Reklama
Reklama
  • WIADOMOŚCI

Tak powstaje polska Orka. Pierwsze zdjęcia z budowy okrętu podwodnego

Wizyta wiceministra obrony narodowej Cezarego Tomczyka w stoczni Saab Kockums w Karlskronie.
Wizyta wiceministra obrony narodowej Cezarego Tomczyka w stoczni Saab Kockums w Karlskronie.
Autor. Fot. Mat. prasowe MON

Mamy pierwsze zdjęcia z budowy okrętu podwodnego dla Marynarki Wojennej RP. W stoczni Saab Kockums w Karlskronie powstaje kadłub pierwszego z trzech okrętów typu A26, które Polska zamówiła w programie Orka. Kadłub jest ze specjalnego, opatentowanego stopu metalu. Na blachach wypalono już numer okrętu, choć jednostka nie ma jeszcze nazwy. 

Reklama

„Dzisiaj wszem i wobec można ogłosić, że budowa pierwszego okrętu podwodnego się rozpoczęła. Materiały są gromadzone, stopy są spajane, numer został nadany. Stocznia jest przygotowana, więc krok po kroku okręt zostanie wybudowany. To wielka sprawa dla całej Marynarki Wojennej” – mówi wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk.

Ponad 18 mld zł za trzy okręty

A26 to okręt podwodny piątej generacji, zaprojektowany do działań na płytkich wodach, takich jak Bałtyk. Kontrakt jest wart ponad 18 mld zł i jest jednym z największych zakupów uzbrojenia w historii Polski. Cichy napęd elektryczny dostarczy francuska firma Jeumont Electric. Pierwszy okręt ma trafić do Polski w 2031 roku.

Gap filler w przyszłym roku

W Karlskronie szkoli się już kilkudziesięciu polskich podwodniaków. Od 1 października marynarze ćwiczą na okręcie HMS Södermanland typu A17. Pod koniec przyszłego roku okręt powinien przejść pod polską banderę i zastąpić ORP Orzeł z 1986 r. „Oni już teraz trenują na polskim gap fillerze, który niedługo będzie pod polską banderą” – mówi Tomczyk.

Reklama

Marynarze z rodzinami

Szkolenie trwa kilkanaście miesięcy, więc marynarze nie musieli jechać sami. „Marynarze dostali ofertę, żeby wyjechać do Karlskrony razem z rodzinami, nie tylko z żonami, ale też oczywiście z dziećmi. Jest taka specjalna firma szwedzka, która organizuje też miejsca w przedszkolach, w szkołach, po to, żeby nasi ludzie czuli się tam dobrze i żeby wiedzieli, że państwo za nimi stoi” – podkreśla wiceminister. Dodaje, że państwo musi dbać o żołnierzy, gdy wysyła ich „może nie na drugi koniec świata, ale na drugi koniec Bałtyku”.

Jak przy F-35 w USA

Tak samo MON wspiera polskich pilotów F-35, którzy szkolą się w Stanach Zjednoczonych. „Ich godne zabezpieczenie to jest naprawdę fundament takiego szkolenia. Tym bardziej, że my na te szkolenia wydajemy dziesiątki milionów dolarów. Więc dodajmy do tego jeszcze trochę i budujmy to szkolenie w pełni” – mówi Tomczyk.

Reklama
Mogą Cię zainteresować
Najpopularniejsze
Najnowsze
Wojna na Ukrainie
Zobacz także
Reklama