystosowanie ich do przenoszenia pocisków.....Ludzie umiecie czytać?

Jurand
czwartek, 6 listopada 2014, 09:51

1. Niemcy zapłacili za pracę rozwojową więc sam pocisk mają taniej. Tak jak Amerykanie swoje kupują taniej, bo w koszcie nie ma R&D. 2. Wychodzi prawie 1 milion E za pocisk, czyli pewnie w cenie, w jakiej i my dostaniemy JASSM, mowa o samym pocisku.

tkn
czwartek, 6 listopada 2014, 09:13

F-16 nie może przenosić Tarusów. Czytać zanim się coś napisze

Garry
czwartek, 6 listopada 2014, 00:00

Ale nie wiemy ile kosztowałoby przystosowanie naszych F-16 do przenoszenia Taurusów, ja nawet nie wiem czy to w ogóle możliwe. Taurus to pocisk dedykowany dla Grippenów i EF. Ponadto masa pocisku...

echo
środa, 5 listopada 2014, 23:12

No takie są efekty interesów z grabieżczym syndykatem ;)

fenix
środa, 5 listopada 2014, 22:25

"Według komunikatu Korea Południowa zakupi 170 sztuk Taurus, co będzie kosztować 300 mln dolarów." To o wiele mniej jak za 40 JASSM i modernizację !!!

Zorro
czwartek, 6 listopada 2014, 11:30

Czytając większość komentarzy nasuwa się niestety przysłowie: Jak się nie obrócisz d... zawsze z tyłu.

EUropa
piątek, 7 listopada 2014, 10:57

Wielu pisze o pocisku Taurus i ma racje! Jak to jest, ze hamerykanie chca tyle kasy za (przepraszam za zwrot) popierdolke + gore kasy za przystosowanie samolotu F16 do ich przenoszenia? Przeciez F16 jest naturalnym nosnikiem dla tej broni w USastanie i powinno to kosztowac grosze a kosztuje wiecej niz przystosowanie F18 i F15K do przenoszenia Taurusa! Taurus kosztuje mniej, jest wiekszy, ma wiekszy zasieg, mozliwosc zamowienia roznych wersji(lacznie z odpalana z kontenerow na ladzie czy okretach + z data linkiem w czasie rzeczywistym do zwalczania okretow itp), moglby byc tak na prawde jedynym/ zunifikowanym pociskiem w WP i jego producent(kraj producenta taz) traktuja Polske powaznie a w wypadku wyboru szerokiej palety traktowaliby pewnie jako waznego partnera! Polska (skorumpowani politycy i generalicja) wola jednak szukac szczescia na drugim koncu swiata i kupowac cruise missile za cene rakiet balistycznych! Zabij a nie pojme - jak mowil Kazimierz Pawlak.

Yeaaa!
piątek, 7 listopada 2014, 22:32

Odległość od granicy PL do Moskwy to ok. 1000 km :) Za kilka lat i takie będziemy mieć rakiety :)

echo
czwartek, 4 grudnia 2014, 13:23

Wiem że to nie będzie śmieszne ale relacje są dwustronne: Odległość Od Moskwy do granicy PL to ok. 1000km. Oni już mają takie rakiety :(

Derwisz
niedziela, 9 listopada 2014, 09:44

Wystarczy dolecieć F-16 gdzieś nad Smoleńsk i pozostałe 370km rakiety przelecą już same. Pozostaje drobne "dolecieć".

JanMikolaj1
czwartek, 6 listopada 2014, 10:55

I tak za drogo.

wódz indian
czwartek, 6 listopada 2014, 17:36

Dosyć łatwo sprawdzić w internecie ile dostaną kasy bracia z LM za te 40 rakiet JASSM :-)

