Turecka konsekwencja. 20 lat budowy przemysłu obronnego

21 listopada 2019, 10:34
AIR_T-129_ATAK_Testing_Lt_2012_TAI_lg
Fot. TAI

Turcja w bardzo krótkim okresie z kraju kupującego uzbrojenie (w tym często używane) stała się jednym ze światowych liderów w produkcji zaawansowanej techniki wojskowej i specjalnej. Przyczyn tego sukcesu należy szukać w konsekwentnym realizowaniu planów, szerokiemu spojrzeniu na potrzeby i wymagania własne i innych oraz - po prostu - w chęci dorównania „najlepszym”.

Stosunkowo niedawno, bo jeszcze na przełomie wieków, Turcja była jednym z większych światowych importerów sprzętu, uzbrojenia i wyposażenia przeznaczonego dla wojska i służb specjalnych. Obszar potrzeb był olbrzymi, Ankara dysponowała przecież drugą pod względem wielkości armię w NATO, a odwieczny konflikt z „sojuszniczą” Grecją zawsze przecież mógł wybuchnąć z nową siłą. Dlatego oprócz nowego wyposażenia pozyskiwano wszystko to, co „mogło się w jakiś sposób przydać”.

Proces uzyskania samodzielności w zakresie zdolności produkcyjnych, a następnie badawczo-rozwojowych w wielu obszarach techniki specjalnej następował stopniowo, ale planowo. Z czasem prawie każdy import wiązano z korzyściami płynącymi dla własnej gospodarki, a następnie z transferem kluczowych technologii. W ten sposób powoli uzyskiwano nowe kompetencje i zdolności. Nowe technologie prawie zawsze stawały się impulsem do samodzielnych modernizacji lub opracowania na ich bazie własnych, doskonalszych rozwiązań.

Najbardziej znane firmy tureckie, to Turkish Aerospace Industries (TAI), Aselsan, Rokestan, Otokar Otomotiv ve Savunma Sanayi, FNSS Savunma Sistemleri, Makina ve Kimya Endüstrisi Kurumu (MKEK).

Rosnący eksport

W 2018 roku po raz pierwszy w historii osiągnięto przychody eksportowe w sektorze lotniczo-obronnym i kosmicznym o wartości 2,035 mld USD. To rekordowa wartość. Co więcej, w okresie pierwszych pięciu miesięcy tego roku, odnotowano kolejny wzrost sprzedaży o ok. 22,74% w stosunku do roku poprzedniego.

Na corocznej liście stu największych firm zbrojeniowych Sztokholmskiego Międzynarodowego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI) w 2017 roku znalazły się dwa podmioty z Turcji, a mianowicie TAI i Aselsan. Również z raportu tego instytutu wynika, że w latach 2014-2018 Turcja wyeksportowała o 170% więcej sprzętu specjalnego niż w latach 2009-2013.

Obecnie turecki przemysł mocno inwestuje w rozwój własnych technologii, a rząd w Ankarze skutecznie stara się wspierać wszelkie innowacyjne projekty. Opracowywane są własne napędy nie tylko do pojazdów lądowych, ale i statków powietrznych, a także zaawansowane systemy elektroniczne, elektrooptyczne, radiolokacyjne czy wysokoenergetyczne. Ponadto Turcja posiada coraz lepszą kadrę inżynieryjną, nowoczesne zaplecze naukowe i badawczo-laboratoryjne oraz stosunkowo tanią siłę roboczą, co ma bezpośrednie przełożenie na niską cenę oferowanych przez nią wyrobów.

Turcy są także otwarci w kwestiach związanych z przekazaniem licencji i technologii oraz elastyczni w procesie wsparcia eksploracji i modernizacji sprzedawanych systemów. Chętnie współpracują również nad wsparciem opracowania zupełnie nowych rozwiązań przeznaczonych dla innych krajów, czy szukają rynków zbytu wszędzie tam, gdzie z powodów politycznych lub gospodarczych wiele zachodnich państw jest nieobecnych. Dlatego kluczowe dla nich są w szczególności kraje azjatyckie (np. Indie pozyskały w 2018 roku sprzęt za 71 mln USD, a Azerbejdżan za 63 mln USD), w tym głównie pochodzące z tego obszaru państwa islamskie.

Z kolei z krajami Bliskiego Wschodu mocne kontakty utrudniają częste polityczne spory, zwłaszcza z Arabią Saudyjską (z którą Ankara walczy o dominację w regionie) czy Egiptem. Ale i w tym regionie znaleziono kilku klientów (Katar - zgodnie z danymi Turkish Exporters Assembly (TİM) przekazywanymi na początku br. przez Daily Sabah) w 2018 roku pozyskał sprzęt za 83 mln USD, ZEA za 35 mln USD, a Oman za 153 mln USD).

Główni odbiorcy w Europie to – według tego samego źródła - Niemcy (226 mln USD w 2018 roku), Holandia (75 mln USD), Wielka Brytania (53 mln USD), Francja (46 mln USD), Ukraina (32 mln USD) czy Polska (51 mln USD).

Ostatnie wydarzenia nie sprzyjają jednak wzrostowi eksportu tureckiej zbrojeniówki. Chodzi zwłaszcza o - najpierw - zakup rosyjskich systemów obrony powietrznej dalekiego zasięgu 40R6/S-400 Triumf, czym naruszono amerykańską ustawę o przeciwstawianiu się adwersarzom USA, a w zasadzie przeciwstawiono się twardej polityce Waszyngtonu związanej z ograniczeniem transferu technologii, czy pełnej dostępności do oferowanych rozwiązań, a potem o przeprowadzenie ataku w północnej Syrii.

Co równie istotne, jeszcze w 2018 roku wartość eksportu do USA wynosiła 726 mln USD (wzrost o 5% w stosunku do roku poprzedniego), ale głównie za sprawą udziału w produkcji wielozadaniowych maszyn piątej generacji F-35. Straty po obecnym usunięciu z tego programu szacowane są na od 9 do 12 mld USD, a samo zakończenie produkcji komponentów nad Bosforem przewidziano na marzec 2020 roku. Ponadto na terenie Turcji miało powstać jedno z centr obsługi silników F-35.

image
Fot. Lockheed Martin

Kraje takie jak Kanada, Czechy, Finlandia, Francja, Niemcy, Włochy, Hiszpania, Holandia, Szwecja czy Wielka Brytania podjęły niezależne działania w celu zawieszenia wydawania nowych zezwoleń na wywóz broni do Turcji. Unia Europejska dotychczas nie poparła oficjalnego zbiorowego embarga, chociaż ministrowie spraw zagranicznych zgodzili się 14 października tego roku na zaakceptowanie narodowych stanowisk w tej sprawie.

Podkreślono, że zawarte już porozumienia o produkcji i współpracy militarnej będą respektowane, bo przecież opiewają one na znaczne kwoty.

Ponadto zachodnie firmy zbrojeniowe są też poważnie zaangażowane w inne tureckie projekty, co w wypadku przerwania współpracy naraża je nie tylko na straty finansowe i wizerunkowe, ale też na ewentualne spory sądowe w przypadku dalszej eskalacji nakładanych sankcji.

Wyposażenie dla wojsk lądowych

W obszarze broni strzeleckiej Turcy zaczynali od dostarczania elementów do karabinków i karabinów, a następnie skupili się na produkcji strzelb myśliwskich. Obecnie rynek światowy zalewa tysiące modeli śrutówek z tego kraju. Kolejnym krokiem były strzelby taktyczne, a potem karabinki (wytwarzane w oparciu o licencje, jak chociażby H&K) czy pistolety w postaci np. replik Colta wz.1991 A1 czy CZ 75. Broń strzelecka pochodząca z tego kraju charakteryzuje się wysoką precyzją wykonania, dużą żywotnością i dobra ceną w porównaniu z podobnymi rozwiązaniami światowymi. Armia natomiast oczekuje na własny karabinek kalibru 7,62 mm.

Znanymi tureckimi produktami są opancerzone pojazdy wielozadaniowe rodziny Cobra i Cobra II firmy Otokar. Na bazie Cobra II powstało wiele wersji specjalistycznych jak rozpoznawcza, dowodzenia, opancerzony pojazd interwencyjny czy nośnik różnych systemów uzbrojenia - zestawów przeciwpancernych lub przeciwlotniczych. Otokar oferuje przy tym szereg własnych rozwiązań wyposażenia a także symulator dla kierowcy czy załogi wozu, obniżający koszty szkolenia i eksploatacji.

image
Pojazd opancerzony 4x4 Cobra II. Fot. Otokar.

Wozy te, oprócz armii tureckiej, eksploatowane są m.in. w Gruzji i Bangladeszu. Firma BMC z kolei dostarczy armii tureckiej 529 pojazdów klasy MRAP Kirpi/Yeni Kirpi w układzie 4x4, a firma Delta Defence w 2017 roku podpisała kontrakty na dostawy 680 zmodyfikowanych ukraińskich wozów Kozak-2M iAtaman.

We współpracy z amerykańską firmą FMC Corporation uruchomiono produkcję zmodernizowanych transporterów gąsienicowych oraz bwp powstałych w oparciu o konstrukcję M-113. Dało to impuls do prac nad własnymi transporterami.

I tak z czasem Otokar stworzył rodzinę transporterów opancerzonych Arma w układzie 6x6 i 8x8, a FNSS Pars (obecnie oferowany w wersji Pars III oraz Pars Scout). FNSS znane jest ponadto z dalszego rozwoju pojazdów opancerzonych serii ACV, ostatnio promuje na rynku swój najnowszy produkt w postaci rodziny wozów bojowych Kaplan. Natomiast Aselsan pracuje nad perspektywicznym bwp Korhan, wyposażonym w zaawansowaną optoelektronikę, elektronikę, programowalną amunicję czy ASOP.

