USA: Wizja relacji z Polską kandydata Demokratów na prezydenta

22 października 2020, 08:07
1024px-Joe_Biden_(49385189948)
Fot. Gage Skidmore, licencja Creative Commons Attribution-Share Alike 2.0 Generic

Na koncie twitterowym dra Michaela Carpentera, ważnego doradcy Joe Bidena w sprawach polityki zagranicznej względem Europy, pojawił się właśnie swoisty rys założeń ekipy kandydatów z ramienia Demokratów względem Polski. Pierwsza część, to niejako wskazanie, co Joe Biden – obecny kontrkandydat Donalda Trumpa, już dokonał na rzecz relacji z Polską lub wspierania jej interesów. W drugim segmencie mowa jest o dość ogólnych kierunkach działań, w przypadku przejęcia władzy w Białym Domu.

We wskazanym tekście, w pierwszej kolejności podkreślona rola wsparcia Joe Biden na rzecz zbliżenia i późniejszej akcesji Polski do struktur NATO. W tym przypadku należy wskazać na dwa elementy, dotyczące kwestii technicznych. Przede wszystkim Joe Biden rzeczywiście był od 1973 r. senatorem, jednym z dwóch reprezentujących, w tej izbie Kongresu, stan Delaware (można nadmienić, że akurat w 105tym i 106tym Kongresie przewagę w obu izbach mieli wlatach 1997-2001 Republikanie ). Zaś to właśnie tamtejszy Senat jest, oczywiście na płaszczyźnie władzy ustawodawczej, kluczowy w sprawach dotykających kwestii polityki zagranicznej, w tym spraw obejmujących chociażby bezpieczeństwo. Również ówczesnym prezydentem był polityk z ramienia Demokratów Bill Clinton.

Pojawia się również wskazanie na fakt, że Joe Biden miał być współautorem Support for East European Democracy (SEED) Act. Amerykanie dążyli w jego ramach do wspierania w państwach, takich jak Polska, szybkiej transformacji ustrojowej i budowania demokratycznego państwa. Jak również wzmacniania zasad wolnego rynku. Trzeba zaznaczyć, że mowa jest o tak naprawdę szeregu inicjatyw ustawodawczych inicjowanych przez zdominowany przez Demokratów Kongres (101, 102 i 103), a także już po słynnej rewolucji konserwatywnej i przejęciu władzy przez Republikanów nad tamtejszym parlamentem od 1995 r. (104 Kongres, pierwszy z dominacją republikańską od lat pięćdziesiątych XX w.).

Joe Biden, zdaniem jego sztabu miał również cały czas wspierać bezpieczeństwo Polski. Również już jako wiceprezydent w administracji Baracka Obamy miał się pozytywnie wyrażać o potrzebach w zakresie wzmocnienia flanki wschodniej, przez rotację tam wojsk amerykańskich. Wszystko w kontekście rosyjskich działań na Krymie oraz w momencie agresywnej postawy Moskwy w tym czasie. Joe Biden odwołuje się, także do dziedzictwa religijno-kulturowego odnosząc się do kwestii wiary oraz wartości prezentowanych przez Jana Pawła II oraz ruch Solidarności. Podkreślając, że relacje amerykańsko-polskie są osadzone na czymś więcej niż tylko formie transakcji (częste oskarżenie padające wobec obecnej administracji, nie tylko względem Europy czy też NATO, ale szerzej relacji z partnerami na całym świecie). Albowiem odwołują się one do wspólnoty historii oraz wartości. W sferze swojej umownej oferty dla Polski, Joe Biden odniósł się właśnie do wspierania rządów prawa i rewitalizacji zaangażowania w sprawy praw człowieka oraz demokracji.