Vestaks
sobota, 8 listopada 2014, 02:32

Można policzyć: http://www.dod.mil/pubs/foi/logistics_material_readiness/acq_bud_fin/SARs/2012-sars/13-F-0884_SARs_as_of_Dec_2012/Air_Force/JASSM_December_2012_SAR.pdf

karibu
czwartek, 6 listopada 2014, 10:45

Tak naprawdę, to chyba rządowi USA bardziej zależy, żebyśmy mieli te JASSM bardziej niż nam. Ze skrawków wiadomości z różnych źródeł wyłania się możliwy scenariusz działań, który może mocno zmienić układ sił w regionie w odpowiedzi na agresywne działania Rosji: 1) udział polskich F-16 w niedawnym szkoleniu jądrowym we Włoszech 2) możliwe nieoficjalne przystosowanie 2 egz. polskich F-16 do przenoszenia bomb jądrowych podczas planowanych na początek 2015 "testów" JASSM'owych w Stanach 3) przygotowanie miejsc składowania bomb jądrowych na terenie Polski 4) zdeponowanie w tych składach kilku bomb pod nadzorem sił amerykańskich, gotowych do przekazania Polsce w razie dalszych agresywnych działań Rosji Co jak co, ale Niemcy czy Francuzi nie są gotowi, żeby ginąć za własny kraj, a co dopiero za NATO czy Polskę, wszyscy to chyba wiemy, stąd jako najbardziej potencjalnie poszkodowani musimy mieć możliwość zadania naprawdę bolesnego odwetowego ciosu. A możliwe zrównanie Kaliningradu czy nawet Petersburga z ziemią byłoby takim bolesnym odwetem - nawet dla niedbającej o własny naród rosyjskiej władzy. Z jednej strony zarówno Amerykanie jak i Rosjanie nas lekceważą, ale z drugiej trochę obawiają, to widać po przykładzie fetowania w Rosji rocznicy usunięcia polskiego okupanta z Moskwy, a ze strony USA uporczywego trzymania się obowiązku wizowego. I jedni i drudzy mają nas za zawziętych skurczybyków, więc idealnie nadajemy się na bojowego "psa" tej części Europy - zresztą, co pokazała historia nowożytna, trudno o bardziej lojalnego sprzymierzeńca militarnego niż Polska. Tylko smutek mnie ogarnia, dokąd dojdziemy idąc tą drogą...

erwe
środa, 11 stycznia 2017, 14:58

tylko czy wladimir sie przejmie smiercia rodakow w kaliningradzie czy st petersburgu, jak za stalina ruskei szli na atak a za plecami mieli karabiny maszynowe by sie nie cofali, w rosji zostaloby to odebrane jako brak sily, a po ataku polakow bronia nuklearna, to juz na polskie miasta nie lecialy by glowice taktyczne po 10kTon tylko strategiczne po 20Mton albo i wiecej

Hellboy
czwartek, 6 listopada 2014, 19:13

Taak, wierni jak pies.Smutne...

Królewicz
środa, 5 listopada 2014, 21:01

Te nasze JASSMY to się tylko na Kaliningrad nadadzą i na nic więcej...

leny
czwartek, 6 listopada 2014, 00:33

nie prawda ,bo wystrzeli pigule i znisczy pol polski

OMEN
środa, 5 listopada 2014, 23:21

Taa... A o Sankt Petersburgu zapomniał pan ?

bob
środa, 5 listopada 2014, 21:38

Na Kaliningrad wystarczy NSM a nawet Feniksy od Langusty. JASSMy to w sam raz na ruskie wojsko na Białorusi. Ale gdy w nasze ręce trafi wersja o zasięgu 900km to Putin będzie musiał przenieść się pod Ural.

jaan
środa, 5 listopada 2014, 20:40

Ale kręcą. Rozdzielić zakup rakiet i zakup modernizacji.

szyszka
środa, 5 listopada 2014, 22:01

a po co zeby wiecej mozna bylo ukrecic? z managerki pała

Yoda
piątek, 7 listopada 2014, 09:14

Czytając niektóre komentarze tutaj, zwłaszcza dotyczące czego to nie powinniśmy kupić i przystosować do przenoszenia broni ABC, to tylko jedna myśl mi przychodzi do głowy. Najlepiej kupmy sobie gwiazdę śmierci - taki sam sens jak te propozycje.... Poziom niektórych komentarzy tutaj to gorzej jak poziom Onetu.

