Reklama
  • sponsorowane
  • WIADOMOŚCI

Wybuchowe wsparcie

Zakłady Metalowe „Dezamet” S.A. w Nowej Dębie otrzymają dodatkowe wsparcie w formie ulgi podatku CIT, pozwalające na większe nakłady inwestycyjne.

Polska haubica Krab
Polska haubica Krab
Autor. st. szer. Adrian Jórski

Z udziałem parlamentarzystów reprezentujących Podkarpacie, wojewody podkarpackiej, kierownictwa Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. oraz Rzeszowskiej Agencji Rozwoju Regionalnego S.A., pełnomocnika rządu do spraw odbudowy Ukrainy i, w jednej osobie, przewodniczącego Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych, a także przedstawicieli służb mundurowych i lokalnych samorządowców oraz pracowników spółki, we wtorek 17 lutego w Zakładach Metalowych Dezamet S.A. w Nowej Dębie odbyła się konferencja „Stabilność i Rozwój Gospodarczy Regionu”, której centralnym punktem było przekazanie przez ARP S.A. decyzji o wsparciu Zakładów środkami finansowymi w ramach Polskiej Strefy Inwestycji.

Reklama

Zaplanowana znacznie wcześniej konferencja zbiegła się w czasie, w niezamierzony sposób, z kulminacją prac sejmowych, zakończonych przyjęciem 14 lutego ustawy o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE, przyjęciem 17 lutego przez komisje senackie poprawek do tej ustawy oraz zatwierdzeniem decyzji krajów UE o przyznaniu Polsce 43,7 miliarda euro pożyczki na wsparcie modernizacji polskiej armii.

Wsparcie, jakie uzyskuje z puli środków publicznych sektor amunicyjny konsolidowany w PGZ, jest procedowane od półtora roku i obejmuje grupę zakładów sektora amunicyjnego, od Dezametu poprzez Mesko i Gamrat po Nitrochem. Ma olbrzymią skalę – ok. 3 miliardów złotych, z czego do Dezamet S.A. popłynie blisko 1,4 miliarda. Środki te pochodzić będą w znacznej mierze z budżetu państwa i środków unijnych, ale też spółka zadeklarowała zainwestowanie pewnych środków własnych.

Niezależnie od tego Dezamet otrzymuje wsparcie z ARP S.A., które jednak nie będzie mieć formy bezpośredniego grantu bądź dotacji, ale ulgi podatkowej w podatku CIT w wysokości do 50 proc. nakładów inwestycyjnych, która będzie naliczana na korzyść spółki po zrealizowaniu programu planowanych inwestycji modernizacyjnych. Podstawą dla takiego wsparcia w formie Decyzji 221/ARP/OTR/2026 – będącej odpowiedzią na wniosek spółki z 9 grudnia 2025 r. – jest z jednej strony szereg regulacji prawnych szczebla rządowego, będących w obrocie prawnym w RP od wielu lat.

W realizacji tego wniosku i jego finansowych następstw, szczególna rola przypada Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. jako podmiotowi zarządzającemu Tarnobrzeską Specjalną Strefą Ekonomiczną Euro-Park Wisłosan. Łączna wartość wsparcia dla Dezametu w wyniku wykorzystania tego instrumentu, jak potwierdziła występująca w imieniu rządu RP wojewoda podkarpacka Teresa Kubas-Hul, wyniesie do 450 milionów zł. Ta pomoc dla polskiej zbrojeniówki jest notyfikowana przez Komisję Europejską.

Reklama

Jak zapewnia Dariusz Szlęzak, prezes zarządu nowodębskiej spółki, realizacja wszystkich zaplanowanych zadań zostanie zakończona w 2-3 lata. Program składa się z wielu członów i segmentów o różnych harmonogramach realizacji. Jednym z najważniejszych celów jest osiągnięcie, m.in. drogą unowocześnienia technologii oraz rozszerzenia zakresu automatyzacji procesów produkcyjnych, zdolności produkcyjnej w grupie amunicji 155 mm na poziomie 150-180 tys. szt. rocznie. Znaczącym wyzwaniem jest zwiększenie zdolności w zakresie wykonywania korpusów pocisków artyleryjskich.

 „Rozpoczynamy budowę na naszym terenie, w Dezamecie, nowej kuźni, która uzupełni moce produkcyjne zakładu w Kraśniku, abyśmy byli zdolni dostarczać rocznie 150-180 tysięcy pocisków 155 mm” – mówi prezes Dariusz Szlęzak. Zakończenie tej inwestycji nastąpi najpóźniej w 2028 r.