ZEA zakupiły już transportery Rabdan, będące odmianą transportera Arma. Zamówienie dotyczy 400 pojazdów z opcją na 300 kolejnych. Czołg Harimau powstał w ramach projektu Modern Medium Weight Tank (MMWT) jako efekt współpracy FNSS i przedsiębiorstwa PT Pindad (Persero) z Indonezji, zapoczątkowanej jeszcze w 2014 roku. Niezależnie od rynku indonezyjskiego, FNSS liczy na zainteresowanie tą maszyną ze strony innych krajów, zwłaszcza Bangladeszu i Filipin (ten rynek potencjalnie oceniany jest na od 80 do 100 takich czołgów). Ponadto istnieje też możliwość jego sprzedaży do Sułtanatu Brunei.

image
Fot. PT Pindad

155 mm haubice samobieżne T-155 Firtina to z kolei owoc kooperacji z Koreą Południową. Zaprezentowano już zmodernizowaną wersję tego urządzenia - New Generation Firtina, wyposażoną w nowy system kierowania ogniem i ZSMU. Dotychczasowy hydrauliczny układ napędów wieży został całkowicie zastąpiony elektrycznym (co ma na celu również zwiększenie bezpieczeństwa użytkowania i eksploatacji) a półautomatyczny system ładowania wymieniono na w pełni automatyczny.

Firma MKE z kolei pracuje nad 155 mm haubicą samobieżną na podwoziu kołowym Yavuz, a realizowany przez tureckie MON program badawczo-rozwojowy obejmuje również 120 mm samobieżny moździerz automatyczny AHS-120. Inna 155 mm haubica KMO na podwoziu kołowym rozwijana jest przez konsorcjum Aselsana z AFGM.

Turcy modernizowali swoje czołgi M48 Patton do standardu M48A5T1 i M48A5T2 a następnie przy wsparciu Izraelczyków wozy M60 do M60T. Samodzielnie opracowali pakiet modernizacji Leoparda-2A4 czy M60 i rodziny sowieckich wozów T-72.

Natomiast cztery prototypy własnego czołgu Altay opracowano i wykonano w firmie Otokar na podstawie wartej 500 mln USD umowy z 2009 roku. Z przyczyn politycznych dostawcą partii 250 tych maszyn będzie jednak firma BMC.

image
Czołg Altay. Fot. ssm.gov.tr

BMC zobowiązało się również do opracowania odpowiedniego silnika wysokoprężnego (o mocy 1500÷1800 KM) dla tego czołgu - pierwsze wozy napędzać będzie zagraniczna jednostka napędowa (w prototypach wykorzystano MTU MT 883 Ka 501CR sprzężony z automatyczną przekładnią Renk HSWL 295TM natomiast BMC wskazuje na zmodyfikowanego CV12 Perkinsa). Ponadto firma BMC jest odpowiedzialna za przygotowanie nowego power-packa z silnikiem o mocy 905 KM dla nowej generacji pojazdów opancerzonych (program NGACV).

Chiny to partner przy opracowaniu i produkcji wielolufowych zestawów rakietowych. W Turcji m.in. w oparciu o tę współpracę stworzono taktyczny system rakietowy Khan/Bora, czy korygowany pocisk TRG-230 kalibru 230 mm. Rokestan opracował eksploatowany w Turcji pocisk kalibru 610 mm o zasięgu od 80 do 280 km. Jego naprowadzanie na cel odbywa się dzięki bezwładnościowemu systemowi, korygowanemu przez odbiornik GPS, a sterowanie w locie zapewniają cztery powierzchnie sterowe z hydraulicznymi napędami. Zestawy artylerii rakietowej średniego zasięgu od Roketsana w 2019 roku zamówił już Bangladesz.

Korkut to nowy artyleryjski, samobieżny system przeciwlotniczy, który obecnie wchodzi do eksploatacji w tureckiej armii. Autonomiczna wieża z dwoma 35 mm armatami została osadzona na uniwersalnym, opancerzonym i pływającym podwoziu gąsiennicowym ACV-30. Oprócz tradycyjnych rodzajów amunicji typu HE-I i TP-T system ten wykorzystywać będzie nowo opracowywaną amunicję programowalną typu air-bursting munition (ABM).

Ponadto tureckie firmy produkują zaawansowany sprzęt elektroniczny i optoelektroniczny. Aselsan dostarcza m.in. własnej armii cyfrowe sieci przesyłu danych czy modernizuje systemy IFF (m.in. wyposaża transpordery w zaawansowane moduły kryptograficzne) do natowskiego standardu Mark XIIA Mode5/S. Turcja należy więc w tym obszarze do grona kilku państw posiadających tak zaawansowane możliwości.

Filipiny kupują w Turcji sprzęt noktowizyjny czy ZSMU na fregaty budowane w Korei Południowej. Z kolei katarskie siły specjalne są nabywcami zdalnie sterowanych modułów uzbrojenia Aselsan SARP, montowanych na tureckich wozach Yoruk, a także wyrzutni ppk Kornet-E i rakiet plot. Igła, przeznaczonych do montażu na tych pojazdach. Tureckie moduły uzbrojenia zakupił też Kazachstan.

Sprzęt dla sił powietrznych

Impulsem do rozwoju tureckiego przemysłu lotniczego było uruchomienie w tym kraju montażu wielozadaniowych maszyn F-16 zakupionych w USA. Oprócz samej produkcji realizowano też ich kolejne modernizacje, a w latach 2009-14 również modernizację 41 pakistańskich F-16.

image
Centropłat samolotu F-35. Identyczne elementy powstawały w Turcji. Fot. Northrop Grumman

Do niedawna Turcy byli w znaczący sposób zaangażowani w produkcję najnowszych F-35. Takie firmy jak Alp Aviaton, Ayesas, Havelsan, Kale Patt&Whitney, Kale Aerospace, Roketsan, Tubitak-SAGE, TAI realizowały dostawy ponad 900 elementów konstrukcyjnych do tych maszyn (w przypadku 400 elementów były jedynym dostawcą). Chodzi o elementy takie jak centralna część kadłuba, wewnętrzne pokrycie wlotów powietrza, pylony do przenoszenia uzbrojenia typu p-p, elementy silnika F-35, podwozie, układ hamowania, elementy układu zobrazowania danych czy zespoły systemu kierowania uzbrojeniem. Obecnie ich zaangażowanie będzie stopniowo wygaszane.

Nowy lekki turbośmigłowy samolot szturmowy Hürkuş-C służy do bliskiego wsparcia z powietrza i prowadzenia rozpoznania dzięki dostosowaniu szkolnego Hürkuşa-A/B do przenoszenia uzbrojenia i rozbudowy systemów pokładowych o nowe funkcje przeznaczone do użycia w zupełnie nowej roli. Hürkuş-A to wersja do szkolenia podstawowego na potrzeby rynku cywilnego z analogowymi instrumentami pilotażowo-nawigacyjnymi w kokpicie. Hürkuş-B jest wersją przyjętą przez Tureckie Siły Popwietrzne jako szkolny samolot do przygotowania przyszłych pilotów samolotów bojowych F-16 i F-35. Ma on cyfrową awionikę od Aselsana.

image
Fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl

Jednak chyba największym obecnie realizowanym w tym kraju projektem związanym z lotnictwem jest projektowany przez TAI samolot 5. generacji TF-X. TAI to lider, ale np. Aselsan opracuje radiolokator AESA (w technologii azotku galu), awionikę czy systemy WRE dla tej maszyny. Zaangażowano również podmioty zagraniczne w postaci BAE Systems, AVIC czy EADS. Warunek współpracy, czy dostarczania własnych rozwiązań, to zgoda na późniejszy bezproblemowy eksport maszyny. Piętą achillesową programu jest silnik. Docelowo ma to być rodzima konstrukcja TR-M projektowana przez TR MOTOR, a pierwsze prototypy napędzane będą amerykańskimi F110-GE-129 lub-132. Sam prototyp ma wznieść się w powietrze w 2023 roku, pełną gotowość operacyjną pierwsze jednostki uzyskają ok. 2033 roku, a Ankara zamierza nabyć od 100 do 250 takich maszyn.

Amerykanie są partnerami przy budowie śmigłowców wielozadaniowych S-70i Black Hawk, a Włosi uderzeniowych T-129 ATAK (zmodernizowany AW129I). Te ostatnie śmigłowce za 1,5 mld USD kupił już Pakistan. 30 takich maszyn będzie największą transakcją eksportowa w historii tureckiego przemysłu obronnego.

image
Fot. Türk Silahlı Kuvvetleri

T-129 w dużym stopniu narodził się po tym jak – przed kilkunastoma laty – nie udało się wypracować umowy dotyczącej transferu technologii śmigłowca AH-1Z Viper. Włosi nie tylko udostępnili technologię produkcji, ale też dali pełny dostęp do oprogramowania systemów pokładowych śmigłowca i zgodzili się na jego eksport (z wyjątkiem Włoch i Wielkiej Brytanii). Problemem pozostało zastosowanie amerykańskich silników, co wymaga każdorazowo zgody kongresu na eksport T-129 do innych krajów.

TAI rozwija już nowy śmigłowiec bojowy ATAK2, znacznie większy i cięższy (masa maksymalna ok. 10 ton), następcę obecnie produkowanej konstrukcji. Oblot prototypu jest planowany na 2024 rok a wykorzystanie w nim jak największej liczby krajowych komponentów ma ułatwić przyszły eksport.