Jeśli już chodzi o zapowiedzi, to należy odnotować, że Joe Biden zamierza odejść od obecnego stylu relacji Waszyngtonu z sojusznikami w Europie. Szczególnie, gdy chodzi o podważanie, jego zdaniem NATO przez obecną administrację, co wpływa bezpośrednio na obraz amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, w tym regionie świata. Zdaniem tego kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych (oraz zaplecza) należy pokazać amerykańską wolę partycypowania w NATO. Podkreślając przy tym, że jego administracja będzie wierna zasadom zawartym w Artykule 5. Traktatu Północnoatlantyckiego, odnoszącym się do zobowiązań sojuszniczych na wypadek zagrożenia, któregoś z członków NATO.

W założeniach J. Bidena względem relacji z Polską, nie zabrakło oczywiście wskazania, że obecna administracja Trumpa była zbyt uległa wobec polityki prezentowanej przez Władimira Putina (Rosja). Tym samym, kandydat Demokratów zamierza kontynuować starania, w jego opinii zapoczątkowane jeszcze w okresie rządów prezydenta Obamy (i właśnie wiceprezydenta Bidena), w sferze budowania suwerenności energetycznej Europy. Podkreślając, że będzie nadal sprzeciwiał się projektowi Nord Stream 2, który miał być w 2016 r. określony, jako „fundamentalnie zły”.

(JR)

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 57
Reklama
Dalej patrzący
poniedziałek, 26 października 2020, 11:17

@Mark z NJ - "To na kogo mam głosować?" - głosować na tego kandydata, który zdeklaruje wprost [adresując to jako deklarację oficjalną do rządu RP - najlepiej pisemnie] i przedstawi "mapę drogową" - wycofania 447, wsparcia wielkoskalowego Polski [w tym także w najnowsze technologie], wejście Polski przynajmniej w NATO Nuclear Sharing. Nie osoba kandydata jest ważna - tylko ważne jest spełnienie przez kandydata okreslonych warunków za głosy Polonii. A także sam mechanizm uruchomienia licytacji "kto da więcej" na rzecz Polski miedzy kandydatami. Tak jak to robi diaspora izraelska w USA. Na tym polega prawdziwa polityka oparta o lewary i wszelkiego rodzaju siłę - także wyborczą. A gdyby żaden z kandydatów nie spełnił ww warunków - to głosować np. na wybranego kandydata niezależnego - tylko po to, by pokazać siłę głosów Polonii - by przy następnych wyborach kandydaci od początku bili się i licytowali na całego o głosy Polonii.

wvs
poniedziałek, 26 października 2020, 00:17

Jeśli Joe Biden wygra wybory, nie będzie prezydentem dłużej niż 3 lata. Zrezygnuje z prezydentury lub będzie kopnięty. Rządy przejmie Kamala Harris, ultralewicowa socjalistka (komunistka?). Partia Demokratów idzie w kierunku socjalizmu, na czele z Sandersem. Niestety, taka będzie przyszłość Ameryki!

LDB
niedziela, 25 października 2020, 23:13

Patrząc na dwójkę kandydatów Partii Demokratycznej można odnieść wrażenie, że zostali starannie dobrani według jednego kryterium: możliwie najmniejszych szans na wygraną w wyborach. Świadczyłoby to o realizmie Demokratów, biorąc pod uwagę skalę wyzwań jakie czekają Stany Zjednoczone w nadchodzącej kadencji.

Tomek
niedziela, 25 października 2020, 22:49

Biden zrobi w białych rękawiczkach to za co Trump się bierze w rękawicach bokserskich...

Paranoid
niedziela, 25 października 2020, 19:25

Pożyjemy, zobaczymy. Niemniej z tych okruszków może wyglądać na to, że Biden ma inną optykę niż Trump. Co zrobi Dobra Zmiana jak B wygra? Przecież oni T fort postawili, nazwali jego imieniem, a Prezydent za jednym wyjazdem elektrownię załatwił.

Podnóżek
sobota, 24 października 2020, 00:20

przypomnijmy sobie przy tej okazji, co 18 maja 2016 r. powiedział w telewizji masowej nasz dziś "najlepszy szef rządu na trudne czasy" o alternatywie dla Polski w związku z wyborami w USA...