Ciekawym, i wartościowym, wątkiem konferencji był panel dyskusyjny „Geopolityka a bezpieczeństwo regionów”, prowadzony przez dr. hab. Piotra Zawadę z RARR SA. Spotkali się w nim prof. dr hab. Paweł Kowal, przewodniczący Sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i pełnomocnik rządu RP do spraw odbudowy Ukrainy, Łukasz Kotapski, wiceprezes zarządu ARP SA oraz płk Piotr Męczyński, dowódca 18. Brygady Artylerii.

Paweł Kowal: „Kluczowe dla naszego bezpieczeństwa jest to, aby amerykańska obecność w Europie i w Polsce była nie tylko utrzymana, ale i zwiększana, i powinniśmy dążyć do tego, aby przynajmniej jej część została przekształcona z czasowej w stałą. Mamy ku temu bardzo mocne argumenty, a takim szczególnym argumentem jest czas, kiedy zostanie zawarte ewentualne przerwanie ognia w wojnie pomiędzy Rosją a Ukrainą. W tym samym czasie musimy – zaczynając od siebie – tak „zelektryzować” Unię Europejską, aby zaczęła produkować amunicję, broń, ekwipunek. Rosję można zatrzymać tylko siłą, albo wiarygodnym zagrożeniem, że tej siły użyjemy. Rosja czas ewentualnego zawieszenia broni wykorzysta na to, aby przygotować się do kolejnego uderzenia. Logika podpowiada, aby aktywność Polski polegała na tym, aby utrzymać relacje transatlantyckie, a jednocześnie w ciągu 2-3 lat na tyle rozruszać UE, aby realnie zaczęła produkować odpowiednią ilość uzbrojenia”.

Według profesora nie mniej ważnym wyzwaniem może nawet najtrudniejszym, jest nie tylko umiejętność skutecznego odpowiedzenia na wojnę kognitywną, ale też zdolność do aktywnego prowadzenia działań w tym obszarze. „Mam na myśli używanie zaawansowanych technologii do zmieniania naszych poglądów, szczególnie do kształtowania naszych poglądów na politykę Rosji. Kiedy mówię publicznie na temat wojny informacyjnej, często ludzie o liberalnych poglądach mówią: no to uczmy w szkołach, jak się zachowywać wobec wojny informacyjnej, i to wystarczy. To jest tak, jakby ktoś powiedział, że generalnym remedium na globalne ocieplenie jest segregowanie śmieci… Inni mówią, że jest to ograniczanie wolności słowa, i nie można tego w żaden sposób ograniczać. Sfera wojny informacyjnej nie dotyczy tego, że ty masz jakiś pogląd, ja mam jakiś pogląd, i te poglądy z sobą konkurują. Problem leży w tym, że niektórzy mają dostęp do broni informacyjnej i są w stanie, dzięki możliwościom technologicznym, dostarczyć dużym grupom społecznym kłamstwo”.

Reklama

Prof. Paweł Kowal zaznaczył, że dezinformacja nie musi dotyczyć kwestii wojskowych; „To może dotyczyć kwestii strategicznych, wojskowych, może dotyczyć kształtowania polityki Rosji, ale może też dotyczyć bezpieczeństwa zdrowotnego, osłabienia odporności ludzi, szczególnie w terenach przygranicznych, wspierania ruchów antyszczepionkowych czy budowania nienawiści narodowościowych, opartych na prawdziwych lub nieprawdziwych argumentach. W mojej ocenie broń informacyjna powinna być traktowana tak samo, jak amunicja. Mamy prawo tworzyć odpowiednie rozwiązania prawne, mamy prawo karać za celowe rozprzestrzenianie kłamstwa”.

Z kolei wiceprezes ARP S.A. mówił o roli Agencji w zakresie wsparcia innowacji: „Wojsko nie kupuje pomysłów, ani innowacji. Wojsko kupuje rozwiązania. To, co może zrobić ARP, to bycie takim aktorem w świecie innowacji, aby dostarczać instrumentów finansowych w postaci np. bezzwrotnych grantów, pożyczek, leasingów, w obszarach wspierających rozwój technologii, które będą mogły w przyszłości być wykorzystywane przez wojsko”.

Płk Piotr Męczyński: – „Polskie siły zbrojne są, w mojej ocenie, jednymi z najbardziej wartościowych sił sojuszniczych w NATO. Wszystkie opracowania naukowe, analizy, odnoszące się do tego, jak miałby wyglądać konflikt rosyjsko-ukraiński, nie sprawdziły się. A co się sprawdziło? Rola Wojsk Rakietowych i Artylerii, codzienna, ciężka walka, i walka rozgrywająca się w powietrzu, walka rozpoznawczo-dronowa. I to, na co zwrócili uwagę przedmówcy, walka kognitywna, walka o wejście w mózgi społeczeństwa…”.