z prawej flanki
środa, 5 listopada 2014, 20:21

zaraz ,zaraz ; "otwartą kwestią jest czy Polska potrzebuje tej broni"? Można rozważać sensowność deklaracji o "niezbędności" rakiet manewrujących na planowanych OP ,ale w/s JASSM'ów dla "jastrzębi" ktoś ma jeszcze wątpliwości co do potrzeby posiadania rakiet o takich możliwościach projekcji siły? Spierać się można jedynie o ich ilość ,bo przedziwna liczba 40 sztuk właśnie podważa sensowność całej inwestycji ; nawet przy założeniu ograniczonego stratami bojowymi samolotowylotu naszych F-16 w jednej elt (bo chyba tylko taka ilość maszyn zostanie zmodernizowana?). Chyba ,że kontynuowanie programu na pozyskanie kolejnych pocisków ; już w wersji ER - nie jest li tylko pobożnym życzeniem resortu ,jeno docelowym założeniem. Jak na razie widać tu więcej zasadnych pytań ,aniżeli sensownych odpowiedzi ; warto też sobie uzmysłowić ,że większość dotychczasowych projektów modernizacyjnych SZ przypomina jak dotąd w kwestii ilościowej zakupów takie sobie "trochę tego ,trochę tamtego" - nigdzie jak na razie nie planujemy/kupujemy wystarczających wielkości poszczególnych segmentów uzbrojenia. Bardziej to wygląda na doraźną chęć pokazania ,że coś się robi ; czy to w zakresie OPL ,nowoczesnej armatohaubicy (Krab) czy zwiększenia potencjału ofensywnego lotnictwa. Coś tu po prostu mi nie gra.

podbipieta
czwartek, 6 listopada 2014, 06:18

Ano właśnie.Mam czasem zaprawdę dość tego psioczenia na tym forum.Kupią,a jak Bóg da to i ER.Cena będzie realna i ,będzie to więcej niż 4O pocisków .Choc co oczywista ilość tych pocisków nie przekroczy/ba nawet nie doskoczy/ przenigdy ilości kretyńskich komentarzy kolegów forumowiczów.A co do ceny to jakbys pan wycenił kretynizm większości zabywszych na klepisku onym interlokutorów owych. P.S Brak mi pana Wroga. Pro tibi

szary
środa, 5 listopada 2014, 23:48

Fakt. Coś tu nie gra. Brak racjonalnego i praktycznego zastosowania dla 158-ek, podobnie jak dla F16 stacjonującym na obszarze działań lądowych. Rozumiem że flota powietrzna leży (no może poza migami które sobie radzą ale to inne zadania). Tylko nie gra wydawanie kasy na ofensywną broń taktyczną i samoloty wymagające równych i gładki pasów. Może to tylko takie działania w ramach robienia "łaski". Zupełnie nie polemizuje z potrzebą pozostałych zakupów bo i okręty podwodne są potrzebne i takie z rakietami i samoloty i co najważniejsze OPL bo nawet pokazywanie OSY na paradach to straszny wstyd. NBR-y stosownie do nazwy pełnią swoją rolę. Śmigłowce są potrzebne bo za chwilę nie będzie czym latać a Sokołem wszystkiego się nie załatwi. Nie wiem po co nam akurat takie okręty wojenne jak planują (może dla celów pozoracji i jako miejsce zatrudnienia dla prawie 8tys marynarzy w czasie pokoju) ale może się czepiam bo nasze okręty są już dość stare a dwa z nich trochę za duże na sadzawkę (chociaż przynajmniej z sensownym uzbrojeniem więc uzasadnienie jest). Tylko po co nam generalnie 158-ki. Chyba po to samo co F-16 czyli dla lansu oraz lotów widokowo rekreacyjnych dla dziennikarzy i skoczków narciarskich. Ja wiem że się "fajnie" pisze różne "mondrości" na forum ale dla kogoś nieco bardziej obeznanego z taktyką, strategią, planowaniem, sprzętem, jego parametrami które są niezbędne do planowania zadań, w tym parametrami związanymi z obsługą, dla każdego kto potrafi pracować z mapą zegarkiem i cyrklem oraz w dynamicznie zmieniającym się w czasie środowisku na bazie otrzymywanych meldunków, po prostu z tym wszystkim co jest elementem prowadzenia wojny innej niż "uraaaa" to w kategoriach Polski i okolic jako teatru działań, potencjalnych agresorów, to ja nadal nie wiem do czego użyć 158-ki bo jeszcze F-16 to trochę powalczyły by na niebie. Chyba zamilknę do czasu jakiegoś rzeczowego komentarza i kogoś skłonnego do dyskusji na temat.