W koncernie tym powstaje również pierwszy rodzimy średni śmigłowiec wielozadaniowy T625 oraz odrzutowy samolot szkolno-treningowy Hürjet. Ten drugi napędzany ma być silnikiem GE 404 oraz dysponować naddźwiękową prędkością lotu i zasięgiem 2500 km. W skład proponowanego uzbrojenia (udźwig do 2700 kg) wchodzić mają bomby kierowane laserowo i GPS oraz rakiety p-z. Oblot planowany jest na 2022 rok.

BPS klasy MALE Anka to już dobrze znana konstrukcja. Przenosi on przeciwpancerne pociski kierowane Mizrak-U (L-UMTAS) firmy Roketsan czy kierowane laserowo 70 mm rakiety Cirit. Aparaty te pozyskują zarówno Tureckie Siły Zbrojne jak i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Cirit wyposażono w uniwersalną głowice bojową (przeciwpancerna, odłamkowo-burząca, zapalająca) i dodatkowy, półaktywny laserowy układ naprowadzania. Został on ponadto zintegrowany ze śmigłowcami H135M, H145M i Tiger a partię tych pocisków pozyskały ZEA.

image
Bezzałogowiec TAI ANKA-S z podwieszonymi rakietami CIRIT w czteroprowadnicowym zasobniku. Fot. J.Sabak/Defence24.pl

W Turcji trwają prace badawczo-rozwojowe nad bojowym BSP Akinci. Pierwsze dostawy tej maszyny są planowane na koniec 2020 roku. Akinci ma mieć masę startową ponad 4500 kg, zdolność do pozostania w powietrzu przez minimum 24 godziny i zabierać do 1350 kg uzbrojenia lub wyposażenia specjalistycznego. W skład tego ostatniego wejdą m.in. lokalnie opracowane systemy SATCOM, CATS FLIR, ELINT/SIGINT, radiolokatory AESA czy SAR/GMTI.

Zbudowano też co najmniej trzy typy amunicji krążącej, jedną w konfiguracji stałopłata i dwa wiropłaty. Pierwszy typ reprezentuje Alpagu o zasięgu do 5 km, który w zależności od przewidzianych zadań może służyć zarówno do gromadzenia danych, jak i zwalczania wybranych celów. Aparat ten może przebywać w powietrzu do 10 minut i poruszać się z prędkością 80 km/h na pułapie 400 metrów. Do drugiego typu zaliczymy Kargu o masie 6,3 kg i Togana, który oprócz misji rozpoznawczo-obserwacyjnych również automatycznie wykrywa i klasyfikuje cele stacjonarne lub mobilne. Do tego dochodzi używany głownie w misjach antyterorystycznych Bayraktar TB2.

Własne okręty

Turecka marynarka wojenna przez długi okres wykorzystywała jednostki pochodzące z demobilu lub nowe, ale budowane głównie w zagranicznych stoczniach. Z czasem w kraju powstawały okręty w oparciu o umowy licencyjne. Jednak stopniowe nabywanie kompetencji i przemyślana międzynarodowa współpraca zaowocowała też uruchomieniem produkcji nowoczesnych okrętów nawodnych i podwodnych. Dziś największe stocznie to Anadolu Shipyard, Istanbul Shipyard, Sedef Shipyard, Sefine Shipyard i Selah Shipyard. Oprócz nowoczesnego zaplecza technicznego i technologicznego, w ich skład wchodzą dobrze rozwinięte biura konstrukcyjne.

Stocznia Gölcük Naval Shipyard z Kocaeli budowała przy wsparciu niemieckiej HDW okręt podwodny Atılay (209/1200), Preveze (209T1/1400) oraz Gür (209T2/1400). Obecnie w Turcji budowane są okręty podwodne typu Reis (214TN), ale realizuje się też program MilDen mający na celu zaprojektowanie i budowę własnymi siłami okrętów podwodnych wyposażonych w system napędowy AIP.

image
Turecki okręt podwodny S-353 Preveze. Fot. U.S. Navy

Stocznia STM zdobyła ponadto kontrakt związany z modernizacją trzech pakistańskich okrętów podwodnych typu Agosta 90B (wymiana systemów hydrolokacyjnych, dowodzenia i kontroli, radiolokacyjnych i walki elektronicznej oraz peryskopów). Zostaną one m.in. doposażone w nowe systemy zakłócania torped Zargana od Aselsana, który wcześniej nabyła również Indonezja.

W Turcji budowany jest wielozadaniowy okręt szturmowy/lekki lotniskowiec TCG Anadolu (w oparciu o projekt hiszpańskiego okrętu Juan Carlos I). Jednostka ma być wcielona do służby w 2021 roku, a jej koszt to ponad 1 mld USD. Będzie on ponadto wyposażony w krajowy okrętowy system walki GENESIS oraz własne systemy walki radioelektronicznej, przeciwtorpedowe czy elektronikę i optoelektronikę.

Stocznie budują też okręty zaopatrzeniowe dla floty. Co interesujące, to również konsorcjum TAIS (pięć największych stoczni tureckich) będzie odpowiedzialne za powstanie pięciu nowych zbiornikowców floty dla Indii. Wartość tego ośmioletniego projektu FSS jest szacowana na 2,3 mld USD. W Hindustan Shipyard Limited z Visakhapatnam powstaną nowoczesne okręty o wyporności 45 000 ton, a Turcy w pokonanym polu pozostawili koreańskiego Hyundai'a.

image
Turecka korweta TCG Heybeliada klasy Ada. Fot. U.S. Navy

Opracowano i zbudowano również nowej generacji korwetę Ada. Ten wypierający 2300 ton okręt jest w stanie pokonać 3500 mil morskich, rozwinąć prędkość ponad 31 węzłów i zabrać śmigłowiec o masie do 10 ton. Marynarka wojenna ma już cztery takie jednostki a zainteresowana nimi jest Arabia Saudyjska. Ich wersją rozwojową będą nowe fregaty typu TF-100 Istanbul, wyposażone już w wyrzutnie Mk41 VLS dla 16 pocisków RIM-162 ESSM. Oba typy to efekt programu narodowego okrętu MILGEM. W dalszej perspektywie planowane są do produkcji kolejne, zaawansowane fregaty przeciwlotnicze TF-2000.

W 2018 roku Turcy wygrali przetarg na budowę czterech korwet dla Pakistańskiej Marynarki Wojennej. Nowe jednostki MilGem Ada będą budowane zarówno w stoczniach w Stanbule jak i Karaczi Shipyard&Engineering Works (po dwa okręty), a koszt pojedynczej jednostki to 250 mln USD.

Z tureckich stoczni pochodzi też szereg różnej wielkości okrętów patrolowych i zabezpieczenia działań na morzu. Tureckie przedsiębiorstwa mają w swojej ofercie pakiety modernizacyjne/modyfikacyjne przeznaczone dla fregat typu OHP, czy innych okrętów bojowych i wsparcia.

Inne zaawansowane projekty

W Turcji realizowany jest program HISAR-U, czyli narodowy system obrony dalekiego zasięgu i projekt GUMS/UMBHFSS – obrony powietrznej i przeciwrakietowej dalekiego zasięgu. Elementami programu są nowej generacji samoloty bojowe, BSP, pociski manewrujące (do neutralizacji wrogich wyrzutni) czy systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe o zasięgu od 70 do ponad 90 km. Gotowość do produkcji samych wyrzutni rakietowych HISAR-U ma być osiągnięta ok. 2022-23 roku, a główni wykonawcy to Aselsan, Rokestan i TuBiTAK SAGE. Dywizjon ma się składać z radiolokatora dalekiego zasięgu, systemu dowodzenia i dwóch baterii (każda z wozem kierowania, radiolokatorem i czterema wyrzutniami rakiet).

Element dalekiego zasięgu stanowią pozyskane rosyjskie zestawy S-400 Triumf (dwa dywizjony). Pozostałe elementy to wprowadzane już przynajmniej w części zestawy HISAR-A, HISAR-O/O+, HISAR-G/G+, HISAR-NOKTA, HISAR Air Base/Seaport, KORKUT czy KORKUT-D.

Firma Meteksan Savunma opracowuje pokładowe stacje radiolokacyjne kierowania ogniem jak MILDAR (umieszczony w zasobniku podwieszanym), a Rokestan rozpoczął już produkcję przeciwokrętowego pocisku własnej konstrukcji ATMACA. Przenosi on 200 kg głowicę bojową z prędkością odpowiadającą Mach 0,85-0,95 na odległość do 200 km.

Inny produkt tej firmy to przeciwpancerne pociski kierowane UMTAS (Uzun Menzilli Tanksavar Sistemi) przeznaczone dla T-129 ATAK, AH-1W Cobra i docelowo też dla morskich SH-60B Seahawk. Testowano je również na szturmowym Hürkuş-C czy BSP Bayraktar TB2. Pocisk ma zasięg do 8000 metrów, tandemową głowicę bojową, dwukierunkowe łącze wymiany danych oraz wyposażono go w układ naprowadzania termowizyjny lub półaktywny w wiązce laserowej (L-UMTAS).

Ponadto w fazie projektowania znajduje się rodzimy pocisk klasy powietrze-powietrze (program Göktuġ realizowany przez firmę Tübitak) z termowizyjną głowicą naprowadzania, czy bomba penetrująca NEB (zdolna do przebicia stropu o grubości co najmniej 2,1 metra zbrojonego prętami stalowymi i detonacji wewnątrz). Pocisk p-p Bözdoġan z aktywną radiolokacyjną głowicą naprowadzania i laserowym zapalnikiem zbliżeniowym to rodzimy reprezentant uzbrojenia p-p średniego zasięgu. TEBR to z kolei zestaw konwersyjny z układem naprowadzania bomb lotniczych Mk 81czy Mk 82.

Rodzina pocisków MAM zaprojektowana została do wykorzystania na lekkich samolotach turbośmigłowych czy BSP, podobnie jak miniaturowa amunicja Bozok. W skład tej pierwszej wchodzi MAM-L czy MAM-C (średnica 70 mm, długość 800 mm, masa 8,5 kg a zasięg ok. 8000 metrów).