Edmund
piątek, 23 października 2020, 16:43

Z niedawno odtajnionych informacji rosyjskich wynika, ze Polska jest postrzegana w Moskwie jako jedno z kluczowych państw na świecie po USA, Chinach i Wielkiej Brytanii. Potrafimy bardzo skutecznie wbić klina i namieszać w interesach geostrategicznych Rosji, czy to chodzi o zbrojenia czy sprzedaż surowców. Dokładnie takie samo znaczenie mamy dla USA. Może tylko Izrael nas wyprzedza, ale za nami są takie państwa jak Korea Południowa, Japonia, Filipiny.

As
piątek, 30 października 2020, 14:47

Sny o potędze, a jeśli nawet tak jest, to tak pomijając obecną sytuację, czy warto coś znaczyć dla dużego sąsiada, czy swoim oporem dać dzień zwłoki sojusznikowi na drugim końcu świata, sojusznikowi, który nas sprzedał dwa razy w ciągu 5 lat ?

tagore
poniedziałek, 9 listopada 2020, 08:32

Ze snami o potędze nie ma to nic wspólnego ,a z karą dla Gazpromu w stosownej liczonej w mld kwocie jak njbardziej.

Dalej patrzący
piątek, 23 października 2020, 15:50

Niestety nasi sternicy nawy państwowej nie rozumieją, że w momencie wyborów w USA to obaj kandydaci są na widelcu głosów naszej Polonii. Co winniśmy maksymalnie wyzyskać - robiąc licytację "kto da więcej" wśród obu kandydatów - jak to robi Izrael za pomocą swojej diaspory. A u nas dalej o "przyjaźni" albo "wartościach" jako kryterium do dawania głosów ZA DARMO - jakby to cokolwiek znaczyło w grze międzynarodowej.

Mark z NJ
niedziela, 25 października 2020, 17:46

To na kogo mam głosować? Na faceta, który podpisał 447 czy na faceta który przywróci w Polsce rządy Merkel i Tuska?

Lord Godar
niedziela, 25 października 2020, 16:53

Nasi sternicy to obecnie mają obrany już kierunek , bo nawet w publicznej widać i słychać jak krytykowany jest Biden jako kandydat i co on złego wnosi . Trwa spłata długu wobec trampka ...

Dalej patrzący
czwartek, 22 października 2020, 21:11

Nie ma znaczenia, kto zostanie POTUSem. Ma znaczenie tylko rola Polski dla Waszyngtonu - jako bufora między Kremlem, a Berlinem, by nie dopuścić do powstania konkurencyjnego supermocarstwa od Lizbony do Władywostoku. Oraz Polska jako najważniejszy "punkt wejścia" dla USA do UE - po Brexicie. Wszelkie szantaże "ideowe" możemy spokojnie zlekceważyć - z tego powodu USA nic nie zmienią na naszą niekorzyść. I odwrotnie - żadne umizgi Warszawy, żadne przepłacone zakupy sprzętu w USA - nie dadzą nam choćby jednego żołnierza US Army więcej. Liczy się tylko bieżący i przyszły układ gry geostrategicznej i wartość graczy w tym układzie- pora to w końcu zrozumieć naszym sternikom nawy państwowej.

bobo
niedziela, 25 października 2020, 06:12

Supermocarstwo od Lizbony do Władywostoku jest zagrożeniem głównie dla Chin. Z tego powodu nikt w Europie tego nie chce bo Europejczycy nie chcą konfliktu z Chinami z którymi robią potężne biznesy. Zresztą bez Ameryki Europa nie jest w stanie bronić Rosji przed Chinami.