Marek
środa, 5 listopada 2014, 22:30

No i znów prawie 10/10. Osobiście uważam, że OP powinny mieć pociski manewrujące dalekiego zasięgu z prawdziwego zdarzenia. A tak na marginesie. Ktoś się dziwi, że kupując czterdzieści sztuk zapłacimy za sztukę więcej niż Finowie, którzy zakupili sobie siedemdziesiąt pocisków? Gdybym je sprzedawał, to nie inaczej potraktowałbym kupującego idiotę.

Oj
środa, 5 listopada 2014, 20:20

Każda cena powyżej 50 mln$ za 40 pocisków + pakiet będzie traktowana za złodziejską a tych co zapłacą więcej powinno się natychmiast rozliczyć i wysyłając ich na " Białe Niedźwiedzie " Po drugie zakup 40 szt to kpina z narodu nie wnosząca niczego znaczącego dla obronności. Za te pieniądze lepiej nakupić granatników lub innego drobnego uzbrojenia z którego będzie większy pożytek dla obronności albo jak się dobrze zakręcić to za 0,5 mld$ można kupić eskadrę śmigieł lub jeden OP który narobi więcej bałaganu. Nie dajmy się zwariować durnej propagandzie jankesów i ich popleczników....

Legion
środa, 5 listopada 2014, 23:01

Za tyle nie ma szans jak amerykanie u siebie zamawiają za 1,5 mln$ za pocisk... Dla eksportu jak zwykle gorzej oby tylko u nas nie wyszło więcej niż około 130mln$ za pociski(wariant fiński)+ integracja prostsza ale coś czuje ze będzie z 200mln całość jak nie więcej...

Baron
środa, 5 listopada 2014, 22:09

tyle ze juz sama informacja o zakupie JASSMow sprawila ze ruscy przenosza baze po za zasieg czyli o okolo 370 km na wschod na Bialorusi . Po drugie pociski te nie kosztuja 50 mln za sztuke a ok 800 tys do miliona . reszta kwoty kontraktu to pociski cwiczebne , szkolenia , pakiety modernizacyjne , logistyczne , czesci , symulatory. I juz dzis wiadomo zw amerykanie przychylaja sie do obnizenia ceny kontraktu do 250 mln $

wolf
środa, 5 listopada 2014, 20:06

Dlaczego te nasze F-16 wystepuja jakieś zaśniedziałe, jakby pordzewiałe??? Czy oni ich nie myją? Czy coś z poszyciem nie tak?

say69mat
czwartek, 6 listopada 2014, 02:58

...??? Przepraszam, mają ... błyszczeć???

Leox
środa, 5 listopada 2014, 19:48

A dlaczego nie ? Prędzej spodziewałbym się czegoś takiego w wersji ER.

BENY
czwartek, 6 listopada 2014, 09:58

Mysle ze ta liczba wystarczy bo f16 jak wystartoja z nimi i wystrzela to spowrotem beda musieli londowac na lotniskach po za Polska bo nasze beda zbobardowane

Barabara
czwartek, 6 listopada 2014, 12:13

Jak "londować" to tylko w Londynie.

globmaster
środa, 5 listopada 2014, 19:35

Szkoda że nasze maszyny nie zostaną zmodernizowane do standardu F-16V. :/

Arek
czwartek, 6 listopada 2014, 09:46

Niemcy za pociski Taurus o większym zasięgu zapłacili za 600 sztuk 570 mln EURO a my za 40 +modernizacja do 500 mln $. 40 do 600 sztuk SKROMNA RÓŻNICA JEDNOSTKOWA

echo
czwartek, 6 listopada 2014, 12:54

tylko że my mamy eFy czego konsekwencją jest że wszystko co nie amerykańskie nie będzie pasować w tym ekonomicznie