Pocisk manewrujący SOM o masie 600 kg i głowicy bojowej 230 kg ma zasięg do 250 km. Dysponuje on układem naprowadzania łączącym systemy INS/GPS i TRN oraz czujnik optoelektroniczny. Zintegrowano go z tureckimi F-16 C/D. Turcy starali się ponadto o integrację pocisków SOM-J (przenoszonych w komorach uzbrojenia) z F-35, ale zawieszenie ich udziału w programie rozwoju i produkcji tej maszyny spowodowało, że zamiar anulowano na korzyść pocisków JSM Kongsberga.

Aselsan wraz z TÜBİTAK bazując na ukraińskim systemie Zasłon stworzyli turecki ASOP Akkor Pulat. Jest on już wykorzystywany bojowo w Syrii na zmodernizowanych czołgach M60T .

Turcy intensywnie pracują nad działem elektromagnetycznym (projekt Tufan) czy laserowym. Broń laserowa wysokiej energii Yüksek Güçlü Lazer Silah Sistemi (YGLSS) przeszła już pomyślnie pierwsze testy laboratoryjne niszcząc m.in. ruchome obiekty.

Podsumowanie

Stosunkowo niedawno Ankara ogłosiła, że dąży do tego, by za pięć lat dołączyć do grona największych eksporterów broni na świecie. Marzeniem jest osiągniecie na stulecie istnienia republiki (2023 rok) eksportu rocznej produkcji specjalnej w wysokości 25 mld USD. Założenie to wydaje się jednak mało realne, oznacza bowiem co najmniej trzycyfrowy rokroczny jego wzrost eksportu. 25 mld USD to suma nieosiągalna przez takie kraje jak Rosja czy Chiny, a mające znacznie większe możliwości od Turcji. Ponadto kraj ten mogą ograniczyć międzynarodowe sankcje, szczególnie dotkliwe będą te ze strony USA.

Pomimo znacznego skoku w produkcji i opracowywaniu nowoczesnych rozwiązań z obszaru systemów walki i wsparcia działań, to nadal eksport zasadniczych wyrobów jest obarczony uzyskaną zgodą od poddostawców. Szczególnie chodzi tu o napędy, transmisje czy elementy układów elektronicznych i optoelektronicznych oraz niektóre systemy uzbrojenia. Również wiele zaawansowanych modeli broni to nadal prototypy, wymagające dopracowania lub też wsparcia w realizacji od bardziej doświadczonych partnerów zagranicznych.

Niemniej jednak Turcy zrobili znaczny skok, konsekwentnie idą naprzód, a różne przeszkody - jak się wydaje - nie powodują spadku ich zaangażowania. Pytanie zasadnicze brzmi – co w wypadku dalszego zaostrzenia stosunków z Zachodem zrobi Turcja? Może okazać się, że wejdzie w „orbitę współpracy militarnej” z Rosją czy Chinami. Grozi to uzyskaniem przez te państwa dostępu do pewnych zaawansowanych technologii już w Turcji wykorzystywanych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 99
Reklama
Boczek
poniedziałek, 25 listopada 2019, 10:41

To pokazuje co można osiągnąć trzymając się konsekwentnie doświadczonego partnera strategicznego. Tu można znaleźć, jaka katastrofa spotkała Malezję i co by nas spotkało gdyby AM nie wrzucono i pozwolono mu podpisać kontrakt na OP. "Malaysia’s littoral combat ship project faces MYR1.4 billion cost overrun, delays". ### Fakty bezpośrednio z projektu: już 6(!) lat spóźnienia, koszt jednostki na poziomie 600 mln . Możliwy scenariusz: dokończenie przez TKMS, lub zamknięcie programu i zezłomowanie jednostek.

zaq
sobota, 23 listopada 2019, 10:47

Budżet obronny Turcji 13 mld USD porównywalny do polskiego, gdzie my a gdzie oni. Maleńki Singapur budżet 12 mld USD a armia nowocześniejsza i lepiej zorganizowana niż nasza. Jedyne co wychodzi naszym rządzącym to propaganda.

hermanaryk
niedziela, 24 listopada 2019, 19:32

Tylko że te państwa nie zrobiły sobie ćwierci wieku przerwy na zbrojenia i nie zlikwidowały swoich zakładów zbrojeniowych.

Aecjusz
środa, 27 listopada 2019, 18:29

Tylko wykorzystały spokój przerwy strategicznej na właśnie inwestycje w naukę, kształcenie kadr i rozbudowę przemysłu wiedząc, że ta przerwa kiedyś się skończy. Ale to narody, które myślą na długo przed szkodą jak do niej nie dopuścić.

Piotr ze Szwecji
sobota, 23 listopada 2019, 01:07

W rozwiązaniach gospodarki narodowej zawsze byłem zwolennikiem neomerkantylizmu. Ten wolnorynkowy system stoi w gardle zwolennikom zarządzania nim przez mafijną ślepą rękę, bo to protekcjonistyczny system ekonomiczny wszystkich tzw "cudów gospodarczych" na całym świecie. Te wszystkie dokonania tygrysich gospodarek zostały zrealizowane właśnie przez dynamiczny rozwój przemysłowy pod narodowym parasolem protekcjonizmu. Mi się wydaje, że nawet sugestia protekcjonistycznych zachowań, w komentarzach, przekłada się na ich automatyczną cenzurę. Turcja nie płaciła przez gardło za transfer starych zachodnioeuropejskich technologii. Kupowała najnowsze, choćby od Rosjan. Tam gdzie trzeba łamała amerykańskie kody i pisała własne oprogramowanie. Tureckie F-16 dłużej nie raportują do USA swoich pozycji w powietrzu. Bez protekcjonizmu, nie jest możliwy rozwój rodzimego przemysłu przy silnej zagranicznej konkurencji, koncernów i korporacji, które w oparciu o umowy BIT, w odróżnieniu od narodowych firm, mogą się odwoływać do międzynarodowych sądów w sporach z państwem i z jego urzędnikami. Indie 5 lat temu wymówiły na raz 50 handlowych umów bilateralnych, co nie skończyło się na gospodarczej klęsce Indii. Indie bez problemów podpisały nowe, o wiele korzystniejsze BIT umowy. Co jest klęską to bezpardonowa cenzura komentarzy opisujących neomerkantylizm jako absolutną normalność gospodarczą, najnormalniejszego kapitalizmu i zwyczajnie normalnej formy gospodarki narodowej państwa. Tutaj taki przytyk, że nawet Unia Europejska domaga się od Polski rozwiązania BIT umów z krajami EU, a Polska do tej pory rozwiązała ledwie jeden BIT z... Portugalią. Tak się nie uprzemysławia kraju z sukcesem gospodarczym. Turcja i Indie winny tutaj być przykładem Polsce, obok Chin, Japonii czy Korei Południowej. Bez narodowego przemysłu to będzie niemożliwym utrzymać te fabryki czy opłacać tych inżynierów, którzy będą produkować polskie czołgi, śmigłowce, samoloty i statki. PGZ po zakończeniu produkcji seryjnej na potrzeby WP, będę ponownie likwidował fabryki. Taka fabryka prochu dla przykładu to wydatek 500+ mln, a kiedy będzie gotowa? Za ile lat? Przepraszam bardzo, lecz kto jest zwolennikiem silnego narodowego przemysłu i wojska uposażonego w rodzimej produkcji broń i sprzęt, ten niestety nie może być zwolennikiem ekonomicznej utopii Adama Smitha, przynajmniej według mnie.

bb
piątek, 22 listopada 2019, 19:22

"Polskie fabryki śmigłowców" jak Mielec i Świdnik również eksportują za granicę

Robinson
poniedziałek, 6 stycznia 2020, 05:51

To nie są od dawna Polskie Firmy

asd
piątek, 22 listopada 2019, 12:07

Czy ktokolwiek z Was chciałby się zamienić poziomem życia z przeciętnym Turkiem? Poznałem tam młodych ludzi zarabiających grosze marzących o emigracji do Niemiec.

dim
sobota, 23 listopada 2019, 21:31

@asd. Czego przyczyną są jednak ogromne nierówności społeczne. Znacznie większe niż w Polsce czy np. Grecji. A w żadnym wypadku nie zbrojenia.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
sobota, 23 listopada 2019, 14:12

Poziom życia zależy tez od osoby żyjącej też, akurat w Turcji będącej suwerennym państwem szanse były większe szanse niż za niemieckiego Tuska,

ThinQ
piątek, 22 listopada 2019, 15:26

W Polsce też takich Polaków znam. Zresztą o co ci chodzi bo to raczej do tematu się nijak ma

Boczek
piątek, 22 listopada 2019, 08:52

Nie 20 lat, a ca. 40, jeżeli się postępuje konsekwentnie jak Korea Pd. czy właśnie Turcja, to 20-30. Ani Indie ani Brazylia, a szczególnie Malezja nie osiągną tu samodzielności projektowej i konstrukcyjnej - nawet jeżeli rzeczywiście TKMS miałby w Malezji kończyć Gowindy i rzeczywiście współkontynuować projekt "15 to 5", bo to ostatnie nie będzie żadnym OJT ani ToT a pudrowaniem s...

say69mat
piątek, 22 listopada 2019, 09:47

Turcja potencjał gospodarki i przemysłu obronnego, podobnie jak Korea i Japonia wypracowała w oparciu o trwające circa półwiecze potężne wsparcie administracji, wojska i przemysłu USA. Obecnie wybrała samodzielność, w oparciu o wsparcie ... Rosji.