Edmund
piątek, 23 października 2020, 16:36

Kompletnie nieprawdziwe 1. Już teraz otrzymamy więcej żołnierzy USA niż wynika z umowy między Polską a USA, na życzenie Polski. 2. Konkurencyjne supermocarstwo między Lizboną a Władywostokiem można włożyć między bajki. Nie chce tego ani Niemcy ani Rosja, ani Chiny. 3. USA od zakończenia II wojny światowej broni Europy, a nie odwrotnie. 4. USA życzyłoby sobie znacznie potężniejszej militarnie Europy, aby zdjąć z nich ciężar obrony tej części świata - o co nieustannie zabiegają. Coś tam w Moskwie słabych używają argumentów. W Polsce to się nie przyjmie.

tyle
poniedziałek, 26 października 2020, 06:53

Projekt Eurazji czyli niemiecka technologia plus rosyjskie surowce i najlepiej wspólna granica niemiecko rosyjska. To nie są bajki tylko śmiertelne zagrożenie dla niezależności Polski i czarny sen dla amerykańskiej gospodarki, bo Eurazja i Chiny to już będzie dla niej o wiele za dużo. Ten projekt cały czas się tli w głowach elit gospodarczych Niemiec i Rosji. Na szczęście w obecnej chwili, USA mają zbieżne interesy z naszymi. Powinniśmy to maksymalnie wykorzystać , ale niestety tak się nie dzieje.

Faszysta
czwartek, 5 listopada 2020, 17:04

Dotychczas wspolna granica miedzy Niemcami i Rosja zawsze konczyla sie wojna miedzy nimi.

Wojciech
niedziela, 25 października 2020, 17:50

Połączenie rosyjskich surowców i niemieckiej technologii to jest właśnie supermocarstwo między Lizboną a Władywostokiem i to się dzieje m.in. poprzez NS2 i inne projekty. Do tego dązą i Niemcy i Rosja. Przynajmniej do czasu kiedy znowy zaczną do siebie strzelać.,

Wawiak
piątek, 6 listopada 2020, 04:29

Tylko, że dla nas oznacza to wdeptanie w ziemię.

Marek1
piątek, 23 października 2020, 12:16

W punkt. Problem w tym, że obecne "elity" są głęboko przekonane, że im więcej liże się USA tyłek, tym bardziej nas tam polubią i docenią. Oczywiście Waszyngton zawsze chętnie przyjmuje wiernopoddańcze umizgi W-wy, zwłaszcza, gdy zdejmują one z USA konieczność ponoszenia kolosalnych wydatków na zwiększanie ekspozycji siły na terenie Europy.

Autor Widmo
piątek, 23 października 2020, 14:23

Marek1, a znasz inne rozwiązanie dające Polsce obecnie jakiekolwiek gwarancje bezpieczeństwa energetycznego i militarnego ? Przecież lewacy z Berlina i Paryża kręcą lody z Kremlem za naszymi plecami i jak tylko pojawi się z ich strony życiowa konieczność, sprzedadzą nas jak w 1939. Uważam, że obecnie słabą pozycję Polski musimy czymś zrównoważyć. Tą równowagę dają nam obecne relacje z USA. Podobną sytuację ma Ukraina.

Wawiak
piątek, 6 listopada 2020, 04:31

Ależ chodzi tylko o to, by dostrzec CZEMU Amerykanie są nami zainteresowani i by twardo z nimi negocjować. Takiego sojusznika to oni docenią.

artur
poniedziałek, 26 października 2020, 18:09

przykre to co napisałeś, ale niestety tak jest. Niemcy i Francja przy najbliższej sposobności oddadzą nas bez walki... jesteśmy w sytuacji bez wyjścia. sojusz z USA jest daleki od ideału. Jednak lepszy taki niż NIC

Nikii
piątek, 23 października 2020, 14:01

Zgadzam się w pełni. Apel do elit jest dla mnie tylko wątpliwy albowiem nie jestem pewien czy takowe posiadaliśmy, posiadamy i posiadać będziemy w administracji państwowej

Stary Grzyb
czwartek, 22 października 2020, 18:56

Gadka szmatka, a w realu - "reset bis", czyli powrót do obamowskiego bezwładu, bezhołowia, bezskuteczności, oraz dołowania wewnętrznego i zewnętrznego Stanów Zjednoczonych.