Jarek
czwartek, 6 listopada 2014, 09:25

Kupić 200-400 w wersji ER po 0,2 miliona za sztukę i do tego ze 100 f35 oraz EuroF w ilości 200 szt do osłony. Na części tych ER zamontować głowice A i to by był potencjał odstraszania.

filo
środa, 5 listopada 2014, 19:02

Czyli te 40 pocjsków to dla zneutralizowania Iskanderów w rejonie Królewca. Wersja ER będzie na cele w Rosji...To Rosjanie jeszcze dalej przesuną planowane lotniska na Białorusi. :)

szary
środa, 5 listopada 2014, 23:27

No nie wiem. Koncepcja ciekawa o ile to my z zaskoczenia rozpoczynamy atak. A tak policzmy. Krzesiny i Łask w zasięgu Iskanderów-M. Iskander-M osiąga cel w jakieś 10 minut od przyjęcia rozkazu. F-16 startuje i odpala 158-ki a one osiągają cel w jakieś 30 minut. Do tego 158-ki zdecydowanie nie nadają się do trafiania w cele które są mobilne i mają używając rachunków na poziomie nauczania początkowego, jakieś 20 minut żeby zwinąć się w inne miejsce. No nie mogę znaleźć nikogo kto uzasadni mi racjonalnie: Do czego nam te pociski tak naprawdę. Bo mit o atakowaniu Kremla (czyli miasta z cywilami) nie trzyma się kupy. O startach F-16 wiedzą stacje dozoru w tym stojący pod Kaliningradem Woroneż-M. On akurat celem może być ale żeby aż tyle pocisków? Chyba że strzelamy do skutku. No to ekonomicznie i strategicznie to marny pomysł. Rozważam również inne scenariusze poza medialnym w rodzaju "ruskie" ale to nie miejsce na takie rozważania.

Cenzor
środa, 5 listopada 2014, 18:52

Jedno pytanie: czy będziemy mogli użyć rakiet bez konieczności uzyskiwania każdorazowo zgody USA?

kekzord
środa, 5 listopada 2014, 19:25

Jedna odpowiedź: nie

fenix
piątek, 7 listopada 2014, 00:11

i zagubił sie pocisk z francji MdCN Masa 1400 kg Zasięg >1000

EUropa
piątek, 7 listopada 2014, 11:51

MdCN (inaczej SCALP Naval) czyli drozsza i lepsza wersja SCALP/Storm Shadow, ktora jest w klasie BGM-109 i Taurusa(maja inny naped od popierdolek ala JASSM, dopiero wersja ER dostanie tez Turbofana), jest rzeczywiscie pomijana przez wszystkich komentujacych! Ogolnie dziwi mnie, ze nikt w PL nie mysli o europejskim koncernie MBDA z jego paleta uzbrojenia i kupuje za oceanem za kosmiczna kase!? Kupila Polanda F16 - OK, ale teraz wszystko hamerykanskie dokupywac? Logicznie powiem tak, ale nie za takie ceny. Jezeli F16 to naturalny nosnik JASSM to jezeli PL kupuje ten pocisk integracja powinna byc szybka, prosta i TANIA a tak nie jest! Jezeli USmany zadaja za integracje wiecej kasy niz np LFK/MBDA za integracje Taurusa z F16 to co przemawia za wyborem hamerykanskiej broni "z automatu"?

Szymon
czwartek, 6 listopada 2014, 07:27

Czy pociski Taurus da się zainstalować na F-16?

realista
czwartek, 6 listopada 2014, 10:55

http://www.saabgroup.com/Global/Documents%20and%20Images/Air/Weapon%20Systems/TAURUS/TAURUS%20KEPD%20350%20MR_prod_4pg_1-0_2010-12-16.pdf z tej broszurki wynika ze mozna

kpt_red
czwartek, 6 listopada 2014, 10:34

Pytanie brzmi nie czy sie "da" tylko czy "można" Coś mi się zdaje że to jest punkt główny całej sprawy. Bo jak nie można to cena może JASSM może byc bardzo wysoka przy naszym ciśnieniu.