I tak umacniamy swoją biedę i zacofanie
poniedziałek, 25 listopada 2019, 11:26

say69mat: "Turcja potencjał gospodarki i przemysłu obronnego, podobnie jak Korea i Japonia wypracowała w oparciu o trwające circa półwiecze potężne wsparcie administracji, wojska i przemysłu USA." --- Ani Japonia, ani Korea Płd. nie otrzymały liczącej się pomocy gospodarczej USA - pan po prostu zmyśla w ramach propagandy. Przeciwnie, oba państwa uniknęły naszego błędu i miały odwagę, by zdecydowanie odrzucić narzucany im przez USA model gospodarki wolnorynkowej, a potęgi swych gospodarek zawdzięczają wyłącznie własnym politykom gospodarczym. Gubernator Tokio, pan Shintaro Ishihara, wie lepiej niż pan, a niedawno skarżył się w: Der Spiegel, 5/2001, str. 127: "USA zamieniły swą polityką finansową Japonię w niewolnika i zadały nam, że tak powiem, drugą porażkę po tej z 1945r. Od kryzysu w Azji pozycja Japonii w regionie obniżyła się. USA powinny przestać narzucać pozostałemu światu swoją wersję globalizacji." oraz: "Ponad jedna trzecia światowego kapitału finansowego to japońskie pieniądze, którymi Amerykanie dowolnie dysponują. Przy tym Japonia jest największym wierzycielem w USA. Aby stać się bardziej niezależnym od Stanów Zjednoczonych, powinniśmy sprzedać część posiadanych przez nas obligacji USA, a pieniądze zainwestować wg naszej własnej strategii... Japonia mogłaby przecież na nowo zainwestować pieniądze na Wall Street, kupić najlepsze amerykańskie firmy i wpłynąć na rynek na naszą korzyść. (...) Jeśli USA wywierają na Japonię nacisk polityczno-handlowy, to jest usprawiedliwionym, gdy bronimy się w podobny sposób. " w: Der Spiegel, 15/2000, str. 207-209. Lepiej od pana wie także Kenichi Ohmae, 1972-1994 szef na Azję firmy doradczej McKinsey, w: Der Spiegel, 1/2000, str. 80, "wsparcie USA dla Korei Płd. i Japonii" ocenia tak: "Jak dotąd Amerykanie politycznie wymuszali na Japonii, by finansowała Husse na ich giełdzie. Ok. 2,25 biliony (2250 mld.) euro japońskich oszczędności popłynęło do USA, ponieważ japoński Bank Centralny pod wpływem nacisków USA musiał obniżyć stopę procentową do zera. USA i IWF chodziło w Korei Płd. przed wszystkim o ratowanie amerykańskich banków. Jak tylko USA wycisną z niej ostatniego dolara, to szybko stracą zainteresowanie Koreą".

Boczek
poniedziałek, 25 listopada 2019, 10:17

Nie, bo USA w ograniczony sposób udziela ToT. Czy w Turcji MEKO200 i Altay to USA? W Turcji i Korei 209 i 214 to USA? T-129 ATAK i Surion to USA? ToT z USA to ilości homeopatyczne.

dim
sobota, 23 listopada 2019, 21:33

@say69mat. Ale proszę bez przesady ze "wsparciem z Rosji". Po prostu zaczęli to i owo stamtąd brać. Gdy z Zachodu biorą bardzo, bardzo dużo.

mobilny
piątek, 22 listopada 2019, 11:10

Bo USA mataczy więc i wybrali Rosję ale USA czy Rosja. Korea czy Niemcy a może Chiny droga nie ważna liczy się fekt a efekt jest taki że w drodze do samodzielności mogą już wiele i nie pitolą że co Tureckie jest niedobre

say69mat
piątek, 22 listopada 2019, 15:10

??? W jakim to sensie USA mataczy??? Wiarygodność Erdogana definiują dwie zmienne. Kwestia autonomii Kurdów i kwestia autonomii Palestyńczyków. Przy czym autonomia jaką się mogą się cieszyć Palestyńczycy jest marzeniem Kurdów. Gdzie Autonomia Palestyńska jest - efektem - wieloletniej amerykańskiej dyplomacji.

mobilny
sobota, 23 listopada 2019, 14:01

Kwestiaa puczu- poparcie dla Kurdów przez USA. Jak tak ma wyglądać współpraca między sojusznikami to ja również bym podziękował na miejscu Erdogana

ja
piątek, 22 listopada 2019, 22:36

np prpba zamachu stanu wspierana przez usa. To chyba mozna nazwac mateczniem? czy jednostrnne wspieranie Izraela w jakimkowiek sporze z Turcja.

Milutki
piątek, 22 listopada 2019, 20:42

Jest zasadnicza roznica między Palestyńczykami a Kurdami. Naród palestyński powstał z konieczności, jako ludzi którzy dzielą wspólny los zajęcia ich ziem przez najeźdźców i zdystansowania się arabskich pobratymców z którymi tworzą wspolną kulturę. Kurdowie natomiast nie zostali napadnięci, przez wieki nie chcieli tworzenia odrębnego państwa, raptem powstali wśród nich romantycy którzy chcą takie państwo i ustalają jego granice kosztem innych. Nie ma co się dziwić że ci inni stawiają się nie zgadzają.

bender
środa, 27 listopada 2019, 18:08

Kurdowie jako grupa etniczna mają kilka tysięcy lat. Natomiast koncepcja państwa narodowego zaistniała w praktyce po WWI czyli 100 lat temu. Wówczas powstały w Europie różnego rodzaju Finlandie, Słowacje, Litwy i reszta młodo-narodowych państw. Co ciekawe Kurdowie też mieli dostać własne, wykrojone z Imperium Ottomańskiego państwo, ale na ich nieszczęście na terenach im wstępnie przyznanych odkryto ropę naftową, która akurat stawała się światowym surowcem strategicznym numer jeden. Co sprawiło, że Francja i Anglia zmieniły plany wobec tych ziem. Ergo teza, że Kurdowie nie chcieli mieć państwa, pada w konfrontacji z twardymi faktami.

środa, 27 listopada 2019, 22:51

Wiele narodów jednak miało jakąś formę państwowości wcześniej np. Litwini. Kurdowie przez cały czas byli częścią jakiegoś innego państwa i było im dostatecznie dobrze , do laptopów temu się ocknęli i chcą zmian. Jeżeli dać im teraz niepodległość obrzezany dać jeszcze ysiacam innych nacji które istnieją lub powstaną w przyszłości. Istniejące państwa dostaną sygnał że trzeba lumic wszystkie mniejszości narodowe bo w przyszłości zarządzają swego państwa. Tak świat nie moglby funkcjonować.

bender
piątek, 29 listopada 2019, 18:42

Akurat dzisiejszy Litwini, czyli dawni Żmudzini nie są najlepszym przykładem ;-) Jak napisałem wcześniej państwo kurdyjskie istniało przez chwilę po WWI. Podobnie jak ówczesne państwo ukraińskie. Pokojowy rozpad ZSRR dał Ukraińcom szansę, jakiej Kurdowie nie mieli. Choć jakoś starają się zdyskontować wcześniej kłopoty Saddama, teraz Assada, to ich główny wróg czyli państwo tureckie ma się dobrze.

Andrettoni
piątek, 22 listopada 2019, 04:24

Podstawą Tureckiej potęgi jest nie uczestniczenie w II WŚ oraz dostosowanie zamiarów do możliwości. My chcemy mieś własne BWP, a nie robimy lekkich opancerzonych samochodów, chcemy robić czołgi, ale nie robimy silników, chcemy robić nowoczesne samoloty, a nie robimy nawet lekkich samolotów pola walki. Od zera do bohatera chcemy przejść jednym pstryknięciem, a trzeba przejść przez wszystkie etapy pośrednie.

Pan Heniu
piątek, 22 listopada 2019, 12:04

może dlatego, że wykonujemy ruch w kierunku odwrotnym - na przełomie lat 20. i 30. nasza produkcja zbrojeniowa i armia nie odstawała od europejskiej, światowej tak jak w 1939. Podobnie w latach 60. i 70. produkowana tu broń wszelkiego rodzaju mogła liczyć na jakiś tam sukces eksportowy a z potencjałem armii peerelu przeciwnik musiał się liczyć. W porównaniu z teraźniejszością - relatywnie byliśmy militarnie mocniejsi.

Rzyt
piątek, 22 listopada 2019, 04:13

Jest jedna różnica między tureckim a polskim przemysłem. Tam trzeba pracować u nas okrada się podatnika by prezesikow z danej partii karmić oraz oczywiście leni ze związków zawodowych plus oczywiście politycy pseudo ,którzy przede wszystkim głosy,glosy i korytko oraz zero odpowiedzialności jakiejkolwiek

Bartek 1
sobota, 23 listopada 2019, 21:47

Jeśli sądzisz że Turcja to państwo bez korupcji, to wrzuć w wyszukiwarkę hasło" łapówki w pudełkach po butach". A to dotyczy tylko ostatnich lat i cudem wypłynęło na światło dzienne bo tam nie ma niezależnych mediów i sądów

dim
sobota, 23 listopada 2019, 21:35

Zauważ, że Turcja bardzo poważnie szykuje się do wojen zaczepnych. Gdy w Polsce nikt prawie nie rozważa poważnie ani wojny obronnej.