Wawiak
czwartek, 22 października 2020, 14:21

I tu widać konsekwencję w działaniu elity politycznej danego kraju: na przykładzie stosunku do NS2 widać kierunek, który będzie utrzymany niezależnie od opcji politycznej, która wygra wybory. Tam, gdzie w grę wchodzi interes kraju, nie ma dyskusji.

polski kubek
piątek, 23 października 2020, 00:23

Z uchem w środku. O kierunku zdecyduje Rosja, czy gaz będzie płynął ze wschodu na zachód, czy z zachodu na wschód. Ameryka jest mocarstwem morskim, jest w stanie zablokować Chiny na morzu, nie jest w stanie zablokować Chin kontynentalnie.

Wawiak
piątek, 6 listopada 2020, 04:32

Militarnie nie jest - ale politycznie i gospodarczo, jak najbardziej jest w stanie,

czepialski
czwartek, 22 października 2020, 17:10

Szczególnie jak czyta się wzmianki o blokowaniu przez organizacje wspierane przez "demokratów" wydobycia gazu w USA metodą szczelinowania. Za moment staną się importerami gazu jak tak dalej pójdzie.

kj1981
czwartek, 22 października 2020, 12:09

Parę ogólników, zero konkretów. Typowe przedwyborcze gadanie. No ale powiedzmy sobie szczerze: Polska nie była, nie jest i najbliższej przyszłości nie będzie ważna dla USA. Z ich punktu widzenia nic się tu nie dzieje, co by uzasadniało jakieś bliższe zajęcie się tematem. USA to globalny gracz, ma pilniejsze sprawy niż zajmowanie się takimi krajami jak nasz.

chateaux
piątek, 23 października 2020, 01:24

W 2019 roku, w senackiej komisji spraw zagranicznych odbyła się relacjonowana w TV na żywo debata na temat relacji USA z Unia Europejską i NATO. Zarówno zaproszeni naukowcy jak i senatorzy, zgodnie twierdzili że NATO jest najważniejszym amerykańskim sojuszem w historii, zaś Unia Europejska jest kluczowym sojusznikiem w rywalizacji z Chinami. Że bez współdziałania tych dwóch organizacji, żadna z osobna nie ma w niej szans.

kj1981
piątek, 23 października 2020, 12:01

Ale jak to się ma do tego, co napisałem? UE jest ważnym sojusznikiem, ale jako całość. Polska to, pod względem populacji, nieco ponad 7% UE... Czyli niezbyt dużo. Są oczywiście nieduże kraje, które znaczą tam bardzo dużo - choćby taki Izrael. Tylko że nasza diaspora w USA nie jest ani szczególnie liczna, ani nie odgrywa takiej roli jak diaspora żydowska. Oczywiście nie twierdzę, że Polska dla USA w ogóle się nie liczy, ale raczej, że nie jest jakoś szczególnie istotna ani zauważana.

Bormann
czwartek, 22 października 2020, 20:15

Nie bardzo....zapoznaj się z opinią dr Bartosiaka na ten temat. Europa Środkowa to dla strategów z USA jeden z kilku najważniejszych rejonów na Świecie