Redneck Aviator
czwartek, 6 listopada 2014, 14:36

Ale bzdury gadacie z tym Taurusem - przecież pod niego trzeba F-16 dostosować i wgrać programy. Poza tym każdy Taurus jest o 500 kg cięższy od JASSMa. Dla Eurofightera co ma dwa silniki to może nie jest dużo, ale pytanie jest jak daleko doleci F-16 z dwoma Taurusami, czyli z trzema tonami uzbrojenia zamiast dwóch? Co ze stabilnością samolotu w locie? O ile większy opór i zużycie paliwa? Wyważenie? A to jest pierwszy problem, wcale nie jedyny. Niech się chłopki-roztropki nie biorą za krytykowanie, jak nie ogarniają maszyny bardziej nowoczesnej niż traktor. A ja to był postawił na unifikację z NDR i wziął zamiast JASSM te NSM od Kongsberga.

Boczek
piątek, 7 listopada 2014, 09:28

"Niech się chłopki-roztropki nie biorą za krytykowanie, jak nie ogarniają maszyny bardziej nowoczesnej niż traktor." http://www.saabgroup.com/Global/Documents%20and%20Images/Air/Weapon%20Systems/TAURUS/TAURUS_KEPD_350_Precision.pdf "A ja to był postawił na unifikację z NDR i wziął zamiast JASSM te NSM od Kongsberga." jeżeli chodzi o Tarus'a i NSM to pewna unifikacja już istnieje, ponieważ niektóre komponenty są te same. Szkoda, ze nie masz internetu, bo tak mógłbyś sprawdzić swoje informacje, zanim coś napiszesz ;)

wódz indian
czwartek, 6 listopada 2014, 22:26

Z tego co pamiętam to F16 podnosi bez problemu np. 4xM84 a maksymalny udźwig to 7t. Nie powinno być problemu z dwoma rakietami Taurus.

fenix
czwartek, 6 listopada 2014, 21:39

Jak już to 380 kg. Jak można dostosować Turecki SOM o wadze 610 kg to i Taurusa się da .

gosc
czwartek, 6 listopada 2014, 05:39

Od dawna pisalem, ze powinnismy kupic Taurusy. Tansze i lepsze.

GRALEWK
niedziela, 14 grudnia 2014, 21:51

PANOWIE JACYŚ DZIWNI JESTESCIE NIKT Z WAS NIE ZNA UMOWY A INSYNUACJE OLBRZYMIE SKAD WIECIE CO DOKŁADNIE ZAWIERA UMOWA I DLA MNIE OCZYWISTĄ RZECZĄ JEST ZE TO JEST TAJNE W ZWIAZKU Z CZYM MOZEMY LUZNO POGADAC A I TAK DO KONCA WSZYSTKIEGO Z PRZYCZYN OCZYWISTYCH NIE MUSIMY ZNAC

Hans Close
czwartek, 6 listopada 2014, 00:58

JASSM a szczególnie JASSM-ER to potencjalny świetny nosiciel głowic termojądrowych, który będzie miał szansę przedrzeć się i dolecieć nad Moskwę, Petersburg i Wołgograd. ;) Kacapy jeszcze nigdy nie dotrzymały danego słowa komukolwiek, więc łudzenie się, że oszczędzą nas i nie zaatakują bronią jądrową, jeżeli jej się wyrzekniemy, jest naiwne. Dlatego broń jądrowa jest dla naszego kraju NAJWAŻNIEJSZA. Być może dałoby się samodzielnie uzbroić te rakiety w głowice jądrowe? Skoro maleńki Izrael poradził sobie to dlaczego my nie mielibyśmy dać sobie rady z tym wyzwaniem? Moim zdaniem nie ma co liczyć za bardzo na NATO Nuclear Sharing, trzeba jak najszybciej pozyskać własną broń jądrową do odstraszania dzikusów ze wschodu. Oczywiste jest, że nigdy nie będzie na stać aby mieć tyle głowic i nosicieli, aby całkowicie zniszczyć agresora. Nie będzie nas stać, ale i nie ma takiej potrzeby! Gdy zaatakuje nas wściekły pies to wystarczy, że pomachamy wielkim kijem a pies ucieknie, pomimo, że mógłby nas bez problemu zagryźć, ale wizja odniesionych ran go odstraszy. Podobnie jest z dzikimi kacapami, nie musimy mieć ogromnego arsenału atomowego, ale wystarczy kilkadziesiąt głowic aby wściekłe kacapy dały nam spokój w obawie o odparowania kilku ich większych miast. Mam OGROMNĄ nadzieję, że ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo Polski już od dawna po cichu przygotowują broń odwetową a pociski JASSM są kupowane głównie jako nosiciele tej broni. Si vis pacem, para bellum.