Milutki
czwartek, 21 listopada 2019, 22:37

Na początku tureckich sukcesów militarnych i przemysłu zbrojeniowego jest przekonanie narodu że bezpieczeństwo trzeba zapewnić własnymi siłami a sojusze typu NATO są wątpliwe. Ostatnie spory z zachodem tylko utwierdzają Turków w tym przekonaniu. Przeciwieństwem jest Polska, naród tworzy swiadomosc że sam się nie obroni, muszą przyjść sojusznicy, nie ma nacisku na własną armię aby była sprawna, armia ma kupować gnioty polskiego przemysłu, najważniejsze aby dawać pracę. Polski przemysł pracuje minimalnym wysiłkiem bo nie ma impulsu do poprawy, przecież własna armia i tak nie będzie tym walczyc. Ostatnio nawet z własnego przemysłu się rezygnuje, kupuje się broń od USA co jest ukrytą formą płacenia za obronę

dim
sobota, 23 listopada 2019, 21:37

@Milutki. - jakie bezpieczeństwo ? Człowieku, ależ kto Turcji zagraża ? Szykują się do wojen ale zaczepnych. Wcale tego nie kryją i trzeba być zupełnie ślepym plus głuchym, by co tydzień prawie nie słyszeć, gdy to powtarzają ich główni politycy i dowódcy. A czemu polskie media tego nie relacjonują ??? - a nie wiem.

Milutki
poniedziałek, 25 listopada 2019, 01:15

YPG które operuje przy granicy tureckiej i wspierane przez USA jest odnogą PKK , potwierdzili to również oficjele USA zanim zaczęli z nimi współpracować na szerszą skalę . PKK dokonuje zamachów w Turcji i próbuje podzielić ten kraj , obecnie mają przyczółek w płn Syrii. Turcja wkraczając do północnej Syrii prowadzi wojnę obronną przeciwko swoim wrogom. Takie to m.in bezpieczeństwo zapewnia sobie Turcja

dim
poniedziałek, 25 listopada 2019, 15:32

Chyba nie twierdzi Pan, że to na Kurów cały opisany tu przemysł obronny?

Milutki
wtorek, 26 listopada 2019, 16:03

Na Kurdów nie, na PKK tak. Między innymi na PKK, również na inne zagrożenia i w celach odstraszania potencjalnych agresorów

Dudley
piątek, 22 listopada 2019, 17:17

To nie naród tworzy świadomość. To rządzący karmią naród głodnymi kawałkami że NATO nas obroni. Bezwolny nieświadomy obywatel jest łatwiejszy w manipulowaniu, człowiek będący w zagrożeniu zaczyna myśleć, kombinować, jak sobie i najbliższym to bezpieczeństwo zapewnić. A myślący wyborca to nie jest coś szczególnie miłego dla klasy politycznej.

Gawron 2020
czwartek, 21 listopada 2019, 22:24

Gdzie oni do nas? Słyszeli o gawronie? My to podobno ruskich w dwa dni pyk pyk tak przynajmniej mówi nasz minister bo mamy tyle sprzętu the best że o hoho! Dzięki tyle w temacie.

jjj
czwartek, 21 listopada 2019, 21:56

Niezależność jest jednym z najistotniejszych czynników wpływających na bezpieczeństwo kraju ------ tak jak w przypadku Turcji do której sojusznicy zakazali eksportować broń i w stosunku do Polski może wystąpić analogiczna sytuacja a wtedy będziemy mogli liczyć tylko sami na siebie

jjj
czwartek, 21 listopada 2019, 21:50

Narew powinna być suwerenna i niezależna produkowana od A do Z w Polsce --- licencja z pełnym transferem technologi na CAMM-ER do Polski resztę systemu mamy rodzimego i produkować rękami rodzimego przemysłu --- krajowa logistyka, miejsca pracy dla rodaków ---- bez skutecznej i szczelnej OPL potęcjał naszej armi szybko by się kurczy

jjj
czwartek, 21 listopada 2019, 21:44

Potęcjał floty budować można by było w oparciu o transfer technologi mini okrętów podwodnych z Korei z budową tej klasy okrętów nasze stocznie mogły by sobie poradzić z pomoca koreanczyków z którymi mamy dobre chyba relacje --- Koreańczycy sprzedawali te 10 osobowe okrety Tajlandi więc i nam mogli by sprzedać już samą technologię ---- niezależność rodzimą logistykę serwisowanie więc i stałe źródło dochodu dla rodzimych stoczni miejsca pracy dla rodaków potęcjał rodzimych stoczni by został zwiększony, tego typu okrętów na naszym morzu nie posiada chyba żadna flota

jjj
czwartek, 21 listopada 2019, 21:32

BWP Borsuk (nowoczesna komfortowa taksówka desantu) ---- Anders 120 mm Ruag (wwo/lekki czołg) ---- Rak na podwoziu gąsienicowym (artyleria towarzysząca) ---- Loara 35 mm Tryton zintegrowany z Piorunem-2 (bezpośrednia osłona przeciwlotnicza wojsk) konfiguracja idealna dla Polski, rodzime produkty, pełna kontorla nad technologią, niezależność od dostaw częśći serwisowania, wszystko oparte o rodzimy przemysł, inwestycja w rodzimą gospodarkę czyli inwestycja w polaków, ------- konfiguracja o podobnych właściwościach trakcyjnych terenowych jedno tempo nic nie zostaje w tyle jedno drugie zabezpiecza jedno drugie uzupełnia BORSUK ANDERS RAK LOARA

Pan Heniu
piątek, 22 listopada 2019, 12:16

my inwestujemy w Polaków do 25 roku życia, a potem doinwestowanych bezpłatnie delegujemy by wypracowywali dobrobyt u bogatszych. To poziom naszej mądrości i zdolności organizacyjnych elit. Postulowanego przez Pana poziomu refleksji nie udaje się na naszej ziemi osiągnąć.

w
czwartek, 21 listopada 2019, 21:25

Polska tez jest konsekwentna. 30 lat niszczenia własnego przemysłu pod pozorem "prywatyzacji" i "restrukturyzacji"

Boczek
piątek, 22 listopada 2019, 08:53

Proszę zajrzeć do statystyk. Polska jeszcze nigdy nie była tak zindustrializowana jak dziś.

Dudley
piątek, 22 listopada 2019, 17:31

Proszę zajrzec do statystyk Firepower Global, spadliśmyz 18 miejsca do 24, spadła długość życia w stosunku do poprzedniego roku o 1,5 mies, emigracja mimo zachęt rządu nie maleje, a wręcz rośnie, maleją przepływy pieniężne z zachodu co oznacza że emigranci nie planują powrotu do kraju. To nie są dane świadczące o wspaniałej kondycji kraju jak to próbują nam wcisnąć w TV.

mc.
piątek, 22 listopada 2019, 11:05

Niestety jesteśmy na etapie "montowni" i filii zachodnich koncernów które w każdej chwili można zamknąć (patrz Opel Gliwice, Fiat B-B). Podstawowe zakłady przemysłowe (np. huty) są sprzedane i zlikwidowane, bądź zlikwidowane na początku lat 90-tych. Nie szkolimy (szkolimy ale bardzo mało) inżynierów. Kilka lat temu rozmawiałem ze studentem MEiL PW - pracują/uczą się na sprzęcie z lat 70-tych XX wieku. Kiedyś to był wzorcowy kierunek, tam szli tylko najlepsi.

Boczek
piątek, 22 listopada 2019, 19:01

Nie nie jesteśmy - to internetowy bełkot à la urban legends. Słynne samochody stanowią skromy ułamek naszego eksportu w tej dziedzinie. Gros to rodzimy automotive. Huty są wszędzie na zachodzie sprzedawane, bo prymitywne stale nie są w stanie konkurować ze wschodem i zostałyby i tak zamknięte. I co ma szkolenie, czy wykształcenie z obcym kapitałem? Przejmuje uczelnie? Polska jeszcze nigdy nie była tak bogata. Który rąbek u spódnicy przeszkadza inwestować w wykształcenie? Kto nam bronił chronić najbardziej innowacyjnego producenta, najnowocześniejszych autobusów świata Solaris tak aby nie został sprzedany? Kto nam bronił przystąpić do projektu najnowocześniejszego OP świata 212CD, kto nam bronił dalej budować G/S, tak aby stać się stałym poddostawcą TKMS i dziś budować moduły dla Izraela, Algierii, Egiptu? Kto zerwał projekt M+C które te ścieżkę wykluczył? Stocznia SMW nie została sprzedana ani zamknięta. Dlaczego Kaczyński pogrążył polskie stocznie? Który to rąbek u spódnicy? ## Sami to zrobiliśmy i to ze zwykłej prostej przyczyny - nieudolność i zawiść. To nie były żadne ciemne moce ani spiski. To byliśmy my sami, na własne życzenie.

w
piątek, 22 listopada 2019, 16:48

MEL, Politechnika Rzeszowska-kierunki Lotnicze. Ciężkie studia, mały procent kończacych, po studiach jak nie wyjada to marna praca za jeszcze marniejsza kasę. We wszelkiego rodzaju ankietach, takze GUS w pytaniu o zawód nie ma czegoś takiego jak Inzynier Konstruktor, o specjalizacji juz nie wspomnę. Za to socjologów, etyków, psychologów, historyków itd mnóstwo.