Pułkownik Męczyński odniósł się też do rozwoju artylerii w 18. Dywizji Zmechanizowanej: „Zejdę na moment na nasze podwórko…: kilka lat temu na naszym terenie powstała nowocześnie wyposażona 18. Dywizja Zmechanizowana, zwana „Żelazną Dywizją”. Nasza, 18., brygada, najmłodsza w Wojsku Polskim, jest częścią tej dywizji, która w razie czego przejmie na siebie pierwsze uderzenie, i którą mamy wspierać swoim ogniem. 18. Brygada jest tą, która jako pierwsza w Polsce otrzymała nie tylko haubice K9, ale też Homary-K zdolne do uderzeń na głębokość 300 km na terytorium przeciwnika, i systemy poszukiwawczo-uderzeniowe Gladius, zdolne rozpoznawać, wyszukiwać i zwalczać cele w głębokości operacyjnej 100 km”.

Dowódca 18. Brygady Artylerii zwrócił uwagę na znaczenie zdolności odstraszania: „Oprócz zdolności do obrony Ojczyzny, takie ugrupowanie jak nasze musi posiadać zdolność do odstraszania przeciwnika. My nie możemy sobie pozwolić na to, co jest atrybutem potencjalnego przeciwnika, Rosji: wielką ilość środków ogniowych i amunicji. My możemy i powinniśmy górować przewagą manewru, precyzji rozpoznania i szybkości przetwarzania informacji z różnych sensorów rozpoznania i precyzji ognia, a następnie – szybkości odwrotu z pozycji ogniowych na bezpieczne stanowiska rezerwowe, w które nie uderzy ani ogień kontrbateryjny, ani roje dronów”.

Dowódca 18. Brygady nawiązał też do zadań artylerii: „Zadaniem artylerii jest przede wszystkim zwalczanie artylerii przeciwnika, a w drugim kroku – niszczenie i obezwładnianie krytycznej infrastruktury oraz ośrodków dowodzenia przeciwnika, jego centrów logistycznych, miejsc koncentracji wojsk. Współczesne środki ogniowe nie mają prawa pozostawać na swoich pozycjach ogniowych dłużej niż 2-4 minuty od wystrzelenia ostatniego pocisku. I Krab, i K-9 mają znacznie krótsze czasy reakcji. Krótko: w wojskach rakietowych i artylerii wygra ten, kto pierwszy wykryje przeciwnika, zidentyfikuje zagrożenie, zlokalizuje je i pierwszy uderzy, a po precyzyjnym uderzeniu odskoczy. Nasze zdolności, które nieustannie doskonalimy, zmierzają do tego, aby być szybszym od przeciwnika. Niedługo dostaniemy na wyposażenie nowoczesne, antybateryjne radary pola walki, co jeszcze bardziej zwiększy naszą sprawność i szybkość reakcji na zagrożenia. Już mamy dostęp do systemów wspieranych przez AI, czekamy na dostawy amunicji precyzyjnej o zasięgu większym niż obecne 40 km…”.

Reklama

Zakłady Metalowe Dezamet w linii prostej dziedziczą tradycje założonej w 1939 r. (ale decyzje w tej sprawie zapadły w 1936 r.) a więc w okresie tworzenia Centralnego Okręgu Przemysłowego, Wytwórni Amunicji nr 3. Obecnie spółka zatrudnia 750 pracowników i w swoim programie produkcyjnym nie ma już żadnego wyrobu przeznaczonego na rynek cywilny (przez długie lata PRL Dezamet zajmował się także, poza wytwarzaniem tzw. „wyrobów specjalnych”, produkcją m.in. żelazek i innego drobnego sprzętu AGD, silników do łodzi, motorowerów itp.).

Oprócz amunicji artyleryjskiej 155 mm (Krab i K9) i moździerzowej 120 mm (moździerz automatyczny Rak), Dezamet produkuje m.in. także amunicję moździerzową 60 mm, granatnikową 40 mm do granatników automatycznych i jednostrzałowych oraz 73 mm (do armaty BMP-1 i ciężkiego granatnika SPG-9), granaty ręczne i nasadkowe, granatniki jednostrzałowe samodzielne i podwieszane oraz wiele typów zapalników.

Artykuł sponsorowany

Reklama
WIDEO: Polska broń atomowa? Wschód NATO potrzebuje bomby | Skaner
Reklama