kzet69
czwartek, 6 listopada 2014, 21:23

J-23 weź pigułkę

Brez njew
czwartek, 6 listopada 2014, 21:01

Pan przrestanie sie prosze udzielac na forach o temetyce wojskowej, jezeli pan twierdzi, ze pocisk manewrujacy to swietny nosiciel glowicy termojadrowej! Pan sie zapozna z danymi technicznymi itp. takiego pocisku, jak leci, jak szybko i jak finalizuje atak - a potem pan pisze dyrdymaly lub nie! To przenoszenia glowic nukleearnych uzywa sie rakiet - to juz sporo lat temu kazdy panijal!

echo
czwartek, 6 listopada 2014, 12:55

marzysz o holocaust'ie? o ty niedobry.

mieciu
sobota, 8 listopada 2014, 11:16

Pytanie na poważnie, dlaczego mynw ogóle mamy Placic za te rakiety, nie dość ze placimy za udostępnienie swoich ef16 do przenoszenia tych rakiet to jeszcze za same rakiety, czy to nie paranoja? Czy za tarcze antybalistyczna tez będziemy musieli zapłacić, ona tez będzie pod kontrola amerykanow, a nie naszą, z ta różnica, ze nie będzie nam bezpośrednio służyć, co mozna jeszcze zrozumiec. Ciekawe jak wygladalaby sprawa gdyby amerykanie "zgodziliby się" na instalacje u nas systemu THAAD, to tez byśmy musieli za niego płacić mimo, ze tak jak jassmy nie moglibysmy z tego korzystać. W przypadku wojny totalnej czy ktoś mi zagwarantuje, ze Polska nie zostanie po tej złej stronie drugiej żelaznej kurtyny ze szmelcem podwieszonym do f16? Ja nie wierze, ze sojusznicy nam pomogą w wojnie czyli powtórka z historii, tym bardziej jeszcze, ze wtedy nie było broni jądrowej. Jeśli Putin pójdzie na całość to może okazać się, ze bez wystrzału ani jednego naboju zagarnie Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię w zamian za brak wojny i powstanie druga kurtyna oczywiście po wcześniejszym uzgodnieniu wszystkiego z zachodem.

fenix
czwartek, 6 listopada 2014, 21:52

amerykański taktyczny pocisk manewrujący AGM-158 JASSM 1020 kg Zasięg 370 km brytania francja Storm Shadow 1230 kg Zasięg > 250 km szwedzko niemiecki TAURUS 1400 kg Zasięg > 500 km turecki SOM 610 - 660 kg Zasięg 300 km ( zintegrowany z F 16 przez Turcję )

NATOwnik
piątek, 7 listopada 2014, 10:09

Storm Shadow/ SCALP ma zasieg 450 km - to raz! Taurus ma zasieg rzeczywisty "grubo" ponad 1000 km, mozliwe pewnie 1500KM! Konstrukcja gabarytami i zapasem paliwa porownywalna do BGM-109. Napedzana oszczednym(ale drogim) Turbofanem jak Tomahawk, ktorego bedzie mial tez JASSM ER (patrz jaki wtedy zasieg w porownaniu do turbojeta). Niemcy ze wzgledow politycznych i z przyczyn wewnetrznych podaja zasieg >500km (to i tak wiecej niz do niedawna 350km) a nie prawdziwy zasieg pocisku!