kj1981
sobota, 24 października 2020, 16:47

Z całym szacunkiem, ale opinia dra Bartosiaka nie zmieni mojego oglądu sytuacji z prostego powodu: my, Polacy, bardzo lubimy czuć się ważni - przyjemnie łechce to nasze ego i odsuwa w bok kompleksy. Zwłaszcza, jeśli jesteśmy zauważani przez zawodnika wagi ciężkiej, takiego jak USA (co było wielokrotnie widoczne w ubiegłych latach). Dlatego nasze analizy, jacy to nie jesteśmy istotni, mają raczej niewielką wartość merytoryczną, za to odbijają się szerokim echem w kraju z powodów wyżej opisanych. Temat Polski nawet przez chwilę nie pojawia się w debatach przedwyborczych w USA. Pan Biden nawet nie pofatygował się wypowiedzieć na temat naszego kraju, a gdy zrobił to jego zastępca, to zamieścił w dokumencie same piękne ogólniki - bo w sumie to nic nie kosztuje, a trochę głosów Polonii zawsze można zyskać, więc czemu nie? Dla USA ważne są teraz Chiny, dalej Bliski Wschód, dalej Meksyk, potem rejon Morza Śródziemnego, a gdzieś później Europa Środkowowschodnia (bo nawet nie sama Polska). Nawet gdy niedawno była reorganizacja sił USA (w ramach wycofania części wojsk z Niemiec), to mniej więcej połowa trafiła z powrotem do USA, a większość tej reszty przelokowano w rejom M. Śródziemnego. Więc tego...

Wawiak
piątek, 6 listopada 2020, 04:35

Tu nie chodzi o nas, tylko o terytorium, na którym jesteśmy, więc kj, o czym ty piszesz? W ogóle nie rozumiesz tematu. Popatrz na mapę, a nie na nazwy krajów.

Marek1
niedziela, 25 października 2020, 18:05

Brak jakichkolwiek wypowiedzi Bidena dot. Polski i jej roli jest głównie skutkiem koszmarnie nieudolnej i zwyczajnie głupiej polit. polskiego ośrodka prezydenckiego. Do KOGO pojechał i z KIM spotkał się Duda tuż przed wyborami prezydenckimi w Polsce ? Nawet NIE pofatygował się pogadać z Bidenem lub kimkolwiek ze znaczących ludzi wśród Demokratów, więc niby z jakiej racji oni mieliby teraz wspominać o Polsce więcej/mocniej niż zwyczajowe pierdolety i komunały ??

Bar
czwartek, 22 października 2020, 23:39

Proszę umieć krytycznie spojrzeć i samemu oceniać wszystkie teorie przedstawiane. Również te przez dr Bartosiaka bo to są teorie i dywagacje. Niektóre z nich wydają się mówiąc oględnie przesadzone. Myśle że najbardziej co by interesowało USA w Europie to spokój lub ewentualny pat. Dla nich najważniejszym zagrożeniem są Chiny.

Extern
piątek, 23 października 2020, 21:39

Ale Bartosiak ma tu sporo racji że nagle staliśmy się jednak jakoś tam ważni dla USA. USA liczą na to że dalej będziemy wbijali klin pomiędzy Berlin i Moskwę bo jako członkowie UE możemy sabotować ich zbliżanie się. Tak samo liczą że dzięki nam będą mogli tu sprzedawać gaz bo sabotujemy sprzedaż gazu Rosyjskiego na tutejsze rynki. To wszystko widać jak na dłoni i nie są to żadne teorie, tak się dzieje. I dokładnie tak samo uważają że powinniśmy im to wszystko załatwiać zupełnie za darmo, co też widać w ich działaniach i w tym że nas zupełnie nie wspierają realnie a tylko łechcą gładkimi słówkami.

Marek1
niedziela, 25 października 2020, 18:14

Think thanki współpracujące z Waszyngtonem/Pentagonem po 5 latach już nawet przestały się dziwić absolutnym brakiem jakiejkolwiek asertywności W-wy wobec USA. Niestety wyrobiliśmy tam sobie mocną pozycję pokornego popychadła, wiecznego wazeliniarza i zwyczajnego frajera z którego można w dowolny sposób doić kasę. Doskonale ten stan rzeczy oddaje stwierdzenie pewnego urzędnika rosyjskiego MSZ, który zapytany dlaczego Kreml NIE chce bezpośrednio rozmawiać z W-wą odpowiedział - a po co ? Jak chcemy coś w kwestii polskiej załatwić, to najpierw rozmawiamy z ambasadą USA. Fajnie, nieprawdaż ...??