Marek
piątek, 22 listopada 2019, 10:50

I co z tego wynika dla armii? Bo moim zdaniem niewiele. Dzięki geniuszom, którzy tu rządzili, dziś nawet głupiego prochu nie jesteśmy w stanie robić sami.

w
piątek, 22 listopada 2019, 09:24

bredzisz

jjj
czwartek, 21 listopada 2019, 21:24

Polskie Orliki mogły by się stać odpowiednikami produkowanych w Turcji Hurkus-ów ---------- modernizacja dozbrojenie i mamy własny odpowiednik tej klasy maszyny która by wpłyneła na wzrost siły i potęcjału rodzimego lotnictwa

mc.
piątek, 22 listopada 2019, 11:08

Nie ma takiej możliwości. Prawa do konstrukcji wraz zakładem PZL Okęcie zostały "sprzedane" (chyba podarowane) za 21 mln PLN - słownie dwadzieścia jeden milionów polskich złotych. właściciel firmy... AIRBUS nie jest zainteresowany jego rozwojem. Dodatkowo ostatnio dostał "dotację" - modernizację istniejących Orlików, w kwocie 180 mln PLN.

jjj
czwartek, 21 listopada 2019, 21:20

Polska powinna iśc drogą Turcji i analogicznie dogadać się z Włochami na transfer do Łodzi technologi AW249 i budować tam dla nasej armi śmigłowce szturmowe po spolonizowaniu stworzeniu nowych miejsc pracy wchłonięciu przez rodzimy przemysł nowych technologi uzyskując polską logistykę i pełna kontrolę nad technologią AW249

mc.
piątek, 22 listopada 2019, 11:13

Nie ma takiej możliwości. Zakłady w Łodzi mogą co najwyżej montować (z dostarczonych części) śmigłowce - i to nie za dużo. Zakłady są po prostu ZA MAŁE, nie mają linii produkcyjnych, maszyn, operatorów tych maszyn (wyszkolonych robotników), inżynierów. Była możliwość PRODUKCJI, ale jedyny odpowiedni zakład PZL - ŚWIDNIK został sprzedany Włochom za 330 mln PLN. Teraz my będziemy płacić krocie, a Włosi zarabiać, bez możliwości rozwoju Polskiego potencjału przemysłowego.

Gnom
piątek, 22 listopada 2019, 16:02

Nie rozpędzajcie się obydwaj. Dziś nikt nie robi w jednym miejscu wszystkiego. WZL-1 mógłby pewnie montować śmigłowce z przywiezionych z innych zakładów w Polsce elementów ale jest potrzebny rynek zbytu większy niż Polska. A Świdnik już niedługo dzięki Włochom zostanie taką samą "blacharnią" na jaka Amerykanie przerobili Mielec, praktycznie bez biura konstrukcyjnego i zdolności do samodzielnego projektowania i badania nawet amatorskich statków powietrznych.

w
piątek, 22 listopada 2019, 16:52

z innych zakładów w Polsce- raczej nie, bo nie ma takich zakładów poza tymi co robia sok jabłkowy na importowanych liniach. Co do perspektyw Swidnika, Rzeszowa, Mielca- niestety zgoda

Gnom
niedziela, 24 listopada 2019, 18:23

Zdziwiłbyś się, są choć nie specjalnie rzucają się w oczy. Oczywiście nie tyle ile bym sobie życzył.

underdog
czwartek, 21 listopada 2019, 19:55

Turcji dorównujemy (jeśli chodzi o stabilną i stałą ścieżkę rozwoju) w jednej dziedzinie. tj. tworzenia i mnożenia kadr oficerskich. W pewnym momencie doszliśmy do anomalii gdzie jeden generał statystycznie dowodził ok 150 żołnierzami liniowymi

Jeep
piątek, 22 listopada 2019, 01:31

jeden generał statystycznie dowodził ok 150 żołnierzami liniowymi --- Bełkot. W linii mamy 130 generałów na 120 tys ludzi. 10 lat temu było 140tu ma 100 tys.

Michnik
czwartek, 21 listopada 2019, 18:38

Turcji zajęło to 20 lat, a w Polsce wszyscy domagają się już dziś, już teraz. Zwłaszcza, że Turcja ustrzegła się takiej dzikiej prywatyzacji jaką przeszła Polska. Sprzedaż naszego przemysłu zagranicznemu kapitałowi odbije się nam w dłuższej perspektywie czkawką, a trzeba pamiętać, że ostatnie prywatyzowane zakłady były kilka lat temu, za czasów tych co teraz tak głośno krzyczą...

dropik
piątek, 22 listopada 2019, 08:15

Tradycyjne prawackie bzdury. Ten przemysł czyli przeważnie huty i stocznie był po latach 80 już mocno zdekapitalizowany i nie produkował niczego nowoczesnego . To był przemysł nastawiony na produkcję specjalną i export do ZSSR, który nagle z 90 roku przestał kupować cokolwiek. Przy czym my nie mieliśmy żadnych większych biur konstrukcyjnych i robiliśmy proste typy uzbrojenia jakie przekazał na ZSSR. Oczywiście wg ciebie mogliśmy ten wspaniały przemysł utrzymywać dopłacając do jego dalszego bujnego rozwoju tylko jak sobie przypominam to po Jaruzelskim i Rakowskim ledwo udało się utrzymać wypłaty emerytur. Ujmując krótko pierwsze upadku PRL 20 lat to była powolna transformacja i dopiero 10 wejściu do UE zaczynamy w końcu być państwem które zaczyna porzucać swoje postkomunistyczne dziedzictwo (w gospodarce). Oczywiście górnictwo i i energetyka nadal nie ruszona...

eVa
piątek, 22 listopada 2019, 11:44

Chiny też nie produkowały nic nowoczesnego a w 30 lat stały się potęgą gospodarczą a średnia płaca jest już prawie taka jak u nas. Po pierwsze tanią siłą roboczą zachęciły inwestorów a po drugie nie wyprzedały swojego przemysłu a nawet nie pozwalały zakładać firm podmiotom zagranicznym (tylko jako joint venture z firmą chińską). Gdybyśmy poszli taka droga gospodarczą jak oni to teraz bylibyśmy takimi "chinami" Europy. Niestety staliśmy się "kolonią gospodarczą".

real
piątek, 22 listopada 2019, 11:22

No i ten przemysł wyeksploatowany i niedoinwestowany znalazł nabywców którzy go jeszcze eksploatowali kolejne 30 lat nie inwestując grosza. Patrz PAK czy Mittal. A jak przyszło zainwestować to powiedzieli ze zamykają bo im sie nie opłaca.

K.
sobota, 23 listopada 2019, 16:45

Polska na początku lat 90 była bankrutem . Tak naprawdę problemy rozpoczęły się dużo wcześniej . Nowi właściciele nie inwestowali ? To ciągle produkowane są Maluchy i Tarpany ? Po drugiej stronie masz przemysł państwowy który najchętniej wykorzystuje monopole bo na otwartym rynku nie ma szans na przeżycie . Dobry przykład to Bumar , w latach świetności produkował szajs , teraz po tych 30-40 latach nadal sprzedaje te same wyroby tylko przypudrowane . To , że teraz wygasza się piece hutnicze ( PO MODERNIZACJI ) to nie jest wina obecnych właścicieli tylko rządzących którzy boją się powiedzieć , że odziedziczone po poprzednim systemie górnictwo i oparte na paliwie z tych kopalni elektrownie są powodem przenoszenia produkcji ze względów ekonomicznych .

mc.
piątek, 22 listopada 2019, 11:19

Bzdura - Huta Lenina (Kraków), Huta Katowice i Huta Bieruta (Częstochowa) były modernizowane w końcu lat 80-tych i na początku lat 90-tych. Wprowadzono tam linię ciągłego odlewania stali, przeprowadzono modernizacje stalowni i walcowni. Tylko po to by je oddać "po kosztach księgowych". Huta Warszawa po sprzedaży została zmodernizowana przez Lucchinni, ale po kilku latach produkcję przeniesiono, a zakłady zostały zlikwidowane (dobry teren - poprzemysłowy, "idealny" pod osiedla mieszkaniowe).

Marek
piątek, 22 listopada 2019, 10:52

Bzdury? Zważywszy, że ten kraj nie jest w stanie samodzielnie robić nawet tak prostej rzeczy jak proch strzelniczy powiedziałbym, że niezupełnie. Nie ma żadnego wytłumaczenia dla ludzi, którzy doprowadzili do takiego stanu rzeczy.

sża
piątek, 22 listopada 2019, 10:04

Te pierwsze 20 lat to była transformacja przez upadłość i likwidację...

ACAN
czwartek, 21 listopada 2019, 16:51

IMPONUJĄCE Tylko pozazdrościć i naśladować ich drogę.

Andrzej
czwartek, 21 listopada 2019, 16:19

Odpowiedz jest prosta. Turcja jest niepodległa, a Polska została przyjęta do UE i Nato na zasadach Państwa zależnego i podległego. My już nie jesteśmy wstanie nic samodzielnie zrobić,a jeśli się to mimo to uda to nie możemy sprzedać. Dla przykładu ile sprzedaliśmy zestawów p.lot Grom,zestawów obrony przeciw podwodnej,radiolokatorów itd ?

Jacek
piątek, 22 listopada 2019, 08:56

Turcja powstała po rozpadzie Imperium Osmańskiego. Jest niepodległa od początku powstania państwa i ma pamięć imperialną. Ma elity państwowe dla których duma narodowa to nie teoria. Mimo tego zaledwie od 20lat buduje własny przemysł zbrojeniowy na wysokim poziomie. My po wieku niewoli odzyskaliśmy niepodległość na zaledwie 20 lat. Przez cały ten okres biedna, wyniszczona Polska musiała prowadzić kosztowne wojny o granice. Potem kolejna wojna, zniszczenia, eliminacja, elit, złamany kręgosłup państwa, kolejna zmiana granic, masowe przesiedlenia i państwo satelickie. Nie mamy pamięci imperialnej, pamięci ciągłości państwa i propaństwowych elit. A te co są, są skażone genem niewoli. Chciałoby się żeby lepiej i więcej ale niestety nie jest to tak proste. W tych warunkach, w takich uwarunkowaniach - między silnymi ekonomicznie Niemcami i znacznie silniejszą militarnie Rosją nie ma się dużego pola manewru. Oba te państwa przecież też prowadzą swoją imperialną grę kosztem słabszych.