Boczek
piątek, 7 listopada 2014, 09:18

...i odpowiednio warhead; 1. 450 kg 2. 450 kg (korekta, zasięg 450 km) 3. 500 kg (-1g) 4. 230 kg Uwaga co do Taurusa - może być odpalany z mobilnych wyrzutni samochodowych, a również F16. http://www.saabgroup.com/en/Air/Weapon_Systems/Air_to_Surface_Weapon_Systems/TAURUS_KEPD_350/ Interesujące również jest, że jest zbudowany na części komponentów NSM'a co może być interesujące logistycznie - aparatura do przeglądów i diagnostyki. A więc pytanie; co ma JASSM czego nie ma Taurus i odwrotnie? Z tego co rozumiem JASSM używa Terrain Contour Matching, ale jedynie do definiowania i identyfikacji celów, a nie posiada jako jedyny z grupy właściwości lotu Terrain Contour. Mylę się? Pytanie? Dlaczego koniecznie JASSM a nie Taurus? A może obydwa, a jeżeli nie, to dlaczego? No i w przypadku Taurusa, Rosjanie musieliby się o dalsze 150 km przesunąć. Ponieważ Taurus już teraz ma konstrukcje semi modułową; 4 rożne głowice, może być z dużym prawdopodobieństwem w wersji CL albo T wydłużony o 0,5-1 m aby przedłużyć zasięg do 1500-2500 km. Oczywiście informacja o ewentualnym zakupie powinna być po tym kiedy nowe bazy zostały już na wschodniej Białorusi wyrychtowane a pieniążki wydane. Natomiast informacja o rozważaniu takiej ewentualności już teraz, w ramach "pomocy tworzenia opinii" u Amerykanów na temat warunków na jakich JASSM'y zostaną Polsce sprzedane. No i przede wszystkim, przy zakupie Taurus'a żadnego teatru ze zgodami jakichś kongresów i innych.

Ahay
piątek, 7 listopada 2014, 03:50

2400 kg Zasięg 6000 km Rosyjski CH-101

Delilah
piątek, 7 listopada 2014, 03:45

800kg Zasięg 300 km brytania francja CVS401 Perseus

drozdze
czwartek, 6 listopada 2014, 00:31

2x taniej ale i tak 4x drozej

Triari
czwartek, 6 listopada 2014, 00:21

Włosy z głowy rwać! Najpierw, że te F-16 to bezużyteczne bo zasięg rakiet do 70 km i nie ma pocisków manewrujących. Teraz, że czy Polska potrzebuje takiej broni i czy się ta broń do czegoś nadaje. Strasznie to pismackie bicie piany męczy.

Oj
czwartek, 6 listopada 2014, 12:51

Czytając większość komentarzy ( tracąc czas ) zastanawiam się na co idą moje ciężko zarobione pieniądze tzn.haracz w postaci podatków ( ta część na szkolnictwo ) jak 3/4 komentujących nie potrafi czytać ze zrozumieniem,liczyć a nawet logicznie myśleć.Dochowaliśmy się pokolenia "sklonowanych owiec" wychowanych na McDonalds łykających każde g.... byle zawinięte w ładny papierek z napisem mada in usa i poparte wielką propagandą. Aż żal d....... ściska, dlatego tak wygląda nasz kraj i gospodarka.

jo
czwartek, 6 listopada 2014, 21:42

Rece opadaja . czlowiek ktory w wiekszosci pisanych przez siebie komentarzy osmiesza sie i wypisuje bzdury proboje pouczac reszte ,

anonim
środa, 5 listopada 2014, 23:31

sojusznik od siedmiu bolesci, dajcie mu wiecej polskich zolnierzy na wojny z IS

M-ciej Giza
środa, 5 listopada 2014, 23:20

Jeśli "zakontraktujemy" JASSM a otrzymamy JASSAM -ER, to cena 500 jest do przełknięcia.

Tweets Defence24