orel
czwartek, 22 października 2020, 11:57

Czyli polityka Obamy była aby nic rosji nie podpaść, krytyka NS2 to bujda, przeniesienie potencjału na wschód określane jako niekonieczne i nieporządane, obietnice wiz bez pokrycia. Jeśli on chce kontynuować tą politykę, a do tego wpieprzać się w sprawy wewnętrzne jeszcze bardziej niż obecna administracja z p. M na czele to ja dziękuje, postoję. Nie będzie ani baz, ani kontraktów zbrojeniowych, ani energii atomowej (kupcie se polaczki wiatraki od niemców)

P.M.
czwartek, 22 października 2020, 11:21

Cyt.” ... Joe Biden miał być współautorem Support for East European Democracy (SEED) Act... koniec cytatu. Należy - tak dla uzupełnienia ww. historii przypomnieć fakty: „Polskę przyjmiemy do NATO i UE (?) pod warunkiem skasowania 80-90 % przemysłu ..” tak odpowiedział ówczesny senator USA Andrzejowi Gwiaździe ( przedstawicielowi delegacji Solidarność w Stanach Zjednoczonych ... w latach 80-tych XX w.) na pytanie: „czy USA przyjmie nas do NATO. Ba - czy ten osobnik może być wiarygodny, tym bardziej, iż nie został przebadany ..., po wypowiedzi o współczesnej Polsce. Tak dla uzupełnienia – co by się pisało w USA o polityku np. z Izraela, gdyby któryś od nich coś takiego powiedział?

chateaux
piątek, 23 października 2020, 01:27

UE w latach 80.? Twoja wiarygodność jest tak duża, jak wiarygodność Konfederacji.

czwartek, 22 października 2020, 19:42

Przestań pierniczyć farmazony. W latach 80-tych nie było U.E., a poza tym co ma amerykański senator do wstąpienia w struktury europejskie. Wymyśliłeś sobie jakieś cytaty i zaśmiecasz forum.

Kowalskiadam154
czwartek, 22 października 2020, 11:09

Przeca ten osobnik nawet nie ma pojęcia gdzie leży Polska a co do kontynuacji polityki Obamy to chyba chodzi o Reset z ruskimi:))

boom
czwartek, 22 października 2020, 10:56

Pacynka z tego Bideta.

o tym też wiesz i pamiętasz?
czwartek, 22 października 2020, 10:18

Amerykańskie okręty wojenne toną, bazy płoną, a F-35 stoją zniszczone na lotniskach – ponoć tak właśnie przedstawia się obraz wojny USA z Chinami lub Rosją według prowadzonych przez think tank RAND gier wojennych. We wszystkich badanych scenariuszach Amerykanie ponoszą wysokie straty i nie są w stanie udzielić pomocy będącym w tarapatach sojusznikom. W razie konfliktu zbrojnego w Azji, na przykład chińskiej inwazji na Tajwan, Stany Zjednoczone miałyby siedemdziesiąt dwie godziny na wyeliminowanie z walki 350 jednostek chińskiej marynarki wojennej i straży wybrzeża. W razie konieczności przyjścia z pomocą zaatakowanym przez Rosję krajom nadbałtyckim musiałyby zaś zniszczyć 2400 sztuk rosyjskiej broni pancernej. Trudno byłoby tego dokonać, jeśli słabo chronione przed atakiem z powietrza amerykańskie brygady zmechanizowane trafiłyby pod zmasowany ogień wrogiej artylerii rakietowej, bezzałogowców i śmigłowców szturmowych. Równie mało szans na przetrwanie miałoby wszystko, co wymaga długich pasów startowych czy dużych składów paliw albo porusza się na powierzchni wody. Kolejną kwestią, na którą zwracają uwagę eksperci, jest podatność amerykańskich sieci komputerowych, łączności satelitarnej oraz systemów ostrzegania i dowodzenia na zakłócanie i cyberataki. Szacują oni, że wobec dużego natężenia działań wrogich hakerów i oddziałów walki elektronicznej działanie tych systemów mogłyby zostać mocno ograniczone, jeśli nie sparaliżowane całkowicie. David Ochmanek, jeden z analityków RAND, i Robert Work, były zastępca sekretarza obrony, twierdzą, że wysokich strat Amerykanów w ewentualnej przyszłej wojnie można jednak uniknąć. Do tego powinna zaś wystarczyć kwota 24 miliardów dolarów rocznie, co stanowi 3,3% proponowanego przez prezydenta Trumpa budżetu Pentagonu na rok fiskalny 2020. No co amerykańskie wojsko powinno przeznaczyć takie fundusze? Przede wszystkim na zakup broni kierowanych, zarówno ofensywnych, jak i defensywnych. Skoro Stanom Zjednoczonym brakowało ich w starciach z takimi przeciwnikami jak Libia czy Serbia, tym bardziej mogłyby one nie podołać prowadzeniu wojny z wrogami dysponującymi rozbudowaną bazą przemysłową. Na dłuższą metę, zdaniem Ochmanka, warto także inwestować w broń laserową, mikrofalową, działa elektromagnetyczne oraz systemy zakłócające i chroniące przed zakłóceniami. Work dodaje do tego konieczność rozwoju programów z zakresu sztucznej inteligencji, takich jak lojalny skrzydłowy.

Kiks
czwartek, 22 października 2020, 14:38

Tak tak. Oczywiście w tych "symulacjach" nikt do ruskich i żółtych nie strzela.

Stary i mądry
czwartek, 22 października 2020, 11:36

Niech tak sobie chińczycy i Rosjanie myślą że łatwo im pójdzie, gra gra, a real realem, myślisz że te 350 okrętów jest w stanie przeciwstawić się powiedzmy 3 lotniskowcom z obstawą? To będzie jak strzelanie do kaczek, oczywiście że USA musi liczyć się ze stratami, ale nie takimi jak sugerujecie, co do Rosji, to armia ojczyzniana jest na zakręcie z którego wyjście na prostą nie bedzie możliwe.... Zapomniałem o niskim morale w ich armii które jest gwoździem do ich trumny.

Top
czwartek, 22 października 2020, 21:22

U nad morale 40-60 letniej rezerwy jest jeszcze niższe. Są zmuszani do odlajkowania pobytu w koszarach gdzie mogą wszystko olewać zamiast utrzymywac rodzinę i rozwijać swoje miejsce pracy.

SOWA
czwartek, 22 października 2020, 20:07

Ale tutaj (chyba) nikt nie neguje siły armii amerykańskiej. Jedynie stwierdza się, że w początkowej fazie konfliktu Amerykanie nie będą rozdawać kart, a sojusznicy muszą liczyć na sobie. Jedynym państwem które może być równorzędnym przeciwnikiem USA, są Chiny.

Fanklub Fanklubika
czwartek, 22 października 2020, 11:29

Całe szczęście w Rosji nic nie spada, budżet się nie sypie ;) a nie pomyłka

Wawiak
czwartek, 22 października 2020, 14:23

Nie sypie się, bo nie ma co się sypać 8-]

podajnix
czwartek, 22 października 2020, 13:23

Ryskie zegarki zawsze były lepsze bo chodziły szybciej :)

taka prawda
czwartek, 22 października 2020, 10:17

Polsko - Amerykańska przyjaźń : Raz ordynarny niedźwiedź, kucnąwszy na łące, W dość niewybredny sposób podtarł się zającem. Zając potem chwalił się żonie przy obiedzie, - Wiesz stara, nawiązałem współpracę z niedźwiedziem. (Waligórski).

twoja półprawda
czwartek, 22 października 2020, 14:44

Udało ci się. Doskonale opisałeś przyjaźń polsko - rosyjską. Nawet niedźwiadek jest trafiony w punkt.

kmdr
piątek, 23 października 2020, 01:55

A może żarcik aktualny .Tylko kierunek się zmienił?

Wawiak
czwartek, 22 października 2020, 14:24

To było o ruskich i komuchach z PZPR.

Tweets Defence24