Autor
czwartek, 21 listopada 2019, 23:20

Odpowiadam na twoje pytanie, ile sprzedaliśmy wymienionego sprzętu. Odpowiedź: A czy ktoś chciał ten sprzęt kupić ? Bo to chyba kluczowa sprawa, czy jest klient. Po to, że ty masz Daewoo Tico z początku produkcji na sprzedaż, to nie znaczy, że zaraz ustawi się kolejka chętnych.

Marek
piątek, 22 listopada 2019, 10:54

A ile Turcy sprzedawali wcześniej tego sprzętu? Odpowiem sam. Zero. Oni go tylko kupowali. Dziś robią dla siebie i sprzedają.

Soroka
czwartek, 21 listopada 2019, 22:32

Spokojnie, pamiętaj, że Turcja w zasadzie nie brała udziału w II WŚ, my natomiast jako pierwsi w nią weszliśmy i mimo bycia w obozie aliantów przegraliśmy z kretesem. Uczmy się bo jest pewna prawidłowość w polskiej historii. Nie chodzi o naukę dat itp. ale procesów i wyciągania wniosków.

mosze
czwartek, 21 listopada 2019, 18:24

Bzdury. Turcja jest członkiem NATO i latami starała się o przyjęcie do Unii. Tylko opór unijnych krajów i postępująca za Erdogana erozja tureckiej demokracji (zawsze rachitycznej), sprawiły, że się w niej nie znalazła. Żeby sprzedawać i produkować, to trzeba chcieć, mieć determinację i pomysły, a nie niańczyć związki zawodowe, prezesów z politycznego nadania i wypełniać polecenia nieudolnych polityków.

Marek
piątek, 22 listopada 2019, 10:58

Przecież w Turcji wykonywano polecenia polityków. Tylko, że tymi politykami rządzili wojskowi. Na dodatek Turcja to właśnie doskonały przykład na rządzenie zakładami przemysłowymi przez ludzi z politycznego nadania.

ThinQ
czwartek, 21 listopada 2019, 18:22

W końcu ktoś prawdę napisał. Idzmy jej sladem a tak na początek współpraca w branży zbrojeniowej.

Tomasz
czwartek, 21 listopada 2019, 16:08

Brawo Turcja. Mają łatwiej bez wpływowego mocnego sąsiada i bez uległych polityków. No i najważniejsze nie mieli prof. B.

PshZZ
czwartek, 21 listopada 2019, 22:50

Typowe stwierdzenie nieoparte na żadnej realnej rzeczywistości. A naszą sytuację zawdzięczamy tylko i wyłącznie naszemu własnemu brakowi pomyślunku i nieumiejętności spojrzenia na więcej niż kilka lat do przodu. A od profesora B. się odwal.

sża
piątek, 22 listopada 2019, 13:17

Profesor B. jest wielce zasłużony dla... EKOLOGI. Bo po tym jak CELOWO zlikwidował polski przemysł [urealnienie odsetków od starych kredytów inwestycyjnych, popiwek, obłożenie wysokim podatkiem rodzimej produkcji, przy równoczesnym zniesieniu ceł na import podobnych towarów], to dzięki niemu ryby powróciły do naszych rzek. A to, że wyszliśmy na tym jak przysłowiowy Zabłocki na mydle, to trochę inna bajka jest...

Chris
piątek, 22 listopada 2019, 00:59

Niestety ale profesor B. od którego mamy się "odwalić" w dużej mierze był gwarantem owej "nieumiejętności spojrzenia na więcej niż kilka lat do przodu”

olo
czwartek, 21 listopada 2019, 16:08

W Polsce...nie do pomyślenia ! Przez najbliższe 20 lat 80% środków przeznaczonych na zakup uzbrojenia popłynie do...USA ! Wydaje mi się...że to zahacza już o..zdradę !

Arek
czwartek, 21 listopada 2019, 16:01

T-129 ATAK (zmodernizowany AW129I). Te ostatnie śmigłowce za 1,5 mld USD kupił już Pakistan. 30 takich maszyn będzie największą transakcją eksportowa w historii tureckiego przemysłu obronnego- to chyba dobra cena za taką ilość maszyn?

ryba
czwartek, 21 listopada 2019, 20:50

tak wychodzi 50 000 000 za sztuke choc zapewne to razem z pakietem serwisowym na 25 lat hehe

szeliga
czwartek, 21 listopada 2019, 15:36

Jest jedna różnica pomiędzy Polską a Turcją. Kiedy oni budowali swój przemysł zbrojeniowy i to od podstaw, my swój likwidowaliśmy, lub wyprzedawaliśmy zagranicznym koncernom, tracąc możliwość robienia tam czegokolwiek "dla siebie".

Boczek
piątek, 22 listopada 2019, 08:56

...to byliśmy jeszcze w głębokiej komunie.

dropik
piątek, 22 listopada 2019, 08:17

jakie zakładu zbrojeniowe sprzedalismy zagranicznym koncernom ? nie liczę przemysłu lotniczego który w większości robił i tak na rynek cywilny.

Gnom
niedziela, 24 listopada 2019, 18:31

Raczej zapytaj czego co nie wolno było sprzedać nie sprzedano. poczynając od Rzeszowa i klęski Świdnika i Mielca. Przez niektóre huty robiące odpowiednie gatunki stali , czy durali. Własne technologie wytwarzania włókien i tkanin do kompozytów (w tym grafitowych). Własne technologie elektroniczne. A przede wszystkim zespoły projektowe i badawcze. Dlatego dziś jesteśmy wyrobnikami, których łatwo zablokować ceną lub czasem dostawy elementów krytycznych.

mc.
piątek, 22 listopada 2019, 11:30

PZL Okęcie - AIRBUS, PZL Mielec - United Technologies Holdings S.A, PZL Świdnik - AgustaWestland, PZL Rzeszów - Pratt & Whitney, inne zakłady np. PZL-WOLA zostały zlikwidowane, a wszystkie maszyny i oprzyrządowanie złomowane. BUMAR ŁABĘDY po latach sprzedawania niczego, próbuje wrócić do życia. HSW przetrwała tylko przez przypadek - w 2014 pracownicy w większości dostawali tylko "postojowe", Pronit Pionki zlikwidowany na początku 2012 (zwolniono wszystkich pracowników) - jego odbudowa to minimum 400 mln PLN, MESKO - omal nie zniknęło w 2002 roku, itd., itd....

szeliga
niedziela, 24 listopada 2019, 19:57

Co do PZL Wola - to już woła o Trybunał Stanu. Będąc największym państwem (po ZSRR) w Układzie Warszawskim, z największą flotą czołgów poradzieckich CAŁKOWICIE utraciliśmy zdolność (zakład + doświadczona kadra) do modernizacji silników czołgowych. Zlecamy to wszystkim innym - mądrzejszym od nas - na przykład takiej potędze jak Chorwacja.

szeliga
niedziela, 24 listopada 2019, 19:46

Co do HSW. Dodać trzeba, że w międzyczasie (co okrzyknięto sukcesem) sprzedano większość zakładu Chińczykom, którzy nie wnieśli tam ani jednej nowej technologii, a za to zabrali większość powierzchni. Co spowodowało że po ponownym uruchomieniu produkcji zbrojeniowej HSW musi od nowa się rozbudowywać.

real
piątek, 22 listopada 2019, 11:23

Który sprzedany za grosze przemysł lotniczy robi na rynek cywilny ? Coś ci się pomerdało.

Gnom
wtorek, 26 listopada 2019, 09:12

Okęcie, Świdnik, Gorzyce, Krosno, Wrocław, Rzeszów, Mielec - wystarczy czy dołożyć. Przemysł lotniczy to nie tylko ostateczny montaż samolotów.

piątek, 22 listopada 2019, 11:12

Faktycznie nie sprzedawaliśmy. Po co było sprzedawać jak wystarczył buldożer?

R
czwartek, 21 listopada 2019, 15:11

Brawo Turcja.

Pirat
czwartek, 21 listopada 2019, 15:09

U nas mentalność jest nastawiona tak że nam nic się nie opłaca robić samemu. Dlatego nasz przemysł stoi w miejscu.

Boczek
piątek, 22 listopada 2019, 09:02

Nie, podstawowa przyczyna jest taka, że żadna prywatna inicjatywa nie wystartuje, bo zostanie zasypana oskarżeniami o korupcję i złodziejstwo i żądaniami wiezień i rozstrzeliwań. Natomiast państwowe utoną pod ciężarem "przyjaciół królika" - jak właśnie się stało z PGZ i 10-15 innymi. Nawet jeżeli ktoś coś zbuduje, to się szybko tego pozbywa patrz Solaris.

ThinQ
czwartek, 21 listopada 2019, 13:58

Powinniśmy z Turcją zrobić deal w zakresie przemysłu obronnego. Turcja rozumie (co obecnie na jej przykadzie widać gołym okiem) co oznacza SUWERENNOŚĆ EKSPLOATACYJNA i jak jest ważna. EU i USA już dawno się pogubiły ale na ich szczęście Polak głupi nawet poszkodzie.

Sobiepan
czwartek, 21 listopada 2019, 22:44

Obok Turcji, nasz kierunek to również Szwecja, czyli północ-południe, trochę jak za dawnych czasów. Od jankesów dosyć już kupiliśmy zabawek, kontrakty gazowe również podpisane (i to kilka), wojska sprowadzone. Teraz 100% uwagi powinno stanowić WP i rodzimy przemysł i dzietność.

gnago
czwartek, 21 listopada 2019, 12:30

Może z Turkami deal zrobimy....... ich jednego za naszych dziesięciu spośród decydentów

Covax
czwartek, 21 listopada 2019, 12:00

A tymczasem w Polsce trzeci garnitur amerykańskich kongresmenów strofuje rząd w sprawie podatków od wydobycia miedzi i srebra

dropik
czwartek, 21 listopada 2019, 12:54

tak to jest jak się wszystko stawia na Tolka Banana ;)

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama